W Moskwie na Placu Czerwonym skradziono

IP: *.dynamic.chello.pl 23.05.12, 09:16
Wołgę. Taki tytuł kłuł oczy na pierwszej stronie Komsomolskiej Prawdy. Z artykułu zaś wynikało, że nie w Moskwie a w Charkowie, nie skaradziono ale znaleziono i nie Wołgę tylko rower. Ten zabieg wykorzystała GWwO rzucając tytuł: "Opolski proboszcz musiał odejść przez geja". Pod takim tytułem utwór opolskiej korespondentki GW w Wiedniu jest na topie najczęściej czytanych wyrobów tego lokalnego insertu. Przy czym termin opolska korespondentka jest równie prawdziwy jak opolski proboszcz.
    • mieszaniec-zopola Ah Filipie, trzeba znac sie na dowcipie 23.05.12, 15:05
      Przekrecasz niczym porucznik Rzewski kalambury. Dowcip brzmi tak:
      Radio Erewan podalo, ze w Leningradzie na placu Palacowym rozdaja kozuchy.
      Po czym nastapilo sprostowanie:
      nie w Leningradzie, tylko w Moskwie, nie na Palacowym tylko na Manezowym, nie kozuchy tylko rowery i nie rozdaja tylko kradna.
      • Gość: behemot Re: Ah Filipie, trzeba znac sie na dowcipie IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.12, 08:45
        Nie o dowcip mi chodziło ale o mechanizm, który dowcip miał ilustrować. Zwracasz uwagę na nieistotny szczegół, jak peweien radziecki naukowiec entomolog, badający reakcje muchy klozetówki po pozbawieniu jej kolejnych odnóży. Otóż pozbawiał on owada odnóża i wydawał polecenie - mucha idź. Mucha wykonywała polecenia naukowca. Po oderwaniu ostatniej nogi musze i wydaniu polecenia - mucha się nie poruszyła. Co ów naukowiec skonstatował: po pozbawieniu muchy wszystkich odnóży - mucha ogłuchła.
Pełna wersja