Dodaj do ulubionych

Zbigniewa Bereszyńskiego manipulacje cytatami

IP: *.pools.arcor-ip.net 08.11.11, 16:31
Czyli jak ten publicysta GW spreparował "prawdę" inaczej o tw Renek.

W październiku 2009 na łamach GW Zbigniew Bereszyński opublikował tekst o Ryszardzie Gleichu. W internetowym wydaniu GW tekst ten nosił tytuł "Nazywają agentem bohatera". Tak się dziwnie złożyło, że ten załgany tekst GW już usunęła z internetu:
opole.gazeta.pl/opole/0,0.html#error=4,badlink=http%3A%2F%2Fopole.gazeta.pl%2Fopole%2F1%2C35114%2C7141357%2CNazywaja_agentem_bohatera.html
Choć gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że nie wszystkie teksty Z. Bereszyńskiego GW skwapliwie ukrywa przed oczami zainteresowanych czytaczy. Taki np. tekst ZB o akcjach sowieckiego kontrwywiadu współpracującego z opolską SB, napisany półtora roku wcześniej, GW jeszcze nie "skasowała".
opole.gazeta.pl/opole/1,35106,5131080.html?as=1&startsz=x
Na szczęście na kluczborskim forum tekst o Ryszardzie Gleichu wkleił zainteresowany nim miłośnik Z. Bereszyńskiego.
kluczbork.pl/forum/index.php?topic=1462.msg20880#msg20880
Rozbudowaną formę tegoż tekstu znajdziemy natomiast na (a)historycznej stronie Z. Bereszyńskiego:
www.bereszynski.cba.pl/historia59.htm
Zanim tekst ten weźmiemy pod lupę przypomnę jeszcze kilka cytatów Z. Bereszyńskiego z jednego tylko jego komentarza na jednym z wielu wątków forum gazety.pl na których krzyżowały się nasze pióra (a raczej klawiatury).

"Mam w ręku niepodważalny dowód tego, że Szubertowie oszukują ludzi, pisząc o Ryszardzie Gleich jako agencie SB."

"Tak wyglądają "rewelacje" Andrzeja i Bożeny Szubertów w świetle innych dokumentów z zasobów archiwalnych IPN. Szubertowie zużytkowali dla swoich potrzeb tylko te materiały, które mogłyby pasować do założonej przez nich tezy. Resztę pominęli milczeniem. "


"Andrzej i Bożena Szubertowie, ustawiwszy się w roli samozwańczego trybunału, wydali wyrok skazujący na ciężko doświadczonego przez życie człowieka bez przedstawienia konkretnych dowodów winy, bez oglądania się na to, co mówią inne dostępne w IPN dokumenty."

I tutaj uwaga - Bereszyński pisząc te zdania przyznawał sam, że: "Nie dotarłem jeszcze do wszystkich dokumentów dotyczących Ryszarda Gleich. Część z nich pozostaje niestety czasowo niedostępna w związku z trwającymi ciągle procedurami prawno-odwoławczymi."

Czy można uważać za poważnego historyka osobę, która z jednej strony przyznaje, że do wszystkich dokumentów jeszcze nie dotarła, a z drugiej strony wydaje autorytatywne opinie o tym, że Gleich nie był tajnym współpracownikiem SB?
forum.gazeta.pl/forum/w,904,89936723,90494738,Andrzej_Szubert_jak_zwykle_klamie.html
Bereszyński zarzucił nam, że ujawnione zostały na stronie żony materiały, które potwierdzały naszą "tezę" a resztę pominęliśmy milczeniem.
Prawda jest w rzeczywistości odwrotna. To Bereszyński ujawnia wyłącznie to, co potwierdza jego naciągane tezy. A inne ważne dokumenty i cytaty z przytaczanych dokumentów po prostu przemilcza.

W tekście "Ryszard Gleich w dokumentach SB" wspomina Bereszyński np. o raporcie kpt. Ciempki do naczelnika Wydziału III „A”, mjr. Andrzeja Mikołajewa, dotyczącym rozmowy operacyjnej, podczas której kpt. Ciempka zwerbował Ryszarda Gleicha. Bereszyński zacytował nawet zdanie z tego dokumentu o Gleichu pisząc: "Według tegoż raportu z rozmowy wynikało, że Ryszard Gleich jest „nacjonalistą o poglądach antyradzieckich”.
Wynika z tego, że Bereszyński ten raport czytał i go zna. Dlaczego zatem nie przytoczył on innych cytatów z tego raportu, które przedstawiają Gleicha w diametralnie innym świetle? Na przykład tych cytatów:

"Podczas rozmowy R.Gleich udzielił szeregu informacji dot. działalności NSZZ "Solidarność, kontaktów z Austrią oraz sprawach osobistych jego rodziny."

Albo dlaczego przemilczał wydane przez Ciempkę Gleichowi po wyrażeniu przez niego zgody na współpracę polecenie o "przygotowanie szczegółowej pisemnej informacji o jego kontaktach z Austrią".
Bereszyński jak mantrę powtarza, że Gleicha wprowadził Ciempka w błąd podając się za oficera kontrwywiadu WP.
A przecież Bereszyńskie wie o tym że...

W raporcie werbunkowym z 20 11.81 Ciempka pisze, że rozmowa operacyjna z Gleichem była kontynuacją rozmowy Gleicha z komendy MO w Kluczborku w związku ze staraniem się Gleicha o paszport na wyjazd do Austrii. W tym wypadku Gleich musiał sobie uświadamiać, że:
- gra on o paszport i że jeśli odmówi współpracy, paszportu najprawdopodobniej nie dostanie,
- domniemany oficer kontrwywiadu wojskowego korzysta z "gościny" SB czyli, że obie "firmy" (SB i domniemany kontrwywiad wojskowy) współpracują ze sobą.

Gleich znał rolę służb wojskowych w systemie politycznym PRL. W czasie, gdy sam siedział w więzieniu w latach 50-52, więzienia były pełne więźniów Informacji Wojskowej (która uwięziła w latach 44-57 ok 17 tys. ludzi).
pl.wikipedia.org/wiki/G%C5%82%C3%B3wny_Zarz%C4%85d_Informacji#Represje
Dokładnie w momencie procesu Gleicha Informacja zainscenizowała prowokację z komandorami, a gdy Gleicha przedterminowo zwalniano z więzienia na Mokotowie mordowano niektórych komandorów.
pl.wikipedia.org/wiki/G%C5%82%C3%B3wny_Zarz%C4%85d_Informacji#Spisek_komandor.C3.B3w
Sprawa była medialnie nagłaśniana i Gleich nie mógł o tym nie wiedzieć.

Podejrzanie wypada więc w tej historii alchemik historii, Bereszyński, który w jego tekście przedstawia podpisanie współpracy Renka z domniemanym kontrwywiadem jako jego naiwność, ale i jako czyn nieomal chwalebny i patriotyczny, wypływający z troski Gleicha o bezpieczeństwo Polski.

Bereszyński pisze, że deklaracja o współpracy nie wspomina ani słowem o zwalczaniu opozycji. Ale Bereszyński milczy o tym, że Renek na ochotnika udzielał Ciempce podczas rozmowy operacyjnej informacji o Solidarności i o polonii w Wiedniu. Pytaniem jest - po co Gleich to robił i dlaczego interesowało to "oficera kontrwywiadu"?

A na koniec przypomnę jeszcze, że o tym, iż kontrwywiad też zwalczał Solidarność Bereszyński wie doskonale. Nie tylko kontrwywiad polski to robił, ale i sowiecki - który współpracował z SB w zwalczaniu opozycji - o czym na łamach GW pisał sam Bereszyński:
opole.gazeta.pl/opole/1,35106,5131080.html?as=1&startsz=x
Gleich, gdy podpisywał zobowiązanie nie był szczeniakiem, miał 54 lata, rolę wojskowych służb w systemie PRL znał i nawet gdyby Ciempka w rzeczywistości był oficerem wojskowego kontrwywiadu to i tak podpisanie współpracy z kontrwywiadem nie było wcale dużo mniej hańbiące dla działacza Solidarności, niż współpraca z SB. Zwłaszcza po 13-tym grudnia - gdy pod osłoną czołgów na rozkazy i dekrety wojskowej junty (WRON) internowano i aresztowano tysiące ludzi, gdy pacyfikowano zakłady pracy, gdy na Wujku polała się krew, gdy wojskowe sądy doraźne sypały drakońskie wyroki - utrzymywanie przez działacza Solidarności jakiejkolwiek współpracy z jakąkolwiek wojskową służbą było kolaboracją z WRON-ą, było zdradą Solidarności, było nie mniej hańbiące niż współpraca z SB.



Obserwuj wątek
    • Gość: Andrzej Szubert Re: Zbigniewa Bereszyńskiego manipulacje cytatami IP: *.pools.arcor-ip.net 08.11.11, 16:35
      Bereszyński wie też o tym, że określenie "obronność" czy "bezpieczeństwo kraju", na co opiewało "zobowiązanie" Renka do współpracy z "kontrwywiadem" zawierało w sobie także zwalczanie antysocjalistycznej ekstremy Solidarności. Nawet dzieci o tym wtedy wiedziały - a nie tylko Gleich. Ostatecznie to LWP obok SB i MO wiernie stało na straży socjalizmu, sojuszy i monopolu na władzę PZPR.

      A prawda jest prozaiczna - Ciempka udawał oficera kontrwywiadu wojskowego, a Gleich udawał, że w to wierzy. Współpracę Gleich podjął, aby otrzymywać paszporty na wyjazdy do Austrii. Tematyka ich współpracy nie miała nic wspólnego z zainteresowaniami kontrwywiadu wojskowego.

      Podobnie manipuluje Bereszyński czytelnikami przy okazji kolejnego dokumentu z teczki Renka, z którego cytat umieścił Bereszyński w jego tekście. Mam na myśli "Charakterystykę" tw Renka z 7-go czerwca 1982. Bereszyński przytoczył taki oto cytat kpt. Ciempki:

      „Kontrola ta wykazała, że TW przekazuje informacje, które nie pozwalają na działania przeciwko NSZZ »Solidarność« oraz nie kompromitują osób z tego związku”.

      Ale już zdania: "Przekazane 9 informacji do lutego 1982 r były obiektywne i przydatne do oceny sytuacji w Kluczborku...", oraz że informacje te "mówiły o ocenie sytuacji wewnętrznej reprezentowanej przez członków Solidarności" Bereszyński przemilczał. Przemilczał też dokumenty świadczące o tym, że R. Gleich zanim jeszcze podpisał zobowiązanie o współpracy, wracając z Austrii udzielał SB informacji o polonii w Wiedniu. Milczeniem pominął Bereszyński dowody na to, że informacje Gleicha udzielane kpt. Ciempce nie miały nic wspólnego z bezpieczeństwem kraju, a dotyczyły sytuacji i ludzi z Solidarności oraz polonii w Austrii.
      Ewidentną manipulacją Bereszyńskiego jest jego odwoływanie się do stwierdzenia, że informacje Renka nie pozwalają na działania SB przeciwko NSZZ Solidarność. Bereszyński wie doskonale o tym (sam przytaczał takie przykłady w jego publikacjach), że SB prawie nigdy nie wykorzystywała informacji agenturalnych do bezpośrednich działań represyjnych, a więc do aresztowań i procesów. Z oczywistego powodu - SB nie chciała dekonspirować własnych współpracowników. Tak więc podobną opinię można wystawić w stosunku do 99% wszystkich tajnych współpracowników SB - ich informacje (nawet gdy zawierały konkretne nazwiska konkretnych osób biorących udział w konspiracji) nie były wykorzystywane przez SB do działań przeciwko NSZZ Solidarność. Bereszyński przytaczał np. raporty SB, że SB odstępowała od wszczynania procedury procesowej wobec Deptuły, aby nie zdekonspirować źródeł informacji. Albo podał przykład "Kozaka", który doniósł na konkretną osobę, ale SB nie podjęła żadnych działań - właśnie dlatego, aby Kozaka nie "spalić".
      Po co więc Bereszyński używa niepoważnego "argumentu" w obronie Renka, jeśli tym samym "argumentem" może się bronić prawie cała sieć SB-ckiej agentury?
      Całkowitym milczeniem pominął też Bereszyński inne ważne zdanie Ciempki z "Charakterystyki" tw Renka. Charakterystyka ta kończy się tak:
      "Bez względu na wynik procesu dalsza współpraca z tw jest niemożliwa. Istnieje natomiast możliwość prowadzenia dezinformacji poprzez niego w środowiskach antysocjalistycznych."
      Bereszyński zdaje sobie wagę z powyższego zdania. SB była w stanie szantażować Renka ujawnieniem w środowisku Solidarności jego wcześniejszej współpracy, jeśli będzie opierał się on uprawianiu na rozkaz SB dezinformacji.

      Czy osobę stosującą takie manipulacje cytatami można nazwać historykiem, choćby tylko amatorskim?

      W tasiemcowym tekście o Renku Bereszyński przytoczył tylko krótkie cytaty z dwóch raportów Ciempki, zwroty z napisanego przez Renka zobowiązania, ale ani słówkiem nie mruknął on o raportach spisywanych ze słów tw Renek. Ani jednym słówkiem nie powiadomił Bereszyński ewentualnych czytelników o tematyce, jaką interesował się podczas współpracy z Renkiem Ciempka, czy o zadaniach udzielanych przez niego Renkowi. Bereszyński napisał ten tekst tak, jakby tych faktów po prostu nie było.
      Problem jest w tym, że takie dokumenty istnieją
      www.nadstobrawa.za.pl/10renek.html
      i że są one Bereszyńskiemu znane. Co pozwala wysunąć wniosek, że Bereszyński celowo i świadomie manipuluje cytatami z wyselekcjonowanych przez niego dokumentów, przemilczając inne cytaty i całe inne dokumenty. A robi to w tym celu, aby Renek wyglądał na "bohatera" (lub na czołowego działacza kluczborskiego podziemia w stanie wojennym - bo tak nazwał Renka w artykule o Piaście Leszek Frelich).

      Tak więc to Bereszyński zataja niewygodne fakty dotyczące Ryszarda Gleicha. I to on robi dokładnie to, co nam zarzucał - manipuluje dokumentami i cytatami z nich, naciągając je do z góry założonej tezy.
      Czyli Zbigniew Bereszyński jest manipulatorem historii...
        • Gość: Andrzej Sz. Bereszyńskiego manipulacje faktami w Encyklopedii IP: *.pools.arcor-ip.net 11.11.11, 01:38
          Bereszyński mitologizuje i upiększa życiorys Renka nie tylko na łamach GW i na jego (a)historycznej stronie. Także w Encyklopedii Solidarności robi on dokładnie to samo.

          Znalazłem w ES krótki (i załgany) tekst Bereszyńskiego o biuletynie "Nad Stobrawą". W tym miejscu muszę przyznać rzeczywiste mistrzostwo w manipulacjach faktami Bereszyńskiemu. Mało kto w tak krótkim i skondensowanym tekście potrafiłby tak nałgać i dodatkowo zmitologizować Renka (i jeszcze jego syna) - jak uczynił to Bereszyński.

          Oto ten tekst:

          „Nad Stobrawą”, pismo informacyjne MKZ „S” Ziemi Kluczborskiej wydawane w Kluczborku XI 1980 – 1990. Do XI 1981 ukazało się 18 n-rów, początkowo w formacie A5, nast. A4, drukowanych na offsecie, w nakł. 1-4 tys. egz.; wychodziło nieregularnie. Redaktor naczelny: Ryszard Gleich. Po 13 XII 1981 większość członków redakcji internowano. Od II 1982 pismo wznowione w warunkach konspiracyjnych przez Bożenę Kawkę i Zygmunta Jurkiewicza; w składzie redakcji również: R. Gleich, Rafał Gleich (w 1983) i Jerzy Deptuła (od 1984). Ukazywało się nieregularnie, bez numeracji, oznaczone datowaniem miesięcznym; pierwszy nr w formie powielonego maszynopisu, nast. drukowane na ramce, w nakł. 200-250 egz. 1989-1990 jako pismo Międzyzakładowej Komisji Związkowej „S” w Kluczborku( z przew. Wojciechem Gilewiczem). In. pismo pod identycznym tytułem i o podobnej szacie graficznej wydawali w tym czasie przeciwnicy W. Gilewicza, działający w Stowarzyszeniu Obywatelskim Ziemi Kluczborskiej.
          Zbigniew Bereszyński


          www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=R00335_Nad_Stobraw%C4%85_Kluczbork
          Ciekawi mnie, skąd czerpał informacje Bereszyński, jakoby Ryszard Gleich był "redaktorem naczelnym" biuletynu "Nad Stobrawą" przed 13 grudnia 1981? Bo ja przejrzałem te biuletyny i stwierdziłem, że w ani jednej stopce redakcyjnej Ryszar Gleich nie jest wymieniony jako "redaktor naczelny". Stopka redakcyjna zawiera określenia "kolegium redakcyjne", "skład redakcji" lub po prostu "redagują", po czym wymieniane są nazwiska redaktorów, w tym i Gleicha. Ale ani razu Gleich nie jest wyróżniany jako "naczelny".

          Mitologizowanie Gleicha jako "naczelnego" rozpoczął W. Gilewicz - Piast. W zamian Gleich wystawiał Gilewiczowi "zaświadczenie" niezłomności i wierności ideałom Solidarności. Piast i Renek wspierają się nawzajem i nawzajem siebie mitologizują. Z pomocą temu tandemowi mitomanów-tajnych współpracowników przyszedł - jak widać Bereszyński.

          Bardzo nieprecyzyjna jest informacja:
          "Po 13 XII 1981 większość członków redakcji internowano."
          Rzetelny historyk napisałby, że 13 grudnia internowano, obok innych osób, dwóch redaktorów biuletynu - Renka i Piasta, ale że już w tym samym grudniu 81 ich zwolniono. Kilku innych redaktorów internowano w maju 82 podejrzewając ich o współudział w działaniach konspiracyjnych w domniemanej siatce Ryszarda Gleicha. Podejrzenie okazało się nietrafne i w lipcu wszystkich ich zwolniono. Ich internowanie nie miało bezpośredniego związku z ich działalnością publicystyczną przed 13 grudnia.

          Wiem, że wpisy w encyklopedii powinne być zwięzłe i skondensowane, ale powinne być też możliwie precyzyjne i rzetelne.

          Ale rzeczywiście załgana jest przez Bereszyńskiego część "wojenna" historii Nad Stobrawą. Bereszyński napisał tak:

          "Od II 1982 pismo wznowione w warunkach konspiracyjnych przez Bożenę Kawkę i Zygmunta Jurkiewicza; w składzie redakcji również: R. Gleich, Rafał Gleich (w 1983) i Jerzy Deptuła (od 1984)."

          Po pierwsze - w warunkach konspiracyjnych nie istniało coś takiego jak "skład redakcji". Jednokartkowe "Stobrawki" wydawane raz na miesiąc (później raz na 6 -12 m-cy) redagowała jedna osoba, a nie "redakcja".
          Po drugie - w II konspiracji - tej od Renka i Piasta, powstałej w lutym 83 Gleich nie pisał tekstów. Robił to Piast. Zadanie Gleicha w tej konspiracji polegało na przekonywaniu ludzi, że ma on już pełne zaufanie do Gilewicza.
          A już absurdem jest wstawienie do "składu redakcji" Rafała. Bereszyński sam wie (z wpisów Rafała na "skasowanym" kluczborskim forum gazety.pl), że Rafał nie potrafi gramatycznie sklecić dwóch trochę dłuższych zdań. Do pisania, do "składu redakcji" nadaje się on jak wół do katety. Jego udział w renkowo-piastowej konspirze był znikomy - był wtajemniczony - i to już była cała jego "działalność".
          Dodam jeszcze - sam Gleich w liście do Deptuły napisał, że Rafał "włączył się" do działalności dopiero po wyjeździe Renka i jego żony - matki Rafała.
          www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/page_2.htm
          A po wyjeździe matki - zanim wyjechał Rafał - ukazał się jeden tylko numer Stobrawki. Tak więc, jeśli już, to tylko do tego jednego numeru Rafał mógł "się włączyć". I robić to, co wcześniej robił w konspiracji jego ojciec - czyli praktycznie nic. Bo ani nie pisał, nie "redagował", ani nie był kurierem. Na kolportera Rafał też się nie nadawał. W 82 roku "kolportował" dwie ulotki w Famaku i za to siedział 2 miesiące.

          A mimo to wylądował Rafał w Encyklopedii.

          A może tak wytłumaczy Bereszyński, gdzie zapodział się Franciszek Sokołowski?
          Sokołowski w trudniejszych warunkach niż Rafał, od lutego 82 do lutego 83 brał udział w drukowaniu i kolportażu Stobrawek i luźnych, hasłowych ulotek. Dodatkowo ich siatka kolportowała bibułę z Opola i Wrocławia. Bereszyński wie o tym, bo zeznania Sokołowskiego zna. Aresztowany w lutym 83, odsiedział Sokołowski dwa miesiące, dostał wyrok skazujący (1,5 roku więzienia w zawieszeniu). Ale nawet na wzmiankę o nim w Encyklopedii, w tekście o Stobrawce, którą Sokołowski drukował i kolportował, za którą siedział i dostał wyrok - nie załapał się! A Rafałek za nieokreślony "udział" w wydaniu jednego numeru wiosną 84 już się do ES załapał - i to jako domniemany członek "składu redakcji" - rzekomo od 1983 roku.
          Dlaczego tak się stało? Ano dlatego, że Rafałek jest synem Renka, a Renek jest kolesiem Piasta i obaj oni są pupilkami Wyborczej.

          Największą jednak manipulacją Bereszyńskiego w tym zdaniu (że "Od II 1982 pismo wznowione w warunkach konspiracyjnych przez Bożenę Kawkę i Zygmunta Jurkiewicza; w składzie redakcji również: R. Gleich, Rafał Gleich (w 1983) i Jerzy Deptuła (od 1984).") jest przemilczenie FAKTU, że:
          - "wojenna" konspiracyjna drukarnia została rozbita w lutym 83 i wtedy powstała nowa, założona przez Renka, Piasta i Deptułę.
          - ta nowa konspiracja z jej poprzedniczką nie miała absolutnie nic wspólnego!
          Bereszyński natomiast napisał to zdanie CELOWO tak, jakby Gleichowie dołączyli do nadal działającej "wojennej" konspiracji.

          Dokładnie tą samą metodą fałszował wcześniej Piast historię wojennej "Stobrawki" - w 1989 na łamach ponownie zalegalizowanej "Nad Stobrawą" i w 2005 roku w Kulisach Powiatu. Za każdym razem Gilewicz-Piast "kasował" całkowicie Sokołowskiego, a w jego miejsce w jednym zdaniu obok mojej żony wymieniał jako konspiratorów Gleichów. Tak, jakby to oni działali z moją żoną w tej samej konspiracyjnej siatce. Metodę tę - "kasowanie" jednych, a wsadzanie na ich miejsce innych - jak widać w komplecie przejął od Piasta Bereszyński.
          Kto z kim przestaje, takim się staje...

          Na marginesie dodam, że informacja jakoby Deptuła dołączył do składu redakcji (w 1984 roku) też nie odpowiada prawdzie. Deptuła był moim przyjacielem i o jego działalności wiem więcej, niż wie Bereszyński (i SB-ckie kwity). Deptuła nigdy nie pisał żadnych tekstów, do "składu redakcji" nigdy nie należał - nie miał zresztą takich ambicji. Jego pasją był kolportaż i był w drugiej konspiracyjnej Stobrawce głównym kolporterem - od 1983 roku.
          • Gość: Andrzej Sz. Re: Bereszyńskiego manipulacje faktami w Encyklop IP: *.pools.arcor-ip.net 11.11.11, 01:42

            Gdyby Bereszyński był jako tako rzetelnym i poważnym historykiem, choćby i amatorskim, to musiałby wspomnieć o represjach i procesach w związku z "Stobrawkami". A więc, że w maju 1982 aresztowano Jurkiewicza i Gleichów, że Jurkiewicz dostał wyrok skazujący, a Gleichowie nie - mimo iż proces prowadził sąd wojskowy z Wrocławia, a Gleichowie przyznali się do zarzucanych im czynów.
            Przypomnę, jak opisał Ryszard Gleich przyczynę jego aresztowania kilka lat później Deptule: "...nie przypuszczałem, że mój "dowcip" przybierze taki obrót...".
            www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/page_2.htm
            Rzetelny historyk napisałby, że w lutym 83 aresztowano Kawkę i Sokołowskiego, a nowa konspiracja z tą poprzednią nie miała nic wspólnego. Rzetelny historyk wspomniałby też, że "wojenna" konspiracja wydała w ciągu roku 13 numerów (średnio jeden miesięcznie), a druga konspiracja wydała w latach 83-89 ok. 8-9 numerów.

            Nie wiem też, po co wymienił w tym krótkim tekście Berszyński jeszcze nazwisko Piasta (z przew. Wojciechem Gilewiczem). A jeśli już to zrobił, dlaczego nie podał krótko, że Piast zafałszował w numerze specjalnym "Nad Stobrawą" z października 1989 historię stanu wojennego w Kluczborku. Już wtedy mitologizował Piast siebie i Renka, wymazywał z historii innych. To fałszowanie historii było zresztą przyczyną jego upadku. Pewien emigrant, szeregowiec Solidarności napisał wtedy trzy listy otwarte (styczeń - maj 1990) i w czerwcu 1990 Piast musiał ustąpić z fotela szefa kluczborskiej Solidarności. Nie pomogło mu nawet wstawiennictwo Renka, który z Monachium słał wsparcie Piastowi:
            www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/page_3.htm
            Renek zapędził wtedy nawet do napisania wsparcia dla Piasta własną córkę.
            Ale nawet te wysiłki Renka Piastowi wówczas nie pomogły...

            Także w biogramie Renka w ES Bereszyński uprawia nachalną jego mitologizację.
            www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=Ryszard_Franciszek_Gleich
            I tak niepoważny wygłup Gleicha, o którym Gleich sam pisał w liście do Deptuły: "...nie przypuszczałem, że mój "dowcip" przybierze taki obrót...".
            www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/page_2.htm
            piórem Bereszyńskiego urósł w ES do rangi poważnej próby konspiracji: "...w IV 1982 organizator podziemnego wydania „Nad Stobrawą”,..."
            Niezorientowanym przypomnę - Renek wybierając się na imieniny do Piasta sporządził 2-3 "ulotki", ubrane w szatę graficzną Stobrawek. Obok tekstów politycznych w "ulotce" były życzenia imieninowe dla solenizanta. Renek później kilkakrotnie opisywał mi tamtą historię i niegdy nie ukrywał, że owe "ulotki" były pomyślane jako prezent imieninowy dla "Wojtka" - a nie jako konspiracja. No i dwa lub trzy egzemplarze takiej laurki wręczył Renek (w towarzystwie Rafała) solenizantowi. Biesiadnicy imieninowi byli wniebowzięci - drogiemu solenizantowi życzenia składa nawet konspiracyjna drukarnia. Po imieninach po Kluczborku poszła fama, że wyszła nowa Stobrawka. Dziwiło tylko to, że poza biesiadą u Piasta nikt nigdzie nowych Stobrawek nie widział. Fama o nowej Stobrawce doszła do uszów SB, która biorąc owe laurki za rzeczywiste Stobrawki, a Renka za faktycznego konspiratora, w maju urządziła obławę. Ostatecznie za dwa egzemplarze renkowej laurki w areszcie i obozie wylądowało ok. 8 osób - po trzy lub cztery za pojedynczy egzemplarz laurki.
            I taka to była owa "konspiracja". O której sam Renek napisał parę lat później, że był to "dowcip".
            Gdyby ogłoszono konkurs na najbardziej nieudolnego pseudokonspiratora, Renek w skali całej Polski za ów kwietniowy wygłup byłby trudny do przelicytowania. Ale u Bereszyńskiego, na potrzeby ES, okazał się on poważnym kwietniowym konspiratorem!

            Mija się z prawdą stwierdzenie Bereszyńskiego, że Gleich został w procesie "przed Sądem Śląskiego Okręgu Wojskowego 6 VII 1982 uniewinniony". Sąd nie mógł go uniewinnić, gdyż Renek przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, czyli do sporządzenia i do wręczenia Piastowi owych "ulotek" - laurek. Sąd uznając go winnym odstąpił od wymierzenia kary z powodu niewielkiej szkodliwości dokonanego czynu, oraz z powodu zaświadczenia o ograniczonej poczytalności Gleicha, wystawionego mu przez więziennego psychiatrę. Na to zaświadczenie Renek faktycznie zasłużył. Czyż osoba poczytalna byłaby w stanie wsadzić do aresztu siebie i tylu kolegów takim niepoważnym "dowcipem"?

            Jeszcze jedna sprawa wymaga wyjaśnienia. Renka sądził Sąd Śląskiego Okręgu Wojskowego z Wrocławia na sesji wyjazdowej w Opolu. A w ostatnim procesie cywilnym Bereszyński zeznał - w kontekście procesu z 1982 roku i "łagodnego" wyroku Renka - że "niektórzy opolscy sędziowie" byli życzliwie ustosunkowani do oskarżonych i stąd - tak sugerował Bereszyński - Gleich za jego konspiracyjny czyn otrzymał wyrok uniewinniający. Bo i przed sądem cywilnym Bereszyński mitologizował niepoważny "dowcip" Renka jako poważną konspirację.
            Ciekawe, w którym miejscu Bereszyński łgał: pisząc w ES o Sądzie Śląskiego Okręgu Wojskowego (z Wrocławia), czy przed sądem cywilnym mówiąc o "opolskich sędziach życzliwie nastawionych do oskarżonych".

            W biogramie Gleicha zabrakło natomiast nieprzyjemnego "przerywnika" w jego życiorysie - tego, jak to Renek w tajemnicy przed kolegami chadzał na tajne schadzki z Ciempką. Pewnie doszedł Bereszyński do wniosku, że taki "przerywnik" nie pasowałby do życiorysu tak niezłomnego działacza.

            Zastanawiam się, co by było, gdybym i ja był tajnym współpracownikiemw, a jeszcze lepiej kolesiem Piasta i Renka? Nie wykluczone, że wówczas i ja wylądowałbym w tej "Encyklopedii". Z upiększonym przez Bereszyńskiego życiorysem.

            kluczbork.pl/forum/index.php?topic=1462.msg24964#msg24964
    • z.bereszynski Re 11.11.11, 12:06
      Nie zamierzam wdawać się w żadne dyskusje z Andrzejem Sz. Uważam, że nie warto go w ten sposób nobilitować. Nie zamierzam też wchodzić w kompetencje sądu, który w I instancji wypowiedział się już na temat jego internetowej działalności.

      Na użytek osób postronnych wyjaśnię jednak, że tekst o piśmie „Nad Stobrawą” w internetowym wydaniu Encyklopedii Solidarności w jego aktualnej postaci jest efektem redakcyjnych przeróbek i skrótów, które nie były przeze mnie autoryzowane. To samo dotyczy biogramu Ryszarda Gleich. Dokonane przez redakcję ES zmiany wypaczyły obiektywny sens opracowanego przeze mnie, znacznie obszerniejszego materiału. Niestety to „odwieczny” już problem w moich relacjach z redakcją ES, która nie ma zwyczaju autoryzowania tekstów umieszczanych w internecie, choć bardzo często drastycznie ingeruje w ich treść. Już wielokrotnie musiałem interweniować w tego typu przypadkach. Błędy i zaniedbania redakcji ES (ze szczególnym uwzględnieniem braku autoryzacji) dają niestety pożywkę takim ludziom jak Andrzej Sz.

      Osoby poważnie zainteresowane kwestiami merytorycznymi mogę odesłać do publikacji książkowej IPN: NSZZ „Solidarność” 1980-1989, pod red. Łukasza Kamińskiego i Grzegorza Waligóry, t. 6, Polska południowa, Warszawa 2010. W zamieszczonym tam opracowaniu, na stronach 598, 604 i 617-619, szczegółowo piszę o kolejnych edycjach „Nad Stobrawą” i roli odegranej przez Ryszarda Gleich. Poruszam tam również sprawy uparcie pomijane milczeniem na „historycznej” stronie internetowej małżeństwa Sz. (ze szczególnym uwzględnieniem niektórych osób zarejestrowanych jako TW, które na tejże stronie występują wyłącznie jako działacze „Solidarności”, bez najmniejszej wzmianki na temat ich relacji z SB).
      • Gość: koń trojański Bereszyńskiego manipulacje faktami w Encyklopedii IP: *.pools.arcor-ip.net 11.11.11, 15:35
        Stara śpiewka Bereszyńskiego: nie będę dyskutował z Andrzejem S.
        Tak samo napisał trzy lata temu:
        forum.gazeta.pl/forum/w,65,85910031,85917575,dyskutowanie_z_p_Szubertem_byloby_strata_czasu.html
        Ale jako "Antars" pyszczył i pyszczył. Aż się tak zapędził, że zapomniał, iż jest "postronnym" Antarsem i zaczął pisać stylem ZB.

        Wyrok nieprawomocny to jeszcze nie "wyrok".

        Biedny ten Bereszyński... Napisał prawdę, prawdę i tylko prawdę w ES, a jakieś szuje z redakcji ES wszystko pochachmęcili i zafałszowali.
        Tylko nie wiem, skąd oni wiedzieli, że Gleich w ogóle miał coś wspólnego ze Stobrawką i dlatego go na zapas "naczelnym" zrobili? I skąd oni wiedzieli, że w kwietniu 82 Renek coś tam "wydrukował" i zrobili z tego poważną konspirę? I skąd wiedzieli cokolwiek o Rafałku i go w miejsce "skasowanego" przez nich Sokołowskiego wrzucili do "składu redakcji"?

        Jak wygląda "obiektywny sens" publicystyki ZB widać po jego tekście o Gleichu.
        www.bereszynski.cba.pl/historia59.htm
        Z wielu dokumentów o Renku wyselekcjonował ZB dwa raporty Ciempki, wyłuskał z nich dwa krótkie cytaty mające świadczyć na korzyść Renka, a resztę oszukańczo przemilczał. No i Renek wyszedł na bohatera.

        Sam nałgał w ES, a zwala na anonimowych "redaktorów".

        Prosiliśmy kiedyś ZB, aby podesłał nam dokumenty na innych kluczborskich tw. Byłyby opublikowane. ZB jednak zazdrośnie strzeże jego "kwitów" i nie podesłał nam nic! A robić z siebie idiotów jak on - "zadenuncjował" Radcę na podstawie bzdurnego kwitu mając zero dowodów - nie zamierzamy.

        Mam nadzieję, że tym z IPN otworzą się kiedyś oczy i wszystko, co nawypisywał ZB pójdzie na przemiał - na papier toaletowy. Bo na nic innego jego pisanina się nie nadaje.
        • drugilink Re: Wyrok 11.11.11, 16:38
          O ile wiem to już drugi wyrok w tej sprawie.
          Ten drugi to już twój prywatny.
          Nic cie to nie nauczyło?.
          Czy znasz znaczenie słowa "Recydywa"
          Coś mi się zdaje że za drugim razem przy twoim prywatnym wyroku sąd nie potraktuje cie tak ulgowo.
          • Gość: koń trojański Re: Wyrok IP: *.pools.arcor-ip.net 12.11.11, 09:01
            Troli jak ty powinno się olewać.
            Ale w drodze wyjątku ci odpowiem - co ciebie mój wyrok obchodzi?
            Nie pchaj nosa w nieswoje sprawy.
            Na "skasowanym" forum kluczborskim też pyszczyłeś za Piastem i Renkiem
            Druga twarz "szuruburu?

            Ile sądów uznało Wałęsę za nie-Bolka?
            A każdy wie, że on to Bolek.
            I uczciwych ludzi po sądach ciąga.
            Dokładnie tak samo jest z Renkiem.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka