Whisky i kwiaty, czyli jak wyjść na swoje na st...

IP: *.chello.pl 22.10.09, 19:27
G**** robicie na tej animacji i jeszcze zaliczyć bez takich metod nie umiecie.
Masakra.

Przez całe studia na politechnice ANI RAZU nie było takiego przypadku jeśli
chodzi o zaliczenie.

Widać UO ma bardzo mądre i przyszłościowe praktyki. W sumie się nie dziwię, i
tak po większości kierunków nie będziecie nic konkretnego w życiu robić.
    • Gość: SwojeWiem Whisky i kwiaty, czyli jak wyjść na swoje na st... IP: *.uni.opole.pl 22.10.09, 20:16
      Kto to pisał??!! Pierwszy raz słyszę, aby na UO istniał Instytut Nauk
      Społecznych!!! Jest Instytut Politologii, Instytut Socjologii oraz Instytut
      Filozofii, ale Nauk Społecznych!?!
      Poza tym skąd "zaoczna studentka pierwszego roku pracy socjalnej" tak się
      wypowiada o prezentach skoro nawet nie miała ani jednej sesji.
      Dal mnie całość napisana bez rzetelności dziennikarskiej i dla wzbudzenia
      zbędnej sensacji.
      • Gość: radek77 Re: Whisky i kwiaty, czyli jak wyjść na swoje na IP: *.chello.pl 22.10.09, 20:55
        Instytut nauk społecznych istniał zanim się nie przeniósł na kampus i nie
        podzielił. A zaoczni pierwszego roku pracy socjalnej studiują innym trybem,
        teraz od października są na drugim semestrze- to są głownie dorośli ludzie z
        administracji opieki społecznej, którym studia sponsoruje Unia Europejska.
        Oczywiście to nie usprawiedliwia ich działania.
        • Gość: Kolega redaktora Re: Whisky i kwiaty, czyli jak wyjść na swoje na IP: *.anonymouse.org 22.10.09, 22:22
          Instytut Nauk Społecznych przestał istnieć długo przed przeprowadzką na kampus.
          Pan kolega (razem chodziliśmy na zajęcia fakultatywne) redaktor jako student (a
          może już absolwent) politologii powinien trochę lepiej wiedzieć w jakim
          instytucie studiuje.
          Zaś co do prezentów, to to jest trochę taka legenda miejska wszyscy słyszeli, że
          się daje ale mało kto sam dawał. Ja przez pieć lat studiów nigdy nie słaszałem
          żeby na moim kierunku (Politologia) ktoś brał prezenty za zaliczenie. Kwiaty czy
          bombonierka po egzaminie czasami były, ale bez jaj, żeby sugerować że to była
          łapówka?

          Swoją drogą autor tekstu powinien wiedzieć, że rzucanie oskarżeniami o
          łapownictwo to bardzo poważna sprawa i do takiego tekstu trzeba się przyłożyć
          nadzwyczajnie, bo w taki sam nierzetelny spoób można opowiadać o popijawach
          dziennikarskich na koszt kogoś innego, rozrabianiu dziennikarzy na imprezach i
          innych sympatycznych dokonaniach.
    • Gość: baba Whisky i kwiaty, czyli jak wyjść na swoje na st... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.09, 21:26
      Zupełnie nie rozumiem dlaczego GW opisując ludzi z pedagogiki i nauk
      społecznych uogólnia i źle pisze o całym UO. Przecież tam (pedagogiki i
      społeczni) bywały sprawy sądowe, opisywane przez gazety, nikogo nie wyrzucono,
      bo nikomu nie udowodniono winy. Proszę podać nazwiska, jeśli je Pan zna, a
      jeszcze lepiej proszę pójść z nimi do sądu. I po sprawie.
      • Gość: obserwator Re: Whisky i kwiaty, czyli jak wyjść na swoje na IP: *.adsl.inetia.pl 23.10.09, 07:32
        Każdy człowiek ma potrzebę odwdzięczenia się nawet wykładowcy ,
        jak bezinteresownie a sprawiedliwie nas potraktuje.
        Kwiaty , kawa to nic , a cieszy .
        Odmowa przyjęcia kwiatów byłaby upokarzająca.
        Ale lepiej być upokorzony od sprawiedliwego profesora w ten sposób,
        jak dać się podejść i wciągnąć w pułapkę ,innej przypadkowo
        napotkanej osobie która z lości nad nami może zaoferować
        pomoc .Dokładnie opowiadając nam , że przyjaźni się lub jest z
        rodziny i jest w dobrych układach takiego i czy innego
        profesora.Mamy jak w banku pomoc, bez odsetek.TYlko żeby komornik
        nie zapukał.
        Sa tacy naciągacze kwiaty weźmie kawę wypije , jeszcze na co innego
        naciągnie, sprawy nie załatwi ,albo tak namiesza , że młody człowiek
        do końca życia nie uwierzy już nikomu.
        A sam profesor może otrzymać o nas negatywną opinię od rzekomego
        przyjaciela i nas blokuje .Nie mając pojęcia co zaszło.
        To sa sprawy trudne , ale zdarzyć się mogą. Na to trzeba zwracać
        szczególną uwagę i przestrzegać młodych.

    • Gość: lili Whisky i kwiaty, czyli jak wyjść na swoje na st... IP: *.uni.opole.pl 22.10.09, 21:37
      mówi się, że na prywatnych uczelniach w jednym okienku sie płaci, w drugim
      dostaje dyplom. na UO czy polibudzie jest tak samo tylko, że drogą oficjalną,
      warunki, powtarzanie semestru i itp. procedury wymyślone przez uczelnie
      państwowe. nie wspomnę o ww. problemie -_-
      • Gość: wykładowca Re: Whisky i kwiaty, czyli jak wyjść na swoje na IP: 77.252.18.* 23.10.09, 00:17
        Panie Redaktorze, wstyd mi za Pana. Jako absolwent politologii
        powienien Pan wiedzieć, że nie ma już od dawna INS. Pan nawet w INS
        nie studiował tylko w IP! Rzuca Pan oskarżenia, wypisuje brednie.
        Może Pan ściągał i dawał łapówki. A pomysł z blatami godny podziwu.
        Wszystkiemu winne blaty. Rozumiem że należy z góry zakładać że każdy
        studnet to oszust i przeszukiwać wszystkich przed zajęciami? To kogo
        Pan oskarża studentów, wykładowców, jakiś "ich". Wstyd. A był Pan
        niezłym studentem i tak się porobiło. Wstyd.
    • Gość: stjuuudenci Brali na UO IP: *.ticom.pl 23.10.09, 04:54
      Zgodzę się z artykułem, na zaocznej historii na egzaminy do N (pierwsza litera
      nazwiska) chodziło się indywidualnie z zakupioną książką z prośbą o autograf i
      się zaliczało pozytywnie. Nie będę rzucać nazwiskami kto miał pełne biurko po
      konsultacjach różnych trunków z najwyższej półki- nie wiem czy ten człowiek
      pracuje jeszcze,ale pan S. brał co i ile się dało. A studenci zamiast czytać
      lektury sami nosili. Wiele osób brało, a pani R nie była lepsza, tak na prawdę
      nie brali szanujący się profesorowie, ale asystentki/asystenci... wstyd podać
      nazwiska i co dostawali bo całe legendy były co i komu dać, żeby mieć spokój.
      • Gość: nawias Re: Brali na UO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.09, 07:47
        Ludzie, to na wydziale historycznym i pedagogicznym działy się takie cuda? Być
        może stosowano się do powiedzenia Historia magistra vitae, historia [i
        pedagogika] nauczycielką życia. Choć niewykluczone, że studenci wyolbrzymiają sprawę
      • Gość: pytajnik Re: Brali na UO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.09, 12:37
        N - icieja?
        S - uchoński ?
        R - oztropowicz ?

        Nie uwierze gdy nie uslysze dementi
        • Gość: stjuuudenci Re: Brali na UO IP: 217.97.202.* 23.10.09, 16:35
          N- Nicieja
          S- Sawicki
          R- Rozmus ale Twoje typy co do N i S trafione, prof Rostropowicz... nie, nie,
          ale jej asystentka (wieczny mgr)
    • Gość: pracownik Whisky i kwiaty, czyli jak wyjść na swoje na st... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.09, 08:21
      Każdy szanujący się Wykładowca odmawia przyjęcia tzw. dowodów wdzięczności, nie zwraca uwagi czy Student czuje się upokorzony czy nie. Trzeba mieć zasady i już. Przypuszczam iż to co jest opisane w artykule to sporadyczne przypadki, które zdarzyły się Studentom, którzy "coś" dali a i tak oblali egzamin; czyżby tzw. zemsta z zaświatów???
      • Gość: behemot Ustrój się zmienił a branie zostało IP: *.punkt.pl 23.10.09, 10:40
        Branie jest cechą osobniczą a u nas staje się gatunkową. Tam gdzie
        jest zależność pojawia się branie. Występuje też jego zwoalowana
        forma będąca ekwiwalentyzacją brania czyli załatw mi to a ja ci
        tamto przepchnę, rzadsza w gospodarce towarowej. No i wszyscy
        jesteśmy nim, owym braniem i dawaniem dotknięci. To nie jest
        usprawiedliwienie ale opis rzeczywistości. Dotyka to w poważnym
        stopniu nikczemnej konduity inteligencji, która przestała być
        przewodnią grupą społeczną wyznaczającą normy, standarty, wzorce.
        Jesteśmy w czasach saskich. Bym był bardzo zdziwiony a jednocześnie
        zbudowany, gdyby środowisko akademickie było wolne od tej gangreny
        ale nie jest. Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci.
        Wręczania wdzięczności uczymy już od przedszkola dodając do kwiatków
        upominki za trud no i tak leci aż do promotora. Trudno jest chcącemu
        wyrazić wdzięczność obcesowo odmówić tego prawa ale wyrażanie
        wdzięczności powinno mieć swoje granice by nie było poczytane za
        nadużycie. Tę granicę powinien jasno wytyczyć ten, któremu
        wdzięczność jest okazywana, bo wiadomości o tym co dostał, czy
        wziął, często dla świętego spokoju, szybko rozchodzą się w
        środowisku i niczym reakcja łańcuchowa powodują kolejne jeszcze
        większe prezenty i etykietkę nie odmawiajacego. Są w srodowisku
        postacie, niczym żubry, o których studenci doskonale wiedzą, że
        górnym pułapem wdzięczności są kwiaty i nawet nie próbują wręczać
        czegoś więcej bo nie przystoi.No ale na taką opinię trzeba
        zapracować konsekwencją postepowania i nieprzekraczania jasno
        wytyczonych granic. Są też kreatury, które zapomniały, że studenci
        acz pełnoletni to trzeba ich wychowywać bo miedzy innymi licznymi
        funkcjami uczelni tez jest funkcja wychowawcza.Biorąc, sami siebie
        nie szanujemy a jako reprezentanci środowiska psujemy mu opinię,
        poprzez swoje jednostkowe
        zachowania.
        • Gość: iga wdziecznosc miesza sie z łapówką IP: 77.255.184.* 23.10.09, 13:37
          Wielokrotnie spotkalam sie tu i owdzie z tym iz powinnam byla cos
          komus dac zeby pozytywnie cos zalatwic. Jednakze mialam kilka
          sytuacji ze zwyczajnie chcialam komus serdecznie podziekowac i wtedy
          zaczynaly sie klopoty.
          Jedna z lekarek ktora fantastycznie sie opiekowala chorym i naprawde
          ocenilam jej prace wysoko - szczery i godny czlowiek - tak o niej
          mysle.Przyjela odemie kwiaty i ksiazke i co?? Pielegniarki tak jej
          dupe obrobily (slyszalam za drzwiami jak to komentowaly)ze az
          przykro. Chcialam byc mila i okazac wdziecznosc a wyszlo jak zwykle.
          • Gość: aga Re: wdziecznosc miesza sie z łapówką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.09, 14:07
            Myśmy tez po egzaminie magisterskim dali kwiaty i koszyk profesorowi-
            promotorowi, ale byl wyraznie zażenowany i nie chciał przyjąć.
            Wszystkim zrobiło sie głupio. Obraz który kupiliśmy z własnej a
            nieprzymuszonej woli do dzis leży w jakiejś sali. Nikt go nawet nie
            zawiesił.
          • Gość: lili Re: wdziecznosc miesza sie z łapówką IP: *.uni.opole.pl 23.10.09, 15:14

            czym innym jest okazanie wdzięczności za opiekę lekarską (chociaż i tutaj
            wystepują mieszane odczucia gdyż to w końcu ich obowiązek) a czym innym jest
            wręczanie alkoholu i czekoladek po egzaminie "aby był dla wszystkich pomyslny" ;]
    • Gość: *studentka* Whisky i kwiaty, czyli jak wyjść na swoje na st... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.09, 09:06
      Miałam okazję skończyć studia dzienne i zaoczne na UO. Fakt - różnica w
      podejściu kadry akademickiej do zajęć jest znaczna. na studiach dziennych Pani
      profesor po zakończonym egzaminie magisterskim z uśmiechem przyjęła kwiaty.
      Studia zaoczne - no cóż, niektóre praktyki opisane przez forumowiczów są mi
      znane tylko ze słyszenia. Szkoda, że po przeczytaniu artykułu i forum odnoszę
      wrażenie, że takie praktyki są na UO zasadą:( A, proszę mi wierzyć, nie są:)
      Gdybym kiedykolwiek usłyszała od kolegów z roku propozycję zrzucenia się np.
      na alkohol - po prostu bym się nie zgodziła, nie dołożyłabym swojej złotówki
      do takiej składki. i w tym widzę rozwiązanie problemu. Takie propozycje
      zazwyczaj wychodzą od kilku osób z roku - a pozostali potulnie wyciągają
      pieniądze po to, by ktoś poczuł się ważny niosąc flaszkę profesorowi.
    • Gość: mz Re: Whisky i kwiaty, czyli jak wyjść na swoje na IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.09, 13:13
      Czy Ty mierzysz ludzi swoją miarą?, że tak łatwo wydajesz opinie na
      temat ludzi, których nie znasz. Widać to właśnie Ty nic nie
      wyniosłeś/aś/ z nauki, a przedewszystkim z życia. Jednak życie
      nauczy Cię jeszcze powściągliwości i pokory. Z Twoich osądów wynika
      jasno i wyraźnie, że G**** to Ty robiłeś/aś/ i robisz skoro wiesz
      tak dokładnie co robią inni.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja