Zapłacimy podatek za deszcz i śnieg

18.12.11, 21:07
Nie jest nam obca opłata klimatyczna, którą zmuszeni jesteśmy wnosić przebywając w miejscowościach wypoczynkowych i uzdrowiskowych. Wrocław poszedł jeszcze dalej wprowadzając podatek od deszczu.
Od 1991 roku zgodnie z ustawą o podatkach i opłatach lokalnych w miejscowościach posiadających korzystne właściwości klimatyczne i walory krajobrazowe, jest naliczana tzw. opłata klimatyczna.
Najprościej w świecie płacimy za to, że możemy skorzystać z ładnych widoków i oddychać świeżym powietrzem. Dzięki temu podatkowi kurorty corocznie zarabiają nawet kilka milionów złotych.
1 lipca 2004 roku do grona miejscowości wypoczynkowych mogących pobierać opłatę klimatyczną dołączył Kraków. Turyści byli oburzeni, że przyszło im płacić prawie 2 złote za każdą dobę za zatrute powietrze.
Według najnowszego rankingu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) ilość pyłu zawieszonego (PM10) w stolicy Małopolski w ciągu roku przekracza międzynarodową normę aż trzykrotnie.
Jednocześnie Kraków ma trzykrotnie bardziej zanieczyszczone powietrze od Gdańska, uznanego w tym rankingu za miasto z najczystszym powietrzem w Polsce. O tyle o ile z pewnością każdy mógłby się zgodzić na uiszczanie opłaty za tak czyste powietrze w największym mieście Pomorza, to już ta sama opłata w Krakowie wywołuje oburzenie.
Nie tylko małe kurorty, lecz również duże miasta mogą zarabiać na czym tylko się da, czasem wbrew zdrowemu rozsądkowi, żerując na niewiedzy turystów. Dobrym tego przykładem jest Wrocław, gdzie władze szykują się do wprowadzenia kolejnego wydawałoby się absurdalnego podatku za korzystanie z kanalizacji deszczowej.
Od marca 2012 roku ma obowiązywać opłata, która dotyczyć będzie wszystkich właścicieli nieruchomości. Bez względu na to czy mieszkamy w domku jednorodzinnym czy w mieszkaniu w bloku, albo też prowadzimy firmę, będziemy płacić za uchodząca z rynien wodę trafiającą do kanalizacji deszczowej.
Wysokość opłaty będzie zależna od zajmowanych metrów kwadratowych nieruchomości, a więc opłata za 50-metrowe mieszkanie wyniesie niecałe 10 złotych rocznie. Co ciekawe zapłacimy niezależnie od tego ile deszczu lub śniegu spadnie i trafi do kanalizacji.
Oznacza to w skrócie tyle, że podatek będzie obowiązywać nawet wtedy, gdy przez cały miesiąc nie spadnie kropla deszczu lub płatek śniegu. Wkrótce podobne podatki mają obowiązywać także w innych polskich miastach.
Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłości nie będziemy rozliczani z każdego litra deszczu, śniegu czy też gradu, bo wówczas niczego nie będziemy pragnąć mocniej niż wielomiesięcznej suszy
twojapogoda.pl
    • grubyfacio Re: Zapłacimy podatek za deszcz i śnieg 18.12.11, 21:57
      Fiskalizm w europie osiągnął monstrualne rozmiary.Doprowadziło to do nadmiernego podrożenia kosztów produkcji,dlatego europa kupuje w Chinach,a większość europejczykow jedynie pozoruje pracę,często zarabiając krocie.Te wszystkie agencje,rozbudowana do granic absurdu administracja itp generują ogromne koszty.Większość europejczyków NIC NIE PRODUKUJE a przecież dobrobyt i wzrost gospodarczy bierze się z efektywnej pracy i produkcji
      Stąd kryzys.
    • gandharwa Re: Zapłacimy podatek za deszcz i śnieg 19.12.11, 00:33
      Zory czy Poznań były szybciej z tym podatkiem, ale i ile się orientuję, zostały one uchylone przez sądy administracyjne. Nie wiem na ile rzetelna jest ta informacja, że wysokość opłaty Wrocław będzie naliczał po powierzchni mieszkaniowej, ale jeżeli tak, to będzie bezprawna i też zostanie uchylona.

      Podstawą do naliczenia może być powierzchnia (rzutu) dachu oraz terenów szczelnych podłączonych pod kanalizację deszczową. Przecież to oczywiste, że mieszkańcy bloku, mieszkający jeden nad drugim, nie powinni płacić każdorazowo za tą samą powierzchnię dachu!

      Muszę też być ulgi dla osób zbierających deszczówkę.

      Nie chwaląc się napiszę, że ja jestem przygotowany na taki podatek, tzn całość deszczówki z dachów jest zbierana w zbiornikach (7 m3) a podwórko nie jest powierzchnią szczelną tylko przepuszczalną. Nie powinienem więc zapłacić nic...ale zobaczymy, aż fala podatku deszczowego dojdzie do Opola..
    • gandharwa INFO 19.12.11, 00:50
      wp.pl 19.08.2011:

      Samorządy wprowadzają podatek od deszczu

      Kolejne miasta wprowadzają opłatę za odprowadzanie deszczówki. Stanowi ona ok. 1/3 wszystkich ścieków. Podstawą jej naliczania będą zdjęcia satelitarne, powierzchnia działki i dachu.

      Bolesławiec wprowadza nowy podatek dla swoich mieszkańców w postaci opłaty za odprowadzanie deszczówki. Podobne opłaty pobiera już Poznań, Biała Podlaska i Kielce - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

      Opłatą obarczony jest każdy, kto podłączony jest do kanalizacji miejskiej i odprowadza do niej wody opadowe. Wysokość opłaty ustalana jest na podstawie wielkości płaszczyzny dachu budynku, terenów przemysłowych, handlowych, usługowych i składowych. Miarą w tym przypadku są dane lokalnego Instytutu Meteorologii.

      W nowej opłacie jest jednak jeden plus. Koszty opłaty za ścieki dla przeciętnego odbiory są nawet o 10 proc. niższe. Szacuje się, że opłata za ścieki w przypadku 600-700 metrowej działki z domem wynosi ok. 30-40 zł rocznie.

      Nowego podatku da się również uniknąć, o ile wody opadowe gromadzimy w zbiornikach bezodpływowych. Później można odprowadzić wodę bezpośrednio do gruntu, czyli używać np. do podlewania ogrodu.

      Gazeta Prawna 18 11 2009 :

      Czy gminy powinny wprowadzać podatek od deszczu? Jakie czynniki mają decydujące znaczenie o przyjęciu takiego rozwiązania? Na jakie aspekty gminy powinny zwrócić uwagę, wprowadzając podatek deszczowy na swoim terenie?

      Roman Czepe, burmistrz Łap

      Podatek od deszczu to nic innego jak opłata za odprowadzanie wód deszczowych do kanalizacji komunalnej. Jest on pobierany przez niektóre gminy w sytuacjach, gdy mieszkaniec nie rozprowadza wód deszczowych na swej posesji, ale wprowadza je do kanalizacji deszczowej. Wprowadzanie tego rodzaju ścieków do kanalizacji deszczowej jest zazwyczaj niepożądane, bo ma ona zwykle zbyt małe parametry. Dlatego mieszkańcy powinni czynić wszystko, aby rozprowadzać wody po terenie swojej działki. W tym celu projektuje się i wykonuje instalacje rozsączające. Kanalizacje deszczowe nawet nie są w stanie posiadać takich parametrów, aby odbierać wody deszczowe z ulic i ze wszystkich posesji. Dziś podczas coraz częstszych nawałnic są zalewane całe miasta. A co byłoby, gdy te ilości wód pomnożyć kilkakrotnie, właśnie o wody każdej nieruchomości?

      W przypadku odprowadzania wód deszczowych i roztopowych pojawia się także aspekt związany ze środowiskiem: czy warto pozbywać się wody z każdej posesji, osuszać wszystko, uczynić miasto pustynią bez życia; czy jednak nie powinno się wód zatrzymywać? Jest też aspekt prawny – rozsączenie na posesji nie wymaga separatora (wody nawet z placów utwardzonych, traktowanych jako parkingi, o powierzchni poniżej 0,1 ha mogą być wprowadzane do ziemi bez oczyszczania), a jedynie odpowiednie służby muszą wyłapywać sytuacje, kiedy przy okazji rozsączania wód odprowadza się substancje szkodliwe, oleje itd. Z kolei separatora wymaga wprowadzanie deszczówki z posesji do kanalizacji deszczowej (wody deszczowe i roztopowe, jeżeli nie są odprowadzane powierzchniowo na własny teren nieutwardzony, bez udziału instalacji lub urządzeń kanalizacyjnych, są traktowane jako ścieki). Dotyczy to jednak nowych pozwoleń za budowę, ale nie zaszłości. Koszt separatora wynosi nawet dla budynku kilkanaście tysięcy złotych, stanowi więc ograniczenie dla wielu przed podłączeniem do kanału deszczowego.

      Słusznie, że samorządy mają prawo, a nie obowiązek, wprowadzania tzw. podatku od deszczu. O jego wdrożeniu muszą jednak decydować, biorąc pod uwagę własną sytuację. Dobrze, że tego rodzaju opłaty nie zostały wprowadzone obligatoryjnie, tak jak budzące śmiech prawa-obowiązki typu opłata (czytaj podatek) od psa. Samorządy powinny decydować się na wprowadzenie opłaty za odprowadzanie wód, gdy chcą zrekompensować część nakładów na budowę kanalizacji deszczowej. Opłata może mieć także aspekt zniechęcający do podłączania się do deszczówki, a więc niejako działać zaporowo. Oczywiście, samo zniechęcanie nie jest kategorią prawną, stąd samorządy będą w najbliższym czasie zmuszone do podnoszenia kosztów budowy i utrzymania kanalizacji deszczowej. Wydaje się tylko kwestią czasu ustanowienie obowiązku, aby każda sieć kanałów deszczowych kończyła się urządzeniem oczyszczającym (separatorem). W naszej gminie na razie nie wprowadzamy opłat za podłączenie do kanalizacji deszczowej, ale także zgodę na odprowadzenie deszczówki do kanalizacji deszczowej wydajemy jedynie w ostateczności (gdy nie ma innych technicznych możliwości). Naturalnie, warunkiem jest zainstalowanie separatora. W żadnym wypadku nie można jednak narzucać obowiązku wprowadzenia takich opłat w każdej miejscowości.

      epoznan.pl 09 03 2010:

      Opłata za deszczówkę nielegalna?

      W styczniu 2009 roku radni podjęli decyzję o wprowadzeniu opłaty za "deszczówkę", a więc odprowadzanie ścieków opadowych i roztopowych. Miasto chciało w ten sposób zarabiać przeszło 11 milionów złotych rocznie. Kwota ta miałaby być przeznaczona m.in. na utrzymanie systemu kanalizacji deszczowej. Niektórzy sprzeciwili się płaceniu nawet 13 groszy za metr kwadratowy powierzchni dachu, zwrócili się do sądu i... wygrali. Sąd Administracyjny w Poznaniu uznał, że wprowadzenie obowiązku płacenia za odprowadzanie deszczówki nie obyło się bez naruszenia prawa.

      Opłata za deszczówkę nielegalna?

      Od 1 lipca 2009 roku wszyscy poznaniacy, którzy odprowadzają ścieki opadowe i roztopowe, zostali zobowiązani do uiszczenia za to opłaty, która trafia do kasy miasta. Wyjątkiem są takie osoby, które wykorzystują swoją deszczówkę - np. do prac ogrodowych i posiadają na to dokumenty. W kwietniu za odprowadzanie ścieków opadowych i roztopowych zapłacą również mieszkańcy centrum Poznania oraz części Wildy, Łazarza i Jeżyc. Do końca 2010 roku wysokość stawki za m2 jest zaniżona. Od 1 stycznia 2011 ceny wzrosną i mają się wahać między 8 a 13 groszy, a w przypadku płacących od kwietnia - nawet 16 gr za każdy metr. Ale czy tak się stanie?

      Sąd Administracyjny w Poznaniu orzekł, że nałożenie na mieszkańców Poznania obowiązku płacenia podatku za odprowadzanie deszczówki odbyło się z naruszeniem prawa. Od lutego zawieszono pobieranie opłat od mieszkańców, a także podpisywanie kolejnych umów z ewentualnymi płatnikami. Decyzje są spowodowane procesem, jaki miastu wytoczyła Spółdzielnia Mieszkaniowa Grunwald. W uzasadnieniu sądu czytamy: "W ocenie skarżącej (SM Grunwald - przyp. red.) ustawa wskazuje na dokonywanie rozliczeń od ilości odprowadzonych ścieków, przy zastosowaniu ustalonej stawki opłat, a ilość ta powinna być ustalona na podstawie wskazań urządzeń pomiarowych, a w przypadku ich braku powinna być ustalona przez strony umowy o odprowadzanie ścieków jako równa ilość wody pobranej lub ilości ścieków określonej w umowie." Spółdzielnia zarzuciła więc miastu naruszenie ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków.

      SM Grunwald nie jest jedyną spółdzielnią, która chce walczyć z miastem o zniesienie, ich zdaniem, absurdalnego podatku. Do walki w sądzie szykują się kolejne.

      Urzędnicy nie chcą komentować decyzji Sądu Administracyjnego. Czekają na jej uzasadnienie. Zapowiadają, że gdy tylko otrzymają dokument, złożą skargę kasacyjną w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Tymczasem treść orzeczenia poznańskiego SA można przeczytać na stronie orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/668C376D3A
      • Gość: Marian Re: INFO IP: *.play-internet.pl 19.12.11, 14:19
        Gandarhwa się zastanawia czy mają nas okradać w nocy czy w dzień ,czy w rękawiczkach czy nie!!!! ten gandarhwa to na pewno urzędnik jakiś jest . W zdrowym państwie wszyscy powinni płacić podatek na administrację (tylko tę niezbędną) ,armię i policję no i gruntowy. Wszelkie inne podatki to złodziejstwo
        • gandharwa Re: INFO 19.12.11, 17:30
          ten gandarhwa to na pewno urzędnik jakiś jest

          :-)))) Jasssne
Inne wątki na temat:
Pełna wersja