Były szef elektrowni twierdzi, że działał legalnie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.10, 14:41
Nie jestem prawnikiem, ale na mój rozum rację ma Henryk Sz. Jego działania nie
wydają mi się przestępstwem. Już prędzej doszukiwałbym się przestępstwa w tak
niewyobrażalnie długim ciągnięciu tej sprawy. Jest dla mnie czymś karygodnym,
że można przez tyle lat trzymać kogoś na statusie podejrzanego, czy
oskarżonego. Co z tego, że się kogoś takiego później uniewinni, skoro wyrwało
mu się z okresu aktywności publicznej tyle lat. Czy można to potem
zrekompensować jakimś odszkodowaniem?
Pamiętam, że jeszcze całkiem niedawno działania takie jak Henryka Sz.
(zachęcanie kontrahentów, by pełnili rolę sponsorów dla klubów sportowych,
zespołów artystycznych, placówek opiekuńczych etc.) wychwalano w mediach.
Robiła to m.in. opolska "Gazeta Wyborcza", np. w wydaniu z 7 sierpnia 2003.
Ukazał się w nim wywiad z panem Raczkowskim, poświęcony niedofinansowaniu
opolskiej "Odry". Pan Raczkowski tłumaczył, jak politycy powinni dbać o kluby
sportowe. Podawał, jako pozytywny, przykład Poznania, w którym prezydent
Grobelny potrafił odpowiednio wpłynąć na znanego biznesmena Jana Kulczyka, by
ten sponsorował poznańskiego Lecha. Raczkowski mówił wtedy o Kulczyku: "On
funkcjonuje w Poznaniu, tam robi interesy. Przecież potrzebne do tego są
różnego rodzaju pozwolenia wydawane przez miasto. Musiał zyskać przychylność."
Mnie się formuła "zyskiwania przychylności" już wtedy nie podobała. Na
wypowiedź pana Raczkowskiego zareagowałem więc w "Beczce" nr 8(118) z sierpnia
2003. Zamieściłem w niej tekst "Wolę Zembaczyńskiego" (wypowiedź pana
Raczkowskiego była krytyką prezydenta Zembaczyńskiego, który, w odróżnieniu od
prezydenta Grobelnego, nie skłania biznesmenów do "przychylności").
Jeśli sześć lat temu publicznie potępiano polityków, za to, że z mocy swego
urzędu, nie nakłaniają kontrahentów do "przychylności", to jest czymś
gorszącym, że obecnie "nakłanianie do przychylności" z tamtych lat usiłuje się
na siłę zrobić przestępstwem. Sześć lat temu nie podobało mi się piętnowanie
polityków, którzy "nie nakłaniają do przychylności". Dziś dużo bardziej nie
podoba mi się robienie z tego przestępstwa.
Mam nadzieję, że pan Henryk Sz. dowiedzie prze sądem swej niewinności.
Kibicuję mu.
Piotr Badura
Pełna wersja