mamy dzieci żłobkowych

03.02.09, 10:26
Witam mamusie, za kilka dni zaczynam oswajanie dziecięcia 15 msc ze żłobkiem.
Dostałam fajną pracę (w moim miejscu zamieszkania o taką baaardzo trudno )
więc korzystam. NA opiekunkę nas nie stac za bardzo a babci w pobliżu nie ma a
druga babcia jest ale nieudolna wychowawczo więc wole jej pomocy wymuszonej
przez nią zresztą nie przyjmować.
Ale do sedna- każda osoba której powiem że dziecko moje idzie do żłobka robi
wielkie oczy i reaguje mniej więcej słowami "ja bym nigdy dziecka do złobka
nie dała" ale kiedy pytam te osoby czy jakiś kontakt ze złobkiem miały to
okazuje się ze nie - więc skąd to przekonanie o tym wielkim złu żłobkowym.
Czy wy mamy dzieci w żłobkach odbieracie to jako tragedię ? żłobek jako
najgorsze zło które mogło spotkać dziecko ?
Proszę o opinie
    • maniaa1977 Re: mamy dzieci żłobkowych 03.02.09, 10:38
      Witam, mam dwoje dzieci i każde z nich chodziło do żłobka, a mały to
      nawet jeszcze chodzi. Nigdy nie odbierałam tego jako tragedię,
      dzieci szybciej rozwijają się pomiędzy rówieśnikami. Najbardziej
      śmieszą mnie opinie osób, które nie miały ze żłobkiem mic wspólnego.
      Moje dzieci były trochę starsze, bo miały ponad dwa latka, ale znam
      mamy których maluch poszły do żłobka poniżej pierwszego roczku i też
      bardzo sobie chwalą. Poza tym znaleźć pracę w tym samym mieście, tak
      jak piszesz, to cud. Nie martw się opiniami innych, ważne żeby
      maluszek zaklimatyzował się w żłobku. Życzę powodzenia!!!!
    • jdylag75 Re: mamy dzieci żłobkowych 03.02.09, 10:39
      Nigdy nie wysyłałabym dziecka do najgorszego miejsca na świecie niezależnie od
      wieku.
      Mój synek poszedł do żłobka jak miał 20 miesięcy dosc długo trwało ranne
      popłakiwanie - uspokajał sie od razu po wejściu do sali. Żłobek był duży, ale i
      personel liczny, 1 pani na 4 dzieci przy pełnym obłożeniu. Panie były
      fantastyczne, młody do dzisiaj wspomina Panią Dorotkę, dzieci zadbane,
      przewinięte i nakarmione, dużo przestrzeni i zabawek. Teraz moje i męża
      argumenty za: większa ilosc pań-cioć to wyższa jakosc opieki nad dzieckiem, nie
      do końca mam zaufanie do niani w domu, choć i to przerabialiśmy, socjalizacja
      dziecka, szybszy rozwój mowy, dziecko było bardziej radosne.
      Odprowadzajac dziecko do żłobka byliśmy w 100% przekonani, ze to dobra decyzja,
      na szczęscie w tym złobku wczesniej szlaki przetarła córka znajomych wiec
      wiedzieliśmy, zę jest bardzo w porządku, następne dziecko już jest zapisane.
    • lubie_gazete Re: mamy dzieci żłobkowych 03.02.09, 10:47
      Tak.Do tej pory śnią mi się żłobkowe koszmary.
      Poza tym każdy psycholog powie,że przez pierwsze trzy lata stała obecność matki
      jest niezbędna.
      • nemezis26 Re: mamy dzieci żłobkowych 03.02.09, 10:56
        przez pierwsze 3 lata? co a brednie! matka powinna byc stale przy
        dziecku do ukończenia 18. roku życia!!! wink ten pan to się nudzi
        wyraźnie, wszędzie jakąś bzdurę musi wcisnąć...
        moja córeczka idzie do żłoba w marcu, będzie miała, uwaga, 6
        miesięcy smile tragedia, nie? ja tam nie mam poczucia, że robię jej
        coś złego - żłobek jest prywatny (chociaż to chyba mało istotne), 3
        panie plus pielęgniarka na 5 dzieci, więc luz. Dla mnie to lepsze i
        pewniejsze niz opiekunka, dodatkowo w żłobku jest monitoring, więc
        moge podejrzeć, co i jak w necie. Jestem nastawiona pozytywnie, do
        pracy wrócić muszę, a chyba w tej sytuacji nic lepszego dla małej bm
        nie wymyśliła - dzieci żłobkowe szybciej się rozwijają, a krzywda im
        się nie dzieje, w życiu bym sama nie wymyśliła tylu fajnych zabwa,
        co panie żłobkowe i tylu atrakcji, nie martw się, jeszcze będzie Ci
        przykro, że nie dzieć nie chce ze żłoba do domu wracać ;0)
      • e_r_i_n Re: mamy dzieci żłobkowych 03.02.09, 11:03
        lubie_gazete napisał:

        > Poza tym każdy psycholog powie,że przez pierwsze trzy lata stała
        > obecność matki jest niezbędna.

        To ja takiego psychologa bym w nosie miała. Sa dzieci, ktore nawet
        majac 6 lat niebardzo nadaja sie do rozstania z matka. A sa takie,
        ktore w wieku roku spokojnie moga isc na kilka godzin do
        przedszkola, bez skazy na charakterze.
    • muchaklucha Re: mamy dzieci żłobkowych 03.02.09, 10:47
      Mój póltoraroczny syn uwielbia chodzić do żłobka. Ma tam co jeść,
      opiekę, zabawki, kolegów... Przez pierwszy tydzień chodził troszkę
      zapłakany (no ale to chyba normalne) a potem już ok. Choroby jakoś
      (tfu tfu) omijają go (od września miał jedynie zapalenie oskrzeli i
      to w dodatku zaraził się ode mnie). Ja jestem zadowolona, bo ma
      fajną opiekę. Np. w piątek maluchy mają bal karnawałowy a już od
      tygodnia ćwiczą tany tany z paniamismile) Moim osobistym zdaniem żłobek
      nie jest miejscem gdzie dzieciom dzieje się krzywda!!! Ja jestem
      zadowolona, że wróciłam do pracy a synek naprawdę lubi tam chodzić.

      Ps: I tak kiedyś trzeba małe wypuścić w światsmile Jak nie żłobek, to
      przedszkole, potem szkoła (6 latkismile) i tak dalej...
      pozdrawiam
    • rotera Re: mamy dzieci żłobkowych 03.02.09, 12:03
      obaj synowie chodzili,
      jeden jako 2,5 latek,
      drugi niespełna 2 latek (brakowało mu 2 mies)

      pierwszy źle, adaptacja ciężka, płakał do 12 przez miesiąc,nie
      chciał jeść, potem dobrze, nawet po chorobach nieźle,
      charakterologicznie - spokojny i cichy, nie chciał przeszkadzać,
      walczyć o swoje, na boku...
      odbiło się to w 3 latkach na początku, ale fantastyczna Pani na
      którą trafiliśmy zadbała również o emocjonalne dopasowanie do grupy

      drugi - bardzo dobrze, płacze przez 4 dni, do 15 min po
      moim 'wyjściu' (kręciłam się pod budynkiem i sprawdzałam jak idzie),
      jadł sam, sam dopominał się o zmiane pieluchy, dokładke, książeczke,
      zabawke
      z charakteru - otwarty, buńczuczny, do przodu, nic go nie rusza
      byleby miał sucho i był najedzony, a o reszte się dopomnie, nie da
      sobie w kasze dmuchać na żadnym polu


      co do przedszkola/ żłobka były to dwie różne placówki -zadbanie,
      przewijanie, karmienie itp. w porządku
      jeśli jednak chodzi o 'emocjonalne' podejście...akurat dobrze
      trafili, gdyby jednak starszy poszedł do grupy młodszego nie mam
      pewności czy nie zginąłby w tłumie, czy ktoś wyciągałby i docierał
      do dziecka które najchętniej usiądzie z boku, w kącie i zajmie się
      samo sobą...takie dziecko nie przeszkadza, więc nie zawsze jest w
      centrum uwagi, ważniejsze są dzieci które biją, skaczą itp

      korzyści - rozwój...starszy nauczył się wlaczyć o swoje, odzywać,
      mieć pomysły, próbuje kierować zabawą, jego samoocena wzrosła, wie,
      że chłopiec który najlepiej skacze nie potrafi liczyć tak jak on, on
      zwów nie umie tak dobrze skakać, porażka przestała być takim
      problemem
      młodszy nauczył się ustępować, nie być pępkiem świata, zwolnić

      jedzenie, picie z kubka, sikanie, malowanie, pisanie itp

      nie miałam wyjścia - moje problemy zdrowotne...z prespektywy czasu
      nie żałuje, myśle że w dużej mierze to zasuga charakteru, ale po
      części również czasu - młodszy był 8 mies wcześniej, nie zdążył się
      tak przywiązać do bycia z mamą, no i nie był w domu sam, musiał
      poczekać czasami, starszy miał wyłączność...
    • johana19 Re: mamy dzieci żłobkowych 03.02.09, 12:10
      Moja córka poszła do żłobka właśnie w wieku 15 miesięcy bo ja
      poszłam do nowej pracy więc sytuacja podobna jak u ciebie. Mała
      bardzo szybko się zaklimatyzowała, chyba bardziej ja przeżywałam ten
      żłobek (i rozstania) niż ona wink)) Żłobek to super sprawa. Miała tam
      zapewnioną profesjonalną opiekę, zagospodarowany czas w taki sposób,
      by się nie nudziła, nawiązała przyjaźnie (tak, tak), uczyła się
      nowych rzeczy itp. Naprawdę zawsze bardzo chwaliłam tą placówkę, a
      córka do dzisiak często wspomina złobek, koleżanki i kolegów oraz
      panie. Od września poszła do przedszkola. I właśnie dzięki temu, że
      chodziła do żłobka, jako jedyna z całej grupy (nie ma tam oprócz
      niej zadnego dziecka złobkowego) nie miała żadnych problemów z
      zaklimatywzowaniem się w nowym miejscu, bez problemu wykonywała
      polecenia pań typu siadamy na dywanie, siadamy po turecku itp. (co
      dla innych dzieci było abstrakcją w tak dużej grupie rówieśników) i
      same panie mówią, ze córka wyróżnia się w grupie swoimi
      umiejętnościami i zachowaniem. Także ja widzę w żłobku same plusy i
      bardziej bałabym się powierzyć dziecko opiekunce, naprawdę. Dlatego
      trzymam za was kciuki i wierzę, że wszystko będzie dobrze smile Grunt
      to pozytywne nastawienie!

      NASZA LENA i mały
      lipcowy LOKATOR
    • allejoasia Re: mamy dzieci żłobkowych 03.02.09, 12:30
      jestem psychologiem i z pełnym przekonaniem postanowiłam zapisać
      synka do żłobka - poszedł tam w wieku 12 miesięcy. Zaklimatyzwał sie
      niemal od razu. Personel i opieka na najwyższym poziomie. Odbierałam
      dziecko zadowolone, zadbane, najedzone.
      W pierwszym roku pobytu w żłobku chorował 4 razy. Od tamtej pory
      (teraz ma 5 lat) jest okazem zdrowia - tak jakby się uodpornił.
      Początkowo planowałam znaleźć nianię ale się nie udało.
    • skumbrie.w.tomacie Nie chciałabym generalizować 03.02.09, 12:34
      Moje dziecko które jest bardzo żywe, otwarte i odważne żłobkową adaptację
      przeszło b szybko. Miał 15 m-cy. Znakomicie sobie radzi do tej pory może dlatego
      że nie lubi stać na uboczu, uwielbia działać w grupie itd. Ma swoich "kolegów" i
      "koleżanki", ulubione zajęcia itd itd.
      Nawet doszło do tego że kiedy bywa chory w domu jest po prostu nie do
      wytrzymania. Nudzi się jak mops.

      Natomiast widuję też dzieci b ciche, wstydliwe które nie zawsze sobie dobrze
      dają radę. Nie wiem czy gdybym miała dziecko bardzo lękliwe to czy puściłabym je
      do żłobka...? Być może zdecydowałabym się w takiej sytuacji na nianie.

      Myślę że osoby które wypowiadają się źle o żłobkach albo twierdzą że
      dziecko do 3 roku życia powinno być tylko z matką najczęściej nie miały ze
      żłobkiem nic wspólnego.
      Dlatego ja jestem przeciwna generalizowaniu.

      Każde dziecko jest inne i inaczej się adaptuje a pózniej egzystuje w z żłobku.
      Każdy żłobek jest inny. To samo tyczy się niań.

    • ciociacesia dla mnie tragedia 03.02.09, 12:41
      ale moja osobista. jak fajny złobek to sie dziecku krzydwa dziac nie powinna,
      chociaz rozne sa dzieci i podejrzewam ze w przyrodzie wystepuja tez takie co im
      złobek zamiast mamy krzywdą jest.
    • irima2 Re: mamy dzieci żłobkowych 03.02.09, 12:45
      Mój synek poszedł do złobka jak miał 19 miesięcy. Chciałam go posłać
      jak skończył rok, ale niestety musieliśmy czekać na miesce. Tak więc
      te 7 miesięcy siedział z opiekunką. Mimo że do opiekunki mogłam w
      każdej chwili zadzwonić i spytac się co się dzieje a teraz nie mam
      takiej możliwości, to jestem bardziej spokojna o niego jak jest w
      żłobku. W końcu opiekuje się nim 5 wykwalifikowanych opiekunek,
      jedna drugiej patrzy na ręcę, a przede wszystkim sa to kobiety z
      prawdziwym powołaniem (inaczej by za te pieniądze nie pracowały) i
      widać że kochaja dzieci. Poza tym na miejscu jest pielęgniarka,
      żywieniem zajmuje się specjalista, przychodzi pani na rytmikę.
      Ale najwazniejsze jest to, że wychodzi stamtąd roześmiany, czasami
      wręcz nie chce iść do domu. Jak jest chory to dopytuje się kiedy
      pójdzie do żłobka. Nauczył się śpiewac piosenki, tańczyć, skakać jak
      żabka smile i wiele wiele innych.
      Wiem, że wszystko zależy od dziecka, akurat moje w złobku czuje się
      świetnie i jestem bardzo zadowolona z naszej decyzji.
      • cynchonidyna Re: mamy dzieci żłobkowych 03.02.09, 13:18
        Syn poszedł do żłobka w wieku 19 miesięcy. Adaptacja trwała ok. miesiąca,
        aczkolwiek łzy wylewane przez niego przy rozstaniu kończyły się z chwilą wejścia
        na salę. Teraz, po 5 miesiącach zdarza mu się płakać gdy go zabieram do domu,
        natomiast gdy go oddaję paniom nie smile Ma zapewnioną bardzo dobrą opiekę,
        fantastyczne panie, zajęcia z psychologiem i logopedą. W żłobku zaczął gadać,
        sikać na nocnik, śpiewać i tańczyć. Robi tam rzeczy, których raczej nie
        zrobiłabym z nim w domu (np. zabawa kaszą manną na podłodze smile). Widzę, że
        odkąd jest w żłobku zaczął naprawdę szybciej się rozwijać. Odbieram codziennie
        dziecko szczęśliwe i śpiewające w drodze do domu. Faktem jest, że często
        choruje, ale mimo wszystko uważam, że wart i wszystkim polecam żłobek.
    • babsee Re: mamy dzieci żłobkowych 03.02.09, 13:20
      Moja corcia poszla do zlobka jak miala 11 mies.
      Do dzis wspominam nasz żłobek ajko cudowne miejsc.Adaptacja trwala 2
      dni,dziecko odbeiralam usmiechniete, zadowolone,nigdy nie
      odparzone.Panie uczyly samodzielnie jesc,bawic sie w grupie,uczyly
      podtsaw zachowan spolecznych(czego barkuje niestetsy dzieciom
      odizolowanym).
      Moja corcia byal na scislej diecie i myslam ze bede musiala ja
      wypisac a okazalo sie,ze trafilam na panią indendentke,ktora sobie
      za cel zycia postawila,ułożyc jadlospis dla mojej corci.Do dzis
      jestem jej za to wdzieczna.
      Jestem w ciazy i juz wiem,ze kolejne dziecko tez posle do żłobka.
      Kompletnie nie rozumiem poglądu,ze nie dam bo krzywda.
      Krzywde robią kobiety trzymające dziecko w domu do 6 rż.
    • kasulka79 Re: mamy dzieci żłobkowych 03.02.09, 13:40
      My szykujemy się dopiero do żłobka. Chciałabym, żeby moj mały poszedł od
      września. Mam nadzieję, że się uda, bo jest tylko 12 miejsc a chętnych duuuużo
      więcej. Wiem, że ten konkretny napewno jest ok, bo szlaki przeciera w tym roku
      mój siostrzeniec - on zadowolony i siostra nachwalić się nie może ... ja również
      miomo, że sama doświadczenia w tym temacie jeszcze nie mam, raczej jestem z tych
      upatrujących w posłaniu dziecka do żłobka większej ilości plusów niż minusów.
    • to_wlasnie_cala_ja Re: mamy dzieci żłobkowych 03.02.09, 13:53
      Bardzo dziękuję za wszystkie opinie które bardzo mnie podbudowały. Moje dziecko
      jest raczej z tych cichych i to moja obawa o nie, ale mam nadzieję że właśnie
      dzięki żłobkowi się otworzy. Jak widać po wypowiedziach korzyści zdecydowanie
      przewyższają straty. Bardzo dziękuję
    • protozoa Re: mamy dzieci żłobkowych 03.02.09, 13:59
      Dziecko po prostu będzie więcej chorowało. Do żłobka bedą przychodziły dzieci
      chore, bo mama musi do pracy ( wszak w Twojej miejscowości o pracę trudno). Jak
      dziecko będzie chorowało to Ty bedziesz na zwolnieniach - róznie raz w miesiącu,
      raz na dwa miesiące itd, a to będzie nie w smak i szefowi i współpracownikom,
      którzy będą musieli za Ciebie pracować. I tyle.
    • deela Re: mamy dzieci żłobkowych 03.02.09, 14:07
      moe dziecko chodzi do zlobka od 5go m-ca zycia
      czuje sie swietnie
      rozwija sie swietnie
      jest czyste zadbane
      WESOLE szczesliwe
      a opinie kretynke ktore ostatni zlobek widzialy 30 lat temu zlewam z gory na dol
      cieplym moczem
      • kostruszka Re: mamy dzieci żłobkowych 03.02.09, 14:22
        Obydwoje moich dzieci chodziło do żłobka (synek poszedł we wrześniu). Niestety,
        mały choruje masakrycznie (starsza córka chorowała znacznie mniej)i to jest
        właściwie moje jedyne zastrzeżenie do tej placówki.
    • jomil Re: mamy dzieci żłobkowych 03.02.09, 14:53
      Posłanie dziecka do żłobka było jedną z najlepszych decyzji od czasu
      jak zostałam mamą. Córka miała niecałe 2 lata. Na początku chorowała
      strasznie, ale zawsze "pierwszy roku w skupisku ludzkim" jest
      tragiczny bez względu na to kiedy to nastąpi. Poza tym widzę, że
      rozwija się szybciej i wszechstronniej niż jej rówieśnicy chowani w
      domu. Lepiej się rozwija, szybciej uczy. I najważniejsze - córcia
      jest zadowolona. Ostatnią "atrakcją" jaką bym jej zafundowała to
      opiekunka z gazety = nie wiadomo kto.
Pełna wersja