polnad
17.02.10, 09:56
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7568397,Sol_ma_byc_w_solniczce__nie_na_chodniku__Inaczej_mandat.html?
utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=5957537
Sól ma być w solniczce, nie na chodniku. Inaczej mandat
Bez problemu roztapia lód, ale przy okazji niszczy rośliny, buty i
płytki chodnikowe. Niektóre miasta zakazują wysypywania soli na
chodniki, ale mandatów jest jak na lekarstwo
Zabrzańscy strażnicy miejscy przyznają, że złapanie właścicieli
posesji na gorącym uczynku przypomina zabawę w kotka i myszkę. Mają
prawo ukarać 100-złotowym mandatem wszystkich, którzy wysypują na
chodnik przed domem sól. Przepis wprowadzili urzędnicy, bo sól
oprócz tego, że roztapia lód, zżera wszystko, co napotyka na swojej
drodze. Jest bezlitosna dla roślin, kruszy płytki chodnikowe i
niszczy zimowe kozaki. Solankowa breja jest też groźna dla
nieosłoniętych psich i kocich łap.
- W tym sezonie zima jest ciężka, więc na chodniki trafiają ogromne
ilości soli - przyznaje Mirosława Uziel-Kisińska, rzeczniczka
zabrzańskich strażników - Ludzie niewiele sobie robią z przepisów i
idą na łatwiznę. A nam nie wystarczy, że przed domem leży sól. Żeby
wlepić grzywnę musimy kogoś złapać za rękę albo mieć świadków. To
bardzo trudne, dlatego dajemy mało mandatów - dodaje.
Podobny problem mają w Rudzie Śląskiej, gdzie obowiązuje taki sam
przepis. Tutaj strażnicy od początku zimy nie złapali na gorącym
uczynku ani jednej osoby, która w walce ze śniegiem pomagała sobie
niedozwoloną solą.
Konrad Wronowski, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Ulic i
Mostów w Katowicach, podkreśla, że przy odśnieżaniu chodników
należących do miasta spółka stara się sięgać po sól tylko w
ostateczności.
- Nie ma przepisu, który zakazywałby jej użycia, ale zdajemy sobie
sprawę, jakie sieje spustoszenie. Dlatego używamy jej tylko na
kładkach, schodach albo podjazdach, czyli tam, gdzie trudno sobie w
inny sposób poradzić - mówi Wronowski. Dodaje, że beztroskie sypanie
soli to podcinanie gałęzi, na której się siedzi. - Wystarczy klika
lat, a płytki chodnikowe pękają i kruszą się jakby były przegnite.
Od soli na klombach usychają rośliny - dodaje.
Podobną politykę stosują w Sosnowcu. W mieście również nie
obowiązuje zakaz pozbywania się śniegu przy pomocy soli. - Szkoda
zieleni i chodników. Lepiej starannie odśnieżyć i posypać piaskiem -
mówi Romuald Śmigielski, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej w
magistracie. - Problem w tym, że do nas należy tylko niewielka część
chodników. Odśnieżanie reszty to obowiązek prywatnych właścicieli,
którzy chcą mieć po prostu spokój, a sól w tym wypadku wydaje się
najłatwiejszym rozwiązaniem - mówi Śmigielski.