o.tisk
03.03.10, 00:16
Autorski skrót mojego artykułu, który zamieściłem w lokalnych,
opolskich mediach :
Coniektórym wydawać by się mogło, że naturalnym i – generalnie -
jedynym miejscem na dalszy rozwój narciarstwa kwalifikowanego w
Jesenikach jest masyw Pradziada (1 491 m npm), czyli najwyższej góry
Moraw, ale także – o czym mało kto wie – będący równocześnie
najwyższym szczytem całego Górnego Śląska w jego historyczno-
geograficznych granicach (Nawiasem mówiąc wprawni turyści znajdą
jeszcze na szczycie - stojące gdzieniegdzie do tej pory - słupy
graniczne historycznego, śląskiego Księstwa Biskupiego ze stolicą w
Nysie)
Niestety twarda postawa czeskiego Ministerstwa Ochrony Przyrody nie
pozwala na jakąkolwiek próbę rozbudowy istniejącej infrastruktury
narciarskiej na tym skiareale ( znajdującym się równocześnie na
obszarze chronionej przyrody). Decyzja o otwarciu i zamknięciu
ośrodka (niezależnie od ilości zalegającego tam śniegu) jest zawsze
podejmowana arbitralnie przez „właściwego sprawie” urzędnika z
Pragi. Były nawet już podejmowane prace studyjno-koncepcyjne nad
projektem budowy gondolki z m. Vidly pod Pradedem na szczyt Maly
Děd - 1 354 m. npm.
(oj “piękna” różnica przewyższeń ;-)), ale i te plany zostały
zaniechane z powodu braku akceptacji czeskich decydentów.
Jednakże to, czego nie udało się dokonać w masywie Pradziada – uda
się – i to już nadchodzącej zimy na zboczach Medvedi Hory
(Niedźwiedziej Góry) niedaleko Koutów nad Desnou.
Jak podaje dziennik Mlada Fronta Dnes – nowotworzony skiareal miał
mieć pierwotny termin otwarcia ustalony na Boże Narodzenie 2009,
jednakże i w tym przypadku rzecz się opóźniła z powodu różnego
rodzaju obiekcji dot. ochrony przyrody i konieczności ich
spełnienia. Pięć lat w sumie trwały zmagania z ministerialnymi
urzędnikami zakończone uzyskaniem przez firmę K3 z Ołomuńca zgody na
rozpoczęcie inwestycji (musiano np. przenieść w inne miejsce -
uznane za chronione – górskie rośliny, z rzeczek oraz jezior odłowić
i przenieść rzadkie okazy ryb, a także zapewnić swobodną migrację
przez ten teren jelenia europejskiego)
Nowy, olbrzymi areal wyrośnie na obszarze ponad 36 ha powierzchni,
które trzeba było wcześniej wykarczować i odleśnić. O ogromie
przedsięwzięcia niech świadczy fakt, że mają tam się znajdować m.in.
trzy 4-os kanapy, a także – co będzie niewątpliwym hitem – szybka,
nowa 6-os kolejka krzesełkowa, której budowa jest już mocno
posunięta (FOTA). - Miałby to być ośrodek na skalę międzynarodową -
twierdzi szef jesenickiego towarzystwa turystycznego Zdeněk Zerzáň.
Dzięki tym posunięciom będziemy mogli już tej zimy szusować po
jednej z najdłuższych tras zjazdowych w całych Czechach (2.300 m),
gdzie różnica poziomów w zjeździe będzie wynosiła ponad 520 m
przewyższenia. Powoduje to (w pełni uzasadnione) dalekosiężne plany
czeskich managerów dotyczące organizacji w tym nowym skicentrum
różnego rodzaju imprez narciarskich, nie wyłączając zawodów (sic!) z
cyklu Pucharu Świata. Pięć tras zjazdowych, na początek o długości
6,5 km (w przewadze czerwonych i czarnych), przepustowść ponad 13
tys. narciarzy na godzinę – będą powodowały, że nowy areal będzie
jednym z większych w całych Czechach (większy, niż obecnie
Spindlerovy Mlyn), a jednocześnie będzie łakomym “kąskiem” dla
narciarzy z Polski, zwłaszcza, że np. z Opola na miejsce będzie
tylko 115 km :-). Jako, że dla Czechów ukochanym (naturalnie – obok
hokeja i narciarstwa zjazdowego) zimowym sportem są narty biegowe,
więc i dla miłośników “bieżek” przygotowane tam będą trasy biegowe o
łącznej długości ponad 500 km !
Przyjemną i wygodną “otoczkę” dla ducha i narciarskiego ciała będą
dopełniały postawiony od podstaw nowy, czterogwiadkowy hotel, kryty
basen, wiele punktów gastronomicznych na stoku i poza nim, a także
parking obliczony na 600 aut oraz 24 autobusy. Całość ma kosztować
600 mln kc ( ok. 96 mln pln), z czego zdecydowaną więkoszość Czesi
chcą pozyskać z funduszy europejskich.
Jedyną, ale poważną przeszkodą w dotarciu z “naszej”, polskiej
strony do tego ośrodka wydaje się być konieczność zimowej przeprawy
przez Cervenohorske Sedlo, co pomimo poprawy - ostatnimi czasy -
przejezdności samej Przełęczy przez czeskich drogowców może dalej
nastręczać sporo “zimowych” problemów.
I tylko taka smutna na koniec uwaga, że inni potrafią, a u nas – jak
zwykle - się nie da. Wystarczy spojrzeć na pasmo – nomen omen –
Śnieżnika, gdzie śnieg leży w zwartej masie od końca listopada aż do
połowy maja. Zaraz się pewnie odezwą głosy, że narciarze chcą
zszargać ostatki sudeckiej przyrody, ale mało kto wie, że podobną do
Koutów, tyle, że na ciut mniejszą skalę stację narciarską stawiają
Czesi na zboczach Śnieżnika … ale po swojej, południowej stronie. I
też za unijne pieniądze, a nam przyjdzie jedynie jeszcze im te
pieniądze dodatkowo dostarczać, a nie wspomagać naszych, własnych
przedsiębiorców.
Źródla
Olomoucky Denik, 10.12.2009
Ihned, 07.02.2009
Sumperski Rej, 16.02.2008
Aktualne.cz, 12.12.2007
Mlada Fronta Dnes
więcej tutaj -> www.skiforum.pl/showthread.php?t=23568
Zdravim :-)