kolumb4601
14.08.10, 16:56
Uzasadnienie mego wpisu i tutułu wątku na tym forum
*) Strom (Śl. Poch. Czeskiego/słowackiego) –drzewo, Baum, дерево
Posiadam udokumentowany związek ze Śląskiem, kompletu (!) moich przodków - tak po "mieczu" jak i "kądzieli", i to do okresu sprzed powstania "Liberum veto".
W okresie tzw "Powstań Śląskich", w moim domu rodzinnym, znajdowali schronienie przedstawiciele obydwu stron bratobójczej walki ( na przemian w zależności od sytuacji na "froncie".)
Taktyka była następująca. Ścigany zajadle człowiek chował się na strychu w mym domu i był wyposażany przez babcie w klatkę z 2 kotami. Kiedy watachy ścigających, uzbrojone w psa gończe rasy "Irasiad" zbliżały się w okolice strychu, schowany uciekinier, z ukrycia wypuszczał 1 kota z klatki udzielając mu solidnego "szczypa" w ogon na drogę. Salwujący się ucieczką, piszczący kot, odwracał uwagę i wyprowadzał calą "ekipę" na manowce. Drugi kot był na wypadek, gdyby ekipa ścigaczy była wyposażona w 2 psy. Tym sposobem uratowano, może nawet życie, 4 osobom!
Sześćdziesiąt lat później, już w moim mieszkaniu, znajdowali schronienie ścigani Polacy - ludzie w okresie po 13 grudnia 1981, w tym na pewno jedna z tych osób znana jest osobiście Panu Sawczukowi i nie tylko jemu.
Czyli ja, mówiąc prościej, Ślązak z dziada pradziada, bronił w swym „Heimacie” - ściganych "napływowych Polaków" przed ich "napływowymi oprawcami"
A tak na marginesie, pytanie będące trawestacją cytatu Kaczyńskiego: " Po której stronie, względem Pana - Towarzyszu Pierwszy Sekretarzu POP przy Instytucie Śląskim w latach 1981 - 1984, stało w tym czasie ZOMO???"
Do Pana Frelicha
Troche zmęczony treścią artykułu "na zamówienie", z ulgą zapoznałem się z zawartością "Post scriptum"
Wystarczy palców jednej reku by dociec, że 75% procent Pana genów należny do napływowych.
Trzeba się więc zgodzić z refrenem "Elektrycznych gitar" - który brzmi: "To widać, słychać i ...czuć"
Janusz Sawczuk napisał: cyt
"Rasch ...także bardzo lubi jeździć do Reichu na różne seminaria"
Odp : Przyganiał kocioł garnkowi
Oto wykaz okresów przebywania Pana Profesora Janusza Sawczuka na "niemieckim garnuszku"
Stypendia zagraniczne
Friedrich Ebert Stiftung 3 m-ce 1975 r.
Friedrich Ebert Stiftung 3 m-ce 1980 r.
Historische Kommission zu Berlin 3 m-ce 1982 r.
Uniwersytet w Moguncji/Niemcy semestr letni 2008.
Źródło:
www.politologia.uni.opole.pl/show.php?id=26
Pytanie pomocnicze:
Kto w pierwszym roku trwania stanu wojennego (1982) dostawał zgodę i paszport na wyjazd do Berlina zachodniego ??? ( jako pierwszy sekretarz POP PZPR !!!)
Potrzebna jest duża doza "napływowego" tupetu, żeby z takim życiorysem czynić ww cytowane uwagi!!!
Janusz Sawczuk napisał: cyt
"Pan Rasch prócz tego że pięknie śpiewa rzewne szlagiery w Proskauer Echo ..."
Wielokrotnie (!!!) wzywał Pan w czasie swoich wypowiedzi na rożnych forach, o niemoralności "argumentum ad personam"
W/w sprzeczność w Pana "zeznaniach" implikuje następujące zdanie - lustro:
"Jeśli budzi Pana wstręt (wybiórczy - vide stypendia) rzewność niemieckich szlagierów. a bozia nie dała głosu, to proponuje repertuar francuski, jak w utworze "Ah! Vous dirai-je maman"
wariacje - na flet i organy. Jak Pan zasmakuje to moge podrzucić dalsze."
CDN