Gość: Bella IP: *.252.22.208.internetia.net.pl 21.01.11, 12:35 "W obecnym stanie prawnym praktycznie nie da się zwolnić słabego asystenta lub adiunkta". A słabego profesora? słabego rektora? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: . Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.play-internet.pl 21.01.11, 12:42 Ciekawe kto marzy o pracy z której co mówi się tylko o zwalnianiu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bolek Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.11, 13:02 Wszystkich zainteresowanych, jak zwolnić z uczelni asystenta albo adiunkta - przede wszystkim tych najlepszych, bo miernoty, jak wiadomo, w cenie! - w ramach istniejących przepisów odsyłam do najlepszej specjalistki - dyrektora jednego z filologicznych instytutów na uniwerku. Ale klasa! A jakie wysublimowane działanie! A jakie poparcie ze strony władz uczelni. Ależ wy na tej politechnice jesteście naiwni, na UO już dawno opracowano odpowiednie wzorce! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student Re: Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 13:19 Coś niecoś wiem na ten temat i proponuję: nie mąć w głowach swoimi demagogicznymi odzywkami, że zwalnia się najlepszych. Pewnie uznałeś siebie za najlepszego, a tu masz, wywalili cię, i teraz gadasz głupoty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ngo opole List z Polski - odpowiedź na bzdury GW IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.11, 13:40 ngopole.wordpress.com/2011/01/21/od-naczelnego-biernosc-srodowiska-naukowego-uo-i-bzdury-wypisywane-w-lokalnej-prasie-czyli-reakcje-po-opolskiej-projekcji-%E2%80%9Elistu-z-polski%E2%80%9D/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 12 a nie 16 Re: List z Polski - odpowiedź na bzdury GW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 14:05 jak na Rektora drugiej kadencji, dośc słaby poziom wiedzy. Otóż nie ma już prawie asystentów i tak naprawdę po 4 letnich studiach doktoranckich jest jeszcze 8 lat. Daje to 12 a nie 16 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stare numery Re: Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 14:09 to stary kawał, ale pasuje już strach otwierć konserwę - otwierasz i co ? ... też Skubis. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bolek Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.11, 14:19 Do Studenta: Gdybyś Biedaku wiedział, jak błądzisz... :) :) :) Ale fajnie poczytać takie frustroposty! Więcej myślenia, a mniej ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student Re: Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 14:27 Piszesz "do studenta", a rozmawiasz sam ze sobą, bo to u ciebie od frustracji aż kipi. Pomyśl, chyba z tobą coś nie tak... Zdarza się to ludziom, którzy mają pretensje po tym, jak ich zwolnią z roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xx Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 16:59 Nieszczęciem polskich Uczelni nie są słabi adiunkci czy asystenci-tych można się łatwo pozbyć. Nieszczęciem są beznadziejni profesorowie- nieusuwalne święte krowy, których jest za dużo i którzy tworzą kolejne miernoty! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nessus Re: Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.11, 17:13 Prawda. Słaby profesor zmarnuje najlepszego doktoranta i adiunkta. Nie nauczy ich warsztatu naukowego, pisania publikacji, czy pozyskiwania środków na badania. Nie ma problemu adiunktów. Jeżeli nie zrobił habilitacji to znaczy, że gdzieś na swojej drodze spotkał „profesora”, który skutecznie go zablokował. To słabi profesorowie blokują inicjatywy zmian na wydziałach promowane przez innym samodzielnych pracowników poprzez zwykły bierny opór. Tego ustawa nie zmieni. Zatem radykalnych zmian nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do nessi Re: Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.11, 07:55 Nie wiem czy masz rację. Adiunktów nie blokują profesorowie, adiunktów blokuje system i ścieżka rozwoju kariery zaprogramowana przez przepisy: 8 lat na doktorat, 10 na habilitację, to jest chore ! To z założenia kładzie karierę tego kto podda sie tej procedurze. Nie ma systemu zachety i szybkiej sciezki kariery dla bardzo zdolnych i blyskotliwych. Np. nie spotkałem sytuacji, w której po szybkim i błyskotliwym doktoracie uczelnia sama wysyła doktora na postdoktorskie studia zagraniczne na rok-dwa, by umożliwić błyskawiczne wejście w obieg naukowy o szerszej niż krajowa skali, doszlifowanie jezyków, nawiazanie kontaktów.. Jest odwrotnie. Doktor jest pozostawiony sobie, obkładany zadaniami, wykorzystywany do wszelkich mozliwych prac, musi spłacać nie raz i nie dwa "dług wdzięczności" wobec władz instytutu, że zachowały resztki ludzkiej życzliwości itp. Dydaktyka rośnie do 500-600 godzin. Tak mijają lata. Najczęsciej 5-6 i dopiero potem łaskawie, gdy już wiadomo, że doktor zosytał zablokowany zaczyna się wspominanie o potrzebie habilitacji. Zeby ją od zera zrobić trzeba kolejnych 5-6 lat. I tak dynamika zostala skutecznie zahamowana. Wina spoczywa na ustawodawcy. Doktorat nie powinien trwac dluzej niz 4 lata ! Habilitacja tudzież. Taka jest prawda. Kto uchwyci tytuł prof. w okolicach 40-tki ten moze mówić ze mu sie powiodlo. Mówię o sytuacji dzisiejszej kiedy przepisy np. nie mówią expressis verbis ze miedzy habilitacja a tytulem musi minac co najmniej 5 lat. Tak bylo np. w latach 1985=90 i potem. ZYM JEST PRPOFESOR, KTÓRY HAMUJE SWEGO DOKTORANTA W ROZWOJU. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pozory działań Re: Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.11, 10:53 Wydaje mi się że to kolejny sztucznie wywoływany problem. Nie rzecz w tym jak często bedziemy oceniani ale jakie kryteria obwiązują. Przecieeż po 4 latach dobrze pracujący będzie musiał mieć większe osiągnięcia niż po 2 latach - i to jedyna różnica. Powiem więcej - trudno o utrzymanie równego tempa i jest możlwie że przez rok, dwa osiagnięc jest mniej (procedura przyjęcia w dobrych czasopismach trwa czasem nawet 2 lata). Ale jeśli ocena będzie za ten okres słabsza to co zwolnić ? Jeśli nie zapewni się stabilności i racjonalności w działaniu, a z tym często jest gorzej to i wydajność spada. Przykłady: - przed kilku laty była próba oceny za rok i wyszły dziwolągi- dobrze że ówczesny Rektor się zreflektował. Niewiele brakowało a kilku adiunktów, dzisiaj już po habilitacji musiałoby odejśc albo przejść na stanwoiska wykładowców, - nagłę wolty obecnego Rektora i wycofanie w ostaniej chwili już w trkacie procedowania obowiązującego regulaminu nagród - to co prawda inna punktacja ale pytanie, po pierwsze dlaczego a po drugie jakim prawem. Jedno jest pewne - taki styl zarządzania na pewno nie zachęca do bardzo wytężonej pracy. Tylko tak można dorównać najlpeszym albno ich gonić. A te przykłady można mnożyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nessus Re: Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.dynamic.chello.pl 22.01.11, 17:19 Mam rację :) Wynika to nawet z przytoczonych przez Ciebie przykładów. To szef zakładu czy katedry powinien umożliwić adiunktowi rozwój i wspierać go we wszelakich dążeniach ponieważ bezpośrednio wiąże się to z dorobkiem naukowym tejże jednostki. Jeżeli profesor jest znany w środowisku i ma znaczny dorobek, to nie ma problemu z wysłaniem adiunkta na staż. Pozostawienie adiunkta samemu sobie i dołożenie mu dydaktyki – toż to ewidentnie wina szefa! Nadgodziny to problem polityki wydziałów. Same sobie winne. Wynika to z niedofinansowania i pazerności. Lepiej dołożyć nadgodzin niż zatrudnić nową osobę bo taniej wychodzić i kosztochłonność dydaktyki mniejsza. No ale kto rządzi w radach wydziałów? Liczba lat przeznaczonych na doktorat czy habilitację jest sprawą dyscypliny nauki, a także siły naukowej zespołu. Profesor hamujący doktoranta w rozwoju? Ależ znam przynajmniej dwa takie przypadki. Rzuca nieprzemyślany temat pracy i zostawia bez środków i wsparcia. A potem tłumaczy się przed kolegami: „No co ja mogłem, co ja mogłem”. Pierwszy to profesor z pełnymi tytułami. Na niczym już mu nie zależało. Drugi habilitowany, ale przed emeryturą. Wiadomo, że doktorant już niczego w jego karierze nie zmieni. Dlaczego wzięli doktorantów? Aby się ich nie czepiali, że nic nie robią. A że wyszło, jak wyszło… Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiedźma Re: Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.11, 19:35 Nadgodziny? "Polityka" rad wydziałów (i zakładów!!!) o zatrudnianiu? O czym Wy mówicie? "Pazerni", jak ich określasz - dyrektor zakładu, instytutu albo dziekan mogą sobie składać prośby o etat, aby zatrudnić nowego pracownika, ale decyzje i tak zapadają wyżej! Częsta reakcja: nie ma wolnych etatów. Kto ma robić dydaktykę? Profesorowie też mają nadgodziny. I też prowadzą badania, publikują. Nie wszyscy łapią po kilka etatów, jak by się mogło wydawać przeciętnemu czytaczowi wypowiedzi na tym forum. Ton tych wypowiedzi jest taki, że profesor to rodzaj pasożyta na zdrowym ciele młodych i zdolnych: osiągnął wszystko, zarabia krocie, obija się i w nosie ma los geniuszy terminujących w nauce. Nic bardziej mylnego. Ponadto nadużyciem jest składanie winy wyłącznie na profesora, że asystent czy adiunkt nie rozwija się naukowo. Znam przypadek osoby, na którą dmuchano i chuchano, dawano urlopy, stypendia, ale nie dało się z niej wydusić nawet jednego artykułu przez kilka lat. Zwolniono ją po negatywnych ocenach. Teraz ta osoba ma pretensje, że ją utrącili i chodzi w aureoli męczeńskiej. Pewne sprawy, jeśli się je zna "od podszewki", wyglądają zupełnie inaczej, niż się potem je przedstawia. To tak jak teraz o Smoleńsku: piloci mówią fachowym językiem o przyczynach katastrofy, a PIS urządza histeryczny cyrk. Dwie strony tego samego. Doktorant nie jest osamotniony! W systemie bolońskim, a taki mamy, są studia doktoranckie, są konwersatoria i wykłady, każdy doktorant ma opiekuna, a jak otworzy przewód, to ma promotora. A że po drodze wielu adeptów odpada, bo im chęci do pracy systematycznej i trudnej zabrakło, to nie zawsze wina profesora. Względy pani nauki zwykle zyskuje ten, kto ma olej w głowie i ołów w d...ie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nessus Re: Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.dynamic.chello.pl 22.01.11, 21:33 No chwileczkę. Pisz precyzyjniej. Jak decyzja o zatrudnieniu zapada wyżej od dziekana to gdzie? Rektor, prorektor. Wyjaśnij proszę tutaj ten mechanizm jak go tak znasz. Oświeć czytelników. Nadgodziny są ponoć jednym z zasadniczych balastów jeżeli chodzi o zrobienie habilitacji. Ja to rozumiem. Tłucze się to m.in. po komisjach senackich. I co w związku z tym? Co na to senat? Po drugie na nadgodziny ma wpływ polityka wydziału i to zasadniczy. Liczba nadgodzin ścisle się wiąże z liczbą studentów. To po co zwiększane są limity jak nie ma odpowiedniej liczby pracowników? Ponieważ za studentem idą pieniądze. No to jak to nazwać inaczej? „Ton tych wypowiedzi jest taki, że profesor to rodzaj pasożyta na zdrowym ciele młodych i zdolnych: osiągnął wszystko, zarabia krocie, obija się i w nosie ma los geniuszy terminujących w nauce” Znam takie przypadki i to nie są sprawy sporadyczne. I nie dotyczy to absolutnie tylko naszych uczelni. Wedle moje oceny co dziesiąty profesor w Polsce ma taką „przypadłość”. Odium spada na wszystkim. Przykro mi bardzo. Oczywiście, przy braku dobrych chęci doktoranta czy adiunkta profesor niewiele (raczej) zrobi. Jest jednak druga strona medalu. Doktoranci po zmianie promotora nagle ożywali, prezentowali rezultaty badań, ukazywały się publikacje. To samo z adiunktami. Przejście do innego zespołu – i nie ten człowiek. To jak to jest? System boloński. Widzę właśnie jak takie regulacje działają we Wrocku. Profesor, który był przyzwyczajony do 8 letniej asystentury, gdzie przez pierwsze 4 lata zostawiał asystenta samemu sobie, dopiero w ostatnich 4 następowało przyśpieszenie, ma teraz prowadzić doktoranta przez system 4-letni? Na to trzeba wybrać rzeczywiście dobrego doktoranta i mieć już wstępnie rozpracowany temat, a nie wymyślać w trakcie, ponieważ zabraknie czasu. No i dzieje się. I już wymyślono! Wystarczy zmienić regulamin studiów doktoranckich tak aby doktorant miał wszystkie wpisy w indeksie i nie musiał oddawać stypendium, ale jednocześnie zakończy studia bez doktoratu. Można brać kolejnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: caveat emptor Re: Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.11, 22:41 Wiedźmo, podoba mi się Twoja wypowiedź. Zgadzam się z nią. Poznałem i znam tak wielu żenująco słabych magistrów, doktorów i profesorów, że nie mogę się zgodzić z Tobą, że aby studiować trzeba mieć "olej w głowie". Wystarczy przysiąść fałdów. Studia nie są dla zdolnych są dla wytrwałych... Czyli, jak piszesz: trzeba mieć "ołów w dupie", jakkolwiek to zabawnie brzmi :) Podoba mi się również to, że potrafisz robić właściwy użytek z akapitów (rzadkość na tym forum). Przez to Twoje wypowiedzi są bardziej klarowne. Ot, taki niewymuszony profesjonalizm w operowaniu słowem pisanym. P.S. Szacuneczek za mądrość! Przypuszczam, że się znamy i mieliśmy ze sobą kontakty (oczywiście nie te seksualne, żeby nie było wątpliwości ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sceptyk Re: Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.11, 05:44 to opis istniejacych realiów mniej więcej. nie dodałaś zgubnych sitw i grup trzymajacych wadzę. a więc niby wszystko jakoś gra, ale ...rzeczywistość jest jaka jest. kto zostaje asystentem po studiach, czyli kto idzie do nauki? Od tego zaczyna sie zło: konkursy to fikcja, bo przyjmuje się poza konkursami. przyjmuje się często osoby z układu, wcale nie najzdolniejszych. dlatego męczą się z doktoratami. widać to na politologii. specjalistką od bezpieczeńtwa międzynarodowego jest osoba x, wedle dorobku z innej bajki, ale że mąż pułkownik i zna bieńka więc "w sposób naturalny" patronuje tematyce bezpieczeństwa. skutek: zero znaczenia naukowego. specjalistą od siatek zajęć jest znany w opolu w świecie ancien regime`u tw., wicek, prawa ręka, który ma ksywę czółgista, bo czołga się do habilitacji już 25 lat i...nic. ale wykłady daje ...magistrom, zamiast habilitowanym i profesorom, na których jest cięty z psychologicznych pobudek. a co może dać studentom magister każdy widzi. natomiast ćwiczenia daje ... profesorom i habilitowanym. na taki układ spraw pozwala dyrektor, bo musi współżyć z chorą a niemocną w sensie naukowym osobowością, daje jej pole działania, bo sama buduje własną idee fix, która zaprząta jej cały wolny czas. Idee fix nie jest zakotwiczona w strukturze badań jest czystym wymysłem, za którym nie idzie... nic. jedynie tworzy zasłonę dymną tzw. aktywności tworzy pozór. że niby coś się robi. etc. pozoranctwo, zero znaczenia, fikcja, która goni fikcję. a król jest nagi. żeby fikcji było zadość kieruje całością spraw osoba bez języków obcych, ze szczątkową znajmością rosyjskiego, stąd idee fix... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bella Re: Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.252.22.208.internetia.net.pl 23.01.11, 09:42 "... specjalistą od siatek zajęć jest znany w opolu w świecie ancien regime`u tw., wicek, prawa ręka, który ma ksywę czółgista, bo czołga się do habilitacji już 25 lat i...nic. ale wykłady daje ...magistrom, zamiast habilitowanym i profesorom, na których jest cięty z psychologicznych pobudek. a co może dać studentom magister każdy widzi. natomiast ćwiczenia daje ... profesorom i habilitowanym". Tego to akurat nie rozumiem. Zajęcia powinny być odpowiadać zainteresowaniom badawczym katedr/zakładów oraz do nich przypisane i to kierownik katedry/zakładu powinien rozdzielać te zajęcia pośród swoich pracowników. Niestety, praktyka często jest taka, że zajęcia dzieli centralnie dyrektor d.s. studenckich, nie oglądając się na sprawy merytoryczne, czego efektem są m.in. coroczne zmiany prowadzących. Ale żeby zajęcia przydzielała osoba "od siatek"? Co to za funkcja - układacz planu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nessus Re: Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.dynamic.chello.pl 23.01.11, 14:53 Dla mnie też to wydaje się dziwne i raczej jest wynikiem nieporozumienia. Jako kierownik katedry/zakładu dostaję listę przedmiotów i godzin dydaktycznych do przeprowadzenia w porozumieniu z prodziekanem do spraw dydaktyki. Teraz w porozumieniu z moimi ludźmi przydzielam im zajęcia i godziny. Daję do akceptacji prodziekanowi. Z osobą co układa plan, można się porozumieć jedynie odnośnie terminu (dnia/godziny) danych zajęć. Nie ma takiej opcji aby mógł narzucić rodzaj przedmiotu czy liczbę godzin. To może tylko dziekan/prodziekan. Jeżeli to ma miejsce, sprawę rozwiązuje się poprzez radę wydziału lub radę programową tak aby nie zdarzyła się w przyszłości. Jeżeli z jakiś przyczyn zmienia się komuś rodzaj zajęć czy liczbę nadgodzin, jest to tylko decyzja bezpośredniego przełożonego (lub jego bierności w tej sprawie). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: durny jełop Re: Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.11, 07:44 Tego to akurat nie rozumiem. Zajęcia powinny być odpowiadać zainteresowaniom badawczym katedr/zakładów oraz do nich przypisane i to kierownik katedry/zakładu powinien rozdzielać te zajęcia pośród swoich pracowników. Niestety, praktyka często jest taka, że zajęcia dzieli centralnie dyrektor d.s. studenckich, nie oglądając się na sprawy merytoryczne, czego efektem są m.in. coroczne zmiany prowadzących ----------------------------------------------------------------- no widzisz jakie to proste ! powinno a jest to różnica. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bolek Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.11, 18:07 Do Studenta: Drogi Studencie (ależ przed Tobą jeszcze nauki!!!), poczytaj ze spokojem, co piszą inni na tym forum. W razie nieumiejętności czytania ze zrozumieniem radzę poprosić o pomoc kogoś z tych bardziej światłych! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BoB Nauczyciele akademiccy częściej do oceny IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.11, 18:08 Jestem za!!! Na pierwszy ogień powinna pójść pewna pani z Katedry Mechaniki Budowli na Wydziale Budownictwa, myślę że od zwolnienia mogłaby uratować ją jedynie rezygnacja ze stanowiska :) Pozdrawiam wszystkich Budowlańców!!! Odpowiedz Link Zgłoś