pozytywy zlobka!?

15.03.09, 23:41
hej, od wrzesnia moj smyk pewnie bedzie musial isc do zlobka, bo w pracy mnie
naciskaja na powrot na caly etat, bedzie mial wtedy rok i 10 miesiecy, boje
sie tego zlobka, bo wokol slysze tylko o chorobach, placzu, smutku dzieci
zostawianych na caly dzien bez rodzicow, i chcialabym, zeby moze ktos
powiedzial mi cos pozytywnego nt zlobka, jesli takie pozytywy w ogole
istnieja... no i bylabym wdzieczna za wszelkie rady nt kryteriow wyboru
zlobka, bo obawiam sie, ze w gre bedzie wchodzil tylko prywatny... z gory
dziekuje, kk
    • mariken :-) 16.03.09, 08:56
      pozytywów jest pełno!
      ale najpierw - od dziecka zależy jak szybko przebiegnie adaptacja, średnio jest
      to pewnie jakieś dwa-trzy tygodnie. moja córka poszła do prywatnego żłobka mając
      rok i 4 miesiące. po dwóch tygodniach (spędzała w klubie jakieś 6 -7 godz.
      dziennie) szła tam z radością. we wrześniu, po pół roku, dostała miejsce w
      państwowym. grupa większa, ale i opieka inna. i znowu dwa tygodnie adaptacji i
      radość rano, że idziemy "do dzieci".
      dziecko płacze na początku, ale głównie w samym momencie rozstania, po wejściu
      do sali opiekunki potrafią tak go zająć, że zapomina o tym, że mama wyszła i
      wróci dopiero za jakiś czas smile. już minęły czasy, kiedy dzieci w żłobku leżały
      cały dzień w łóżeczkach. w naszym jak jest ciepło wszystkie dzieciaki (nawet te
      z 1. grupy, czyli 5mies-1,5r) są na dworze. poza tym żłobek organizuje
      teatrzyki, bale karnawałowe, dzień dziecka.
      choroby - jest różnie. niektóre maluchy nie chorują niemal wcale, inne chorują
      częściej, inne - cały czas. moja córka, odpukać, choruje mało (ale podobno wpływ
      na to miało rozpoczęcie kariery w żłobku późną wiosną, po sezonie grypowym).
      dziecko dużo uczy się patrząc na inne dzieci, niejadek zaczyna jeść, mało
      samodzielny maluch ubiera się sam (i bardzo jest z tego dumny!), korzysta z
      nocnika i toalety, śpiewa piosenki, mówi wierszyki.

      dla mnie żłobek jest instytucją rewelacyjną smile

      jeśli będziesz szukać żłobka/klubu, poszukaj adresów (nie wiem skąd jesteś),
      przejdź się do każdego z nich najlepiej bez zapowiedzi, zobacz jak wyglądają
      dzieci (czyste? uśmiechnięte?), gdzie się bawią, gdzie śpią, gdzie jedzą? jak
      wygląda łazienka?
      spróbuj wypytać rodziców dzieci, które już tam chodzą. i zaufaj swojej intuicji!
      smile
    • anita.sz Re: pozytywy zlobka!? 16.03.09, 14:58
      poza chorobami, ale te i tak kiedyś trzeba przejść są same pozytywy.
      Dzieci się wspaniale rozwijają ,stają się bardziej towarzyskie,
      odważne, uczą się radzić sobie w różnych sytuacjach. Uczą się że nie
      sa pępkiem świata, że poza nimi jest jeszcze ktoś inny. Do tego
      żłobek światnie pobudza wyobraźnię i kraatywnośc dziecka. Opiekunka
      ani zabiegana w domu mama raczej nie zapewnią tylu zajęc co żłobek:
      plastycznych, teatrzyków, zabaw z instumentami muzycznymi, zabaw
      ruchowych jak np basen z piłeczkami, rytmika itd. Wiem, że ciężko
      jest zostawić dziecko w żłobku i że zarówno dziecko jak i mama
      płaczą na początku, ale po miesiącu jest juz dobrze. Moje dziecko z
      radością chodzi do żłóbka.
    • doda8201 Re: pozytywy zlobka!? 17.03.09, 08:56
      Mój syn chodzi do żłobka 3 tydzień (wczoraj skończył pół roku) i ja już widzę
      dużo pozytywów - zrobił się bardziej towarzyski - do czasu żłobka dośc często
      płakał jak obcy (lub dawno nie widziani) ludzie zagadywali go (jak nie był na
      ręku u mamy lub taty) a teraz śmieje się. "Rozgadał" się i jest to nowa jakośc
      dźwięków. Potrafi dłużej zając się sam sobą - bawi się zabawkami, gada do nich
      itd. A po 2 dniach nauczył się sam bujac w leżaczkusmile No i popołudnia nabrały
      takiego szczególnego znaczenia bo bardzo cieszymy się sobą (a jak byliśmy cały
      dzień razem to po południu przychodziło już zmęczenie materiału). Byc może jakby
      nie poszedł do żłobka byłoby to samo (bo w końcu to jakiś etap rozwoju) ale jak
      dla mnie różnica jest ogromna
    • efidorek Re: pozytywy zlobka!? 17.03.09, 11:53
      pozytywów jest mnóstwo, dziecko wspaniale się rozwija, bardzo łatwo
      nabywa nowe umiejętności. Moja córka dużo śpiewa i tańczy, bo żłobek
      jest bardzo "roztańczony", sama uczy mnie różnych piosenek
      (oczywiście są to takie uproszczone wersje żłobkowych piosenek, bo
      nie umie jeszcze zaśpiewać całej). Dla mnie w zasadzie są tylko dwa
      minusy:
      1. choroby - w miarę upływu czasu coraz rzadziej, ale jednak
      choruje, na szczęście nie są to żadne poważne rzeczy, raczej zwykłe
      przeziębienia, niemniej jednak siedząc w domu na pewno łapałaby
      mniej takich chorób
      2. fakt, że musimy ją zostawiać na 9 godzin w złobku, mamy bardzo
      mało czasu dla siebie, odbieram małą o 17, a po 20 już musi się
      kłaść, bo przed 7 pobudka. Dla mnie jest to największy minus każdej
      formy opieki nad maluchem, której nie sprawują osobiście rodzice.
    • sammm Re: pozytywy zlobka!? 18.03.09, 11:45
      Same pozytywy. Wiadomo początki są trudne, ale trzeba to przetrwać.Moja mała
      chodzi od września i jest super. Nie wyobrażam sobie żeby miała nie chodzićwink
      Dziecko się rozwija, uspołecznia. Z chorowaniem też nie jest źle. W domu pewnie
      tak samo by chorowała. Dzieci się bawią, tańczą i "ciocie" różne cuda wymyślają.
      Chodzi do żłobka samorządowego i naprawdę polecamsmile
      • cirrii Re: pozytywy zlobka!? 18.03.09, 19:03
        popieram wszystkie poprzednie posty a dodam jeszcze, ze nic tak nie
        usamodzielnia dziecka, jak zlobek, latwiej przejsc na picie z
        kubeczka, odrzucenie smoczka i pieluch, jak wlasnie w grupie dzieci.
        Moj syn pieknie zaczal mowic, spiewa, maluje, tanczy i z radoscia
        chodzi "do dzieci"
    • lilka69 Re: no to na koniec jeszcze jeden pozytywny aspekt 23.03.09, 22:13
      dzieci zlobkowe nad tymi dziecmi, ktore nie mialy szczescia chodzic do zlobka
      beda zawsze gorowaly i na studia bez problemow sie dostana...w koncu mialy
      lepszy start!

      z waszych postow wynika, ze te siedzace z mama na urlopie wychowawczym traca
      swoje mlode lata na nicnierobieniu.
      • mariken Re: no to na koniec jeszcze jeden pozytywny aspek 24.03.09, 00:53
        > dzieci zlobkowe nad tymi dziecmi, ktore nie mialy szczescia
        chodzic do zlobka
        > beda zawsze gorowaly i na studia bez problemow sie dostana...w
        koncu mialy
        > lepszy start!

        to chyba oczywiste??

        >
        > z waszych postow wynika, ze te siedzace z mama na urlopie
        wychowawczym traca
        > swoje mlode lata na nicnierobieniu.

        tak, twoje na pewno.
        • lilka69 Re: mariken 24.03.09, 20:33
          nie masz argumentow to pajaca z siebie robisz.
          • mariken ;-) 24.03.09, 22:15
            w przeciwieństwie do ciebie umiem czytać ze zrozumieniem:
            "hej, od wrzesnia moj smyk pewnie bedzie musial isc do zlobka, bo w pracy mnie
            naciskaja na powrot na caly etat, bedzie mial wtedy rok i 10 miesiecy, boje sie
            [...] i chcialabym, zeby moze ktos powiedzial mi cos pozytywnego nt zlobka,
            jesli takie pozytywy w ogole
            istnieja... [...]"

            rozumiesz o co pytała założycielka wątku czy jeszcze inaczej mam ci to napisać?

            pajacem forumowym jesteś ty, aż dziwne, że jeszcze tego nie załapałaś, jesteś
            przecież taka inteligentna.
            • japanessa hi,hi,hi-lilunia69,ale jazda 25.03.09, 09:13
              lilunia69?

              i po co ty robisz z siebie pośmiewisko?

              zamilcz już
              • lilka69 Re: hi,hi,hi japanessa 25.03.09, 10:05
                z tego samego powodu co tysmile
    • joanna29 Re: pozytywy zlobka!? 25.03.09, 14:02
      Najważniejszy pozytyw to rozwój dziecka. Moje dziecko jest jedyne
      wsród znajomych, dzieci osiedlowych i dzieci z zajęć (jeden żłobek
      na całe 100 tys miasto) i matki mówią, że mały jest inny od
      rówieśników. Jest bardziej społeczny, samodzielny, kontaktowe,
      inaczej się bawi z dziećmi, inaczej się kontaktuje, jest bardziej
      dojrzały. Zawsze można powiedzieć, że to moja zasługa nie żłobka smile
      Co do chorób. Z obserwcji wynika, że nie ma znaczenia czy dziecko
      zaczyna chodzić do żłobka, czy do przedszkola, czy do szkoły z uwagi
      na uczestniczenie w grupie musi swoje odchorować.
      • lilka69 Re: joanna-rozsmieszylas mnie 26.03.09, 20:00
        ostatnim zdaniem. "musi swoje odchorowac"

        wierzysz w przeznaczenie i to, ze twoje dziecko ma zaprogramowana okreslona
        ilosc chorob, ktore w zyciu musi przejsc?

        im starsze dziecko tym mniej choruje. wyjasnienie jest trywialne i oczywiste-
        uklad immunologiczny dojrzewa i coraz lepiej radzi sobie.
        • milko2411 Re: joanna-rozsmieszylas mnie 29.03.09, 17:44
          lilka69 napisała:

          > ostatnim zdaniem. "musi swoje odchorowac"
          >
          > wierzysz w przeznaczenie i to, ze twoje dziecko ma zaprogramowana okreslona
          > ilosc chorob, ktore w zyciu musi przejsc?
          >
          > im starsze dziecko tym mniej choruje. wyjasnienie jest trywialne i oczywiste-
          > uklad immunologiczny dojrzewa i coraz lepiej radzi sobie.

          Czytam Twoje kąśliwe i nieprzemyślane odpowiedzi i się zastanawiam,jak na co
          dzień z Tobą inni ludzie wytrzymują,zamilcz lepiej kobieto.
        • joanna29 Re: joanna-rozsmieszylas mnie 30.03.09, 11:00
          Cieszę się, że mogłam Ci zapewnić trochę uśmiechu.
          Komentować Twojej wypowiedzi nie będę.
          Większośc matek wie jak wygląda pierwszy rok dziecka po zetknięciu
          się po raz pierwszy z dużą grupą dzieci czy to w żłobku, w
          przedszkolu czy nawet w szkole.
          • lamciad Re: świeży żłobkowicz 30.03.09, 14:43
            To może ja wtrące swoje 3 grosze.Od zeszłego tygodnia mały(14
            miesięcy) chodzi do żłobka,prywatnego,bo w państwowym nie było szans
            nawet na wrzesień.
            Posłałam małego ponieważ w domu było już nudno.Poza tym wród
            rówieśników zachowywał się trochę jak odludek,najlepsze było
            przytulanie się do rodzica.A ja nie chcę wychowywac
            mamisynka,uwieszonego cały dzień u spódnicy.Chcę mu dac poczucie,że
            w grupie też może coś znaczyc,że może się usamodzielnic,a na miłośc
            i przytulanie się z mamą czy tatą zawsze ma czas po powrocie do domu.
            Zaczęliśmy od 1,5 godzinnego pobytu,ostatni był 4 godzinny wraz z
            drzemką.No i okazuje się,że moja przylepa potrafi zabawic się z
            innymi dziecmi.Jestem zaskoczona,ze do tej pory stal w piaskownicy
            jak czapla,a w piatek wzial łopatkę,foremkę i bawił się sam!Przy tym
            nawet nie drgnął,jak go koleżanka grabkami po plecach waliłasmile
            Potem w domu pierwszy raz wział kumpele za rękę i latali po domu
            mając przy tym ubaw po pachy,a tak jak ją widział to od razu uciekał
            do mnie.
            Duma mnie rozpiera,że mój mały mężczyzna robi postępy,a pani w
            żłobku mówi,że się ekstra adaptuje i spokojnie mógłby zostawac na
            cały dzień.
            Minus to oczywiście choroby,właśnie siedzimy w domu z powodu
            gluta.ALe do tej pory też chorował od czasu do czasu,bo cały czas
            miał kontakt z równieśnikami.Wychoruje się teraz to w przedszkolu
            będzie luz.Jakby teraz siedział w domu to w przedszkolu by się
            zaczęło.Ja wolę odwrotną kolejnośc,bo jak zaplanuję drugiego bobasa
            to nie chce,żeby mi starszak cały czas przynosił z przedszkola
            choróbska.

            P.S.Koleżaki,które mają dzieci w tym samym wieku patrzyły na mnie
            jak na wyrodną matkę,że dziecko do żłobka posyłam.Coż,są bystre
            babki,widzą postępy mojego malucha i jakoś tak dziwnie wszystkie
            zaczęły wypytywac,a gdzie ten żłobek,ile kosztuje,że w sumie to
            fajnie i że one to też by chyba posłałysmile
            Wszystkim niedowiarkom mówię:nie myślcie stereotypami,kiedyś
            uważałam,że dziecko do 3 rż potrzebuje tylko matki.A teraz wiem,że
            kształtowanie małego człowieka zaczyna się bardzo wcześnie i to my
            rodziece musimy wychwycic moment,kiedy dziecku trzeba wiecej anizeli
            maminej spodnicy.
        • basia19555 Re: joanna-rozsmieszylas mnie 30.03.09, 19:19
          Jak dziecko nie ma odporności to nie ma znaczenia wiek, będzie
          chorowało w przedszkolu, a jak do przedszkola nie trafi to odchoruje
          swoje w szkole.
    • kakuba Re: pozytywy zlobka!? 01.04.09, 11:34
      pozytywy, które zauważyłam u mojej 2-latki:
      - poszerzenie słownictwa
      - umiejętności manualne np. dokładne rysowanie (nie same kreski,
      tylko dokładne wypełnianie konturów)
      - tańczenie (w domu jakoś nie chciała)
      - nauka śpiewania, wierszyków (przychodzi do domu i śpiewa piosenki
      ze żłobka)
      - odpieluchowanie (panie w żłobku baaardzo pomogły)
      - umiejętność wyrażania i opisywania emocji (powiem szczerze, że
      sama mam z tym problem, więc cieszę się że dziecko nauczyło się w
      żłobku)
      - dobre przygotowanie do przedszkola (byłyśmy na spotkaniu w
      przedszkolu i panie przedszkolanki były pełne uznania wobec
      samodzielności córki)

      niestety moje dziecię ma bardzo słabą odporność, ciagle chorowała i
      właśnie rezygnujemy ze żłobka ze względów zdrowotnych
      żałuję i moja córcia też...
Pełna wersja