Jak jeździć po Opolu, żeby nie skrzywdzić rower...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.11, 20:40
OK, z prawem ustalonym się nie dyskutuje, ale teraz zarządca dróg powinien ustawić pionowe znaki drogowe z informacją że dojeżdzam do skrzyżowania przed którym znajduje się ścieżka rowerowa.. Nikt, szczególnie osoba jadąca pierwszy raz w innym mieście nie będzie wiedział kiedy rowerom ustąpić pirszeństwa
    • ptaszor.only Re: Jak jeździć po Opolu, żeby nie skrzywdzić row 29.08.11, 22:11
      czasem jednak (nieoświetlony) rowerzysta który zjeżdża z górnych chabrów ścieżką rowerową (i bez specjalnego kręcenia jedzie się naprawdę szybko) powinien włączyć myślenie.
    • Gość: Lejak Re: Jak jeździć po Opolu, żeby nie skrzywdzić row IP: *.dynamic.chello.pl 29.08.11, 22:13
      > OK, z prawem ustalonym się nie dyskutuje, ale teraz zarządca dróg powinien usta
      > wić pionowe znaki drogowe z informacją że dojeżdzam do skrzyżowania przed który
      > m znajduje się ścieżka rowerowa.. Nikt, szczególnie osoba jadąca pierwszy raz w
      > innym mieście nie będzie wiedział kiedy rowerom ustąpić pirszeństwa

      A jaki znak sobie w takim miejscu wyobrażasz? Ostrzegawczy "uwaga, rowerzyści" nie nadaje się do oznakowania każdego i tak oznakowanego znakami poziomymi przejazdu dla rowerzystów. Od tego są znaki informacyjne "miejsce przejścia dla pieszych/przejazdu dla rowerzystów. Radzę się przy najbliższej okazji dobrze przyjrzeć znakom pionowym, a nie jeździć na pamięć, bo przejazdy dla rowerzystów są stosownie oznakowane.
    • raid.op Re: Jak jeździć po Opolu, żeby nie skrzywdzić row 29.08.11, 22:19
      To Ty nie wiesz, że przejazdy dla rowerów są oznaczone podobnie zresztą jak przejścia dla pieszych? Co powinien zrobić kierujący pojazdem zbliżając się do przejścia? Pamiętasz jeszcze? ;) Pytam poważnie bo 90% kierowników już dawno o tym zapomniało.
    • Gość: Lejak Jak jeździć po Opolu, żeby nie skrzywdzić rower... IP: *.dynamic.chello.pl 29.08.11, 22:25
      "- W Opolu dotyczy to tras np. przy ulicach Budowlanych, Luboszyckiej czy Chabrów. Zwłaszcza w tym ostatnim miejscu wielokrotnie przed zmianą przepisów samochody wymuszały pierwszeństwo na takich przejazdach. Sam nieraz byłem tam uczestnikiem niebezpiecznych zdarzeń. Teraz, wraz z upływem czasu kierowcy powinni się przyzwyczaić do nowych zasad - zaznacza Siewruk."

      Mieszkam na Chabrach, regularnie codziennie od wiosny do jesieni w dni robocze przejeżdżam dwukrotnie przejazdem koło komisariatu, ponadto nieregularnie przejazdem koło poczty lub Luboszyckiej. Jakoś do tej pory nie miałem tam żadnej niebezpiecznej sytuacji. Tylko że ja nie jestem zasuwaczem ani batmanem. Nie wjeżdżam na jezdnię, bo mam widzimisię, tylko kontroluję sytuację, zwalniam, czekam, znajduję lukę i przejeżdżam wtedy, kiedy jest bezpiecznie - bez względu na to, czy w razie wypadku byłbym uznany za winnego jego spowodowania, czy nie. Wyglądam też, czy zza pojazdu, który mi ustąpił pierwszeństwa na takim przejeździe nie wyjedzie jakiś gapa wyprzedzający w niedozwolony sposób, na skrzyżowaniu, kolumnę pojazdów czekającą na przejazd na wprost, chcący się szybciej dostać na krótki, wolny pas do skrętu w lewo.

      Czy kolega Siewruk może położyć rower tuż przed walcem drogowym i na swój rower złożyć przysięgę, że zachowuje się w taki sam sposób? Bo inaczej nie uwierzę, że to tylko kierowcy samochodów winni są jego przygód na przejazdach dla rowerzystów.

      A co do sedna sprawy: czy przed zmianą przepisów, czy obecnie, odsetek kierowców bezpiecznie i z własnej inicjatywy ustępujących pierwszeństwa przejazdu rowerzystom w tym miejscu, w którym najczęściej przejeżdżam, oceniam na podobny.
      • Gość: gosc1845 Re: Jak jeździć po Opolu, żeby nie skrzywdzić row IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.11, 07:12
        > A co do sedna sprawy: czy przed zmianą przepisów, czy obecnie, odsetek kierowcó
        > w bezpiecznie i z własnej inicjatywy ustępujących pierwszeństwa przejazdu rower
        > zystom w tym miejscu, w którym najczęściej przejeżdżam, oceniam na podobny.

        Kierowcy mieli i mają obowiązek ustąpienia przejazdu w tej sytuacji, więc ten odsetek zachowywał się i zachowuje poprawnie - to nie dobra wola i wyjątkowa uprzejmość (choć chwała im za to).
        Usunięty został przepis zakazujący wjeżdżania pod auto mówiąc w uproszczeniu, bo sytuacja była taka jak na skrzyżowaniu z drogą podporządkowaną na którym doszłoby do wypadku - samochód z drogi podporządkowanej walnął w bok samochodu na głównej - teraz uderzony musiałby udowodnić, że choć miał pierwszeństwo to nie wjechał bezpośrednio przed ten samochód, który miał ustąpić. Ciekawa sytuacja? Tak niestety było i to znormalniało.
    • Gość: byt Jak jeździć po Opolu, żeby nie skrzywdzić rower... IP: *.atol.com.pl 29.08.11, 23:48
      jak sie zjezdza z chabrow kolo komisariatu w deskowce to tam NIE MA zadnych znakow poziomych ani przejscia dla pieszych i rowerzystow. Wiec akurat w tamtym miejscu jest niebezpiecznie dla rowerzystow, szczegolnie ze sa krzaki i kierowcy nic nie widzą. Ponadto tam rowerzysci gnają jak szaleni
      • Gość: behemot Re: Jak jeździć po Opolu, żeby nie skrzywdzić row IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 30.08.11, 09:11
        Na Chabrach zauważyłem oznakowanie przejazdu przez jezdnie dla rowerzystów kolorem czerwonym. I muszę powiedzieć, że to działa, wali po oczach i kierowcy tam zwalniają. Uważam to za dobre rozwiązanie, warte upowszechnienia, zwłaszcza w szczególnie newralgicznych miejscach, gdzie krzyżują się drogi dla rowerów z drogami dla pojazdów mechanicznych.Podobna obserwacja dotyczy miejsc parkingowych pod marketami gdzie całe ich powierzchnie zamalowano kolorem. Parkujących nieuprawnionych jest tam mniej. Nowelizując prawo o ruchu drogowym pod kątem rowerzystów zapomniano o obowiazkowych kamizelkach ostrzegawczych dla rowerzystów i pieszych poruszających się poboczami dróg.
      • Gość: Lejak Re: Jak jeździć po Opolu, żeby nie skrzywdzić row IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.11, 20:59
        > jak sie zjezdza z chabrow kolo komisariatu w deskowce to tam NIE MA zadnych zna
        > kow poziomych ani przejscia dla pieszych i rowerzystow. Wiec akurat w tamtym mi
        > ejscu jest niebezpiecznie dla rowerzystow, szczegolnie ze sa krzaki i kierowcy
        > nic nie widzą. Ponadto tam rowerzysci gnają jak szaleni

        Ano, tam i w kilku podobnych miejscach na całej ul. Chabrów nie ma takiego oznakowania, fakt. Ale to nie jest droga publiczna, tylko wewnętrzna, o której oznakowanie dbać powinna spółdzielnia. Z tej wewnętrzności wynika też dla kierowców szczególny obowiązek zachowania ostrożności podobnej jak przy wyjeżdżaniu z takiej drogi na drogę publiczną, który to manewr jest traktowany jak włączanie się do ruchu. Owszem, jestem za tym, by takie miejsca były oznakowane podobnie, jak takie same miejsca zarządzane przez miasto, ale do uzyskania tego wiedzie już zupełnie inna droga. Natomiast jeśli chodzi o żywopłot w tym dokładnie miejscu, to zapewniam cię, że przesadzasz - z którejkolwiek strony jadąc nie mam w tym miejscu problemów z zauważeniem pojazdów skręcających w drogę wewnętrzną (ergo: wykonujących szczególny manewr "wyłączania się" z ruchu). Co innego, gdybym gnał tamtędy rowerem 25-30 km/h nie rozglądając się dookoła albo trafił na wariata jadącego samochodem w tym samym kierunku co ja z 80 km/h i z podobną prędkością nagle skręcającego w drogę wewnętrzną. Ale zdaje się, że nie o dyskusję nad takimi drastycznymi sytuacjami nam chodzi.

        Nie przesadzajcie z demonizowaniem sytuacji. I rower, i samochód to są maszyny dla myślących (przynajmniej o swoim bezpieczeństwie). Wariaci i ignoranci klasy "koniec mojego nosa i nic więcej" nie dadzą się zmieścić w worku pod nazwą prawo o ruchu drogowym.
    • Gość: M Jak jeździć po Opolu, żeby nie skrzywdzić rower... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 10:12
      Pozbyć się rowerzysty, bo to śmierć. Na trasę pieszy, pojazd zmechanizowany, ukształtowaną trasę infrastrukturą wpuszczać automat do zabijania? Pedalizny do laurki, miałem rację bo się rowerem posługuję, bo pedalistą jestem. Koszmar czy jawa?
      • jureek Re: Jak jeździć po Opolu, żeby nie skrzywdzić row 30.08.11, 10:18
        Gość portalu: M napisał(a):

        > Pozbyć się rowerzysty, bo to śmierć. Na trasę pieszy, pojazd zmechanizowany, uk
        > ształtowaną trasę infrastrukturą wpuszczać automat do zabijania? Pedalizny do l
        > aurki, miałem rację bo się rowerem posługuję, bo pedalistą jestem. Koszmar czy
        > jawa?

        O ja pierniczę! Gdzie Ty takie grzybki znajdujesz?
        Jura
    • Gość: cyklotron Jak jeździć po Opolu, żeby nie skrzywdzić rower... IP: *.arkadia.opole.pl 30.08.11, 14:39
      Na chabrach te żywopłoty powinny zostać wymodelowane dla dobra wszystkich biorących udział w ruchu drogowym (kierowców, pieszych i rowerzystów). Ponadto ten krawężnik na przecięciu ścieżki rowerowej z drogą wewnętrzną przy budynku UPC też musi być zlikwidowany.
    • Gość: cyklista Jak jeździć po Opolu, żeby nie skrzywdzić rower... IP: *.com 30.08.11, 16:52
      Krawężniki są za wysokie prawie wszędzie,np.na ul.Wodociągowej ,powinny być łagodne zjazdy i podjazdy,dla rowerów.
    • Gość: ona Jak jeździć po Opolu, żeby nie skrzywdzić rower... IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.11, 21:15
      Szkoda tylko, że rowerzyści nie zauważają zakazu jazdy rowerami po ulicy Chabrów!!!! Zakaz ten jest łamany nagminnie!!! Ciekawe co byłoby gdybym jechała samochodem po chodniku???
      • opolak Z braku scieżek rowerowych - knot w przepisach 30.08.11, 21:48
        Powinno być
        miejsce przejścia dla pieszych/przejścia dla rowerzystów.

        Tylko miejsca z sygnalizacją świetlna daja mozliwość przejazdu rowerzyście przez drogę głowną - tak jest w Europie.
        Ile ofiar jest wśród rowerzystów??
        Obowiązkowe karty rowerowe i ubezpieczenia - bo teraz wolna amerykanka i cykliści jeżdżą jak chcą.
        • gandharwa Re: Z braku scieżek rowerowych - knot w przepisa 30.08.11, 22:27
          @opolak

          To, że nie potrzeba (już) kart rowerowych ani nie trzeba ubezpieczać rowerów wynika z przepisów europejskich. Wszędzie tak jest i jakoś w bardziej cywilizowanych krajach rowerzyści nie padają jak muchy. Najprawdopodobniej będzie obowiązek ubezpieczenia oraz kasku dla rowerów elektrycznych, ale tylko tych o mocy 500W (powyżej 25km/h). Piszę "najprawdopodobniej", gdyż taka dyskusja jest już w EU, u nas oczywiście jeszcze nie, gdyż Polska ma jeszcze problem z implementacją Konwencji Wiedeńskiej, trudno więc oczekiwać po naszym kraju roli awangardzisty w tym temacie.

          @ona
          Ja jestem jednym z tych, co wbrew (wg mnie bzdurnych) przepisów jeżdżą po Chabrach ulicą a nie "ścieżkami rowerowymi". Dlaczego tak jest łatwo samemu się przekonać, pokonując całe Chabry ścieżką rowerową oraz jezdnią: nie chodzi o to by pędzić ale o płynność jazdy. Ulica Chabrów nie należy do najniebezpieczniejszych ulic dla rowerzystów w Opolu, jest szeroka na tyle, że pojazdy mogą wyminąć rowerzystę bez wjeżdżania na przeciwległy pas ruchu. Z tego powodu wg mnie wystarczyłby na Chabrach wydzielony pas rowerowy na jezdni a nie esy-floresy wokół przystanków MPK w połączeniu z przekraczaniem licznych jezdni, gdzie wg prawa teoretycznie to rowerzysta ma pierwszeństwo a praktycznie kierowcy. Kiedyś obserwowałem sobie chwilę zachowanie kierowców skręcających z Chabrów na parking przy megasamie. Nikt, powtarzam: NIKT z nich nie zwolnił przy przejeździe przez drogę rowerową, mimo że poprzez żywopłot tak naprawdę nie widzi, czy rowerzysta zjeżdża chodnikiem w kierunku dolnych Chabrów. Sytuacja wg mnie szalenie niebezpieczna. Kierowcom się nie dziwię, bo brak przypomnienia na wjeździe o tym że jest tam droga rowerowa a pierwszeństwo rowerzyści mają dopiero od czerwca tego roku. Kierowca patrzy na samochody nadjeżdżające z przeciwka i korzystając z luki chce "szurnąć" na parking...zatrzymanie się przed drogą rowerową oznacza, że tył samochodu zostaje jeszcze na ulicy...no i stłuczka gotowa.

          Z tego powodu, dla własnego bezpieczeństwa ale i wygody, jeżdżę ulicą a nie drogą rowerową.

          Drogi rowerowe poza pasem jezdni powinny być budowane tam, gdzie ruch uliczny jest duży a droga na tyle wąska, że nie da się wyminąć rowerzysty bez wjechania na drugi pas ruchu. Przykłady to Oleska czy Luboszycka. Z tego powodu wybudowanie drogi rowerowej przy Luboszyckiej było bardzo dobrym posunięciem i jest ona przeze mnie wykorzystywana.

          Jednak złe, przypadkowe inwestycje bez konsultacji społecznych powodują. że na względnie bezpiecznej ul. Chabrów muszę męczyć się po chodniku a na niebezpiecznej Oleskiej jechać ulicą, gdyż mimo szerokiego chodnika jazda po nim jest dla rowerzystów zabroniona. Podobnie można tylko wzruszyć ramionami na inwestycję budowy ścieżki rowerowej od kąpieliska Silesia do obwodnicy północnej. Ile osób z tej drogi korzysta? Nie mówiąc już o słynnych koszach na psie kupy w szczerym polu przy tej drodze :-))
          • okobar79 Re: Z braku scieżek rowerowych - knot w przepisa 31.08.11, 12:33
            rozumiem że przyznajesz się że łamiesz przepisy ... to że Tobie wydają się bzdurne nie upoważnia Ciebie do ich łamania
            wpłyń na zmianę przepisów na mądrzejsze a nie łam istniejących

            zgodnie z tym skoro np. jakiś kierowca uzna że przepis o przepuszczaniu rowerzystów jest bzdurny to jest usprawiedliwiony do jego nieprzestrzegania?

            przepisy jakie są takie są - starajmy się ich przestrzegać! sam nie jestem świety, zdarza mi się łamać przepisy drogowe - robię to jednak z tego powodu, że po prostu nie jestem świadomy ich łamania (np. nie zauważyłem znaku), a nie z tego powodu że uznaję je za bzdurne i chwalę sie tym publicznie na forum internetowym.
            Po każdym stwierdzeniu złamania przepisów jest mi conajmniej głupio - Tobie zas widzę wręcz przeciwnie - może jesteś z tego powodu dumny?

            a co do tych przejść rowerowych na Chabrach
            najzabawniejsze jest to że większość osób które widuję na nich (mówię tu akurat o przejeździe rowerowym po komendą) to przechądzący przez ulice PIESI :P
            • gandharwa Re: Z braku scieżek rowerowych - knot w przepisa 31.08.11, 12:47
              Potraktuj to jako akcję obywatelskiego nieposłuszeństwa...a raczej wyrażenia dezaprobaty z powodu utrudniania jazdy na rowerach przez budowę złych i niebezpiecznych ścieżek rowerowych. Złapią mnie, zapłacę mandat, OK, ale nie pozwolę się zabić na wjazdach na drogi osiedlowe czy parkingi.

              Twój przykład nie jest adekwatny, gdyż ja swoim działaniem nie stwarzam zagrożenia dla innych użytkowników, nie blokuję też ruchu. Pomijając ten bzdurny znak z drogi korzystam wg zasad ruchu drogowego, a rower mam wyposażony jak należy w światełka itp.

              Piszesz bym coś zmienił....oczywiście mogę przejść się na spotkanie komisji rowerowej i postulować malowanie pasów rowerowych na ulicy...jednak wiem, że w Opolu jest więcej miejsc, gdzie takie pasy są PILNIE potrzebne, jak choćby wspomniana Oleska. Trzeba też prawnie rozwiązać problem dojazdu z Chabrów do kąpieliska Silesia, bo teraz jest tak, że ten pas asfaltu koło drogi to chodnik, czyli jazda na rowerze zabroniona i mam jechać wąską Luboszycką, skutecznie wyhamowując ruch, szczególnie jak za mną będzie jechał autobus wracający do zajezdni.
              • okobar79 Re: Z braku scieżek rowerowych - knot w przepisa 31.08.11, 14:03
                to nie jest akcja obywatelskiego nieposłuszeństwa, tylko łamanie prawa. W ten sam sposób każdy łamiący prawo może mówić - proszę traktować moje czyny jako akcję obywatelskiego nieposłuszeństwa, każdy złodziej, pijany kierowca czy polityk...

                otóż mylisz się - swoim działaniem stwarzasz zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego - poruszając się rowerem po ulicy na której isteje zakaz jazdy rowerem - stwarzasz zagrożenie dla kierowców aut, i nie ejst ważne czy tak uważasz czy nie - stwarzasz - Ciebie nie powinno tam być, a jesteś, utrudniasz ruch i powodujesz sytuacje która może doprowadzić do kolizji albo nie daj Boże (dla niewierzących - przypadek/ufoludki czy coś innego) wypadku.

                rozumiem że uwarzasz że nie jesteś w stanie nic zmienić ponieważ są ważniejsze rzeczy do zmian - czyli nic nie zamierzasz robić... typowe :(
                • przemo_opole Re: Z braku scieżek rowerowych - knot w przepisa 31.08.11, 14:50
                  I dokładnie tak postępuje na codzień rzesza rowerzystów jeżdżących po chodnikach. Czyż nie?
                • gandharwa Re: Z braku scieżek rowerowych - knot w przepisa 31.08.11, 15:40
                  Nie wiem dlaczego się czepiasz. Nie namawiam innych do naśladowania. To, czy powinienem być na drodze czy też nie nie powinno kierowców zupełnie interesować, gdyż zakaz nie wynika ze znaku drogowego, ale ogólnego przepisu art 33 PRD. Ty jako kierowca nie jesteś więc w stanie ocenić, czy za żywopłotem na chodniku jest droga rowerowa czy też jej nie ma.

                  Swoje powody jazdy po ulicy wyjaśniłem, bezpieczeństwo i wygoda. Do tego dodam, że nie jestem przeciwnikiem dróg rowerowych, o ile one spełniają wymogi warunków technicznych ( odpowiednie rozporządzenie MI ) dla takich dróg. Ścieżki rowerowe takich warunków nie spełniają więc z nich nie korzystam, dla mnie to po prostu chodnik z namalowanym rowerem.

                  Nie rozumiem też w jaki sposób miałbym utrudniać ruch, skoro jezdnia jest na tyle szeroka, że wyminięcie mnie z zachowaniem 1m odstępu nie powoduje konieczności przekraczania osi jezdni.

                  Wg mnie dyskusja nt nieużywania dróg rowerowych czy jeżdżenia po chodnikach jest konieczna, bo gdyby każdy milczał i próbował po japońsku postępować zgodnie z przepisami to nigdy gminy nie wydałyby ani złotówki na infrastrukturę rowerową. Ktoś mądry powiedział, że w tym kraju (tj. w Polsce) by rozwiązać problem, trzeba najpierw doprowadzić do klinczu i kryzysu. Najwyraźniej tak jest w tym przypadku.
                  • okobar79 Re: Z braku scieżek rowerowych - knot w przepisa 31.08.11, 19:23
                    czyli rozumiem że myślisz kategoriami - jak ktoś komuś ukradł to dobrze bo nie mi...

                    jak ktoś łamie prawo chociażby drogowe to się czepiam - dlaczego? bo łamie świadomie...

                    a Ty uważasz ze to dobrze
                    sory ale takie myślenie nie jest obywatelskie

                    jak kiedyś uważałem różne stowarzyszenia za potrzebne i działające na rzecz społeczeństwa lokalnego (lub w ujęciu ogólnym) tak po między innymi Twoich wypowiedziach zaczynam sądzić że ludzie w nich są delikatnie mówiąc - niepoważni

                    mnie jako kierowcę interesuje czy jesteś na drodze na której mozesz stanowić zagrożenie i nie powinno ciebie tam w ogóle być, czy też poruszasz się na rowerze tak zwaną drogą rowerową...

                    w ten sam sposób mogę powiedzieć iż mogę iść pieszo po drodze rowerowej przy luboszyckiej ponieważ jest wystarczająco szeroka żeby szanowni rowerzyści się zmieścili...
                    ale pewnie jak tak bym zrobił to towarzystwo rowerowe zakrzyczało by mnie

                    ale nie o to chodzi

                    mnie poruszył fakt że ŚWIADOMIE ŁAMIESZ PRZEPISY PRAWA i jeszcze się tym CHWALISZ!!! W jakim stopniu jest to postawa obywatelska? swoimi wypowiedziami o tym straciłeś znacznie na wiarygodności, przynajmniej w moich oczach.
                    • gandharwa Re: Z braku scieżek rowerowych - knot w przepisa 31.08.11, 21:27
                      Dziękuję za rozbudowane wypowiedzi. Mógłbym jedynie odpowiedzieć, że pozostaję przy swoim zdaniu ( i "nieobywatelskim" zachowaniu ), skoro jednak przedmówcy zadali sobie trud przekonania mnie, to oto i moje zdanie:

                      a) co do stanu dróg rowerowych to popieram w 100% zdanie internautki z innego wątku, nie będę powtarzał jej argumentów.

                      b) proszę nie mieszać działalności stowarzyszenia do tego, czy jeżdżę na rowerze po Chabrach czy też nie. Nawet ekolog ma swoje prywatne życie i wybory.

                      c) argument z drogami wewnętrznymi jest nietrafiony. Art. 33 ust.1 PRD, który z takim zamiłowaniem nie po obywatelsku łamię, brzmi:

                      Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić.

                      zaś art. 2 PRD definiuje pojęcie drogi w ten sposób:

                      droga – wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt;

                      Konkretnie ten "wydzielony pas terenu" to na Chabrach działki 540 i 544 obręb Chabry. Działki te są dosyć szerokie, praktycznie od wejścia do Agawy sięgają aż po ogrodzenie szkoły SP11. Abstrahując od tego jako rowerzysta jak widzę jadąc Luboszycką w kierunku Chabrów "coś" na chodniku z namalowanym rowerem, to jestem zobowiązany skorzystania z tego. Osobny znak zakazu nie jest potrzebny, znaki te są do zdjęcia.

                      c) W PRD oprócz pojęcia rower pojawiło się pojęcie "wózek rowerowy" ( o szerokości powyżej 0,9 metrów, z możliwym silnikiem elektrycznym do 250 W, 25 km/h ). Naprawdę nie wyobrażam sobie poruszania się takich wehikułów po tych "ścieżkach rowerowych" po chodnikach. Inwestycje sprzed kilku lat są całkowicie niefunkcjonalne.

                      d) Droga rowerowa na ulicy Luboszyckiej jest bardzo często, by nie powiedzieć nagminnie używana przez pieszych, mimo że mają chodnik po drugiej stronie. Mogę oczywiście obdzwonić kobiety z wózkami dziecięcymi albo....zjechać na drogę i bezstresowo jechać dalej. W moim przypadku kończy się to tak, że zamiast Luboszycka/Rondo jadę do centrum Kusocińskiego/Oleska. Oczywiście po ulicy i oczywiście zgodnie z przepisami blokując kierowców na Oleskiej :-)

                      e) To, że w Polsce jest do tej pory tak mało wypadków potraceń rowerzystów na drogach rowerowych przez pojazdy wynika tylko z tego, że rowerzyści są w Polsce zestrachani i ustępują na skrzyżowaniach wszystkim kierowcom, stosując zasady analogiczne do pieszych (zatrzymanie, głowa w lewo, w prawo..) Ja jako kierowca przeszedłem już odpowiednią szkołę w Niemczech, Danii I Holandii gdzie początkowo z przerażeniem skonstatowałem, że rowerzyści jadąc na wprost drogą rowerową nie zwalniają i nie hamują przy skrzyżowaniu z drogą, trzeba więc chcąc skręcić w prawo już od pewnego czasu "śledzić" chodniki, czy tam akurat nie zasuwa jakiś kolarz. Jak to jednak zrobić na Chabrach, skoro rowerzyści są ZA żywopłotem? Holendra na rowerze rozjechano by na Chabrach w mig.

                      f) po Chabrach mają prawo poruszać się po ulicy m.in. wolne skutery elektryczne, dlatego naprawdę nie rozumiem, co za różnica, czy poboczem mają prawo jechać rowerzyści czy nie. Ty czy ja jako kierowcy mamy obowiązek uważać na wszystkich, a Chabry to nie droga o ruchu przyspieszonym.

                      g) wreszcie sprawa rowerów elektrycznych: mają one moc do 250 W, powinny jechać po chodniku na Chabrach, mają moc powyżej 250 W, mogą jechać po ulicy.

                      Podsumowując: pozostaję przy swoim zdaniu, że przepisy, jak i drogi rowerowe powinny być dla ludzi i ich budowa/korzystanie ma na celu poprawę wygody i bezpieczeństwa korzystania z dróg. W przypadku Chabrów tak nie jest, jeżdżenie po tej drodze jest zagrożeniem zarówno dla kierowców jak i rowerzystów, za to jeżdżenie rowerem po Chabrach nie stanowi zagrożenia ani dla mnie, ani nie spowalnia ruchu na Chabrach. Wyjściem z sytuacji byłoby proste namalowanie pasów rowerowych na Chabrach lub (droga) przebudowa dróg rowerowych do odpowiednich standardów gwarantowanych prawem i umożliwiających płynną, bezkolizyjną jazdę. Wtedy problem mojego "obywatelskiego nieposłuszeństwa" zniknie.

                      Analogicznie można stwierdzić, że przepisy jasno regulują, w jaki sposób piesi powinni się poruszać wzdłuż drogi. Mimo tych przepisów śmiertelność była wysoka. Do czasu, gdy GDDKiA zaczęła wreszcie budować chodniki we wsiach. Wtedy była poprawa. Ja nie zamierzam czekać, aż mnie i kilku innych rowerzystów potraci ktoś samochodem, aż zacznie się budować porządne drogi rowerowe. Jeżdżę ulicą rowerem, tak samo jak jeżdżę po niej samochodem czy motorowerem.
                      • okobar79 Re: Z braku scieżek rowerowych - knot w przepisa 01.09.11, 08:48
                        odniosę się do kilku Twoich sformułowań:

                        a) stan dróg jaki jest taki jest i obojetnie co napiszemy tu na forum od tego on sie nie zmieni.

                        b) Twoje wypowiedzi na forum bedą postrzegane jako sfomułowania związane ze Stowarzyszeniem dopóki będziesz podpisywał swoje posty stopką z danymi Stowarzyszenia - więc samemu mieszasz tu działalność społeczną ze swoimi wypowiedziami - nie ja, ale właśnie Ty

                        c) co do wózka rowerowego - wyciągasz go jako argument - ale tutaj omawiamy sytuację Twoją, czyli Twoje poruszanie się po drodze na Chabrach - gdybyś miał taki wózek mówilibyśmy o tym. Ty zakładam że poruszasz się zwykłym rowerem.

                        PS. w swojej argumentacji źle pooznaczałeś argumenty - masz dwukrotnie c)

                        d) to że ludzie chodzą po drodze rowerowej na Luboszyckiej to doskonale wiem, ponieważ od czasu do czasu jezdżę na rowerze... ale to nie zmienia faktu Twojego łamania przepisów. Z Twojej argumentacjik dalej wynika hasło - ja łamię przepisy bo inni też łamią. To może od razu jedź rowerem na autostradę? tam też masz duże szerokie pasy i pobocze więc Twoje poruszanie się rowerem nie spowoduje zagrożenia bezpieczeństwa. Ale nie jeździsz rowerem po autostradzie? mozesz powiedzieć dlaczego?

                        e) tryb przypuszczający - paru Holendrów jakich znam jeździło już rowerem po Chabrach i nie rozjechano żadnego z nich. Ty zaś zakładasz że rozjechano by ich w mig. nie masz dowodów lecz jedynie zakładasz że tak mogłoby być - ja akurat mam dowody - żyjących holenderskich rowerzystów.

                        f) jest różnica na tej drodze pomiędzy rowerem a skuterem - jeśli nie wiesz jaka to już ci wyjaśniam - skuter może jeździć po ulicy na Chabrach, rower ma nakaz jazdy po drodze rowerowej. Taka jest między nimi różnica na Chabrach! w przypadku roweru łamiesz prawo, w przypadku skutera - nie. Jeśli uważasz że to bez różnicy to nie wiem jak mam ci wytłumaczyć różnicę pomiedzy szanowaniem państwa, prawa, ludzi, autorytetów, religii, wartości moralnych czy nawet własnej rodziny a mówiąc kolokwialnie posiadaniem wszystkiego w pupie. Twoje wypowiedzi o łamaniu prawa sugerują że masz wszystko w.... pupie.

                        g) analogicznie jak sprawa wózków rowerowych - nie dotyczy omawianego łamania przez Ciebie prawa.


                        zamiast narzekać że prawo jest bzdurne i nagminnie je łamać chwaląc się tym na lewo i prawo, spróbuj wpłynąć na zmianę prawa. Ale widze że nie masz zamiaru...

                        • gandharwa Re: Z braku scieżek rowerowych - knot w przepisa 01.09.11, 13:42
                          okobar79 napisał:

                          a) stan dróg jaki jest taki jest i obojętnie co napiszemy tu na forum od tego on się nie zmieni.

                          No to teraz już wiesz, dlaczego jeżdżę po ulicy.

                          e) tryb przypuszczający - paru Holendrów jakich znam jeździło już rowerem po Chabrach i nie rozjechano żadnego z nich. Ty zaś zakładasz że rozjechano by ich w mig. nie masz dowodów lecz jedynie zakładasz że tak mogłoby być - ja akurat mam dowody - żyjących holenderskich rowerzystów.

                          Miło wiedzieć, że tylu Holendrów mieszka z nami na Chabrach. Ja jednak pamiętam artykuł tu w GW, gdzie konsul DE w Opolu, zapalony rowerzysta, z przerażeniem opisywał trasę w kierunku Chabrów

                          f) jest różnica na tej drodze pomiędzy rowerem a skuterem - jeśli nie wiesz jaka to już ci wyjaśniam - skuter może jeździć po ulicy na Chabrach, rower ma nakaz jazdy po drodze rowerowej. Taka jest między nimi różnica na Chabrach!

                          No to życzę powodzenia w rozpoznawaniu "na oko" elektrorowerów o mocy poniżej i powyżej 250W na ulicy. Ciekawi mnie jednak Twoja strategia jako kierowcy w tym, względzie...jednego otrąbisz a innego nie? Jak by nie było, musisz zaakceptować fakt, że rowery na Chabrach dalej zostaną, w zgodzie z prawem.

                          zamiast narzekać że prawo jest bzdurne i nagminnie je łamać chwaląc się tym na
                          lewo i prawo, spróbuj wpłynąć na zmianę prawa. Ale widzę że nie masz zamiaru...


                          Nie rozśmieszaj mnie plis. Ja już kilka razy brałem udział w konsultacjach społecznych projektów ustaw i byłem kilka razy w Warszawie na komisjach. Cyrk nie z tej ziemi, przejedź się, nie pożałujesz. W Opolu owszem, mógłbym w ramach stowarzyszenia złożyć wniosek na policję o likwidację drogi rowerowej na Chabrach oraz wniosek do UM o namalowanie pasów rowerowych. Tylko po co miałbym sobie robić wrogów? Tak jak pisałem, problem nie jest tu pilny, Chabry są wg mnie dużo bezpieczniejsze od innych miejsc w Opolu, gdzie ruch jest większy, ulice za to węższe a jazda po chodnikach zakazana ( patrz powyższy wątek ). Skoro środków miejskich jest mało, inwestujmy je najpierw tam, gdzie to konieczne, a potem naprawiajmy buble. A ja kilka razy do roku karnę się rowerem przez Chabry :-)
                          • okobar79 Re: Z braku scieżek rowerowych - knot w przepisa 01.09.11, 15:15
                            widze że odpisujesz na kilak spraw, reszty nie ruszając - czyli rozumiem że przyjmujesz moją argumentację.

                            co do stanu dróg - nie rozumiem Twojej odpowiedzi. Nie ma sie ona nijak do Twojego jeżdżenia rowerem po miejscach gdzie Ci tego nie wolno

                            Nie wiem ilu Holendrów mieszka w Opolu - ale znam 4 Holendrów, którzy z różnych powodów w Opolu przebywali i poruszali się po nim rowerami. Ty odpisujesz mi natomiast przypadkiem konsula, ktory jak piszesz był przerażony - nikt go jednak nie przejechał - a to sugerowałeś we wcześniejszym poście.

                            Nie mam zamairu rozpoznawać "na oko" co jest skuterem a co nie jest nim, na nikogo zresztą nie "trabię". Ale co nie zmienia faktu że zwykły rower rozpozna pewnie nawet członek stowarzyszenia Silesia :P - masz rower czy elekrorower? jeśli zwykły rower to dyskusja z Tobą o tym jest bezprzedmiotow - ja czepaiam się Twojego postępowania, nie czyjegoś - jakiegoś własciciela elektroroweru :)

                            wiem że w Wawie cyrk, czasem bywam i uczestniczę - miedzy innymi z partnerami społecznymi - ale to nie zwalnia Ciebie z przestrzegania prawa. Chabry są jak twierdzisz bezpieczniejsze - a wiesz dlaczego? bo wiekszość rowerzystów porusza się po drodze rowerowerj, poza oczywiście osobami które uważają że mogą łamać prawo ponieważ stosują nieposłuszeństwo obywatelskie. mam nadzieję że jakiś policjant wreszcie zauważy co robisz.
                            • gandharwa Re: Z braku scieżek rowerowych - knot w przepisa 01.09.11, 15:47
                              Policja na szczęście wykazuje się wysokim poziomem realizmu i interweniuje wtedy, gdy rowerzysta stanowi istotne zagrożenie dla siebie i innych ( np jazda po pijanemu ) a nie tylko dla znaku. Czyli pozycje ustalone. Ty masz rację, ja będę jeździł nadal po Chabrach a co do dróg rowerowych to w miarę możliwości będziemy jako stowarzyszenie wspierać wszelkie sensowne inicjatywy w mieście w celu stworzenia spójnego i bezpiecznego systemu dróg rowerowych.
                  • Gość: Lejak Re: Z braku scieżek rowerowych - knot w przepisa IP: *.dynamic.chello.pl 31.08.11, 19:29
                    > Nie wiem dlaczego się czepiasz. Nie namawiam innych do naśladowania. To, czy po
                    > winienem być na drodze czy też nie nie powinno kierowców zupełnie interesować,
                    > gdyż zakaz nie wynika ze znaku drogowego, ale ogólnego przepisu art 33 PRD. Ty
                    > jako kierowca nie jesteś więc w stanie ocenić, czy za żywopłotem na chodniku je
                    > st droga rowerowa czy też jej nie ma.

                    Bzdury waćpan opowiadasz. Na początku ul. Chabrów od strony Oleskiej jest znak "zakaz ruchu rowerów". Dalej aż do Luboszyckiej bodaj żadna z dróg nie jest drogą publiczną, więc znak ten obowiązuje do Luboszyckiej i chyba z tego głównie powodu nie jest powtarzany co droga wewnętrzna. Zwróć uwagę, że - o ile mnie pamięć nie myli - w przeciwnym kierunku sytuacja jest podobna, czyli zakaz ruchu rowerów tuż za skrzyżowaniem z Luboszycką i nigdzie dalej - bo to wszystko drogi wewnętrzne.

                    Nawet gdyby tych znaków nie było, zakaz poruszania się po drodze w tym wypadku wynika nie z przepisu ogólnego, ale ze szczegółowej regulacji ruchu przez oznakowanie znakiem drogi tylko dla rowerów/pieszych, który jest znakiem nakazu. Znaki nakazu nakazują, czyli zmuszają do określonego zachowania. Nakładają więc na pieszych i rowerzystów obowiązek korzystania z drogi rowerowej znakiem nakazu oznaczonej niezależnie od przepisu ogólnego. O ile znak zakazu ruchu rowerów zabrania poruszać się ulicą i nie mówi, którędy zamiast tego ma się poruszać rowerzysta, bo to regulują w tym układzie przepisy ogólne, o tyle znak wyznaczający drogę dla rowerów wskazuje, którędy rowerzysta powinien się poruszać.

                    > Nie rozumiem też w jaki sposób miałbym utrudniać ruch, skoro jezdnia jest na ty
                    > le szeroka, że wyminięcie mnie z zachowaniem 1m odstępu nie powoduje koniecznoś
                    > ci przekraczania osi jezdni.

                    Własnie dlatego, że znaki drogowe wszystkie są dla wszystkich. Znak zakazu ruchu rowerów (jak i zakazu ruchu pieszych) oraz znak nakazu wyznaczający drogę dla pieszych/rowerów INFORMUJE sobą jednocześnie kierowców, że na tej drodze pieszych/rowerzystów mają prawo się nie spodziewać jako podobnych jak oni uczestników ruchu i mogą odpowiednio do takiego założenia dostosować sposób jazdy. Jednym z zachowań może być jazda blisko prawej krawędzi jezdni. Jeśli nawet kierowca jednego pojazdu, o większych gabarytach (całkowicie przesłaniającego rowerzystę) wykona prawidłowo manewr wyprzedzania rowerzysty, to kierowca pojazdu jadącego za nim może już nie mieć szansy uniknięcia zderzenia - bo rowerzysty się w tym miejscu nie spodziewa i ma prawo się nie spodziewać, ponieważ jego świadomość ścieżki rowerowej wynika nie tylko z tego, czy ją widzi, ale z uważnej jazdy, podczas której zauważył znaki nakazujące poruszanie się rowerzystom ścieżką wydzieloną poza jezdnią. Szerokość jezdni/pasa ruchu nie ma tu nic do rzeczy, zwłaszcza że wbrew Twojemu dobremu samopoczuciu spora część ulicy Chabrów i to w miejscu dużego nagromadzenia przejść/przejazdów i azyli pośrodku jezdni jest właśnie bardzo wąska.

                    Oczywiście, że to, co w Opolu jest nazywane ścieżką czy drogą rowerową, jest tylko jej substytutem, miejscami rzeczywiście niebezpiecznym, ale też setki innych osób potrafią jakoś bezpiecznie z tego korzystać. Indywidualistyczne ignorowanie przepisów i naciągane podciąganie tego pod jednoobywatelskie nieposłuszeństwo jest dla mnie podszyte albo egoizmem, albo lekceważeniem otoczenia (co zresztą też na egoizm się jakoś przekłada). Albo jednym i drugim. Ja osobiście nie będę Ci zarzucał nicnierobienia, ale nawet nie wiesz, jak wiele straciłeś w moich oczach tą wypowiedzią.

                    Niestety nikt do tej pory nie szarpnął się, by zebrać pojawiające się w tej i innych dyskusjach interpretacje przepisów i zachowań i poddać je solidnej ocenie na przykład doświadczonych policjantów z drogówki czy wykładowców przepisów ruchu drogowego (takich, jacy mnie uczyli przepisów kilkadziesiąt lat temu - umiejących przez pół godziny omawiać pojedynczy zapis kodeksu drogowego czy przepisów wykonawczych analizując, jakie jest jego sedno, z czego wynika, co wynika z niego dla uczestników ruchu i dlaczego nie jest głupi, choć do tej pory wydawało mi się, że tak własnie jest), robiąc z tego konsekwentny cykl artykułów/programów w mediach. Niestety nie tylko na solidne ścieżki rowerowe, ale i na dobrego dziennikarza publicystycznego nas nie stać. Łatwiej wyjąć fragment czyjejś wypowiedzi i wrzucić większą czcionką losowo pomiędzy innymi artykułami.


                    • alanta1 Re: Z braku scieżek rowerowych - knot w przepisa 31.08.11, 20:42
                      Gość portalu: Lejak napisał(a):

                      > mogą odpowiednio do takiego założenia dostosować sposób jazdy. Jednym
                      > z zachowań może być jazda blisko prawej krawędzi jezdni.

                      Ale mają obowiązek spodziewać się np. wolnych skuterów, więc ten argument jest od czapy
                      A blisko prawej krawędzi, po studzienkach, jeżdżą tylko eLki ;)
                      • jureek Re: Z braku scieżek rowerowych - knot w przepisa 31.08.11, 21:52
                        alanta1 napisała:

                        > Ale mają obowiązek spodziewać się np. wolnych skuterów, więc ten argument jest
                        > od czapy

                        Ba, nawet pana pchającego wózek z makulaturą trzeba się tam spodziewać, bo o ile dobrze pamiętam, nie ma tam znaku B-12.
                        Jura
                        • alanta1 Re: Z braku scieżek rowerowych - knot w przepisa 31.08.11, 22:08
                          jureek napisał:

                          > Ba, nawet pana pchającego wózek z makulaturą trzeba się tam spodziewać

                          No ba, ja ostatnio na Oleskiej na wysokości polibudy natknęłam się na pana pchającego ulicą jakiś wózek POD PRĄD : D
                          • jureek Re: Z braku scieżek rowerowych - knot w przepisa 31.08.11, 23:07
                            alanta1 napisała:

                            > No ba, ja ostatnio na Oleskiej na wysokości polibudy natknęłam się na pana pcha
                            > jącego ulicą jakiś wózek POD PRĄD : D

                            To pewnie od nauczania, że pieszy ma chodzić lewą stroną :P
                            Jura
      • raid.op Re: Jak jeździć po Opolu, żeby nie skrzywdzić row 30.08.11, 22:25
        Przestań, ruch rowerowy wzdłuż Chabrów jest duży, a idiotów ignorujących zakaz jest niewielu więc to nie jest "nagminne". Samochodem po chodniku jechać nie musisz, wyręcza Cię w tym kilku idiotów, którzy odwiedzają Bazę i Lejdis. To wszystko pod patronatem komisariatu policji po drugiej stronie ulicy.
        • opolak Doi behemota i reszty 31.08.11, 20:22
          www.krakowrazem.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=371:krytycznie-o-kartach-rowerowych&catid=78:rower&Itemid=137
          Krytycznie o kartach rowerowych
          Rafał Muszczynko z serwisu „Polska na Rowery” celnie rozprawia się z tematem kart rowerowych. To ważny temat, bo edukacja najmłodszych rowerzystów jest w Polsce prawdopodobnie najgorsza w Europie, zaś darmowe kursy edukacyjne dla starszych rowerzystów nie istnieją w ogóle (65% zabitych rowerzystów ma 50 lat i więcej, a 29% zabitych rowerzystów ma 70 lat i więcej). Czemu do tej pory wszyscy ignorowali te nieprawidłowości?



          O sprawie pisałem już wcześniej w liście do Policji, czy we wnioskach do raportu KRBRD dot. bezpieczeństwa niechronionych uczestników ruchu drogowego.
          Trzeba to powiedzieć wprost: instytucja karty rowerowej to wadliwy wrak, który trzeba jak najszybciej zbudować od podstaw na nowo, bo swoim istnieniem tylko pozoruje prawidłową edukację młodzieży.
          W różnych tekstach Policji przeczytamy, że prowadzą oni kampanie i szkolenia, które mają

          „przyczynić się do podniesienia świadomości rowerzystów na temat zagrożeń, z którymi spotkają się na drogach oraz wyrobienia nawyku poszanowania przepisów prawa o ruchu drogowym. Jako priorytet uznano zwrócenie uwagi rowerzystom na fakt, że ich bezpieczeństwo w dużej mierze zależy od nich samych.”

          Tylko czy na istniejących szkoleniach dowiemy się czegoś praktycznego od ludzi, którzy na rowerze jeździli co najwyżej rekreacyjnie w weekendy? Czy nauczymy się bezpiecznych zachowań, jeśli uczymy się tylko teorii, a praktykę poznajemy jedynie „na sucho”, czyli na boisku przed szkołą, lub w miasteczku ruchu drogowego? Tam nie ma aut, tam nie ma realnych zagrożeń, tam nie ma prawdziwych sytuacji – są tylko modelowe i cukierkowe, które nie występują w prawdziwym życiu!
          Czy wyobrażacie sobie by osoba chcąca zdobyć prawo jazdy kat B mogła je zdobyć jedynie na podstawie szkoleń teoretycznych i jazdy po placu, ale bez jazdy po mieście? Albo by żołnierz jechał na misję do Afganistanu po przeszkoleniu teoretycznym i po strzelaniu na strzelnicy, ale bez manewrów na poligonie? Pewnie nie, a dokładnie tak wygląda system szkoleń na kartę rowerową, w myśl zasady: „wciśniemy teorię, damy się przejechać po ładnym miasteczku ruchu drogowego. Następnie damy dokument, a to że kursant nie umie się zachować w ruchu ulicznym to nie nasz problem, bo przecież go przeszkoliliśmy„.
          Temat znany jest już niektórym policjantom, ale autentyczne wypowiedzi niektórych funkcjonariuszy rozbrajają:

          „A kto weźmie odpowiedzialność za wypadek na ulicy w trakcie części praktycznej kursu?”, czy „jak mamy uczyć dzieci jeździć po ulicach, skoro są one takie niebezpieczne?”.

          Niestety, ale obecny stan to umywanie rąk i zamiatanie problemu pod dywan myśląc, że nikt nie zauważy. Winę za takie, a nie inne statystyki wypadków z udziałem nieletnich rowerzystów z kartami rowerowymi ponoszą w dużej mierze organy zajmujące się tym systemem szkolenia. Dlatego liczę na poważną debatę nad reformą systemu szkolenia na kartę rowerową.

          To nie atak
          Nie chce by mój tekst został odebrany jako atak na obecną ekipę, bo to dzięki ludziom takim jak Wiceminister Radosław Stępień z MI, czy Pani Katarzyna Turska z KRBRD bezpieczeństwo rowerzystów poprawiło się diametralnie. Media oczywiście wiedzą o ostatniej prorowerowej nowelizacji PoRD, ale już niewiele osób wie o powstałym w 2009 z inicjatywy MI Zespole ds. Ścieżek (Dróg) Rowerowych GDDKiA, który nadrabia gigantyczne cywilizacyjne zaległości Polski w dziedzinie projektowania dobrej infrastruktury rowerowej. Nie da się ukryć, że obowiązujące w Polsce rozporządzenia dotyczące projektowania i znakowania infrastruktury rowerowej są złe i niespójne i obecnie trwa ich dostosowywanie do przyjętych w Europie tzw. dobrych praktyk. To wszystko trzeba docenić, bo poprzednicy zostawili po sobie mnóstwo rzeczy do naprawienia, jednak kolejnym krokiem powinna być totalna reforma systemu „karty rowerowej”, bo ten problem jest od lat zamiatany pod dywan i żadna ekipa rządząca sobie z nim nie poradziła

          Zmiany, ale czy w dobrym kierunku?
          W swoim piśmie MSWiA poinformowało mnie, że

          „Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 25 stycznia 2011 r. podpisał ustawę z 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami, której gospodarzem jest Ministerstwo Infrastruktury. Podpisana ustawa reguluje m.in. zasady uzyskiwania przez uczniów szkół podstawowych karty rowerowej. Ustawa została opublikowana 10 lutego 2011 r. (Dz. U. nr 30, poz. 151) i wejdzie w życie po upływie roku od dnia ogłoszenia.
          Zgodnie z postanowieniami znowelizowanej ustawy sprawdzenia umiejętności osoby ubiegającej się o kartę rowerową będą dokonywać: nauczyciel posiadający specjalistyczne przeszkolenie z zakresu ruchu drogowego, policjant lub policjant w stanie spoczynku posiadający specjalistyczne przeszkolenie z zakresu ruchu drogowego, egzaminator lub instruktor.
          Karty rowerowe będą nieodpłatnie wydawane przez dyrektorów szkół lub dyrektorów wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego i szefów ośrodków szkolenia kierowców prowadzących zajęcia z dziećmi.

          Wymagania do uzyskiwania karty rowerowej, wzór karty rowerowej, sposób organizacji zajęć dla osób niebędących uczniami, ubiegających się o wydanie karty rowerowej oraz kwalifikacje osób prowadzących zajęcia dla osób niebędących uczniami określą w drodze rozporządzenia minister właściwy ds. transportu w porozumieniu
          z ministrem właściwym ds. oświaty i wychowania.”

          Już po pobieżnym przeczytaniu tej odpowiedzi wydaje się, że niewiele się w kwestii edukacji rowerzystów zmieni na lepsze. Dlatego trzeba odważnych reform w systemie edukacji najmłodszych w dziedzinie przepisów ruchu drogowego.

          forum.gazeta.pl/forum/w,755,125516409,,Rower_nie_dla_idiotow_Karta_rowerowa_dla_ws_.html?v=2
          Rower - nie dla idiotów. Karta rowerowa -dla wszystkich

          .....Może w cywilizowanych krajach ludzie na rowerach znają przynajmniej podstawy zasad ruchu drogowego. W Polsce jest z tym dramat i piszę to z punktu widzenia rowerzysty. Prosta sprawa - jak ktoś chce korzystać z jezdni to musi znać przepisy i znaki. A jak wiadomo my Polacy to taki naród co to wszystko "znajom i wiedzom" więc karta rowerowa jako potwierdzenie znajomości przepisów dla osób nie posiadających prawa jazdy jak najbardziej. .....

          • alanta1 Re: Doi behemota i reszty 31.08.11, 20:48
            opolak napisał:

            > lub w miasteczku ruchu drogowego? Tam nie ma aut, tam nie ma realnych zagrożeń, tam nie ma prawdziwych sytuacji

            Żebyż chociaż te miasteczka były <wzdycha> to rodzice mogliby dzieci trochę poduczyć podstaw. Na Chabrach kiedyś takie było, teraz pewnie chwastami zarosło...
            • gandharwa Re: Doi behemota i reszty 31.08.11, 20:52
              Nie tyle zarosło, ile został zamieniony na parking osiedlowy, podobnie zresztą jak słynne "indiańskie miasteczko"..
              • dar54 Do behemota i reszty 01.09.11, 14:31
                Ale są ogródki piwne , wspaniały park na wyspie Bolko, kanciaste i wysokie krawężniki na chodnikach itd. ....itp....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja