Języki na Politechnice: możemy na tym stracić

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.11, 08:49
Trochę sztucznie postawiono problem w tym artykule.
Są sprawy znacznie poważniejsze.
Może to jeszcze będzie i inżynier, ale z okrojonym programem kosztem jezyków, uczonych przez filologów czyli niefachowców. To niestety nie przybliży do poznania fachowego języka.
A sprawa zasadnicza dla środowiska naukowego Opola - jak doporowadzić do rozsądnego połczenia oddala się. I może właśnie o to chodzi. Ale dlaczego macza w tym palce Zarząd Regionu.
    • Gość: lilia-miau Języki na Politechnice: możemy na tym stracić IP: *.252.19.217.internetia.net.pl 23.07.11, 09:35
      Nkjo kształci też nauczycieli języka obcego i w ten sposób wykształciła mnie np. Nie bardzo rozumiem jak politechnika, która nie ma w swojej ofercie pedagogiki czy innych przedmiotów ściśle związanych z nauczaniem dzieci i dorosłych ma zamiar sprawować opiekę dydaktyczną? I nauczyciel z Ukrainy? A jest pewność, że płynie mówi po polsku i zna język obcy na tyle by dobrze kształcić w Polsce? Był już taki pomysł na jednym z uniwersytetów i uczniowie jedyne co z tego mieli to przyśpieszony kurs ukraińskiego. Wygląda to tak, że politechnika owszem zadba o studentów politechniki, ale kolegium pozostanie same sobie.
      Ostatnio przekonuję się, że polityka w Polsce jest trochę jak pies Goofy- pomysł niby dobrze jest, ale jak przychodzi co do czego to i tak sobie przytrzaskują łapy drzwiami albo robią sobie krzywdę.
      • Gość: opolanin Re: Języki na Politechnice: możemy na tym stracić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.11, 10:11
        No to co z Ciebie za nauczyciel języka obcego, jeśli nie potrafiłbyś uczyć języka obcego inżynierów? Czy znajomość języka ukraińskiego wyjdzie studentom na gorsze? Nie, bo Ukraina to rozwijający się rynek, który w przeciwieństwie do Europy zachodniej daje większe możliwości ekspansji polskim przedsiębiorstwom. Znajomość tego języka przez ich pracowników te szanse zwiększa. O ile wiem to języka angielskiego uczą w szkołach językowych Brytyjczycy, Amerykanie nieznający w ogóle języka polskiego.
    • Gość: opolanin Języki na Politechnice: możemy na tym stracić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.11, 09:54
      Co za demagogia, totalne bzdury, autorów artykułu. Brak rzetelnej analizy, inaczej mówiąc celowa nieudolna manipulacja u wydawałoby się doświadczonej dziennikarki. No cóż pewnie dlatego, że od lat wiadomo także, że autorka artykułu sympatyzuje z Uniwersytetem Opolskim i brak jej obiektywizmu. Można by zadać pytanie Ciekawe co z tego ma?
      Powinna Pani wiedzieć, że aby otworzyć nowy kierunek studiów to trzeba mieć odpowiednią kadrę profesorską, specjalizującą się w danym kierunku studiów, a takiej studium nie ma. Wydział należy wzmacniać kadrą profesorów i doktorów habilitowanych (z dużym i znaczącym dorobkiem naukowym), bo to oni wzmacniają poziom i znaczenie wydziału i danego kierunku studiów, a przede wszystkim jego znaczenie w kraju i na świecie.
      Jak wynika z wypowiedzi władz uczelni to zależało im bardziej na budynku aniżeli na pracownikach i studiujących. Skoro jak Pani napisała liczba studentów będzie się zmniejszać to po co Uniwersytetowi dodatkowy budynek? Kto zapłaci za jego utrzymanie? Może Pani, bo dlaczego pozostali podatnicy? Dlaczego podatnik ma finansować studia przyszłym bezrobotnym filologom języka angielskiego, czy niemieckiego? Czy ktoś kto zna literaturę angielską czy niemiecką będzie przydatny w firmie z wiedzą i znajomością języka literackiego, czy raczej inżynier ze znajomością fachowego słownictwa? Czyj interes ma być ważniejszy? Podatnika czy Uniwersytetu, który widzi bardziej swój interes aniżeli podatnika, który go finansuje? W interesie państwa i podatników jest kształcenie inżynierów (bo tych jest brak) właśnie ze znajomością języków obcych, bo takich dodatkowych umiejętności wymagają pracodawcy. Tymi dodatkowymi godzinami zajęć z języka obcego Politechnika stanie się konkurencyjna dla innych politechnik, a nie Uniwersytetu (bo ten nie kształci inżynierów). Jeśli ktoś jest humanistą to nie zacznie studiować elektrotechniki czy mechaniki bo tam jest więcej w programie nauczania języka obcego. Czy najlepsze uczelnie świta to konglomeraty? Nie.To uczelnie, które zawdzięczają swoją pozycję nie liczbą studiujących i budynków, a jakością kształcenia, umiędzynarodowieniem, poziomem naukowym kadry i badaniami naukowymi i co ważne wielkością posiadanych środków pieniężnych. Swoją drogą, gdyby obie opolskie gazety (NTO i GW Opole) się połączyły to też wielkiej szkody by nie było. Piszą o tym samym, artykuły nie są konkurencyjne, a co najważniejsze obniżyłyby się koszty administracyjne, opłacania dziennikarzy i jeszcze kilka innych. Przybyłoby trochę bezrobotnych dziennikarzy, ale wzrosłaby jakość pisanych artykułów, bowiem Ci którzy mają pracę wiedzieliby, że muszą pisać dobrze bo na ich miejsce czekają ich koledzy po fachu.
      • Gość: do opolanina Re: Języki na Politechnice: możemy na tym stracić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.11, 18:53
        piszesz ze z tymi godzinami stnanie sie politechnika konkurencyjna do innych uczelni tego typu.
        obawaim sie ze rezygnujac z przedmiootow fachowych (zamiast nich Pan Rektor wymyslil sobie jezyki - a moze niech sam sie pouczy) juz zupelnie przestanie byc konkurecyjna.
    • scrivener Języki na Politechnice: możemy na tym stracić 23.07.11, 10:12
      Nkjo, według mnie było, więc nadal pozostanie, placówką niezależną, która w przeszłości nie korzystała z pomocy uniwersytetu jeśli nie liczyć zatrudniania pracowników uniwersytetu, więc argument, że nauczanie się pogorszy bo w strukturze politechniki nie ma pedagogiki upada. Jeśli chodzi o poziom nauczania, elitarność, wymuszanie poziomu to są to chyba mrzonki - studenci słabi na starcie może się nie dostaną na studia w tej hipotetycznej neofilologii więc pójdą zaniżać poziom i tworzyć grupy, które są podstawą do zatrudniania w innym mieście. Oznacza to, że gdyby jakiś uniwersytet nastawił się na samo wymaganie to po prostu straci studentów a potem, przez brak dotacji ministerialnych, etaty i sam się zlikwiduje. Obecnie trzeba się dostosować do studenta takiego jakim on jest - jeśli jest słaby to trzeba go doszkolić. Jeśli popatrzeć na filozofię jaka przebija z tego lamentującego artykułu to opiera się ona na praktykach możliwych kiedyś ale już nie teraz. Teraz, każdy, który studiował lub zamierza studiować na nkjo lub uniwersytecie, wie że programy nauczania są tam różne - kolegium kształci, dostosowując się do studenta i podnosząc go wyżej, uniwersytet raczej opiera swój poziom na fakcie, że dostaje najlepszych - każdy kto się interesuje (np p. Łabutin i p. Freilich) może sprawdzić jak kompletne jest nauczanie językowe w nkjo opole, pwsz w nysie i instytucie filologii angielskiej, można te programy znaleźć na stronach internetowych (wiem na pewno, bo niedawno ktoś mi bliski sprawdzał) - najmniej kompletny jest program na uniwersytecie, który, jak to pisała już na tym forum zwolenniczka uniwersytetu nie widzi swojej roli jako nauczyciela języka tylko przedmiotów uniwersyteckich. W związku z tym, spp redaktorzy powinni jeszcze uściślić co mają na myśli pisząc o obniżeniu poziomu kształcenia języków - jeśli chodzi o przedmioty akademickie, naukę teoretyczną itd to uniwersytet bezsprzecznie jest lepszym gwarantem utrzymania poziomu, jeśli jednak chodzi o pilnowanie, żeby absolwenci studiów nauczycielskich dobrze znali język który mają uczyć, to zdecydowanie lepszymi rozwiązaniami dysponuje nkjo, które dlatego też nie powinno zniknąć z mapy. Poza tym, jeśli jedyne o co chodzi to utrzymanie poziomu kształcenia nauczycieli to wystarczy pozostawić sprawę tak jak jest - nkjo uczy, a instytut sprawdza na egzaminie licencjackim.
      • Gość: errata Re: Języki na Politechnice: możemy na tym stracić IP: *.cdma.centertel.pl 23.07.11, 11:03
        To co pisze scrivener to absurd!
        Nie da się na odpowiednim poziomie nauczyć języka bez znajomości teorii, które opisują ten język (ale też jego nauczanie). Nie da się pisać dobrze tekstów (nawet reklamowych) jeśli nie wie się jak tekst "funkcjonuje" (a opisuje to też teoria). Nawet jeśli ktoś w ramach ćwiczeń 1000 razy napisze tekst reklamowy, dalej może nie będzie wiedział na czym język reklamy (jak i generalnie pisanie) polega, bo to też opisuje tzw. teoria.
        • scrivener re:errata 24.07.11, 06:18
          Zgoda na wszystko co piszesz z jednym tylko zastrzeżeniem - co to jest teoria którą należy znać żeby wiedzieć jak tekst funkcjonuje. Czy jest nią gramatyka praktyczna? Czy to jest 'tzw teoria'? Jeśli tak to można się jej nauczyć w kolegiach nauczycielskich ale nie na uniwersytecie bo tam takiego przedmiotu nie ma. Jest językoznawstwo w różnych odmianach ale teoretycznych. Przedmioty opisujące aktualnie używany język to blok praktycznej nauki języka angielskiego i o tym właśnie bloku pisałem i postulowałem przeprowadzenie porównania. Jeśli zatem mam rację to wydaje mi się że swoim postem sam strzeliłeś sobie gola - gratuluję i życzę dalszych sukcesów. Generalna różnica mdz nauczaniem w kolegiach a tym na uniwersytecie wydaje się polegać na tym, że uniwersytet przygotowuje do podróży w kierunku pracy naukowej i pod względem tego dobiera przedmioty wyjściowe; nkjo natomiast koncentruje się na kształceniu kompetentnego użytkownika języka z podbudową teoretyczną konieczną do tłumaczenia treści i niuansów konkretnie teraz używanego języka. Wiadomo, że żadna wiedza nie szkodzi, ta uniwersytecka również, ale jeśli odbywa się to na zasadzie coś zamiast czegoś to dobrze się przyjrzeć co się usuwa, a programy uniwersyteckie usuwają głównie z bloku praktycznej nauki języka - i raczej nie w obszarze konwersacji a właśnie gramatyki. Jak widać teoria teorii nie równa, więc mając wybór i chcąc być nauczycielem wybrałbym kolegium (oczywiście lepiej byłoby aby nad poziomem kształcenia czuwała niezależna instytucja uniwersytacka, jak np. instytut filologii angielskiej, niechby nawet surowa ale sprawiedliwa, bo to pozwoliłoby na ukonkretyzowanie studiów bez obniżania ich poziomu - przyszli naukowcy do uniwersytetów, przyszli nauczyciele do kolegiów).
    • Gość: www.gambiec.pl Języki na Politechnice: możemy na tym stracić IP: *.centertel.pl 23.07.11, 11:02
      Politechnika z pewnością na tym nie straci, każda z uczelni może tylko na tym zyskać, dlatego taka wrzawa. Uważam, że kształcenie języka pod kątem technicznym da opolskiemu ośrodkowi wśród polskich kolegiów prestiż, wystarczy tylko poczekać.
      Porównując oferty językowe studiów obu jednostek (baza internetowa) można dostrzec, że bogatszą ma uniwersytet, zaś politechnika skupia się na dwóch językach, w których opolski koledż się głównie specjalizuje (ang. i niem.)
      "Szansa na sukces" opolskiej Politechniki jest jednak większa niż Uniwersytetu, ponieważ decyzja już zapadła.
      Prywatnie zaś mogę jedynie powiedzieć, że będąc słuchaczem NKJO (sekcja niemiecka) nie odniosłem wrażenia, że ktoś się nami z uczelni wyższej (jakiejkolwiek) interesuje (poza wykładowcami z UO, którzy wykładali). Mogę z kolei powiedzieć, że sami słuchacze, a to powinno być najważniejsze, nie byli NIGDY brani pod uwagę w imprezach takich jak Piastonalia, dzień Uniwersytetu, itd.
      Liczę, że tak jak udało się panu prof. M. Tukiendorfowi stworzyć markę opolskiego Instytutu Konfucjusza, uda się i z NKJO. Jedyne co, to wystarczy poświęcić więcej uwagi słuchaczowi ! Gdy tak będzie, to już sukces murowany. Ale to już czas pokaże.
      • Gość: gość Re: Języki na Politechnice: możemy na tym stracić IP: *.adsl.inetia.pl 23.07.11, 11:40
        Czytam komentowany artykuł i uśmiecham się pod nosem - czytelnicy zarzucali niedawno GW, że ta faworyzuje polibudę. No i ? Mówisz - masz ! Wybiórcza zawsze frontem do klienta :-)) To teraz dowala polibudzie, a sztucznością czuć na kilometr :-D
        • Gość: jago Re: Języki na Politechnice: możemy na tym stracić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.11, 12:19
          Zadziwia brak wyobraźni i ograniczenie świata do wielkości podwórka PO czy UO. Czy państwo macie świadomość, że są to uczelnie publiczne utrzymywane ze środków publicznych? Czy państwo mają świadomość, że funkcjonuje jeszcze ok 400 prywatnych uczelni / mniejsza o poziom/, które funkcjonują ze środków prywatnych i konkurują między sobą i uczelniami publicznymi? Czy państwo macie świadomość, że młodzieży jest mniej i będzie jeszcze mniej? Czy państwo macie świadomość ,że władza publiczna, która dysponuje groszem publicznym o tym wie i ma świadomość koniecznej "restrukturyzacji" sieci publicznego szkolnictwa wyższego w kraju? A państwo co? Prężycie się w Opolu jakby to miasto wyspą było z otwartym kurkiem do pieniędzy?
          Pomyślcie trochę zanim nie będzie za późno. Szansę ma jedna uczelnia bo konkurencję mieć będzie nie kilka ulic dalej w Opolu, ale w Europie i sąsiednich województwach.I pomyślcie o realizacji waszych ambicji za prywatne pieniądze bo publiczne zostaną przykręcone.
          Na marginesie,może istnieć NTO i GW i nawet pisać to samo bo to interes ich właścicieli a wreszcie dostrzec trzeba, że socjalizm i na uczelniach wreszcie się kończy.
    • alanta1 Re: Języki na Politechnice: możemy na tym stracić 23.07.11, 12:48
      Oznacza to, że już niebawem języki obce na poziomie licencjatu będzie można studiować nie na jednej, ale na dwóch opolskich uczelniach

      żeby stworzyć licencjat trzeba mieć kadrę profesorką, jeden prof z Ukrainy i 4 doktorów sprawy nie załatwi, więc w najbliższym czasie szans na to raczej nie ma. A potem nadejdzie niż :P

      Z punktu widzenia przyszłych inżynierów to, że będą mieli w programie ponad dwa razy więcej godzin lektoratu jest tylko powodem do radości.

      Na miejscu tych inżynierów poważnie bym się zastanawiała nad inną polibudą: skoro uczelnia dołoży języka, uczonego przez osoby nie mające pojęcia bladego o języku technicznym, bardzo specyficznym, kosztem przedmiotów zawodowych, to na ch..a im taka polibuda?
      Ktoś, kto chce być dobrym inżynierem takiego badziewia nie wybierze, lepsi uciekną do sąsiednich ośrodków.

      Przecież gdy w lutym senat politechniki podejmował decyzję o zwiększeniu godzin z lektoratów językowych, to pewnie nie wiedział, jaka decyzja w sprawie kolegium zapadnie za pół roku

      To właśnie wskazuje, ze już wtedy decyzja była "klepnięta" :P
    • Gość: Tadzik Języki na Politechnice: możemy na tym stracić IP: *.xdsl.centertel.pl 23.07.11, 13:31
      To są jakieś jaja. Podczas gdy w Polsce jest niełatwa sytuacja z biurokracją, ze słabym zaufanie obywatela do "urzędnika" - to nadal sprawy rozstrzygane są na poziomie partyjnym zamiast na słuszno - decyzyjnym, króluje subiektywizm i amatorszczyzna tych urzędników, którzy są za to odpowiedzialni, co powoduje pogłębiającą się niechęć szarego Kowalskiego do organów publicznych. Wstydzę się za Was, drodzy urzędnicy, bo zapewne nie cofniecie swojej decyzji, gdyż trudno - mając drewnianą głowę - przyznać się do błędu. Wstyd mi za Waszą niekompetencje.
    • fernando_hidalgo Re: Języki na Politechnice: możemy na tym stracić 23.07.11, 14:20
      Rozbawił mnie ten artykulik.
    • Gość: Marcin T Języki na Politechnice: możemy na tym stracić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.11, 14:22
      Szanowni Państwo dziennikarze, mogę coś powiedzieć na temat "elitarnych" studiów germanistyki na uniwersytecie. Otóż panuje tam niepodzielnie pani "prof." Lasatowicz, która ma gdzieś poziom nauczania języka niemieckiego. Stanowiska dzielone są tam według klucza swój (czyli u mnie piszący pracę mgr) dostanie pracę, a piszący u np. pani dr Seelbach, czyli nie swój pracy nie dostanie. Germanistyka to jeden wielki chaos i folwark. O wyrobieniu marki w takich warunkach nie może być mowy
      pzdr
      • Gość: lol Re: Języki na Politechnice: możemy na tym stracić IP: *.252.16.44.internetia.net.pl 23.07.11, 15:25
        Bezsensowny artykuł. Nierozumiem, jaką linię redakcyjną ma opolska GW? Czy wogle jakąś ma? Raz siak, raz owak. Poza tym, sam tekst traktuje sprawę od d... strony. Jak wskazano na forum by otworzyć licencjat trzeba mieć kadrę a nie jednego profesora z Ukrainy. A wiec 4 profesorów i do tego adiunktów. A poza tym, by kształcić owych inżynierów języków to trzeba było szukać lektorów co są wstanie uczyć języka technicznego odpowiedniego dla danego wydziału a nie z kolegium nauczycielskieg. Z całym szacunkiem dla pracujących tam osób ale ich miejsce jest dalej przy kształceniu nauczycieli czyli na UO a nie na Polibudzie bo chybanie nie o taką naukę języka senatowi PO chodziło.
      • Gość: germanista Re: Języki na Politechnice: możemy na tym stracić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.11, 17:36
        Pani Seelbach nie pracuje na uniwersytecie, co ty tu demagogię siejesz, człowieku!?
      • Gość: Adam Re: Języki na Politechnice: możemy na tym stracić IP: *.tktelekom.pl 23.07.11, 23:50
        nie masz szacunku do siwych skroni... profesorów, papieży, mędrców ... nie ważna treść ... ważne aby szczekać ....
    • fevruarios Języki na Politechnice: możemy na tym stracić 23.07.11, 17:07
      Zaskakujący tekst - w zasadzie czytając go oczekiwałem, że pod nim znajdę adnotację "tekst sponsorowany". Trudno o bardziej jawną manifestację interesów Uniwersytetu Opolskiego; artykuł jest tak oczywistą, choć "utemperowaną" upływem czasu, kontynuacją wcześniejszych wypowiedzi Prorektora UO, że w nagłówku obecność nazwiska Stefan Marek Grochalski, zamiast Beata Łabutin i Leszek Frelich, nie dziwiłaby wcale. Tymczasem autorzy (przynajmniej ci podani, choć nie umiem zażegnać przekonania, że tylko podpisani) są tacy jacy są - co skłania do refleksji nad obiektywizmem ich pisarstwa (tęskno mi do choć jednego akapitu prezentującego kwestię z punktu widzenia władz Politechniki).
      "Niestety, jest obawa, że...." - to niezwykle ciekawe. Jako że nie posiadamy zdolności jasnowidzenia, w każdym aspekcie życia "jest obawa". W omawianej kwestii "obawy" występują po czyjejś stronie, ktoś je ma. Nie wiem, po co w artykule pisanym dla wszystkich czytelników (z których - zaryzykuję - 90% nie ma większej orientacji w kwestiach akademickich w dziedzinie filologii) używać takich figur retorycznych, które w gruncie rzeczy są chwytem socjotechnicznym - mają zasiać w czytelniku przekonanie, że stało się coś złego. Czy nie byłoby uczciwiej napisać, że władze Uniwersytetu mają takie obawy? Ja nie podpisuję się pod stwierdzeniem uniwersalnym "jest obawa", bo dla mnie jej nie ma. Nie obawiam się tego, że obniży się poziom absolwentów studiów filologicznych, bo po prostu wiem, że się obniży. Mało tego - on się od lat obniża. Jest to wynikiem kombinacji wielu czynników i decyzja Urzędu Marszałkowskiego w Opolu niczego tu nie zmieni. Komentarz do artykułu z natury nie jest miejscem dla długich analiz. Jednak warto zaznaczyć, że: (1) Studia filologiczne, pewnie podobnie jak wszystkie inne, przyciągały zawsze kandydatów kierujących się trzema rodzajami motywacji - motywacjami pozytywnymi (a więc pasjonatów), motywacjami merkantylnymi (a więc tych, którzy w ukończeniu określonych studiów dostrzegali dobry "interes" i możliwość ustawienia się w życiu) oraz motywacjami negatywnymi (czyli tych, którzy nie byliby w stanie poradzić sobie na jakichkolwiek innych studiach). (2) Niż demograficzny jest faktem - w związku z tym każda z tych grup kandydatów się kurczy (uczelnie w całym kraju co roku odnotowują systematyczny spadek liczby kandydatów), a jednak uczelnie nie zmniejszają limitów przyjęć na kierunkach filologicznych, w efekcie czego z roku na rok coraz więcej kandydatów-pasjonatów (więc tych przyszłych filologów najszlachetniejszej krwi) odnajduje swoje miejsce w ośrodkach renomowanych, takich jak np. Kraków, Warszawa czy Wrocław (wystarczy krótki rzut oka na dostępne na www.wyniki.uni.opole.pl listy z naborów na studia wyższe i choćby pobieżna analiza porównawcza list rankingowych i list przyjętych, by zobaczyć, że spośród wszystkich zapisanych na studia w UO, cała góra - a więc zdobywcy największej liczby punktów - nie zostaje przyjęta. Dlaczego? Proste - oni się tylko na wszelki wypadek zapisali, ale gdy odnaleźli swoje nazwiska także na szczytach list rankingowych innych uczelni, w UO po prostu nie potwierdzili chęci podjęcia studiów). Z kolei trzecią kategorię - czyli zmotywowanych negatywnie - już lata temu "zagospodarowały" prywatne uczelnie i kolegia (w Opolu mamy takie dwa, a może jedno, bo tak naprawdę trudno powiedzieć, czy to afiliowane przy TWP jeszcze istnieje czy już może nie). Kolegia te jednak wkrótce przestaną istnieć, a co za tym idzie - pozostanie nadal pewna (choć bądźmy szczerzy, w ostatnich latach okrojona) grupa kandydatów mających kłopot z nauczeniem się czegokolwiek, ale chętnych do zdobycia dyplomu za trzy lata płacenia czesnego. Sypiąc uniwersytecki popiół na głowę, także uczelnie publiczne, w tym UO, powinny przyznać, że i one w ramach studiów zaocznych, a więc płatnych, zasysają z ulicy kandydatów, którzy - gdyby nie za pieniądze - mieliby trudność z ukończeniem jakichkolwiek studiów. Reasumując, można bardzo niepoprawnie po polsku powiedzieć, że neofilologia w znacznej mierze sama "się zeszła na psy". (3) Żyjemy w świecie technologii i techniki - to powoduje, że humanistyka w sensie ogólnym traci na popularności. Nie ma sensu dyskutować z tym, w jakim kierunku rozwija się świat. Każdy (lub niemal każdy) chce mieć coraz lepszy telewizor, komputer, coraz bardziej technologicznie zaawansowany samochód, mieszkać w coraz doskonalej skonstruowanych domach, poruszać się po coraz intensywniej rozwijanej sieci dróg, ale zarazem czuć się bezpiecznym ekologicznie (owoce nowoczesnych technologii szybko się zużywają, trzeba umieć je bezpiecznie utylizować). Dlaczego więc mamy być zaskoczeni faktem, że w tym świecie, którego sami pragniemy, potrzebujemy coraz więcej techników, technologów, biotechnologów, specjalistów od wszelkich rodzajów inżynierii, niż tych, którzy zarobić mogą na analizie słowa...? Dzięki tym tendencjom kurczy się dramatycznie środkowa kategoria kandydatów - powodowana przesłankami merkantylnymi. Nie od dziś jest już oczywiste, że absolwent filologii zarabia mniej niż absolwent kierunku - dajmy na to - technologicznego.
      Reasumując ten przydługi wywód - współczesny świat dawno już doszedł do tego, że lepiej być specjalistą w jakiejkolwiek dziedzinie znającym biegle języki obce, niż specjalistą w dziedzinie języków obcych.
      Jestem przekonany, a wręcz po prostu to wiem jako filolog z dwudziestoletnim stażem pracy, że polska droga będzie w tej dziedzinie taka sama jak w innych bardziej cywilizacyjnie zaawansowanych krajach - neofilologia akademicka zacznie przyciągać bardzo w skali kraju nielicznych pasjonatów oraz kandydatów do zawodu nauczycielskiego - tylko w liczbie niezbędnej w danym czasie na rynku usług edukacyjnych. Utrzymanie tych samych limitów przyjęć w celu podtrzymania przy życiu jednostek prowadzących kierunki neofilologiczne musi skończyć się zwiększaniem oferty dla trzeciej kategorii kandydatów, ergo obniżyć poziom studiów i poziom absolwentów. W tym świetle może warto łaskawszym okiem spojrzeć na przekazanie NKJO Politechnice (która siłę dydaktyczną kadry NKJO wykorzysta do lepszej edukacji językowej absolwentów wszystkich swoich kierunków), niż Uniwersytetowi (który zdobyty od NKJO budynek wykorzystałby do umocnienia swoich istniejących struktur - bajanie Prorektora o tym, że mógł powstać nowy wydział należy odczytać w kontekście tego, iż nowe jednostki akademickie powstają dzięki wyspecjalizowanej kadrze naukowej a nie dzięki przejęciu nowej lokalizacji).
      Zdecydowanie lepszym pomysłem (i dającym pewniejsze szanse awansu rektorskiego niż przejęcie budynków) byłoby stworzenie spójnej koncepcji zagospodarowania uniwersyteckich neofilologii w taki sposób, by wyjść naprzeciw potrzebom rozwijającego się świata w oparciu o posiadany i rozwijający się ludzki kapitał, a nie umacniać status quo w oparciu o zdobyte budynki.
      Ponadto - czyż nie jest tak, że prawdziwą wielkość poznaje się po umiejętności przegrywania? Głośno szczekają i dotkliwie kąsają tylko małe psy. Ponoć noblesse oblige...
      • alanta1 Re: Języki na Politechnice: możemy na tym stracić 23.07.11, 19:48
        fevruarios napisał:

        > tęskno mi do choć jednego akapitu prezentującego kwestię z punktu widzenia władz Politechniki

        To sobie wcześniejszy artykuł przeczytaj, tam były bajania z punktu widzenia polibudy ;)

        > bajanie Prorektora o tym, że mógł powstać nowy wydział należy odczyta
        > ć w kontekście tego, iż nowe jednostki akademickie powstają dzięki wyspecjalizo
        > wanej kadrze naukowej

        Zauważ, że obaj rektorzy bajają, bo PO tym bardziej nie stworzy wydziału, a taki zamiar ma rektor PO choć kadry ni ma i prędko mieć nie będzie...

        > Ponadto - czyż nie jest tak, że prawdziwą wielkość poznaje się po umiejętności
        > przegrywania? Głośno szczekają i dotkliwie kąsają tylko małe psy.

        czyżbyś chciał wrócić do okresu gdy ludziom cenzura usta zamykała? :-/
        • fevruarios Re: Języki na Politechnice: możemy na tym stracić 23.07.11, 21:20
          alanta1 napisała:

          > To sobie wcześniejszy artykuł przeczytaj, tam były bajania z punktu widzenia
          > polibudy ;)

          Wcześniejsze były relacjami stanowisk obu stron (abstrahując od tego, na ile te stanowiska są racjonalne i merytoryczne, a na ile emocjonalne). Ten jest artykułem autorskim - autorzy nie relacjonują tego, co jeden czy drugi Rektor powiedział; tu piszą "od siebie". I to interesuje mnie o wiele bardziej - istotne w mojej opinii jest to, jak GW przedstawia sprawę ogółowi ludzi. Po emocjonalny stosunek władz obu uczelni do zagadnienia nie muszę sięgać do gazet.

          > Zauważ, że obaj rektorzy bajają, bo PO tym bardziej nie stworzy wydziału, a tak
          > i zamiar ma rektor PO choć kadry ni ma i prędko mieć nie będzie...

          Zauważam i dlatego (jako i pewnie Ty zauważasz) nie odniosłem się w mojej wypowiedzi do koncepcji Rektora Skubisa dotyczącej utworzenia wydziału (co - zgoda - nie jest wcale takie proste), a jedynie do omówionego przez niego drugiego sposobu wykorzystania zasobów NKJO - czyli do intensyfikacji kształcenia językowego studentów Politechniki.

          Ale skoro już przy tym jesteśmy - to trzeba zauważyć, że wydział wydziałowi nie jest równy. Dla Uniwersytetu Opolskiego utworzenie nowego wydziału, który swymi uprawnieniami mógłby choć częściowo dosięgnąć poprzeczkę ustawioną przez obecnie istniejący Wydział Filologiczny, byłoby kadrowo bardzo trudne. To wydział, który nie tylko kształci na poziomie licencjackim i magisterskim, ale to także wydział, który doktoryzuje i habilituje - a to wysokie progi. Dla Politechniki utworzenie, w fazie raczkowania, wydziału kształcącego na poziomie licencjackim - to kwestia zatrudnienia sześciu pracowników: dwóch samodzielnych i czterech doktorów (tych ostatnich, o ile wiem, Politechnika przejmie z dobrodziejstwem inwentarza z NKJO).

          > czyżbyś chciał wrócić do okresu gdy ludziom cenzura usta zamykała? :-/

          Czy naprawdę czytając moje słowa można było odnieść takie właśnie wrażenie? Jest mi przykro. Cieszę się wolnością naszego kraju i wolnością wypowiedzi jego obywateli. Smucę się jednak tym, iż tej wolności wypowiedzi często nie towarzyszy świadomość brzemienności wypowiadanych słów. A ta świadomość sprzyjałaby autocenzurze, dzięki której nie ogranicza się tego CO, lecz to JAK się pewne rzeczy mówi. Było rzeczą oczywistą, że decyzja przyznająca NKJO jednej ze stron stanie się ciosem wymierzonym w ambicję drugiej. Jednak ciosy wymierzone w ambicję powinno się umieć znosić z godnością i podniesionym czołem. Na pewnych poziomach powinno się. Uniwersytet (w sensie instytucjonalnym) jest takim poziomem. Chciałoby się, by ten (Uniwersytet) też nim był. Krótki komunikat wyrażający rozczarowanie i - choćby nieco sarkastyczne - życzenia powodzenia kolegom ze zwycięskiej uczelni, byłby wyrazem klasy. Kolejny materiał prasowy z jękiem na temat, jak to się źle stało i co tracimy, a jak pięknie mogło być, zaczyna przypominać histerię dziecka w piaskownicy, któremu ktoś nie dał łopatki i wiaderka.
      • Gość: nauczyciel poczekajmy, zobaczymy... IP: *.204.3.99.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 23.07.11, 19:52
        Dyskusja ta daje do myślenia, ale i ukazuje schematy.. Dwie frakcje, kilka podejść, domysły, itd...
        Poczekajmy, zobaczymy... Wydaje się, że do grupy romantyków, a może nawet mitomanów należy zaliczyć tych, którzy argumentują posługując się zasadniczo stopniami i tytułami naukowymi będącymi domeną Uniwersytetu Opolskiego na filozofiach. USA i tamtejsza nauka, a zwłaszcza jej poziom, pokazują, że dziś bez pieniędzy nie ma nauki (z bliższego podwórka: Dolnośląska Szkoła Wyższa "wyczyściła" z prof. pedagogiki tamtejszy uniwersytet i nie tylko tę szacowną uczelnię). Wydaje się, że Politechnika ma więcej pieniędzy niż Uniwersytet, a przynajmniej potrafi ich skutecznie szukać i nimi zarządzać (wątpiących zapraszam na Prószkowską, za kilka lat na basen, do którego ministerstwo dopłaciło 22 miliony, nie zapominając o 100 milionach uzyskanych w ubiegłym roku z Unii i 2 milionach zysku także w ubiegłym roku). Nie bez racji wchodząca w październiku w życie ustawa przewiduje zarządzanie uczelnią wyższą przez specjalistę, a nie profesora (krótko: uczelnia wyższa to nie grono profesorskie).
        Poczekajmy, zobaczymy. Na moje oko Politechnika potrafi zarządzać kasą, kadrą, public relations lepiej niż Uniwersytet. A gadka o połączeniu tych dwu uczelni to woda na młyn nierobów i czcicieli posad... kochających spokój. Tym już dziękujemy!
        T.
        • Gość: nauczyciel Errata IP: *.204.3.99.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 23.07.11, 19:56
          zamiast filozofiach powinno być oczywiści FILOLOGIACH. przepraszam
          T.
          • Gość: 5 Re: Errata IP: *.252.19.65.internetia.net.pl 23.07.11, 20:03
            widać, że opolu potrzebne są 2 uczelnie

            konkurencja może i uczelniom nie wyjdzie na dobre, ALE STUDENTOM NA PEWNO

            pozdrówka
          • Gość: Bella Re: Errata IP: *.252.22.208.internetia.net.pl 23.07.11, 20:06
            W dyskusji nieustannie mylone są studia filologiczne z kształcącym wszystkich studentów Studium Językowym. A język specjalistyczny na niektórych wydziałach prowadzony jest po prostu przez specjalistów z danego kierunku biegle znających język obcy (np. dzięki kilkuletniemu pobytowi za granicą). Wiem, ze tak jest np. na Wydziale Chemii UO.
            Przyswojenie sobie tej prostej wiedzy na pewno uporządkowałoby dyskusję.
            • Gość: nauczyciel Re: Errata IP: *.204.3.99.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 23.07.11, 20:11
              Nie wiemy, co Politechnika z Kolegium zrobi. Może użyje go (kadrę) do kształcenia inżynierów, a może stworzy coś na kształt niezależnego ośrodka kształcącego studentów praktycznie znających język, oprócz tego pierwszego zadania. Wtedy będzie to nowy wydział.
              T.
            • Gość: do Belli Re: Errata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.11, 09:11
              tak mialo być ale jeszcze za rektorowania prof. Wacha, że języka specjalistycznego mogli uczyć autentyczni fachowcy a nie filolodzy, owszem znający język ale niestety nie znający niuansów języka fachowego.
              Aktualny Rektor zawsze wie lepiej, mimo że języków nie zna - może to stąd jego kompleks. Ale to znacznie bardziej złożona historia. Przecież to "dzięku" niemu powstały kierunki nietechniczne na Politechnice.
      • Gość: Adam Re: Języki na Politechnice: możemy na tym stracić IP: *.tktelekom.pl 23.07.11, 23:54
        stara prawda ... nie masz nic mądrego do powiedzenia to lej dużo wody .... szkoda, że to forum nie ma ograniczenia dla słowotoku bzdetów ... z drugiej strony "takie cuś" jak Ty ma szanse na nagrodę JOBLA ;) powodzenia u lekarza...
    • Gość: fg tendencyjny artykuł IP: *.citymedia.pl 23.07.11, 20:56
      W artykule nie ma za grosz obiektywizmu, a najważniejsza kwestia nawet nie została wspomniana. Chodzi mianowicie o miejsca pracy. Rachunek jest prosty, UO proponował zachowanie 10-ciu procent etatów, a Politechnika wszystkich. Wystarczy sobie wyobrazić analogiczną sytuację podczas prywatyzacji jakiejkolwiek firmy. Oferta, w której jakiś potencjalny nowy właściciel dawałby zatrudnienie jedynie co dziesiątemu pracownikowi uznana zostałaby za żart, a w tym artykule nie ma ani słowa na powyższy temat.
      • Gość: Adam Re: tendencyjny artykuł IP: *.tktelekom.pl 24.07.11, 00:00
        sporą masz wiedzę o negocjacjach ... <hahaha> co robisz każdego dnia ? wydajesz klucze w Sokratesie ;) sorki kodeks pracy jasno stanowi - czasami ;)
        • Gość: fg Re: tendencyjny artykuł IP: *.citymedia.pl 24.07.11, 00:57
          Drogi Adamie, popracujesz kilkadziesiąt lat, to zrozumiesz na czym życie polega, a na razie dorośnij, studen(dzie)ciaku.
          • Gość: Adam Re: tendencyjny artykuł IP: *.tktelekom.pl 24.07.11, 23:58
            masz marne wyczucie jeśli chodzi o wiek interlokutora ... no cóż jaka polibuda w Opolu taki poziom jej obrońców - deprecjonowanie kogoś określeniem "studenciaku" daje ci - a właściwie odbiera, prawo do jakiejkolwiek wartości ;) co do moich lat pracy to się nie martw ;) nie liczę na emeryturę Twoich kolesi z Platformy ...
          • Gość: Józek Re: tendencyjny artykuł IP: *.tktelekom.pl 25.07.11, 00:06
            studen(dzie)ciaku
            Masz downa ?? (studencie - dzieciaku) ... popraw swój nawias a może kiedyś zdasz legalnie maturę ;). Racja - wg. Sebesty i jego "zastępczyni" - takie opcje jak JĘZYKOWA STRONA nie jest potrzebna ;)
      • Gość: Xantia Re: tendencyjny artykuł IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.11, 11:49
        Jezeli UO chciałby przejąc tylko 10% kadry NKJO (może tylko "odzyskac swoich"?) to co z pozostałymi 90%? Trzeba by im zapłacic niebagatelne odprawy (Karta Nauczyciela sie kłania - NKJO to nie uczelnia wyższa)

        A Politechnika? Jakoś tych ludzi upcha na kilka lat, a potem... To juz bedzie inny Zarząd Województwa :)

        UO chyba bardziej zainteresowany był bazą materialną, np. wartym miliony (z kontraktu wojewódzkiego) nowym i nowoczesnym budynkiem NKJO.

    • Gość: Absolwent No i o co tu się kłócić? IP: *.hsd1.nj.comcast.net 28.07.11, 04:09
      Jaki procent absolwentow wyzszych uczelni w Polsce (takze na PO czy UO) moze powiedziec ze na studiach nauczylo sie jezyka obcego w 3, 4 czy 5 lat? Marny procent! Jezeli nie wyjezdza sie na dluzsze pobyty na kursy jezykowe za granica, nie ma sie kontaktu z obcokrajowcami, nie zyje sie wsrod osob mowiacych po angielsku, wlosku, hiszpansku czy niemiecku i nie poswieca sie samemu regularnie duzo czasu na obce jezyki to efekty sa marne. Mysle, ze nie wiecej niz 5% absolwentow polskich uczelni technicznych moze powiedziec ze zna jezyk obcy pozwalajacy na w miare swobodne porozumiewanie sie za granica i konwersacje z obcokrajowcami. Niestety, system nauczania jezykow obcych w Polsce jest nieefektywny i ogolnie zawodny.
      • Gość: mikrob Re: No i o co tu się kłócić? IP: *.opole.hypnet.pl 28.07.11, 06:44
        Może by GW Opole zainteresoała się, jak wygląda rekrutacja na dynamicznie rozwijającą się uczelnię czyli PO. Uniwersytet ogłosił juz wyniki rekrutacji na większości kierunków. A jak wygląda zapełnianie blisko 7000 miejsc na Politechnice? Na stronie uczelni nie ma informacji.
        Kiedy do decydentów dotrze, że tylko połączenie uczelni daje szansę na stworzenie silnego uniwersytetu, umożliwi racjonalne dysponowanie zasobami ludzkimi i materialnymi, a także zminimalizuje kłopoty z rekrutacją w sytuacji pogłebiającego się niżu demograficznego.
        • Gość: mikrob Re: No i o co tu się kłócić? IP: *.opole.hypnet.pl 30.07.11, 03:23
          Wszystko jasne. Politechnika ogłosiła: Z dniem 1 sierpnia ponownie zostanie uruchomiona e-rekrutacja na studia stacjonarne pierwszego stopnia na 22 z 24 kierunków. Nie ma dodatkowej rekrutacji tylko na architekturze i urbanistyce oraz edukacji techniczno-informatycznej.
          Po co dublowanie kierunków uniwersyteckich takich jak: administracja, ekonomia, europeistyka,
          zarządzanie.
          Czy nie lepiej zadbać o to, aby były to mocne kierunki na uniwerku?
    • mieszaniec-zopola Politechnika schodzi daleko poniz 30.07.11, 22:04

      • mieszaniec-zopola Politechnika schodzi daleko ponizej dawnej WSI 30.07.11, 22:33
        Moim zdaniem Politechnika Opolska całkiem spsiała. Dawna Wyższa Szkoła Inżynierska prawdopodobnie prezentowała sobą dużo więcej. Trudno się oprzeć wrażeniu, że zarządzający uczelnią nie ustają w wyścigu za pieniędzmi i wpływami.
        To już język chiński, to już rehabilitacja i wychowanie fizyczne, zarządzanie, teraz kolegium nauczycielskie. Gdyby ktoś zapomniał, to UO wyrósł z Wyższej Szkoły Pedagogicznej i tam był zawsze potencjał do kształcenia nauczycieli.
        Politechnika zapomniała całkiem, że ma kształcić inżynierów i gdyby tylko mogli, to dla umocnienia swojej pozycji wprowadziliby politologię, teologię i może nawet jakieś kierunki medyczne. To już jest chore. Średni poziom kształcenia inżynierów na PO jest zatrważająco niski. Wypuszczają strasznych matołów.
        Już tu pisałem, że dokonywałem selekcji w ramach rekrutacji i przewinęło mi się ponad pięćdzisięciu z Bożej łaski inżynierów. Byli tacy, którzy deklarowali, że działają w studenckich kołach naukowych i są zakwalifikowani na stacjoinarne studia doktoranckie. Ja nie wiem, jak to działa, ale ci ludzie są kompletnie nieprzygotowani. I mam na temat swoje zdanie. A jest ono takie, że na PO ani się nie uczy, ani się nie wymaga.
        Sam skończyłem liceum ogólnokształcące i mimo to zostałem inżynierem. Chcę w ten sposób położyć na początek tamę ewentualnym spekulacjom, że dobrym inżynierem może zostać tylko absolwent technikum. Dalej i owszem zależy to od młodego człowieka jego zdolności i ambicji. Ale to za mało. Rolą nauczycieli akademickich środowiska inżynierskiego jest nauczyć młodych ludzi i zaszczepić w nich inżynierskiego bakcyla, inżynierską pasję.
        Z przykrością muszę zauważyć, że środowisko PO słabo ten egzamin zdaje.
        Czy zatem nie ma prawa utwietrdzać mnie w tym przekonaniu zabieganie PO o różnego rodzaju cuda, byle tylko zwiększyć ilość studiujących. Wygląda na to, że głównym celem kadry zarządzającej i dydaktycznej PO, jest zabepzieczenie własnych etatów. Walka o studenta = walka o pieniądze, a w tym wszystkim gubi się cały sens dydaktycznej funkcji tej uczelni.
        Baseny, kampusy, chińszczyzna i inne pierdoły, a gdzie w tym wszystkim miejsce na kształcenie inżyniera?
        Ten cały badziew, który wypuszczacie, to hańba dla Was moim państwo. Nie zmieni tej całej sytuacji kilku błyskotliwych absolwentów. Stawiacie na ilość, jasełka i kasę. Mamy w Polsce budować energetykę jądrową, energetykę ekologiczną. Chcielibyśmy, żeby to u nas w Polsce lokowano centra badawczo-rozwojowe. Ciekawe skąd my do tego weźmiemy ludzi, skoro politechniki kształcą wuefistów, menedżerów i nauczycieli języków obcych, zaś inżynierów tylko z nazwy i przy okazji.
        Też mi argument, że inżynier musi znać języki. Pewnie, że musi znać angielski. Dobrze, jeśli zna rosyjski. Znajomość niemieckiego czy francuskiego jest zupełnie zbędna, o wiele bardziej istotna jest znajomość portugalskiego w wersji brazylijskiej, wierzcie mi.
        Wszystko to jednak nie jest argumentem za pochłanianiem nauczycielskich kierunków z jeżyków obcych.
        • mieszaniec-zopola O Boże! 30.07.11, 22:48
          Dopiero teraz przeczytałem inne wpisy i dowiedziałem się, co się na PO wyrabia.
          Najwyższa pora skończyć z fikcją i zabrać tej szkole prawo do używania nazwy politechnika.
          Powinna się nazywać Wyższa Szkoła (od) Wszystkiego.
    • mieszaniec-zopola Jakoś nie mogę doczekać się reakcji badziewnego 03.08.11, 14:18
      poziomu kształcenia na PO.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja