jedynyskowronek
12.11.08, 10:50
Moje dziecko od niedawna zaczęło chodzić do żłobka. I nie będe się
tu rozpisywać o moich wątpliwościach które dotyczą podejścia do
dzieci i atmosfery jaka tam panuje bo chciałabym Was drogie Panie
zapytać o konkretną sytuacje która miała miejsce dziś rano. Moje
dziecko poszło się bawić do dzieci, a ja w tym czasie poszłam
układać jego ciuszki w szawce. Nagle usłyszałam donośny głos Pani
która krzycząc kazała jakiemuś dziecku coś znaleść i cyt.: przestało
wyć.- "Masz to natychmiast znaleźć i przestań wyć!". Trudno było jej
nie usłyszeć... Nie wiem o co dokładnie chodziło, wyszłam nic nie
mówiąc z mieszanymi uczuciami... Ta sama Pani jeszcze nigdy nie
widziałam żeby się uśmiechała do dzieci, okazała im chociaż odrobinę
ciepła. Sama już nie wiem... Jestem przewrażliwiona i wyolbrzymiam
całą historie? Powiedzcie prosze co o tym myślicie? Jakbyście
zareagowały??? Pozdrawiam wszystkich.