Gość: narciarz IP: *.dynamic.chello.pl 15.02.11, 18:46 No nie. Jechać 530 km dla 19 km tras ??? To ja wolę dorzucić jeszcze 250 i mieć setki km tras. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: reaLISta Re: Czytelnik: Narty w Alpach nie muszą być drogi IP: *.presmet.com.pl 16.02.11, 07:30 a oryginalnych nazw nie można pisać?... tzw. "o" i "u" z kreseczkami (Umlaut)... a jeśli chodzi o narty polecam kawałek dalej Włochy... Livigno... Odpowiedz Link Zgłoś
o.tisk Re: Czytelnik: Narty w Alpach nie muszą być drogi 16.02.11, 11:11 Artykuł mój był jedynie chęcią pokazania, że można tanio (nie tylko u nas, czy też w Czechach lub na Słowacji) spędzić czas - niekoniecznie stojąc w długich kolejkach i narzekając na warunki panujące na stoku. To raczej była próba porówniania tego areału w stos. do "naszych" stokow i ośrodków, aniżeli do tych poważniejszych areałó w wyższych Alpach. Sens całości zburzyły nieco gazetowe nożyce, więc pozwolę sobie zamieścić tutaj całość ------------------------------------------------------------------------------------------------- Alpy wcale nie muszą być drogie, czyli blisko, tanio i prawie po … opolsku :-) Coraz częściej polscy narciarze rozczarowani brakiem śniegu na stokach, (nawet tego sztucznego), jego kiepskimi warunkami, a także – co równie nierzadkie - bardzo “swobodnym” podejściem właścicieli pensjonatów, wyciągów oraz całej pozostałej infrastruktury „okołonarciarskiej” tak w naszym kraju, jak i u naszych najbliższych sąsiadów (w Czechach i na Słowacji) zaczyna się rozglądać za urlopami narciarskimi w Alpach. I - jak się okazuje – to wcale nie musi być kosztowniejsze od szusowania po naszych, czy naszych bliskich sąsiadów stokach. Pomysłem na taki tani i nieodległy urlop może być mały, ale dzięki temu bardzo przyjazny dla wszystkich narciarzy austriacki areał Hochkar położony w Dolnej Austrii (Niederoesterreich) tuż obok miejscowości Goestling an Der Ybbs. Areał ten położony jedynie jedynie 530 km od Opola i 150 km za Wiedniem - jest idealnym, rodzinym miejscem np. na taki ciut przedłużony weekendowy odpoczynek. Znajdziemy tutaj prawie 19 km tras wszystkich stopni stopni trudności oraz – jak zwykle w Austrii - idealnie przygotowane stoki. Dzięki specyficznemu mikroklimatowi ten niewielki (w porównaniu ze znanymi wszystkim topowymi ośrodkami np. w Tyrolu) areał należy (pomimo swej niewielkiej powierzchni i wysokości – najwyższy szczyt Hochkar ma bowiem jedynie 1.808 m npm – trochę taki “karzełek” jak na Alpy) do piewszej dziesiątki ośrodków zimowego wypoczynku w Austrii (naturalnie poza lodowcami) gdzie śnieg zalega zawsze najdłużej i jest go tam najgrubsza średnioroczna pokrywa! Zawsze ! Sezon zaczyna się tam zwykle w drugiej połowie listopada (można więc przyjechać np. na Andrzejki), a kończy zwykle w połowie kwietnia. Ciekawostką tego ośrodka jest to, że stoki odchodzą w górę “gwiaździście” we wszystkich kierunkach z centralnego punktu, na którym znajduje się duży, bezpłatny parking, a także kilka przytulnych knajpek i pensjonatów, więc nie ma możliwości, aby się ktoś “zawieruszył” i zgubił, bowiem na koniec i tak wszyscy zjeżdżają do tego samego punktu wyjścia :-) Do dyspozycji narciarzy jest tutaj pięć wydajnych kolejek krzesełkowych (w tym jedna 6-os, t.zw. “kanapa” z zakrywaną osłoną z pleksi, tzw. „inkubatorem”), jedna kolejka dwuosobowa, dwa orczyki, a także specjalny, pod szczególną opieką obsługi wyciąg dla najmniejszych adeptów jazdy na białym. Cały ośrodek - pomimo swej kameralności – oferuje stoki dla wszystkich adeptów jazdy na białym, bowiem można znaleźć na tym areale zarówno trasy niebieskie - łatwe i przyjemne dla każdego, kilka całkiem fajnych o sporych kącie nachylenia tras czerwonych, ale i np. piękną oraz wymagającą, ponad 2,5 km trasę czarną, wiodącą spod samego szczytu Hochkar (1.808 m npm) w pięknym kamienno-śnieżnym kotle, idącą aż na sam doł, ku kotlince Draxlerloch (trasa ta często – niestety – jest zamknięta z powodu zagrożenia lawinowego). Jeśli uda nam się tam zjechać, to można zasłużenie i przyjemnie wypocząć opalając się w promieniach mocnego alpejskiego słonka np. na leżaku ustawionym obok starej drewnianej karczmy ze świetnym klimatem i takimż wystrojem (obsługa naturalnie “występuje” w ludowym, miejscowym odzieniu :-)). Noclegi bez trudu można samemu znaleźć na stronach www.tiscover.at , www.goestling-hochkar.at, Jeśli ktoś może mieć z tym kłopoty, aby samemu wyszukać coś odpowiedniego dla siebie – to wówczas wystarczy napisać do miejscowej informacji turystycznej (po niemiecku lub angielsku), a oni sami poszukają optymalnej prozycji dla narciarza i oferty noclegów bezpłatnie prześlą nam na maila. W tamtym rejonie mnie osobiście udało się znaleźć dla naszej ekipy piękną kwaterkę za 10 E/os brutto, ale wiem, że ofert do 15 E/os jest tam całe mnóstwo. Widać więc, że za ca 40 pln można spać w całkiem fajnych warunkach, nie tylko w np. Turawie, czy Jarnołtówku, ale i w miejscach z widokiem na piękne i dumne alpejskie szczyty. Jeśli komuś mało aktywności w ciągu dnia na śniegu, można zregenerować swe siły np. w nowootwartym krytym basenie w centrum Goestling, gdzie przy różnych “procedurach” leczniczych pozbędziemy się szybciutko narciarskiego zmęczenia i zakwasów.Jeśli to jeszcze komuś za mało, to wszyscy pozostali z nadmiarem energii mogą ją spożytkować na zabawach w zjazdach na sankach, jeździe konnej, czy chodzeniu w rakietach śnieżnych po niedostępnych zakamarkach alpejskich stoków, czy lasów, aby móc wieczorkiem – w pełni sił - zasiąść ze znajomymi dookoła starego, kaflowego pieca w malutkim, ale pięknym drewnianym domku ze “starą duszą”, w którym upieczemy sobie np. kiełbaski, czy … jabłka nie wychodząc z domu, a gospodyni, mieszkająca niepodal, poczęstuje nas swojską gruszkówką z nieodłącznym domowym, apfelstrudlem ! Rankiem zaś, pod drzwiami na nas będzie czekała “kanka” pełna pysznego, mleka wprost od alpejskiej mućki, a zaręczam, że nigdy mi tak żadne mleko nie smakowało jak pośród tamtych pięknych i dumnych alpejskich szczytów. Ps I tylko szkoda, że paru młodszych narciarzy trochę się zmartwiło widząc, że alpejskie krowy są całkiem podobne do naszych, a nie - jak na reklamach czekolady Milka - … do fioletowej “krówki” :-) Ps II Kolory na fladze tego regionu dziwnie przypominają bliskie – nie tylko memu miejscu – miasto. Ktoś zgadnie o czym mówię ? :-) Dojazd Opole – Krnov-Bruntal-Olomouc-Brno-Mikulov-Wiedeń-A1 – dalej odbijamy w drogę 25 – Wieselburg an der Erlauf i przez Scheibbs dojeżdżamy do celu naszej podróży Odległość Z Opola na samo miejsce i to po samych autostradach już od Ołomuńca – 530 km. Dla przykładu Opole – Zakopane – 280 km, Opole – Krynica – 330 km, Opole – Karpacz – 210 km Ceny skipasów → www.hochkar.at/de/winter/lifttarife/skipaesse/, czyli mocno zawstydzamy Czechów i rodzimych włodarzy naszyh stoków Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: narciarz Czytelnik: Narty w Alpach nie muszą być drogie IP: *.opolska.policja.gov.pl 24.03.11, 11:52 145 euro za 6 dniowy skipass - za kilkanaście kilometrów tras i kilka krzesełek - KOSZMAR!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: parapet Re: Czytelnik: Narty w Alpach nie muszą być drogi IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.11, 12:09 Czy Ty kolo oprócz liczenia uciułanych jurków potrafisz jeszcze czytać ? I to czytać z sensem ? Przeciez tam jest napisane o bliskim krótkim, przedłużonym wekendzie, a nie o poważnym wyjeździe tygodniowym Odpowiedz Link Zgłoś