Pracę dają znajomości czy studia? [Głosuj]

IP: *.adsl.inetia.pl 07.11.11, 16:48
Ale suchar... Też mi nowość. W małych miastach takich jak Opole, dobra praca jest w 99% tylko po znajomości. Od zawsze tak było. A teraz w czasach olbrzymiego bezrobocia, to już standard. Nie wiem jak można pisać o tak oczywistych sprawach. Dla mnie to byłby obciach...
    • pamejudd Re: Pracę dają znajomości czy studia? [Głosuj] 07.11.11, 16:55
      Nie przypominam sobie zebym byl z kzg na "ty"...
      • Gość: exciter Re: Pracę dają znajomości czy studia? [Głosuj] IP: *.adsl.inetia.pl 07.11.11, 16:57
        Brniesz po omacku, pomyliłeś mnie z kimś. Uspokój się i wrzuć na luz.
        • pamejudd Re: Pracę dają znajomości czy studia? [Głosuj] 07.11.11, 18:38
          kzg - to kryptonim autora artykulu :)

          Pod koniec - wedle wszelkich regul dobrego dziennikarstwa zwraca sie do czytelnika per "ty" :)
    • Gość: pracujący Pracę dają znajomości czy studia? [Głosuj] IP: *.opole.hypnet.pl 07.11.11, 17:44
      bez sensu postawione pytanie, nie dziwi brak komentarzy, ani studia ani znajomości tylko tak naprawdę kompetencje, ilekroć zmieniam pracę wysyłam 1, 2 CV skuteczność stuprocentowa, pracuje tam gdzie chce i nikt mi tego nie załatwił, nie ma to nic wspólnego z kierunkiem studiów które skończyłam, z doświadczenia wiem że ilekroć ktoś mówi, że nie ma pracy, a dobrą dostaniesz po znajomości, to wiem że taka osoba sobie pracy nie znajdzie, bo liczy na 2500 na rękę po studiach, bez doświadczenia, w Polsce żyjemy takich realiach, że nie ma co na to liczyć, więc Ci którzy marudzą, niech zmniejszą oczekiwania, po pół roku pracy poniżej oczekiwań będą bogatsi o pół roku doświadczenia i bardziej konkurencyjni na rynku pracy. Nie lubię marudzenia, praca uszlachetnia, Ci co marudzą niech nie zazdroszczą tym co pracują i nie mówią bzdur o znajomościach etc. tylko się wezmą do szukania pracy!!!
      • Gość: nauczyciel Pracujący niech pracuje, alei i IP: *.180.105.48.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.11.11, 18:23
        myśli. Uogólnienia nie posuwają nic do przodu, a tym bardziej w głąb. No bo jeśli jest ktoś na przykład nauczycielem akademickim i szuka pracy (po doktoracie w ramach otwartego przewodu, nie asystentury czy też wrócił ze studiów z zagranicy). Co wtedy? Konkurs na stanowisko adiunkta? Tu pracę załatwia się w 90 procentach po znajomości. Myślę, że jest wiele takich obszarów. Im mniejsze miasto, tym potrzebniejsze większe znajomości.
        • Gość: pracujący Re: Pracujący niech pracuje, alei i IP: *.opole.hypnet.pl 07.11.11, 21:04
          być może specjalizacja albo dziedzina nie ta? nie odpowiada na zapotrzebowanie? na rynku, polecam przekwalifikowanie się. Nic na siłę, to najgorsze z możliwych, skoro brak etatu dla Ciebie, to jak myślisz gdzie tkwi problem? i to chyba ty uogólniasz pisząc że 90% zatrudnionych na uczelni to zatrudnieni po znajomości, ja myślę, że jeśli jest to jakiś odsetek to niewielki i kwestia czasu jak się okaże że to żaden Naukowiec.
          • Gość: nauczyciel Re: Pracujący niech pracuje, alei i IP: *.205.30.65.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 08.11.11, 06:01
            W kilku linijkach nie można jednak powiedzieć zbyt wiele.
            Po pierwsze dziękuję za rady - etat mam i to niezły. Po drugie jest różnica pomiędzy uogólnieniem a twierdzeniem ogólnym - bez tych ostatni nie można przecież nic *szerszego* powiedzieć. Różnica między nimi jest taka, że uogólnienia mniej wyjaśniają. Stąd w małych miejscowościach znajomości są praktykowane dużo bardziej, niż w wielkich miastach - tu anonimowość jest czymś normalnym. Problem sprowadza się nie do pracowników najlepszych, ale do średnich i miernych, niestety (ktoś już to podnosił).
            Rozwiązanie? Ogólnego nie ma. Szczegółowe:
            - prawdziwa reforma systemu szkolnictwa wyższego (za tą obecną nie idą pieniądze, to największy jej błąd)
            - na wielu kierunkach kształcimy idiotów z papierem mgr. (wyuczyć się tego, co prowadzący wcześniej powiedział). Stąd kładłbym nacisk na takie umiejętności jak logiczne myślenie, rozumienie świata w którym się żyje, wyciąganie wniosków, *plastyczność* zawodowa (tego niestety w przeważającej liczbie przypadków uczą przedmioty ogólne, a tych nie kocha nikt poza uczącymi ich?)

          • Gość: zoska Re: Pracujący niech pracuje, alei i IP: *.adsl.inetia.pl 08.11.11, 07:32
            Radzisz przekwalifikować się .
            W obecnej chwili najdotkliwiej na etaty cierpi słuzba zdrowia .
            Należy wykorzystać ten moment , a nie pozwalać na bezczynne siedzenie młodzieży po studiach.
            Niech coś robią.
            A o zawodzie lekarza i innych z powołania nie jeden młody marzył.
            Niech marzenia sięspełnią z pożytkiem dla nas wszystkich.
            Jest za mało lekarzy .
            Nikt nie wspomina , że można ten problem załatwić w prosty sposób dać wszystkim bezrobotnym szanse ( magistrom) zarejestrowanym w urzędach pracy.
            W ramach unijnych pieniędzy zmienić zawód na studiach podyplomowych na kierunkach medycznych .
            Jednocześnie praktykując w szpitalach w przychodniach jako felczerzy , a po dwóch latach niech otrzymają prawa leczenia jako lekarze oraz zatrudnienie w placówkach słuzby zdrowia.

      • Gość: czytelnik Re: Pracę dają znajomości czy studia? [Głosuj] IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.11.11, 18:36
        Brak komentarzy to dlatego, że jest tak powszednie, że nikt już nie widzi sensu wypowiadania się tu...
    • Gość: Inny pracujący... Pracę dają znajomości czy studia? [Głosuj] IP: *.punkt.opole.pl 07.11.11, 19:08
      Zgadzam się w 100% z "pracującym": nie układy ani najlepsze dyplomy, a tylko KOMPETENCJE!!! Już na studiach robiłem, całkowice za free, wiele róznych rzeczy e organizacjach studenckich. Dzięki temu od razu po studiach miałem interesujące cv i nie było problemu z pierwszą pracą. Teraz, po kilku zmianach, trafiłem z Wrocławia do Opola, gdzie całkiem nieźle zarabiam... Żona podobnie - trafiła tutaj z Krakowa i też powodów do narzekania nie ma... Doszliśmy do naszego wysokiego poziomu życia sami, tylko i wyłącznie naszą pracą. Nie mamy ani układów, ani znajomości - ani tutaj w Opolu, ani we Wrocławiu, Krakowie czy gdziekolwiek indziej. Po prostu jesteśmy tutaj, bo jesteśmy dobrzy w tym co robimy, więc znaleźliśmy tu oboje dobrze płatne, interesujące zajęcia, dające nam satysfakcję i zawodowy rozówj, a także stabilność finansową... I w tym miejscu, rodowici Opolanie, pytanie do Was: czemu nam, "obcym", opłaca się tu pracować i żyć, a Wy narzekacie? Może zamiast narzekać, czas zabrać się do pracy...
      • Gość: jożech Re: Pracę dają znajomości czy studia? [Głosuj] IP: *.opole.hypnet.pl 07.11.11, 20:54
        Oczywiście, że się da, ale właśnie pierwszy punkt zaczepienia po studiach jest największym problemem. Bez pyknięcia przez ciotkę w urzędzie albo wujka lekarza główne startery dla świeżutkich po humanach to w tej chwili call centery lub sprzedaż. Dla tych bardziej technicznych zdaje się jest deczko lepiej, ale nadal etatów jest o wiele za mało i prawie zawsze są słabiutko płatne. Niedawno sam walczyłem na tym etapie. Dopóki nie poszedłem w, szumnie mówiąc, samokształcenie w dziedzinie kompletnie innej niż wystudiowana, mogłem sobie tak puszczać te CVki ad mortem defecatam bo pracę pt. kredyty, telefony, robienie bułek lub hala w markecie odrzuciłem w przedbiegach.

        Myślę, że nikt trzeźwy nie myśli o 2500 netto, tyle to w korpo nie zawsze dają na start, ale dla osoby która choć trochę przepracowała studia i wyniosła praktyczne umiejętności 1000 netto jest po prostu śmieszne. A jak wiadomo, pracownik to wciąż najczęsciej zło konieczne, a nie najważniejsze ogniwo w wypracowywaniu wartości dodanej.
        Problemem nie są osoby z głową na karku, one sobie wcześniej czy później dadzą radę. Problemem są hordy niesamodzielnych wiecznych smarków z dyplomem temperówkoznawcy w garści, którym tak naprawdę nie powinno pozwalać się na wiele więcej niż ewidencja korespondencji czy malowanie płotu, ale po studiach nawet do tego muszą zostać przeszkolone, a właściwie przejść psychoterapię. I kto ma się tego podjąć? :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja