Gość: behemot
IP: *.punkt.pl
14.09.09, 11:32
Czarna dziura Rostowskiego i Tuska zaczyna powoli wsysać gospodarkę,
czego symptomem po jej ogłoszeniu jest dzisiejszy wzrost ceny euro.
Prezio mówi o uszczelnieniu systemu pobierania podatków i już widać
reakcje fiskusa. Chce on bowiem opodatkować osoby, które pomagają
sobie w codziennych sprawach, takich jak opieka nad dzieckiem,
robienie zakupów czy wyprowadzanie psa - czytamy
w "Rzeczpospolitej".
Katowicka Izba Skarbowa uznała, że każda darmowa przysługa jest
realnym zyskiem dla tego, kto z niej skorzystał. Trzeba ją więc
wycenić i zapłacić podatek. Katowicka Izba Skarbowa odpowiedziała na
pytanie banku czasu, czyli grupy wzajemnie wspierających się osób. Z
opodatkowania zwolniona jest tylko darmowa pomoc w rodzinie. Skóra
na plecach cierpnie gdy się słyszy taką wykładnię przepisów. To, że
są one w dużym stopniu martwe poprzez brak egzekucji, to jasne. No
ale gdy do izby spłynie donos, że obywatel X skosił obywatelowi Y
trawnik, nie są rodziną, Y nie zapłacił X a zyskał korzyść np. w
postaci 2oo pln (trawnik jest duży), no to skarbówka jako organ
państwa musi się sprawą zająć. Setka lub dwie takich donosów to już
obstrukcja urzędu. Przy czym może się okazać, że ten który kosił,
napisze oświadczenie, że ten któremu kosił, odwiózł go w zamian na
lotnisko w Pyrzowicach. I co wtedy zrobi skarbówka?
Sąd krakowski wydał zaś osobliwe orzeczenie, że prywatne pożyczki
między obywatelami powinny być oprocentowane. Przyjaciel
przyjacielowi pożyczył 10 tys, pln na samochód i jako lojalny
obywatel opodatkował tę pożyczkę w skarbówce (oczywiście nikt tak
nie robi, ale może się zdarzyć) oczekuje zwrotu pożyczonej kwoty no
ale nie myśli o odsetkach, bo była to przecież przyjacielska
pożyczka, a puszczenie jej przez skarbówkę to na wypadek gdyby
przyszło np. do utarczek ze spadkobiercami przyjaciela
pożyczkobiorcy. No i tu myk, musisz kumpla złoić odsetkami a od nich
zapłacić podatek. No bo kolega odniósł korzyść nabywając samochód no
i ty powinieneś odnieść korzyść obracając swoimi pięniędzmi. Tak to
Państwo uczy obywatela przedsiębiorczości, rzecz jasna kasując
niemałe czesne za tę naukę. Ale czy jest to dobry kierunek w którym
zmierza fiskus i czy osiągnięte tą drogą przychody w istotny sposób
wpłyną na załatanie dziury w budżecie? Nie bardzo też wiem jak się
ma do tych przepisów szlachetna instytucja wolontariatu.