Absurdy fiskusa. Ku przestrodze

IP: *.punkt.pl 14.09.09, 11:32
Czarna dziura Rostowskiego i Tuska zaczyna powoli wsysać gospodarkę,
czego symptomem po jej ogłoszeniu jest dzisiejszy wzrost ceny euro.
Prezio mówi o uszczelnieniu systemu pobierania podatków i już widać
reakcje fiskusa. Chce on bowiem opodatkować osoby, które pomagają
sobie w codziennych sprawach, takich jak opieka nad dzieckiem,
robienie zakupów czy wyprowadzanie psa - czytamy
w "Rzeczpospolitej".
Katowicka Izba Skarbowa uznała, że każda darmowa przysługa jest
realnym zyskiem dla tego, kto z niej skorzystał. Trzeba ją więc
wycenić i zapłacić podatek. Katowicka Izba Skarbowa odpowiedziała na
pytanie banku czasu, czyli grupy wzajemnie wspierających się osób. Z
opodatkowania zwolniona jest tylko darmowa pomoc w rodzinie. Skóra
na plecach cierpnie gdy się słyszy taką wykładnię przepisów. To, że
są one w dużym stopniu martwe poprzez brak egzekucji, to jasne. No
ale gdy do izby spłynie donos, że obywatel X skosił obywatelowi Y
trawnik, nie są rodziną, Y nie zapłacił X a zyskał korzyść np. w
postaci 2oo pln (trawnik jest duży), no to skarbówka jako organ
państwa musi się sprawą zająć. Setka lub dwie takich donosów to już
obstrukcja urzędu. Przy czym może się okazać, że ten który kosił,
napisze oświadczenie, że ten któremu kosił, odwiózł go w zamian na
lotnisko w Pyrzowicach. I co wtedy zrobi skarbówka?
Sąd krakowski wydał zaś osobliwe orzeczenie, że prywatne pożyczki
między obywatelami powinny być oprocentowane. Przyjaciel
przyjacielowi pożyczył 10 tys, pln na samochód i jako lojalny
obywatel opodatkował tę pożyczkę w skarbówce (oczywiście nikt tak
nie robi, ale może się zdarzyć) oczekuje zwrotu pożyczonej kwoty no
ale nie myśli o odsetkach, bo była to przecież przyjacielska
pożyczka, a puszczenie jej przez skarbówkę to na wypadek gdyby
przyszło np. do utarczek ze spadkobiercami przyjaciela
pożyczkobiorcy. No i tu myk, musisz kumpla złoić odsetkami a od nich
zapłacić podatek. No bo kolega odniósł korzyść nabywając samochód no
i ty powinieneś odnieść korzyść obracając swoimi pięniędzmi. Tak to
Państwo uczy obywatela przedsiębiorczości, rzecz jasna kasując
niemałe czesne za tę naukę. Ale czy jest to dobry kierunek w którym
zmierza fiskus i czy osiągnięte tą drogą przychody w istotny sposób
wpłyną na załatanie dziury w budżecie? Nie bardzo też wiem jak się
ma do tych przepisów szlachetna instytucja wolontariatu.

    • mx4 Re: Absurdy fiskusa. Ku przestrodze 14.09.09, 11:39
      "Jeżeli w odpowiednio przestronnym miejscu zgromadzimy odpowiednio dużą liczbę
      urzędników, to zajęcie znajdą sobie sami".
    • Gość: UPaRty Absurdy fiskusa. Ku przestrodze od 20.lat IP: *.opole.internetia.pl 14.09.09, 11:51
      UPR i J.K.-M. od z górą 20. lat chcieli z tym walczyć ale wyborcy
      zawsze dawali im kopa w D. Ja uparcie zawsze "marnuję" swój głos na
      UPR i cieszę sie, że nie przykładam ręki do obecnych i przeszłych
      władz. Nawet w 1991 pomimo zabawy w PPPP też głosowałem na UPR,
      który wtedy wszedł do sejmu, chyba najlepszego w ostatnim 20. leciu.
      Absurdy fiskusa, służby zdrowia, szkolnictwa, wszechwładzę związków
      zawodowych tylko wytykała Unia Polityki Realnej.
    • cezner Re: Absurdy fiskusa. Ku przestrodze 14.09.09, 13:55
      No to wygląda na to , że jak mi dziewczyna zrobi obiad to powinienem za to
      zostać opodatkowany. No bo przecież jest to usługa a rodzina to nie jest.
      Chyba US powinny bacznie przyjrzeć się wszelkim konkubinatom. Jest tu ogromne
      pole do wykazania się...
    • Gość: Piotr Badura Chyba Pan nie rozumie problemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.09, 17:15
      Szanowny Panie Behemocie
      Wydaje mi się, że nie rozumie Pan problemu. Jeśli Pan gratis skosi sąsiadowi
      duży trawnik a on Pana gratis zawiezie na lotnisko w Pyrzowicach, to żaden urząd
      skarbowy do niczego się tu nie przyczepi. Wszędzie wokół mnie ma miejsce
      wzajemne świadczenie sobie gratis mnóstwa usług i nigdy do niczego takiego żaden
      urząd skarbowy się nie przyczepił. Nie znam takiego przypadku i Pan zapewne też
      takiego przypadku nie zna. Dlaczego więc pisze Pan, że coś takiego mogłoby mieć
      miejsce?
      Sprawa, o której Pan pisze, ma absolutnie odmienny charakter. Urząd skarbowy nie
      wkracza, gdy ludzie pomagają sobie gratis wzajemnie, czyli ja tobie, a ty mnie.
      Urząd skarbowy nie wkracza nawet wtedy, gdy ta pomoc jest świadczona w obrębie
      grupki znających się osób. Jeśli Pan uważa, że urzędy skarbowe wkraczają w takie
      sprawy, to proszę podać choć jeden wiarygodny przykład.
      Katowicka Izba Skarbowa zajęła stanowisko w zupełnie innej kwestii. Chodziło o
      tzw. bank czasu. Istota banku czasu polega na tym, że świadczona przez Pana
      "gratis" usługa zostaje wyceniona w kreowanym przez bank czasu wirtualnym
      pieniądzu. Oczywiście bank czasu w żadnym razie nie użyje słowa pieniądz. On to
      sobie nazwie punktami, bonusami, kwadransami czy jakkolwiek inaczej. Faktem
      jednak pozostanie, że będzie to wirtualny pieniądz, bo każda jednostka
      rozrachunkowa utworzona w celu wyceny różnych usług i umożliwienia ekwiwalentnej
      ich wymiany pełni rolę pieniądza.
      Skoszenie przez Pana wspomnianego trawnika zostanie wycenione np. na 200 punktów
      (broń Boże nie 200 zł). Usługa zostanie zgłoszona do banku czasu, który na Pana
      koncie dopisze 200 punktów, a z konta sąsiada odpisze 200 punktów. Gdy będzie
      Panu potrzebne odwiezienie do Pyrzowic, to nie pójdzie Pan do sąsiada, który
      akurat może nie mieć samochodu, albo może nie mieć czasu, albo może być w stanie
      wskazującym etc., tylko zgłosi Pan swą potrzebę w banku czasu, a oni skojarzą
      Pana z nieznanym Panu panem Zdzisiem, który "gratis" zawiezie pana do Pyrzowic,
      zarabiając na swym koncie np. 185 punktów (jeśli tak to zawiezienie wyceniono).
      Pan te 185 punktów na koncie straci.
      Gdy moja żona będzie chciała mieć wyremontowane mieszkanie, to zgłosi to w banku
      czasu, oferując w zamian korepetycje z matematyki. Bank czasu przyśle nam firmę
      "Remoncik", której nigdy wcześniej na oczy nie widzieliśmy. Elegancko zrobi nam
      ona "gratisowy" remont, a żona dostawać będzie przez dłuższy czas nieznanych
      sobie uczniów, którym "gratisowo" będzie udzielać korepetycji. Bank punktami za
      korepetycje rozliczy nasz remont.
      Domniemywam, że stanowisko Katowickiej Izby Skarbowej jest takie, iż cały ten
      bank czasu nie ma charakteru świadczenia sobie wzajemnie bezinteresownej pomocy,
      gdyż pomoc nie jest już adresowana do kręgu bliskich, sąsiadów, znajomych etc.,
      ale do anonimowego kręgu odbiorców usług. Uczestnik banku w zasadzie nie ma
      prawa wyboru, co do wykonania usługi. Bank wskazuje mu klienta, a uczestnik ma
      obowiązek wykonać mu usługę.
      Usługi za pośrednictwem banku nie mają też charakteru usług gratisowych, skoro
      są one precyzyjnie wyceniane i ewidencjonowane. Jest to po prostu tworzenie
      równoległego rynku usług, który od istniejącego różni się tym, że nie ma w nim
      być podatków PIT i VAT. Utworzenie takiego równoległego rynku wykończyłoby
      normalne firmy usługowe, bo nie wytrzymałyby one konkurencji z "gratisowymi". W
      krótkim czasie istniałyby tylko firmy "gratisowe", zarejestrowane w bankach czasu.
      Prostym entuzjastom równoległego rynku usług powiem tak: Organizatorzy tzw.
      banków czasu są prawdopodobnie sporo cwańsi od Was. Swą pracę organizacyjną w
      banku czasu wycenią nadzwyczaj godziwie. Usługa banku czasu będzie wyraźnie
      tańsza niż obecne usługi, ale nie o całe 22 proc. VAT i 19 proc. PIT. Połowę z
      tych zlikwidowanych podatków organizatorzy zgarną do własnej kieszeni i będzie
      to bardzo, bardzo dużo. Ponieważ banki czasu zrobią sporą wyrwę w dochodach
      budżetu państwa, więc trzeba będzie to zrekompensować podwyższeniem wielu
      różnych opłat i likwidacją wielu dotychczasowych świadczeń. W sumie więc
      stracicie, bo to, co wyszarpią z dochodów budżetu państwa banki czasu,
      zapłacicie co do grosza w innym miejscu, a z tego wyszarpanego tylko połowa
      będzie Wasza, bo resztę zgarną cwaniacy od banków czasu.
      Panie Bahemocie, apeluję o więcej zdrowego rozsądku.
      Pozdrawiam serdecznie
      Piotr Badura
      • Gość: podopolanka troche racji ale tylko troche IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.09, 19:05
        Rozumiem, że banki czasu mogą cwanie omijać prawo. W ogóle na rynku
        powstają i działają rózne inne instytucje, których zadaniem jest
        celne omijanie prawa. PRAWA STWORZONEGO PRZEZ ŚWIATŁYCH I
        INTELIGENTNYCH LUDZI, KTÓRYCH WYBRALIŚMY W IMIĘ WIARY W DOBRO
        KRAJU!!!!Niestety jest źle. Powstają przepisy, które należy celowo
        omijać. Przepisy martwe, których nikt nie egzekwuje. Co to za
        przepisy, które izby skarbowe w całej Polsce interpretują wg swojego
        widzimisie (w tzw indywidualnych interpretacjach podatkowych - 40,-
        zł za pytanie). Każda inaczej i jeszcze to zastrzeżenie na końcu, że
        to tylko nasza wykładnia. Rozumiem, że jakby co to my umywamy ręce.
        Co to za przepisy, że zyskują na nich tylko te firmy których stać na
        zatrudnienie doradców podatkowych w celu uniknięcia zapłaty
        podatków. Niech się może kto zainteresuje klasycznym przykładem
        znanej firmy telekomunikacyjnej, która w całym kraju składa korekty
        deklaracji za podatki od nieruchomości (wysyłane przez znaną
        kancelarię) z klasycznym wyciągnięciem kruczka w postaci zaniżonego
        opodatkowania budowli (w każdej gminie mniej o kilkadziesiąt tysięcy
        złotych), urzędy są bezsilne. Kolejny przykład. Inna wielka spółka
        paliwowa, zakłada spółki córki, które nagle w wyniku
        restrukturyzacji będą zajmowały się czynnościami na istniejących
        budowlach (co robiła wcześniej spółka główna). Stara firma sprzedaje
        nowej część budowli. Stara spółka składa korektę deklaracji (zgodnie
        z prawem), a nowa wg obowiązujących przepisów nie musi wykazywać
        tych samych wartości i składa zaniżoną deklarację. Kolejne tysiące.
        Przykładów można mnożyć. PRAWO JEST ZŁE. Nie jest zły obywatel, mała
        firma czy spółka, gdy chce działać. Działa przecież w celu
        osiągnięcia ZYSKU. A istniejące przepisy skutecznie ten zysk chcą
        wydrzeć z gardła. Zamiast zajmować się oglądaniem do tyłu, na
        kolejne rocznice, pomniki, obchody, zachody...itp itd należy zająć
        się tworzeniem prawa z prawdziwego zdarzenia. Ale cóż żeby zrobić
        coś z niczego trzeba mieć wiedzę, doświadczenie. A TAM NA WIEJSKIEJ
        JEST KTO? W większości tacy w życiu pracy normalnej nie tknęli, co
        przebujali się po wielu kadencjach. Gdzieś tam kolega przechował w
        spółce. A jeszcze inny boksował. Inny grał w filmie. A jeszcze inny
        podlizywał się innemu. A wśród nich, paru idealistów, którzy jednak
        chcieliby coś zmienić, mają wiedzę i umiejętności, ale coraz mniej
        sił. Trudno zasady ekonomii, prawa przekazać abnegatom w ciągu tych
        paru miesięcy, jeśli samemu poświęciło się na to całe życie. NIE
        DZIWCIE SIĘ, ŻE JEST WŁAŚNIE TAK JAK JEST. Jest takie prawo. Ja
        płacę abonament, podatki i inne daniny, mimo że wiem iż mogłabym
        sobie odpuścić, bo urzędasy mogą mi skoczyć w wielu sytuacjach, bo
        prawo jest bezsilne i nieskuteczne. Wiem jestem naiwną obywatelką
        RP. Podziwiam więc tych wszystkich, którzy te miernie skontruowane
        zasady omijają. Ot choćby jak powstające banki czasu. Choć znając
        genezę powstania tego pomysłu widzę tu raczej chęć uniknięcia tej
        całej biurokratycznej roboty - w końcu nie każda Gienia będzie
        rejestrowała się z działalnością cerowania skarpetek, a nie każdy
        Władzio będzie rejestrował się z usługą skopania działki. Ja też z
        chęcią skorzystałabym z usługi umycia okien, a w zamian namalowała
        pastelowy obrazek z wizerunkiem podopolskiej wsi (choć życie zmusiło
        mnie do całkiem innej pracy). I o to właśnie chodziło twórcom banku
        czasu. .....hmmmm....a może jednak jestem naiwna.
        • Gość: Piotr Badura Obawiam się, że faktycznie jest Pani naiwna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.09, 01:59
          Szanowna Pani Podopolanko
          Zakończyła Pani swój post zdaniem: "hmmmm....a może jednak jestem naiwna". Chyba
          tak właśnie jest. Nie mówię tego, by zrobić Pani przykrość. Ja na tym forum
          bronię interesów Pani i osób do Pani podobnych. Łamię przy tym solidarność
          grupową, bo nie należę do Pani grupy, ale raczej do tych cwańszych. Proszę
          spróbować to zrozumieć. Polecam Pani uwadze moją odpowiedź dla pani Śląskie Niebo.
          Pozdrawiam serdecznie
          Piotr Badura
      • Gość: Śląskie Niebo Re: Chyba Pan nie rozumie problemu IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 14.09.09, 19:58
        Szanowny Panie,

        zanim wyda się sąd o nieznanych sobie ludziach lub sytuacjach warto
        zapoznać się z faktami. Nazwanie kogoś "cwaniakiem" powinno mieć
        jakieś podstawy. W załączeniu informacje nt. katowickiego banku czasu

        www.meritum.slask.pl/tresc.php?subaction=showfull&id=1236003666&archive=&start_from=&ucat=2&

        Tak się składa, że znam ludzi pracujących w tym Stowarzyszeniu i
        określenie użyte przez Pana krzywdzi osoby, które zainicjowały tę
        inicjatywę. Oczywiście nie liczę na to, że Pana przekonam. Osoby
        zatrudnione przez Stowarzyszenie do koordynacji projektu mają prawo
        pobierać pensję za swoją pracę (tak jak robi to np. dziennikarz) i
        zapewniam Pana, że odprowadzają od niej godny haracz fiskusowi.
        Jak Pan może doczyta, jednostką, którą operuje Bank jest godzina
        wykonanej pracy. Czy jest to godzina mycia okien, godzina gotowania
        czy godzina czytania komuś na głos - każda ma taką samą wartość.
        Przystąpienie do projektu jest dobrowolne, więc potecjalna żona
        udzielając korepetycji nie zostaje przymuszona.
        Wymieniający usługi nie muszą też byc sobie anonimowi - jednym z
        głównych powodów inicjatywy jest - uwaga - nie chęć zarobienia przez
        cwaniaków ze Stowarzyszenia, ale wspieranie aktywności i integracji
        lokalnej społeczności.

        Pozdrawiam serdecznie
        www.opolskie.bloog.pl
        • Gość: Piotr Badura Proszę czytać ze zrozumieniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.09, 02:02
          Szanowna Pani Śląskie Niebo
          Proszę czytać ze zrozumieniem. Napisałem: "Prostym entuzjastom równoległego
          rynku usług powiem tak: Organizatorzy tzw. banków czasu są prawdopodobnie sporo
          cwańsi od Was".
          Prości entuzjaści równoległego rynku usług to ludzie na ogół biedni, którzy
          wierzą, że banki czasu ulżą ich ciężkiej doli, zapewniając tańszy dostęp do
          usług. To świadczy o ich wielkiej naiwności. Organizatorzy banków czasu nie są
          tak naiwni, a zatem są cwańsi.
          Z Pani postu dowiaduję się, że organizatorzy banków czasu potrafią już na dzień
          dobry załatwiać sobie dobrze płatne posadki na koszt podatników. To dodatkowo
          uzasadnia moje twierdzenie, że są oni cwańsi od tych prostych biedaków, którzy
          nie potrafią związać końca z końcem i wierzą, że jakieś chytrusy ot tak
          społecznie chcą im pomóc.
          Ciekawi mnie, czy pan Behemot, stając w obronie organizatorów banków czasu,
          wiedział o tych ciepłych posadkach.
          Pozdrawiam serdecznie
          Piotr Badura
          • Gość: behemot Re: Proszę czytać ze zrozumieniem IP: *.punkt.pl 15.09.09, 11:07
            Oczywiście, że gdyby osoby prowadzące te banki, zbierające dane,
            kojarzące ludzi, pracowały bez ekwiwalentu pieniężnego, na odrobek,
            to sytuacja byłaby przejrzysta i nie byłoby mowy o jakichś ciepłych
            posadkach, cwaniactwie. Być może gdzieś takie grupy pomocowe
            funkcjonują albo dopiero powstaną. Mnie nie przeszkadza, że banki
            powstające pod egidą różnych organizacji, w założeniu mające
            integrować, aktywizować i pomagać mniej zaradnym lub uboższym,
            zatrudniają etatowców, wynagradzając ich z pieniędzy stowarzyszeń,
            fundacji czy też publicznych. Wszelkie organizacje pomocowe (a póki
            co banki za takie uważam, choćby z tego względu, że walczą z
            wykluczeniem społecznym) działają w ten sposób. Mało tego, niektóre
            organizacje trudniące się zbiórką pieniędzy czy materialnej
            rzeczowej pomocy dla potrzebujących, mają w swych statutach wpisany
            procent, który pobierają z darowanych środków na swoje
            funkcjonowanie w tym pensje pracowników i to niezłe. Caritas,
            Owsiak, Ochojska, Kwaśniewska, Walter, Solorz-Żak, i wielu innych
            tak działają. Nie mówiąc już o pracownikach MOPR. Filantropem jest
            ten, który rzuca do puszki pieniążek, zaś zorganizowanie zbiórki i
            dzielenie zebranych dóbr to już biznes. Trochę jestem zaskoczony
            Piotrze, ze w bankach czasu dostrzegasz "ciepłe posadki", próbując w
            ten sposób wbić klin pomiędzy ludzi organizujących ich działalność i
            depozytariuszy banków. Nie tyle zaś stoję w obronie banków czasu co
            wystepuję przeciwko absurdom fiskusa kierujacego swą energię na
            margines a nie istotę zjawisk fiskalnych.
          • Gość: Śląskie Niebo Re: Proszę czytać ze zrozumieniem IP: *.adsl.inetia.pl 15.09.09, 12:25
            Szanowny Panie,
            w którym miejscu mojej wypowiedzi jest mowa o "dobrze płatnej
            posadce na koszt podatników"? W dużej mierze wyręczył mnie P.
            Behemot, ale mimo to pozwolę sobie jeszcze na wyjaśnienie: sektor
            organizacji pozarządowych, a do takiego należy np. stowarzyszenie
            organizujące katowicki bank czasu, zmienił się diametralnie w ciągu
            ostatnich 20 lat. Organizacje pozarządowe są w coraz większym
            stopniu pracodawcami, tak jak firmy budowlane czy urzędy. Śmiem
            dodać,że osoby pracujące tam wykonują niejednokrotnie cięższą pracę,
            a już na pewno są bardziej efektywne, niż taki np. urzędnik. Z Pana
            wypowiedzi można wywnioskować, że pracownicy NGO żerują na "prostych
            biedakach". Proszę mi wyjaśnić, dlaczego powinni pracować w czynie
            społecznym? Czy pobieranie pensji za dobrze wykonaną pracę jest
            nieetyczne? Uogólnienie "prości biedacy" też wydaje mi się
            przesadzone. Z Banków ludzie korzystają nie tylko z biedy, często
            chcą mieć frajdę poznania ciekawych ludzi, nauczenia się czegoś
            nowego, podarowania komuś swoich umiejętności. I proszę sobie
            darować ewentualne uwagi o mojej naiwności. Wierzę w to, co mówię,
            bo mam szczęście żyć wśród ludzi, dla których pieniądze to nie
            wszystko. Uprzedzam złośliwości - nie należymy do zadnej komuny, nie
            żyjemy w lesie i nie trudnimy się zbieractwem runa leśnego.

            Pozdrawiam

            www.opolskie.bloog.pl
            • Gość: Piotr Badura Zasady, którymi się kieruję, są oczywiste IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.09, 22:19
              Szanowna Pani Śląskie Niebo
              Kieruję się zasadami, które są zrozumiałe nawet dla dziecka, ale o tym na końcu.
              Najpierw ustosunkuję się do Pani postu.
              1) Pyta Pani: "w którym miejscu mojej wypowiedzi jest mowa o "dobrze płatnej
              posadce na koszt podatników"?
              Odpowiadam: Napisała Pani, że "Osoby zatrudnione przez Stowarzyszenie do
              koordynacji projektu mają prawo pobierać pensję za swoją pracę (tak jak robi to
              np. dziennikarz) i zapewniam Pana, że odprowadzają od niej godny haracz fiskusowi".
              Przez słowo "godny" rozumiem "odpowiednio duży". Jeśli odprowadzają od swej
              pensji odpowiednio duży "haracz" to ta pensja też musi być "odpowiednio duża".
              Obsługa banku czasu jest zajęciem niezbyt ciężkim. Pieniądze na wspomniane
              pensje pochodzą z podatków. Jeśli się to "złoży do kupy" to będziemy mieć za
              odpowiednio lekką pracę odpowiednio dużą płacę na koszt podatników. Co tu jest
              niejasne?
              2) Napisała Pani: "Z Pana wypowiedzi można wywnioskować, że pracownicy NGO
              żerują na "prostych biedakach". Proszę mi wyjaśnić, dlaczego powinni pracować w
              czynie społecznym?"
              Jeśli z mojej wypowiedzi można wywnioskować, że pracownicy NGO żerują na
              "prostych biedakach" to znaczy, że jasno się wyraziłem. Tak właśnie chciałem być
              zrozumiany, tyle tylko, że z zastrzeżeniami, iż jest to moje przypuszczenie, a
              ponadto nie dotyczy wszystkich pracowników NGO, bo przecież ludzie są różni.
              Nigdzie też nie dałem do zrozumienia, że pracownicy NGO powinni pracować w
              czynie społecznym. Wilki pożerają owce. Żal mi owiec, ale rozumiem, że świat
              jest tak urządzony, iż to wilki pożerają owce, a nie na odwrót. Świat jest tak
              urządzony, że często cwańsi żerują na mniej cwanych. Trudno obrażać się na
              naturę. Pracownicy NGO są cwańsi i żerują na prostych ludziach. To przecież
              zgodne z naturą.
              3)Pyta Pani: "Czy pobieranie pensji za dobrze wykonaną pracę jest nieetyczne?"
              Pobieranie pensji za dobrze wykonaną pracę może być etyczne i może być
              nieetyczne. Wszystko zależy od okoliczności. Pobieranie pensji przez pracowników
              NGO bywa chyba często nieetyczne. Wilki pożerające owce nie kierują się jednak
              etyką, ale instynktem, naturą.
              4) Napisała Pani: "Uogólnienie "prości biedacy" też wydaje mi się przesadzone. Z
              Banków ludzie korzystają nie tylko z biedy, często chcą mieć frajdę poznania
              ciekawych ludzi, nauczenia się czegoś nowego, podarowania komuś swoich
              umiejętności".
              Tu się z Panią w stu procentach zgadzam i dziwi mnie, że Pani tego nie
              zauważyła. Od początku piszę, że uczestnikami banków czasu są zarówno ludzie
              prości jak i ci cwańsi. Prości myją okna, kopią ogródki, wykonują usługi
              krawieckie etc. a cwańsi, jak dowiedziałem się ze strony, do której mnie Pani
              odesłała, jadą w kilka osób na weekend do Brennej (zapewne na koszt podatnika).
              Zabierają swe pociechy i "integrują się", czyli wg Pani słów "mają frajdę
              poznania ciekawych ludzi" przy grillu, ognisku, jeździe bryczką po okolicy,
              spacerach po górkach etc. Mają też okazję, jak to Pani określiła, do "nauczenia
              się czegoś nowego", bo uczestniczą w imprezie folklorystycznej "pieczenie chleba".
              W tym punkcie to się raczej zgadzamy.
              A teraz na zakończenie o moich zasadach. Znam parę osób związanych z tworzeniem
              banków czasu. Lubię je i nie widzę powodów, bym miał w pierwszej kolejności
              zajmować się tą akurat hucpą. Na prywatny użytek ludzi "cwańszych" dzielę na
              trzy grupy: 1) tych, którzy okazują mi nieżyczliwość, 2) tych, którzy są wobec
              mnie neutralni i 3) tych, którzy są mi życzliwi. Nie mogę zajmować się
              wszystkimi przypadkami cwaniactwa jednocześnie. Muszę przyjąć jakąś kolejność
              działań. Kolejność powinna być taka, bym mógł zrobić jak najwięcej. To znów jest
              możliwe, gdy w pierwszej kolejności zajmuję się tymi, którzy okazują mi
              nieżyczliwość. I tak właśnie robię. Pan Behemot na tym forum zachowywał się
              wobec mnie nieuczciwie i wrednie. Jest zatem zrozumiałe, iż na tym forum należy
              on do grupy osób, których bredniami zajmuję się w pierwszej kolejności. Pani
              walczy, bym się zajmował krytyką banków czasu. Nie chcę tego robić, ale gdy
              będzie Pani dzielnie walczyć, to wymusi Pani na mnie takie działanie. Naprawdę
              chce Pani ciągnąć mnie w krytykę banków czasu? Mam nadzieję, że nie.
              Pozdrawiam serdecznie
              Piotr Badura
              • Gość: Śląskie Niebo Re: Zasady, którymi się kieruję, są oczywiste IP: *.adsl.inetia.pl 16.09.09, 12:09
                Szanowny Panie,
                1. Cytuję: "Przez słowo "godny" rozumiem "odpowiednio duży" - to, co
                Pan rozumie z jakiegoś tekstu nie musi być i w tym przypadku
                zdecydowanie nie jest jednoznaczne z intencjami autora (moimi)
                i rzeczywistością, to się zdarza.
                2. Niestety zbyt późno dostrzegłam, że rozmowa z Panem mija się z
                celem. Nie ma bowiem sensu wyjaśniać komuś, kto jest od początku
                przekonany, że wie wszystko i zamiast zapoznać się z faktami wyciąga
                wnioski na podstawie swoich własnych założeń a nie faktów.
                3. Życie (przynajmniej moje) jest zbyt krótkie na jałowe dyskusje,
                zostańmy więc przy tym, że krwiopijcy / krezusy / cwaniacy z BC,
                wykorzystujący katowickich biedaków i polskich podatników powinni
                się wstydzić a co najmniej dobrowolnie samozlinczować. Gdyby się Pan
                kiedyś chciał dowiedzieć, jak wygląda rzeczywistość, proszę o
                sygnał, załatwię wizytę studyjną, nieodpłatną. Oczywiście mniemam,
                że wyceni pan odpowiednio wartości edukacyjne i wypełni potem
                odpowiednią deklarację w Urzędzie Skarbowym.
                Wciągać Pana w krytykę czegokolwiek nie zamierzam, radzi Pan sobie
                widzę doskonale bez niczyjej pomocy.

                Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia / wieczora etc.

                www.opolskie.bloog.pl
                • Gość: Piotr Badura Jednak chce Pani walczyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.09, 00:56
                  Szanowna Pani Śląskie Niebo
                  W moim poprzednim, kierowanym do Pani poście, nie było ani jednej niegrzeczności
                  pod Pani adresem. Ani jednej! Nie da się tego powiedzieć o Pani reakcji. Wśród
                  zarzutów, które mi Pani stawia, jest i taki, że "zamiast zapoznać się z faktami
                  wyciągam wnioski na podstawie swoich własnych założeń a nie faktów".
                  To nie jest prawda. Ja znam fakty, a nie podaję ich, gdyż nie widzę powodu, dla
                  którego miałbym tu na forum poniewierać katowicki bank czasu. Skoro jednak moja
                  wobec niego kurtuazja staje się podstawą Pani zarzutu, to podzielę się z
                  forumowiczami odrobiną faktów. Mam nadzieję, że ta odrobina wystarczy, by mnie
                  Pani już dalej nie ciągnęła w ten temat.
                  Katowicki bank czasu powstał w grudniu 2007 z inicjatywy Stowarzyszenia
                  Wspierania Inicjatyw Społecznych MERITUM oraz Stowarzyszenia Promocji Kobiet
                  Aktywnych SPINKA.
                  Na czele Stowarzyszenia Meritum stoi prezes Bogusław Parodlik. Sekretarzem
                  stowarzyszenia Meritum jest Marian Arsztyn. (Nazwiska zmieniłem, zachowując z
                  prawdziwych tylko pierwszą literę, by nie łapały tego postu wyszukiwarki.
                  Fikcyjne nazwiska dobrałem tak, by było całkiem nieprawdopodobne. W przypadku
                  innych osób podam tylko pierwszą literę nazwiska).
                  Od 1999 roku, czyli od początku istnienia stowarzyszenia Meritum, zatrudnia ono
                  jako trenera i koordynatora projektów Mirelę Parodlik. Zbieżność z nazwiskiem
                  prezesa nie wydaje się przypadkowa. Mirela Parodlik jest zapewne żoną prezesa
                  Bogusława Parodlika. Żeby było jeszcze ciekawiej, to Mirela Parodlik nazywała
                  się za panny Mirela Arsztyn.
                  Organizatorkami banku czasu były Mirela Parodlik i Bernadeta G. Bernadeta G.
                  jest również trenerką i koordynatorką projektów stowarzyszenia Meritum, ale jest
                  ponadto prezesem Stowarzyszenia Promocji Kobiet Aktywnych SPINKA. Z kolei
                  skarbnikiem w trzyosobowym zarządzie Spinki jest Alina B., która, no co za zbieg
                  okoliczności, jest z domu Parodlik.
                  Gdy już panie Mirela Parodlik i Bernadeta G. utworzyły bank czasu (wydojono
                  odpowiednio na to konto eurocycek), powstał problem znalezienia kogoś, kto
                  miałby właściwe kwalifikacje, by zatrudnić go jako koordynatora tego projektu.
                  Na szczęście okazało się, że jest młoda dziewczyna, która rwie się do tej pracy
                  i ma nawet spore wykształcenie, bo ukończyła już pierwszy rok studiów
                  licencjackich w Wyższej Szkole Pedagogicznej Towarzystwa Wiedzy Powszechnej
                  (kierunek: doradztwo zawodowe). Dziewczyną tą była Maja Parodlik, która już
                  wcześniej, zaraz po maturze, została zatrudniona w stowarzyszeniu Meritum jako
                  asystentka prezesa Bogusława Parodlika, zapewne taty Mai.
                  Po roku pracy w charakterze asystentki prezesa Maję rzucono na głęboką wodę. Do
                  nowych obowiązków Mai, jako koordynatora banku czasu, należały: 1) rekrutacja
                  uczestników projektu, 2) prowadzenie ewidencji usług banku czasu, 3)
                  organizowanie i prowadzenie spotkań banku czasu.
                  Spróbuję przełożyć te obowiązki na język konkretów. Rekrutacja polegała zapewne
                  na tym, że gdy do Mai zgłosił się chętny na uczestnika banku czasu, to Maja
                  mówiła mu jakie musi przynieść dokumenty i umawiała się z nim na spotkanie w
                  biurze. Takie spotkanie trwało około godziny. Maja sprawdzała dokumenty i
                  zadawała pytania z formularza. Gdy wszystko grało, to po kilku-kilkunastu dniach
                  zawiadamiała chętnego, że wpisano go na listę uczestników banku. W pierwszym
                  miesiącu istnienia banku przystąpiło do niego kilkanaście osób (zapewne krewni i
                  znajomi królika) a potem, aż do kwietnia 2009 (późniejszych danych nie mam)
                  przybywało średnio po jednym uczestniku miesięcznie. Średnio raz w miesiącu
                  czekała zatem Maję "harówka". W ciągu godziny musiała przejrzeć kilka papierków,
                  zadać kilka pytań i wypełnić formularz. Dobrze że taka "harówka" zdarzała się
                  średnio tylko raz na miesiąc.
                  Prowadzenie ewidencji usług banku czasu to już drobiazg. Gdy jakiś uczestnik
                  zgłaszał się z kartą (potwierdzoną), że wykonał na rzecz drugiego uczestnika
                  jakąś pracę, to Maja musiała mu dopisać na koncie w komputerze liczbę
                  przepracowanych godzin a na koncie tego drugiego tyle samo godzin odjąć.
                  Podejrzewam, że operacja nie trwała dłużej niż 5 minut i zdarzała się, co
                  najwyżej, kilka razy dziennie.
                  Ze spotkaniami też nie było problemu, bo odbywały się one nadzwyczaj rzadko, a
                  roboty przy nich było niewiele.
                  Tyle jako wstępne fakty. Mam nadzieję, że to wystarczy, by pokazać, że nie
                  wszystko złoto, co się świeci. Niech mnie Pani już raczej nie ciągnie za język w
                  sprawie faktów, bo kolejna ich porcja byłaby dużo smutniejsza.
                  Pozdrawiam serdecznie
                  Piotr Badura
                  • Gość: Śląskie Niebo Re: Jednak chce Pani walczyć IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 17.09.09, 20:39
                    Szanowny Panie,
                    jeżeli moją odpowiedzią w jakikolwiek sposób poczuł się Pan urażony
                    bądź znieważony - przepraszam, nie było to moją intencją. Jako że
                    wiele lat przepracowałam w NGO temat jest mi bliski, pewnie dlatego
                    pamiętając pracę 7 dni w tygodniu po kilkanaście godzin dziennie,
                    angażowanie niejednokrotnie własnych funduszy i zajmowanie się
                    problemami ludzi, których nie chciał wysłuchać żaden urzędnik ciężko
                    mi w spokoju reagować na zarzuty cwaniactwa NGO'sów.
                    Nie usprawiedliwia mnie to, więc przepraszam za napastliwość.

                    Co do "Meritum" to bez wątpienia udowodnił Pan, że Zarząd zatrudnia
                    rodzinę i znajomych, nic więcej. Jeżeli zna Pan jakieś fakty, które
                    dowodzą naruszenia prawa proponuję poinformować odpowiednie służby.
                    Nie wiem, jak ciężka jest praca koordynatora danego projektu i
                    proszę nie odebrać tego jako kolejnej niegrzeczności - Pan również
                    nie wie. Przykład: nasze polemiki. Osobom komunikującym się z
                    otoczeniem przy pomocy "esemesów" wydawać się mogą tytaniczną pracą.
                    Tymczasem lektura Pańskich wypowiedzi na forum GW sugeruje, że
                    przychodzi to Panu z łatwością, szczerze podziwiam.

                    A walka jest mi obca, polecam:
                    www.tilt.art.pl/tekst08.html
                    Panie Piotrze - bez ironii - serdecznie pozdrawiam.

                    www.opolskie.bloog.pl
                    • Gość: Piotr Badura Służby to pan Behemot i inni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.09, 00:44
                      Szanowna Pani Śląskie Niebo
                      Nie czuję się urażony bądź znieważony żadną Pani wypowiedzią. Nie mam zwyczaju
                      czuć się znieważony czy urażony tylko dlatego, że ktoś się nieco emocjonalnie
                      wypowiada. To normalne w dyskusjach. Z drugiej strony nie chciałbym, aby Pani
                      czuła się urażona jakąkolwiek moją wypowiedzią, bo nigdy nie miałem zamiaru
                      urazić Pani. Gdybym jednak, niechcący, uraził Panią, to oczywiście przepraszam.
                      Pan Bogusław Parodlik, prezes stowarzyszenia Meritum, troszczy się o żonę, by
                      miała dobrą pracę, troszczy się o córkę, by także miała dobrą pracę, troszczy
                      się też o innych krewnych i powinowatych. To akurat jest bardzo pozytywne.
                      Wysoko cenię ludzi dbających o rodzinę. Metoda, którą się w tej trosce pan
                      prezes posługuje, budzi trochę wątpliwości, ale w końcu nikt nie jest ideałem.
                      Nie widzę żadnego powodu, bym miał się tutaj czepiać prezesa Parodlika oraz jego
                      rodziny i powinowatych.
                      Jak wszędzie, tak i wśród ludzi działających w NGO panuje wielkie zróżnicowanie.
                      Są tacy, którzy pracują ciężko i ofiarnie, a przy tym bezinteresownie. Są też
                      tacy, którzy pracują lekko i przyjemnie, a za to interesownie. Są również
                      wszystkie przypadki pośrednie. W swych wypowiedziach wyraźnie odcinałem się od
                      jakiegokolwiek generalizowania, tak na plus jak i na minus.
                      Nie mam powodu, by kwestionować Pani bezinteresowną i ofiarną działalność. Nie
                      wszyscy jednak są tacy jak Pani.
                      Pisze Pani: "Jeżeli zna Pan jakieś fakty, które dowodzą naruszenia prawa
                      proponuję poinformować odpowiednie służby". Po pierwsze nie znam takich faktów
                      ;-), a pod drugie nie widzę powodu, bym informował służby, gdybym nawet znał
                      takie fakty ;-). Niech służby same szukają. Na tym forum służby reprezentuje pan
                      Behemot (przyznał się do tego) i kilku innych panów (nie przyznali się do tego).
                      Sądząc po inteligencji pana Behemota i tych kilku innych panów, nawet wspólnym
                      wysiłkiem nic nie znajdą w tej sprawie ;-).
                      Pozdrawiam Panią serdecznie (bez ironii!) i życzę sukcesów w NGO. Wierzę, że
                      dzięki ludziom takim jak Pani, będą one postrzegane lepiej.
                      Piotr Badura
                      • Gość: luźna klepka Re: Służby to pan Behemot i inni IP: *.xdsl.centertel.pl 18.09.09, 10:25
                        Badura znowu tropi "służby" na forum. Miało być o fiskusie a kończy się
                        jak zwykle u Badury. Ten facet musi mieć naprawdę narąbane pod sufitem.
                        Niby inteligentny gość, czasami napisze coś z sensem, ale zaraz potem
                        znowu mu odbija i cały sens diabli biorą.
                        • Gość: juhas Re: Służby to pan Behemot i inni IP: 77.252.18.* 18.09.09, 16:48
                          Dziadunio Ubawiciel (niedoszły agent bezpieki) wie. Służby kontrolują,
                          obserwują, podglądają, cenzurują redakcję beczki. O! Jeden jest za płotem i ...
                          patrzy. Pod klawiaturą jest chip. I za wszelką cenę chcą zdyskredytować tego
                          jedynego, wielkiego, niepowtarzalnego znawcę dyskrononii papatkowej, badacza
                          roczników statystycznych i tropiciela ajpików Piotra B.
                      • Gość: abewu Re: Służby to pan Behemot i inni IP: 77.223.225.* 19.09.09, 19:57
                        Gość portalu: Piotr Badura napisał(a):

                        > Sądząc po inteligencji pana Behemota i tych kilku innych panów, nawet wspólnym
                        > wysiłkiem nic nie znajdą w tej sprawie ;-).

                        No juści wiadomo że jedyną inteligentna osobą na tym forum jest Badura. Reszta to same głupki ("osiołki forumowe") lub agenci służb specjalnych w stanie wojny z Badurą. Syndrom belfra czy pospolite fiksum dyrdum?
                        • Gość: forumowy głupek Re: Służby to pan Behemot i inni IP: 77.252.18.* 19.09.09, 20:46
                          Jestem raczej za tym drugim
                  • Gość: nepcio Re: Jednak chce Pani walczyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.09, 00:30
                    A mówią, ze z rodziną to tylko dobrze na zdjeciach sie wychodzi, okazuje sie, ze czasem dobrze się stowarzyszyć merytorycznie, mozna wtedy aktywnie promować swoje kobiety :)



                    bazy.ngo.pl/search/info.asp?id=38531
                    www.goldenline.pl/mirela-pawlikowska
                    www.goldenline.pl/maria-pawlikowska
                    www.trenerzy.slask.pl/bgrobelny.html
                    www.krs-online.com.pl/stowarzyszenie-promocji-kobiet-aktywnych-krs-296256.html
                    główni sponsorzy Stowarszyszenia MERITUM:

                    - Unia Europejska
                    - Urząd Komitetu Integracji Europejskiej
                    - Narodowy Bank Polski
                    - Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej
                    - Fundacja im. Stefana Batorego
                    - Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości
                    - Urząd Miasta Chorzów, Urząd Miasta Katowice

                    tiaaa... jak sie ma takich sponsorów, to mozna działać "non-profit" :)
                    meritum.slask.pl/onas.php

                    Panie Piotrze, dawaj Pan jakieś pikantniejsze konkrety, a nie tylko drzewko genealogiczne :)
      • Gość: behemot Re: Chyba Pan nie rozumie problemu IP: *.punkt.pl 15.09.09, 10:21
        Mimo tak wyczerpującego opisu mechanizmu działania banku czasu, nie
        tyle nie rozumiem problemu co go nie widzę. Zaraz mi odpowiesz, że
        skoro go nie widzę nie znaczy to, że obiektywnie nie istnieje. O
        różne rzeczy mógłbym Cię drogi Piotrze posądzić ale nie o mentalność
        urzędnika skarbowego.Piszesz:
        Jest to po prostu tworzenie
        > równoległego rynku usług, który od istniejącego różni się tym, że
        nie ma w nim
        > być podatków PIT i VAT. Utworzenie takiego równoległego rynku
        wykończyłoby
        > normalne firmy usługowe, bo nie wytrzymałyby one konkurencji
        z "gratisowymi". W
        > krótkim czasie istniałyby tylko firmy "gratisowe", zarejestrowane
        w bankach czasu
        To jest już delikatnie mówiąc bajkopisarstwo, by nie powiedzieć
        utopia, bo ludzie chcą się zdecydowanie rozliczać za wykonane usługi
        za pomocą pieniądza a nie odrobku. Firmy nie wytrzymują konkurencji
        nie banków czasu ale tych firm, które wykonują usługi bez podatku,
        bez faktury. I dalej:
        Ponieważ banki czasu zrobią sporą wyrwę w dochodach
        > budżetu państwa, więc trzeba będzie to zrekompensować
        podwyższeniem wielu
        > różnych opłat i likwidacją wielu dotychczasowych świadczeń. W
        sumie więc
        > stracicie, bo to, co wyszarpią z dochodów budżetu państwa banki
        czasu,
        > zapłacicie co do grosza w innym miejscu, a z tego wyszarpanego
        tylko połowa
        > będzie Wasza, bo resztę zgarną cwaniacy od banków czasu.
        > Panie Bahemocie, apeluję o więcej zdrowego rozsądku.
        Banki czasu nie są w stanie dokonać wyrwy w budżecie, bo są
        marginalnym zjawiskiem i takim pozostaną mimo faktu, że będą
        powstawać. Znacznie większą i dotkliwszą wyrwę we wspomnianym
        budżecie, powoduje ucieczka firm do szarej strefy. Zgodnie z Twoją
        logiką jak zwykle zabieramy się do rzeczy od pardon doopy strony.
        Uszczelniamy kapiący kran w łazience, licząc jakie straty w makro
        skali owo kapanie może przynieść, nie likwidując potężnego wycieku
        na głównej magistrali wodnej.Nie wiem zatem, któremu z nas jest
        potrzebny ten większy rozsądek.
        • Gość: juhas Re: Chyba Pan nie rozumie problemu IP: 83.238.214.* 15.09.09, 22:54
          Daj już Pan spokój dziaduniowi ubawicielowi. To następny temat na
          którym się zna lepiej. On i tak wie lepiej. Wszystko wie lepiej. A
          może wie lepiej inaczej ?
        • Gość: Piotr Badura Wróćmy do początku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.09, 23:55
          Szanowny Panie Behemocie
          1) W swym pierwszym poście napisał Pan, że wg Katowickiej Izby Skarbowej "Z
          opodatkowania zwolniona jest tylko darmowa pomoc w rodzinie". Napisał Pan też,
          że "gdy do izby spłynie donos, że obywatel X skosił obywatelowi Y trawnik, nie
          są rodziną, Y nie zapłacił X a zyskał korzyść np. w postaci 200 pln (trawnik
          jest duży), no to skarbówka jako organ państwa musi się sprawą zająć". To była
          nieprawda i dlatego zareagowałem na Pana post. Stanowisko ministerstwa finansów
          jest jasne. Nieodpłatne: pomoc w rodzinie, pomoc sąsiedzka, wolontariat oraz
          pomoc wzajemna nawet całkiem obcych ludzi nie podlegają opodatkowaniu. Jeśli Pan
          napisał nieprawdę to trzeba było uczciwie napisać, że dał się Pan nabrać.
          2) W kolejnym poście napisał Pan: "Nie tyle zaś stoję w obronie banków czasu co
          występuję przeciwko absurdom fiskusa kierującego swą energię na margines a nie
          istotę zjawisk fiskalnych".
          Znów tumani Pan forumowiczów. Fiskus życzliwie "nie dostrzegał" banków czasu,
          ale katowicki bank czasu wystąpił do izby skarbowej o zajęcie stanowiska. Izba
          musiała odpowiedzieć na skierowane do niej pismo.
          3) Szara strefa to drobni cwaniacy. Oszukują fiskusa łamiąc prawo. To nie
          stanowi tak dużego zagrożenia, jak oszustwo zalegalizowane. Katowicki bank czasu
          nie występował do izby skarbowej z nudów. Obawiam się, że on to zrobił, bo miał
          poczucie, iż omija prawo, a chciał to omijanie prawa zalegalizować. To wyższa
          szkoła jazdy. Oszukać państwo w sposób legalny i jeszcze dostać za to medal.
          4) Bezpodstawnie uważa Pan organizatorów banków czasu za głupków. To są nieźli
          cwaniacy. Chyba bezpodstawne są Pana przypuszczenia, że po zalegalizowaniu ich
          działalności "pozostałyby one marginalnym zjawiskiem". Ja myślę, że one
          natychmiast radykalnie zwiększyłyby skalę działania. Bez trudu wykończyłyby
          nawet szarą strefę. W odróżnieniu od Pana wysoko oceniam ich "kwalifikacje".
          Pozdrawiam serdecznie
          Piotr Badura
          • Gość: behemot Nie chcę wracać do początku IP: *.punkt.pl 16.09.09, 01:05
            i uczestniczyć w Twoim dzieleniu włosa na czworo.
            1)"gdy do izby spłynie donos, że obywatel X skosił obywatelowi Y
            trawnik, nie
            > są rodziną, Y nie zapłacił X a zyskał korzyść np. w postaci 200
            pln (trawnik
            > jest duży), no to skarbówka jako organ państwa musi się sprawą
            zająć". Jaka nieprawda, na donos o nielegalnym zatrudnieniu,pracę na
            czarno, skarbówka musi zareagować
            Sam to potwierdzasz w punkcie 2, że na zapytanie izba musi
            zareagować a co dopiero na doniesienie o złamaniu prawa.
            2) Masz mgliste pojęcie o szarej strefie i jej skali, bardzo mgliste.
            Więc golenie jajek i powrót do książek wydaje się być zasadny.
            3) Bezpodstawnie uważa Pan organizatorów banków czasu za głupków. To
            są nieźli
            > cwaniacy.
            To kolejne Twoje kłamstwo a nie moje stwierdzenie.Rzeczywiście BC w
            krajach w których działają "zalegalizowane" i w glorii chwały
            medalowej, przyczyniły się do upadku gospodarek towarowo
            pieniężnych, co aż nadto widoczne jest na przykładzie Lehman
            Brothers Bank będącym kryptobankiem czasu. Walnij winko przed snem,
            to rozjaśnia podobno umysł i broń Boże nie pisz mi, że się
            zdenerwowałem ( vulgo vcoorviłem) bo w doskonały humor wprowadziły
            mnie Twoje konfabulacje na temat spisku bankierów z banku czasu i
            ich zapędów w przejęciu kontroli nad gospodarką i rozwaleniem
            budżetu za co będziemy płacić wszyscy. Dzięki Ci cwańszy człowieku
            za ostrzeżenie. Z pewnością ja i nieliczni czytelnicy tego wątku
            weżmiemy je sobie do serca.
            • Gość: Piotr Badura Na Pana miejscu też bym nie chciał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.09, 01:43
              Szanowny Panie Behemocie
              Ja nie oczekiwałem, że Pan wróci do początku, czyli do głupstw, które Pan
              powypisywał. To moje wezwanie było tylko takie retoryczne.
              1) Nie odróżnił Pan tzw. banków czasu (a ich dotyczyła odpowiedź izby skarbowej)
              od zwykłej pomocy wzajemnej, której różni ludzie w różnych sytuacjach sobie
              udzielają i fiskus nic do tego nie ma. Pana krytyka izby skarbowej była zatem
              kulą walniętą w płot.
              2) Brnie Pan dalej, twierdząc, że na donos, iż ktoś komuś skosił gratisowo
              trawnik skarbówka musi zareagować. To brednia. Nie musi. Skarbówka reaguje na
              donosy, informujące o działaniach omijających prawo. Gratisowe skoszenie komuś
              trawnika jest zdaniem skarbówki całkowicie legalne, a wobec tego donos o tym nie
              wzbudza żadnej reakcji.
              3) Nie dostrzega Pan subtelnej różnicy między stwierdzeniem, że coś się stało i
              stwierdzeniem, że coś stałoby się, gdyby został spełniony pewien warunek. Ja nie
              pisałem, że banki czasu "przejęły kontrolę nad gospodarką i rozwaliły budżet, za
              co będziemy płacić wszyscy". Ja pisałem, że gdyby fiskus nie wyznaczył im
              granicy omijania prawa ani teraz ani w przyszłości, to groziłoby nam zniszczenie
              normalnej sfery usług i zastąpienie jej dziwolągiem, którego jedyny sens polega
              na uniknięciu opodatkowania. W momencie, gdy Pan ten wątek otwierał, wiadomo już
              było, że fiskus wyznaczył bankom czasu granicę, bo o tym przecież Pan pisał.
              Moje pisanie miało więc wyłącznie charakter rozważań, "co by było gdyby", o ile
              Pan rozumie, co to znaczy.
              4) Plecie Pan, sugerując, że są jakieś kraje, gdzie w odróżnieniu od Polski
              "banki czasu" są zalegalizowane. Banki czasu są w Polsce tak samo legalne jak w
              innych krajach i podobnie jak w Polsce także w innych krajach fiskus zakreślił
              im granicę.
              Pozdrawiam serdecznie, życząc bardziej udanych postów
              Piotr Badura
              • Gość: Hans Re: Fiskus sie przymierza. IP: *.pool.mediaWays.net 18.09.09, 10:46
                Ludzie beda musieli powoli uwazac.Przeciez bez tej "pomocy sasiedzkiej)
                naprawa tych starych aut czy budowa nowych domow na wsiach jest
                prawie niemozliwa.I oczywiscie sie placi, ale te ceny sa jeszcze
                mozliwe.
                Ta idea Banku Czasu jest stara jak swiat.Wiem jeszcze teraz, ze za
                godzine pracy z koniem to kobieta musiala odpracowac na polu cztery.
Pełna wersja