Gość: behemot
IP: *.punkt.opole.pl
21.07.10, 23:10
czyli zwolnienie K. Łukawieckiego w zgodzie z prawem i przepisami.
Ustawę o NFZ wykombinowali przecież chłopcy z SLD doskonale wiedząc
gdzie leżą frukta. Najlepiej przecież zarządzać składkowymi
pieniędzmi bez kontroli robiących ściepkę. Stąd w ustawie te rady co
nic nie mogą, udają rady nadzorcze, a płacą im z pieniędzy tych, co
muszą się zrzucać na zdrowie, a oni udają, że pilnują interesów
składkowej imprezy. Jedyny pożytek z tych rad, to to, że można tam
upchać swoje szabelki i klientelę partyjno społeczną. I to działa.
Prezes warszawski NFZ jest udzielnym książątkiem, który płaci za
usługi medyczne, leki, a jego podległość jest enigmatyczna. Jego
głównym zadaniem jest ciąć płaconą kasę. Ani pisiory a ni pełowiaki
nic nie majstrowali przy ustawie, bo zamiłowanie do cudzych fruktów
jest ponadpartyjne albo innymi słowy wszystkie partie działają
według jednego schematu. Gdy eselde wstawiało na stołek dyrektora
opolskiego NFZ Pana Kazimierza a wylatywał z niego Pan Stanisław, to
też huczało, że kompetentnego menadżera, z praktyką i doświadczeniem
się wywala a rządząca partia stawia swojego człowieka w myśl TKM i
że sprzątaczki też będą wycinać. Pikiet nie było. Ruch społeczny w
obronie Pana Kazimierza był w istocie sprzeciwem wobec formy
odwołania dyrektora, aroganckiej sku...syńskiej i peerelowskiej
podsycanej znakomitą fachowością i kompetencją
odwoływanego.Żubrosie, brygadierzy, artyści, lekarze, rada, sejmik,
wojewoda itd., stanęli za Łukawieckim z zadowolenia z poziomu i
dostępu do usług medycznych, że po nim to tylko już może być gorzej,
że będziemy zdychać na ulicy a szpitale będą zamykać? Czy może
dlatego, że ktoś z Wawy miesza w Opolu i przywozi gościa w teczce z
Legnicy, pomijając lokalnych kompetentnych "naszych", którzy
przebierają nogami w kolejce do stołka? Niebagatelnym argumentem
ruchu obrony, były wysokie kompetencje zwolnionego szefa, które
zostały przyjęte na zasadzie - Mickiewicz wielkim poetą był. Zdaje
się, że ogłosił to przewodniczący opolskiej rady NFZ a media i
obrońcy przyjęli jako aksjomat. Nie ma w tym nic dziwnego, no bo
skoro szef najlepszy w kraju no to i rada najlepsza, bo wszak we
wspólnym trudzie i znoju sukces razem wykuli. Miarą zaś sukcesu są
poczynione oszczędności, którymi szef rady szermował. Jako
potencjalnego pacjenta interesują mnie oszczędności poczynione w
obsłudze funduszu, koszty utrzymania regionalnego funduszu, czyli
wszystko to, co nie idzie na zdrowie składkowiczów. W interesie
płacących składki, jest to by były one jak najmniejsze, no i to jest
miarą dobrego menedżera. Natomiast oszczędności poczyniono na
procedurach i lekach, czyli na tym co dotyczy pacjentów, nie
urzędników z obsługi. No i to mi się nie podoba i nie tak wyobrażam
sobie ochronę moich składek, bo na zdrowiu nie można oszczędzać, jak
to mówią. No i nie bardzo jasno powiedziano na co te oszczędności
pójdą, przybliżając sens oszczędzania na wydatkach na zdrowie.