dziumdzidziad
01.09.08, 15:28
Dzisiaj nasz syn pierwszy raz był w żłobku. Po odebraniu dziecka żona dostała
telefon od kierowniczki że syn się nie słucha, chodzi po meblach, wyrywa się
podczas jedzenia i zabaw, nie je łyżeczką. Ogólnie stanowi zagrożenie nie tyle
dla innych dzieci co dla siebie i cały dzień jedna z czterech pań pilnuje
tylko jego. Wobec tego kierowniczka żąda od nas opinii psychologa czy dziecko
nadaje się do żłobka. Żona została poinformowana że jeszcze jutro ostatecznie
dziecko może przyjść. Dalsze rozmowy na temat przyszłości naszego dziecka w
żłobku zostały przełożone na jutro, żeby nie rozmawiać przez telefon. Nie
wiemy jak mamy się zachować, i jakie mamy prawa w takiej sytuacji. Czy
kierowniczka może po jednym dniu zabronić dziecku wstępu do żłobka do czasu
opinii psychologa i czy w ogóle taka opinia jest rozstrzygająca. Czy ktoś był
w podobnej sytuacji? Dodam że nasz syn nie jest wzorem posłuszeństwa ale aż
takich problemów w domu z nim nie mamy, tym bardziej nie wiemy co o tym sądzić.