coś się dzieje, nie wiem co :/

25.09.08, 09:20
moje dziecko (22mies.)do "żłobka"/klubu malucha chodziła od kwietnia,
przeniosła się do państwowego na początku września. adaptacja w pierwszej
placówce - 2 tygodnie, na początku trzeciego szła bez marudzenia "do dzieci".

teraz, w państwowym żłobku, przyzwyczajała się do nowej sytuacji przez mniej
więcej tydzień, po tygodniu zostawała na spanie (sama chciała), odbierałam ją
około 16. w zeszłym tygodniu była w domu od środy (katar). w poniedziałek
poszła do złobka z uśmiechem, wszystko było ok do wczoraj.
jak mnie zobaczyła - płacz. opiekunka z grupy powiedziała mi, że mała marudna
strasznie, że brzuch ją bolał (tak mówiła, ale ponoć to po kiwi, które było na
deser), nie chciała spać.
dzisiaj - rano obudziła się z uśmiechem, ale zaraz przed wyjściem z domu płacz
"nie chcę do dzieci". pół drogi płacz. potem spokojnie, aż do wejścia na salę
- znowu płacz.

pytam, czy coś się stało, mała mówi, że "szymon bije". pytałam o to opiekunek,
bo już kiedyś mała mi mówiła, że szymon ją bił, pokazała gdzie (plecy).
opiekunki twierdzą, że nic się złego nie dzieje.

nie mam pomysłu co się mogło stać, że mała z dnia na dzień nie chce tam iść (w
poprzednim miejscu po pierwszych dwóch tyg. nigdy tak nie było, nawet po 2 tyg
przerwy).
opiekunki mówią, że wszystko jest ok.

poradźcie, co zrobić by małej pomóc, jeśli ten stan się utrzyma?
    • kania_kania Re: coś się dzieje, nie wiem co :/ 25.09.08, 11:32
      Przede wszystkim - nie zostawiaj tak tej sprawy. dziecko Ci zaufalo i
      teraz musisz coreczce pomoc.

      Mysle, ze najlepszym rozwiazaniem, jest zaprosic opiekunke do
      rozmowy. Przy corce powiedziec, ze mowi, ze inne dziecko ja bije.
      Opiekunka powinna zobowiazac sie przy malej, ze bedzie pilnowac tego
      dziecka, zeby ja juz wiecej nie bil. Powinna rowniez poprosic Twoja
      coreczke, zeby zglaszala opiekunce, gdy sytuacja z biciem sie
      powtorzy. Gdy mala bedzie pewna, ze ma oparcie w opiekunkach powinno
      sie wszystko uspokoic.

      Kania
      • lwica511 Re: coś się dzieje, nie wiem co :/ 25.09.08, 12:56
        kania_kania napisała:

        > Przede wszystkim - nie zostawiaj tak tej sprawy. dziecko Ci
        zaufalo i
        > teraz musisz coreczce pomoc.
        >
        > Mysle, ze najlepszym rozwiazaniem, jest zaprosic opiekunke do
        > rozmowy. Przy corce powiedziec, ze mowi, ze inne dziecko ja bije.
        > Opiekunka powinna zobowiazac sie przy malej, ze bedzie pilnowac
        tego
        > dziecka, zeby ja juz wiecej nie bil. Powinna rowniez poprosic
        Twoja
        > coreczke, zeby zglaszala opiekunce, gdy sytuacja z biciem sie
        > powtorzy. Gdy mala bedzie pewna, ze ma oparcie w opiekunkach
        powinno
        > sie wszystko uspokoic.
        >
        > Kania
        >
        Boże tylko nie to!!!!!
        Droga Kaniu pozwolisz że nie zgodzę się z Tobą.
        Córcia próbuje od złobka po prostu sie wykręcić. Chorobę
        potraktowała, że niejako to się udało.
        W klubiku było inaczej, bo w klubiku jest inaczej. Po prostu tam
        jest mało dzieci i uwaga Pani często była kierowana tylko na Twoje
        dziecko. Tu tą uwagą musi się dzielić nierzadko z 30 -stką dziecisad.
        Wiec mała tak siłuje sie emocjonalnie z Tobą.
        Miarą tej całej sytuacji niech będzie obserwacja jakie dziecko
        WYCHODZI z grupy. Uśmiechnięta? Spokojna? Czyli wsz ok.
        Droga Kaniu, czemu służyć ma doprowadzenie do konfrontacji między
        opiekunką a 22 miesięcznym dzieckiem??? Szukaniu tylko czego??
        Dziury w całym?
        Jeśli opiekunka przy konfrontacji zacznie sie bić w piersi i
        przyrzekać że teraz to już na pewno dopilnuje, to DZIECKO DOPIERO OD
        TERAZ STRACI ZAUFANIE. Bo ona niestety nie dopilnuje. Niestety,
        żadna z nas niedopilnowałaby 30 dzieci.Zawsze MOŻE się coś
        przydarzyć i to nie jest zła wola opiekunek.
        Mariken, pewnie zadajesz sobie pytanie czy dziecko mogło zostać
        uderzone w plecy i dlatego ta niechęć. Owszem mogło i tak być.Jeśli
        podejdziesz do tego spokojnie i nie bedziesz dopytywać córki ona
        szybko o tym zapomni. Jeśli będziesz roztrząsać temat po prostu nie
        dasz jej o tym zapomnieć. Pozdrawiam
        • mariken Re: coś się dzieje, nie wiem co :/ 25.09.08, 13:18
          > Córcia próbuje od złobka po prostu sie wykręcić. Chorobę
          > potraktowała, że niejako to się udało.
          no właśnie chyba nie o to chodzi. mała chodziła przez ponad dwa tygodnie z
          uśmiechem, jest przyzwyczajona do takiego a nie innego rytmu dnia, w weekend się
          dopytywała "idziemy do dzieci?".
          aha, w grupie ma niby 24 dzieciaki, ale chodzi koło 15, reszta choruje.

          > Wiec mała tak siłuje sie emocjonalnie z Tobą.
          może i tak, zobaczymy co będzie jutro i po weekendzie.

          > Miarą tej całej sytuacji niech będzie obserwacja jakie dziecko
          > WYCHODZI z grupy. Uśmiechnięta? Spokojna? Czyli wsz ok.
          wczoraj marudziła przez cały dzień, przy odbieraniu płacz, ale potem spokojnie
          pomachała do opiekunki i z uśmiechem powiedziała "papa", zapytana czy jutro
          idziemy do żłobka - "no tak!" smile

          Bo ona niestety nie dopilnuje. Niestety,
          > żadna z nas niedopilnowałaby 30 dzieci.Zawsze MOŻE się coś
          > przydarzyć i to nie jest zła wola opiekunek.
          wiem, mam do nich zaufanie smile, tylko się zastanawiam, czy mogły nie zauważyć
          bicia etc.

          > Mariken, pewnie zadajesz sobie pytanie czy dziecko mogło zostać
          > uderzone w plecy i dlatego ta niechęć. Owszem mogło i tak być.
          może pamiętać to długo, prawda?

          > Jeśli będziesz roztrząsać temat po prostu nie
          > dasz jej o tym zapomnieć.
          omijam temat, ale ten płacz rano - dziwne i niepokojące, bo ona w ogóle nie
          płacze w takich sytuacjach...

          wielkie dzięki za pomoc!!
          joaska
          • lwica511 Re: coś się dzieje, nie wiem co :/ 25.09.08, 13:34
            Jeśli cokolwiek Cię niepokoi w zachowaniu dziecka zawsze masz prawo
            i w zasadzie powinnaś umówić się na rozmowę ze żłobkowym
            psychologiemsmile. Nie gryzie na szczęście, po prostu do południa
            pobawi sie z Twoim dzieckiem i poobserwuje reakcje córci z innymi
            dziećmi. A potem umówi się z Tobą i razem wyciągniecie PRAWDZIWE
            wnioskismile)))
            • mariken o, właśnie! 25.09.08, 14:19
              zupełnie o tym nie pomyślałam, dzięki za pomysł!
              smile
            • kania_kania Re: coś się dzieje, nie wiem co :/ 26.09.08, 15:22
              > Jeśli cokolwiek Cię niepokoi w zachowaniu dziecka zawsze masz prawo
              > i w zasadzie powinnaś umówić się na rozmowę ze żłobkowym
              > psychologiemsmile. Nie gryzie na szczęście, po prostu do południa
              > pobawi sie z Twoim dzieckiem i poobserwuje reakcje córci z innymi
              > dziećmi. A potem umówi się z Tobą i razem wyciągniecie PRAWDZIWE
              > wnioskismile)))

              A nam w zlobku mowiono, ze najpierw problemy rozwiazuje sie z
              opiekunka, i jesli ona sobie nie poradzi idzie sie dalej. podobnie
              jak w skzole, najpierw wychowawca, pozniej dyrektor a dopiero potem
              kuratorium.

              Kania
        • kania_kania Re: coś się dzieje, nie wiem co :/ 26.09.08, 15:21
          lwica511 napisała:

          > Boże tylko nie to!!!!!
          > Droga Kaniu pozwolisz że nie zgodzę się z Tobą.
          > Córcia próbuje od złobka po prostu sie wykręcić. Chorobę
          > potraktowała, że niejako to się udało.
          > W klubiku było inaczej, bo w klubiku jest inaczej. Po prostu tam
          > jest mało dzieci i uwaga Pani często była kierowana tylko na Twoje
          > dziecko. Tu tą uwagą musi się dzielić nierzadko z 30 -stką
          dziecisad.

          No nie, autorka pierwszego postu napisala, ze bylo wszystko OK,
          dopiero po jakims czas zaczely sie problemy, wiec raczej, ja sie z
          Toba nie zgodze.

          > Wiec mała tak siłuje sie emocjonalnie z Tobą.
          > Miarą tej całej sytuacji niech będzie obserwacja jakie dziecko
          > WYCHODZI z grupy. Uśmiechnięta? Spokojna? Czyli wsz ok.
          > Droga Kaniu, czemu służyć ma doprowadzenie do konfrontacji między
          > opiekunką a 22 miesięcznym dzieckiem??? Szukaniu tylko czego??
          > Dziury w całym?

          Ale jakiej konfrontacji? dziecko zglasza problem - do BARDZO dobrze,
          zbey robilo tak zawsze musi widziec, ze jego zgloszenia wywoluja
          reakcje w otoczeniu, z enie zostaje smao ze swoim problemem. Inaczej
          to bedzie kolejne dziecko, ktore nie mowi, jak ktos je bije "bo
          dorosli i tak nie zwracaja na to uwagi".

          > Jeśli opiekunka przy konfrontacji zacznie sie bić w piersi i
          > przyrzekać że teraz to już na pewno dopilnuje, to DZIECKO DOPIERO
          OD
          > TERAZ STRACI ZAUFANIE. Bo ona niestety nie dopilnuje. Niestety,
          > żadna z nas niedopilnowałaby 30 dzieci.Zawsze MOŻE się coś
          > przydarzyć i to nie jest zła wola opiekunek.

          Ale kto mowi o biciu sie w piersi? nie wystarczy prosba, zeby takie
          rzeczy zglaszac od razu do opiekunki? Tylko, ze taka prosba musi
          wyjsc od opiekunki anie od mamy, zbey dziecko mialo pewnosc, ze nie
          zostanie zlane.

          > Mariken, pewnie zadajesz sobie pytanie czy dziecko mogło zostać
          > uderzone w plecy i dlatego ta niechęć. Owszem mogło i tak być.Jeśli
          > podejdziesz do tego spokojnie i nie bedziesz dopytywać córki ona
          > szybko o tym zapomni. Jeśli będziesz roztrząsać temat po prostu nie
          > dasz jej o tym zapomnieć. Pozdrawiam

          Omijanie tematu, to uczenie dziecka - radz sobie sam ze swoimi
          problemami. O problemach sie rozmawia i stara sie rozwiazac, a nie
          omija.

          Kania
          • mariken spokojnie :) 26.09.08, 20:25
            co prawda ryk straszny rano, plus marudzenie w żłobku, ale doszły
            nowe "atrakcje" w postaci biegunki uncertain/. rozmawiałam z opiekunką,
            bardzo fajna, ciepła osoba, nic złego się w grupie nie dzieje, więc
            wydaje mi się, że to mogła być kwestia jednego razu. mała nie
            wspomina o tym często, czasem jej się przypomni. wyjaśniłam jej,
            żeby nastepnym razem mówiła "cioci" jeżeli ktoś kogoś bije.

            okazało się, że z 24 dzieci chodzi 10, jakiś wirus jelitowy chyba
            panuje - mała ma trzeci dzień lekką biegunkę, marudzi chyba dlatego
            (ból brzucha, ubrudzona pościel po spaniu), zresztą i tak niexle to
            znosi, inne dzieciaki odsyłali do domu z gorączką, mała w żłobku
            ledwie dwie kupy zrobiła.
            ciężko mimo wszystko, płacz rano potworny sad.
            mam nadzieję, że to po prostu "opóźniona" adaptacja, bo inaczej nie
            umiem sobie tego wyjaśnić...

            dzięki za pomoc jeszcze raz smile
            • lwica511 Re: spokojnie :) 26.09.08, 21:41
              Sa takie paskudztwa jelitowe.sad
              Mariken, wyklucz z diety corci mleko, przetwory mleczne, i owoce. Popro os o to
              rowniez Panie w zlobku.
              Zdrowiejciesmile
              • mariken młoda już trochę lepiej 27.09.08, 20:42
                ale rozkładam się ja sad
                makabra. cieszę się tylko, że ona to znosi lepiej - pije i je, ja
                nie daję rady sad
    • e-gram Re: coś się dzieje, nie wiem co :/ 27.09.08, 10:02
      Mariken to nie tylko do ciebie ale i do tych, ktorzy tu sie wypowiedzieli...
      To pewnie nowosc dla niektorych z Was ale:
      Kazdy wie kiedy CZUJE sie dobrze i kiedy nie, nawet DZIECKO!!
      Kiedy jest duzo ciepla, uwagi, zainteresowania i spokoju - dziecko czuje sie dobrze, bezpiecznie, usmiecha sie i bawi w spokoju rozwijajac naturalna ciekawosc i chec zdobywania nowych umiejetnosci, takze,a moze przede wszystkim tych spolecznych.
      Ponownie: TAK JAK KAZDY Z NAS DOROSLYCH!
      Jesli tak nie jest, czyli nie otrzymuje tego co potrzebuje - protestuje. To jest dziecko. Nie probuje trikow emocjonalnych, bo jeszcze nie wie co to. Manipulacja dziecieca to zupelnie inny temat. Nie w tym przypadku.
      Jest mu zle i chce to zmienic, alarmuje o problemie bo nie ma swiadomosci czasu, nie wie ze to bedzie trwalo kilka miesiecy, nie wie ze jak troszke dojrzeje to zrozumie ze sa rozne miejsca na swiecie mniej i bardziej przyjazne i ze z czasem uzyska prawo wyboru gdzie i z kim bedzie przebywac. W tej chwili jest skazane na ciebie i twoje decyzje, przemysl czy ta byla najlepsza dla tego akurat dziecka, biorac pod uwage osobowosc, wrazliwosc, zdrowie (dziecko pod wplywem stresu traci odpornosc).
      Mowisz, ze zmienilas rozwiazanie prywatne na panstwowe, czyli najprawdopodobniej zmienilas dziecku jakosc i nad tym trzeba popracowac.
      Mialo dom i ciebie - bylo super.
      Poszlo do prywatnego - bylo ok, bez ciebie, ale do przezycia, po pewnym czasie zufalo,przyzwyczailo sie i polubilo.
      Teraz kolejna zmiana - jest znowu gorzej niz wczesniej, inne dzieci, niektore bija lub uderzyly (nawet jesli to byl tylko przypadek i ktos je popchnal - boi sie i nie czuje pewnie, traci zaufanie) a panie sa przyzwyczajone do pracy w grupie 25, wiec nawet jak jest ich 10 to nagle nie bawia sie z 4 dom, chowanego czy organizuja cos wspanialego, ale dalej wykonuja swoja prace, a ich praca to czuwac aby nic sie nie dzialo: to zupelnie inne srodowisko, tam sie robi niewiele bo na niewiele starcza czasu, mozna tylko dzieci pilnowac.
      Szara rzecztwistosc.
      Nikt tam ci nie pomorze.
      To dorosli beda manimulowac i stosowac emocjonalne triki ale z toba. Powiedza ci ze dziecko stara sie ciebie zdominowac itd.
      Najwieksza prace wykona twoje dziecko samo.
      OSTATECZNIE ZAUFA I SIE PRZYZWYCZAI.
      Bo dziecko przyzwyczaja sie do wszystkich naszych wymagan, do tych ktore uzna za bezpieczne przyzwyczai sie szybko i w miare bezsteroswo, a do innych wiadomo, ze bedzie starac sie zwrocic uwage na swoj problem jedynej osobie, ktorej ufa, czyli Tobie.
      Kategorycznie zadaj aby opiekunowie pracowali z twoim dzieckiem nad jego zaufaniem do nich, oraz pracuj nad jego zaufaniem do ciebie.
      Zastanow sie, gdyby dzialy sie tez fajne rzeczy i dziecko czulo by sie lepiej, zaczelo by przynosic do domu rowniez pozytywy, a nie zawsze ten sam lament z przeszlosci o biciu.
      I jeszcze jedna prawda o zlobkach:
      Dzieci bija sie tam nawzajem systematycznie, gryza, wyruwaja zabawki.
      Jesli relacja opiekun:dziecko jest mniejsza niz 1:5 to jest to nic innego jak dzungla, a dziecko walczy o przetrwanie.
      No, ale, jak juz wspomnialam wczesniej PRZYZWYCZAI SIE. Zawsze tak jest, bo jest bardzo plastyczne: na szczescie i nie.
      Do 3/4 roku zycia dla poprawnego rozwoju emocjonalnego dziecka najwazniejsze jest wlasnie poczucie bezpieczenstwa, a wlasnie rozwoj emocjonalny ma najwieksze znaczenie w ostatecznym rozwoju osobowosci: czy bedzie podejmowal wyzwania, jak bedzie sobie radzil ze stresem, czy bedzie porafil dzielic sie uczuciami, budowac dom... ojej i jeszcze troche.
      Zlobki nie musza byc przechowalniami-poczekalniami. Wszystko zalezy od nas: Rodzicow, Opiekunow, Wychowawcow, Dyrektorow, Ministrow... Nas.
      Badzmy swiadomi decyzji i rzeczywistosci i ZMIENIAJMY ja.
      Powodzenia!
      Pozdrawiam.
      • mariken no dokładnie 27.09.08, 20:45
        popieram w całej rozciągłości, daję tylko małej, żlobkowi i sobie
        czas - wrzesień w żłobku/przedszkolu to makabra smile.
        oddając małą do żłobka (wybierając placówkę), kierowałam się
        opiniami innych, ogólnym wrażeniem i intuicją. sa ogromne plusy
        żłobka państwowego (przewagą jest chociażby wyżywienie czy "plan"
        edukacyjny), są i minusy.
        mam nadzieję, że jakoś przetrwamy.
Pełna wersja