Gość: lalecznik
IP: *.dynamic.chello.pl
24.09.12, 18:27
Powiedzcie mi proszę, skąd to się bierze?
Dzisiaj o mało co nie zostałem rozjechany na pasach przez kobitę w zielonym Tico (pozdrawiam), która przy skręcie w lewo z Oleskiej na Bohaterów MC utknęła połową maszyny w tłumie przechodniów. Nie pierwszy to raz ostatnio. Sam jestem kierowcą i to że się jedzie na pomarańczowym to już przestaje dziwić. Jest to już normą do tego stopnia, że spróbowałbyś zahamować, to skasują ci zadek jak mojej znajomej rok temu na skrzyżowaniu Ozimskiej z Goroszkiewicza. Dlatego przezornie patrzę w lusterko zanim nacisnę na hamulec. Staram się jeździć przepisowo, o ile mi pozwalają inni. Wracając tydzień temu z Karolinki przy skręcie w lewo z Batalionów Chłopskich na Oleską, mając za sobą sznur rozpędzonych zawodników i bojąc się, że zostanę skasowany, przemknąłem w chwili kiedy zapalało się już czerwone. Myślałem, że reszta wyhamuje. Gdzie tam. Jeszcze 5 samochodów za mną się zmieściło.
Tak jeździć to się dłużej nie da. Jedziesz prawidłowo to się trzęsiesz, że ktoś cię skasuje. Jedziesz jak reszta to włosy stają, bo przecież możesz wjechać w kogoś. Powiedzcie co robić.