Jak leczymy się w Opolu?

IP: *.punkt.opole.pl 10.05.12, 11:35
Opolanka u lekarza.
W poniedziałek, 7 maja 2011r, miałam umówiona wizytę u dermatologa w Przychodni na Kościuszki 2 w Opolu.
Zapisać się należało na początku kwietnia. Dostałam nawet małą karteczkę z datą, godziną i nr gabinetu. Godzina była od 8.00 do 10.00. Do przychodni przyszłam ok. 9.00, myśląc, że największy tłum już się przewinie. Bardzo się zdziwiłam widokiem ok 25 pacjentów czekających w kolejce do dermatologa. Ale jak mus to mus, spytałam się kto ostatni i cierpliwie czekałam. Zaraz na początku dowiedziałam się od pana kolejkowicza, że pani doktor niedawno przyszła i dopiero co zaczęła przyjmować klientów. Wygląda na to, że do pracy przyszła grubo spóźniona. Zaczęłam zastanawiać się jak tylu ludzi w godzinę przyjmie pani doktor. Na szczęście pacjenci wpadali i wypadali z gabinetu w błyskawicznym tempie. Co 4-5 minut następny. Kiedy było już za 20 minut 10.00 część pacjentów wchodziła i natychmiast wychodziła z gabinetu. Tempo było błyskawiczne, ale szybko okazało się, że są to pacjenci, którzy nie maja swoich kart z rejestracji. Na korytarzy zrobiło się zamieszanie, bo nikt nie był pewien czy jego karta jest u pani doktor czy też zaginęła. Pewien pan dosyć mocno się zdenerwował mówiąc, że już w tym roku był 7 razy i jak może mu zaginąć karta zdrowia. Panie z rejestracji były zdezorientowane tym faktem. Zaczęto wypisywać tzw. zastępcze karty. W sumie było tych ludzi z zagubionymi kartami ok. 5 albo 6. Część z nich zrezygnowała z dalszego czekania i wyszła. Przy tak szybkim przyjmowaniu pacjentów część z nich pytała się, po co tyle czekania jak u lekarza człowiek jest tak krótko. Ciekawa jestem co na to szef tej placówki? Czy w ogóle wiedział o takim bałaganie organizacyjnym?
Przy okazji zdziwiłam się bardzo, że na tym samym piętrze są prywatne gabinety stomatologiczne, które pracują tylko jedną godzinę, tj od 18.00 do 19.00. Ciekawa jestem czy w takim godzinnym gabinecie stomatologicznym są kasy fiskalne i czy jak stomatolog pracuje dłużej, to jak on rozlicza się za prąd i wodę. Jak ma być prywatnie to prywatnie, pacjenci też bólą prywatnie z własnej kieszeni. Mam nadzieję, że ktoś zacznie interesować się funkcjonowaniem tej dziwnej placówki zdrowia, na którą, jak się dowiedziałam, jest sporo skarg.
    • Gość: chory też Re: Jak leczymy się w Opolu? IP: *.ip.netia.com.pl 16.05.12, 08:43
      W tej przychodni najgorzej jest przy rejestracji. Panie ciągle gdzieś wychodzą kolejka stoi a ich nie ma. To jest wkurzające. Ogólnie to bałagan, może tak inaczej z tą rejestracją.
      • Gość: kolo Re: Jak leczymy się w Opolu? IP: *.dynamic.chello.pl 16.05.12, 09:01
        Wszędzie jest taki burdel.
        Czeka się miesiącami na wizytę, która trwa 5 minut i niczego nie wnosi.
        Za każdym razem u lekarza czuję się jak intruz.
        Kiedy w końcu w naszym chorym kraju z chorą służbą "zdrowia" ktoś zrobi porządek?
Pełna wersja