Bereszyńskiemu, Szubertowi, Ukleji, Szatyńskiemu

22.01.10, 16:20
Polecam ku refleksji tekst profesora Romanowskiego:
wyborcza.pl/1,76842,7460314,Z_wolnoscia_zle__z_godnoscia_dramat.htmlPozdr.
    • Gość: czeburaszka to może taki link IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.10, 17:50
      wyborcza.pl/1,76498,7460314,Z_wolnoscia_zle__z_godnoscia_dramat.html?as=2&ias=2
      • Gość: A.s Re: to może taki link IP: *.pools.arcor-ip.net 22.01.10, 18:47
        Szanowni Mieszaniec i Czeburaszka...
        GW traktuję jak organ prasowy Ministerstwa Prawdy z "Roku 1984"
        Orwella.
        Jeśli tam zaglądam, to jedynie po to, aby zobaczyć, na jakim etapie
        ogłupiania i urabiania opinii publicznej GW akurat jest. Na
        podstawie każdego artykułu można przeprowadzić fajną analizę metod
        manipulowania faktami, narzucania ocen i przeinaczania
        rzeczywistości. A raczej naciąganie jej do aktualnie panującej,
        jedynie słusznej prawdy.

        Najciekawsze są komentarze pod artykułem tego "literaturoznawcy"
        (tak nazywano też ironicznie Stalina). Sam jego tekst to politycznie
        poprawna, ideologiczna agitka. Napisana na partyjne zamówienie.
        Pierwsze zdanie na drugiej stronie: "Solidarność jest pojęciem
        pustym..." dyskwalifikuje autora. Dla mnie te pojęcie, to
        najpiękniejsze 16 m-cy mojego życia.
        Smutne, że Solidarność stała się dla wielu narzędziem do robienia
        kariery.
        Choćby kariery samozwańczego dyżurnego historyka Solidarności
        Opolszczyzny, który Solidarność niszczy i opluskwia.
        Na temat tej politagitki polecam:
        www.rp.pl/artykul/9133,423006_Graczyk__TW__Targowska___czyli_zawisc_i_pieniadze__.html
        • Gość: tao szatanski mieszaniec-zopola - kto? IP: *.nyc.res.rr.com 22.01.10, 19:41
          chłopczyku, podałeś zły link. dzięki drugiemu wpisowi zapoznałem się
          z tekstem. bardzo dobry. napisał go profesor, prawnik. ja człek
          prosty, nie posiadający takiej wiedzy, pisze krótko: bolszewiko-
          katolicyzm. lustracja, zawsze byłem zwolennikiem: wszystko na stół
          albo do pieca. polscy katolicy wybrali najgorsze rozwiązanie
          zamieniając biblie na ubecko-esbeckie "papiery".
          od zawsze, nie bez kozery, podpisuje się jako tao szatanski,
          wymieniając moje metrykalne nazwisko uczciwość nakazuje podpisanie
          się własnym.
          czym różnie się od innych, od was - ja, mówiąc "talmudycznie", szsze
          nie boojee nazywając rzeczy i zdarzenia po imieniu.

          tao szatanski
          • mieszaniec-zopola właśnie dlatego chciałem, żebyś go przeczytał tao 22.01.10, 23:11
            Pozdr.
        • Gość: ? Re: to może taki link IP: *.xdsl.centertel.pl 22.01.10, 19:51
          Gość portalu: A.s napisał(a):

          > Smutne, że Solidarność stała się dla wielu narzędziem do robienia
          > kariery.
          > Choćby kariery samozwańczego dyżurnego historyka Solidarności
          > Opolszczyzny, który Solidarność niszczy i opluskwia.

          Sam celujesz w pluciu i opluskwianiu a tutaj robisz z siebie baranka? Co za obłuda.
          • schuruburu Re: Jodrusiowi 22.01.10, 20:17
            Jondrus
            Jesteś ostatnią osobą którą może pisać o "Solidarności"
            Działaczu który nie wiedział co to jest "Solidarność".
            Leżałeś w tych czasach zarzygany pod stołem i nie wiedziałeś co się dookoła ciebie dzieje.
            Dzisiaj chcesz tylko zaistnieć jako bojownik.
            Dlaczego kiedy mogłeś coś robić to siedziałeś jak mysz pod miotłą.
            Juz ci przed laty działacze z Kluczborka napisali ze jesteś jak gooowno przylepione do okrętu.
            • Gość: ANGLIK Re Wybiórcza IP: *.41.118.101.sub.mbb.three.co.uk 22.01.10, 20:57
              TW „Targowska”, czyli zawiść i pieniądze
              Roman Graczyk 22-01-2010, ostatnia aktualizacja 22-01-2010 00:27

              Czy przebaczać współpracownikom bezpieki? Tak i jeszcze 77 razy tak. Ale trzeba
              to czynić na podstawie faktów, a nie wziętych z sufitu ocen – pisze publicysta

              Już ładnych parę lat temu postanowiłem sobie więcej nie czytać publicystyki
              politycznej Andrzeja Romanowskiego z tej prostej przyczyny, że autor ten ma
              poważne problemy z panowaniem nad swoimi emocjami. Tak bardzo chce, że wywodzi
              swoje dziwne myśli z zupełnie dowolnych przesłanek. Jest to publicystyka tyleż
              skrajna w ocenach, co intelektualnie jałowa.

              Kilkaset stron donosów

              Romanowskiemu wszystko kojarzy się z lustracją. Gdyby zaczął od problemów NFZ, i
              tak skończyłby na lustracji. Dla Romanowskiego lustracja to jest skaranie boskie
              (czego nie dość świadomy jest nawet episkopat Polski), plaga, która padła na
              nasze społeczeństwo i konsekwentnie niszczy je u samych podstaw. Każda forma
              lustracji jest gwałceniem praw człowieka, IPN należy zaorać – takie poglądy
              Romanowski głosi od lat. Jak powiadam, od pewnego czasu uznałem za zbędne
              zapoznawanie się z nimi, chociaż okrzyki zatroskania Andrzeja Romanowskiego o
              stan polskiej demokracji niszczonej przez lustratorów dochodzą moich uszu
              niekiedy pośrednio – przez przypadkiem zobaczony tytuł w gazecie czy przez jakiś
              smakowity cytat.

              Tym razem („Z wolnością źle, z godnością dramat”, „Gazeta Wyborcza” z 16 – 17
              stycznia 2010 r.) było podobnie, tyle że ktoś streścił mi tekst Romanowskiego
              akurat w punkcie dotyczącym Sabiny Kaczmarskiej. U Romanowskiego wszystko jest
              możliwe – pomyślałem zrazu realistycznie. Ale potem, zachowując – jak się
              okazało: niesłusznie – resztki wiary w to, że profesor UJ nie postradał do końca
              rozumu, postanowiłem rzecz sprawdzić u źródła. Mój rozmówca twierdził bowiem, że
              pod piórem Romanowskiego Kaczmarska była ofiarą lustratorów, a jej kontakty z SB
              – „bodaj zupełnie niewinne”. Nie uwierzyłem, że Romanowski mógł tak napisać. Nie
              uwierzyłem, bo znam akta TW „Targowska”/ „Strzelec”/„Jesion” zawierające
              kilkaset stron jej donosów (IPN Kr 009/7936).

              A jednak! A jednak Romanowski potrafił jeszcze raz mnie zaskoczyć. Napisał
              dokładnie tak, jak to zapamiętał mój rozmówca. Ubolewając nad poniewieraniem
              godności ludzkiej w dzisiejszej Polsce, podał kilka przykładów osób, których
              konfidencką przeszłość ujawniono.

              Żałosny patos

              Cytuję większy fragment: „Odrażającą postacią deptania godności była w czasach
              stalinowskich tzw. samokrytyka. Jest szokujące, że zjawisko to odrodziło się na
              naszych oczach. Wymieńmy trzy takie przypadki. (…) [tu autor wspomina o osobie
              donoszącej na Bogdana Borusewicza i o działaczu „Solidarności” z Nowej Huty –
              RG]. Przykład trzeci to Sabina Kaczmarska, sekretarka z redakcji »Tygodnika
              Powszechnego«: poczuła się zmuszona do ujawnienia na łamach pisma swych, bodaj
              zupełnie niewinnych, kontaktów z bezpieką. Wkrótce zmarła – nie wiem, czy
              moralnie odnowiona. I tak to właśnie jest – polska lustracja równa się
              podeptanie godności. Nie wydaje się jednak, by w odbiorze społecznym stanowiło
              to problem. Więc czy przynajmniej potrafimy zachować wrażliwość na ludzką
              śmierć? Nikt nie prowadzi takiej statystyki. Krążą tylko pogłoski o jakimś
              samobójstwie w Warszawie, w Krakowie znany jest przypadek śmierci naturalnej,
              ale akurat po ujawnieniu dawnego agenta na UJ… Deptanie godności nie jest
              niewinne” – kończy ten fragment, z charakterystycznym dla niego patosem, Romanowski.

              Otóż w świetle faktów z życia Sabiny Kaczmarskiej ten patos jest żałosny. A
              sugestia, że winne śmierci Kaczmarskiej są osoby, które ujawniły jej agenturalną
              przeszłość – pomówieniem. Dodajmy jeszcze rzecz bardzo ważną, która sprawia, że
              kuriozalny tekst Romanowskiego ma jednak swoją wagę. Jest to bowiem skrócona
              wersja jego wykładu w Trybunale Konstytucyjnym 22 września 2009 r.

              Andrzej Romanowski bardzo słabo znał Sabinę Kaczmarską, o czym najlepiej
              świadczy nazywanie jej sekretarką w redakcji „Tygodnika”. Sabina Kaczmarska nie
              była sekretarką: była najpierw korektorką, a potem adiustatorką. Gdy Romanowski
              związał się z „Tygodnikiem” etatowo, Kaczmarska była już emerytką, tylko
              sporadycznie wspomagającą redakcję. Kilka lat wcześniej poprosiła o możliwość
              przejścia na emeryturę, ponieważ poważnie niedomagała. Poddała się wtedy trudnej
              operacji płuc, a bodaj w połowie lat 90. – operacji wszczepienia implantu stawu
              biodrowego. Mimo tych zabiegów ratujących jej zdrowie nie czuła się dobrze już
              kilka lat przed ujawnieniem (w 2006 r.) jej współpracy z SB. Nadto była osobą w
              podeszłym wieku (rocznik 1925).

              Rzeczy przerażające

              Oczywiście nie wiemy, czy i jaki był związek ujawnienia jej przeszłości ze
              zgonem w roku 2007. Ale wyciąganie z tej niewiedzy wniosku, jaki sugeruje
              Romanowski, jest klasycznym nadużyciem wolności słowa. Skądinąd tego rodzaju
              nadużycia autor z właściwą sobie zapalczywością piętnuje. Co wolno w obronie
              konfidentów, tego nie wolno w ich obwinianiu, a nawet więcej, bo nie wolno np.
              napiętnować współpracy z SB ks. Michała Czajkowskiego, mimo że ta współpraca
              doprawdy nie była błaha. Kartel obrony agentów tak wyznacza miary debaty
              publicznej. Kto się temu sprzeciwia, ten uczestniczy w „niszczeniu autorytetów”.

              " Motywem współpracy TW „Targowskiej” z SB była zawiść i urażona ambicja:
              uważała, że nie jest przez kolegów z „Tygodnika Powszechnego” dostatecznie
              doceniana "

              Marek Lasota, który jako pierwszy napisał o „Targowskiej”, uczynił to nader
              delikatnie: bez nazwiska i oględnie. Oględność była uzasadniona tym, że pisał
              książkę o inwigilacji Karola Wojtyły, a w tym akurat dziele Sabina Kaczmarska
              nie odgrywała wielkiej roli.

              Niżej podpisany natomiast przygotowuje obszerną pracę na temat inwigilacji
              środowiska „Tygodnika Powszechnego”, a tu sprawy mają się inaczej. Nie ma
              żadnego powodu, żeby wejrzawszy w jej dossier, nie napisać, co ono zawiera. A
              zawiera, proszę państwa, rzeczy przerażające. Mówię to z pełną
              odpowiedzialnością. Znam różne przypadki współpracy z SB w tym środowisku, ale
              przypadek Sabiny Kaczmarskiej jest pod wieloma względami rekordowy.

              W roku 1966 Kaczmarska nie była ani specjalnie osaczona przez SB, ani
              szantażowana, nie znajdowała się w szczególnie trudnej sytuacji materialnej czy
              zdrowotnej. Pierwszym motywem jej współpracy była zawiść i urażona ambicja:
              uważała, że nie jest przez kolegów z „TP” dostatecznie doceniana. Drugim motywem
              były pieniądze: brała od SB regularną pensję plus od czasu do czasu prezenty.
              Jej kontakty z SB były zażyłe: niekiedy zwierzała się esbekowi ze swoich
              problemów i częstowała alkoholem. Zaczęła współpracę w roku 1966 i aż do roku
              1983 nie ma w aktach śladu jakichkolwiek oporów z jej strony, zakończyła te
              konszachty w roku 1985 albo 1987. Kiedy dokładnie, nie wiadomo, o co zadbał w
              swoim czasie generał Kiszczak et consortes.

              Chciała szkodzić

              Najważniejsze jest jednak to, o czym Sabina Kaczmarska informowała Służbę
              Bezpieczeństwa. Dawała charakterystyki swoich kolegów i koleżanek, a w nich
              zawierała informacje ewidentnie wystawiające tych ludzi na niebezpieczeństwo.
              Mówiła o wewnętrznych konfliktach w redakcji. Mówiła o domniemanych lub
              prawdziwych nadużyciach finansowych. W okolicach roku 1968, niepytana, snuła
              dygresje o żydowskim pochodzeniu ludzi z tego kręgu. Mówiła też, nie krępując
              się, o stosunkach intymnych męsko-damskich.

              Gdyby ktoś z czytelników był słabo zorientowany w specyfice pracy SB, niech mi
              uwierzy, że tego rodzaju informacje były najmocniejszymi z możliwych haków,
              jakich SB mogła użyć w stosunku do inwigilowanych osób. Niekied
              • Gość: ANGLIOK Re: Re Wybiórcza IP: *.41.118.101.sub.mbb.three.co.uk 22.01.10, 20:59
                Gdyby ktoś z czytelników był słabo zorientowany w specyfice pracy SB, niech mi
                uwierzy, że tego rodzaju informacje były najmocniejszymi z możliwych haków,
                jakich SB mogła użyć w stosunku do inwigilowanych osób. Niekiedy Kaczmarska
                komentowała treść własnych donosów słowami w rodzaju: „chciałabym, żeby
                porządnie dostali po kulach”. Prawda o jej współpracy jest więc taka, że bardzo
                szkodziła i bardzo chciała szkodzić.

                Akta SB niekiedy da się interpretować na korzyść osoby zarejestrowanej jako TW.
                Bywa, choć niezwykle rzadko, że tak da się interpretować nawet dokumenty, które
                formalnie mają status donosu tajnego współpracownika. Nie w tym przypadku, niestety.

                Po ukazaniu się książki Lasoty „Donos na Wojtyłę” Kaczmarska istotnie zgłosiła
                się do redakcji „TP” z zamiarem opisania swej przeszłości na łamach. Co
                ostatecznie z tego zamiaru wyszło, łatwo sprawdzić („TP”, 20 marca 2006 r.):
                kilka zdań bagatelizujących problem. Oto fragment, który pokazuje ton tego –
                pożal się Boże! – wyznania: „Bogiem a prawdą, co ja mogłam takiego ważnego,
                poufnego czy tajnego dotyczącego redakcji przekazać mojemu rozmówcy? Starałam
                się innym nie szkodzić”.

                Nie wiem, czy Sabina Kaczmarska donosiła także na mnie, bo jej teczka pracy z
                lat 80. została zniszczona. Nawet gdyby tak było, to przypuszczam, że z tym
                miałbym najmniejszy problem. Nie kryję jednak, że mam problem z tym, co ta –
                skądinąd miła dla mnie – starsza pani zrobiła ludziom, których znałem i szanowałem.

                Źle się dzieje

                Przebaczenie? Tak, to jest problem nie do ominięcia, przynajmniej dla
                chrześcijan i wszystkich, którzy czują choćby tylko kulturowy związek z ideą
                chrześcijańską. Ale właśnie dlatego, że to jest ciężki problem, a nie
                fastfoodowa deklaracja przynależności do salonu, muszę najpierw wiedzieć, co
                mianowicie miałbym komu przebaczyć. Nie bujajmy w obłokach i zapytajmy wprost:
                czy Sabinie Kaczmarskiej ja, Roman Graczyk, miałabym przebaczyć także to, że
                donosiła tym łachmytom z SB, że ktoś tak dla mnie ważny jak X sypiał z panią Y,
                czego mu, jako żywo, z różnych względów robić nie uchodziło? X i Y naprawdę
                istnieli, w mojej książce anonimizuję ich personalia, tak jak paru innych osób z
                donosów Kaczmarskiej. To dopiero pokazuje ciężar tego problemu.

                Chrześcijańska odpowiedź jest, jak wiadomo: tak i jeszcze 77 razy tak. Ale żeby
                poczuć jej wagę, trzeba pytać, opierając się na faktach z życia Sabiny
                Kaczmarskiej, nie zaś na z sufitu wziętej ocenie Romanowskiego o „bodaj zupełnie
                niewinnych kontaktach z bezpieką”.

                Andrzejem Romanowskim jako takim nie warto się specjalnie przejmować. Od lat już
                gada od rzeczy i jeśli nie zdarzy się cud, tak już zapewne zostanie. Myślę
                jednak, że należy się troszczyć o polską demokrację w tej mierze, w jakiej
                Trybunał Konstytucyjny to ważna instytucja. Jeśli bowiem dla Trybunału
                autorytetem moralnym i intelektualnym są tacy jak Romanowski, to naprawdę w
                państwie polskim dzieje się źle.

                Autor jest publicystą, pisał m.in. w „Tygodniku Powszechnym” i „Gazecie
                Wyborczej”. Wydał książkę pt. „Tropem SB. Jak czytać teczki”
                Rzeczpospolita
        • mieszaniec-zopola Panie Andrzej 22.01.10, 23:59
          Sam pan sobie zaprzecza. Niech pan przeczyta, co pan napisał.
          Najpierw dyskwalifikuje pan profesora Romanowskiego, a potem sam pan potwierdza
          jego tezy.
          Nie wiem też co panu daje prawo lekceważacego wypowiadania się na temat tego
          profesora. O ile mi wiadomo sam pan niewiele sobą prezentuje.
          Apropo traktowania "Wyborczej", to ja z kolei równie dobrze mógłbym napisać, że
          "Rzeczpospolita" jest organem prasowym PiS i nie pomyliłbym się o jotę. Tylko
          nie wiem, czemu pan tak szczodrze korzysta z dobrodziejstwa forum "Gazety
          Wyborczej" do załatwiania swoich prywatnych porachunków, skoro "Wyborcza" tak
          pana w ręce parzy. To samo od dawna piszę o OSNP, który deklaruje otwartą
          wrogość do "GW" i jednocześnie korzysta z jej łamów do nagłaśniania swojego
          istnienia.
          Jeśli chodzi o tekst Romanowskiego, to zauważam tam celne uwagi o profanacji
          sfery pojęciowej, a mianowicie do karykaturalnego i absolutnie nieprawidłowego
          używania bardzo wzniosłych słów.
          Solidarność? Jaka to dziś Solidarność, skoro troszczy się głównie o interesy
          pracownicze w dużych bogatych spółkach Skarbu Państwa, gdzie ludzie opływają w
          dostatki, a ma w doopie los bidoków wyzyskiwanych przez prywaciarzy i
          bezrobotnych ze ściany wschodniej? Jak trzeba być chorym w móżg, żeby
          prokuratora lustracyjnego nazwać Rzecznikiem Interesu Publicznego? Jaki to
          publiczny interes? Jak można instytucję zajmującą się głównie badaniem esbeckich
          archiwów nazwać Instytutem Pamięci Narodowej? To ma być ta pamięć narodowa?
          Przeczytałem tekst Romana Graczyka. Autor to dla mnie wiarygodny, choć ja na
          mnie zbyt przykościelny. Zresztą z "Gazety Wyborczej". Ale całe jego zarzuty
          wobec Romanowskiego opierają się na niefrasobliwym potraktowaniu przez
          ostatniego sprawy Sabiny Kaczmarskiej, która jak sam Graczyk pisze, wynika z
          kompletnej nieznajomości sprawy przez Romanowskiego. Romanowski zdaje się
          powtarzać jakieś niesprawdzone plotki o zaszczuciu jako przyczyny zgonu, co jest
          jak się okazuje bzdurą. Moim zdaniem jest to wpadka, ale nie dyskredytuje
          przesłania całego tekstu. Podeptana godność to nie tylko nieuczciwe lustrowanie,
          ale i jak pisze Romanowski sprawa Blidy czy ziobryzm. Od siebie dodam, że to
          również wasze, byłych kolegów z opozycji, pyskówki na tym forum.
          • Gość: ! Re: Panie Andrzej IP: *.xdsl.centertel.pl 23.01.10, 00:31
            mieszaniec-zopola napisał:


            > nie wiem, czemu pan tak szczodrze korzysta z dobrodziejstwa forum "Gazety
            > Wyborczej" do załatwiania swoich prywatnych porachunków, skoro "Wyborcza" tak
            > pana w ręce parzy. To samo od dawna piszę o OSNP, który deklaruje otwartą
            > wrogość do "GW" i jednocześnie korzysta z jej łamów do nagłaśniania swojego
            > istnienia.

            Trafna uwaga! To się nazywa moralny relatywizm. Filozofia Kalego.
          • Gość: A.s Re: Panie Mieszaniec IP: *.pools.arcor-ip.net 23.01.10, 01:27
            Nigdzie sobie nie zaprzeczam. Czytaj pan uważniej. Napisałem, że "
            Solidarność stała się dla wielu narzędziem do robienia kariery
            ".
            Dla wielu, ale nie dla wszystkich. Są nadal tacy, dla których nie
            jest ona ani "pustym pojęciem", ani narzędziem do robienia
            kariery.
            Prawo do oceny wypowiedzi jakiegokolwiek profesora ma każdy, pan
            też. Z tym, że pan tego profesora ceni, a ja nie. Jeden lubi
            czekoladki, drugi jak mu nogi śmierdzą.
            Gdzie widzi pan problem?
            Na tym forum niejeden załatwia "prywatne porachunki". Choć ja akurat
            tego nie robię.
            Forum nie jest żadnym "dobrodziejstwem". Jest po prostu po to, aby
            na nim pisać. Może robić to pan, mogą inni, mogę i ja.
            Gdyby mój adwersarz był współpracownikiem NTO i tam pisał, uniknąłby
            pan przykrej konieczności pisania do osoby niewiele sobą
            prezentującej.
            Pyskówki nie są konieczne. Doprowadza do nich zawsze strona, której
            brakuje argumentów.
            Za obecny stan Solidarności nie ponoszę odpowiedzialności. Nie ja ją
            sprzedałem przy okrągłym stole. Jest jaka jest.
            A jeszcze co niektórzy "historycy" mataczą jej historię, "kasują"
            ludzi, przerabiają agentów na bohaterów. I robią pyskówkę, jak im
            ktoś patrzy na ręce.
            • schuruburu Re: Menelu Jondrus 23.01.10, 08:51
              Jondrus
              Pieprzysz

              Na wszystko znajdziesz wymówkę jakakolwiek głupia by niebyłą.
              Ale ty taki jesteś
              • Gość: ' Re: Menelu Jondrus IP: *.chello.pl 23.01.10, 10:13
                Szczuruburu, jazgoczący kundlu,
                mam ochotę ci pomóc i kopnąć cię w dupę,
                byś przestał gnoić !
                Chcesz ?
                • Gość: katon Re: Menelu Jondrus IP: *.centertel.pl 23.01.10, 10:34
                  Piekne rozmowy rodaków Patriotów,Katolików,Polaków czyli PKP JAKIE
                  JEST KAZDY WIDZI...teraz wiem dlaczego losy naszego narodu były
                  takie dramatyczne wina tkwi w mentalnościPolaka zazdrośnika
                  zagryzalskiego psa gończego msciwego kundla...
                  • Gość: tao szatanski umysł wyzwolony... IP: *.nyc.res.rr.com 23.01.10, 10:59
                    ... w swojej przewrotności nie jest, jak sądzą niewolnicy, domeną
                    intelektualistów, wręcz przeciwnie, wiedzę, by ją zrozumieć, trzeba
                    się z niej wyzwolić.

                    tao szatanski

                    • Gość: A.s Panie Mieszaniec IP: *.pools.arcor-ip.net 23.01.10, 11:37

                      Aby nie było niedomówień.
                      Wyliczę kilka niedorzeczności prof. Romanowskiego.
                      Pisze on: "Państwo, w którym żyjemy, powstało jako następstwo
                      ruchu "Solidarności
                      ",..."
                      Następstwem ruchu Solidarności był stan wojenny a nie III RP.
                      Państwo w którym żyjemy jest następstwem okrągłego stołu, gdzie
                      uwłaszczający się czerwony do współudziału we władzy (i
                      zagwarantowaniu sobie nietykalności) dopuścił wyselekcjonowany przez
                      SB odłam Solidarności. Jeszcze w okolicach okrągłego stołu "
                      nieznani sprawcy
                      " zamordowali trzech księży. Protesty
                      niekonstruktywnej Solidarności były na równo zwalczane przez
                      czerwonego jak i drużynę Bolka.
                      To wtedy ostatecznie złamano osłabiony stanem wojennym kręgosłup
                      Solidarności robiąc z niej karykaturę tej pierwszej.

                      A gdy niedawno Solidarność protestowała przeciwko niszczeniu
                      stoczni, to prasa nazywała ich populistami i oszołomami żerującymi
                      na legendzie Solidarności.
                      Dalej...
                      Profesor pisze:
                      Zarówno partie wywodzące się z "Solidarności", jak i sam związek
                      zawodowy "S" szerzą dziś (drogą projektów lustracyjnych,
                      dekomunizacyjnych czy dezubekizacyjnych) hasła wykluczające z
                      równości wobec prawa pewne kategorie obywateli.


                      Lustracja, dekomunizacja, deubekizacja nie jest wykluczeniem
                      kogokolwiek z zasady równości wobec prawa. Jest przywróceniem tej
                      równości.
                      Bo jest tylko pociągnięciem do odpowiedzialności tych, którzy od
                      dwudziestu lat nadal ponad prawem stoją.
                      Idea Solidarności nie oznacza przecież bezkarności dla
                      przestępców, złodziei i morderców.

                      Na ideę Solidarności powołują się dzisiaj wszyscy. Także Tusk i jego
                      złodziejska ekipa aferzystów i "lodziarzy". Dziwne, że to nie kłuje
                      w oczy profesora.
                      Pisze też profesor o "dewastacji w sferze pojęć i języka."
                      Zgadza się, ale profesor nie zauważa, że mimo matactw ekipy Tuska w
                      związku z aferami stoczniową i hazardową, oraz kompletnej
                      bezczynności prokuratury wobec sabotażystów gospodarczych, którzy
                      zniszczyli celowo i świadomie przemysł stoczniowy, nadal obecna
                      ekipa mówi o "państwie prawa".
                      Przestępcza mafia niszczy przemysł, i jest to "państwo prawa".
                      A szef tej mafii nadal jest nazywany "politykiem", "premierem",
                      nawet zastanawia się, czy nie kandydować na prezydenta.
                      Profesor atakuje prokuraturę w czasach PiS.
                      No cóż, dla mnie PiS to gruźlica, PO to tyfus plamisty.
                      Jedyną dobrą rzeczą, jaką chciał PiS zrobić to rozbić "Układ". Ten,
                      który Rywin w rozmowie z Michnikiem nazwał "grupą trzymającą władzę".
                      Nie udało się. Dlatego "lodziarze" na szczytach władzy nadal mają
                      się dobrze.
                      Prof. przypomniał nawet B.Blidę.
                      Czemu nie wspomniał o wyciszonym medialnie
                      domniemanym "samobójstwie" dyrektora generalnego kancelarii Tuska
                      23grudnia 2009.
                      www.polskatimes.pl/aktualnosci/201605,nie-zyje-dyrektor-generalny-kancelarii-premiera-grzegorz,id,t.html
                      Gdyby coś takiego przydarzyło się PiS-owi, do dzisiaj prasa
                      gdybałaby, czy za dużo (w sprawie afery stoczniowej i hazardowej)
                      wiedział.
                      Nie zauważa też profesor, że hasło wolności sprowadzono do tego, że
                      oszustom na górze wolno wszystko. Nawet kpić z resztek poczucia
                      przyzwoitości.
                      W normalnym państwie po takich aferach jak stoczniowa i hazardowa,
                      cała ekipa rządząca na lata byłaby skompromitowana, odsunięta od
                      polityki. A u nas Tusk przymierza się na prezydenta.
                      Tego też prof. Romanowski nie zauważa. On nadal dobija PiS.
                      Korzeniami zła jest okrągły stół, bezkarność i uwłaszczenie się
                      nomenklatury, utworzenie nieformalnej siatki decydentów - grupy
                      trzymającej władzę. Toczona na powierzni życia politycznego walka
                      PO - PiS ma za zadanie odwrócenie od tego faktu uwagi.
                      W czym czynnie bierze udział ów profesor.
                      W jednym się z nim zgadzam. Hierarchowie kościoła to hipokryci.
                      Dokąd lustracja nie dotyczyła ich samych, byli za. Ale samych siebie
                      przed lustracją bronią. A jest po prostu skandalem, aby byli agenci
                      nauczali o potrzebie życia w prawdzie i uczciwości.

                      Ujawnienie całej agentury jest konieczne. Choćby z tego powodu, że
                      wysoko uplasowani byli agenci nadal mogą być szantażowani ich
                      ujawnieniem i skompromitowaniem. Jeśli się ich ujawni, ewentualność
                      szantażowania ich odpada.

                      Solidarności, tamtej - z lat 80/81 - już nie ma. I nie będzie.
                      Jedyne, co można starać się dla niej zrobić, to uchronić obiektywną
                      pamięć o niej przed zakusami nieuczciwych "historyków".
                      • schuruburu Re: Jondrus wylicza 23.01.10, 11:45
                        Jondrus
                        Tak dla przypomnienia.
                        Działacze z Kluczborka nazwali cie:
                        Kłamcą,
                        Oszczercą,
                        Durniem,
                        Przyrównali cie do goowna przylepionego,
                        Jedna z gazet w odpowiedzi na twoje wypociny nazwala cie osobą niewiarygodną,
                        Gwarantuje ci oni wiedzieli co piszą!!


                        • Gość: ' Re: Jondrus wylicza IP: *.chello.pl 23.01.10, 13:32
                          szczuruburu -
                          masz drugie ostrzeżenie
                          gnido.
                          • schuruburu Re: Jondrus wylicza 23.01.10, 13:41
                            Acha zapomniałem
                            Władze miasta i powiatu Kluczbork tez Jondrusia olali.
                      • Gość: ! Re: Panie Mieszaniec IP: *.xdsl.centertel.pl 23.01.10, 12:59
                        Gość portalu: A.s napisał(a):


                        > Hierarchowie kościoła to hipokryci.
                        > Dokąd lustracja nie dotyczyła ich samych, byli za. Ale samych siebie
                        > przed lustracją bronią. A jest po prostu skandalem, aby byli agenci
                        > nauczali o potrzebie życia w prawdzie i uczciwości.


                        Przyganiał kocioł garnkowi! Warto zobaczyć jak nasz "Asio" i jego kolesie z OSPN reagowali na ujawnienia w ich kręgu przyjaciół i znajomych. Jak reagowali na informacje o "Krzysztofie" i "Radcy". To dopiero hipokryzja!
                        porozumienie.mojeforum.net/temat-vt266.html?postdays=0&postorder=asc&start=0
                        www.ospn.opole.pl/?p=art&id=264


                        • Gość: A.s wykrzykniku... IP: *.pools.arcor-ip.net 23.01.10, 15:52
                          A może by tak Zbysio się podpisało pod jego liścikiem? Choćby tylko
                          z.b.
                          Bo to Zbysio napisało:

                          Przyganiał kocioł garnkowi! Warto zobaczyć jak nasz "Asio" i jego
                          kolesie z OSPN reagowali na ujawnienia w ich kręgu przyjaciół i
                          znajomych. Jak reagowali na informacje o "Krzysztofie" i "Radcy". To
                          dopiero hipokryzja!


                          Ktoś mi zarzucał, że to ja wywołuję i prowokuję pyskówki na tym
                          forum...

                          Wykrzykniku, z uporem maniaka wracasz do "Krzysztofa" i "Radcy".
                          A może byś tak ujawnił donosy "Krzysztofa"? Ile ich napisał. Kogo
                          wsadził do więzienia?
                          Co??? Nie napisał ani jednego donosu??? Nikogo nie
                          wsadził do więzienia
                          ???
                          To z czego ma on się ku... rozliczać???
                          I czy stwierdzenie tego prostego faktu, że on nie ma się z czego
                          rozliczać jest podejrzaną obroną agenta?
                          Jakiego - pytam - agenta???
                          A Piastunio??? Donosy pisał! Jurkiewicza wsadził do
                          więzienia! Zeznawał przed sądem jako główny świadek!
                          Z esbekami żłopał wódę przed , w czasie i po Solidarności!
                          A Zbysio z niego bohatera zrobiło!

                          A co z "Radcą"? Wszak Zbysio nie znalazło ani podpisanej przez niego
                          deklaracji o współpracy, ani donosów.
                          Zbysio znalazło bumagę, że "zarejestrowano" jako TW GJF bez
                          wymienienia jego pełnego nazwiska, na koniec czerwca 89, jak już
                          było "po wojnie". "Wyrejestrowano" go parę miesięcy później.
                          Bereszyński nie znalazł żadnego donosu domniemanego agenta "Radcy".
                          A jednak "Radca" jest dla niego podejrzany!
                          Natomiast "Renek" podpisał w listopadzie 81 deklarację o współpracy.
                          Donosy jego są.
                          A Zbysio mimo to robi z "Renka" bohatera. Na jego stronie i na
                          łamach GW.

                          I kto tutaj jest hipokrytą?
                          • Gość: zyx Re: wykrzykniku... IP: 77.223.224.* 23.01.10, 17:10
                            Uderz w stół a nożyce się odezwą. Dopiero co chciał całą Polskę lustrować a teraz proszę jaki lew w obronie "Krzysztofa" i "Radcy"! Piszcie o "Bolku" co chcecie ale od wara od "Krzysztofa" i "Radcy" bo to "nasi" znaczy się dobrzy! Tak to ma być? Wyluzuj koleś bo cię piana zadławi. Pisał o hipokryzji Kościoła. Jak ocenić jego po ostatnim wpisie? Hipokryzja do kwadratu! Aha, jeszcze coś na temat twoich kolegów.
                            www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_58.htm
                            Co powiesz na to?
                            • Gość: zyg mar Re: wykrzykniku... IP: 77.252.18.* 23.01.10, 18:10
                              To A.S. (nie będę się wyrażał) obalił komunę ?
                              • Gość: zyx Re: wykrzykniku... IP: 77.223.224.* 23.01.10, 18:17
                                A.S. mógł obalić najwyżej... Też nie chcę się wyrażac....
                                • schuruburu Re: Jondrus obalił 23.01.10, 19:26
                                  Jondrus mógł obalić najwyżej pół litra(albo litr)
                                  Sam napisał cytuje dosłownie:
                                  > O tym pisałem już przed laty. Pobytu na „Wodociągowej” się nie
                                  > wstydzę.
                                  > Jestem nałogowym alkoholikiem.
                                  > No i co z tego???
                                  Napisał to w chwili szczerości na pewno po obaleniu :)
                                  • Gość: tao szatanski trzewik montargne'a IP: *.nyc.res.rr.com 23.01.10, 19:45
                                    polecam wszystkim rozmowe z ludwikiem flaszenem w dużym formacie gw
                                    pt. trzewik montargne'a. nie wiem jak zrobić link. szukajcie a
                                    znajdziecie. ponad trzydzieści lat temu "przegadałem" z ludwikiem
                                    godziny a papiętam jakby to było wczoraj. wielki format.
                                    w drugim wpisie powiedziałem, metaforycznie, żeby zrozumieć polske,
                                    siebie, trzeba się z niej wyzwolić. nie potraficie żyć bez
                                    trzymania kogokolwiek za jaja.

                                    tao szatanski
                                    • Gość: czeburaszka może spróbuję z tym linkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 19:55
                                      wyborcza.pl/1,75480,7448369,Trzewik_Montaigne_a.html
                                    • Gość: czeburaszka chyba się udało, a z tym trzymaniem za jaja to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 19:58
                                      sobie wypraszam, bo jestem hetero
                                      • Gość: tao szatanski dziekuje za link IP: *.nyc.res.rr.com 23.01.10, 20:34
                                        trzymanie za jaja to metafora a nie dosłowność sexualna. dla zbyt
                                        wielu polaków trzymanie gogoś "za jaja" potwierdza sen istnienia.

                                        tao szatanski
                                        • Gość: czeburaszka Ja tylko żartowałem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 23:02
                                          a ponadto Giena... no wiesz Kajtek o co chodzi. A przecież on tak ładnie śpiewa
                                          i gra.
Pełna wersja