Gość: jack
IP: *.adsl.inetia.pl
07.07.12, 16:09
''pozostało nam tylko miejsce przywiązanie do miejsca
jeszcze dzierżymy ruiny świątyń widma ogrodów i domów
jeśli stracimy ruiny nie pozostanie nic''
( www.youtube.com/watch?v=gtM7oP88vNY
Przez ostatnie dwadzieścia lat pisanie o Polsce i Polakach po polsku w Polsce było zajęciem godnym najcięższego szyderstwa. Wmówiono nam, że najgorsze co może nas spotkać, to patos w opowiadaniu własnej, indywidualnej historii a także historii naszej zbiorowości lub, jak kto woli, narodu. Zwalczaniem tego patosu, tego - powiedzmy to wprost --religijnego patosu, polskiej pobożności, polskiej delikatności wobec spraw wymykających się ludzkim percepcjom, polskiemu przywiązaniu do rodziny, zajęła się chyba jakaś specjalna komórka z najgłębszych kręgów piekła, do której oddelegowano diabły osobiście przeszkolone przez Dzierżyńskiego i jego kumpli z Czeka. Tak to przynajmniej wyglądało w mojej ocenie i tak to wygląda nadal. Każdy, najnędzniejszy nawet pismak, najgłupszy publicysta i najbardziej wulgarny telewizyjny prezenter, mógł i może liczyć na przychylność z ich strony, jeśli tylko wykaże się odpowiednio wysokim stopniem niechęci do polskiej przeszłości i polskiej wiary.
Każdy awangardowy artysta epatujący publiczność chamstwem, może spodziewać się życzliwości i zrozumienia ze strony zatrudnionych tam czartów. Tak właśnie jest i my to codziennie możemy oglądać w telewizorze. Na przeciwko owego telewizora siedzą zaś ludzie, których co prawda nie poddano hipnozie, ale niewiele się od tych uśpionych przez nowoczesnych szamanów różnią. Powtarzają coś, czego nie rozumieją, strach oblatuje ich na samą myśl o tym, że mogliby zostać przez kogoś oceniani źle, że okazałoby się, iż nie przystają do grupy, do targetu, do sztancy wymyślonej przez ośrodki medialne dla plemion zamieszkujących obszar pomiędzy Odrą i Bugiem.