Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rowerzystę

IP: *.dynamic.chello.pl 01.09.11, 09:15
Co wy na to ?
    • Gość: Kol Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.11, 09:32
      Pytanie jest na czasie. Część rowerzystów przegina (żeby nie było- teraz jak jest ciepło jeżdżę rowerem do pracy) z jazdą po chodnikach. Pędzenie po chodnikach jest nagminne. Szczególnie młodzi gniewni albo szybcy i wściekli lawirują na wąskich często chodnikach bardzo szybko ufni w swe ogromne umiejętności i refleks. I najlepsze jest to, że są święcie przekonani, że trzeba stanąć i poczekać aż ONI przejadą. Kojarzycie chodnik na Ozimskiej po przeciwnej stronie PZU. Wąziutki na jakieś dwie osoby z trudem. Laska jadąca tym chodnikiem nie uważała za stosowne ani uważać ani przenieść się na szerszy. Walnęła mnie w rękę kierownicą i ani be ani me ani kukuryku, uważała pewnie, że to moja wina.
      • tiresias Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 09:41
        należy chodzić ostrożnie i rozglądać się, aby w odpowiednim czasie zauważyć nadjeżdżającego rowerzystę. w wąskich miejscach (jak to przy PZU) pieszy winien 'przylgnąć' do ściany budynku, ale tylko na krótką chwilę, aby pędzący rowerzysta mógł swobodnie przejechać. to chyba dość proste...
        • Gość: Kol Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.11, 09:49
          Czy tę zasadę proponujesz także zastosować w stosunkach rowerzyści- kierowcy. Niech rowerzyści przylegają do pobocza albo drzewa przed pędzącym autem. A tak serio to ręce opadają jak się czyta takie propozycje.
          • Gość: behemot Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 01.09.11, 10:23
            Po niemiłych doswiadczeniach z rowerzystami na drodze pieszo rowerowej do Bolkosee, postanowiłem zaopatrzyć się w kamizelkę ostrzegawczą (odblaskową) z napisem, prośbą, ROWERZYSTO UŻYWAJ DZWONKA. No bo taki napis - myślałem - ośmieli tych, co mają opory przed dzwonieniem, a ja będę bezpiecznie usuwał się im z drogi i konflikt interesów zniknie. Ale moja partnerka, w niezgłębionej swej mądrości, zasiała wątpliwość, że zanim zdąży cyklista przeczytać i zreagować to będzie i tak za późno. Zacząłem kombinować nad jakimś piktogramem, bo faktycznie, nie każdy cyklista potrafi czytać po polsku a dodawanie angielskiego czy niemieckiego dopiero by sprawę skomplikowało. Za skuteczne uznałem umieszczenie na plecach wizerunku roweru i dzwonka barwy czerwonej. Ostatecznie jednak zrezygnowałem z kamizelki i spacerowania tą trasą, jak zwykle z wrodzonego lenistwa, nad czym ubolewam.
            • gandharwa Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 12:59
              No nareszcie będzie można wyhaczyć behemota w realu. Cyknie się fotkę i puści w sieć :-)
      • gandharwa Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 13:01
        eee...przesada. Tam rowerzysta? Przecież przy bankomacie BZWBK zawsze taka kolejka, że przejść nie można a co dopiero na rowerze?
        • przemo_opole Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 13:06
          mowa była o drugiej stronie chodnika
          kolejka do bnankomatu to inna sprawa, bankomat zlokalizowany z beznadziejnym miejscu, poza tym niebezpiecznie wieczorem samotnie do tej jamy włazić
          • gandharwa Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 13:47
            Przemo: Kojarzycie chodnik na Ozimskiej po przeciwnej stronie PZU. Wąziutki na jakieś dwie osoby z trudem

            Wg mnie autorowi chodzi o stronę "bankową" a nie "ubezpieczeniową"
            • Gość: Kol Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.11, 13:52
              Dokładnie i tam jechała sobie beztroska panienka.
              • przemo_opole Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 14:08
                Nie przypuszczałem, że można być aż tak "beztroskim" :)
    • Gość: gość Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower IP: *.dynamic.chello.pl 01.09.11, 10:05
      Chodzenie po ulicy Koraszewskiego to dopiero wyzwanie!Nie dość , że dla rowerzystów wprowadzono ograniczenie w centrum do 30 km/h to pędzą po chodniku nie korzystając z jezdni.Już dwukrotnie byłam 'potraktowana" rowerem na dodatek z właściwym komentarzem rowerzysty.W Rynku na placu przed Ratuszem nie możesz póścić dziecka z ręki bo z każdej strony z nienacka jest atakowane pędzącymi rowerami.Ludzie co się dzieje?Czy ktoś to poskromi.Nie mam nic do akcji "rowerem szybciej i zdrowiej", ale rowerzystów należy ujazmić muszą zrozumieć, że mają nie tylko prawa, ale przede wszystkim muszą szanować pieszych!
    • alanta1 Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 10:36
      To proste, wystarczy zejść ze ścieżki rowerowej...

      Szczególnie tej na Luboszyckiej i na mostach
      • okobar79 Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 10:49
        drogi rowerowe drogami rowerowymi
        tutaj omawiamy chodniki :P
        • alanta1 Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 10:58
          W tytułowym poście nie było zawężenia tematu :P
          • przemo_opole Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 13:09
            Ale rozmawiamy o chodnikach. Problem jest i narasta. Nie udawaj, że ktoś to sobie wymyślił.
            Ostatni jakaś Pani jadąca "przepisowo" z dzieckiem na bagażniku wylądowała w krzakach bo pędziła prosto na mnie i liczyła że ustąpię. Potem oczywiście było wielkie oburzenie, bo co to mogło jej się stać.
            Jak SM i Policja tego nie zaczną w końcu tępić to nie da się normalnie chodzić po mieście.
            • jureek Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 13:30
              przemo_opole napisał:

              > Ale rozmawiamy o chodnikach. Problem jest i narasta. Nie udawaj, że ktoś to sob
              > ie wymyślił.
              > Ostatni jakaś Pani jadąca "przepisowo" z dzieckiem na bagażniku wylądowała w kr
              > zakach bo pędziła prosto na mnie i liczyła że ustąpię. Potem oczywiście było wi
              > elkie oburzenie, bo co to mogło jej się stać.
              > Jak SM i Policja tego nie zaczną w końcu tępić to nie da się normalnie chodzić
              > po mieście.

              Jakoś strasznie pechowy jesteś. Przez ostatnich kilka lat raz mi się zdarzyło, że jakaś kobita na rowerze przejechała trochę za blisko mnie na Książąt Opolskich koło kurii. A poza tym nie miałem jako pieszy żadnych nieprzyjemnych spotkań z rowerzystami. To już prędzej się zdarzy, że jakiś samochód na przejściu dla pieszych przelatuje mi przed nosem, albo prawie po piętach przejeżdża.
              Jura
              • przemo_opole Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 13:35
                Rzomawiamy o rowerzystach na chodnikach. Samochody to inny problem, taki sam brak kultury.
                A pechowy nie jestem, po prostu inni zlezą i jeszcze przeproszą. A jak na mnie po chodniku rower pędzi to nie ma co liczyć na moje ustępstwo. Kulturalnych rowerzystów zawsze przepuszczam i jeszcze im mówię "proszę bardzo".
              • przemo_opole Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 02.09.11, 18:40
                I kolejny przykład mojego "pecha" a raczej braku umiejętności wtapiania się w ścianę budynku.
                Szedłem dzisiaj chodnikiem na pl. Kopernika, od stronyu Reymonta, zbliżając się do ul. Kośnego. Chodnik znosnie szeroki, ale nie za bardzo. Jechało dwóch rowerzystów, przy czym jeden postanowił wyprzedzić na tym chodniku drugiego. Jako, że choćbym chciał, to nie miałem jak mu ustąpić miejsca, zderzył się najpierw ze mną a potem siłą rzeczy z wyprzedzanym rowerzystą.
                Czy to jest normalne? Gdyby to była starsza osoba, doszłoby na pewno do przewrócenia i być może obrażeń. Czy "państwo" na rowerach się w końcu opamięta???
      • przemo_opole Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 13:05
        Doskonale wiesz, że co najmniej jedym moście ścieżka jest tak zrobiona, że się nie da po niej nie chodzić.
        • jureek Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 13:26
          przemo_opole napisał:

          > Doskonale wiesz, że co najmniej jedym moście ścieżka jest tak zrobiona, że się
          > nie da po niej nie chodzić.

          Od rowerzystów wymaga się, żeby nie jechali jezdnią, tylkokorzystali ze ścieżki nawet wtedy, gdy jest po drugiej ulicy. Może więc analogicznie piesi przeszli też na drugą stronę ulicy, gdzie jest chodnik bez ścieżki rowerowej.
          Jura
          • przemo_opole Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 13:33
            Chyba Ciebie trochę poniosło. Chodnik jest przede wszystkim dla pieszych. Naprawdę uważasz, że osoby starsze, niepełnosprawne, z dziećmi, z wózkami mają ganiać z jednej strony na drugą, bo ktoś miał fantazję albo nie pomyślał?
            A poza tym na tym moście, ścieżka jest po obu stronach. I to by było tyle w temacie.
            Widać, że rzadko bywasz tutaj, bo naprawdę towarzystwo się rozbestwiło i robi się coraz bardziej bezczelne.
            • jureek Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 14:05
              przemo_opole napisał:

              > Chyba Ciebie trochę poniosło. Chodnik jest przede wszystkim dla pieszych. Napra
              > wdę uważasz, że osoby starsze, niepełnosprawne, z dziećmi, z wózkami mają gania
              > ć z jednej strony na drugą, bo ktoś miał fantazję albo nie pomyślał?

              Nie, wcale tak nie uważam. Gdy widzę, że ścieżką dla roweru idzie pieszy, nie mam najmniejszego problemu z tym, żeby zwolnić i ominąć go jak najszerszym łukiem, a jeśli się nie da, to poczekać, aż zejdzie, albo aż będzie możliwość ominięcia go. Korona mi przez to z głowy nie spadnie.
              Napisałem o przechodzeniu na drugą stronę, żeby unaocznić absurdalność tego, czego domagają się często kierowcy od rowerzystów - czyli, żeby korzystali ze ścieżki nawet, jeśli jest ona tylko po drugiej stronie.

              > Widać, że rzadko bywasz tutaj, bo naprawdę towarzystwo się rozbestwiło i robi s
              > ię coraz bardziej bezczelne.

              Bywam często (za dwa tygodnie znowu będę, a poten ponad tydzień na ferie "wykopkowe" na początku października) i owszem, zauważam coraz więcej rowerów na ulicach, ale wielkiego rozbestwienia nie zauważam.
              Jura
              • przemo_opole Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 14:11
                Jurek, ale to są całkiem różne problemy. Ja też kieruję samochodem i prawidłowo jadący rowerzyści nie są dla mnie problemem. Jak dla kogoś są to ma problem ze sobą.

                Pochodz sobie po centrum więcej i krytycznym okiem poobserwuj to zobaczysz co się dzieje.
              • myrdin Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 04.09.11, 13:17
                Witaj Jurek!

                Piszesz o pieszych i rowerzystach, to trochę nie tak.
                Jeśli chodnik jest tylko po jednej stronie drogi to oczywiście wymaga się od pieszych by szli tą właśnie stroną drogi – w znakomitej większości przypadków tak właśnie piesi robią.
                Patrząc natomiast tak jak Ty należałoby zezwolić by kierowcy (samochodów) mogli ignorować np. drogi jednokierunkowe (bo przecież to absurd by jechać dwa kilometry na około zamiast sto metrów pod prąd).

                Co się zaś tyczy „rozbestwienia” którego nie zauważasz. Ostatnio modne stało się na ruchliwych drogach (wzdłuż których bywa że są ścieżki rowerowe) że para rowerzystów w godzinach szczytu jedzie jezdnią obok siebie. Ewidentnie ze złośliwości by utrudnić życie innym. Złośliwości ze strony rowerzystów są zresztą i inne (nie przeczę, ze strony kierowców samochodów również – ostatnio jednak odnoszę wrażenie że niektórzy specjalnie starają się z wyjątków zrobić regułę i doprowadzić do faktycznego konfliktu).

                Pozdrawiam
                Tomasz Myrdin
                • jureek Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 04.09.11, 14:53
                  myrdin napisał:

                  > Patrząc natomiast tak jak Ty należałoby zezwolić by kierowcy (samochodów) mogli
                  > ignorować np. drogi jednokierunkowe (bo przecież to absurd by jechać dwa kilom
                  > etry na około zamiast sto metrów pod prąd).

                  Ależ mi właśnie chodzi o to, że kierowcy domagają się od rowerzystów, żeby dla ich (kierowców) wygody rowerzyści korzystali ze ścieżek nawet wtedy, gdy tych ścieżek nie ma w kierunku jazdy, czyli, żeby jeździli niejako pod prąd. Takie żądania są nie tylko sprzeczne z prawem, ale także ze zdrowym rozsądkiem. Statystyki pokazują, że ryzyko wypadku na drodze rowerowej po lewej stronie jezdni jest dwanaście razy większe niż wtedy, gdy rowerzysta jedzie drogą rowerową po prawej stronie. A do tego trzeba dodać to, że żeby dostać się na tę drogą rowerową po drugiej stronie trzeba przejechać w poprzek jezdni, co też jest poważnym czynnikiem ryzyka. Dlatego w Niemczech jest jednoznacznie zabroniona (pod karą do 15 euro) jazda drogą rowerową po lewej stronie jezdni, chyba że taka droga jest wyraźnie oznaczona jako dwukierunkowa.
                  Pamiętam, że niedawno miałem taką sytuację w Niemczech. Jadę sobie przez jakieś osiedle domków jednorodzinnych (strefa 30), prawą stroną drogi, nie środkiem pasa, lecz prawidłowo przy krawędzi jezdni. Dojeżdża do mnie jakiś dziadek golfem, ale zamiast wyprzedzić, co mógł spokojnie zrobić, bo nic z przeciwka nie jechało, jedzie równolegle do mnie, otwiera prawe okno i zaczyna mi opowiadać, że po lewej stronie drogi jest ścieżka rowerowa. Grzecznie dziadkowi podziękowałem i powiedziałem, że na pewno z tej ścieżki skorzystam, gdy będę wracał.

                  > Co się zaś tyczy „rozbestwienia” którego nie zauważasz. Ostatnio mo
                  > dne stało się na ruchliwych drogach (wzdłuż których bywa że są ścieżki rowerowe
                  > ) że para rowerzystów w godzinach szczytu jedzie jezdnią obok siebie. Ewidentni
                  > e ze złośliwości by utrudnić życie innym.

                  Eee, to nie jest Opole wcale tak zakorkowane, jak tu niektórzy płaczą. Jeżeli w godzinach szczytu da się jechać ruchliwą drogą szybciej niż rowerzysta, to o jakich korkach mowa?
                  Pozdrawiam
                  Jura
                  • gandharwa Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 04.09.11, 16:05
                    Po prostu brak u nas edukacji dla pieszych, rowerzystów i kierowców. W Polsce panuje jakieś dziwne przekonanie, że "prawo trzeba znać" tzn. że wystarczy, gdy odpowiednie ministerstwo lub Sejm wyda rozporządzenie czy ustawę i nagle hokus-pokus, wszyscy je znają i się stosują.

                    Dobrze byłoby zrobić jakieś badania czy dla przykładu kierowcy wiedzą, kto ma pierwszeństwo na przejeździe rowerowym i czy wiedzą, że takie przejazdy istnieją. Rowerzyści - kiedy mogą jechać obok siebie a kiedy nie. Piesi , co mogą na jezdni a co na drodze rowerowej i kiedy rowerzysta może być na chodniku.

                    To takie sprawy, które wymagają odpowiednich kampanii, a nie tylko wymagania i straszenia policją. Inaczej mamy martwe przepisy.

                    W Polsce martwym przepisem jest np zasada prawej ręki na skrzyżowaniach, gdy nie ma znaków regulujących pierwszeństwo. W Opolu (dz. kwiatów ), jeszcze jest jako-tako, ale w Krakowie czy gdzie indziej - horror. Pierwszeństwo ma ten, kto jedzie na wprost.
                    • alanta1 Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 04.09.11, 16:20
                      gandharwa napisał:

                      > Dobrze byłoby zrobić jakieś badania czy dla przykładu kierowcy wiedzą

                      Po co robić badania, ja ci mogę odpowiedzieć, ze znakomita większość nie wie. I to kierowców, a z pieszymi i rowerzystami w ogóle jest armageddon :/
                      Wynagrodzenie za wyczerpującą odpowiedź proszę przelać na moje konto ;)

                      A jak jest z regułą prawej ręki, to proponuję poobserwować na dużych parkingach marketowych, gdzie nie ma znaków- też jest horror
                  • Gość: behemot Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 04.09.11, 20:56
                    Na Wiejskiej jest droga dla rowerów. Jadę w kierunku Oleskiej a na pasie popycha radosna grupa rowerzystów. No to im mówię, że po lewej jest droga dla rowerów, bedzie im bezpieczniej i wygodniej, kierowcom też a oni na to, że to nie w ich kierunku. Ręce opadają.
                    • jureek Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 04.09.11, 22:32
                      Gość portalu: behemot napisał(a):

                      > Na Wiejskiej jest droga dla rowerów. Jadę w kierunku Oleskiej a na pasie popych
                      > a radosna grupa rowerzystów. No to im mówię, że po lewej jest droga dla rowerów
                      > , bedzie im bezpieczniej i wygodniej, kierowcom też a oni na to, że to nie w ic
                      > h kierunku. Ręce opadają.

                      A ta droga rowerowa była w ich kierunku? No bo jeśli dobrze Twój opis zrozumiałem, to oni też jechali w kierunku Oleskiej, czyli mieli rację, że droga ta nie była w ich kierunku, Ty zaś nie miałeś racji twierdząc, że będą mieli bezpieczniej i wygodniej, gdy pojadą drogą rowerową po lewej stronie. Ja jechałem tą drogą nieraz i stąd wiem, że na pewno nie jest tak ani bezpieczniej, ani wygodniej. Droga rowerowa urywa się nagle kilkadziesiąt metrów przed skrzyżowaniem z Oleską i trzeba teleportować się na prawą stronę jezdni w takim miejscu, że z tyłu jest lekki zakręt i nie widać, czy nie jadą auta. A w ogóle takie przejeżdżanie przez jezdnię wte i we wte wcale bezpieczne nie jest. Wygodnie też nie jest, bo co parę metrów są wyjazdy z posesji i jedzie się jak po muldach. Ta droga rowerowa na Wiejskiej to piękny przykład, jak wywala się pieniądze w błoto. Zamiast robić drożej z kostki, można było poszerzyć jezdnię i wymalować pasy dla rowerów w obu kierunkach.
                      Jura
                    • Gość: PUMA Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower IP: *.pools.arcor-ip.net 05.09.11, 02:35
                      No i dobrze zrobili. Takie są przepisy. Drogi rowerowe obustronne muszą być oznakowanie specjalnie, inaczej jedziesz po prawej stronie jezdni (obowiązuje ruch prawostronny).
                      • Gość: Marki Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.11, 13:51
                        To może jeszcze budujmy bezkolizyjne skrzyżowania ścieżek rowerowych, jakieś wielopoziomowe, albo dwupasmówki, bo są przecież tacy co śmigają szybciej. Zawsze absurd- albo w jedną albo druga stronę !
                  • myrdin Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 04.09.11, 22:02
                    Jurek! Wiesz dobrze że od dawna mieszkam poza Opolem, skąd więc wniosek że to o Opole chodziło? ;)
                    Ci weseli rowerzyści spotkali się ze mną kilka razy na trasie Opole – Namysłów (fakt, raz w Opolu na Sobieskiego) gdzie pomimo wszystko da się jechać nieco szybciej niż rowerzysta (zwłaszcza jak jedzie poniżej 10km/h) i z dwa razy między Opolem a Prudnikiem (w okolicy Krobusza). Widywałem takich również poza województwem (oczywiście rowerzystów jadących parami na bocznych drogach pomijam – tam niech sobie jadą).

                    Co się zaś tyczy jazdy ścieżką rowerową pod prąd – czy w Polsce ścieżki rowerowe są jednokierunkowe? Co do zasady nie! Nie pisz więc o jeździe pod prąd bowiem tu nie znajduje to uzasadnienia.
                    Piszesz że w Niemczech ścieżki są przeważnie jednokierunkowe. Cóż, nigdy nie twierdziłem że w Niemczech wszystko jest najlepsze (chociaż ogólny poziom absurdu wydaje mi się tam nieco niższy niż u nas), o ile mnie pamięć nie myli Ty też nigdy tego nie twierdziłeś – czyżbyś zmienił poglądy? ;)
                    A poważniej, pomysł jednokierunkowych ścieżek rowerowych (pomijam ścisłe centra miast – tam może to być zasadne)uważam za bezsensowny.
                    Piszesz że ryzyko wypadku na dwukierunkowej ścieżce rowerowej jest dwanaście razy wyższe. Możesz podać liczby (nie tylko proporcje) i o jakie wypadki chodzi?
                    Jeśli okaże się że na jednokierunkowych ścieżkach rowerowych wypadki zdarzają się raz w roku na 10000 km ścieżki a na dwukierunkowych dwanaście razy częściej to mogę się z tym zgodzić, nie wydaje mi się jednak by z tego powodu należało budować podwójne ścieżki rowerowe.
                    Co do zaś samych wypadków – czy chodzi o przypadek gdy zderza się czołowo dwóch nietrzeźwych (bo na trzeźwo chyba się tego zrobić nie da) rowerzystów? Wiesz, to też nie byłby dla mnie argument do budowania podwójnych ścieżek rowerowych.

                    Piszesz że przejazd na drugą stronę jezdni jest poważnym ryzykiem. Jurek! Proszę Cię, nie przesadzaj! Przejazd na drugą stronę ulicy jest związany z podobnym ryzykiem jak przejście przez nią (ostatecznie jak ktoś aż tak bardzo się tego boi to rower można przeprowadzić przez jezdnię). Oczywiście, jest to pewne ryzyko, ale pomimo wszystko na tyle małe że można je pominąć.

                    Poważnym natomiast problemem jest to że rowerzyści nagminnie nie stosują się do przepisów ruchu drogowego. Za szczyt bezczelności uważam akcję którą jakiś czas temu prowadzono by wymusić łagodne karanie (a najlepiej niekaranie) pijanych rowerzystów. To są poważne problemy stwarzające olbrzymie zagrożenie dla bezpieczeństwa na drodze, wybacz ale w porównaniu z nimi większe ryzyko związane z jazdą na dwukierunkowej ścieżce rowerowej czy też z koniecznością przejazdu na drugą stronę ulicy jest po prostu wydumane. ;)

                    Pozdrawiam
                    Tomasz Myrdin
          • gandharwa Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 13:52
            Wg mnie nie trzeba korzystać ze ścieżki, jeżeli jest po drugiej stronie ulicy, no chyba że jest wyraźnie oznakowana ( i szeroka) na ruch obustronny (szerokość ścieżki wyłącznej chyba z 2 m min, drogi pieszo-rowerowej z 3 m min, o ile się nie mylę) oraz jest wyznaczony przejazd przez jezdnię do tej ścieżki. W przeciwnym przypadku ...Art. 33 ust 1 PDR " kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić."
            • Gość: behemot Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 04.09.11, 23:21
              Wzdłuż Wygonowej jest droga dla rowerów. Jadąc do Turawa Park skorzystam ze ścieżki, bo w moim kierunku. Wracając, bedę jechał jezdnią, bo takie mam prawo i nie w moim kierunku jest ścieżka(powinny być po obu stronach i z kostki) zgodnie z tym prawem jakis zmotoryzowany pieszy może mi w majestacie tego prawa zrobić z doopy jesień średniowiecza. Jak przeżyję, bedę się leczył miesiacami i z radością, ze skorzystałem ze swego prawa a nie ścieżki rowerowej, co była nie w moim kierunku. Taką logiką kieruje się jureek i gandharwa. Ja z troski o doopę nie skorzystam z danego mi prawa jazdy po jezdni gdy obok jest droga dla rowerów, wybiorę ścieżkę. Takiej interpretacji kierunku, jaki prezentują obaj wymienieni, w najśmielszych oczekiwaniach nie przewidział ustawodawca. Jest ścieżka, czy po lewej stronie drogi czy po prawej ( na zadnej nie widziałem oznakowania, że jest jednokierunkowa - to byłby bezsens - idea ścieżki to przede wszystkim odizolowanie rowerzystów od samochodów) to należy z niej korzystać. A nie domagac sie budowy ścieżek po dwóch stronach drogi, co przy naszej mizerii finansowej i natężeniu ruchu rowerowego jest wyrzucaniem kasy w błoto.
              • jureek Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 04.09.11, 23:41
                Gość portalu: behemot napisał(a):

                > A nie domagac
                > sie budowy ścieżek po dwóch stronach drogi, co przy naszej mizerii finansowej i
                > natężeniu ruchu rowerowego jest wyrzucaniem kasy w błoto.

                Wyrzucaniem kasy w błoto jest budowa dróg rowerowych z jakiejś kostki, kiedy wystarczyłoby wymalować pas na jezdni i ewentualnie wydzieloną dla rowerów część jezdni wymalować na czerwono. Na pewno koszty takiego rozwiązania w obu kierunkach byłyby mniejsze niż taka bezsensowna ścieżka jak w Gosławicach.
                Jura
              • jureek Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 04.09.11, 23:48
                Gość portalu: behemot napisał(a):

                > Ja z troski o doopę ni
                > e skorzystam z danego mi prawa jazdy po jezdni gdy obok jest droga dla rowerów,
                > wybiorę ścieżkę.

                ... i wpakujesz się na samochód wyjeżdżający z posesji w prawo, który nie sprawdzał przed wyjazdem, czy coś nie nadjeżdża z jego prawej strony. To jest właśnie powód, dlaczego ryzyko wypadku na takiej ścieżce "pod prąd" jest 12 razy większe niż na ścieżce zgodnie z kierunkiem ruchu.
                Widzę jednak, że najwięcej do powiedzenia na temat, co jest dla rowerzysty bezpieczne i wygodne mają teoretycy, roweru dosiadający od wielkiego święta.
                Jura

                • Gość: behemot Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 05.09.11, 00:39
                  Ty zaś jesteś praktyk roweru i malarz pasów a dwóch kierunkach. Pasek namalowany kierowcy(ty ponoć wogóle nie masz auta, to posłuchaj praktyka) mają w doopie. Kraweżnik budzi zas respekt bo można uszkodzić autko, oponkę lub felgę i żaden ci nie wjedzie na ścieżkę rowerową oddzieloną krawężnikiem. Jeden podobnie do Ciebie myślący w pewnej wiosce wpadł na pomysł, po co budować chodnik dla pieszych, jak wystarczy namalować ciąglą linię wyznaczającą chodnik. No i bezpieczeństwa pieszych nijak to nie poprawiło, bo kierowcy linię ignorowali a gdyby był kraweżnik? Tych wyjeżdżających z posesji się nie obawiam bo prędkość mają niewielką a po tej ścieżce dwudziestka to dla mnie w sam raz. I choćby mi tam grozilo stukrotne niebezpieczeństwo kolizji z innym rowerzystą, pieszym czy kombajnem, traktorem i samochodem wyjeżdżającym z posesji(włączającym sie do ruchu) to wole to, jak być przywalonym od tylca lub z boku przez pojazd nawet przepisowo jadący 50 km/h.
                  • jureek Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 05.09.11, 01:11
                    To, że nie mam własnego samochodu, nie znaczy, że samochodem nie jeżdżę. Przejechałem już dobrze ponad milion kilometrów, więc jakąś tam praktykę mam.
                    Dziwi mnie tylko, że te podobno tak niebezpieczne rozwiązania z malowaniem linii na jezdni sprawdzają się w krajach, gdzie wypadków z rowerzystami jest o wiele mniej niż u nas.
                    Jak już rzeczywiście linie nic nie znaczą, to można postawić niski murek na asfalcie - i tak jest to tańsze rozwiązanie niż słynna kostka Brauna.
                    Jura
                    • Gość: behemot Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 05.09.11, 07:51
                      Takie rozwiazania sprawdzaja sie równiez u nas w strefach ograniczonego ruchu do 30, w strefach zamieszkania lub wylaczonych z ruchu samochodów, w Opolu na Krakowskiej, na moście na Bolko na moscie Piastowskim czy wspomnianej Wygonowej. Tam gdzie jest duże natężenie ruchu i nieograniczony tonaż pojazdów, malowanie pasków jest tanie ale nie zabezpiecza bezpieczeństwa rowerzystów a przecież w budowaniu ścieżek o to chodzi.
                      • jureek Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 05.09.11, 10:26
                        Gość portalu: behemot napisał(a):

                        > Takie rozwiazania sprawdzaja sie równiez u nas w strefach ograniczonego ruchu d
                        > o 30, w strefach zamieszkania lub wylaczonych z ruchu samochodów, w Opolu na Kr
                        > akowskiej, na moście na Bolko na moscie Piastowskim czy wspomnianej Wygonowej.
                        > Tam gdzie jest duże natężenie ruchu i nieograniczony tonaż pojazdów, malowanie
                        > pasków jest tanie ale nie zabezpiecza bezpieczeństwa rowerzystów a przecież w b
                        > udowaniu ścieżek o to chodzi.

                        g.co/maps/7z7a
                        Tędy jechałem już rowerem i samochodem setki razy i nie czuję się w żaden sposób na tej drodze dla rowerów zagrożony tylko dlatego, że nie jest to czerwona kostka brukowa. Uważam, że tak jest nawet bezpieczniej, bo na takiej drodze rowerowej jestem lepiej widoczny dla samochodów.
                        Jura
                        • jureek Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 05.09.11, 10:48
                          g.co/maps/94fs
                          A tędy jeżdżę codziennie dwa razy - z pociągu do pracy i z pracy na pociąg.
                          Nie można by tak samo to rozmalować np. na Chabrach, gdzie jezdnia jest wystarczająco szeroka?
                          Jura
                          • Gość: behemot Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 05.09.11, 15:32
                            Ruch rowerowy tam po byku. A co zrobisz pędząc po wymalowanej ścieżce jak parkujący będzie się chciał wlączyć do ruchu albo jadący pasem by zaparkować musi przejechać przez wymalowaną ścieżkę? No cóż ale wiadomo, to Niemcy tam kultura i bezpieczeństwo wszystkich wysokie.
                • myrdin Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 05.09.11, 11:24
                  Jurek, czy dobrze Cię zrozumiałem? W Niemczech kierowcy wyjeżdżając z posesji patrzą tylko w lewo?
                  Czy chodniki w Niemczech też są jednokierunkowe? Bo jeśli nie to niepatrzący w prawo kierowcy wyjeżdżający z posesji powinni masowo rozjeżdżać pieszych idących z prawej. ;)

                  Wspominasz ciągle o tym dwunastokrotnie większym ryzyku. Pytałem Cię już o liczby, bo jak wiesz ma to spore znaczenie dla poprawności oceny (im mniej przypadków tym więcej przypadku a mniej reguły).

                  Na koniec sprawa teoretyków roweru – zawsze uważałem że by móc wypowiadać się o hodowli drobiu nie trzeba być kogutem. ;)

                  Pozdrawiam
                  Tomasz Myrdin
                  • alanta1 Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 05.09.11, 11:35
                    myrdin napisał:

                    > Na koniec sprawa teoretyków roweru – zawsze uważałem że by móc wypowiadać
                    > się o hodowli drobiu nie trzeba być kogutem. ;)

                    Ależ Jureek nie wymagał, żeby rowery się wypowiadały ;)
                    A opinia hodowcy jest zawsze bardziej wiarygodna, bo poparta doświadczeniem.
                    • myrdin Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 05.09.11, 11:49
                      alanta1 napisała:
                      > Ależ Jureek nie wymagał, żeby rowery się wypowiadały ;)

                      ROTFL

                      > A opinia hodowcy jest zawsze bardziej wiarygodna, bo poparta doświadczeniem.

                      Tylko kto tu jest hodowcą? Tylko rowerzysta czy też każdy kto porusza się po drogach i potrafi patrzeć?

                      Pozdrawiam
                      Tomasz Myrdin
                      • alanta1 Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 05.09.11, 12:15
                        A to już Behemot opisał. Najlepszym "hodowcą" jest ten, co korzysta z dróg w różny sposób, zarówno jako pieszy, rowerzysta i kierowca, bo z różnych punktów widzenia może patrzeć. A chyba sie zgodzisz, ze miejsce siedzenia determinuje punkt widzenia?

                        Znaczy ja elytą jestem :P A nie, Jureek jest większą elytą, bo zagramanicą zbiera doświadczenia :)
                        • myrdin Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 05.09.11, 15:35
                          Tak, wiem że Jurek ma spore doświadczenie. Zdarzyło mi się już z nim i za nim jeździć. Jednak z faktu że ktoś potrafi się świetnie odnaleźć w warunkach które dla niego przygotowali inni wcale nie wynika że będzie on również potrafił świetnie się odnaleźć przy wprowadzaniu zmian do tych warunków. To zupełnie inne umiejętności.
                          Przykładowo, można sobie rozmawiać czy lepiej (taniej) jest budować ścieżkę rowerową z kostki czy wyciąć kawałek z jezdni poprzez namalowanie pasów. Gdy jednak nie wiemy jaka jest cena m2 np. drogi krajowej a jaka m2 ścieżki rowerowej z kostki, gdy nie wiemy jakie są wymogi względem szerokości pasa ruchu i ewentualnego pasa awaryjnego to taka dyskusja jest pozbawiona sensu.
                          Tak samo jest gdy posługujemy się nieweryfikowalnymi danymi statystycznymi – co one wnoszą do dyskusji?

                          Dziwi mnie też w przypadku Jurka domaganie się jednokierunkowych ścieżek rowerowych. Wiadomo że na pojedyncze (dwukierunkowe) nie ma (i nie będzie wystarczająco dużo) pieniędzy. O czym więc dyskutujemy? Jaki jest sens rozważania tego co jest niemożliwe? Zwłaszcza gdy dzieje się to kosztem tego co możliwe.

                          Pozdrawiam
                          Tomasz Myrdin
                          • alanta1 Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 05.09.11, 22:03
                            myrdin napisał:

                            > O czym więc dyskutujemy? Jaki jest sens rozważania tego co jest niemożliwe?

                            Ależ czy ktoś ci każe dyskutować? ;)

                            Czy w ogóle dyskusje mają sens? Mają, bo można się wielu rzeczy dowiedzieć, zmienić ogląd na jakąś sprawę, a może z niemożliwego jakąś drobną sprawę da sie u nas jednak zaadaptować?
                            • myrdin Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 05.09.11, 22:27
                              alanta1 napisała:
                              > Ależ czy ktoś ci każe dyskutować? ;)

                              Ależ oczywiście że każe! Każe mi zabrać głos poczucie obywatelskiego obowiązku – w przeciwnym wypadku głosy innych (vox populi) zamieszczone na opiniotwórczym portalu mogłyby skłonić decydentów do próby osiągnięcia niemożliwego a to byłoby ze szkodą dla wszystkich. ;)

                              > Czy w ogóle dyskusje mają sens? Mają, bo można się wielu rzeczy dowiedzieć, zmi
                              > enić ogląd na jakąś sprawę, a może z niemożliwego jakąś drobną sprawę da sie u
                              > nas jednak zaadaptować?

                              Czy dyskusje mają sens? To zależy.
                              Jeżeli dyskutujemy o możliwym to oczywiście mają sens. Gdy dyskutujemy o niemożliwym (np. o tym jak zrobić perpetuum mobile) to nie mają sensu, jeszcze gorzej gdy dyskutujemy o niemożliwym publicznie z oczekiwaniem że osoby decyzyjne wezmą pod uwagę nasz głos (bo zawsze się znajdzie jakiś pajac który za publiczne pieniądze będzie starał się osiągnąć niemożliwe – byle tylko przypodobać się wyborcom).

                              Pozdrawiam
                              Tomasz Myrdin
                              • alanta1 Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 05.09.11, 22:37
                                Nie zgadzam się z tobą. Po to mamy demokrację, żeby każdy mógł wygłosić swoje racje, nawet jak nie ma racji ;)

                                A rowerzyści już biorą sprawy w swoje ręce (szprychy?) ;)
                                warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,10235090,Rowerzysci_wymierzaja_sprawiedliwosc_na_miescie__WIDEO_.html
                                • myrdin Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 05.09.11, 22:47
                                  Ależ nie zabraniam nikomu wygłaszać swoich poglądów!!! Jest jednak moim prawem poglądy takie krytykować, wskazywać że moim zdaniem są pozbawione sensu czy że są wręcz szkodliwe. Na tym chyba polega wolność słowa. ;)

                                  Co się zaś tyczy brania sprawy we własne ręce, zapewne niebawem pojawią się w odpowiedzi na samochodach nalepki typu „spłucz to g…. z jezdni” zachęcające do włączenia spryskiwaczy podczas wyprzedzania rowerzysty na drodze przy której jest ścieżka rowerowa. Czy o to chodzi byśmy sobie wszyscy robili złośliwości?

                                  Pozdrawiam
                                  Tomasz Myrdin
                                • przemo_opole Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 05.09.11, 23:08
                                  Alanto, do jasnej cholery, o czym Ty piszesz? O samosądach, choćby nawet miały być śmieszne z założenia?
                                  Niech rowery najpierw zjadą z chodników. WSZYSTKIE!!! A potem mogą zacząć przeganiać pieszych ze ścieżek i sam temu przyklasnę.

                                  Piesi też się mogą wqu...ć i wziąć kije w swoje ręce, Zapewniam Ciebie i rowerzystów, że nie będzie wesoło. NAwet kija nie trzeba, żeby jednego chama z drugim nieco nauczyć pokory.

                                  Tak przy okazji: pozdrawiam OMC Prezesa Radia Opole i serdecznie dziękuję za OMC rozjechanie na chodniku na Jana Dobrego...



                                  • alanta1 Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 09:49
                                    Nie o samosądach, ale o działaniach obywatelskich na rzecz upowszechniania przepisów :)

                                    Nie namawiam do naśladownictwa, bo nie po to te filmiki są. One mają zwrócić w zabawny sposób uwagę na problem, i IMO to robią, już trzy osoby w tym wątku je linkowały :P

                                    Bardzo popieram takie działania, bo to znaczy, ze są ludzie, i to młodzi, którym na czymś pozytywnym zależy. I sięgają po niekonwencjonalne środki, żeby być zauważonym. Bo wiedzą, że inaczej se ne da :(
                                    Fajna jest np. akcja naklejania trudno zmywalnych naklejek dla kierowców, którzy źle parkują
                                    www.parkujezglowa.pl/oferta.html
                                    > Niech rowery najpierw zjadą z chodników. WSZYSTKIE!!! A potem mogą zacząć przeg
                                    > aniać pieszych ze ścieżek i sam temu przyklasnę.

                                    A piesi najpierw zejdą ze ścieżek. WSZYSCY!!! A potem mogą zacząć przeganiać rowerzystów z chodników i sama temu przyklasnę.
                                    (widzisz, jakie bezsensowne są takie żądania?)
                                    • przemo_opole Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 11:06
                                      Dla mnie te filmiki nie są zabawne. Są wprost namawianiem do agresji. Bo w końcu kotś pójdzie o ten krok dalej. Nieważne czy będzie to pieszy czy rowerzysta.
                                      Od pouczania i karania są służby. Nie robią one nic i może z tym warto zacząć walczyć.

                                      Co do ostatniego akapitu: w ten sposób nie dojdziemy do niczego. Jednak patrząc na skalę zjawiska rowerzyści na chodnikach są większym problemem niż piesi na ścieżkach.
                                      Jak dla mnie rowerzyści nie mają prawa upominac się o cokolwiek dopóki sami nie zaczną przestrzegać ustalonego prawa.
                                      • alanta1 Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 11:35
                                        przemo_opole napisał:

                                        > Jak dla mnie rowerzyści nie mają prawa upominac się o cokolwiek dopóki sami nie zaczną przestrzegać ustalonego prawa

                                        A feee, stosujesz zasadę odpowiedzialności zbiorowej... A ci którzy przestrzegają mogą się o cokolwiek upominać?

                                        Co do naklejek - fakt, niektóre wulgarne, ale jak inaczej dotrzeć do buraków łamiących przepisy, jeśli nie ich językiem? Myślisz, że oni zrozumieją "uprzejmie proszę nie parkować"?
                                        Osobiście hasło "parkuję jak cip.a/kutafon" wywołuje u mnie napad głupawki, chyba bym się ze wstydu w mysią norę schowała, gdybym taką znalazła na aucie. Ale pretensji bym nie miała, gdybym ją dostała za złe parkowanie :)
                                        • przemo_opole Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 11:47
                                          Rowerzyści chcą uchodzić za wpływową grupę społeczną. Skoro tak, to czemu nie zaczną upominać swoich kolegów łamiących przepisy. I nie chodzi mi o sam fakt jazdy po chodniku a wyłącznie o "rozbijanie się" na chodnikach.

                                          Co do naklejek to kupiłem trochę takich nie wulgarnych ale dosadnych. Parę już zostało naklejonych, chociaż w skrajnych przypadkach (jak mi ktoś na trawniku pod blokiem zaparkuje) to zdecydowanie wolę dać zarobić budzetowi czyli zawołać "harcerzy" :)
                                          • jureek Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 12:02
                                            przemo_opole napisał:

                                            > Rowerzyści chcą uchodzić za wpływową grupę społeczną. Skoro tak, to czemu nie z
                                            > aczną upominać swoich kolegów łamiących przepisy. I nie chodzi mi o sam fakt ja
                                            > zdy po chodniku a wyłącznie o "rozbijanie się" na chodnikach.

                                            UWAGA! UWAGA!
                                            Niniejszym jako rowerzysta upominam i piętnuję rowerzystów "rozbijających się" po chodnikach.
                                            Co prawda piętnowałem już takich nieraz, chociażby w wątku o parku nadodrzańskim, ale jak chcesz, mogę to powtarzać w każdym wątku rowerowym (aż mnie wytną za spamowanie :D)
                                            Jura

                                            • przemo_opole Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 13:19
                                              Jak będziesz w Opolu to powtarzaj to głośno i dobitnie konkretnym chodnikowym piratom.
                                          • alanta1 Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 12:03
                                            Może dlatego, że w odpowiedzi sypią się na nich bluzgi?

                                            A SM dupy się nie chce ruszyć po zgłoszeniu?
                                            • przemo_opole Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 13:21
                                              Na bluzgi trzeba się uodpornić.

                                              Co do SM, to pisąłem kiedyś o zdechłym kocie leżącym przez dobry miesiąc na Konsularnej. Tak działa SM. Kota już co prawda nie ma, nie wiem czy zabrany czy się rozłożył, ale sterta śmieci pozostała. A że teren miejski to nie bardzo jest się jak wykazać, bo komu dadzą mandat? :)))
                                              • alanta1 Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 13:36
                                                przemo_opole napisał:

                                                > Na bluzgi trzeba się uodpornić.

                                                No cóż, jakoś nie potrafię :( Szczególnie, że to pouczanie jest jak grochem o ściane...

                                                > leżącym przez dobry miesiąc

                                                A się dziwisz, że ja popieram akcje obywatelskie :D:D:D
                                                • przemo_opole Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 13:41
                                                  OK następnym razem kota zapakuję w worek i zaniosę do UM :)
                                                  A póki co szykuje parę ładnych fotek do pooglądania, za kilka dni pokażę.
                                                  • myrdin Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 14:28
                                                    przemo_opole napisał:

                                                    > OK następnym razem kota zapakuję w worek i zaniosę do UM :)

                                                    A nie byłoby prościej w worek i do kontenera?
                                                    Sprzątnięcie przez służby miejskie kosztuje, płacicie za to kupę kasy (byle tylko nikt nie musiał palcem kiwnąć).

                                                    Pozdrawiam
                                                    Tomasz Myrdin
                                                  • przemo_opole Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 18:38
                                                    W tym problem, że ja nie muszę się babrać z padliną i tak samo padlina nie powinna trafiac do "zwykłego" kontenera na odpady. To jest zadanie odpowiednich służb, niezależnie od tego ile kosztuje i kto za to płaci.
                                                  • myrdin Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 20:46
                                                    Owszem, nie musisz, ale skoro i tak chcesz tego kota brać w worek i nieść do UM to do kontenera jest chyba bliżej. ;)

                                                    Masz rację, lepiej żeby padlina nie trafiła do zwykłego kontenera, wydaje mi się jednak że lepiej jest gdy trafi do zwykłego kontenera niż ma leżeć na chodniku.

                                                    Kto za to płaci – oczywiście Ty za to płacisz (ja nie bo nie mieszkam w Opolu). Jeżeli mieszkańcy miasta będą mieli takie życzenie to oczywiście będą odpowiednie służby które będą monitorowały miasto i odpowiednio szybko usuwały padlinę. Problem w tym że odpowiednie służby wystawią za to odpowiedni rachunek i później miastu już nie starczy pieniędzy na inne, ważniejsze sprawy.
                                                    Jeżeli martwego kota wyrzucą mieszkańcy to kosztować to będzie grosze (tyle co worek), jeżeli mają go znaleźć i usunąć odpowiednie służby to będzie to kosztowało tak na oko 100 zł. Twoje pieniądze, Twój problem. ;)

                                                    Pozdrawiam
                                                    Tomasz Myrdin
                                                  • przemo_opole Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 22:53
                                                    Twój poziom retoryki jest żenujący. Tym bardziej, że jak napisałeś, nie mieszkasz w Opolu.

                                                    Służby są po to, żeby załatwiać codzienne sprawy. Lepiej zapłacić służbom 100 PLN za usunięcie padliny niż ma ona leżeć przez miesiąc w ruchliwym i ogólnodostępnym miejscu.
                                                    Akurat na to nie należy załować pieniędzy. A jak któremuś z mieszkanców jednak szkoda to ja chętnie mu zafunduję paczkę porządnych worków:)

                                                    I jeszcze jedno: te służby nie muszą monitorować, bo to ja, szary, zwykły mieszkaniec zrobiłem to za nie. Wystarczy, że posprzątają. I własnie z tym jest największy problem.
                                                  • myrdin Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 23:12
                                                    Co tu widzisz żenującego?
                                                    Uważam że tam gdzie obywatele mogą coś zrobić skuteczniej i taniej niż państwo (samorząd) to nie mają tam być zastępowani.
                                                    Oczywiście możesz mieć inne zdanie ale dlaczego odmawiasz innym tego prawa (do innego niż Twoje zdania)?

                                                    Pozdrawiam
                                                    Tomasz Myrdin
                                    • przemo_opole Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 11:15
                                      Zapomniałem dodać, że naklejki, ktore polecasz są w dużej mierze niesmaczne i wulgarne. Nie wszytstkie ale część.
                                      Ja od dawna używam, ale takich które nie obrażają nikogo.
                          • jureek Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 05.09.11, 22:39
                            myrdin napisał:

                            > Przykładowo, można sobie rozmawiać czy lepiej (taniej) jest budować ścieżkę row
                            > erową z kostki czy wyciąć kawałek z jezdni poprzez namalowanie pasów. Gdy jedna
                            > k nie wiemy jaka jest cena m2 np. drogi krajowej a jaka m2 ścieżki rowerowej z
                            > kostki, gdy nie wiemy jakie są wymogi względem szerokości pasa ruchu i ewentual
                            > nego pasa awaryjnego to taka dyskusja jest pozbawiona sensu.

                            Chabrów nie jest drogą krajową, i na oko widać, że jezdnia na tej ulicy jest szersza od wielu innych ulic, czyli jest miejsce, żeby wykroić z niej niewielkim kosztem bezpieczne drogi dla rowerów w obie strony. Podobnie ul. Wiejska przez Gosławice. Niepotrzebnie dużym nakładem kosztów budowano szeroki chodnik z kostki podzielony fantazyjnie między pieszych a rowerzystów (raz piesi po lewej, a rowerzyści po prawej, potem odwrotnie, za kilkadziesiąt metrów znowu zmiana), tę samą szerokość można było lepiej i taniej wykorzystać zostawiając pieszym węższy chodnik (taki jak teraz mają po odjęciu drogi rowerowej) a dla pieszych malując pasy na asfalcie w obu kierunkach. Dla samochodów zostałoby tyle samo miejsca co obecnie, a dla rowerzystów byłoby wygodniej i bezpieczniej. Jedyni poszkodowani przy takim rozwiązaniu byliby brukarze i dostawcy kostki betonowej.

                            > Tak samo jest gdy posługujemy się nieweryfikowalnymi danymi statystycznymi R
                            > 11; co one wnoszą do dyskusji?

                            Czytałem jeszcze (ale nie w internecie, tylko na papierze) o badaniach prowadzonych na uniwersytecie w Lund, wykazujących, że w ogóle prowadzone chodnikami drogi rowerowe są dla rowerzystów bardziej niebezpieczne niż wyznaczone dla nich pasy na jezdni. Chodzi o miasta oczywiście, a nie drogi, gdzie dozwolona jest jazda 90 km/h, tam oddzielona od jezdni droga dla rowerów jest bezpieczniejszym rozwiązaniem.

                            > Dziwi mnie też w przypadku Jurka domaganie się jednokierunkowych ścieżek rowero
                            > wych. Wiadomo że na pojedyncze (dwukierunkowe) nie ma (i nie będzie wystarczają
                            > co dużo) pieniędzy. O czym więc dyskutujemy? Jaki jest sens rozważania tego co
                            > jest niemożliwe? Zwłaszcza gdy dzieje się to kosztem tego co możliwe.

                            Na całym świecie odchodzi się od dróg rowerowych z kostki, jako rozwiązania zbyt drogiego w porównaniu do efektów. My mamy mało pieniędzy, ale preferujemy najdroższe i wcale nie najlepsze rozwiązania. Dziwne to.
                            Jura
                            • przemo_opole Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 05.09.11, 23:13
                              Jurek, zrozum proszę w końcu, że kreseczka namalowana na asfalcie to dla naszych kierowców tyle co nic, ot splunąć.
                              Żadne to bezpieczeństwo dla rowerzysty. Ono się niestety zaczyna tam, gdzie powstaje ryzyko podrapania "dorobku życia". Takie są fakty i jeszcze przez 100 lat tego nie zmienisz.
                              Nie szanujemy się nawzajem. Kierowcy mają w tyłku rowerzystów. Rowerzyści pieszych. A piesi czasem też wsiadają za kierownicę...

                              • jureek Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 05.09.11, 23:26
                                przemo_opole napisał:

                                > Jurek, zrozum proszę w końcu, że kreseczka namalowana na asfalcie to dla naszyc
                                > h kierowców tyle co nic, ot splunąć.
                                > Żadne to bezpieczeństwo dla rowerzysty. Ono się niestety zaczyna tam, gdzie pow
                                > staje ryzyko podrapania "dorobku życia". Takie są fakty i jeszcze przez 100 lat
                                > tego nie zmienisz.

                                No więc można tę kreseczkę trochę podnieść ponad poziom jezdni (coś w rodzaju murka wysokości 10-15 cm), i tak byłoby to tańsze niż brukowanie na czerwono całych połaci.
                                Jura
                            • Gość: behemot Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 05.09.11, 23:26
                              Uparł się na to malowanie pasków w dwóch kierunkach, bo w Niemcach tak jest i koniec. Malowanie pasków na Wiejskiej i Chabrów nie wytrzymuje krytyki co zostało mu racjonalnie wytłumaczone a ten z milionowym przebiegiem kierowca dalej uważa, że bezpieczniej zapychać po wydzielonym pasku jezdni niż oddzielona kraweznikiem ścieżką. Przejścia dla pieszych też są malowane i wcale nie jest tam bezpiecznie. Przejścia dla pieszych usytuowane na garbie, wyniesieniu, są bezpieczniejsze, bo wymuszaja zwolnienie z wyjątkiem kierowców pojazdów służbowych. No ale nie wszedzie można takie budować.
                            • myrdin Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 00:08
                              Koszt czerwonej kostki brukowej z ułożeniem.
                              1m2 ścieżki z kostki brukowej (dopuszczalny nacisk do 1,5 tony) 81 zł m2 (w naszym wypadku podlega dalszej negocjacji)
                              1m2 ścieżki z kostki brukowej (dopuszczalny nacisk do 5 ton) 92 zł m2 (w naszym wypadku podlega dalszej negocjacji)
                              Źródło: www.omegabruk.pl/cennik_uslug.html

                              Oferty na wykonanie drogi asfaltowej nie znalazłem ale z informacji o wyborze wykonawcy asfaltowej ścieżki rowerowej w gminie Chojnice wiem że za ścieżkę o powierzchni 2843 m2 zażądano 689 082 zł (tj. jakoś tak koło 240 zł za m2).
                              Źródło: chojnice24.pl/artykul/10715/w-gminie-sciezki-beda-z-asfaltu/

                              Wiesz, jakoś tak dziwnie nie wychodzi mi żeby ścieżka rowerowa z asfaltu była tańsza. Poza tym wydaje mi się że ścieżka z kostki betonowej jest trwalsza i łatwiejsza w remoncie.

                              Co do szerokości ul. Chabrów. Wydaje mi się (jeśli ktoś wie że jest inaczej to proszę poprawić) że jest to droga klasy Z na której szerokość pasa ruchu nie powinna (o ile to możliwe) być mniejsza niż 3,5m. Ścieżka rowerowa jednokierunkowa powinna natomiast mieć minimum 1,5 m szerokości. Czy ul. Chabrów ma 10 m szerokości? (Tutaj naprawdę nie wiem ale wydaje mi się że ma mniej.)


                              Nie wiem co Ci odpowiedzieć odnośnie tych badań na które się powołujesz. Jakoś jednak tak trudno mi przyjąć że dla rowerzysty potencjalne zderzenie z pieszym jest groźniejsze od zderzenia z samochodem.

                              Pozdrawiam
                              Tomasz Myrdin
                              • alanta1 Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 09:53
                                myrdin napisał:

                                > Wiesz, jakoś tak dziwnie nie wychodzi mi żeby ścieżka rowerowa z asfaltu była tańsza.

                                Ogłaszasz, że będzie tępił nieuczciwość, a sam nieuczciwie porównujesz. Jureek nie pisał obudowie nowych asfaltowych ścieżek, tylko o malowaniu pasów na istniejących.
                                • myrdin Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 10:18
                                  alanta1 napisała:

                                  > Ogłaszasz, że będzie tępił nieuczciwość, a sam nieuczciwie porównujesz. Jureek
                                  > nie pisał obudowie nowych asfaltowych ścieżek, tylko o malowaniu pasów n
                                  > a istniejących.

                                  Przecież o tym też pisałem (nie czytałaś do końca?)! Pisałem jaka powinna być szerokość pasa ruchu i jaka jest minimalna szerokość ścieżki dla rowerów. Zazwyczaj nikt nie buduje drogi aż z taką rezerwą szerokości (koszty) by później dało się tam w ten sposób wykroić ścieżki dla rowerów.

                                  Pozdrawiam
                                  Tomasz Myrdin
                                  • alanta1 Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 11:22
                                    A wiesz, że odstępstwa od przepisów w zastanej zabudowie są możliwe?
                                    • myrdin Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 14:24
                                      alanta1 napisała:
                                      > A wiesz, że odstępstwa od przepisów w zastanej zabudowie są możliwe?

                                      Wiem. ;) Są możliwe gdy jest to uzasadnione a jakie widzisz uzasadnienie na ul. Chabrów? Tam można było inaczej rozwiązać problem ścieżki rowerowej.

                                      Pozdrawiam
                                      Tomasz Myrdin
                              • jureek Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 11:57
                                myrdin napisał:

                                > Wiesz, jakoś tak dziwnie nie wychodzi mi żeby ścieżka rowerowa z asfaltu była t
                                > ańsza. Poza tym wydaje mi się że ścieżka z kostki betonowej jest trwalsza i łat
                                > wiejsza w remoncie.

                                Zacytuję dalej z zalinkowanego przez Ciebie artykułu:
                                "Zapytaliśmy włodarza gminy Chojnice, czy budowanie ścieżek rowerowych z asfaltu jest droższe od polbrukowych. – Kosztorysy obydwu są bardzo zbliżone. Niestety, wśród firm „asfaltowych” jest o wiele mniejsza konkurencja, niż wśród specjalizujących się w polbruku. Skutkuje to niższą o ok. 30 % ceną, niż z asfaltu. Staramy się jednak budować z masy bitumicznej, gdyż jazda po niej jest wygodniejsza, a materiał trwalszy – odpowiedział."

                                > Co do szerokości ul. Chabrów. Wydaje mi się (jeśli ktoś wie że jest inaczej to
                                > proszę poprawić) że jest to droga klasy Z na której szerokość pasa ruchu nie po
                                > winna (o ile to możliwe) być mniejsza niż 3,5m. Ścieżka rowerowa jednokierunkow
                                > a powinna natomiast mieć minimum 1,5 m szerokości. Czy ul. Chabrów ma 10 m s
                                > zerokości?
                                (Tutaj naprawdę nie wiem ale wydaje mi się że ma mniej.)

                                Piszesz, że ścieżka jednokierunkowa powinna mieć 1,5 metra szerokości. Czyli jednak polskie normy przewidują coś takiego, co Ty uważasz za dziwoląg, czyli ścieżki dwukierunkowe i jednokierunkowe. Ta ścieżka w Gosławicach, której walory, jaka to jest wygodna, tak zachwala Behemot, nie ma więcej niż te 1,5 metra szerokości, czyli na dwukierunkową się raczej nie kwalifikuje. Nie ma jednak problemu, w Gosławicach jezdnia jest na tyle szeroka, że da się wykroić te 1,5 metra po prawej stronie i zostanie jeszcze wystarczająco miejsca, żeby minęły się 2 samochody.

                                > Nie wiem co Ci odpowiedzieć odnośnie tych badań na które się powołujesz. Jakoś
                                > jednak tak trudno mi przyjąć że dla rowerzysty potencjalne zderzenie z pieszym
                                > jest groźniejsze od zderzenia z samochodem.

                                No i znowu widać, że piszesz z pozycji teoretyka. Największe ryzyko występuje bowiem tam, gdzie ścieżki krzyżują się z drogami poprzecznymi.
                                Pozdrawiam
                                Jura
                                • myrdin Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 12:42
                                  Jurek! Nie przekonuj mnie że asfalt jest wygodniejszy dla rowerzystów – wiem o tym. Co do wypowiedzi wójta Chojnic – ten artykuł wskazałem jako źródło informacji o cenie m2 asfaltu. Wypowiedź wójta jest jednak dla mnie dziwna.
                                  Po pierwsze wskazana przeze mnie oferta brukarzy wyraźnie pokazuje że na ścieżce z kostki betonowej oszczędza się więcej niż 30%.
                                  Po drugie twierdzenie że ścieżka z asfaltu jest trwalsza niż z betonu jest bardzo dziwne. Zwykle przyjmuje się że to beton jest trwalszy.

                                  Tak, przewidziane są ścieżki jednokierunkowe ale chyba nigdzie jako takie nie są oznaczone. Jest to nieprawidłowość wynikająca z nadmiernej oszczędności.
                                  Natomiast co do pasa ruchu nie chodzi tylko o to by minęły się dwa samochody ale by miał on również prawidłową szerokość (jedna nieprawidłowość nie uzasadnia następnej).

                                  Pozdrawiam
                                  Tomasz Myrdin
                                  • alanta1 Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 13:32
                                    myrdin napisał:

                                    > Po drugie twierdzenie że ścieżka z asfaltu jest trwalsza niż z betonu jest bardzo dziwne. Zwykle przyjmuje się że to beton jest trwalszy.

                                    Dobrej jakości i prawidłowo ułożony może i tak. Ale ten badziew, który teraz kładą byle jak, po kilku latach zaczyna się sypać.
                                    Pewnie dlatego jest to tanie, bo bylejakie; przetargi z ceną jako jedynym kryterium niszczą ten kraj :(
                                    • myrdin Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 14:21
                                      Zgadzam się że niemal wszystko w Polsce (nie tylko w Polsce) jest partaczone. Czyżbyś jednak była przekonana że ogólne partaczenie w jakiś cudowny sposób omija asfalt???
                                      Tu nie ma wyboru zła kostka i dobry asfalt, tu mamy wybór między marną kostką i marnym asfaltem. Marną kostkę łatwiej się naprawia.

                                      Pozdrawiam
                                      Tomasz Myrdin
                                      • alanta1 Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 15:00
                                        myrdin napisał:

                                        > Marną kostkę łatwiej się naprawia.

                                        O, witamy na forum pracownika MZD ;)
                                        Jak widzę znasz się na wszystkim, też na technologii betonu i asfaltu... Ja takim fachurą nie jestem, wiec się wyłączę z dalszej dysputy z tobą.
                                        • myrdin Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 20:37
                                          alanta1 napisała:
                                          > O, witamy na forum pracownika MZD ;)
                                          > Jak widzę znasz się na wszystkim, też na technologii betonu i asfaltu... Ja tak
                                          > im fachurą nie jestem, wiec się wyłączę z dalszej dysputy z tobą.

                                          Z pracą nie trafiłaś, pracuję na własny rachunek (głównie poza województwem opolskim). ;)

                                          Co się zaś tyczy technologii – tu trafiłaś, w dawnych czasach skończyłem technikum i jestem technologiem materiałów wiążących (niepraktykującym, prawo i ekonomia ostatecznie bardziej mnie interesowały, ale jeszcze coś z technikum pamiętam). ;) A o prostych pracach przy układaniu i remontowaniu ścieżek z kostki wie każdy kto przeszedł przez budowę domu i urządzanie ogrodu. ;)

                                          Dziwi mnie jednak bardzo że wycofujesz się z dyskusji. O ile mnie pamięć nie myli twierdziłaś że dyskusja ma sens bo zawsze czegoś nowego można się dowiedzieć. Jeśli wykluczasz możliwość prowadzenia dyskusji bo adwersarz na dany temat coś wie to jak chcesz się czegokolwiek nowego z dyskusji dowiedzieć? ;)

                                          Pozdrawiam
                                          Tomasz Myrdin
                                • przemo_opole Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 13:24
                                  > Piszesz, że ścieżka jednokierunkowa powinna mieć 1,5 metra szerokości. Czyli je
                                  > dnak polskie normy przewidują coś takiego, co Ty uważasz za dziwoląg, czyli ści
                                  > eżki dwukierunkowe i jednokierunkowe. Ta ścieżka w Gosławicach, której walory,
                                  > jaka to jest wygodna, tak zachwala Behemot, nie ma więcej niż te 1,5 metra szer
                                  > okości, czyli na dwukierunkową się raczej nie kwalifikuje.

                                  Na co się w takim razie kwalifikuje nowa ścieżka wdłuż Odry? Bo tam się muszą pomieścić piesi, rowery, laski na rolkach (jak miło popatrzeć) i jeszcze inni. A też za szeroka nie jest.
                                  Mogę zmierzyć przy okazji wieczornego spaceru.
                                  • gandharwa Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 07.09.11, 16:38
                                    Z tą dróżką przy Odrze to chyba insza inszość, bo szlak ten nie jest częścią drogi publicznej tylko osobną realizacją. W tym wypadku to chodnik, na którym jest dopuszczony ruch rowerowy. Znaki są tylko mylne, powinien być znak "droga tylko dla pieszych" i tabliczka pod spodem "za wyj. rowerów"..

                                    Inne wątki tutaj: wg mnie temat się zakończy, jak miasto (wreszcie!) zacznie robić coś w celu upłynnienia ruchu rowerzystów, czyli malować pasy na jezdni, przebudowywać krawężniki oraz organizować śluzy rowerowe. To naprawdę wystarczy, tym bardziej, że budowa dróg rowerowych raz że nie idzie szybko, dwa że droga, trzy że jakość i bezpieczeństwo pozostawia wiele do życzenia, cztery że często są to inwestycje przypadkowe.

                                    Te wszystkie zakazy, nakazy....to tylko wyraz, jak przepisy ruchu drogowego oraz właściciele dróg traktują rowerzystów. Jako coś jeszcze egzotycznego...coś w stylu przepisów "jazda wierzchem" lub "pędzenie zwierząt gospodarskich" ....jakieś incydentalne sprawy.

                                    Kiedyś podawałem przykład ulicy Luboszyckiej:

                                    a) na odcinku od Nysy Łużyckiej do wiaduktu trasa rowerowy była oznaczona jako obustronna, od wiaduktu już na Chabrach jako jednostronna.
                                    b) na odcinku Chabry - kąpielisko Silesia brak oznakowania, czyli jest traktowana jako chodnik. Rowerzysta jest zobowiązany jechać na kąpielisko po ulicy, która jest wąska a auta jadą szybko
                                    c) na odcinku kąpielisko Silesia - obwodnica jest zrobiona ścieżka jednostronna. Przejazd drogowy jednak sugeruje, że jest to ścieżka obustronna. Dalsza jazda do Kępy karkołomna (zsiadanie z roweru i czekanie na dwóch światłach. Skutek? Lepiej zgodnie z przepisami jadąc z Opola nie jechać ścieżką, tylko drogą dalej na wprost przez skrzyżowanie....czyli inwestycja za milion ma skutek tylko połowiczny.

                                    Na Chabrach oznakowano na czerwono przejazdy przez same Chabry - pochwalić - ale nie ma takiego wyraźnego oznakowania na drogach osiedlowych i dz. Kwiatów przecinających tą ścieżkę. Kierowcy mogą pomyśleć, że mają pierwszeństwo. Ostatnio chciałem samochodem włączyć się z Tulipanów na Chabry do ruchu. Przejazd jest tak poprowadzony, że czekając na swoją kolej MUSZE centralnie stać na drodze rowerowej blokując ruch. Niezgodne z przepisami, ale inaczej nie mogę bo przejazd jest tak usytuowany, że stając przed ścieżką nie widzę skrzyżowania (budynek zasłania) a stając za przejazdem pół samochodu blokuje ruch na Chabrach. Takie drobnostki, które powodują, że nie ma jak respektować tych przepisów. Nie wiem, czy ktoś nad tym w MZD panuje?
                  • jureek Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 05.09.11, 12:16
                    myrdin napisał:

                    > Jurek, czy dobrze Cię zrozumiałem? W Niemczech kierowcy wyjeżdżając z posesji p
                    > atrzą tylko w lewo?
                    > Czy chodniki w Niemczech też są jednokierunkowe? Bo jeśli nie to niepatrzący w
                    > prawo kierowcy wyjeżdżający z posesji powinni masowo rozjeżdżać pieszych idącyc
                    > h z prawej. ;)

                    Po prostu pieszemu poruszającemu się z prędkością 6 km/h łatwiej zatrzymać się w miejscu, gdy widzi pojazd wyjeżdżający z posesji. Rowerzysta jadący 3-4 krotnie szybciej już tak łatwo się w miejscu nie zatrzyma. Kiedyś na drodze rowerowej oznaczonej wyraźnie jako dwukierunkowa ostro hamując w ostatniej chwili uniknąłem zderzenia z wyjeżdżającym ze stacji benzynowej, a kierowca jeszcze pyskował, że pojawiłem się nie z tej strony, z której się spodziewał.

                    > Wspominasz ciągle o tym dwunastokrotnie większym ryzyku. Pytałem Cię już o licz
                    > by, bo jak wiesz ma to spore znaczenie dla poprawności oceny (im mniej przypadk
                    > ów tym więcej przypadku a mniej reguły).

                    Nie znam liczb bezwzględnych. O tym, że ryzyko jest dwunastokrotnie wyższe, przeczytałem na tej stronie:
                    bernd.sluka.de/Radfahren/rechtlich.html
                    > Na koniec sprawa teoretyków roweru – zawsze uważałem że by móc wypowiadać
                    > się o hodowli drobiu nie trzeba być kogutem. ;)

                    Nie będąc kogutem nie wypowiadał bym się jednak autorytatywnie, co dla koguta jest wygodne.
                    Jura
                    • myrdin Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 05.09.11, 15:03
                      „Nie będąc kogutem nie wypowiadał bym się jednak autorytatywnie, co dla koguta jest wygodne.”

                      Widzisz Jurek, na tym właśnie polega cały problem. Przypuszczalnie kogut wie najlepiej co jest dla niego wygodne, hodowca jednak – znacznie lepiej niż kogut – wie co dla koguta jest najlepsze i możliwe do osiągnięcia przy rozsądnym poziomie kosztów.
                      Niewątpliwe dla rowerzystów wiele rozwiązań byłoby wygodnych, przykładowo wygodne byłoby gdyby wszystkie drogi zamienić w ścieżki rowerowe i wprowadzić na nich zakaz ruchu wszystkich innych pojazdów. To jednak jest niemożliwe – kogut o tym wiedzieć nie musi, hodowca powinien.

                      Przechodząc do sprawy jednokierunkowych ścieżek rowerowych w Polsce – takie rozwiązanie byłoby IMHO szkodliwe dla rowerzystów.
                      Budowa ścieżki rowerowej jest kosztowna, jest to spore obciążenie dla wielu samorządów. Jeżeli trzeba będzie zamiast jednej ścieżki rowerowej zbudować dwie to w wielu miejscach (w których są potrzebne) tych ścieżek najzwyczajniej nie będzie. Poza tym odnoszę wrażenie że poparcie społeczne dla budowy ścieżek rowerowych drastycznie spadnie gdy ludzie będą mieli świadomość ile kasy poszło na ścieżki rowerowe a rowerzyści i tak są na jezdni.

                      Odnoszenie się do Niemiec nie ma sensu. Niemcy są znacznie bogatszym państwem i mogły sobie na takie zachcianki pozwolić (czy nadal będą mogły to inna sprawa), w Polsce nie ma na to pieniędzy i wiadomo już że z roku na rok będzie coraz gorzej (niezależnie od tego kto będzie rządził).

                      Sprawa statystyk.
                      Chyba się zgodzisz że jeśli mamy jeden wypadek na ścieżce jednokierunkowej i dwanaście na dwukierunkowej to nie jest to żadna reguła tylko przypadek. Co innego gdy będziemy mieli tysiące przypadków z wielu lat. Na stronie którą wskazałeś nie ma informacji kto prowadził badania, jak je prowadził, jakie były wyniki i jak je analizowano. Wartość tej informacji jest taka sama jak moje tu stwierdzenie że to bzdura (też się na nic nie powołuję).
                      Poza tym warto się zastanowić co tu jest skutkiem a co przyczyną. Czy np. gdyby wszystkie ścieżki rowerowe w Niemczech były dwukierunkowe to czy znacząco nie wpłynęłoby to na zmianę ryzyka (kierowcy mieliby świadomość że rowerzysta może być również z prawej).

                      No i na koniec sprawa hamowania na rowerze.
                      Zapewne jeżdżę na rowerze mniej niż Ty, nie wmawiaj mi jednak proszę że rowerzysta nie widzi co się dzieje parę metrów przed nim a droga hamowania roweru (nawet przy 30 km/h) jest niewyobrażalnie długa. Jurek, widzę że za wszelką cenę chcesz tu postawić na swoim ale proszę, rozmawiajmy uczciwie.

                      Pozdrawiam
                      Tomasz Myrdin
                      • jureek Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 05.09.11, 22:58
                        myrdin napisał:

                        > Widzisz Jurek, na tym właśnie polega cały problem. Przypuszczalnie kogut wie
                        > najlepiej co jest dla niego wygodne, hodowca jednak – znacznie lepiej ni
                        > ż kogut – wie co dla koguta jest najlepsze i możliwe do osiągnięcia przy
                        > rozsądnym poziomie kosztów.


                        Odnosiłem się do wypowiedzi Behemota, że dla rowerzystów wygodniej byłoby w Gosławicach jechać brukowaną ścieżką po lewej stronie niż asfaltem po prawej. Być może napisał tę głupotę, bo z perspektywy samochodu nie widzi, że ta ścieżka co chwilę przecinana jest wyjazdami z posesji (przeciwieństwo wygody), a przed Oleską nagle się urywa zmuszając rowerzystę albo do nieprzepisowego kontynuowania jazdy chodnikiem, albo do teleportacji na prawą stronę jezdni w miejscu o niezbyt dobrej widoczności.

                        > Niewątpliwe dla rowerzystów wiele rozwiązań byłoby wygodnych, przykładowo wygod
                        > ne byłoby gdyby wszystkie drogi zamienić w ścieżki rowerowe i wprowadzić na nic
                        > h zakaz ruchu wszystkich innych pojazdów. To jednak jest niemożliwe – kog
                        > ut o tym wiedzieć nie musi, hodowca powinien.

                        Rozmawiajmy uczciwie! Kto proponuje zamianę wszystkich dróg w ścieżki rowerowe?

                        > Przechodząc do sprawy jednokierunkowych ścieżek rowerowych w Polsce – tak
                        > ie rozwiązanie byłoby IMHO szkodliwe dla rowerzystów.
                        > Budowa ścieżki rowerowej jest kosztowna, jest to spore obciążenie dla wielu sam
                        > orządów. Jeżeli trzeba będzie zamiast jednej ścieżki rowerowej zbudować dwie to
                        > w wielu miejscach (w których są potrzebne) tych ścieżek najzwyczajniej nie będ
                        > zie. Poza tym odnoszę wrażenie że poparcie społeczne dla budowy ścieżek rowerow
                        > ych drastycznie spadnie gdy ludzie będą mieli świadomość ile kasy poszło na ści
                        > eżki rowerowe a rowerzyści i tak są na jezdni.

                        I to jest właśnie powód, żeby budować takie ścieżki, z których rowerzyści chętnie będą korzystali sami z siebie, widząc, że jest to dla nich korzystne. Budowanie ścieżek, z których rowerzyści dobrowolnie nie korzystają, to wyrzucanie pieniędzy w błoto.

                        > Odnoszenie się do Niemiec nie ma sensu. Niemcy są znacznie bogatszym państwem i
                        > mogły sobie na takie zachcianki pozwolić (czy nadal będą mogły to inna sprawa)
                        > , w Polsce nie ma na to pieniędzy i wiadomo już że z roku na rok będzie coraz g
                        > orzej (niezależnie od tego kto będzie rządził).

                        Chociaż Niemcy są bogatszym państwem, to i tak stawiają na rozwiązania tańsze. Nikt mnie nie przekona, że namalowanie pasa na jezdni jest droższe niż brukowanie chodnika na czerwono.

                        > Poza tym warto się zastanowić co tu jest skutkiem a co przyczyną. Czy np. gdyby
                        > wszystkie ścieżki rowerowe w Niemczech były dwukierunkowe to czy znacząco nie
                        > wpłynęłoby to na zmianę ryzyka (kierowcy mieliby świadomość że rowerzysta może
                        > być również z prawej).

                        Tak, jak jest, jest bardziej intuicyjnie. Być może, po latach i wielu ofiarach udałoby się zmienić tę intuicję, że zasadniczo jeździ się prawą stroną, tylko po co?

                        > No i na koniec sprawa hamowania na rowerze.
                        > Zapewne jeżdżę na rowerze mniej niż Ty, nie wmawiaj mi jednak proszę że rowerzy
                        > sta nie widzi co się dzieje parę metrów przed nim a droga hamowania roweru (naw
                        > et przy 30 km/h) jest niewyobrażalnie długa.

                        Jest wielokrotnie dłuższa niż droga hamowania pieszego, a to Ty powoływałeś się na to, że piesi nie są rozjeżdżani na chodnikach, mimo iż chodniki są dwukierunkowe. Nie słyszałem o wypadkach, gdy piesi nadziewają się na otwierane drzwi samochodu, o takich wypadkach z rowerzystami słyszałem nieraz. Rower nie zahamuje w miejscu. Sam też raz miałem taki przypadek, że wjechałem w otwierane drzwi taksówki, a jechałem wtedy dość wolno, tak około 15 km/h. To nie są wydumane problemy, ja przejeżdżam rocznie 5-6 tys. kilometrów rowerem i to w większości w mieście.
                        Pozdrawiam
                        Jura
                        • myrdin Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 00:33
                          jureek napisał:

                          > może napisał tę głupotę, bo z perspektywy samochodu nie widzi, że ta ścieżka co
                          > chwilę przecinana jest wyjazdami z posesji (przeciwieństwo wygody), a przed Ol
                          > eską nagle się urywa zmuszając rowerzystę albo do nieprzepisowego kontynuowania
                          > jazdy chodnikiem, albo do teleportacji na prawą stronę jezdni w miejscu o niez
                          > byt dobrej widoczności.


                          Nie przeczę że ścieżki rowerowe są często robione idiotycznie. W takiej jednak sytuacji należy się domagać by robiono je dobrze a nie domagać się czegoś zupełnie innego. Domagaj się by ścieżka nie kończyła się ślepo i by lepiej rozwiązano problem wyjazdów z posesji zamiast domagać się ścieżek po obu stronach drogi. ;)

                          > Rozmawiajmy uczciwie! Kto proponuje zamianę wszystkich dróg w ścieżki rowerowe?

                          Nikt, ale niewątpliwie byłoby to dla rowerzystów wygodne? Nieprawdaż? ;) OK., to był żart. ;)

                          > I to jest właśnie powód, żeby budować takie ścieżki, z których rowerzyści chętn
                          > ie będą korzystali sami z siebie, widząc, że jest to dla nich korzystne. Budowa
                          > nie ścieżek, z których rowerzyści dobrowolnie nie korzystają, to wyrzucanie pie
                          > niędzy w błoto.


                          Między Dobrzeniem a Kup jest 3 km odcinek świetnej ścieżki rowerowej (szeroki równy asfalt, bez wyjazdów z posesji i innych uprzykrzeń). Pomimo tego dość często widzę tam rowerzystów na drodze. Nigdy nie będzie tak że wszyscy dobrowolnie będą się zachowywać tak jak należy.
                          A budować możemy tak jak nam na to pozwalają fundusze. Kierowcy samochodów też pewnie chcieliby lepszych dróg. ;)

                          > Chociaż Niemcy są bogatszym państwem, to i tak stawiają na rozwiązania tańsze.
                          > Nikt mnie nie przekona, że namalowanie pasa na jezdni jest droższe niż brukowan
                          > ie chodnika na czerwono.


                          Nie zawsze można namalować pas na jezdni. Pas ruchu musi mieć odpowiednią szerokość, ścieżka rowerowa tak samo, zazwyczaj nikt nie buduje jezdni z taką olbrzymią rezerwą miejsca.

                          > Tak, jak jest, jest bardziej intuicyjnie. Być może, po latach i wielu ofiarach
                          > udałoby się zmienić tę intuicję, że zasadniczo jeździ się prawą stroną, tylko p
                          > o co?


                          Nie wiem czy w Polsce dla kierowców wyjeżdżających z posesji przy której jest ścieżka rowerowa jest intuicyjne że rower może jechać tylko z lewej. Wydaje mi się że mają świadomość że ścieżki przeważnie są dwukierunkowe. W Niemczech może być inaczej z tego powodu że jak twierdzisz większość ścieżek rowerowych jest jednokierunkowych.

                          > Jest wielokrotnie dłuższa niż droga hamowania pieszego, a to Ty powoływałeś się
                          > na to, że piesi nie są rozjeżdżani na chodnikach, mimo iż chodniki są dwukieru
                          > nkowe.


                          Niewątpliwie tak, droga hamowania roweru jest dłuższa niż pieszego. Pieszy zazwyczaj może się zatrzymać prawie natychmiast, rower potrzebuje nawet kilka metrów. Tylko czy chcesz się upierać że rowerzysta nie widzi do przodu na kilka metrów i nie potrafi przewidzieć jak się zachowają inni uczestnicy ruchu? Bardzo źle świadczyłoby to o takim rowerzyście.


                          > Nie słyszałem o wypadkach, gdy piesi nadziewają się na otwierane drzwi s
                          > amochodu,


                          Ja taki przypadek widziałem. Kobieta szła zamyślona i nie zauważyła że ktoś otwiera drzwi.

                          Pozdrawiam
                          Tomasz Myrdin
                        • Gość: behemot Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 06.09.11, 00:54
                          Gdyby ci namalowali na Wiejskiej ścieżki w dwóch kierunkach na asfalcie to w żaden sposób nie przecinałyby się one z wyjazdami z posesji oczywiście. Tak samo byś się nadziewał na wlączające się do ruchu pojazdy jak na istniejącej ścieżce brukowanej.

                          to jest właśnie powód, żeby budować takie ścieżki, z których rowerzyści chętn
                          > ie będą korzystali sami z siebie, widząc, że jest to dla nich korzystne. Budowa
                          > nie ścieżek, z których rowerzyści dobrowolnie nie korzystają, to wyrzucanie pie
                          > niędzy w bloto
                          Gadanie z tobą to wyrzucanie czasu w błoto. W Niemczech, na które się tak chętnie powołujesz korzystanie ze ścieżek wymusza prawo w postaci dwóch pasków namalowanych na asfalcie. Nie wciskaj, że oni tak sami z siebie tam jeżdżą. Jest droga dla rowerów to rowerzysta ma obowiązek z niej korzystać, bo w końcu po co one są?
                          Prezentujesz mentalność człowieka, któremu przy drodze biegnącej przez jego wieś wybudowano chodnik ale tylko po jednej stronie. Będziesz nadal chodził poboczem bo przecież niebezpieczne jest przechodzenie drogi by się do niego dostać i teleportował się nie będziesz. No i po co wydali tyle kasy na bruk jak można taniej po obu stronach drogi wymalować chodniki. Tanie i proste.
                          • jureek Re: Jednokierunkowe chodniki w Niemczech? 06.09.11, 10:28
                            Gość portalu: behemot napisał(a):

                            > Gdyby ci namalowali na Wiejskiej ścieżki w dwóch kierunkach na asfalcie to w ż
                            > aden sposób nie przecinałyby się one z wyjazdami z posesji oczywiście. Tak samo
                            > byś się nadziewał na wlączające się do ruchu pojazdy jak na istniejącej ścieżc
                            > e brukowanej.

                            Widać, że piszesz jako teoretyk i nigdy tą ścieżką jako rowerzysta nie jechałeś od początku do końca. Spróbuj to raz zrobić i wtedy zrozumiesz, o co chodzi z tymi wyjazdami i jaka jest różnica w porównaniu ze ścieżką wymalowaną na asfalcie.

                            > Gadanie z tobą to wyrzucanie czasu w błoto. W Niemczech, na które się tak chętn
                            > ie powołujesz korzystanie ze ścieżek wymusza prawo w postaci dwóch pasków namal
                            > owanych na asfalcie. Nie wciskaj, że oni tak sami z siebie tam jeżdżą.

                            Otóż jestem przekonany, że jeśli tam jeżdżą, to właśnie sami z siebie. Musisz wiedzieć, że niemiecki rowerzysta jest dużo mniej zdyscyplinowany od polskiego (powszechne jest np. przejeżdżanie na czerwonym i jazda wieczorem bez świateł) i jeśli miałby wygodniejszą alternatywę od tej wymalowanej ścieżki, to na pewno by z niej skorzystał.
                            Ciekaw jestem, jak byłoby dla rowerzysty wygodniej niż jazda

                            > Prezentujesz mentalność człowieka, któremu przy drodze biegnącej przez jego wie
                            > ś wybudowano chodnik ale tylko po jednej stronie. Będziesz nadal chodził pobocz
                            > em bo przecież niebezpieczne jest przechodzenie drogi by się do niego dostać i
                            > teleportował się nie będziesz.

                            Dobrze mnie rozszyfrowałeś. Rzeczywiście uważam, że budowanie chodnika tylko po jednej stronie, jeśli zabudowa jest po obu stronach, i zmuszanie pieszych do przechodzenia przez ruchliwą drogę nie jest najmądrzejszym pomysłem.
                            Twoja natomiast sugestia, że chodnik po jednej stronie drogi powinien pieszemu absolutnie wystarczać i taki pieszy nie powinien grymasić, tylko być wdzięczny, że w ogóle jest chodnik, nasunęła mi pomysł rewolucyjnego i niskokosztowego rozwiązania problemu braku ścieżek rowerowych. Po prostu wszędzie tam, gdzie są chodniki po obu stronach, zostawić pieszym chodnik tylko po jednej stronie, a ten drugi przeznaczyć na drogę rowerową. Rozwiązanie proste, tanie i co najważniejsze, wskutek tego rozwiązania kierowcom nie ubędzie ani pół metra kwadratowego asfaltu. Bo, nie czarujmy się, niechęć do oddania choćby kawałka asfaltu jest głównym powodem odrzucania takich rozwiązań, że ścieżki rowerowe maluje się na jezdni.
                            Jura
        • alanta1 Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 14:17
          przemo_opole napisał:

          > Doskonale wiesz, że co najmniej jedym moście ścieżka jest tak zrobiona, że się
          > nie da po niej nie chodzić.

          Jureek ma rację, parafrazując: doskonale wiesz, że część kierowców aut tak fatalnie jeździ, że porządni rowerzyści na chodniku są usprawiedliwieni, bo dbają o swoje życie.

          Poza tym już ustaliliśmy w innym wątku: odsetek debili jest taki sam w każdej grupie społecznej: i wśród kierowców, i rowerzystów, i pieszych.
          • Gość: behemot Doopa determinuje myślenie IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 02.09.11, 19:29
            i zachowanie, a właściwie jej ułożenie. Pieszymi jesteśmy wszyscy od czasu gdy nauczymy się chodzić. Część pieszych gdy posiądzie umiejętności i uprawnienia staje się rowerzystami.Podobnie częśc pieszych gdy zdobędzie uprawnienia staje się kierowcami.Można zaryzykować stwierdzenie, że elitą pieszych są ci, którzy nabyli nawyki, zachowania, umiejętności i uprawnienia do kierowania rowerami i pojazdami mechanicznymi. No bo są takie wasch and go czyli trzy w jednym. Troche niżej stoją ci piesi, którzy albo poruszaja się wyłącznie na rowerach lub samochodami. Podział na pieszych, rowerzystów i kierowców nie jest więc prawdziwy, co wyżej udowodniłem. Jest on raczej chwilowy, bo w chwili gdy doopa pieszego kierowcy spoczywa na siodełku rowerowym jest on rowerzystą, gdy doopa pieszego rowerzysty spocznie na fotelu za kierownicą samochodu jest on kierowcą. Ta chwilowa przynależność do wyodrębnionej grupy ze względu na sposób poruszania się powoduje automatyczne zresetowanie pamięci czy to pieszego, rowerzysty, kierowcy. Ten automatyzm resetu jest szokujący. Z zamknięciem drzwi samochodu należę do grupy kierowców i nie mam respektu i szacunku dla pieszych i rowerzystów, choc nadal jestem pieszym i rowerzystą wystepującym czasowo w roli kierowcy. Gdy wrzucam doopę na siodełko następuje reset pamięci pieszego i kierowcy. Tak więc w zależności od tego, gdzie spocznie nasz tyłek (fotel kierowcy, siodełko rowerowe czy pion pieszego) wlącza się odpowiedni tryb myślenia komunikacyjnego wylączając pozostałe.
            • alanta1 Re: Doopa determinuje myślenie 02.09.11, 20:26
              Gość portalu: behemot napisał(a):

              > Tak więc w zależności od tego, gdzie spocznie nasz tyłek (fotel kierowcy, siodełko rowerow
              > e czy pion pieszego) wlącza się odpowiedni tryb myślenia komunikacyjnego wylącz
              > ając pozostałe.

              A to by wyjaśniało, dlaczego po drodze bolkowskiej łazisz całą szerokością :/

              Ale nie sądź po sobie, Behemocie, innych, bo nie wszystkim się reset włącza.
              Ja właśnie dlatego chodzę prawą stroną chodnika, żeby innym umożliwić przemieszczanie się. I zostawiam wolną prawą stronę rowerzystom w korku jako kierowca. I nie włażę pod koła kierowcom jako pieszy, bo wiem że nie zahamują w miejscu...
              • przemo_opole Re: Doopa determinuje myślenie 02.09.11, 21:29
                Widzisz, ja też chodzę prawą stroną. I dla tego tak mnie wpienia gdy ktoś mnie na tej "mojej" prawej stronie próbuje rozjechac rowerem.
                BTW: idiota na skuterze jadący po ścieżce na Krakowskiej po prostu mnie dzisiaj załamał.
              • Gość: behemot Re: Doopa determinuje myślenie IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 02.09.11, 21:36
                Zazwyczaj tłumaczą się winni alanto1
                • alanta1 Re: Doopa determinuje myślenie 04.09.11, 11:26
                  A mądrzy ludzie nie ulegają głupim stereotypom i "mądrościĄ ludowym" ;)

                  Byliśmy wczoraj we Wrocku i lekko mnie zaskoczyli widok rowerzystów na remontowanym moście. Most zamknięty, a obok dostawiona była kładka na rusztowaniach, miała może z 1,2-1,5m szerokości. I ruch w obie strony odbywał się płynnie, mimo, ze rowerzyści nie zsiadali z rowerów, tylko powoli wjeżdżali trzymając się barierek.
                  Tylko jeden coś marudził pod nosem, widać piesi mu nie pasowali na kładce, ale grzecznie przejechał :D
    • giezeta35 Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 01.09.11, 11:18
      Ja jestem z Krakowa i mam ten sam problem. Rowerzysci uważają, że skoro w sytuacjach szczególnych wolno im jechać po chodniku to uważają że sa bezkarni i w pogodne dni, przy małym ruchu kołowym na jezdniach jezdżą wyłącznie po chodnikach. Jestem po 70-tce i mam osetoporozę. To zaczyna być dla mnie walka o życie!!!
      • dar54 Zaopatrzyć się w laskę 01.09.11, 14:08
        I natrętowi wsadzic w szprychy ...
        • Gość: ### Re: Zaopatrzyć się w laskę IP: *.dynamic.chello.pl 04.09.11, 13:49
          Założyłem ten wątek bo wychodząc z domu trafiam wprost pod koła rowerzystów którzy zamiast po jezdni to zapierniczają chodnikiem od Plebiscytowej w dół Ozimską Na zwróconą uwagę słyszę chamskie odzywki.Według mnie nasza policja powinna dobrać się im za jazdę po chodnikach do doopy.
    • okobar79 Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 05.09.11, 13:38
      to teraz mały tekścik:

      sobota, około 12.30-13.00 wyspa Bolko
      wyszedłem na spacer z synkiem w wózku... idę sobie wałami z Zaodrza na Bolko... co chwila obok przemyka jakiś rowerzysta, nie jestem specem, ale wydaje mi sie że gnanie ile sił w nogach po wale nie jest chyba najprzyjemniejszą radością spacerowiczów... ale co tam..
      pospacerowałem na Bolko po czym udałem się przez mostek na Pasiekę...
      na mostku połowa mniej więcej przejścia jest dróżką rowerową - a tu zonk, dróżką tą zasuwają dwaj młodzi ludzie na quadzie... quad posiada rejestrację, przypuiszczam więc że nie powinien poruszać sie po drodze rowerowej - rowerzyści i spacerowicze uciekali spod quada na pas dla pieszych... no cóż.. widać ci młodzi ludzie mieli problemy z pracą mózgu.

      żeby nie być taki anty rowerowy w swoich wypowiedziach muszę przyznać że wielu pieszych chodzi po ścieżkach rowerowych, czego ja akurat nie rozumeim i tępię tak samo jak jazdę rowerem po chodnikach :P

      ale co tam piękna sobota była poszedłem chodnikiem pod wiaduktem kolejowym przy kanale...
      i jak schodziłem z wóżkiem pod wiadukt oczywiście jakiś kolejny rowerzystra w ciuchach sportowo-rowerowych, w ciemnych okularach i kasku, zapragnął jazdy terenowej w stylu Maji Włoszczowskiej - gnał po schodach akurat tym przejazdem - widac tylko mnie sie zdawało ze akurat rowerem to tam nie wolno jeździć :P

      poszedłem dalej, koło KW policji na Krakowską - fajny spacerek a tu kolejny zomnk - na przeciwko Dolce Vita bodajże i Ptysia - stoi sobie czarne BMW na ścieżce rowerowej - właściciel chyba poszedł na lody...
      wiem że niektórzy sobie skracają drogę samochodem z pl. Wolności przez Krakowską... ale żeby zaparkowac na ścieżce rowerowej? i żadne służby nie reagują?.... no cóż, widać wekend

      pod ratuszem grupa jakichś 10-12 osób mówiąca w języku czeskim stała z polską przewodniczką i coś tam sobie omawiali - każdy z Czechów mial w ręce otwartą puszke piwa... muyślałem że pić alkoho9lu nie wolno, w końcu często na rynku strażmiejskla i policja wyłapywali studentów z piwkiem na ławeczkach
      akurat przez rynekl przechodził patrol policyjny - nawert nie zwrócili uwagi turystom.. wiecie ta polska gościnność widać znów działa :)

      na moście Piastowskim rowerzyści akurat (sztuj dwie w wieku 50+) udawadniali kierowcom że są pełnopranymi uczestnikami ruchu drogowego jadąc jezdnią... troszkę mnie zdenerwowali ponieważ chwilę wcześniej jechali od muru chodnikiemi wjechali pod arkadami hotelu Piast na podjazdy dla wózków - akurat sam pchałem tamtędy wózek i zostałem miło nazwany przez pana rowerzystę ślepym ch... ponieważ zamiast zejść rowerom z drogi właśnie wpychałem wózek na podjazd :)

      ponieważ akurat ciśnienie mi trochę rowerzyści podnieśli stanąłem zaraz na moście dla rozkoszowania się widokiem jedzących w Starce.... ale moją uwagę zwrócił jadący policyjny radiowóz z Zaodrza - który pomimo tego że akurat kierujący policjant widział rowerzystów jadących w przeciwnym kierunku po moście po jezdni, wywinął niezły numer - otóż zamiast skręcic w Piastowksą jak powinien zgodnie z zasadami ruchu drogowego, właczył lewy kierunkowskaz i ... pojechał prosto w katedralną....

      wtedy stweirdziłem że mój spacer muszę już zaraz zakończyć bo szlag mnie trafi....
      • przemo_opole Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 05.09.11, 14:19
        Fajnie napisałeś. Sama prawda.
        Ja codziennie zauważam takie i inne dziwactwa. Już nawet nie piszę o tym, bo potem mi jeden z drugim zarzuca, że się czepiam albo żem malkontent :)))))

      • raid.op Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 05.09.11, 15:23
        Nadszarpnięty nerw to koszt życia w społeczeństwie ;)
        • tiresias Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 05.09.11, 23:14
          tak tylko dla wzbogacenia tego interesującego wątku:
          warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,10235090,Rowerzysci_wymierzaja_sprawiedliwosc_na_miescie__WIDEO_.html
          • przemo_opole Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower 05.09.11, 23:32
            Ale to już było...
            Piesi też zakupią kije "sportowe" i zaczną wymierzać. Naprawdę o to chodzi???
            • dar54 Kolej na pieszych na chodnikach 06.09.11, 07:39
              Rowerzyści sami wymierzają sprawiedliwość. Na ścieżkach rowerowych

              warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,10235090,Rowerzysci_wymierzaja_sprawiedliwosc_na_miescie__WIDEO_.html
              • dar54 Rowerzyści łamią przepisy nie dlatego, że to lubią 07.09.11, 08:57
                wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,97796,10242919,Rowerzysci_lamia_przepisy_nie_dlatego__ze_to_lubia.html

                LIST CZYTELNIKA. Proponuję wszystkim, którzy zabierają głos w sprawie ruchu rowerowego (nie tylko zresztą we Wrocławiu), by parę bitych tygodni pojeździli rowerami 30-50 km dziennie, załatwiając różne sprawy na mieście lub chociażby do i z pracy.

                Wrocławscy rowerzyści jeżdżą jak wrocławscy kierowcy (06-09-11, 15:52) W szczególności apeluję do tych, których decyzje dla rowerzystów mają kluczowe znaczenie - planistów, projektantów i urzędników. Taka lekcja przydałaby się również posłom i senatorom wprowadzającym nowelizacje do Prawa o ruchu drogowym.

                Ścieżki rowerowe? Panowie i panie! O czym Wy piszecie? Jakie ścieżki rowerowe?

                • myrdin Re: Rowerzyści łamią przepisy nie dlatego, że to 07.09.11, 11:02
                  Tak, ktoś kto jeździ codziennie 30-50 km na rowerze po mieście z pewnością nie pamięta gdzie są ścieżki rowerowe i w których kierunkach prowadzą. :) Ktoś w to wierzy?
                  Tak samo można powiedzieć w przypadku kierowców samochodów. "Jadę sobie ulica i nagle koniec, ślepą droga a inne odchodzące ze skrzyżowania prowadzą nie w moim kierunku. Ulice i jezdnie, panowie i panie, jakie ulice i jezdnie." :)
                  Pozdrawiam
                  Tomasz Myrdin
                  • jureek Re: Rowerzyści łamią przepisy nie dlatego, że to 07.09.11, 11:35
                    myrdin napisał:

                    > Tak samo można powiedzieć w przypadku kierowców samochodów. "Jadę sobie ulic
                    > a i nagle koniec, ślepą droga a inne odchodzące ze skrzyżowania prowadzą nie w
                    > moim kierunku. Ulice i jezdnie, panowie i panie, jakie ulice i jezdnie."
                    :)

                    Analogia niezbyt trafna. Bo gdy jedziesz samochodem, to widzisz, że kończy Ci się droga, stoją znaki, że nie możesz dalej jechać. Natomiast jako rowerzysta nie masz żadnych znaków, które zakazywałyby Ci dalej jechać jezdnią. Musisz wiedzieć skądinąd, że po lewej stronie jest ścieżka.
                    Poza tym kierowcy są ostrzegani przed wjazdem w jakąś drogę znakami, jeśli droga jest ślepa. Takich ślepych dróg dla rowerzystów jest mnóstwo, ale znaku ostrzegawczego jeszcze nie widziałem.
                    Jura
                    • okobar79 Re: Rowerzyści łamią przepisy nie dlatego, że to 07.09.11, 11:52
                      znaki są dla wszystkich poruszających się ulicą, dla rowerów też :P
                      • jureek Re: Rowerzyści łamią przepisy nie dlatego, że to 07.09.11, 11:59
                        okobar79 napisał:

                        > znaki są dla wszystkich poruszających się ulicą, dla rowerów też :P

                        Chodzi mi o to, że zakaz jazdy rowerem po jezdni nie wynika ze znaku, tylko z tego, że rowerzysta skądinąd musi wiedzieć, że gdzieś tam po drugiej stronie może schowana za krzakami czy żywopłotem jest droga rowerowa. Co innego, gdyby był wyraźny zakaz jazdy rowerów. Ale na ogół takiego znaku nie ma, więc skąd rowerzysta ma wiedzieć o ścieżce?
                        Jura
                        • myrdin Re: Rowerzyści łamią przepisy nie dlatego, że to 07.09.11, 13:48
                          Tak, tu się z Tobą w 100% zgadzam (a niech tam, nawet w 200%). ;)
                          Tam gdzie są ścieżki (wiem, niby są tam znaki nakazu ale nic nie szkodzi dać i znak zakazu) powinny być znaki zakazu jazdy rowerem.

                          Inna sprawa że jakoś nie mogę uwierzyć by rowerzysta który jeździ codziennie 30-50 km po mieście doskonale nie wiedział gdzie są ścieżki rowerowe. Wierzysz w to Jurek, jako praktyk roweru?

                          Pozdrawiam
                          Tomasz Myrdin
                          • jureek Re: Rowerzyści łamią przepisy nie dlatego, że to 07.09.11, 13:49
                            myrdin napisał:

                            > Inna sprawa że jakoś nie mogę uwierzyć by rowerzysta który jeździ codziennie 30
                            > -50 km po mieście doskonale nie wiedział gdzie są ścieżki rowerowe. Wierzysz w
                            > to Jurek, jako praktyk roweru?

                            Nie wierzę.
                            Jura
    • Gość: bela Re: Jak chodzić i nie być rozjechanym przez rower IP: *.adsl.inetia.pl 11.09.11, 18:59
      skoro na ulicy jest niebezpiecznie dla rowerzystów to uznali, ze chodniki są bezpieczne i nie zawracają sobie głowy przechodniami, prawo buszu
Inne wątki na temat:
Pełna wersja