Gość: behemot
IP: *.dynamic.chello.pl
07.06.12, 00:36
Jeszcze nigdy losy tak wielu nie zależały od gry tak niewielu. Igrzyska w których współgospodarze wychodzą z grupy i docierają jak Chrobry do Kijowa, mogą na czas jakiś euforycznie przytłumić, mimo pasma sukcesów koalicji rządzącej, niewielkie wpadki, które uwierają jak kamień w bucie sportowym Nike, obywateli będących w skoku cywilizacyjnym o mięśniach i umysłach napiętych, niczym plandeka na Żuku. Aż myśleć się nie chce co będzie się działo gdy tradycyjnie rozegramy trzy mecze: o punkty, o wszystko i o honor i pozostaniemy godnie w grupie. A czemuż mamy wychodzić? Grecy też nie chcą wyjścia z grupy euro, bo im dobrze, pod kroplówką.Toż Donek się pochlaszcZe, bo wina spadnie na niego i tak. O ile za porażkę fussbalerów niesłusznie, to za całokształt jak najbardziej. Wakacje będą w cieniu porażki - do doopy i nawet sukcesy polskich atletów w Londynie, czy na Tour de France lub Pologne nie przysłonią tragedii na Narodowym. No chyba, że Moskalowi dokopią, co już we wsi Wawa stoi, a nam znowu przez zboże pójść trzeba z kosami na sztorc, przeciw sierpom i młotom, z pieśnią na ustach, miałeś Donek złoty róg.., a kysz, nieee. Ten co Anglię zatrzymał, nie zatrzyma walca, raczej sam go rozpędzi, który Smudę wraz z jego legią cudzoziemską rozjedzie niczym A2 rozjadą w ciągu miesiąca, spragnieni jazdy bez bramek a nie pomiędzy bramkami drajwerzy. Więc na trzech przyjaciołach z Borussi odpowiedzialność wielka spoczywa, gigaaantyczna wprost. Nie tylko za wynik sportowy.