pixeleck
20.01.09, 00:50
Witam! Prosze o porade doswiadczone mamy w kwestii poslania do zlobka dziecka
2 letniego. Corka ma obecnie 1,5 roku, od urodzenia zajmuje sie nia sama, z
okazyjna pomoca babci. Zyjemy z pensji meza, ktory pracuje duzo i do pozna, i
mojej pracy w weekendy. Starcza na na zycie i niewiele wiecej, a i tak oboje
padamy na pysk, a dziecko wiadomo – absorbuje w 100%. Maz jakos sie trzyma, bo
w weekendy jak ja pracuje, pomaga mu przy corce moja lub jego mama. Ja
jednak powoli mam dosc, chcialabym po prostu troche odpoczac, miec chciaz
jeden-dwa dni w tygodniu wolne do poludnia, a nie moge sobie pozwolic by nic
nie zarabiac. W weekedny pracuje jako kelnerka po 8- 10 h, dosyc mam juz tej
pracy. Moja corka jest kochana i strasznie zywa, coraz czesciej mam
wrazenie ze sie ze mna nudzi a ja juz nie mam tej werwy i energii by wypelniac
jej czas efektywnie. Zastanawiam sie wiec nad znalezeniem sobie pracy w
tygodniu, jakiejs biurowej na pol etatu lub ¾ etatu i poslaniu corki do zlobka
jak skonczy dwa latka, czyli od jesieni tego roku. Mala uczeszczalaby do
zlobka wiec tylko przez rok.
Zalezaloby mi na tym takze ze wzgledu na pozniejsze zapisy do przedszkola –
latwiej jest dostac miejsce w przedszkolu dzieciom zlobkowym, no i spotkalam
sie takze z twierdzeniem, ze dzieci zlobkowe latwiej przechodza adaptacje w
przedszkolu.
I teraz moje problemy – babciowy, organizacyjny i dzieciowy :
-problem babciowy. Babcia czyli moja mama nie chce o tym slyszec, dla niej
zlobek to wylegarnia wszelkiego zla i chorob itd. Proponuje, ze jak juz tak
bardzo mam dosc siedzenia w domu z dzieckiem to ona zajmie sie mala az ta nie
skonczy 3 latek i nie pojdzie do przedszkola (przedszkole wg babci nie jest
juz takie zle)
Babcia ma wielkie serce i super zajmuje sie mala, ale ja wolalabym nie
zostawiac corki z nia na dluzej niz 3-4 godzinki ito nie codziennie, bo mala
jest strasznie zywa a moja mama ma spore problemy zdrowotne. Wiem, ze babcia
da rade sie nia doobrze zajac, tyle ze bedzie to kosztem jej zdrowia i komfortu.
-problem organizacyjny. Czy mam szanse na znalezienie miejsca w publicznym
zlobku w Warszawie przez 9-10 miesiecy? Czy jesli mi sie uda to nikt nie
bedzie sie krzywil ze np. zabieram corke juz po 4-5 godzinach albo czasem
wcale jej nie przyprowadzam – bo w dni w ktore bym nie pracowala pewnie czasem
bym ja zostawila w domu? Ponoc zlobki sa dla rodzicow pracujacych na caly etat
i nie majacych opieki nad dzieckiem, a nie dla tych chcacych sobie odpoczac od
dziecka

. Ja bylabym zatrudniona tylko na czesc etatu.
Jesli nie uda sie zapisac jej do panstwowego – jak sprawdzaja sie zlobki
prywatne, z opcja karnetow na np. 100 godzin do wykorzystania?
-problem dzieciowy, najwazniejszy. Czy dziecko, ktore przez 2 lata zyje sobie
z mama, czasem z tata czy babcia faktycznie cos moze z takiego zlobka
skorzystac z sensie kontaktu z innymi dziecmi, nabycia nowych umiejetnosci?
Corka jest juz prawie odpieluchowana, sama je, sporo mowi i co najwazniejsze –
garnie sie do ludzi. To przemawia wg mnie za zapisaniem jej do zlobka.
Martwia mnie jednak druga strona medalu – czy zlobek takie dziecko moze jakos
uwstecznic (ze mala sie np. zblokuje, zniechceci?) No i te slynne chorobska
(corka dotad prawie nie chorowala).
Poradzcie prosze!