Gość: czy ja wiem ?
IP: *.dynamic.chello.pl
25.03.11, 00:04
To rozmowa trochę w stylu:
- "czy warto zachwycać się obrazami Malczewskiego"
- "dla mnie prawdziwa moc obrazów tkwi w puszkach z farbą - tam jest moc, potencjał tworzenia wszystkiego. Warto oglądać puszki z farbą bo nie są przez nikogo przetworzone"
albo:
- "genialnym twórcą był Alain von Dicker - miał 6 lat kiedy zakończył genialną i twórczą przygodę z muzyką. U niego było wszystko co do dziś pojawia się w muzyce. Dał 4 koncerty dla małej publiczności - może w sumie 15 osób. Dla mnie był genialny - ale Kaczkowski go nie puszczał i teraz całe pokolenie nie wie co to dobra muzyka".
Sorry, ale ja "nie kupuję" tych dyrdymałów.
a co do tego co puszczał Kaczkowski - nie mógł puszczać wszystkiego w tamtych latach. Opowiadał to wielokrotnie. KANSAS jest tak popularne w Polsce - bo Kaczor akurat dostawał te płyty z zachodu. No to puszczał i ich akurat wylansował w naszym Kraju. Na zach mają oczywiście fanów - ale bez histerii ....
Ze sztuką / muzyką zawsze jest taki mniej więcej układ:
- główny nurt - popelina dla nie wymagających [np. U2,]
- nurt zaawansowany - ale ciągle popularny, show biznesowy [np. deep purple, ACDC]
- nurt wysoki - trudniejszy od zaawansowanego [np. Sepultura,
- nurt alternatywny do poprzednich - ale jednak grany w radio [np punk rock vs prog. rock]
- nurt "podziemny" - kompletnie nie grany w radio, dawniej rozprowadzany na kasetach pod Opolaninem [black metalowcy]. dziś skanalizowany w necie.
i tylko co z tego wynika - że coś jest lepsze lub gorsze ? Kaczor mógł grać Abbe - a grał YES. I chwała mu za to. A Wojtek Mann ? Audycje jego to perełki - nie z jakiegoś podziemia - ale z nurtu po prostu dobrej, współczesnej muzyki.
I na koniec - trudno w radiu publicznym zachwycać się i prezentować w kluczowych godzinach słuchalności zespołów jak "the art of nois" czy innymi awangardowo/ekscentryczno/alternatywnymi. Nawet Frank Zappa jest dla wielu słuchaczy za trudny - i nie może być puszczany w nadmiernej ilości.
Więc oczekiwania, że dla przykładu - osobę taką jak ja [nieczułą na muzykę poważną] należy uraczyć koncertem muzyki oktadefonicznej - w celu wrzucenia na głęboką wodę muzyki poważnej - jest naiwne. Zostanę lepiej przy szczytowym moim osiągnięciu, czyli wiedeńskich walczykach. To i tak lepsze niż gregorian.