Gość: behemot
IP: *.punkt.pl
02.02.10, 21:49
Nowelizacja ustawy o odpadach czeka na podpis prezia. Zaś minister
transportu z min. ochrony środowiska w drodze rozporządzenia obacwaj
napiszą, ustalą, między sobą co jest odpadem samochodowym a co nie.
Czyli dwa facety będą mogli część obywateli Najjaśniejszej pozbawić
czterech a nawet dwóch kółek. Już od dawna rządzący kombinowali jak
zmniejszyć ruch na zatłoczonych drogach i dwóch autostradach oraz
nielicznych parkingach. Walili w lud przedsiębiorczy, pragnący się
zmotoryzować, akcyzą zaporową na auta sprowadzane, akcyzą na paliwo,
opłatami rejestracyjnymi i skarbowymi i chooj wi czym jeszcze.
Egzaminy na prawko przenieśli do WoRD-ów, by ludziom było łatwiej.
Pobocza dróg obsadzili fotoradarami, obniżyli prędkości
dopuszczalne, zapalili światła w dzień naszym pojazdom. No i nic.
Ludziska jeżdżą na potęgę. No ale wykombinowali - za pomocą słowa
wytrychu ekologia - jak zrobić trochę luzu na drogach, zamiast po
prostu budować te drogi na potęgę. No ale ta sama ekologia blokuje,
opóźnia, budowę nielicznych dróżek. No i kółko ekologiczne się
zamyka. Ciekawe jakie wspomniani ministrowie przyjmą kryteria
uznawania auta za śmieć, czy odpad.Za wycofane z eksploatacji będą
uznawane te pojazdy, które zagrażają środowisku. Bardzo to pojemne
stwierdzenie. Martwię się szczególnie o autobusy miejskie, taksówki,
ciężarówki, rodzime Ursusy z przbiegiem. Zapewne lobby motoryzacyjne
będzie naciskać z poparciem banków na zaostrzenie norm. No bo jak
się z pół miliona zezłomuje to jest się o co bić. No to teraz
decyzja jest w rękach prezia a konkrety ustalą Grabarczyk i
Kraszewski.