Dlaczego pod koniec lata 1939 zolnierze niemieccy

IP: *.dip.t-dialin.net 02.09.11, 19:48
mordowali cywilow oraz jencow wojennych, jak to bylo np pod Ciepielowem?
W sierpniu 1950 roku do konsulatu polskiego w Monachium, wplynal anonimowy list, bedacy najprawdopodobniej fragmentem prywatnego dziennika niemieckiego zolnierza. Zostala w nim opisana egzekucja polskich jencow pod Ciepielowem. Ktorej 8 wrzesnia miala dokonac 11 kompania 15 pulku PZ, wchodzacego w sklad 28 Dywizji Piechoty..Mord poprzedzily zazarte walki w lesie, w trakcie ktorych zginal niemiecki kapitan:
Godzine pozniej wszyscy zebrali sie na drodze. Kompania stracila 14 ludzi w tym kap. Lewinskiego. Dowodca pulku, pulkownik Wessel (z Kassel) szalal - Co za bezczelnosc , chcieli nas zatrzymac i zabili mojego Lewinskiego !Zolnierze sie dla niego nie liczyli. Stwierdzil ze mamy do czynienia z partyzantami(znany wszystkim mit) mimo ze kazdy z 300 wzietych do niewoli zolnierzy polskich mial na sobie mundur.Kazano im zdjac bluzy...no teraz rzeczywiscie wygladali raczej na partyzantow(...) piec minut pozniej uslyszalem serie z kilkunastu karabinow maszynowych.Pobieglem w tamta strone i zobaczylem 300 zastrzelonych polskich zolnierzy lezacych w przydroznym rowie.Zaryzykowalem zrobienie dwoch zdjec (a jakze!).
Pod koniec lat szescdziesiatych Glowna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce przeslala do Centrali Badan Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Ludwigsburgu zdjecia masakry pod Ciepielowem, dolaczone do anonimowego listu z 1950 roku.Przesluchanie bylych zolnierzy 15 Pulku nie wnioslo do sprawy nic nowego."Sledztwo" ciagnelo sie kilkanascie lat, na uwage zasluguje natomiast wydane na poczatku 1971 (!) roku postanowienie o umorzeniu postepowania.Stwierdzono bowiem ze w "starciu pod Ciepielowem...po stronie niemieckiej zginelo trzynastu zolnierzy a po stronie polskiej TRZYSTU!
    • Gość: Hans Re: Dlaczego pod koniec lata 1939 zolnierze niemi IP: *.pool.mediaWays.net 03.09.11, 08:39
      Tu ci musze przyznac racje-wiem, ze takie przypadki sie zdarzaly, ale do jakiego stopnia?
      Zolnierze Wehrmachtu byli przed "Polenfeldzug" poddawani agitacji o polskich bandach napadajacych bez respektowania prawa wojennego. Uzywano to potem za pretekst do czesto
      prywatnej zemsty.
      Znam przypadek z pierwszej reki-oddzialy niemieckie wycofywaly sie w drugiej polowie wrzesnia z wschodniej czesci Polski zajmowanej przez Armie Czerwona. Jednostka artyleri natknela sie w jakims lesie na polski pulk, ktory natychmiast przeszedl do ataku. Zginelo pare ludzi-w tym tez szef.
      Potem, jak wzieli juz Polakow do niewoli to nagle jakis Niemiec chwycil rewolwer i zastrzelil paru jak leci-bez rozkazu, ale tez nikt go potem nie ukaral (to byl dla wielu szok). Opowiadano sobie potem
      ze zginal tam jego przyjaciel.
      No ale to sie nie umywa do tego jak Amis siekli w Iraku z samolotow do cywili -dla nich to zawsze
      byli islamisci....
      • Gość: Hans Re: Dlaczego pod koniec lata 1939 zolnierze niemi IP: *.pool.mediaWays.net 03.09.11, 09:46
        I jeszcze jedno-enerdowcu. W artykule byla mowa o 250 zabitych Polakach....
        Przypomina mi to ten polski pomnik w Jedwabnym, gdzie wspominano o ponad tysiacu Polakach
        zamordowanych przez hitlerowska zandarmeri. Teraz jest tam pomnik dla paruset Zydow spalonych zywcem przez ....no przez kogo.......
        • Gość: Slazak z NRD.fenu nie 250 a przeszlo 300 ! IP: *.dip.t-dialin.net 03.09.11, 12:00
          W powojennym sledztwie i w oparciu o relacje swiadkow tamtych zdarzen w tym tego jednego Niemca ktorego "ruszylo" sumienie, jest mowa o 300 zamordowanych polskich jencach a nie jak to sugeruja Niemcy o 250 zolnierzach . Moze dlatego ze tych "brakujacych" 50 zamordowali w chwile pozniej :
          O swicie 8 wrzesnia pod Ciepielowem kolo Zwolenia oddzialom trzeciego batalionu zmotoryzowanego 15 pp, idacym w szpicy nacierajacej z Lipska na Zwolen 29 dywizji zmotoryzowanej , zagrodzil droge pierwszy batalion 74 pp z Lublinca, dowodzony przez majora Jozefa Pelca. Doszlo do walki w ktorej straty poniosly obie strony, a szale zwyciestwa na niemiecka strone przesadzilo uderzenie czolgow.Opor polski ustal dopiero po wyczerpaniu amunicji. Niemcy wzieli okolo 450 jencow, ktorym odebrano mundury, znaczki rozpoznawcze, dokumenty i 250 z nich rozstrzelano na miejscu. Pozostalych pognali pod konwojem szosa i puscili za nimi samochod pancerny , ktory otworzyl po chwili ogien z karabinow maszynowych do idacych jencow.Wielu jencow w tym kilku oficerow zginelo.Lacznie zamordowano pod Ciepielowem PONAD 300 jencow. Major Pelc polegl na poczatku starcia, zas jego zastepca kapitan Cyrulinski, widzac mordowanie swoich zolnierzy, popelnil samobojstwo.Czy mozemy w jakikolwiek sposob znalezc usprawiedliwienie dla zolnierzy Wermachtu?
          • Gość: Slazak z NRD.fenu Re: nie 250 a przeszlo 300 ! IP: *.dip.t-dialin.net 03.09.11, 13:26
            I jeszcze jedno Hanzliku!
            Nie chodzi juz o to ze Niemcy zanizaja liczbe zolnierzy , oni twierdza ze to nie byl mord a zolnierze zgineli w czasie walk .Na 13 niemieckich az 250 POLSKICH!
            Patrz jaka sile mial ten "rycerski" Wehrmacht. A tak na marginesie dodam ze soltys z Anusina ktory pochowal majora Pelca (dowodce 74 pp) wspomina ze osobiste rzeczy nawet zegarek przejeli Niemcy.Mam prosbe do tzw MN moze ta niemiecka fundacja co tak dokladnie przeszukuje pola i lasy w poszukiwaniu mogil "rycerzy apokalipsy" pomoze w zwrocie zagrabionych rzeczy osobistych zolnierzy polskich...swoja droga myslalem ze tylko Ruscy zabierali poleglym zegarki!
            • Gość: gosc Re: nie 250 a przeszlo 300 ! IP: *.dip.t-dialin.net 03.09.11, 13:53

              Gość portalu: Slazak z NRD.fenu napisał(a):

              > I jeszcze jedno Hanzliku!
              > Nie chodzi juz o to ze Niemcy zanizaja liczbe zolnierzy , oni twierdza ze to ni
              > e byl mord a zolnierze zgineli w czasie walk .Na 13 niemieckich az 250 POLSKICH
              > !
              > Patrz jaka sile mial ten "rycerski" Wehrmacht. A tak na marginesie dodam ze sol
              > tys z Anusina ktory pochowal majora Pelca (dowodce 74 pp) wspomina ze osobiste
              > rzeczy nawet zegarek przejeli Niemcy.Mam prosbe do tzw MN moze ta niemiecka fun
              > dacja co tak dokladnie przeszukuje pola i lasy w poszukiwaniu mogil "rycerzy a
              > pokalipsy" pomoze w zwrocie zagrabionych rzeczy osobistych zolnierzy polskich
              > ...swoja droga myslalem ze tylko Ruscy zabierali poleglym zegarki!

              Nie skonczyles jednej swojej pracy, mianowicie wymieniania polskich insurgentow zwanych tez
              powstancami, ze wzgledu na brak zainteresowania innych forumowiczow.

              Znalazles sobie nastepny temat do judzenia. Pozamiataj najpierw na swoim podworku.
              Ciekawe w jakiej dywizji Wehrmachtu albo Waffen-SS sluzyl twoj dziadek.
              Ze ma conajmniej EK_II, czyli Krzyz Zelazny II Klasy to pewne i Sturmabzeichen tez.
              Dostal te odznaczenia za odwage i walecznosc pewnie z pozdrowieniem adolfa.
              Moze byl tez aktywny w zwalczaniu partyzantow, kto wie.
              Ciekawe jakie lupy przywiozl ze wschodu ?

              Jezeli zas chodzi o mordowanie jencow to napisz o zdarzeniu w Falais, gdzie polscy zolnierze
              gen. Maczka zamordowali 1200 niemieckich jencow.

              __Slazak z NRD.fenu__ Tfu .
              • jureek Re: nie 250 a przeszlo 300 ! 03.09.11, 14:54
                Gość portalu: gosc napisał(a):

                > Jezeli zas chodzi o mordowanie jencow to napisz o zdarzeniu w Falais, gdzie pol
                > scy zolnierze
                > gen. Maczka zamordowali 1200 niemieckich jencow.

                Poproszę źródło tych rewelacji.
                Jura
                • Gość: gosc Re: nie 250 a przeszlo 300 ! IP: *.dip.t-dialin.net 03.09.11, 22:32
                  jureek napisał:
                  > Poproszę źródło tych rewelacji.
                  > Jura




                  www.decydent.pl/archiwum/wydanie_65/falszowanie-historii_883.html
                  ......
                  CZAS NA FINAŁ

                  Skąd nagle w Polsce po 59 latach wracają demony II wojny światowej na Zachodzie? Cała ta niemiła historia wprawdzie podskórnie trwa przez dziesięciolecia, jednak jej nowa odsłona nastąpiła w roku 2000. Oto w roku tym ukazuje się w Polsce krajowy przekład książki prof. Stephena E. Ambrose’a pt. „Citizen Soldiers” (wyd. pol. pt. „Obywatele w mundurach”). Jest tam przedruk fragmentu rozmowy (zaczerpnięty ze wspomnianej książki „War from the Ground Up” Johna Colby’ego), jaka odbyła się w Chambois między kpt. Laughlinem E. Watersem z amerykańskiej 90. Dywizji Piechoty, a polską eskortą jeńców, która według wcześniejszych polsko-amerykańskich ustaleń miała przyprowadzić Watersowi 1,5-2 tys. jeńców, przyprowadziła zaś tylko 200 i oświadczyła, że reszta jeńców została rozstrzelana. Niezwykłe – nikt się w Polsce nie zdziwił, nikt się nie oburzył, nikt nie zgłosił do tego – jak na polską mentalność – szokującego faktu żadnych pytań. Krajową opinię publiczną zatkało i zapadła zasłona według zasady „ciszej nad tym grobem”, co w tym przypadku dalekie jest od przenośni.

                  Owej rozmowy w Chambois polscy kombatanci 1. DPanc publicznie się wypierają zarzucając kłamstwo i zachodnim historykom, i polskim dziennikarzom. Tymczasem autentyczność tej rozmowy bez trudu potwierdza się nawet dziś stosując do tego normalny warsztat pracy historyka i/lub dziennikarza. Jako wieloletni badacz historii opanowania Chambois i nieformalny szef dużego międzynarodowego zespołu weryfikującego wszystkie wątki polsko-amerykańskiego konfliktu o zdobycie tego miasteczka sam zresztą to zbadałem. Rozmowa odbyła się w posiadłości wspomnianych państwa Buquet i w obecności wielu świadków, w tym znającej język angielski Denise Buquet. Czy się to nam podoba, czy też nie, co najmniej jeden opublikowany amerykański opis polskich egzekucji na jeńcach w Chambois to na świecie fakt publiczny i nie ma od niego ucieczki.

                  .....
                  A o zbrodniach wojennych Polaków w Normandii poczyta pan sobie niebawem. Na przykład jak mjr. Aleksander Stefanowicz dobijał strzałami w głowę niemieckich rannych czyniąc to przed obliczem całego pułku, którym dowodził pod Chambois i dając tym przykład swoim podkomendnym, jak się traktuje niemieckiego jeńca i rannego. I kanadyjski naoczny świadek kpt. Pierre Sevigny dodaje, że był to tylko maleńki wstęp do tego, co Polacy zrobili z jeńcami na wzgórzu 262 "Maczudze". Bo trzeba wiedzieć, że mjr Stefanowicz nie dobijał rannych w sytuacji kryzysowej na "Maczudze". Dobijał ich już w drodze na to wzgórze i to w sytuacji zupełnie spokojnej, bez presji wroga i bez jego ostrzału. Ryba psuje się od głowy panie Niezbyt Ciekawy. Po kursie szkoleniowym mjr. Stefanowicza już było wiadomo, co się robi z jeńcem.
                  ......

                  Polish troops in Falaise
                  by Juha Hujanen on 06 Apr 2004, 00:43

                  I've just been reading Ambrose-Citizen Soldiers and in page 105 is following:

                  "Over the next couple of days,Waters wrote"the Germans attacked with all the fury they they could bring to bear,fueled by their desperation to escape.""Others were trying to surrender,many of them succesfully.Too many,in fact.Neither the Poles nor the Americans had facilities to deal with them.Waters estabilished a POW pen in Chambois,but it was badly overcrowded.Still,one morning a Polish captain brought in some 200 additional POW,s to turn over to the Americans.

                  Polish captain:"Here are your prisoners"

                  Waters:"I donn't want them."

                  Polish captain:"But i must leave them with you.Those are my orders".

                  Waters:"I still don't want them.Get them out of here".(Waters orders were to accept them.but he had been told to expect 1500;in fact there were only couple of hundred.)

                  Polish captain: "But i must still leave them with you."

                  Warers:"well,you were supposed to have 1500 prisoners.Where are they?"

                  Polish captain:"They are dead.We shoot them.These are all that are left".

                  Waters: "Then why don't you shoot these too?" A paus,then Waters corrected himself:"No,you can't do that."

                  Polish captain:"Oh,yes we can.They shot my countryman.".He took Waters by the arm and escorted him away from the others.Then he said ,"Captain ,we can't shoot them.We are out of ammunition."

                  (original source:John Colby-War From the Ground...)

                  Has anyone heard of this?,or has addiotional info?

                  Juha Hujanen
                  Financial supporter
                  Posts: 1910
                  Joined: 20 Mar 2002, 12:32
                  Location: Suur-Savo,Finland

                  Dalyj szukej sum a nie bydz taki zgniouy











                  • jureek Re: nie 250 a przeszlo 300 ! 03.09.11, 22:55
                    No tak, rzeczywiście poważne źródło historyczne.
                    Jura
        • Gość: behemot Re: Dlaczego pod koniec lata 1939 zolnierze niemi IP: *.252.25.88.internetia.net.pl 03.09.11, 12:03
          Przez nieudolnych podwykonawców, którzy robotę wykonywali pod lufami karabinów trzymanych przez...no przez kogo...
    • Gość: tez ciekawe Re: Dlaczego pod koniec lata 1939 zolnierze niemi IP: *.dip.t-dialin.net 03.09.11, 23:31
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,10226207,USA_i_Polska_chcialy_wspolnie_wyciszyc_sprawe_wiezienia.html
      • Gość: Slazak z NRD.fenu Re: Dlaczego pod koniec lata 1939 zolnierze niemi IP: *.dip.t-dialin.net 04.09.11, 00:15
        eccy nie oszczedzali cywilow, kobiet a nawet dzieci?
        Masakra w Wyszanowie , gdzie 1 wrzesnia po poludniu wkroczyly wojska niemieckie.Z relacji swiadkow tamtych zdarzen:
        "Jeden z przybylych zolnierzy zwrocil sie do oficera stacjonujacego w moim domu , czy tu jest wojsko polskie , gdyz do nich strzelaja.Ow zolnierz odpowiedzial ze wojska polskiego nie ma. .Zolnierze ustawili sie za naroznikami budynkow i zaczeli sie ostrzeliwac ! Gdy czesc miejscowosci stanela w plomieniach, Niemcy wyprowadzili z domow kobiety i dzieci
        i zgromadzili je w karczmie. W miejscowosci nie bylo juz wowczas mezczyzn zdolnych do walki."
        2 wrzesnia Niemcy obrucili w perzyne polowe wsi. Niektorzy mieszkancy Wyszanowa szukali tego dnia schronienia w piwnicach domow. Byla wsrod nich Stanislawa Wos:
        "Okolo poludnia dnia 2 wrzesnia (...) rozpoczal sie nagle wielki ruch.Niemcy zaczeli strzelac i podpalali poszczegolne gospodarstwa.. Moja tesciowa,szwagierka, moje dzieci i ja schronilismy sie w piwnicy w domu p. Szyszkow(...) w piwnicy bylo razem 21 osob, 8 kobiet i 13 dzieci.Dzieci ciagle plakaly , co z cala pewnoscia bylo slychac na zewnatrz. W pewnej chwili wpadl do piwnicy granat, a wkrotce potem drugi , trzeci. Czy padaly jeszcze dalsze granaty nie wiem, gdyz stracilam przytomnosc. Odzyskalam przytomnosc dopiero wieczorem(...) tego samego dnia odwieziono mnie,Kanicka i Stepniakowa do szpitala w Kepnie.W tylko tej jednej piwnicy zginely wszystkie znajdujace sie tam osoby z wyjatkiem trzech.Wydarzenia te opisal w swoim raporcie sierzant S. , dowodca pododdzialu3 kompanii zmotoryzowanej 10. Batalionu Saperow z Ingolstadt , zas relacje swiadkow ocalalych z masakry zebral tamtejszy lekarz Jan Ross i napisal na ich podstawie ksiazke "Von Blaskowitz wkracza do Kepna".
        • Gość: slazak z NRD-fenu Re: Dlaczego pod koniec lata 1939 zolnierze niemi IP: *.dip.t-dialin.net 04.09.11, 14:52
          eccy , w wiekszosci katolicy, profanowali koscioly w Polsce?
          Rabali krzyze , niszczyli obrazy i figury swietych, bezczeszcili Przenajswietszy Sakrament , podpalali przydrozne kapliczki. Ze szczegolna pasja burzono wspaniale pomniki Serca Jezusowego oraz statuly Matki Boskiej w miejscach publicznych.W pamietnych egzekucjach dokonywanych publicznie w miastach wielkopolskich i pomorskich oraz w katowniach urzadzanych w wiezieniach i obozach karnych zamordowano wielu wybitnych obywateli zwlaszcza ksiezy i znanych dzialaczy katolickich ... i ci ludzie mieli na pasach wypisane "Gott mit Uns"
          • jureek Re: Dlaczego pod koniec lata 1939 zolnierze niemi 04.09.11, 14:59
            Gość portalu: slazak z NRD-fenu napisał(a):

            > eccy , w wiekszosci katolicy, profanowali koscioly w Polsce?
            > Rabali krzyze , niszczyli obrazy i figury swietych, bezczeszcili Przenajswietsz
            > y Sakrament , podpalali przydrozne kapliczki.

            Nie tylko w okupowanej Polsce naziści walczyli z krzyżami, praktykowali to też na Śląsku:
            "Tego samego miesiąca w parafii wydarzyła się tragedia, przy kaplicy na skrzyżowaniu w Węgrach, został ścięty krzyż przez pana Pawła Pielawa, który został do tego namówiony przez bojówki NSDAP, do których należeli mieszkańcy Węgier. Ks. Cyris z bólem w sercu i ze łzami w oczach wraz z bardzo licznie zgromadzonym i płaczącym ludem, błagał Boga w czasie niedzielnej Mszy Św. oraz nabożeństwa przebłagalnego za świętokradców i prosił o przebaczenie. Nazwanie NSDAP świętokradcami spowodowało, że sołtys wsi Węgry Pan Czernik (który później zmienił nazwisko na Max Schwarz) sekretarz NSDAP, oskarżył proboszcza przed władzami powiatowymi. Ks. Cyris skazany został na opuszczenie parafii i przeniesiony został do miejscowości (Kunzendorf) koło Oleśnicy w okręgu Legnickim, gdzie katolicy byli w diasporze, by nie nawiązał kontaktów z parafianami."
            www.osowiecslaski.pl/historia_parafii.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja