Gość: Pan Cogito
IP: *.xdsl.centertel.pl
23.11.10, 01:14
Miła lektura, aczkolwiek - pozostanę niestety malkontentem - głosowanie nie na ugrupowanie tudzież na pozycje na liście jest dobrym zjawiskiem (w aspekcie społecznej świadomości politycznej) bo jakie faktyczne narzędzie daje ew. radnym, zasiadanie w radzie miasta - by propagować swoje opcje polityczne. Ale niepokojącym jest głosowanie na "znajomych- nieznajomych", oddawanie głosu na kandydata, który ma nazwisko jak moja koleżanka z pracy, czy mieszka dwie ulice dalej, czy ma śmieszne imię, nie zbliża nas do demokratycznych wzorców, a powiem więcej, że raczej uwstecznia - bo świadczy o kiepskiej świadomości politycznej, mizernej kampanii (z punktu widzenia stricte marketingowego), nikłą ważkością całego zjawiska. Może szeroko zakrojone kampanie społeczne, który podniosły o parę punktów frekwencje w wyborach parlamentarnych czy prezydenckich, może podniosą ją także na szczeblu regionalnym. Na razie i kandydaci, i elektorat zdają się traktować wybory raczej po macoszemu - może brakuje nam narzędzi, które umocniłyby pozycje władz niskiego szczebla może np. na wzór niemieckich landów.
Pozdrawiam.