Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od Wim...

IP: *.adsl.inetia.pl 06.07.12, 08:14
Jakże piękne wyznanie kolejnego idioty łamiącego prawo. Zacznę chodzić z metalowym prętem w nadziei, że kiedyś będę go mogła wsadzić między szprychy rowerzyście, który będzie na mnie "dzwonił dzwoneczkiem" na chodniku. Może będzie to Scott?
    • pamejudd Re: Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od W 06.07.12, 09:33
      ...dlatego ja nie dzwonie, tylko chyzo mijam pieszych, bo kazdy z nich moze byc kolejnym frustratem ktory szuka kazdej okazji w zyciu, zeby sie wyladowac.



      A nawiasem mowiac: czy ktos moze wyjasnic Scottowi zasadnosc stosowania swiatel mijania podczas poruszania sie po drogach jednojezdniowych? Zakladam ze prawo jazdy tego kolesia kurzy sie na polce i nie do konca ogarnia on zasady bezpieczenstwa w ruchu drogowym...
      • najwyzszy80 Re: Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od W 06.07.12, 11:15
        > A nawiasem mowiac: czy ktos moze wyjasnic Scottowi zasadnosc stosowania swiatel
        > mijania podczas poruszania sie po drogach jednojezdniowych?
        Ja też nie rozumiem. A poruszam się od lat i rowerem, i samochodem i motocyklem.
        W zachodniej Europie wprowadzono to kiedyś, ale już z tej bzdury się rezygnuje. My jak zwykle nie nadążamy.
        Światła zapalone w dzień nie zwiększają bezpieczeństwa, co wykazują zarówno polskie jak i zachodnie statystyki!
        • pamejudd Re: Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od W 07.07.12, 16:25
          Prawdopodobnie mylisz sie co do interpretacji statystyk :)

          Swiatla mijania w dzien wydatnie zwiekszaja bezpieczenstwo na drogach jednojezdniowych: w deszczu, cieniu, lesie i pod slonce.

          (na pewno jednak nie maja na nie wplywu w obrebie miasta czy na autostradzie).
          • jureek Re: Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od W 07.07.12, 18:06
            pamejudd napisał:

            > Prawdopodobnie mylisz sie co do interpretacji statystyk :)
            >
            > Swiatla mijania w dzien wydatnie zwiekszaja bezpieczenstwo na drogach jednojezd
            > niowych: w deszczu, cieniu, lesie i pod slonce.

            Masz jakieś badania na poparcie tej tezy? Bo akurat badania przeprowadzone na zlecenie austriackiego ministerstwa komunikacji w związku z tym, że po wprowadzeniu obowiązku świecenia, pogorszyły się statystyki wypadków, nie potwierdziły tego, że obowiązek świecenia w warunkach dobrej widoczności (w warunkach złej widoczności i tak trzeba świecić) poprawia bezpieczeństwo, wręcz przeciwnie, dla niektórych użytkowników dróg (piesi, rowerzyści i motocykliści) robi się niebezpieczniej. Po przeanalizowaniu wyników tych badań rząd austriacki wycofał się z obowiązku świecenia.
            Obowiązek świecenia jest szkodliwy, bo wyrabia w kierowcach zły nawyk podejmowania w ułamkach sekund decyzji o wyprzedzaniu. I tak w Polsce zbyt wiele się wyprzedza, a po wprowadzeniu obowiązku świecenia wyprzedza się jeszcze więcej i jeszcze bardziej pochopnie - nie widzę świateł, no to rura!
            Jura
          • jureek Re: Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od W 07.07.12, 18:12
            pamejudd napisał:

            > Prawdopodobnie mylisz sie co do interpretacji statystyk :)

            I jeszcze jedno. Ponieważ statystyki można interpretować dość dowolnie, austriackie badania nie opierały się na statystyce, lecz były to badania doświadczalne. Kierowców wyposażono w specjalne okulary z mini-kamerą rejestrującą ruch gałek ocznych i obraz ten nakładano na widok drogi. Dla porównania badano też zachowania kierowców w Bawarii, gdzie nie ma obowiązku świecenia. Można było dokładnie zarejestrować, jak światła pojazdów przyciągają wzrok i o ile później jest on kierowany na takie obiekty, jak piesi na poboczu, rowerzyści jadący z naprzeciwka, czy znaki drogowe.
            Jura
            • pamejudd Re: Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od W 08.07.12, 19:17
              Podaj odnosnik: chetnie przeczytam interpretacje wynikow przez autorow badania. Mam pewne watpliwosci czy koncentracja na swiatlach pojazdow musi oznaczac ze ich ocena polozenia i detekcja obiektow innych (piesie, rowerzysci, znaki) byla ograniczona ze wzgledu wlasnie na swiatla. Musialbym jednak zobaczyc wyniki zeby wyrobic sobie zdanie.


              Co do warunkow o ktorych pisalem wyzej - mozesz sprawdzic sam, o ile wczesniej zobaczysz np. w lesie swiatla pojazdu, niz zarys jego bryly miedzy drzewami. Badaniom o ktorym piszesz wyzej moge przeciwstawic niezliczona ilosc eksperymentow w ktorych kontrast pomiedzy obiektem a otoczeniem ulatwial jego wykrycie. A swiatla zwiekszaja wlasnie kontrast. Kropka.

              Do oceny statystyk wypadkow, nalezaloby sie zastanowic czy po wprowadzeniu obowiazku uzywania swiatel mijania w dzien, zmienila sie liczba nie wypadkow w ogole, ale konkretnych rodzajow: zderzen czolowych i bocznych, na drogach poza terenem zabudowanym.
              • jureek Re: Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od W 10.07.12, 12:55
                pamejudd napisał:

                > Podaj odnosnik: chetnie przeczytam interpretacje wynikow przez autorow badania.
                > Mam pewne watpliwosci czy koncentracja na swiatlach pojazdow musi oznaczac ze
                > ich ocena polozenia i detekcja obiektow innych (piesie, rowerzysci, znaki) byla
                > ograniczona ze wzgledu wlasnie na swiatla. Musialbym jednak zobaczyc wyniki ze
                > by wyrobic sobie zdanie.

                Proszę bardzo. Przyjemnej lektury życzę:
                dadrl.pl/docs/epigus.pdf
                > Co do warunkow o ktorych pisalem wyzej - mozesz sprawdzic sam, o ile wczesniej
                > zobaczysz np. w lesie swiatla pojazdu, niz zarys jego bryly miedzy drzewami. B
                > adaniom o ktorym piszesz wyzej moge przeciwstawic niezliczona ilosc eksperyment
                > ow w ktorych kontrast pomiedzy obiektem a otoczeniem ulatwial jego wykrycie. A
                > swiatla zwiekszaja wlasnie kontrast. Kropka.

                No dobrze, zobaczę parę ułamków prędzej samochód jadący z naprzeciwka. I jaki z tego zysk dla bezpieczeństwa, skoro jedzie on po kursie niekolizyjnym z moim kursem jazdy? Gorzej dla bezpieczeństwa jednak będzie, gdy później zauważę rowerzystę jadącego przede mną, bo jego kurs jest z moim kolizyjny.
                Zysk z tego, że wcześniej zauważę jadący z przeciwka samochód może być jedynie taki, że jeszcze szybciej (czyli bardziej pochopnie) będę mógł podjąć decyzję o rozpoczęciu manewru wyprzedzania, a więcej wyprzedzań na pewno nie wpływa pozytywnie na bezpieczeństwo.

                > Do oceny statystyk wypadkow, nalezaloby sie zastanowic czy po wprowadzeniu obow
                > iazku uzywania swiatel mijania w dzien, zmienila sie liczba nie wypadkow w ogol
                > e, ale konkretnych rodzajow: zderzen czolowych i bocznych, na drogach poza tere
                > nem zabudowanym.

                Masz takie dane? W Austrii po wprowadzeniu obowiązku świecenia wzrosła liczba wypadków z udziałem rowerzystów i pieszych (to skłoniło rząd do zlecenia badań i w ich efekcie do wycofania nakazu świecenia). Obawiam się, że w Polsce, gdzie na drogach można spotkać więcej pieszych i rowerzystów niż chociażby w Austrii, efekt może być jeszcze gorszy.
                Jura

                >
                >
                • pamejudd Re: Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od W 13.07.12, 18:19
                  Dzieki za link. Z pobieznej lektury wynika, ze raport jest daleki od standardow naukowych (autorzy nie raportuja np. standardowych statystyk). Nie wiem tez (ale szczerze przyznam ze nie szukalem) czy opublikowano podobne wnioski w jakims recenzowanym czasopismie...

                  > Masz takie dane? W Austrii po wprowadzeniu obowiązku świecenia wzrosła liczba w
                  > ypadków z udziałem rowerzystów i pieszych (to skłoniło rząd do zlecenia badań i
                  > w ich efekcie do wycofania nakazu świecenia). Obawiam się, że w Polsce, gdzie
                  > na drogach można spotkać więcej pieszych i rowerzystów niż chociażby w Austrii,
                  > efekt może być jeszcze gorszy.

                  Wiesz moze, jakiej wielkosci byl ten wzrost? I co z wypadkami z rodzaju tych o ktorych pisalem?
                  • jureek Re: Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od W 13.07.12, 19:31
                    pamejudd napisał:

                    > Dzieki za link. Z pobieznej lektury wynika, ze raport jest daleki od standardow
                    > naukowych (autorzy nie raportuja np. standardowych statystyk). Nie wiem tez (a
                    > le szczerze przyznam ze nie szukalem) czy opublikowano podobne wnioski w jakims
                    > recenzowanym czasopismie...

                    To było badanie na zmówienie ministerstwa, a więc ministerstwo dysponuje kompletnymi wynikami i ono, jako zleceniodawca, decyduje o publikowaniu ich w czasopismach naukowych.
                    Zalinkowany pdf to tylko streszczenie wstępnych wyników, jeśli interesują Cię pełne wyniki, musiałbyś się zwrócić do austriackiego ministerstwa komunikacji, innowacji i technologii lub bezpośrednio do instytutu Epigus. Nie wiem, jakich standardowych statystyk Ci brakuje. Są one standardem także w takich streszczeniach? Poza tym były to badania doświadczalne, a nie statystyczne.

                    > Wiesz moze, jakiej wielkosci byl ten wzrost?

                    W roku, w którym obowiązywało świecenie, liczba ofiar śmiertelnych wśród pieszych wzrosła o 13,4% (w Niemczech, gdzie świecić nie trzeba, o 3,6%), a wśród rowerzystów o 3,6% (w Niemczech spadek o 15,5%).

                    > I co z wypadkami z rodzaju tych o
                    > ktorych pisalem?

                    Znalazłem statystyki dla Polski. W 2007 liczba zderzeń czołowych nieznacznie wzrosła i wyniosła 5595 (5594), podobnie ze zderzeniami bocznymi - wzrost z 11374 do 11929. Wzrost jest bardzo nieznaczny, ale według zapewnień zwolenników obowiązkowego świecenia powinien być przecież spadek. Pamiętam doskonale, jak przed wprowadzeniem tego obowiązku przekonywano w mediach, ile to istnień ludzkich dzięki temu się uratuje, o ile procent spadnie liczba wypadków itd. Na jakiej podstawie takie rzeczy głoszono? Przecież to czyste propagandowe wróżenie z fusów było. Teraz widzimy, że praktyka nie potwierdziła tych przewidywań, tylko niestety, u nas rząd nie potrafi przyznać się do błędu, tak jak rząd austriacki, który zareagował zleceniem badań, gdy życie nie potwierdziło prognoz.
                    Jura
                    • pamejudd Re: Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od W 13.08.12, 22:56
                      > Nie wiem, jakich s
                      > tandardowych statystyk Ci brakuje. Są one standardem także w takich streszczeni
                      > ach? Poza tym były to badania doświadczalne, a nie statystyczne.

                      Chodzi mi o dane ktora pozwalaja odroznic np. to czy jakis zmierzony efekt (np. roznica srednich) mogl byc dzielem przypadku, itp. Tak naprawde do oceny wartosci jakiegos badania nie wystarczy historia nakreslona przez autorow, ale rowniez to, jakie potwierdzenie znajduje ona w zmierzonych wynikach.

                      Inne kwestie o ktorych pisales daly mi do myslenia i wlasciwie dosc czesto mialem okazje rozwazac argumenty za i przeciwko swiatlom. Tak w punktach, pare przemyslen ktore przynosza mi konkluzje "nie mozna rozstrzygnac problemu, ze wskazaniem na "uzywac swiatel""

                      - dane statystyczne ktore podales sa superinteresujace i moga stac w calkowitej zgodzie z reszta argumentacji jaka przytoczyles (swoja droga, o niebo bardziej przekonujacej niz typowe argumenty "przeciw swiatlom"). Z tym, ze brak roznicy w jakakolwiek strone nalezy analizowac nie tylko pod katem tego jednego czynnika (swiatla-brak swiatel) tylko rowniez innych: liczba samochodow na drogach, itp.
                      - argument o "jezdzie swoim pasem" nie daje mi spokoju - niby jest poprawny, ale mam wrazenie ze nie do konca. Z pewnoscia natomiast w sytuacjach w ktorych czasami trzeba zjechac ze swojego pasa: zakrety w lesie, wyprzedzanie w warunkach lsabej widocznosci, itp., swiatla sprzyjaja ewentualnemu zaniechaniu decyzji o wyprzedzaniu, scieciu zakretu, itp.
                      - brak obowiazku uzywania swiatel przez caly dzien sprawia, ze w warunkach kiedy swiatel trzeba uzywac (zmrok, mgla, nisko swiecace slonce) drogowe matolki zapominaja o ich uzywaniu. Zdarza sie to na zachodzie Europy, wiec domyslam sie ze w Polsce mialoby postac taka jak na Wschodzie: auta nagminnie jezdzace noca (!) bez swiatel ulicami miast, wiejskimi drogami, itp.

                      Tyle przemyslen z ostatniego miesiaca drogowej walki o przetrwanie.
    • Gość: scoott as Re: Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od W IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.12, 10:01
      Troche to naiwne, ale może redakcja pokusi się o wyjaśnienie Skotowi, że znalazł się na Górnym Śląsku, krainie lekko zapyziałej i nie będącej....Londynem.
      • tiresias Re: Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od W 06.07.12, 11:09
        jak rozumiem, ktoś PT Scottowi tłumaczy te jego 'przemyślenia' na język polski.
        Dziś nagrodę dostaje to zdanie:
        "Ba, wydają się być najbardziej nierównymi, dziurawymi, by nie rzec nikczemnymi chodnikami na świecie".

    • grubyfacio Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od Wim... 06.07.12, 11:18
      Apropos ruchu ulicznego,mam do pana Scota,tudzież do światłych forumowiczów ,pytanie za 100 punktów:
      Dlaczego w Wielkiej Brytanii ,ruch samochodowy jest lewostronny,a po chodnikach,piesi poruszają się prawą stroną? Skąd ta niekonsekwencja?
      • sszota3 Re: Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od W 06.07.12, 21:08
        grubyfacio napisał:

        > Apropos ruchu ulicznego,mam do pana Scota,tudzież do światłych forumowiczów ,py
        > tanie za 100 punktów:
        > Dlaczego w Wielkiej Brytanii ,ruch samochodowy jest lewostronny,a po chodnikach
        > ,piesi poruszają się prawą stroną? Skąd ta niekonsekwencja?
        ---------------------------
        To zdaje się było tak
        Jeździ się lewą stroną bo w lewej ręce trzymasz końską uzdę, a w prawej pałkę lub miecz. Jedziesz po lewej, by potencjalnego przeciwnika mieć z prawej, by móc mu "przedłużeniem ręki" w "łeb palnąć".
        Jak idziesz piechotą ,to nie zawracasz sobie głowy końską uzdą, w lewej możesz mieć tarczę i wolisz mieć przeciwnika lewej stronie (czyli korzystniejszy jest ruch prawostronny).
        Ruch lewostronny na drogach jest bardziej naturalny, i był dawniej powszechny. Ruch prawostronny wprowadzili dopiero Francuzi po wielkiej rewolucji, a upowszechnił Napoleon.
        -----------------------
        Jako ciekawostkę wspomnę, że w średniowieczu drogi do wznoszących się na wzgórzach zamków były prowadzone, tak by idący/biegnący/atakujący ludzie byli zwróceni do murów prawą nieosłoniętą stroną (Fajnie! w lewej mamy tarcze, w prawej miecze, a z murów strzelają do nas jak do kaczek! Super zabawa!)
    • okobar79 Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od Wim... 06.07.12, 11:40
      "..Borysa Johnsona.."

      o ile sie orientuję to ten pan nazywa się Boris
      imion własnych nie tłumaczymy, więc po kiego czorta ktoś przerabia Borisa na Borysa?
    • gandharwa Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od Wim... 06.07.12, 13:15
      Fajnie napisane. Z tymi światłami mijania to po prostu wskazanie, jak ustawodawca traktuje kierujących - jak idiotów. W EU jest tak że światła należy zapalać w określonych sytuacjach (mgła, ciemność, ostre słońce z przeciwka) lub używać świateł drogowych. A u nas stale, bo nasi kierujący są głupsi (?) od innych i nie ufamy ich zdolności samodzielnej oceny sytuacji na drodze?

      Ja mogę kilka dziwnych sytuacji na drodze opisać z punktu widzenia rowerzysty:

      a) ul. Luboszycka z Chabrów w kierunku kąpieliska Silesia - jak mam jechać: ulicą na lewo od słupków, chodnikiem asfaltowym na lewo od słupków, czy może prowadzić rower chodnikiem przez kilka kilometrów? Jako kierowca samochodu byłbym nieziemsko wkurzony, gdybym musiał wlec się 25 km/h za grupką rowerzystów mimo że mają "ścieżkę rowerową" obok. A mają? Winne oczywiście jest MZD, bo przez te dziwaczne słupki i pasek zieleni ten chodnik nie jest "utwardzonym poboczem" ani drogą rowerową, czyli jazda na rowerze tam jest po prostu zakazana.

      b) ul. Luboszycka z Kępy w kierunku Silesii - startuję z Kępy na światłach na skrzyżowaniu na wprost w kierunku ulicy Luboszyckiej. Oczywiście jadę ulicą a nie chodnikiem. Po minięciu skrzyżowania nagle odkrywam, że chodnikiem z prawej strony "dobija" do mnie wygodna i oznakowana droga rowerowa. Między nią a mną znajduje się jednak wysoki krawężnik. Co mam uczynić? Zatrzymać się na jezdni (mając "ogon" wściekłych kierowców) by zejść z roweru i wtoczyć rower przez krawężnik czy może udać że nie widzę drogi i mam jechać dalej na wprost jezdnią? Pod górkę, czyli wolno...

      c) ul. Częstochowska od Malinki w kierunku centrum, skrzyżowanie z Horoszkiewicza. To samo co powyżej: jadę ulicą na wprost i nagle od prawej dobija droga rowerowa od Horoszkiewicza. Skąd ja mam przepraszam wiedzieć, że mimo zielonego światła do jazdy na wprost ja mam skręcić w prawo w Horoszkiewicza, by się zatrzymać na pasach i nimi przekroczyć tą ulicę by dalej móc jechać Częstochowską do centrum? Absurd

      d) ul. Częstochowska od centrum w kierunku Malinki, skrzyżowanie z Rejtana. Dla mnie typowe skrzyżowanie śmierci - jadę drogą rowerową ukryty za ekranem akustycznym i nagle wjeżdżam na Rejtana, gdzie ja mam pierwszeństwo. Kierowcy skręcający w prawo w Rejtana z Częstochowskiej nie są ostrzeżeni (np żółtym migającym światłem) przed tą pułapką. Oni powinni się de facto zatrzymać by sprawdzić, kto tam nie nadjeżdża zza ekranu akustycznego. Jak ktoś tam zginie to mur beton będzie tam miała pytania prokuratura.

      e) ul. Luboszycka, przejazd po wiaduktem przy os. Chabry - na odcinku ok 50 metrów dwukierunkowa (!) droga rowerowa nagle się kończy zamieniając w chodnik (znak koniec drogi dla rowerów z dopiskiem "brak skrajni"). Co ja mam jako rowerzysta uczynić? Czy mam zsiąść z roweru i prowadzić rower chodnikiem (ale skąd ja mam wiedzieć, że dalej jest droga rowerowa?) czy mam (gdzie?, jak?) przeprowadzić rower przez jezdnię i kontynuować jazdę po jezdni ulicy Luboszyckiej w kierunku Chabrów?

      f) przejazd przez rondo (pl. Konstytucji 3 Maja) od strony ulicy Budowlanych do centrum. Szalenie niebezpieczne skrzyżowanie z uwagi na różne pierwszeństwa. ciąg ul. Nysy Łużyckiej przekracza się dwukrotnie, najpierw zraz za zjazdem z ronda, potem już przy wjeździe na rondo od strony mostu. W pierwszym przypadku pierwszeństwo ma rowerzysta (bo każdy opuszczając rondo w kierunku Zaodrza musi ustąpić pierwszeństwa każdemu innemu) ale w drugim przypadku pierwszeństwo mają kierowcy jadący z Zaodrza, gdyż rowerzysta przecina ich drogę w poprzek.
      • sszota3 Re: Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od W 06.07.12, 21:20
        gandharwa napisał:
        > Ja mogę kilka dziwnych sytuacji na drodze opisać z punktu widzenia rowerzysty:
        >
        > a) ul. Luboszycka z Chabrów w kierunku kąpieliska Silesia - jak mam jechać: uli
        > cą na lewo od słupków, chodnikiem asfaltowym na lewo od słupków, czy może prowa
        > dzić rower chodnikiem przez kilka kilometrów? Jako kierowca samochodu byłbym ni
        > eziemsko wkurzony, gdybym musiał wlec się 25 km/h za grupką rowerzystów mimo że
        > mają "ścieżkę rowerową" obok. A mają? Winne oczywiście jest MZD, bo przez te d
        > ziwaczne słupki i pasek zieleni ten chodnik nie jest "utwardzonym poboczem" ani
        > drogą rowerową, czyli jazda na rowerze tam jest po prostu zakazana.
        a wąski, nie jest też chodnikiem.
        --------------------------------------------------------------------
        Organizacja "Miasta dla Rowerów" sugeruje by postawić w takich sytuacjach znak "droga tylko dla pieszych" z tabliczką "nie dotyczy rowerów"
        W takiej sytuacji rowerzysta może jechać tym czymś ustępując pierwszeństwa pieszym, ale również, zgodnie z prawem,może poruszać się jezdnią.
        Pracujemy nad tym by opolskich urzędników do takiego rozwiązania przekonać
        ============================================================
        >
        > b) ul. Luboszycka z Kępy w kierunku Silesii - startuję z Kępy na światłach na s
        > krzyżowaniu na wprost w kierunku ulicy Luboszyckiej. Oczywiście jadę ulicą a ni
        > e chodnikiem. Po minięciu skrzyżowania nagle odkrywam, że chodnikiem z prawej s
        > trony "dobija" do mnie wygodna i oznakowana droga rowerowa. Między nią a mną zn
        > ajduje się jednak wysoki krawężnik. Co mam uczynić? Zatrzymać się na jezdni (ma
        > jąc "ogon" wściekłych kierowców) by zejść z roweru i wtoczyć rower przez krawęż
        > nik czy może udać że nie widzę drogi i mam jechać dalej na wprost jezdnią? Pod
        > górkę, czyli wolno...
        --------------------------------------------
        Już z półtora roku męczymy ten temat, ale chyba Anno Domini 2012 znajdzie on swój szczęśliwy koniec.
        W 2011 zrezygnowałem z naciskania na ten temat, bo wolałem aby obniżano krawężniki na całych ciągach.
        A przypomnę, bo już zapewne zapomnieliśmy, że w 2011 roku za namową Zespołu Rowerowego obniżono krawężniki, połatano dziury i oznakowano ciągi wzdłuż Wrocławskiej, Batalionów Chłopskich, Bohaterów Monte Casino, Ozimskiej między Głogowską a Kamińskiego.
      • pamejudd Re: Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od W 07.07.12, 16:28
        > Fajnie napisane. Z tymi światłami mijania to po prostu wskazanie, jak ustawodaw
        > ca traktuje kierujących - jak idiotów. W EU jest tak że światła należy zapalać
        > w określonych sytuacjach (mgła, ciemność, ostre słońce z przeciwka) lub używać
        > świateł drogowych. A u nas stale, bo nasi kierujący są głupsi (?) od innych i n
        > ie ufamy ich zdolności samodzielnej oceny sytuacji na drodze?

        I z tym zapalaniem wlasnie roznie bywa, w krajach gdzie swiatla nie sa obowiazkowe, bo odsetek idiotow na drodze jest dosc duzy. Stad wlasnie w Polsce nakaz - calkiem sluszny - jazdy na swiatlach: eliminuje sie tym samym koniecznosc wlaczania myslenia ("zapalic czy nie zapalic") u ludzi ktorzy do tego nie dorosli.
    • Gość: mbb Londyńczyk w Opolu: wolę opolskie rowery od Wim... IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.12, 09:03
      Paranoja Picture
    • Gość: behemot Ale cooorva mamy kompleksy IP: *.dynamic.chello.pl 14.07.12, 00:12
      według oczywiście GW. Co o nas myślą ci "wyżej stojący kulturowo" zza Odry (przy czym Odrę należy traktować jako granicę nowoczesnej Europy a nie tylko Niemiec).Co o nas myślą warto wiedzieć ale nie ma się co przejmować. Czy oni się przejmują tym co my o nich myślimy? Według Gazwybu, jako ciemne antysemickie, antypederastyjne peryferie UE, nie mamy racji bytu. Tylko jednogłośne i bezkrytyczne zaakceptowanie nowoczesnej europejskiej myśli społecznej gdzie jedopłciowe stadła są równe różnopłciowym a z czasem różnogatunkowym, tudzież legalne zioło jak w Czechach I Holandii a poligamia gdy zaspokaja dobrowolnie potrzeby, to czemu nie. Pedofilia też nie jest czymś złym dla niektórych, którzy adoptują, wyrywają z objęć śmierci afrykańskie dzieci i ściągają je do Europy. I robią to z miłości do dzieci, których czekała niechybna smierć. Ciągłe oczekiwanie potwierdzenia wartości Polaków przez europejskie ludy zza żelaznej kurtyny jest żenujące, choć dla lemingów najważniejsze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja