Mikołajki w żlobku - nic nie rozumiem :-(

05.12.08, 20:17
Witajcie! Jak to jest? Wczoraj przy wyjściu ze żłobka Pani
poinformowała nas, że jutro (czyli dzisiaj) dzieci odwiedzi Mikołaj.
Mój synek ma 2,5 roku i tak naprawdę będą to jego "pierwsze
świadome" w życiu Święta Bożego Narodzenia. Nie jestem jakąś
fanatyczką, ale od kiedy mój synek znalazł się na świecie, Święta te
przybrały zupełnie inne barwy, inne emocje. Pragnę je celebrować tak
aby były wyjątkowe i na długo zamieszkały w pamięci mojego dziecka
jako te wspaniałe i wyjątkowe chwile. Synek nigdy wcześniej nie
widział "na żywo" Mikołaja. Dużo rozmawiałam z nim o tym, że będzie,
że przyjdzie i będzie wspaniale itd... Aż tu ni z gruchy ni z
pietruchy Mikołajki... Żal mnie ścisnął ponieważ bardzo chciałam
towarzyszyć mojemu dziecku podczas pierwszego (tak ważnego wink)
spotkania z Mikołajem, wszak są w życiu chwile których nigdy się nie
zapomina! Bardzo dużo rzeczy robimy wspólnie, wiele mój synek
poznaje przy mnie i sprawia mi to ogromną frajde! Wspaniale jest
obserwować jak poznaje otaczający go świat z rozdziawioną buźką smile
U nas Mikołaja w domu nie będzie i w sumie to tego typu jedyne
spotkanie gdzie jest zabawa i rozdawanie prezentów. Niestety rodzice
na spotkanie z Mikołajem mieli wstęp wzbroniony! Kierownik
argumentował to tym, że dzieci mogą bardziej się bać i że będą za
bardzo rozkojarzone. A tak - szast - prast i po imprezie! Nie wiem
jak Wy, ale ja do tej pory czuję się bardzo zawiedziona bo nawet nie
mogłam tego uwiecznić na kamerze czy na zdjęciach sad Oczywiście
będzie oficjalna płytka z foto do skopiowania... Przesadzam? Może
jednak tak... Ale smutno mi... sad
    • ewa_mama_jasia Re: Mikołajki w żlobku - nic nie rozumiem :-( 06.12.08, 12:16
      Ja też nie rozumiem. W domu Mikołaja nie będzie, w żłobku Ci nie
      pasuje, to gdzie wobec tego twoje dziecko według Ciebie miało tego
      Mikołaja po raz pierwszy zobaczyć? W centrum handlowym? Zreszta
      skoro Ci Mikołaj w żłobku nie pasował, nie było przymusu, mogłaś
      dziecka do żłobka nie puścić. Zresztą prawdopodobnie będzie jeszcze
      Mikołaj przed świętami, nic straconego, możesz dziecko w domu
      zatrzymać.
      A tak na powaznie - zastanów się - w żłobku jest około 100 dzieci,
      dolicz do tego chociażby 100 rodziców. Wyobrażasz sobie rozgardiasz?
      Chyba że zakładałaś, że tylko Ty jedna będziesz z rodziców i
      wszystkie inne dzieci mają być same.....
      • patrice7 Re: Mikołajki w żlobku - nic nie rozumiem :-( 06.12.08, 21:46
        Tez nie rozumeim.
        Nie chcesz zeby zobaczyl Mikolaja nie puszczasz do złobka.
        Jak dla mnie wydziwiaszwink
        • deela Re: Mikołajki w żlobku - nic nie rozumiem :-( 07.12.08, 00:51
          jak dla mnie tez wydziwia
    • misia0000 Re: Mikołajki w żlobku - nic nie rozumiem :-( 07.12.08, 08:12
      W pierwszej chwili pomyślałam, że coś się w żłobku "stało" - tzn na
      przykład zamiast Mikołaja przyszedł Dziadek Mrózsmile
      Albo że zamist prezentów wszystki dzieci dostały rózgi. Albo że
      Mikołaj dał prezenty a przy wyjściu - odebrał je. Albo że obiecali
      że przyjdzie a nie przyszedł.
      Skoro to dla Ciebie aż taka przykrość, wynajmij Mikołaja do domu
      albo niech się ktoś z rodziny przebierze. Zrobicie sobie większa
      fetę niż te kilka minut w żłobku. Swoją drogą gwarantuję Ci, że w
      tym wieku dziecko kompletnie nie ma poczucia, że to było jakieś
      uroczyste "pierwsze" spotkaniesmile
      • marty_chce_do_dzungli Re: Mikołajki w żlobku - nic nie rozumiem :-( 07.12.08, 15:50
        Pomyślałam, że zdefraudowali składki na mikołajowe paczki. A tu takie coś eeeee.
        dziewczyno wyluzuj.
    • bonnie75 Re: Mikołajki w żlobku - nic nie rozumiem :-( 08.12.08, 12:14
      Ja szczerze mowiac tez kompletnie nie rozumiem autorki watku. Napisala, ze:
      >Synek nigdy wcześniej nie
      > widział "na żywo" Mikołaja. Dużo rozmawiałam z nim o tym, że będzie,
      > że przyjdzie i będzie wspaniale itd... >

      po czym pisze:
      > U nas Mikołaja w domu nie będzie i w sumie to tego typu jedyne
      > spotkanie gdzie jest zabawa i rozdawanie prezentów.>


      Wiec po kiego grzyba najpierw zawraca dziecku gitare Mikolajem, a potem chce mu
      go "zabrac"?
      Niektorym matkom nie dogodzisz. A mam wrazenie, ze autorka watku na pierwszej
      randce tez bedzie chciala synowi towarzyszyc, bo to przeciez taki wazny dzien w
      jego zyciu....
      Poza tym Andrzejki, Mikolajki, I Dzien Wiosny, malowanie pisanek itp. naleza do
      kanonow w programie zlobkowym czy przedszkolnym a dzieci chetnie w nich
      uczestnicza i przezywaja je wraz z rowiesnikami, no ale skoro niektorym to nie
      pasuje, to niech dowiedza sie o dokladne daty i zatrzymuja wowczas dziecko w domu...
      Ech.....czasem rece opadaja....
    • efidorek Re: Mikołajki w żlobku - nic nie rozumiem :-( 08.12.08, 14:11
      chyba musisz pogodzić się z tym, że twoje dziecko rośnie i coraz
      więcej nowych doznań będzie bez Twojej obecności.
      Dziś nie możesz z nim być, gdy po raz pierwszy zobaczy Mikołaja. Nie
      będziesz przy nim, gdy pierwszy raz dostanie zły stopień, gdy pozna
      fajną dziewczynę, gdy będzie się pierwszy raz całował, gdy pierwszy
      raz się upije, itd.
      Po prostu mama nie może być zawsze obok. Nawet jeśli ma się tylko
      2,5 roku smile
      Głowa do góry - pomyśl, jak będzie fajnie usłyszeć, jak opowiada o
      Mikołaju.
      • mamapinezki Do jedynyskowronek 08.12.08, 15:55
        Rozumiem Ciebie, mi też tak "niewyraźnie" gdy nie mogę być przy
        synku kiedy poznaje cos pierwszy raz np Mikołaja, pierwszy raz
        uczestniczy w balu przebierańców, rozmawia z zaproszonym panem
        policjantem, do tej pory byłam obok niego: pierwszy zjazd na
        slizgawce, pierwsza przejazdzka na kucyku itp. Ale efidorek ma
        rację, nasze dzieci dorastają i trzeba się pogodzić z tym, że będą
        miały teraz tylko swoje doświadczenia, taka kolej rzeczysmile
Pełna wersja