Dodaj do ulubionych

Przetarł kierowcom drogę sądową przeciwko firmo...

19.04.12, 09:17
I znowu cwaniak i krętacz górą.
Obserwuj wątek
      • macw1975 Nie wierz w "badania techniczne" - to jedna ściema 19.04.12, 09:37
        Badanie samochodów starszych niż 10 lat wygląda tak - przyjeżdżasz, płacisz, dostajesz pieczątkę. Trzeba tylko wiedzieć w którym warsztacie - ale poczta pantoflowa działa.
        BADAJĄCY NIE ODPOWIADA ZA STAN SAMOCHODU PO BADANIU.
        Zderzasz się z rzęchem któremu nie działają hamulce, ma łyse opony i zostawia cztery ślady. Okazuje się, że wczoraj przeszedł badanie techniczne. I co ?! Nic, badający nie odpowiada za to że wpuścił rzęcha na drogę.

        • szarak_44 Instruktor powinien odpowiadać także 19.04.12, 10:19
          > BADAJĄCY NIE ODPOWIADA ZA STAN SAMOCHODU PO BADANIU.

          A powinien, tak samo jak instruktor nauki jazdy powinien odpowiadać za podopiecznego, przez jakiś czas przynajmniej. W końcu nauczyciel to powołanie, a nie zwykły zawód.

          Kiedy chwytamy za miecze, nazywają nas Awarami. Gdy lepimy zbyt wprawnie garnki, przezywają nas Wandalami. Jeśli tylko dosiadamy w bitwie koni, stajemy się dla nich Scytami... Jesteśmy Słowianie!
        • ko_menta_tors Re: Nie wierz w "badania techniczne" - to jedna ś 19.04.12, 10:32
          macw1975 napisał:

          > Badanie samochodów starszych niż 10 lat wygląda tak - przyjeżdżasz, płacisz, do
          > stajesz pieczątkę. Trzeba tylko wiedzieć w którym warsztacie - ale poczta panto
          > flowa działa.
          > BADAJĄCY NIE ODPOWIADA ZA STAN SAMOCHODU PO BADANIU.
          > Zderzasz się z rzęchem któremu nie działają hamulce, ma łyse opony i zostawia c
          > ztery ślady. Okazuje się, że wczoraj przeszedł badanie techniczne. I co ?! Nic,
          > badający nie odpowiada za to że wpuścił rzęcha na drogę.

          Badań nie robi się w warsztacie, frajerze. Gdybyś je robił to byś wiedział.
          >
        • Gość: zmichalg1 Do czasu, kolego, do czasu... IP: *.psat.pl 19.04.12, 10:47
          Jak mawia moja ciotka: wszystko jest pięknie-ładnie do czasu... pierwszej kontroli.
          Owszem, ta wypowiedź tyczyła się to przekrętów na podatkach, ale ja tu widzę pełną analogię.
          "Życzliwa" konkurencja doniesie, gdzie trzeba, urzędnik zrobi prowokację , a wtedy pan właściciel warsztatu niech się cieszy, jeśli się skończy tylko na odebraniu uprawnień do wykonywania badań.
          Bo jeśli prokurator uzna, że opłata za lipny przegląd była de facto łapówką za dopuszczenie złomu do ruchu, to zawiasy, grzywna, koszty procesu i przepadek bezprawnie przyjętych opłat.
          A po rejestrze wykonanych przeglądów śledczy szybko odszuka właścicieli korzystających z owej poczty pantoflowej i jeszcze im zarzuci wręczenie korzyści...
        • Gość: Rafal Re: Nie wierz w "badania techniczne" - to jedna ś IP: 193.24.24.* 19.04.12, 10:50
          Odpowiada, kolego - odpowiada! Może być trudno wyegzekwować tę odpowiedzialność jak wypadek stanie się 11 miesięcy po badaniu ,ale jeśli w pierwszych dniach po badaniu dojdzie do wypadku gdzie stan tehniczny pojazdu miał znaczenie, zapewniam cię że diagnosta będzie pociągnięty do odpowiedzialności. Kilka wyroków już było w PL w takich przypadkach.

          A to że badania nie spęłniają swej roli to inna sprawa, bo ja też trafiłem na ślepego (chyba) diagnostę który nie zauwazył dużych luzów w zawieszeniu (jak w każdym zawodzie nie każdy przykłada siędo swojej roboty). Niemniej jest obowiązek ich wykonywania więc powinien być wypełniany. Stąd wyrok - jak dla mnie kuriozalny, od którego powinno iść odwołanie (albo nawet kasacja)
        • Gość: speedy Re: Nie wierz w "badania techniczne" - to jedna ś IP: *.ip.netia.com.pl 19.04.12, 11:02
          Co ty za bzdury opowiadasz, stawiasz wszystkich w jednym rzędzie.
          Mam opla astrę 1994r.
          Nowe opony (letnie i zimowe)
          sprawne hamulce: wymienione tarcze bębny klocki itd
          Nowe amortyzatory i sprężyny
          itd itd...
          Nawet z zewnątrz dobrze wygląda, lekka rdza tylko w okolicach wlewu paliwa.
          Jak wjeżdżam na przegląd to wszystko sprawdzają, i ewentualnie mam jakieś bzdury do naprawy( ostatnio wymieniłem..klakson oraz naprawiłem podświetlenie tablicy rejestracyjnej)
          Nikomu w łapę nie daję, w tej stacji diagnostycznej nie mam żadnych układów.

          Dlaczego piszesz ze auta powyżej 10 lat nie są należycie kontrolowane?
          A auta sprowadzane z Niemiec i innych krajów, powypadkowe,poskładane z 3 innych aut i mające np 2-3 lata to przechodzą wszystkie przeglądy?Legalnie?
          Baaardzo ciekawe!
      • Gość: okfkf Skandal IP: *.pzu.pl 19.04.12, 10:00
        Uwazam, artykuł za kolejny wpisujacy się w pewnią tendecję. Zastranawiam się dlaczego nikt nie dostrzegł ( przede wszystkim dziennikarz), że sprawe chyba powinien skomentowac prze4dstawiciel (rzeczbnik PZU SA). Z tego co wiem, od bodajże 2 lat w OWU AC (osób indywidualnych) jest zapis, że PZU SA wypłaca odswzkodowanie mimo niewaznego badania technicznego, chyba że PZU SAudowodni, że stan techniczy pojazdu miał wpływ na powstanie wypadku.
        • Gość: Lewar Re: Skandal IP: 94.75.91.* 19.04.12, 10:23
          @okfkf
          Idź w P...i...Z...d...U

          Staram się unikać tak emocjonalnych sformułowań ale zbyt wiele jednoznacznie złych rzeczy robią tzw. "ubezpieczyciele", by powstrzymać emocje na wodzy. I trzeba być kretynem, półgłówkiem lub tępym pracownikiem jednej z tych korporacji, żeby ich bronić. Tendencja? A co to za tendencja? Że atakuje się firmy, które rżną klientów jak i gdzie popadnie wykorzystując ich niewiedzę lub/i własny aparat prawniczy? Co ma twoja wypowiedź do opisanego wydarzenia? Twój chlebodawca chciał wypłacić? Nie chciał. Trzeba było iść do sądu, tracić czas i nerwy? Tak. Więc o co chodzi? Że gość nie dał się wy___ać? I słusznie.
        • Gość: z Re: Skandal IP: *.dynamic.chello.pl 19.04.12, 10:38
          Nawet jeżeli jest taki zapis to niczego nie zmienia. W ciągu wielu lat PZU bezprawnie odmówiło wypłaty odszkodowania wielu ubezpieczonym powołując się na ówczesny kształt OWU. Dzisiaj w świetle orzeczenia sądu ubezpieczeni ci mogą być uznani za oszukanych przez PZU - czyli mogą domagać się odszkodowania.
          I o tym jest ten artykuł.
      • Gość: Barti3003 Re: Przetarł kierowcom drogę sądową przeciwko fir IP: *.centertel.pl 19.04.12, 10:05
        Racja, ja też nie życzę sobie, aby wcale po polskich drogach nie jeździły auta bez ważnych badań tech. Druga sprawa: to sposób przeprowadzania badań i wbijania pieczątki nawet gratom. Trzecia sprawa: to czy tak trudno wykonać badania techniczne mając sprawne auto ? Obecnie stacje diagnostyczne za darmochę wysyłają listowne lub sms-owe przypomnienie. Po takim precedensie wzrosną stawki OC+AC nie tylko w molochu PZU.
      • Gość: Krzepki Harry Re: Przetarł kierowcom drogę sądową przeciwko fir IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.12, 10:46
        Gość portalu: ja napisał(a):

        > a ja uważam wyrok i działanie uokik za skandaliczny, zważywszy na stan dróg lic
        > zbę samochodów, bezpieczeństwo nie życzę sobie by po drodze jeździły samochody
        > bez bada
        > ń technicznych ( sprawa dotyczy chyba w miarę nowego samochodu) , ale skoro ma
        > to być wykładnia, to będzie dotyczyći rzęchów

        Masz problem z czytaniem ze zrozumieniem. Wyrok sądu nie zmienia nic w sprawie obowiązkowości badań technicznych. Za ich brak zatrzymywany jest dowód rejestracyjny, a kierowca zdaje się dostaje mandat.
        Sprawa dotyczy umowy między osobą fizyczną a prywatną firmą, która miga się od wypłaty odszkodowania powołując się na argument nie mający ze sprawą nic wspólnego. Ta klauzula - jeśli czytałbyś dokładnie, to byś się doczytał - jest niedozwolona.
        Wyrok sądu byłby prawdopodobnie inny, gdyby przyczyną wypadku był zły stan techniczny samochodu, (a więc gdyby przyczyna była w samochodzie). Na przeglądzie technicznym trudno wyeliminować sarnę jako potencjalną przyczyną problemów.
    • Gość: 2oz Przetarł kierowcom drogę sądową przeciwko firmo... IP: 101.161.131.* 19.04.12, 09:22
      PZU powinno sie odwolac, samochod bez waznych badan technicznych nie powinien znajdowac sie w ruchu drogowym! i to nie jest sprawa interpretacji czy tez decyzji sadu, tak mowia przepisy bardzo wyraznie, a co by bylo gdyby spowodowal wypadek ze skutkiem!
      ktos nie wiedzial,to nie jest /wyglada,ze bylo/ wytlumaczenie dla sadu, sa przepisy i dotad byly respektowane
      sad w opolu powinien wysylac swoich pracownikow na szkolenia,
      • Gość: ♠ Re: Przetarł kierowcom drogę sądową przeciwko fir IP: *.dynamic.chello.pl 19.04.12, 09:33
        Prawo o ruchu drogowym mówi wyraźnie że pojazd bez ważnych badań nie może poruszać się po drogach i w tej kwestii nic się nie zmieniło. Sprecyzowane jest również jaka kara możne spotkać kogoś kto mimo braku badań technicznych porusza się po drogach, nie ma tam wymienionej kary polegającej na nie wypłacaniu odszkodowania. Gdyby PZU dowiodło że samochód był niesprawny technicznie i ta niesprawność miała wpływ na postanie szkody to sprawę przed sadem wygrałoby z łatwością.
        • georgejerse Re: Przetarł kierowcom drogę sądową przeciwko fir 19.04.12, 09:41
          Dorosly czlowiek umowil sie z ubezpieczycielem, ze jego ubezpieczenie nie bedzie wazne, jesli samochod nie mial badan technicznych. Nie ma slowa o tym, ze niesprawnosc ma miec wplyw na wypadek. Po prostu nie masz badan to nie ma odszkodowania. Wyglada na to, ze chodzi o AC, a zatem ubezpieczenie nieobowiazkowe. I dlaczego teraz PZU ma dowodzic niesprawnosci?
          • unhappy Re: Przetarł kierowcom drogę sądową przeciwko fir 19.04.12, 10:40
            > Dorosly czlowiek umowil sie z ubezpieczycielem, ze jego ubezpieczenie nie bedzi
            > e wazne, jesli samochod nie mial badan technicznych.

            Nie umówił się z ubezpieczycielem, tylko ubezpieczyciel przedstawił mu wzorzec umowny. To jest problem, bo duży może więcej. Ma prawników, którzy przygotowywali umowę. W twoim świecie NICZEGO nie wolno podpisać bez uprzedniej kosztownej analizy dokonanej przez prawnika. Na szczęście twój świat to prywatny matrix :)
            • georgejerse Re: Przetarł kierowcom drogę sądową przeciwko fir 19.04.12, 11:01
              unhappy napisał:

              > > Dorosly czlowiek umowil sie z ubezpieczycielem, ze jego ubezpieczenie nie
              > bedzi
              > > e wazne, jesli samochod nie mial badan technicznych.
              >
              > Nie umówił się z ubezpieczycielem, tylko ubezpieczyciel przedstawił mu wzorzec
              > umowny.
              AC jest dobrowolne, nie podoba sie wzorzec to nie podpisujesz
              >To jest problem, bo duży może więcej. Ma prawników, którzy przygotowywa
              > li umowę. W twoim świecie NICZEGO nie wolno podpisać bez uprzedniej kosztownej
              > analizy dokonanej przez prawnika. Na szczęście twój świat to prywatny matrix :)
              >
              Jesli doszlismy do poziomu, ze do zrozumienia zdania z OWU:
              "ubezpieczyciel nie odpowiada za szkody, gdy w chwili zaistnienia szkody pojazd nie był zarejestrowany lub nie posiadał ważnego badania technicznego"
              potrzeba kosztownej analizy prawniczej to wole ten moj matrix.
              • unhappy Re: Przetarł kierowcom drogę sądową przeciwko fir 19.04.12, 11:18
                georgejerse napisał:

                > Jesli doszlismy do poziomu, ze do zrozumienia zdania z OWU:
                > "ubezpieczyciel nie odpowiada za szkody, gdy w chwili zaistnienia szkody pojazd
                > nie był zarejestrowany lub nie posiadał ważnego badania technicznego"
                > potrzeba kosztownej analizy prawniczej to wole ten moj matrix.

                Pomijasz, że chodzi o analizę CAŁEJ umowy. A nie jednego JUŻ wyjaśnionego punktu. Dlatego osoby podpisujące wzorce umowne są chronione w ten sposób, że SOKiK może niektóre z punktów tych umów unieważnić.
      • Gość: szejkeR Re: Przetarł kierowcom drogę sądową przeciwko fir IP: 217.7.24.* 19.04.12, 09:39
        Ale bzdury gadasz. Co ma jedno z drugim. To, że nie powinien jeździć bez przeglądu to jedno i za to powinien dostać mandat. W przypadku kiedy stan techniczny nie miał związku z wypadkiem ubezpieczyciel powinien wypłacić odszkodowanie i ja uważam, że wyrok jest bardzo dobry. Podam taki przykład - skończyła się ważność badania technicznego w aucie, nie było Ciebie w domu jakiś czas i nie mogłeś zrobić tego wcześniej, teraz musisz się udać do stacji kontroli zrobić ten przegląd, i przypuśćmy, że po drodze zdarzy się wypadek, idąc Twoim tokiem auto nie powinno w ogóle wyjechać na drogę czyli w zasadzie musiałoby jechać na lawecie do stacji kontroli - trochę to absurdalne. Poza tym chyba wyrok dotyczył tylko konkretnej sytuacji, nie sądzę aby to samo działo się w przypadku wypadków spowodowanych przez auta faktycznie niesprawne lub takie, w których stan techniczny nie miał wpływu na wypadek. Zresztą płacimy grubą kasę za ubezpieczenie więc te cholerne firmy ubezpieczeniowe powinny płacić za takie zdarzenia a nie ciągle wymyślać wymówki.
        • kotwic_2 Re: Przetarł kierowcom drogę sądową przeciwko fir 19.04.12, 10:33
          Mam w PZU ubezpieczenie szyby. Na trasie dostałem kamieniem, powstał odprysk więc pojechałem wymienić szybę z ubezpieczenia. Okazało się, że nie mam ważnych badań, ale PZU samo stwierdziło, że jedno z drugim nie ma żadnego związku i bez problemu zgodziło się na wymianę.

          Ale nie zgodzę się z Twoim tokiem myślenia w opisywanej w artykule sprawie. Umowa ubezpieczeniowa mówi wyraźnie - bez ważnych badań nie ma wypłaty odszkodowania. Sprawę wniósł poszkodowany kierowca, więc dlaczego PZU miałoby udowadniać sądowi, że samochód był niesprawny. Jak sprawdzić sprawność samochodu, np w sytuacji, gdy zderza się czołowo z innym pojazdem?
          Możemy mieć zastrzeżenia co do pracy stacji kontroli pojazdów, ale generalnie prawo jest dobre - musi być ktoś kto kontroluje stan techniczny samochodów. I sprawa jest jasna z punktu widzenia formalnego - jest pieczątka tzn. samochód jest sprawny, pieczątki nie ma - trzeba założyć, że jest niesprawny i nie powinien wyjeżdżać na drogi. Co to za określenie - "trochę niesprawny", "trochę sprawny" itp. jak "trochę-niesprawność" mogła wpłynąć na zachowanie samochodu w awaryjnej sytuacji na drodze - jaki sąd i na podstawie jakich badań miałby to orzekać. Oczywiście, że PZU nie chce wypłacać odszkodowań, pewnie w wielu przypadkach nie mając racji. Ale tutaj sprawa jasna - nie było badań i koniec. A tłumaczenie, "bo ja myślałem", bo "nie spojrzałem" itd... sorry ale jesteśmy dorosłymi ludźmi i za swoje zaniedbania powinniśmy ponosić konsekwencje.
          • Gość: z Re: Przetarł kierowcom drogę sądową przeciwko fir IP: *.dynamic.chello.pl 19.04.12, 11:47
            Pieczątkę można kupić bez przeprowadzania badania, więc założenie że jak masz pieczątkę to samochód jest sprawny jest nieuprawnione tym bardziej, że przecież mógł się popsuć na drugi dzień po wykonaniu badania.
            Wniosek, że samochód bez pieczątki jest niesprawny to już jest oczywista bzdura.
            Konsekwencje za zaniedbanie polegające na braku pieczątki mogą być egzewkowane przez policję, a bezprawne wykorzystywanie takiej sytuacji przez PZU dla osiągnięcia korzyści finansowej polegającej na niewypłaceniu odszkodowania to jest zwyczajne oszustwo i za to właśnie powinny być wyciągane konsekwencje.
          • Gość: quaqua Re: Przetarł kierowcom drogę sądową przeciwko fir IP: 92.60.132.* 19.04.12, 11:53
            No tak, według ciebie: samochód nie miał ważnych badań w związku z tym wjechał w sarnę! Gratuluję konceptu. A co do umowy - poszkodowany nie może zarabiać na odszkodowaniu (tak jest w prawie), więc silniejsza strona, jaka jest ubezpieczyciel, nie ma prawa czerpać dodatkowych zysków ze szkodliwych dla ubezpieczonego zapisów, ustalonych autorytatywnie (bo nie do zmiany w drodze negocjacji, a przynajmniej bez absurdalnych dodatkowych opłat) przez ubezpieczyciela. I nie jest tak że "wolna ręka rynku" uzdrowiłaby sytuację, bo ubezpieczyciele nie działają na swoją szkodę finansową, chociaż są instytucją zaufania publicznego, jak banki na przykład. Dlatego jest UOKiK
      • tbernard Re: Przetarł kierowcom drogę sądową przeciwko fir 19.04.12, 09:45
        > PZU powinno sie odwolac, samochod bez waznych badan technicznych nie powinien z
        > najdowac sie w ruchu drogowym! i to nie jest sprawa interpretacji czy tez decyz
        > ji sadu, tak mowia przepisy bardzo wyraznie, a co by bylo gdyby spowodowal wypa
        > dek ze skutkiem!


        A co by było, gdyby na takie auto z pakietem z AC spadło złamane drzewo? Też brak badań dyskwalifikował by do odszkodowania?
        Ważne jest czy pomiędzy brakiem badań a zdarzeniem istnieje jakiś związek przyczynowy. Za sam brak badań, jeśli auto było sprawne powinien co najwyżej mandat uiścić. Ale od karania nie jest PZU.
      • Gość: Jar Zbyt restrykcyjna wykladnia "badania technicznego" IP: 64.211.102.* 19.04.12, 10:29
        Zasadniczo badania techniczne sa sensowne, ale drazni mnie w polskich przepisach ta restrykcyjnosc, ze do daty X pojazd ma wazne badania i porusza sie w ruchu legalnie a dzien po terminie ten sam pojazd uwazany jest za kompletnie niedozwolony do ruchu.

        W Niemczech przepisy sa sensowniejsze, bo jesli przekroczy sie termin badan technicznych do miesiaca, to obowiazuje za to niska kara (powiedzmy) 50 EUR albo tylko pouczenie.
        Od miesiaca do dwoch wyzsza kara itd. Dopiero od jakiegos jeszcze dluzszego przekroczenia terminu pojazd uwazany jest jako niedozwolony do ruchu.
        Pozwala to ustalic sobie termin badania na dzien ktory komus lepiej pasuje bez tego, bez tego ze termin badania sie ciagle przesuwa.
        W Polsce musze albo czekac na otatni dzien waznosci badania albo przyjade kilka dni wczesniej i nastepny termin badania za rok bedzie te kilka dni wczesniej. Niby nic takiego, ale zawsze to kilka dni ktore sie traci.
        Ta rygorystyczna wykladnia i dosyc krotki termin badan technicznych (jeden rok, w Niemczech dwa lata) jest za to wyjatkowo bezsensowna w przypadku osob ktore dlugo (kilka miesiecy) przebywaja za granica (zawodowo czy prywatnie).
        Jesli termin badania technicznego przypada na okres kiedy sa za granica, albo musza wracac "nielegalnie" samochodem bez waznego badania technicznego i w kazdym momencie jakas kontrola w PL moze przywalic im mandat albo nawet nie zezwolic jechac tym "niebadanym" pojazdem.
        Inna alternatywa jest zrobienie badania kilka tygodni/miesiecy przed terminem, zanim wyjezdza sie na dluzej za granice. W tym wypadku termin nastepnego badania przesuwa sie znowu o te kilka tygodni/miesiecy do przodu.

        A przeciez nie jest tak, ze dzien po terminie badania pojazd staje sie niesprawny, podobnie jak dzien po terminie "BEST BEFORE" serek homogenizowany nie zaczyna gnic :-)

        Jar
        • unhappy Re: Zbyt restrykcyjna wykladnia "badania technicz 19.04.12, 11:54
          > Zasadniczo badania techniczne sa sensowne, ale drazni mnie w polskich przepisac
          > h ta restrykcyjnosc, ze do daty X pojazd ma wazne badania i porusza sie w ruchu
          > legalnie a dzien po terminie ten sam pojazd uwazany jest za kompletnie niedozw
          > olony do ruchu.

          Bo przepisy w Polsce bardzo często są całkowicie oderwane od realiów. Są marzeniami Parlamentu o tym jak powinien wyglądać świat. Restrykcyjne przepisy? Fajnie. Tylko po drogach jeżdżą samochody, które nie przeszły by żadnych badań. Ale pieczątkę mają wbitą. Tak to jest kiedy przepisy są restrykcyjne, ale nikogo nie obchodzi czy są przestrzegane.
      • Gość: Mac Z czego sie cieszycie? IP: *.ericsson.net 19.04.12, 10:07
        Pomijajac ta czesc dyskusji: "czy jest bezpieczniej gdy samochody maja wazny przeglad czy nie",
        jest jeszcze inny argument za tym, ze ten wyrok jest dla nas niekorzystny -
        wzrosna stawki ubezpieczeniowe. Firmy sobie skalkuluja to odpowiednio.
        I tak przez takich cwaniaczkow (ktorzy nie wiedzieli (??!!) (co za glupek), ze ich auto nie ma przegladu - myslal ze zrobili mu go w dniu sprzedazy :-) ?) bedzie drozej takze dla rozgarnietych uzytkownikow samochodow.
        • vogon.jeltz Re: Z czego sie cieszycie? 19.04.12, 11:14
          "wzrosna stawki ubezpieczeniowe."

          Nie wzrosną. Takie przypadki są absolutnie marginalne.

          "myslal ze zrobili mu go w dniu sprzedazy"

          Pewnie tak nie myślał, tylko po prostu wydawało mu się, że pamięta datę przeglądu, a to była data zakupu.
        • Gość: ♠ Re: Z czego sie cieszycie? IP: *.dynamic.chello.pl 19.04.12, 13:36
          Nie ma dla sprawy żadnego znaczenia czy poszkodowany wiedział czy nie wiedział o braku ważnych badań technicznych. Zapis mówiący że PZU może nie wypłacić odszkodowania z tego powodu jest z punktu widzenia prawa nieważny. Traktuj się go tak jakby nie został w ogóle wpisany do OWU AC.
      • vogon.jeltz Re: Polaczki - cwaniaczki! 19.04.12, 11:12
        Może oglądał, ale ze względu na datę zakupu źle zapamiętał. To się zdarza, pamięć ludzka lubi płatać figle. Ty też zawsze, bez zaglądania do dowodu rejestracyjnego, pamiętasz kiedy upływa termin badania twojego samochodu?
      • Gość: beno Re: Polaczki - cwaniaczki! IP: *.dip.t-dialin.net 19.04.12, 11:25
        nie musial ogladac ! bo pierwszy przeglad techn. wg norm unijnych wypada po 3 latach od pierwszej rejestracji auta: i jak auto jest z rocznika 2010 to bez patrzenia w dowod -najwczesniejszy przeglad bylby w styczniu 2013(o ile auto bylo odrazu na poczatku roku rejestrowane)- no chyba ,ze PZU nie ubezpiecza w Unii.
        • tokida Przeprane mózgi... 19.04.12, 10:13
          ... aż żal ściska jak wielu ludzi zostało zbydlęconych przez III Rzeczpospolitą Biurokratyczną, że zatracili umiejętność samodzielnego myślenia. Wyrok sądu jest jak najbardziej słuszny. Brak badań technicznych nie miał żadnego wpływu na wypadek. Jestem wielkim przeciwnikiem automatyzmu w prawie: jak to to to bez żadnych wyjątków. Nie jesteś z automatu winny wypadku ze skutkiem śmiertelnym nawet gdy jechałeś na bańce. I takie wyroki w Polsce wiele razy już zapadały.

          Sankcja za jazdę na bańce (czy brak badania technicznego) to jedno, a łańcuch konsekwencji za zdarzenie losowe to drugie. Każda sytuacja jest inna i każdą się winno oceniać indywidualnie. KLAUZULA jest nielegalna bo jej jedynym celem jest wymiganie się ubezpieczyciela od zobowiązań. Trzeba takie praktyki piętnować. Za brak ważnego badania w prawie nowym aucie powinno dać się co najwyżej mandat i tyle.

          Tłumok jeden z drugim nie pojmuje, że pieczątka w dowodzie rejestracyjnym to jest tylko odrobinka tuszu i nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem. Dla takich kretynów "legalistów" zapatrzonych jak w obrazek w jaśnie Pana Urzędasa gwarantem spokoju i szczęścia jest wypełnianie każdej biurokratycznej bzdury, a badanie techniczne to w wielu wypadkach kompletna fikcja.

          Nie czyni 25 letniego Opla Kadetta autem bezpieczniejszym od 2 letniego VW Tourana to, że ten pierwszy ma w dowodzie pieczątkę o przejściu badań technicznych, a drugi nie. Jak czytam takie wpisy jak te jpa to mi się nóż w kieszeni otwiera. Płać ubezpieczycielowi i nic od niego nie wymagaj.
          To jest dopiero absurd.
          • Gość: statystyk Re: Przeprane mózgi... IP: *.subscribers.sferia.net 19.04.12, 11:01
            Jako statystyk powiem ci, że istnieje korelacja pomiędzy posiadaniem pieczątki o ważności badań technicznych samochodu a jego aktualną sprawnością techniczną (te bez pieczątki są przeważnie niesprawne technicznie i nie mogą legalnie uczestniczyć w ruchu drogowym na terenie RP!
            Jedź na wieś i wtedy zobaczysz jak wiele starych samochodów ma problem z jej uzyskaniem właśnie ze względu na swój zły stan techniczny
            Więc to nie jest tylko biurokracja jak pewny siebie twierdzisz :(

            ps.Umowa jest umową i obie strony zgadzają się , w momencie jej podpisywania, na wymienione w niej warunki i ograniczenia, prawda??? -> jak ci się nie podobają to nie musisz ich podpisać (dotyczy czegokolwiek, nie tylko ubezpieczeń)
            • vogon.jeltz Re: Przeprane mózgi... 19.04.12, 11:22
              > ps.Umowa jest umową i obie strony zgadzają się , w momencie jej podpisywania,
              > na wymienione w niej warunki i ograniczenia, prawda???

              Nieprawda. Istnieje cała masa ograniczeń dotyczących treści zawieranych umów. Nie wolno zawrzeć np. umowy niewolnictwa, nie można również wpisywać do umów klauzul uznanych za niedozwolone. Jak ci ubezpieczyciel podsunie coś takiego do podpisania (bo przecież nie masz możliwości negocjacji takiej umowy, prawda?) to możesz taki punkt kompletnie zignorować jako nieobowiązujący i ubezpieczyciel może cmoknąć cię w pompkę.
          • Gość: quaqua Re: Przeprane mózgi... IP: 92.60.132.* 19.04.12, 13:19
            Tak, zgadzam się z Tobą w pełni. Dodam, że w różnych krajach jest z obowiązkiem przeglądu różnie. Brak poswiadczenia wykonania przeglądu świadczy tylko o braku wykonania przeglądu. Nie świadczy o stanie technicznym samochodu. Wymóg przeglądu jest nakazem administracyjnym i może być wymagany nie co rok, jak u nas ale co dwa lata jak w Niemczech czy nawet być zlikwidowany. Wymóg ten jest dla kierowcy, aby sprawdził swój samochód, a egzekwowany przez po0licję i sąd. Nie powinien być wiążący w żadnym stopniu dla ubezpieczyciela jako wymówka dla niezapłacenia odszkodowania, bo co by było, gdyby u nas, tak jak w innych krajach, okresy między przeglądami były dłuższe a egzekwowanie przez policję łagodniejsze, też auta by się nam psuły rzadziej? Dura lex sed lex zdecydowanie dla ubezpieczycieli za nieuzasadnione zyski.
        • Gość: ♠ Re: Prawidłowo IP: *.dynamic.chello.pl 19.04.12, 13:46
          Mam dla Ciebie przykrą wiadomość, PZU nie odwoła się od wyroku, bo już nie ma gdzie się odwołać. Wyrok zapadł w drugiej instancji co kończy sprawę. Ubezpieczyciel może jedynie wnieść o kasację wyroku, ale to nie zwalnia PZU z obowiązku wypłaty odszkodowania. Jeżeli będą zwlekać do akcji wkroczy komornik.
          Moim zdaniem PZU nie wniesie skargi kasacyjnej bo wie że jest na przegranej pozycji.
    • sioban Przetarł kierowcom drogę sądową przeciwko firmo... 19.04.12, 09:29
      to po kiego grzyba w takim razie robić przeglądy ? skoro można jeździć byle czym i do tego jeszcze bez OC, następny wyrok sądu powinien brzmieć że mimo iż kierowca nie miał ubezpieczenia, prawa jazdy , oc i badania technicznego to mu się kasa należy, fura i samolot bo taka jest TRADYCJA. Kto w końcu się weźmie za panów sędziów którzy ferują idiotyczne wyroki ?
    • Gość: TSD1981 Salon czy komis? IP: *.ip.netia.com.pl 19.04.12, 09:30
      Jeśli kupił używany to tylko badania techniczne mogą wykluczyć, że samochód nie zostawia "cztery ślady" na drodze, mógł w końcu być po wypadku. Salony i komisy mają własnych ludzi, którzy podbiją przegląd nawet największemu złomowi.
      PZU nie powinno wypłacać bo może jednak miał szanse uniknąć wypadku, może jednak auto miało jakiś defekt?
      • Gość: haq Re: Salon czy komis? IP: 92.60.132.* 19.04.12, 13:34
        Płacisz na polisę czy ci dają odszkodowanie "za friko"? Zgaduję że płacisz więc chcesz by, gdy się zdarzy wypadek, wypłacili ci odszkodowanie, za własne pieniądze zresztą. No chyba że specjalnie rozbiłeś auto by dostać odszkodowanie, wtedy ubezpieczyciel może je kwestionować.
    • Gość: northyorkshire Dla mnie sprawa jest jasna IP: *.barn.cable.virginmedia.com 19.04.12, 09:30
      Termin badania technicznego wpisany jest w dowód rejestracyjny. I nie ma pojęcia w prawie "nieświadomy brak badania technicznego". To jest obowiązek kierowcy, oddać pojazd na badanie techniczne. I jeszcze jedno, co jest kompletnie nielogiczne i ... wygląda głupkowato: Facio kupuje VW Sharana, trzylatka i nie sprawdza podstawowych danych? Kupił aby szmal wyprać, czy jak? Głupa rżnie, a Sąd dał się nabrać.
      Pojazd bez ważnego badania technicznego nie może uczestniczyć w ruchu drogowym. Tak mówi Kodeks Drogowy, który jest tutaj nadrzędnym prawem. Ubezpieczyciel ma rację i nie ma żadnego "przetarcia szlaków" dla cwaniakowania. Mam nadzieję.
      • Gość: Leppiej Re: Dla mnie sprawa jest jasna IP: *.cust.telecolumbus.net 19.04.12, 09:36
        Ubezpieczona jest rzecz, a nie rzecz na drodze publicznej, w polu, stodole czy w lesie. Ubezpieczenie obejmuje wypadki, kradziez, a pewnie tez gradobicie, zalanie itd. Gdyby trzymal samochod bez badan technicznych na podworku, nie wyjezdzajac nim na droge publiczna, i auto zostaloby skradzione, to tez PZU by mialo prawo odmowic wyplaty odszkodowania?

        Bardzo dobre posuniecie sadu - duch prawa ponad jego litera.
        • zmichalg1 Re: Dla mnie sprawa jest jasna 19.04.12, 10:55
          Miałbyś rację, gdyby samochód został uszkodzony podczas postoju.
          Mój poprzedni samochód straciłem właśnie w ten sposób tzn. został zbombardowany przez bryły lodu spadające z dachu.

          W tym przypadku tak nie było. Ubezpieczyciel może stwierdzić, że sprawny samochód miałby sprawne hamulce i układ kierowniczy i kierowca mógłby uniknąć kontaktu ze zwierzęciem.
          A skoro nie miał badań, to nie ma podstaw do twierdzenia, że był sprawny. Zwłaszcza, że jest kompletnie zniszczony i po wraku trudno jest to stwierdzić.
          Tutaj widzę inne wyjście dla ubezpieczyciela: szkoda nastąpiła z "winy" sarny, a za nią odpowiadają Lasy Państwowe i to na Lasach Państwowych ciąży obowiązek naprawienia szkody.
          • dorsai68 Re: Dla mnie sprawa jest jasna 19.04.12, 11:22
            > Tutaj widzę inne wyjście dla ubezpieczyciela: szkoda nastąpiła z "winy" sarny,
            > a za nią odpowiadają Lasy Państwowe i to na Lasach Państwowych ciąży obowiązek
            > naprawienia szkody.

            tak, ale pod warunkiem że droga, na której doszło do zderzenia z sarną nie była oznaczona znakiem A-18b.
          • vonkris oczywiscie, ze sprawa jest jasna 19.04.12, 12:00
            nie da sie jednoznacznie stwierdzic, ze samochod BYL NIESPRAWNY i to bylo przyczyna wypadku, wiec pzu MUSI wyplacic odszkodowanie... tu nie chodzi o wyplate z oc tylko z ac, ktore to ubezpieczenie jesli jest oplacone w pelnej wysokosci i w maksymalnie szerokim zakresie, z zasady ma cie chronic przed wszystkimi mozliwymi szkodami jakie moga sie zdarzyc... a przede wszystkim pzu probuje odmowic wyplaty na podstawie zapsu w umowie ktory jest niezgodny z prawem i juz to wystarcza, zeby nazwac pzu oszustem
            • zmichalg1 Re: oczywiscie, ze sprawa jest jasna 26.04.12, 12:06
              Niezupełnie.
              Gdyby na to patrzeć z technicznego punktu widzenia - miałbyś rację. Ale z PRAWNEGO punktu widzenia pojazd jest sprawny, o ile ma aktualny przegląd. A przynajmniej jest to warunek konieczny.
              Chyba nie muszę tłumaczyć, że policjant ma prawo zatrzymać dowód rejestracyjny w przypadku stwierdzenia nieważności badań i wezwać laweciarza.
              Podobnie jest np. z umiejętnością prowadzenia pojazdu. Umiesz, o ile masz prawo jazdy, a co de facto umiesz nikogo nie interesuje.

              Kolejna sprawa: czy gały nie widziały, co podpisywały?!?!?
              Gość nie przeczytał uważnie OWU przy podpisywaniu umowy na AC i teraz miauczy. Ot, co...

              Dociera do mnie argument, że podobny przepis jest niezgodny z prawem, ale uważam to za bezsens ZWŁASZCZA w przypadku nieobowiązkowego ubezpieczenia AC (w przeciwieństwie do obowiązkowego OC), które może być obłożone dodatkowymi obostrzeniami.
              Takowe obostrzenie można by zakwestionować, gdyby istotnie było niekorzystne dla klienta.
              Ale czy obowiązek posiadania aktualnego przeglądu jest aż tak niekorzystny?!?!?!?!
              No, bez przesady, proszę...
              Dlatego temat jest dla mnie klarowny: gość pokpił sprawę przeglądu (możliwe, że z oszczędności - mnie ostatni przegląd plus wymiana oleju w skrzyni biegów kosztował 450peelenów), zaliczył "sarnę", a gdy zorientował się, ile go to będzie kosztować, zaczął miauczeć...
              • Gość: rudnicki Re: oczywiscie, ze sprawa jest jasna IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 05.01.13, 17:50
                Eeee, tam! Jeżeli przyczyną uszkodzenia mojego pojazdu przez inny pojazd podczas ruchu lub na postoju nie była niesprawność techniczna mojego pojazdu, lecz błąd kierowcy innego pojazdu, to odszkodowanie należy mi się w 100%. Zobowiązanie ubezpieczyciela wynika z faktyczności zdarzenia, a nie z formalizmu zapisów umowy. Brak potwierdzenia sprawności technicznej w momencie zaistnienia wyżej opisanej szkody nie może być dowodem niesprawności technicznej w ogóle.
                Wystarczy poddać pojazd ekspertyzie, aby udowodnić, czy był sprawny zanim go uszkodzono. Oczywiście, w przypadku potwierdzenia, że był sprawny, koszty ekspertyzy pokrywa ubezpieczyciel. A następnie wypłaca odszkodowanie. Swoje pieniądze niech sobie ściąga od ubezpieczyciela sprawcy uszkodzenia mojego pojazdu.
      • Gość: zaq Re: Dla mnie sprawa jest jasna IP: 92.60.132.* 19.04.12, 13:40
        A w innych krajach czas między przeglądami jest nie rok, jak u nas, ale dwa, trzy lata lub nie ma wogóle wymogu, więc może myślał że to jest jak w innym kraju? Przegląd to nakaz administracyjny DLA KIEROWCY I WŁAŚCICIELA POJAZDU aby sprawdził swoje auto (zresztą egzekwowany surowo przez policję) i nie może być wymówką od płacenia odszkodowania dla ubezpieczyciela.
    • Gość: aaaaqq Kuriozum IP: *.mlyniec.gda.pl 19.04.12, 09:31
      Taki wyrok sądu to absurd. Koleś poruszał się po drodze pojazdem niedopuszczonym do ruchu i jeszcze odszkodowanie ma za to dostać? Pół biedy, że samochód nowy ale wyobraźcie sobie 20 letniego grata gdzie coś się sypie kilka razy w roku i jedzie taki z niesprawnymi hamulcami zrobi dzwona a potem ubezpieczyciel ma udowadniać, że auto było niesprawne?Ciekawe czy policja mu mandat za to wystawiła. Gdyby miał kontrole policji to jego autko wróciło by na lawecie bez udziału sarny. Auto bez badań to auto niesprawne.
        • dorsai68 No właśnie, 19.04.12, 11:14
          > Nie mogę zrozumieć dlaczego w sprawach związanych z motoryzacja wypowiada się tyle osób
          > nie posiadających nawet prawa jazdy.

          To nie jest obligatoryjne. Wrócisz, o ile policja tak zadecyduje, a decyduje coraz rzadziej.
      • zmichalg1 Re: Kuriozum 19.04.12, 10:59
        Powiem więcej: jeżeli gość powoduje wypadek samochodem bez badań, to AUTOMATYCZNIE jest winny. Nie ma znaczenia, że drugi pojazd wyjechał z podporządkowanej czy na czerwonym świetle. W najlepszym wypadku wina jest po obu stronach.

        Albo zapytam inaczej: po kiego czorta przepis o obowiązkowych badaniach, skoro de facto obowiązkowe nie są?
        • Gość: M Re: Kuriozum IP: *.multi-play.net.pl 19.04.12, 11:19
          Poszedles za daleko a jak gosc postawil auto-sprawne w garazu i wyjechal na pól roku za granice albo przerzucil sie na MPK i wyjechał na przeglad to nie znaczy ze auto sie popsulo czy ma odpowiadac za to ze jakis osiol mu zajechal droge.
          • zmichalg1 Re: Kuriozum 20.04.12, 15:53
            Po pierwsze: jeśli osioł zajechał, to wina jest obustronna. I jego, i tego osła. Takie przypadki też są orzekane. W żadnym wypadku zajeżdżający osioł nie jest bez winy.
            Po drugie: jeśli przegląd minął, to na wyjazd do warsztatu niech gość wzywa lawetę.
            Albo jedzie na własne ryzyko.
        • vonkris to juz naprawde jest szczyt paranoi... 19.04.12, 12:55
          czemu/czego jest winny ten ktory bierze udzial w wypadku pojazdem nie majacym aktualnych badan technicznych ? jest winny spowodowania wypadku??? rece opadaja na taka logike i rozumienie przepisow prawa.... ten kto staje sie uczestnikiem ruchu w pojezdzie nie majacym aktualnych badan technicznych jest winnym tylko tego, ze bierze udzial w ruchu pojazdem nie majacym aktualnych badan technicznych! a za to wykroczenie grozi mandat i zatrzymanie dowodu rejestracyjnego... i od karania takich kierowcow jest policja a nie pzu czy jakikolwiek inny ubezpieczyciel !
          • zmichalg1 Re: to juz naprawde jest szczyt paranoi... 20.04.12, 15:39
            Czy ty rozumiesz słowa, których używasz?
            Konkretnie chodzi mi o słowo "mandat". Wiesz, co ono oznacza?
            Otóż jest to kara wymierzana za wykroczenie czyli CZYN ZABRONIONY, jakim np. jest poruszanie się pojazdem bez aktualnych badań, które z kolei potwierdzają, że pojazd jest sprawny.
            Listę wszystkich czynów zabronionych możesz sobie znaleźć w kodeksie wykroczeń oraz kodeksie karnym, a w kwestii podatkowej - w kodeksie karno-skarbowym.
            Z twojej wypowiedzi wynika, że mandat traktujesz jako opłatę dodatkową za jazdę bez badań technicznych.
            Winę w kolizji/wypadku komunikacyjnych ponosi ten, kto popełnia czyn zabroniony.
            Może to być:
            - niezastosowanie się do sygnału świetlnego
            - niezachowanie szczególnej ostrożności (najczęściej stosowany)
            - nieustąpienie pierwszeństwa
            - prowadzenie pod wpływem alkoholu
            ale również prowadzenie pojazdu bez ważnych badań, bo to one potwierdzają, że pojazd jest sprawny technicznie.
      • vogon.jeltz Re: Kuriozum 19.04.12, 11:29
        > i jedzie taki z niesprawnymi hamulcami zrobi dzwona a potem ubezpieczyciel ma
        > udowadniać, że auto było niesprawne

        Dokładnie tak, jeśli ubezpieczyciel chce odmówić wypłaty odszkodowania, to musi udowodnić, że auto było niesprawne z winy użytkownika. W tym wypadku samochód był najwyraźniej sprawny, inaczej sąd nie wydałby takiego wyroku.
    • tornson No i w tym wypadku prawidłowo!! 19.04.12, 09:44
      Sąd przyznał w środę rację panu Andrzejowi i uznał, że jedyną przyczyną wypadku było zderzenie z dzikim zwierzęciem. Nakazał PZU zwrot kosztów naprawy pojazdu, wynajęcia pełnomocnika i pokrycie kosztów sądowych.
      Jeśli wypadek nie miał nic wspólnego ze stanem technicznym pojazdu, to ubezpieczyciel nie ma prawa się na tej podstawie migać.
    • Gość: TTio Oszukanych kierowców?! Autor chyba na głowę padł! IP: *.axadirect.pl 19.04.12, 09:52
      Ten kierowca nie został w żaden sposób oszukany przez PZU. Firma oraz klient zawarli umowę, w której wpisane były warunki wypłaty odszkodowania. Jednym z nim było posiadanie ważnego badania technicznego. O jakimkolwiek oszustwie nie ma mowy!
      Wyroki sądów w Polsce nie oznaczają, że w innych sprawach trzeba się trzymać tego orzeczenia, bo z całą pewnością jest mnóstwo orzeczeń przeciwnych. I osobiście uważam, że ten klient nie powinien dostać odszkodowania. Jeśli umowa nic nie znaczy to po co w ogóle ją podpisywać, czytać itp. ?!
      Nieprawdopodobne jest jak głupich mamy dziennikarzy - albo się pisze rzetelnie, albo trzeba przynajmniej napisać, że jest to artykuł w rubryce "interwencje społeczne", w której zawsze rację ma klient, chociażby największy krętacz!!!
      • zmichalg1 Re: Oszukanych kierowców?! Autor chyba na głowę p 19.04.12, 11:03
        Powiem więcej: za takich "oszukanych" misiów oszczędzających na badaniach zapłacą wszyscy - zwłaszcza ci, którzy terminowo pilnują badań, bo ubezpieczyciele będą musieli podnieść składki.

        Qrde, gość bredzi, że nie wiedział, że nie ma badań...
        Żałosne... wystarczy zajrzeć do dowodu rejestracyjnego. Zaraz pewnie powie, że nie wiedział, że OC też się skończyło...
        • tornson Re: Oszukanych kierowców?! Autor chyba na głowę p 19.04.12, 11:24
          zmichalg1 napisał:

          > Powiem więcej: za takich "oszukanych" misiów oszczędzających na badaniach zapła
          > cą wszyscy - zwłaszcza ci, którzy terminowo pilnują badań, bo ubezpieczyciele b
          > ędą musieli podnieść składki.
          Za brak badań powinien dostać mandat od policji, ale nie miało to nic wspólnego z wypadkiem i pieprzony złodziejski koncern znów chciał oszukać obywatela, tym razem jednak o dziwo państwo stanęło na wysokości zadania i obroniło obywatela.
          • zmichalg1 Re: Oszukanych kierowców?! Autor chyba na głowę p 19.04.12, 11:34
            A skąd wiesz, że nie miało?
            Skąd wiesz, że samochód miał sprawne hamulce i układ kierowania?
            A może człowiek celowo "zapomniał" o przeglądzie, bo brakowało mu kasy na naprawę nieszczelnych przewodów hamulcowych, w których przepisowej ilości płynu nie było od tygodni?
            Teraz tego nie ustalisz, bo samochód rozbity, przewody hamulcowe zdemolowane a płyn hamulcowy (którego de facto nie było) na pewno wsiąkł w leśną drogę.
            • vonkris dyskusja z toba nie ma sensu 19.04.12, 11:37
              bo ewidentnie jestes oplaconym pijarowym szczekaczem:-) bedziesz bronil pzu za wszelka cene bo ci za to placa :-) i nie wazne, ze pzu podpisywalo umowy z klauzula ktora jest bezprawna... bedziesz sioe na nia powolywal do smierci albo do ostatniej wyplaty od twoich mocodawcow :-)
              • zmichalg1 Re: dyskusja z toba nie ma sensu 20.04.12, 15:47
                Po pierwsze: nikt mi nie płaci, a szkoda, bo trochę grosza by się przydało.
                Po drugie: stoję po stronie logiki.
                Nie rozumiem, dlaczego podobną klauzulę uznaje się za zabronioną. Chyba, że chodzi o pojazd, który nie jest w ruchu.
                Np. mój poprzedni samochód ucierpiał w ten sposób, że dostał bryłami lodu spadającymi z dachu.
                Ewidentnie jest stan techniczny nie miał wpływu na uszkodzenia.
                Ale szkody (np. zderzenie z sarną), którym ulega pojazd uczestniczący w ruchu ewidentnie zależą od jego stanu technicznego. Jeśli jeździsz rupieciem, to płać wyższą składkę, ale jeśli chcesz niższą, to pilnuj stanu technicznego.
                Skąd wiesz, że ten wesołek celowo nie "zapomniał" o badaniu, bo nie miał kasy na naprawę przewodów hamulcowych?
      • tornson Re: Oszukanych kierowców?! Autor chyba na głowę p 19.04.12, 11:22
        Gość portalu: TTio napisał(a):

        > Ten kierowca nie został w żaden sposób oszukany przez PZU. Firma oraz klient za
        > warli umowę, w której wpisane były warunki wypłaty odszkodowania. Jednym z nim
        > było posiadanie ważnego badania technicznego. O jakimkolwiek oszustwie nie ma mowy!
        Takie kruczki to wykorzystywanie uprzywilejowanej pozycji wielkiego koncernu nad szaraczkiem jakim jest zwykły obywatel. Wypadek nie miał nic wspólnego ze stanem technicznym pojazdu, więc koncern poprostu chciał oszwabić obywatela.

        > Wyroki sądów w Polsce nie oznaczają, że w innych sprawach trzeba się trzymać te
        > go orzeczenia, bo z całą pewnością jest mnóstwo orzeczeń przeciwnych. I osobiśc
        > ie uważam, że ten klient nie powinien dostać odszkodowania. Jeśli umowa nic nie
        > znaczy to po co w ogóle ją podpisywać, czytać itp. ?!
        Państwo powinno stać na straży słabszych i tępić oszustów którzy jakimiś kruczkami w umowach chcą oszukać słabszych.

        > Nieprawdopodobne jest jak głupich mamy dziennikarzy - albo się pisze rzetelnie,
        > albo trzeba przynajmniej napisać, że jest to artykuł w rubryce "interwencje sp
        > ołeczne", w której zawsze rację ma klient, chociażby największy krętacz!!!
        Głupich to mamy wyznawców posranego dzikiego neoliberalizmu, gdzie umowa nawet będąca ewidentnym oszustwem to świętość.
      • vogon.jeltz Re: Oszukanych kierowców?! Autor chyba na głowę p 19.04.12, 11:32
        > Ten kierowca nie został w żaden sposób oszukany przez PZU. Firma oraz klient
        > zawarli umowę, w której wpisane były warunki wypłaty odszkodowania. Jednym z nim
        > było posiadanie ważnego badania technicznego.

        Zgodnie z prawem klauzule niedozwolone w umowach traktuje się tak, jakby ich tam nie było. A zatem nie było takiego warunku w umowie, chociaż formalnie jakiś oszust z PZU coś takiego tam próbował wcisnąć.
    • Gość: GOŚĆ Przetarł kierowcom drogę sądową przeciwko firmo... IP: *.play-internet.pl 19.04.12, 09:52
      Przecież te badania to wielka LIPA powinny być zlikwidowane. Stacja która wykonywała by je uczciwie splajtowała by po paru dniach. Czy sarna sprawdzała by przed wyjściem na drogę czy gość ma pieczątkę. Mnie wygląda na to że na tym forum bzdury wypisują nudzący się urzędnicy od stawiania pieczątek wydawania zaświadczeń właściciele stacji diagnostycznych i sami diagności.
    • rawahecht Niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę. 19.04.12, 09:54
      PZU ubezpieczył facetowi tę furmankę, tylko dlatego, że twierdził, iż ma aktualne badania techniczne (ta furmanka, nie on), w przeciwnym wypadku do zawarcia umowy (ubezpieczenia) w ogóle by nie doszło. Oznacza to, że gościu dopuścił się oszustwa, świadomie, czy nie, jest tu bez znaczenia.
      I teraz PZU powinien go za to po sądach włóczyć.

      A tak na marginesie, czytając te story, odniosłem wrażeni, że spośród wszystkich jej uczestników, najwyższym IQ legitymują się chyba te podchorulskie sarny.
          • Gość: ♠ Re: Niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę. IP: *.dynamic.chello.pl 19.04.12, 19:58
            Służę uprzejmie, a jak już wytknę Ci błędy logiczne to przyznasz że twoje IQ oscyluje w okolicach IQ sarny?
            Błąd pierwszy to założenie że w chwili zawarcia umowy ubezpieczenia poszkodowany nie posiadał ważnych badań technicznych samochodu. Żadna informacja na to nie wskazuje.
            Błąd drugi to stwierdzenie że gdyby nie samochód poszkodowanego nie miał ważnych badań technicznych to zawarcie takiej umowy stanowiłoby oszustwo. Otóż jeżeli ubezpieczyciel zawierając umowę nie poprosi o przedstawienie jakiegoś dokumentu, w tym przypadku dowodu rejestracyjnego przyjmuje się że dane zawarte w takim dokumencie nie były istotne dla ubezpieczyciela przy ocenie ryzyka i zawarłby on taka umowę niezależnie od tego co w takim dokumencie by się znalazło w tym przypadku czego tam nie było (badań).
            Błąd trzeci, gdyby poszkodowany pytany przez ubezpieczyciela o ważność badania technicznego samochodu wprowadził go w błąd mógłby być "ciągany po sądach" tylko w przypadku gdyby bezpośrednim skutkiem tego wprowadzenia w błąd była strata ubezpieczyciela. Ponieważ sąd uznał że ważność badania nie ma ze sprawą nic wspólnego to nie ma też straty.
            Dla pocieszenia napiszę Ci tylko że inteligencja sarny to poziom dziecka w wieku 1-2 latka, wiec albo jests bystrym jeleniem albo jednak masz ciut wyższe IQ.
      • vonkris robisz w ubezpieczeniach ? 19.04.12, 10:57
        wybacz szanowny kolego ale to co napisales z logika nie ma nic wspolnego... z uczciwoscia tym bardziej... wszyscy wiemy jak koslawe jest w polsce prawo i jak chetnie korzystaja z tego firmy ubezpieczeniowe by nie wyplacac odszkodowania pod byle pretekstem. badania techniczne i owszem, sa potrzebne przy zawieraniu umowy ubezpieczenia gdyz auto musi byc dopuszczone do ruchu. natomiast w chwili wyplaty odszkodowania ubezpieczyciel musialby udowodnic, ze wypadek nastapil na skutek braku aktualnych badan technicznych by moc nie wyplacic odszkodowania. i tak jest w calym cywilizowanym swiecie - choc nie dziwi mnie, ze to wlasnie w polsce ubezpieczalnie wpadaja na takie "odkrywcze"pomysly...
        • zmichalg1 Re: robisz w ubezpieczeniach ? 19.04.12, 11:27
          wybacz sanowny kolego, ale to co napisałeś z logiką nie ma nic wspólnego...

          Uprawnienia do kierowania pojazdem (prawo jazdy) i owszem, są potrzebne przy zawieraniu ubezpieczenia, gdyż kierujący musi umieć prowadzić pojazd. Natomiast w chwili wypłaty odszkodowania ubezpieczyciel musiałby udowodnić, że wypadek nastąpił na skutek nieumiejętności odróżniania przez prowadzącego pedału hamulca od pedału gazu, a to jak wiemy, szczególnie trudne nie jest i tak jest w całym cywilizowanym świecie...

          Mam tłumaczyć dalej?
          Za chwilę okaże się, że badania w ogóle nie są potrzebne.
          Owszem, mogę dyskutować, czy jest sens trzyletni samochód sprawdzać co rok, ale sam wymóg kontroli technicznej uważam za w pełni zasadny.
          Samochód powinien być sprawdzany PRZED wypadkiem, a nie po, ponieważ zaraz się okaże, że znajdzie się "misio", który "nie wiedział", że ma 20'letniego gruchota z niesprawnymi hamulcami i łysymi oponami. U niego na wsi po lokalnych wertepach jeździł świetnie, a tu w "stolycy" się czepiają...

          A tak na poważnie: za takich "misiów" oszczędzających na obowiązkowych przeglądach zapłacą wszyscy, bo idę o zakład, że ubezpieczyciele podniosą stawki...
          • vonkris i walnales kula w plot... 19.04.12, 11:35
            wiec dalej nie tlumacz :-)
            bez zadnego problemu, u kazdego ubezpieczyciela mozna ubezpieczyc pojazd nie majac prawa jazdy, gdyz wlasciciel nie musi sam nim jezdzic... niektorzy maja kierowcow... wiec nie osmieszaj sie juz wiecej...
            • zmichalg1 Re: i walnales kula w plot... 20.04.12, 16:17
              Ubezpieczyć, w sensie - zapłacić składkę, owszem, ale żądać odszkodowania już nie.
              W ten sposób możesz ubezpieczyć samochód nawet nieistniejący. Tak ubezpieczałem swój.
              O ile Warta (poprzedni ubezpieczyciel) chciała ode mnie xero dowodu rejestracyjnego, o tyle Liberty w procesie ubezpieczania przez internet - już nie. Wpisałem, co chciałem. Ale gdybym wpisał bzdury (aby np. zaniżyć składkę), to r w przypadku roszczenia pokazaliby środkowy palec, bo oni ubezpieczyli pojazd spełniający konkretne kryteria tzn. marka, typ, rocznik, kolor itd.

              Wracając do twojego przykładu: nie mam prawka, mam samochód z kierowcą, ubezpieczam go.
              Ale któregoś dnia mój kierowca ma w dekiel, więc ja sam siadam za kierownik i robię dzwona.
              I co?

              Dla twojej informacji: kiedyś załatwiałem OC instruktora żeglarstwa, i w OWU stoi czarno na białym, że z roszczeń nici, o ile nie posiadam odpowiednich kwalifikacji.
              A kwalifikacją do prowadzenia pojazdu jest właśnie prawko.

              Więc jednak nie w płot...
        • rawahecht Re: robisz w ubezpieczeniach ? 19.04.12, 11:38
          Możesz się na chwilkę skupić?

          Chcesz ubezpieczyć się na życie w firmie np. Vita, która ma "bombową" ofertę, agent tej ubezpieczalni tłumaczy Ci, jak krowie na miedzy, przed podpisaniem umowy, że między innymi, warunkami jej zawarcia jest Twoja abstynencja alhoholowa i nikotynowa, Ty się na to godzisz i ją podpisujesz, mimo że "doisz" i kopcisz jak smok.
          Jak myślisz, gdy Ci za tydzień dachówka rozbryzga mózg, zobaczy Twoja w żałobie pogrążona rodzina choć jedną złamaną złotówkę od Vity?

          Nie musisz odpowiadać od razu, tylko nie proś mnie, żebym to jeszcze prościej napisał.


          W ubezpieczeniach nie robię.

          Przestrzeń powietrzna nad Polską należy do najniebezpieczniejszych na świecie, z powodu ciągłych erupcji wulkanów intelektu.powietrzna nad Polską należy do najniebezpieczniejszych na świecie, z powodu ciągłych erupcji wulkanów intelektu.