Gość: jester_ka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
04.06.12, 07:54
Wow super. Weterynarz, który jest także myśliwym, to mniej więcej to samo, co miłośnik zwierząt zajmujący się hobbystycznie pracą w rzeźni, pan prowadzący schronisko dla psów, karany za znęcanie się nad zwierzętami lub wychowawca w bidulu będący jednocześnie pedofilem. Takie rzeczy tylko w Polsce. Pan Piskoń będzie ratował zwierzynę płową i czarną, a potem wypuszczał na wolność w celu odstrzelenia (bo przecież z założenia będą to słabsze i poszkodowane egzemplarze) Ośrodek jest blisko strzelnicy, czyli lokalizacja dogodna. Oczywiście jeśli zwierzątko będzie ciężko ranne, to trafi do skupu dziczyzny bez konieczności ponownego męczenia się polowaniem. Pan "weterynarz" odstrzeli je na miejscu. Wzruszająca inicjatywa związku łowieckiego... Widać absurd nie ma granic, tylko sarenek szkoda. Naprawdę nie ma żadnej innej organizacji, która mogłaby się podjąć opieki nad dziką zwierzyną? Smutne.