Kibel w Guttentagu

IP: 77.252.18.* 28.01.10, 19:38
Jak donosi niezawodne NTO (też mi źródło w/g Badury) szacowna gmina
Dobrodzień wychodząc naprzeciw podstawowym potrzebom swoich
mieszkańców i przybyszów walnęła sobie publiczny szalet, Vulgo
kibel, czym prześcigneła stolicę województwa, bo jak mnie pęcherz
nie myli, owa stolica od wojny publicznego water clozetu nie
postawiła. Brawa i fanfary przy podniesionym szjsbrecie. No nic
tylko w luksusowych warunkach zostawiaC tam produkty przemiany
materii za niewygórowaną cenę jednego zeta. I nic by się nie działo
oprócz radości z uzyskanego wychodka, gdyby nie cena przybytku
ujawniona przy okazji. Otóż wspomniany kibel publiczny kosztował
gminę - uwaga- 430 000 zeta lub 100 000 ojro. Cena przyprawia o
sraczkę. No bo 100 m2 parterowej budowli na gminnym terenie przebija
deweloperów ze stolicy regionu. Urzędnicy gminni jakoś mają pecha do
kibli. Psi kibel Opole wybudowało za 16 000 gdy max za niego to 6000
ze stuprocentowym zyskiem dla wykonawcy. Oczywiście szalet można
postawić i za milion odpowiednio doposażając jego wnętrze w
japońskie muszle elektroniczne pozbawione papieru toaletowego, radia
i plazmy z dostępem do internetu. Takie cudo na skalę regionu może
ściągać do Guttentagu zaciekawionych, chcących w super warunkach
ściągać spodnie i spódnice. W tym szleństwie jest metoda.
    • Gość: Gość Re: Kibel w Guttentagu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.10, 20:49
      Do takiej toalety to na pewno będą zapisy. Dlaczego? -ponieważ w nim można się
      opróżnić na cały tydzień z góry .A jak trafi się wycieczka to forsa popłynie
      rzeką .Pomysł godny europejczyków !!!
    • Gość: behemot Mea culpa IP: *.punkt.pl 29.01.10, 00:01
      Muszę odszczekać. Gmina szalet postawiła, całkiem okazały przy
      cmentarzu na Półwsi.
    • Gość: Piotr Badura Behemocie! Nie wiesz co to przemiana materii! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.10, 00:02
      Szanowny Panie Behemocie
      Dziękuję za pamięć, ale zna Pan mnie i wie, że nie mogę nie zwrócić Panu uwagi,
      iż nie ma Pan zielonego pojęcia, co to jest przemiana materii. Niech Pan sobie
      coś na ten temat poczyta. To, o czym Pan myślał, nie jest produktem przemiany
      materii, ale tą częścią pożywienia, z której organizm nie skorzystał, czyli
      potraktował ją jak odpad. Aby mogła nastąpić przemiana materii, materia
      musiałaby być najpierw wchłonięta do organizmu. Wnętrze przewodu pokarmowego
      jest, jak mniemam, na zewnątrz naszego organizmu. To, co przeszło przez cały
      przewód pokarmowy, nigdy nie weszło do organizmu, a zatem nie mogło uczestniczyć
      w przemianie materii.
      Pozdrawiam serdecznie
      Piotr Badura
      PS. Radzę ratować się twierdzeniem, że chodziło Panu o, proszę wybaczyć
      określenie, urynę
      • Gość: behemot Uderz w stół nożyce sie odezwą IP: *.punkt.pl 29.01.10, 00:44
        Jak zwał tak zwał, czego nie przetrawił, czym srał, czy to produkt
        uboczny trawienia, czy przemiany materii, chodziło o to, w jakiej
        wydalanie odbywa się scenerii. By w przyszłości nie być ignorantem i
        nie walić pudeł, prześlij (Drogi Pietrze) kilka linków, do odnośnych
        źródeł. Mniemam, że dyskusja ekskrementalna się tu zaczyna....
        Ale dlaczego uryna?
        • Gość: think Re: To jest ta kultura. IP: *.pool.mediaWays.net 29.01.10, 06:53
          W toalety oplaca sie inwestowac, bo odwiedza je z przymusu kazdy.
          A potem zastaja w pamieci, szczegolnie jak wieje tam groza i smrodem.
          Przez dziesieciolrcia swego istnienia PRL kojarzyl sie przejeznym
          gosciom z hororem w kiblach i niemoznoscia zalatwienia tych ach
          jakze ludzkich potrzeb.Dla pokolenia przewodnikow i pilotow wycieczek
          trasy byly determinowane tymi nielicznymi, w miare czystymi kiblami,
          ktorych adresy byly ich podstawowym kapitalem.
          • Gość: Piotr Badura A to jest ta propaganda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.10, 09:41
            Szanowny Panie Think
            Związanie przez Pana kiepskiego stanu publicznych toalet z PRL jest efektem
            nasiąknięcia propagandą i to raczej niskich lotów. Język polski ma słowo
            "sławojka". O jego pochodzeniu dowie się Pan z tekstu:
            www.rp.pl/artykul/239924.html
            PRL dokonał ogromnego wysiłku na rzecz poprawy w tej dziedzinie. Niech Pan
            obejrzy mieszkania opolskich osiedli z lat PRL, np. Dambonia, Chabry, ZWM. Czy
            gdzieś budowano je bez łazienek i ubikacji? Tymczasem jeszcze na krótko przed
            wojną w niemieckim Oppeln nie było niczym nadzwyczajnym budowanie kamienic (nie
            oficyn) bez łazienek i z ubikacją na półpiętrze wspólną dla kilku mieszkań.
            Pozdrawiam serdecznie
            Piotr Badura
            • Gość: think Re: To szczera prawda. IP: *.pool.mediaWays.net 29.01.10, 11:02
              W pamieci z PRL pozostaja barwne pochody, przodownicy pracy, meldunki
              o sukcesach gospodarczych i , niestety,strasznie zasyfione publiczne
              toalety.Prywatne to inna inkszosc i nawet ten caly system w blokach funkcjonowal
              ale czesto bez tego koncowego elementu-i to byl tez syf.
        • Gość: Leśnik Re: Uderz w stół nożyce sie odezwą IP: *.chello.pl 29.01.10, 08:19
          Niestety Pan Badura ma całkowitą rację. Produkty przemiany materii są
          składnikiem moczu natomiast ekskrementy w większości to niestrawione produkty
          ale jest np. coś takiego jak wydzieliny wątroby i trzustki - żółć no to co
          najważniejsze dla g..a, nadające mu specyficzny kolor bilirubiny - efekt
          rozkładu hemoglobiny.
          Żeby byćścisłym trzeba zauważyć że kobiety nie ściągają spódnicy (itp.)lecz
          przeciwnie...
          • Gość: Piotr Badura Cenna uwaga o spódnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.10, 09:09
            Szanowny Panie Leśniku
            Pan Behemot ma wyraźną skłonność do występowania tu na forum pod żeńskimi
            nickami, często nieco pensjonarskimi (np. Bella). Mogłoby to być podstawą do
            snucia jakichś przedwczesnych domysłów, ale fakt, iż pan Behemot nie zna się na
            obsłudze spódnic pozwala przyjąć, że jeszcze nie ubiera on ani spódnic, ani
            sukienek.
            Pozdrawiam serdecznie
            Piotr Badura
            PS. Nie podejrzewam oczywiście Pana o te spódnice i sukienki. Po prostu jest Pan
            dużo lepszym obserwatorem od pana Behemota.
            • Gość: behemot Re: Cenna uwaga o spódnicy IP: *.punkt.pl 29.01.10, 09:41
              Śnieżyca na dworze, przybiera na sile
              A my se tu walimy sprośne krotochwile
              I jak po sobocie będzie niedziela
              Tak nie używam na forum nicku Bella.
              Ze zdumieniem na post piecowego patrzę
              Leśnik nie tyle jest obserwatorem,
              Co podglądaczem...
          • Gość: behemot Re: Uderz w stół nożyce sie odezwą IP: *.punkt.pl 29.01.10, 09:15
            Wielki dank tudzież szacun,
            Dla ścisłego Leśnika
            Który wyjaśnił w prostych słowach,
            Na czym polega technika
            Znana dziewczęciu i dojrzałej kobiecie
            Zadzieranie spódnicy
            Przy siadaniu na klozecie.
            Wszelakoż martwi mnie to małe (itp.)
            No bo resztę musi już ściągnąć
            Kiedy jej się chce...
            • mieszaniec-zopola Kobieta może sikać na stojąco 29.01.10, 19:13
              Baby nie wiedzieć czemu narzekają, że chłop pod byle drzewem może się odpryskać.
              Tymczasem Matka Natura, czy też Ewolucja albo Pan Bóg, jak kto woli, tak
              ukształtowała wylot cewki moczowej u kobiet, że wystarczy jej stanąć w rozkroku
              i siusia się prosto na dół.
              Warunek wszakże jeden, że kobita, wzorem naszych babek chodzi bez galot.
              To mi przypomniało 2 dwocipy.
              Pierwszy od pani profesro od bojek.
              Akrobata z cyrku był u spowiedzi i przed konfesjonałem pokazywał na czym polega
              jego zawód. Nocońka podchodzi i pado: Ino mnie dejcie inna pokuta, bo jo je
              dzisioj bez galot.
              Drugi jest o tych majtkach, których ubierać niekoniecznie.
              Ile majtek ma Angielka? 7! Monday, Tuesday, Wednesday,....
              Ile Francuzka? 6! Bo w sobotę, jak idzie na randez-vous to majtek nie wkłada.
              Ile Polka? 2 pary! Jedna na życi, drugie na sznurze!
              A ile Rosjanka? 12? Январь, Февраль, Март .......
              :-)
Pełna wersja