Dodaj do ulubionych

Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki

IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.12, 08:54
"Nie mogłem ich odbierać, bo pisano w awizo, że mogę przyjść w godzinach, w których ja też jestem w pracy i na dodatek w zupełnie innej części miasta - tłumaczy. Zaznaczył, że na awizo nigdy nie było napisane, od kogo jest przesyłka, więc nawet nie wiedział, że ma kłopoty i że aż tak duże."


Masakra. Idzie do gazety i robi z siebie idiotę. Awizowana przesyłka leży na poczcie kilka dni więc miał Pan możliwość odebrać każdą przesyłkę po kilka dni. A samych awiz było sporo jak widać. Nie zła porażka i wstyd na całą Polskę - ludzie lecą do gazet bo myślą, że coś wymuszą. Zalegał Pan, próbowana do Pana dotrzeć. Unikał pan kontaktu więc skontaktowano sie z Panem.
Obserwuj wątek
      • Gość: seroo1 Kto pisze te artykuły i o czym one są ???????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.12, 08:22
        Pan Leszek nie mógł, Pan Leszek nie miał czasu, pan Leszek pracuje...
        Czym Wy się w tej redakcji zajmujecie - kolejkową demokracją i trzepakowym prawodawstwem ??? Facet jawnie olewa wszystkich a potem, jak piszą poprzednicy, leci do gazety się wypłakać a Wy te płaczliwe gluty łykacie i piszecie bez ładu, składu i wbrew własnej logice: pan Leszek nie odbierał awizo bo nie wiedział od kogo...kpina z inteligencji Waszych czytelników i tyle. Jak napisał poprzednik, gdyby to było awizo z Lotto też by nie odebrał ???????
        Dlaczego nie napiszecie, żeby nie postępować tak jak "pan Leszek" tylko użalacie się nad jawnym złodziejem i oszustem ????????
        • critto Re: Kto pisze te artykuły i o czym one są ??????? 03.12.12, 14:27
          ja również uważam, że p. Leszek wygłupia się, pisząc takie rzeczy. Każdemu mogło się zdarzyć takie gapiostwo, ale przecież komornik nie wymienił zamków od razu - gdyby to zrobił, to byłby powód do robienia afery. Inna sprawa, że znaczenie papierowej poczty wyraźnie pokazuje, jak bardzo jesteśmy zacofani - dlaczego te instytucje nie mogą przysyłać takich informacji np. na maila czy po prostu dzwonić przez telefon (niekoniecznie musiałby dzwonić człowiek, istnieją rozmaite "automaty gadające"). Jeszcze inna sprawa, czy komornik może wymieniać zamki, skoro nie zajął mieszkania - jeżeli zrobił to tylko dlatego, żeby zamknąć za sobą, to powinien jednak umożliwić jego szybsze odzyskanie, także w weekend. Rozumiem, że nie mógł zostawić sąsiadowi, bo gdyby sąsiad okazał się np. złodziejem albo wandalem, to kto by za to odpowiadał? W końcu komornik nie zna sąsiadów.

          Swoją drogą, wynajmowałem kiedyś mieszkanie, do którego z uporem maniaka wysyłane były awizo. Wielokrotnie prosiłem właściciela, aby zmienił adres - bez rezultatu, średnio były dwa awizo na tydzień. Początkowo informowałem go o tym i zostawiałem te karteczki w umówionym miejscu koło drzwi, później już mi się nie chciało... Jeśli coś przez to zawalił, to ma za swoje.
    • Gość: JO Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki IP: *.atol.com.pl 02.12.12, 09:44
      Kolejny pokrzywdzony.... przez siebie samego. Kolejna ofiara braku edukacji i wiary w bezkarność. Umowy zobowiązują, prawo można wyegzekwować, rachunki trzeba płącić, a darmo umarło. Pani z NTO powinna już biec i robić kolejny wstrząsający materiał namawiający do ratowania kolejnego niechętnego do płacenia za swoje własne należności. Najlepiej pieniędzmi innych podatników.
      • critto Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki 03.12.12, 14:31
        cóż, później takie zwyczaje przechodzą na członków "elit społecznych" - różnych polityków, urzędników wyższego szczebla, szefów urzędów i instytucji ministerialnych, prezesów dużych firm, itd. Gdy tylko sytuacja robi się niewygodna dla Jego Niedużej Wysokości, to okazuje się, że Jego Nieduża Wysokość jest "nieuchwytny", "nieosiągalny", "niedostępny", itd, choć oczywiście tak naprawdę siedzi w swoim gabinecie...
    • Gość: Euzebio Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki IP: *.20-3.cable.virginmedia.com 02.12.12, 09:46
      Durny system i durny komornik!
      Miał problemy finansowe, to komornik mu je zwiększył i bedzie miał jeszcze większe. Po te dwa tysiące przyjdą i mu znowu rozwalą drzwi, bo przecież to on płaci. Nie komornik. Ale od poczatku:
      jeżeliby gazownia skontaktowałaby się z tym panem na samym początku, np wysyłając zwykły list(jak to robią na całym świecie), albo po prostu przykleiła mu karteczkę do drzwi, to nie zostałaby uruchomiona piramida zadłużenia tego Pana, który i bez tego miał problemy finansowe. Ja wiem, że w Polsce wszystkie instytucje mają to w dupie, interesuje ich tylko wynik finansowy a obywatel? jak zwykle jest sam sobie winien. I tak gazownia do sądu, sąd w końcu do głupiego komornika (ten to w ogóle to ma gdzieś wszystko, prócz ustalonych, głupio zadań swoich). Komornik skasuje kolejne kilka stów za pół godziny roboty, sąd skasował kolejne i tak wyszło dwa tysiące, które ten Pan będzie musiał zapłacić, bo jak nie to znów sąd, komornik i drzwi...
      Wyjście? Jak ja. Wyjechać z tego kraju.
      • Gość: Marian Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki IP: *.play-internet.pl 02.12.12, 10:18
        Dobrze, że wyjechałeś z tego kraju, prawdopodobnie jednego oszusta mniej. Szkoda tylko, że pracujesz na opinię moją i innych normalnych Polaków. Komornik dostaje zlecenie, a właściwie wniosek egzekucyjny i tytuł prawny z sądu i je wykonuje. Nie wzieły się one z powietrza tylko facet latami okradał dostawcę gazu, a następnie nie odbierał wezwań do zapłaty i korespondencji z sądu. Nawet, gdyby gość nie mógl odebrać jednego pisma, to niczego nie zmienia, ponieważ pism było conajmniej kilka i powinienen też wiedzieć, że nie płaci za gaz. Sam sobie jest winny a jakaś głupia gazeta kolejny raz widzi skutek bez przyczyny i broni oszusta. Mam kolegę w Austrii - Francuza, który przy meldowaniu się oświadczył, że jest katolikiem. Do kościola nie chodzi i kiedy był wzywany do zapłaty podatku kościelnego nigdy go nie zapłacił. Korespondencję odbierał, próbował negocjować - nic to nie dało, KK skierował sprawę do komornika.
        • Gość: dżordż Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.12, 11:25
          Wskazujesz na sedno problemu. Facet jest złodziejem. Z premedytacją kradł gaz i ignorował stertę zawiadomień o awizo. Teraz ja nie rozumiem, w czym problem? Po co ten artykuł? Jego założeniem jest to, że człowiek nie wiedział, że ma kłopoty i jakiego rodzaju i że mogli go powiadomić o nich skuteczniej. No ale przecież kradł gaz przez lata. Nie zapomniał, nie przegapił. Brał i nie płacił. A na końcu stwierdza, że faktycznie, "trochę było w tym jego winy". No ale gdyby komornik mu zamków nie wymienił, to by kradł dalej. Proponuję autorowi artykułu o tak wielkiej wrażliwości lewicowej, by od dzisiaj płacił za gaz tego Pana i odbierał za niego awizo. Wszyscy będziemy wtedy krok bliżej raju, w który zmienia się nasza ojczyzna.
          • Gość: me Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki IP: *.me.uk 02.12.12, 19:16
            Złodziej, nie złodziej – faktem jest, że system jest wredny, a prawo złe. A złe jest dlatego, że nie tylko nie nakłada na instytucje państwowe obowiązku dołożenia należytej staranności przy prowadzeniu tego rodzaju korespondencji, a wręcz pozwala im na korzystanie z prawnej fikcji doręczenia, często ze szkodą dla niewinnych uczciwych ludzi, w papierach których coś się urzędnikom pomieszało (nieważne czy celowo, czy omyłkowo).

            Awizo może nie dotrzeć albo zaplątać się w śmieci reklamowe i trafić do kosza. A korespondencja, czasami złośliwie, wysłana być na nieprawidłowy adres. A potem musi się człowiek jeden z drugim kopać z koniem i udowadniać, że nie jest wielbłądem.

            W niektórych krajach pozwy dostarczane muszą być osobiście przez funkcjonariusza publicznego, działa to skutecznie (a przy okazji pozwany nie może wypierać się otrzymania), więc nie widzę powodu, by i w Polsce nie ustanowiono prawa, zgodnie z którym miałaby je dostarczać policja. Choćby i do pracy, jak w tym przypadku.
            • Gość: dżordż Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.12, 21:17
              Pewnie, że jest zły. Zły też jest system dystrybucji gazu, bo sytuacja, w której żeby przerwać dostarczanie usługi komuś, musisz mu wejść do mieszkania, jest głęboko poroniona. Akurat w przypadku tego pana system okazał się bardzo łaskawy, bo w związku z ewidentną kradzieżą gazu uprzejmie próbowali dostarczyć mu zawiadomienie, a nie zgarnęli go na ulicy czy w pracy i nie zawieźli na dołek, jakby niechybnie uczynili, gdyby zabrał bułkę w sklepie.
              • tanczacy.z.myslami Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki 04.12.12, 11:21
                Gość portalu: dżordż napisał(a):

                > Zły też jest system dystrybucji gazu, bo sytuacja, w której
                > żeby przerwać dostarczanie usługi komuś, musisz mu wejść do mieszkania, jest
                > głęboko poroniona.

                To się akurat powoli zmienia, wraz z wymianami instalacji i liczników. Coraz więcej ludzi ma liczniki i zawory w skrzynkach na korytarzu.
            • critto Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki 03.12.12, 14:34
              a to akurat prawda. Ta idea "doręczenia" jest absurdalna, bo jeśli ktoś ma zły adres, to będzie miał problemy, w ogóle o nich nie wiedząc. Wszelkiego rodzaju "domniemania" powinny zostać usunięte z ustawodawstwa. I tak samo, powinien być absolutny zakaz dostarczania reklam do skrzynek - powinno to być traktowane jak piractwo pocztowe.
              • tanczacy.z.myslami To TY masz informować o ew. przeprowadzce 04.12.12, 11:30
                critto napisał:

                > Ta idea "doręczenia" jest absurdalna, bo jeśli ktoś ma zły
                > adres, to będzie miał problemy, w ogóle o nich nie wiedząc.

                Żartujesz. To w Twoim interesie jest powiadamiać o zmianie adresu wszystkich, z którym masz jakiekolwiek kontakty handlowe (czyli także umowy na dostarczanie gazu). A jeżeli do tego jesteś stroną w jakimś postępowaniu sądowym czy komorniczym itp., to jest to wręcz Twój obowiązek.

                Wtedy - gdy masz dowód na to, że poinformowałeś właściwe osoby czy urzędy o zmianie adresu a oni po tym wysłali coś na twój już nieaktualny adres, to mogą mieć pretensje tylko do siebie a nie do Ciebie.
                • jureek Re: To TY masz informować o ew. przeprowadzce 04.12.12, 11:36
                  tanczacy.z.myslami napisał:

                  > Żartujesz. To w Twoim interesie jest powiadamiać o zmianie adresu wszyst
                  > kich, z którym masz jakiekolwiek kontakty handlowe (czyli także umowy na dostar
                  > czanie gazu). A jeżeli do tego jesteś stroną w jakimś postępowaniu sądowym czy
                  > komorniczym itp., to jest to wręcz Twój obowiązek.

                  Po cholerę ten cały obowiązek meldunkowy, skoro jeszcze i tak dodatkowo trzeba informować instytucje państwowe o zmianie adresu?
                  Jura
                  • tanczacy.z.myslami Re: To TY masz informować o ew. przeprowadzce 04.12.12, 11:57
                    jureek napisał:

                    > Po cholerę ten cały obowiązek meldunkowy, skoro jeszcze i tak dodatkowo trzeba
                    > informować instytucje państwowe o zmianie adresu?

                    Bo Polak może mieć jednocześnie nawet trzy adresy:
                    = adres zameldowania
                    = adres zamieszkania
                    = adres korespondencyjny
                    :)

                    A poważnie to gdy się przemeldowujesz, to przecież wie o tym od razu tylko wydział meldunkowy ale nie twoi dostawcy gazu, prądu, kablówki, telefonów, bank(i) itp...
                    • jureek Re: To TY masz informować o ew. przeprowadzce 04.12.12, 12:32
                      tanczacy.z.myslami napisał:

                      > A poważnie to gdy się przemeldowujesz, to przecież wie o tym od razu tylko wydz
                      > iał meldunkowy ale nie twoi dostawcy gazu, prądu, kablówki, telefonów, bank(i)
                      > itp...

                      No to jeżeli ma o tym wiedzieć tylko wydział meldunkowy, to szkoda fatygi na przemeldowywanie, skoro nic z tego nie mam. Wygląda na to, że ten meldunek to taka sztuka dla sztuki, a obywatel nie ma z tego nic.
                      W Niemczech w przypadku przeprowadzki daję poczcie zlecenie na przekierowywanie poczty przez pół roku na nowy adres i nie muszę sobie łamać głowy, czy nie przeoczyłem kogoś, kogo powinienem powiadomić o zmianie adresu.
                      Jeżeli jestem np. wierzycielem i nie wystarczy mi tylko, że poczta moje pismo przekieruje na nowy adres, ale chciałbym też ten nowy adres poznać, to wysyłając list wybieram za drobną dopłatą taką opcję, żeby w razie przeprowadzki poczta poinformowała mnie o nowym adresie.
                      Niestety u nas wciąż pokutuje przekonanie, że obywatel jest dla państwa, a nie państwo dla obywatela.
                      Jura



                        • jureek Re: To TY masz informować o ew. przeprowadzce 04.12.12, 13:01
                          Gość portalu: l napisał(a):

                          > A skąd wydział meldunkowy miałby wiedzieć, kogo powiadomić zamiast Ciebie o zmi
                          > anie adresu, gdyby nawet taki kuriozalny pomysł wprowadzić w życie?

                          To samo pytanie miałem postawić tym, którzy wymagają, żeby obywatel w związku z przeprowadzką informował wszystkich, którzy mogą mieć w przyszłości do niego jakąś sprawę, o nowym adresie? A skąd niby mam wiedzieć, kogo powiadamiać? Skąd mam wiedzieć, które sądy (lub inne instytucje) będą kiedyś coś chciały ode mnie?
                          Nie wymagam, żeby wydział meldunkowy sam z siebie kogoś informował. To raczej ci, którzy nie mogli się ze mną skontaktować, mogliby się tam poinformować, gdzie aktualnie jestem zameldowany.
                          Jura
                          • Gość: l Re: To TY masz informować o ew. przeprowadzce IP: *.gemini.net.pl 04.12.12, 13:10
                            Nikt nie wymaga, by obywatel informował tych, którzy MOGĄ MIEĆ jakąkolwiek sprawę. Ma natomiat bez wątpienia obowiązek informowania taych, z którymi AKTUALNIE ma pewnego rodzaju relacje, na przykład toczy spór sądowy, administracyjny, irtp. Jak w interesującym nas przypadku.
                            Nigdzie na świecie nie ma takieg urzędu, który w zastępstwie obywatela rozsyła informacje o tym, ze się łaskawie przeprowadził. NAwiasem mówić - ten Lesio się nigdzie nie przeprowadzał, po prostu nie odbierał żadnych przesyłek.
                            • jureek Re: To TY masz informować o ew. przeprowadzce 04.12.12, 13:47
                              Gość portalu: l napisał(a):

                              > Nikt nie wymaga, by obywatel informował tych, którzy MOGĄ MIEĆ jakąkolwiek spra
                              > wę. Ma natomiat bez wątpienia obowiązek informowania taych, z którymi AKTUALNIE
                              > ma pewnego rodzaju relacje, na przykład toczy spór sądowy, administracyjny, ir
                              > tp. Jak w interesującym nas przypadku.

                              W interesującym nas przypadku nie było żadnej przeprowadzki. To są rozważania ogólne, dotyczące tego, po co jest właściwie obowiązek meldunkowy, skoro instytucje państwa nie korzystają z informacji z urzędu meldunkowego, tylko życzą sobie osobnego powiadomienia przez obywatela.

                              > Nigdzie na świecie nie ma takieg urzędu, który w zastępstwie obywatela rozsyła
                              > informacje o tym, ze się łaskawie przeprowadził.

                              Pisałem już wyżej, że nie chodzi o rozsyłanie tylko informowanie, gdy ktoś spyta.
                              Jura
                              • Gość: l Re: To TY masz informować o ew. przeprowadzce IP: *.gemini.net.pl 04.12.12, 14:10
                                jureek napisał:

                                > W interesującym nas przypadku nie było żadnej przeprowadzki. To są rozważania o
                                > gólne, dotyczące tego, po co jest właściwie obowiązek meldunkowy, skoro instytu
                                > cje państwa nie korzystają z informacji z urzędu meldunkowego, tylko życzą sobi
                                > e osobnego powiadomienia przez obywatela.

                                To jest niepoważne postawienie sprawy. Proponujesz, żeby przed każdym wysłaniem pisma w ramach toczącego się postęowania nadawca sprawdzał w urzędzie meldunkowym, czy przypadkiem adresat się właśnie nie przemeldował i nie "zapomniał" o tym zawiadomić. Jest to zresztą pomysł podwojnie niepoważny - meldunek ma się w praktyce nijak do adresu korespondencyjnego danej osoby zaś jeden i drugi - do miejsca jej rzeczywistego pobytu.

                                > > Nigdzie na świecie nie ma takieg urzędu, który w zastępstwie obywatela ro
                                > zsyła
                                > > informacje o tym, ze się łaskawie przeprowadził.
                                >
                                > Pisałem już wyżej, że nie chodzi o rozsyłanie tylko informowanie, gdy ktoś spyt
                                > a.

                                Gdy ktoś spyta - rzecz oczywista poinformowany będzie. Rzecz w tym, że nie ma najmnijeszego powosu by organ pytał o miejsce zameldowania, tym bardziej, że istotne jest miejsce, gdzie ktoś faktycznie jest a nie gdzie jest zameldowany.
                                Co wiecej - w takich przypadkach jak te, o którym jest mowa, i tak byłoby to pozbawione wszelkiego znaczenia - problem "wesołej mamuśki" i "Lesia" nie polegał na tym, że czegos nie dostali lecz na tym, ze swiadomie nie odbierali korespondencji.
                                • jureek Re: To TY masz informować o ew. przeprowadzce 04.12.12, 14:43
                                  Gość portalu: l napisał(a):

                                  > To jest niepoważne postawienie sprawy. Proponujesz, żeby przed każdym wysłaniem
                                  > pisma w ramach toczącego się postęowania nadawca sprawdzał w urzędzie meldunko
                                  > wym, czy przypadkiem adresat się właśnie nie przemeldował i nie "zapomniał" o t
                                  > ym zawiadomić.

                                  Nie przed każdym wysłaniem, tylko przed powtórnym wysłaniem, jeśli pierwsze nie doszło do adresata.

                                  > Jest to zresztą pomysł podwojnie niepoważny - meldunek ma się w
                                  > praktyce nijak do adresu korespondencyjnego danej osoby zaś jeden i drugi - do
                                  > miejsca jej rzeczywistego pobytu.

                                  To jest właśnie niepoważne, że meldunek nic nie znaczy, a mimo to trzeba się meldować. Po co, skoro i tak ten meldunek nijak ma się do rzeczywistości?
                                  Jura
                              • Gość: dddddddddddddddgs Re: To TY masz informować o ew. przeprowadzce IP: *.sta.asta-net.com.pl 05.12.12, 09:05
                                Ale zaraz, zaraz, gazownia to nie jest instytucja państwowa! Poza tym, gdyby każda firma czy urząd miały dostęp do twoich danych adresowych, zostałbyś w jednej chwili dosłownie zasypany reklamami. Nie ma sensu dorabiać do sprawy żadnych ideologii: powiadomienie firm i urzędów o nowym adresie leży w interesie przeprowadzającego się i koniec, kropka. To naprawdę nie jest wielka fatyga - w tym roku dwa razy zmieniałam dane (najpierw nazwisko, potem adres) i korona mi z głowy nie spadła, gdy musiałam wysłać kilka pism i odwiedzić kilka instytucji...
                                • jureek Re: To TY masz informować o ew. przeprowadzce 07.12.12, 18:08
                                  Gość portalu: dddddddddddddddgs napisał(a):

                                  > Ale zaraz, zaraz, gazownia to nie jest instytucja państwowa!

                                  Ale sąd i komornik już tak.

                                  > Poza tym, gdyby ka
                                  > żda firma czy urząd miały dostęp do twoich danych adresowych, zostałbyś w jedne
                                  > j chwili dosłownie zasypany reklamami.

                                  Jak to zasypani? To w Polsce dozwolone jest korzystanie z baz danych klientów do celów innych niż te, na które klienci ci wyrazili zgodę? Państwo nie chroni obywatela przed nękaniem go reklamami? Nie ma kary dla takich firm?
                                  Poza tym dostęp do danych w urzędach meldunkowych nie musiałby być nieograniczony. Można by to zorganizować tak, że np. gazownia dostałaby mój nowy adres tylko pod warunkiem, że na wniosku podałaby mój poprzedni adres. Gdyby tylko się chciało, to można by to było porządnie zorganizować. I nie trzeba nawet wymyślać koła od nowa - wystarczy podpatrzeć, jak robią to w innych krajach. Trzeba tylko chcieć. Ale po co chcieć i wysilać się na jakieś rozwiązania ułatwiające życie obywatelowi, skoro można go pogonić po różnych firmach i instytucjach przy okazji każdej przeprowadzki.

                                  > Nie ma sensu dorabiać do sprawy żadnych
                                  > ideologii: powiadomienie firm i urzędów o nowym adresie leży w interesie przepr
                                  > owadzającego się i koniec, kropka. To naprawdę nie jest wielka fatyga - w tym r
                                  > oku dwa razy zmieniałam dane (najpierw nazwisko, potem adres) i korona mi z gło
                                  > wy nie spadła, gdy musiałam wysłać kilka pism i odwiedzić kilka instytucji...

                                  Na odwiedzenie tych instytucji musiałaś na pewno brać wolne z pracy. Gdy ja przeprowadzałem się w Niemczech musiałem to zgłosić tylko w urzędzie meldunkowym, a dla prywatnych firm wystarczyło zlecenie na poczcie, żeby przysyłali mi przez pół roku korespondencję na nowy adres i nie musiałem sobie łamać głowy, czy kogoś nie pominąłem. Tak wyobrażam sobie państwo przyjazne dla obywatela.
                                  Jura
                      • tanczacy.z.myslami Zlecenie przekierowania nie zawsze starczy 04.12.12, 14:16
                        jureek napisał:

                        > W Niemczech w przypadku przeprowadzki daję poczcie zlecenie na przekierowywanie
                        > poczty przez pół roku na nowy adres i nie muszę sobie łamać głowy, czy nie
                        > przeoczyłem kogoś, kogo powinienem powiadomić o zmianie adresu.

                        Masz rację, w Polsce też można przekierować (3 m-ce) ale to działa tylko w przypadku znajomych, którzy sporadycznie do ciebie piszą. W przypadku różnych opłat na umowę to jeżeli przeprowadziłeś się to chyba nie wystarczy zlecić poczcie, żeby przesyłała faktury za czynsz, prąd, gaz, kablówkę, telefon stacjonarny pod inny adres, prawda? Trzeba powiadomić dostawców, ze już tam nie mieszkasz, ew. rozwiązać umowy i podpisać nowe. No chyba, że przeprowadziłeś się ale stare mieszkanie też jest twoje i będziesz płacił za w/w rzeczy w obu mieszkaniach.

                        > Jeżeli jestem np. wierzycielem i nie wystarczy mi tylko, że poczta moje pismo
                        > przekieruje na nowy adres, ale chciałbym też ten nowy adres poznać, to wysyłając
                        > list wybieram za drobną dopłatą taką opcję, żeby w razie przeprowadzki poczta
                        > poinformowała mnie o nowym adresie.

                        Primo : nie wiem czy na poczcie polskiej jest taka opcja jak informacja o nowym adresie
                        Secundo : dłużnik zmieniający adres a chcący uniknąć kontaktu z tobą raczej NIE zostawi takiego zlecenia przekierowywania :)

                        Zresztą dyskusja raczej akademicka, bo opisany w artykule pan w ogóle się nie przeprowadzał tylko nie odbierał poleconych.
                        • jureek Re: Zlecenie przekierowania nie zawsze starczy 04.12.12, 14:38
                          tanczacy.z.myslami napisał:

                          > Secundo : dłużnik zmieniający adres a chcący uniknąć kontaktu z tobą raczej NIE
                          > zostawi takiego zlecenia przekierowywania :)

                          Piszę o ułatwieniu życia normalnym ludziom, a nie cwaniakom, tymczasem u nas tworzy się przepisy pod cwaniaków, a zapomina o tym, że regulacje te uderzają najbardziej w uczciwy, a cwaniak i tak się wymiga.

                          > Zresztą dyskusja raczej akademicka, bo opisany w artykule pan w ogóle się nie p
                          > rzeprowadzał tylko nie odbierał poleconych.

                          Dla mnie nie jest to dyskusja akademicka, bo często muszę wyjeżdżać, przed nikim nie uciekam, ale chciałbym wiedzieć, co kto ode mnie chce. Tymczasem nie mam takiej możliwości. Po dwóch tygodniach nawet mi na poczcie nie powiedzą, od kogo był list. Poczta jest w sąsiedniej wiosce, więc z jakiej paki mam fatygować sąsiada, żeby latał tam za moimi poleconymi za zwrotnym poświadczeniem odbioru.
                          W takich momentach czuję się jak chłop pańszczyźniany przywiązany do ziemi.
                          Ale tak właśnie państwo traktuje obywateli.
                          Jura
        • Gość: Euzebio Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki IP: *.20-3.cable.virginmedia.com 02.12.12, 22:46
          Słuchaj marianie, pajacu, czy dobrze, że wyjechałem z Kraju to ja to wiem; wie to również Wielka Brytania, dla której płacę podatki a pisanie, że "jednego oszusta prawdopodobnie mniej" nie jest wstanie mnie obrazić. Na pewno nie przez takiego kogoś jak ty, może i wspomnianego komornika (bo że się wypowiada na forum, pod różnymi nickami, to widać), który w doopie ma człowieka. Własnie przez takich ludzi jak Ty wyjechałem z Polski. Na stałe. Miałem dość patrzenia na takich cwaniaków, którzy mają usta pełne mowy o uczciwości, prawie itp a są zwyczajnymi bydlakami, którzy tą uczciwość i prawo mają w wielkim poważaniu a liczy się dla nich pieniądz.
          W UK, po pierwsze, nie byłoby do pomyślenia, żeby facet tak długo nie płacił. Raz, że za pracę, która tutaj jest, jest w stanie opłacić rachunki.Dwa, że jak zaczyna się jakaś zaległość, nie ważne czy mieszkanie (komunalne), czy gaz, prąd, council tax - to prócz wysłania, zwykłym listem (chyba nikt nie ma wątpliwości, że w Polsce dwa niedostarczone listy uznaje się za dostarczone jest idiotyzmem mającym chronić instytucje państwowe a nie obywatela) wysyła się informację, że jeżeli się ma problemy finansowe, to może obywatelowi należy się jakiś zasiłek, i tutaj jest lista adresów, gdzie może się on skontaktować w sprawie finansowej pomocy.
          Mam wrażenie, że w UK to Państwo jest dla obywatela a nie odwrotnie, jak jest w Polsce. To w Polsce obywatel ma się bać Państwa, takich komorników, którzy są po prostu głupi i nieludzcy, bo jak wytłumaczyć zmianę zamków w piątek? Głupotą? Jeszcze mu odłączyc licznik w zimie, żeby przynajmniej sobie nie pogrzał, bo zapewne innym komornikom gaz podrożeje przez takich jak Pan Leszek. Ferdolnijcie się w głowę!!
          Jest pytanie też, dlaczego aparat państwa równie skutecznie nie reaguje i nie egzekwuje swoich należności w sprawach innych. Jak chociażby Amber Gold?! Mafii pruszkowskiej? Innych afer i należności. Opolskich gangsterów i zamieszanych w aferę ratuszową(łapówkarską) Stracili majątki? Zapłacili i wyrównali szkody? Można by mnozyć w Polsce i Opolu ale po co? Wiadomo, że taki komornik i takie Państwo jak ten komornik, wolą złupić obywatela, który popadł w problemy finansowe ( nie miał pracy ) i jest szarym, nic nie znaczącym i Polakiem, który nie wsadzi komornikowi granatu w doope. I to jest straszne, te państwo gnije i nie przez takich ludzi, którzy nie płacą, bo nie mają z czego ale przez takich komorników, takie instytucje Państwa jak Sądy itp...
          • Gość: docent67 Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki IP: 91.226.7.* 02.12.12, 23:15
            Ogarnij sie człowieku- ten artykuł jest o czymś innym. Pochwala głupotę i krętactwo.
            Na marginesie - czy wiesz jaki to jest ten list zwykły w UK? Czy aby nie jest to sławna -szara koperta? Wiesz - jak w UK reagują na w np w urzędize skarbowym na tekst - nie odebrałem listu (od nich ) bo.... od miesięcy pracowałem, skrzynki nie otwieram bo nie ma klucza?
            Wiesz ? to podziel się znami :-)
            • dos6 Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki 02.12.12, 23:30
              Gość portalu: docent67 napisał(a): Ogarnij sie człowieku- ten artykuł jest o czymś innym. Pochwala głupotę i krętactwo. Na marginesie - czy wiesz jaki to jest ten list zwykły w UK? Czy aby nie jest to sławna -szara koperta? Wiesz - jak w UK reagują na w np w urzędize skarbowym na tekst - nie odebrałem listu (od nich ) bo. od miesięcy pracowałem, skrzynki nie otwieram bo nie ma klucza? Wiesz ? to podziel się znami )
              Od rayu wida e jecha kilka miesicz mopem, to si ju UK yasania.ale tu jest chorz kapitaliym i yesputa wadya,a nie UK, cyzli angole+pijani co wariuja w nocz w Krakowie. realizmu a nie UK, bo tu Polska rzeczywistość a nie bajkopisarstwo . to jest brutalna rzeczywistość, nie bajka.
            • Gość: Euzebio Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki IP: *.20-3.cable.virginmedia.com 03.12.12, 09:00
              Gość portalu: docent67 napisał(a):
              > Ogarnij sie człowieku- ten artykuł jest o czymś innym. Pochwala głupotę i kręta
              > ctwo.
              > Na marginesie - czy wiesz jaki to jest ten list zwykły w UK? Czy aby nie jest t
              > o sławna -szara koperta? Wiesz - jak w UK reagują na w np w urzędize skarbowym
              > na tekst - nie odebrałem listu (od nich ) bo.... od miesięcy pracowałem, skrzyn
              > ki nie otwieram bo nie ma klucza?
              > Wiesz ? to podziel się znami :-)

              To podzielę się z Wami. Jeszcze nigdy nie dostałem w UK listu poleconego, którego bym musiał potwierdzać podpisem. Czy do sądu, czy od urzędu skarbowego, czy innych instytucji - listy sa wrzucane do mieszkania. Koniec. Wychodzą z założenia, że obywatel mieszka tam i sprawdza swoje listy. Ważne listy mają nadruk: do wiadomości adresata, w wypadku jego nieobecności zwrócić na adres ... Tak, że w UK nie mogą nijak zareagować na tekst "nie odebrałem, bo...", bo nie ma czegoś takiego. Poza tym w UK wszystko załatwia się poprzez telefon. Dzwonisz, np do takiego komornika, który zostawił ci karteczkę lub dostałeś list i się umawiasz na jakąś spłatę ( jeżeli masz zaległości jakieś ). Najlepiej wcześniej do gazowni, która rozłożyłaby ci płatność na raty możliwe do spłaty. Przez telefon. Wszystko odbywa się miło i sprawnie, bo tam urzędnicy są dla ludzi nie odwrotnie. Nikt nie traktuje człowieka z góry, że jest oszustem i złodziejem. W Polsce? Widać na tym forum - od razu potraktowali gościa jak zlodzieja i kryminalistę, choć bardzo nic nie wiedzą o jego sytuacji finansowej. Do chooja, przecież nie kradł w sklepie, nie zabił. Powiecie, że gaz jest takim samym towatem. Gówno prawda! Możecie zmienić dostawcę? W UK można. Do wyboru , do koloru a mimo to, rozumieją, że gaz i prąd są specyficznymi towarami. Zwłaszcza w zimie. No ale Polska to liberalny kraj. Jak USA! :) Tylko coś kulawy ten liberalizm, gdzie kupuje się gazetę, najlepiej sprzedającą się w Polsce, żeby ją zniszczyć...Gdzie interesy robi się na cmentarzach...
              • Gość: wqrzony Ty nie łapiesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.12, 09:31
                Jak w UK nie odbierzesz kartki zostawionej za wycieraczką auta - to ci auto odholują tak czy inaczej. A tu gośc się miga prawie 2 lata, a ty jeszcze dyskutujesz.
                Nikt nie traktuje gościa jak złodzieja - on jest złodziejem. Korzysta z gazu za który nie płaci - to takie trudne do zrozumienia? Spróbuj tak w UK ...
                • Gość: Euzebio Re: Ty nie łapiesz IP: *.20-3.cable.virginmedia.com 03.12.12, 09:57
                  kto ci takich bzdur naopowiadał? jakiej kartki za wycieraczką?! Po co takie mity produkujesz?
                  Właśnie tak powstają mity o tym "zachodzie". "Bo na zachodzie to by..." Gówno! Jest prościej i dla ludzi.Jak zostawisz auto na zakazie lub bez ważnego biletu, to dostaniesz mandat, wsadzony za wycieraczkę, auta nikt ci nie zabierze. Po drugie - czy jest złodziejem , czy nie decyduje sąd - nie ty. Po trzecie - mowa jest o załatwieniu tej sprawy - bo gdyby gazownia zareagowała wcześniej (można było jak już napisałem powyżej, nie będę się powtarzał), to już by ten Pan miał założony np licznik na kartę, bo nie ma wątpliwości, że jak ma ogrzewanie na gaz, to jakiś licznik od tej ferdolonej gazowni musi miec. Rozumiem, że nie ma w Opolu wyboru dostawcy? Ale widzę, że rozumowanie jest tutaj raczej takie: niech tej chooj zamarznie, złodziej i oszust. Oj, żeby na Was uczciwi, praworządni, jedyni w świecie obywatele nie padł nieszczęśliwy los, nie powinęła się noga i nie znaleźlibyście się w trudnej sytuacji finansowej. Życzę Wam wówczas po prostu więcej życzliwości i zrozumienia.
                  I mądrości. Dla tego komornika.
                    • Gość: Euzebio Re: Ty nie łapiesz IP: *.20-3.cable.virginmedia.com 03.12.12, 15:15
                      Ech człowieku... I o czym to świadczy? Tak samo by ci odholowali auto, jeżelibyś zatarasował wjazd, stanął w poprzek jezdni itp Długo nie zaglądałeś do swojego auta lub twój angielski jest nie na tyle wystarczajacy, zeby przeczytac informację o tym, że w miejscu gdzie parkujesz będa kładli asfalt. Takie informację daja z wyprzedzeniem. Niestety nie mogli zapewne zedrzeć starej nawierzchni i wyasfaltować zostawiają twoje auto. Zresztą byłoby to ze szkodą dla twojego auta.
                      Dałeś mi jakiś "nie tego" przykład. Postaraj się bardziej.
                      • Gość: wqrzony Re: Ty nie łapiesz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.12, 14:10
                        Nie moje auto odholowali, tylko Anglika.
                        W przeciwieństwie do ciebie nie mam problemów z czytaniem ze zrozumieniem nie tylko po polsku, ale i w innych językach.
                        WYJAŚNIĘ prosto: nieodbieranie zawiadomienia nie powoduje NIEEGZEKWOWANIA prawa. Nawet w UK co ci tłumaczę. A że ten człowiek korzysta z czegoś, za co nie płaci = złodziej = to i potraktowano go jako złodzieja.

                        PS a swoim postem dałeś sobie odpowiedź...:-)
                  • critto Re: Ty nie łapiesz 03.12.12, 15:08
                    wiesz, ja akurat doskonale rozumiem, że ktoś nie płaci, bo nie ma. Ale wkurza mnie udawanie, że kogoś nie ma; czy będzie to przysłowiowy Kowalski zalegający z rachunkami za gaz, czy prezes jakiejś dużej firmy, która zrobi szwindel finansowy albo np. ustawicznie łamie prawa pracownicze. Ciągle słychać, że ktoś był nieuchwytny, nieosiągalny, niedostępny - i tak w kółko... A jak już go dorwą, to mówi krótko, że nie ma nic do powiedzenia i oddala się. Zwykłe TCHÓRZOSTWO - jak widać, cecha sporej części polskich obywateli...
          • tanczacy.z.myslami Powiedz to wierzycielom 04.12.12, 11:47
            Gość portalu: Euzebio napisał(a):

            > (chyba nikt nie ma wątpliwości,
            > że w Polsce dwa niedostarczone listy uznaje się za dostarczone jest idiotyzmem
            > mającym chronić instytucje państwowe a nie obywatela)

            Nie wiem jak w GB, ale w Polsce chodzi o nie o zwykłe "dwa niedostarczone listy" ale o list polecony wysłany na prawidłowy adres i dwukrotnie prawidłowo awizowany.
            A czy to idiotyczne czy nie, to zapytaj nie tylko dłużników, ale i wierzycieli którym ci są winni pieniądze i którzy próbują odzyskać należności np. żeby zapłacić swoim pracownikom.

            > Wiadomo, że taki komornik i takie Państwo
            > jak ten komornik, wolą złupić obywatela, który popadł w problemy finansowe
            > ( nie miał pracy )

            Wiesz, jak ja byłem na bezrobociu i dostałem dość wysokie rachunki za prąd i gaz, to poprosiłem dostawców o rozłożenie ich na raty i się zgodzili. Ale ja zrobiłem to od razu, nie czekałem na awiza wezwań do zapłaty.
        • dos6 Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki 02.12.12, 13:08
          Państwo w Państwie,a litera Prawa kulawa nadal. Miałem z firmą tauron, zaległośc 422.-, udałem się do bok tauron i słownie do protokołu -patrz KPA, ale potem żałowałem że nie pisemnie, że ureguluję należnośąć główną plus odsetki co nastąpiło. Też z szarżą wyjeżdżali,straszyli. Pracując od rana do wieczora, uregulowałem ,ale nie miałem pracy wcześniej. Każdy prcownik tauron,czy gazowni ma płacone za ściąganie należności nie ważne czy z narusz\eniem litery kulawego prawa. A nie wierzę że zawarcie ugody nic nie daje. Natomiast komornicy nadal są ponad literą kulawego prawa. proszę mi podac namiary na tego komornika, sprawdzę zgodnie z art213par2KK, czy on i jego pracownicy używają w domach licencjonowanego oprogramowania, bo mają taki obowiązek .Sprawdzam to jako członek BSA, Microsoft'u, nie może p.o. urzędnika państwowego stać ponad literą kulawego prawa,a jednak ma to miejsce, proszę mi namiary przysłać i pomogę, prawnie, dos6@gazeta.pl , Poważnie.
          • wielki_czarownik KPA? 02.12.12, 14:13
            Ale KPA nie obowiązuje w kontaktach z podmiotami niepublicznymi. Ustnie, do protokołu to możesz w urzędzie a nie w prywatnej firmie.
          • critto Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki 03.12.12, 15:12
            w ich domach to dużo sobie możesz sprawdzać. Takie kontrole można robić wyłącznie w firmach. Aby wejść do domu, policja (bo samego i tak Cię nie wpuszczą) musi mieć albo nakaz, albo uzasadnione podejrzenie. Samo posiadanie komputera nie jest powodem do podejrzenia, że ktoś popełnia przestępstwo piractwa komputerowego, bo inaczej posiadanie noża powinno być traktowane jak powód do podejrzenia, że popełnił morderstwo.
      • Gość: PW Pismo dwukrotnie awizowane uważa się za doręczone. IP: *.tktelekom.pl 02.12.12, 13:47
        Taką bzdurę mógł wymyślić tylko system urzędniczy mający w pogardzie obywatela. Ot, machina administracyjna może się toczyć, koła sprawiedliwości mogą się kręcić, można obywatela skazać - czasem słusznie, ale czasem pomyłkowo - nie dając mu prawa do obrony.
        Na filmach z USA widać czasem, że prawnicy muszą dostarczyć list/pozew/zawiadomienie do rąk własnych, inaczej nie ma mocy prawnej. U nas prawnicza mafia zasiadająca w sejmie ustanawia takie prawo, w którym obywatel nie ma żadnego znaczenia. Ważne, że jest "sprawiedliwie" i w zgodzie z obowiązującym prawem. Sądy sądzą przy pustej sali, komornicy egzekwują ściągając z niewinnych, papugi mają kogo bronić... jest ekstra...
        • wielki_czarownik Czytać ze zrozumieniem umiesz? 02.12.12, 14:15
          Człowieka wielokrotnie informowano listami poleconymi o sytuacji i dawano mu przez to prawo do obrony. Skoro tenże cwaniak postanowił listów nie odbierać, to sam z tego prawa zrezygnował.
          Kolejna rzecz to nie wierz w filmy z USA. W USA jak i na całym świecie istnieje tzw. fikcja doręczenia - czyli list nieodebrany po pewnym czasie uznaje się za dostarczony. Te terminy są nawet krótsze, bo o ile kojarzę to w Kalifornii wynoszą 10 dni. Nikt też nie musi pisma dostarczać osobiście - czasem się tak robi, ale często wysyła pocztą.
          • jureek Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? 02.12.12, 14:29
            wielki_czarownik napisał:

            > Człowieka wielokrotnie informowano listami poleconymi o sytuacji i dawano mu pr
            > zez to prawo do obrony. Skoro tenże cwaniak postanowił listów nie odbierać, to
            > sam z tego prawa zrezygnował.

            Poczta dostaje pieniądze za to, żeby listy dostarczać, a nie żeby obywatel z wywieszonym jęzorem latał je sobie samemu odbierać.
            Te przepisy o awizie są po prostu durne. W innym miejscu pisałem już, jak możesz korzystając z nich dopiec komuś, kogo nie lubisz. Wysyłaj mu masowo polecone i niech się zwalnia z pracy i gania na pocztę co drugi dzień.
            Jura
            • wielki_czarownik Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? 02.12.12, 14:49
              Takie przepisy obowiązują na całym świecie i często są bardziej restrykcyjne. W Kalifornii masz 1 wezwanie i 10 dni na odebranie. Nie odbierasz - Twój problem.
              Natomiast poczty są otwarte od 8 rano do 20 (moja). Wystarcza, by do niej zdążyć przed czy po pracy. Jeżeli Twoja jest otwarta krócej, albo pracujesz 14 godzin na dobę, wówczas możesz na poczcie złożyć dyspozycję albo do przekazywania przesyłek do innej placówki - np. czynnej całodobowo (są takie) albo też do wrzucania listów do skrzynki bądź przekazywania na inny adres - np. adres zakładu pracy.
              Problem?
                  • jureek Re: Kalifornia to nie cały świat 02.12.12, 15:50
                    wielki_czarownik napisał:

                    > Oczywiście, że nie cały świat. W Holandii wystarczy zwykły list i też uznaje si
                    > ę go za doręczony.

                    Pod warunkiem, że jest doręczony (czy chociaż wrzucony do skrzynki), a u nas za doręczony uznaje się taki, którego nawet do skrzynki nie wrzucono, tylko odesłano do nadawcy.
                    To już wolę w Polsce być powiadamiany zwykłymi listami niż poleconymi. I jeszcze ten krótki okres przechowywania ich na poczcie. To są rozwiązania może dobre dla urzędów, ale nie dla obywatela.
                    Jura
                    • wielki_czarownik Re: Kalifornia to nie cały świat 02.12.12, 16:01
                      jureek napisał:


                      >
                      > Pod warunkiem, że jest doręczony (czy chociaż wrzucony do skrzynki), a u nas za
                      > doręczony uznaje się taki, którego nawet do skrzynki nie wrzucono, tylko odesł
                      > ano do nadawcy.

                      U nas za doręczony uznaje się wrzucenie do skrzynki zawiadomienia o liście, lub (na żądanie odbiorcy) wrzucenie listu poleconego do skrzynki. Masz dwie opcje do wyboru - o co Ci więc chodzi? Nie chcesz biegać na pocztę to składasz dyspozycję dostarczania poleconych bezpośrednio do skrzynki.

                      > To już wolę w Polsce być powiadamiany zwykłymi listami niż poleconymi.

                      W Polsce możesz zażądać zostawiania poleconych w skrzynce.

                      I jeszcz
                      > e ten krótki okres przechowywania ich na poczcie. To są rozwiązania może dobre
                      > dla urzędów, ale nie dla obywatela.

                      To są rozwiązania ogólnoświatowe i terminy wcale nie są krótkie.
                      W Nowej Zelandii (czy Australii) sąd uznał, że wystarczy wysłać maila albo wiadomość na Facebooka i jeżeli ktoś się zalogował po dacie wysłania to znaczy, że doręczenie jest skuteczne.
                        • critto Re: Kalifornia to nie cały świat 03.12.12, 15:27
                          A w "Dziennym patrolu" komunikują się przez Zmrok :) Ale fikcja doręczenia to jedno, a drugą sprawą jest nieodbieranie przesyłek i udawanie, że kogoś nie ma... Listów wrzuconych do skrzynki też można nie odbierać (i w razie czego powiedzieć, że aparat był zepsuty), tak samo jak maili (zawsze można powiedzieć, że wiadomość trafiła do spamu, a mamy filtr, który spam od razu kasuje).
                      • jureek Re: Kalifornia to nie cały świat 02.12.12, 16:20
                        wielki_czarownik napisał:

                        > W Nowej Zelandii (czy Australii) sąd uznał, że wystarczy wysłać maila albo wiad
                        > omość na Facebooka i jeżeli ktoś się zalogował po dacie wysłania to znaczy, że
                        > doręczenie jest skuteczne.

                        I to jest rozsądne, bo ten email w skrzynce, czy wiadomość na facebooku nadal są, ale nie taka sprzeczność, że pismo odesłane do nadawcy uważa się za doręczone. Przecież to jest sprzeczne ze zwykłą logiką.
                        Jura
                        • Gość: l Re: Kalifornia to nie cały świat IP: *.gemini.net.pl 02.12.12, 18:54
                          Być może to nie jest dore, ale sprzeczne z logiką ponad wszelką wątpiwość nie jest. O fikcji doręczenia logika sie nie wypowiada :-)))
                          Potocznie natomiast można powiedzieć, że jest to akurat jak najbardziej logiczne - ktoś nie odbiera pisama zaadresowanego do niego, choć o nim wie - jest sprawa.
                          Fikcja doręczenia jest zresztą bezwzględnie konieczna, czy nam się to podoba, czy nie.
                          • jureek Re: Kalifornia to nie cały świat 02.12.12, 19:18
                            Gość portalu: l napisał(a):

                            > Potocznie natomiast można powiedzieć, że jest to akurat jak najbardziej logicz
                            > ne - ktoś nie odbiera pisama zaadresowanego do niego, choć o nim wie - jest spr
                            > awa.

                            To jest niezgodne z językiem polskim. List nie może być jednocześnie odesłany i doręczony.
                            Jak sama nazwa wskazuje, chodzi o doręczenie, a nie o odbieranie. Rozumiem, że czasem trzeba przyjąć, że coś dostało dostarczone, chociaż nie jest to potwierdzone przez odbiorcę, ale nie rozumiem jaki jest cel odsyłania w takiej sytuacji pisma do nadawcy zamiast po prostu pozostawienia go w skrzynce.
                            Wracam z urlopu, w skrzynce mam awizo, na poczcie odebrać już nie mogę, bo minęło 14 dni, nie dowiem się nawet od kogo była przesyłka. Czy nie byłoby lepiej, gdyby po upływie tych 14 dni zamiast odsyłać list do nadawcy wrzucano by go do skrzynki odbiorcy?
                            Jura
                            • Gość: l Re: Kalifornia to nie cały świat IP: *.gemini.net.pl 02.12.12, 19:30
                              Nie doczytałeś. List nie jest doręczony. jest UWAŻANY za doręczony. A więc tzw. fikcja prawna - wiemy, że tak nie jest, przyjmujemy jednak "umownie", że tak jest.
                              I to jest jak najbardziej prawidłowe i logiczne, w przeciwnym wypadku wyegzekwowanie powaznej częsci wyroków byłoby zwyczajnie niemożłiwe.
                              • jureek Re: Kalifornia to nie cały świat 02.12.12, 19:42
                                Gość portalu: l napisał(a):

                                > Nie doczytałeś. List nie jest doręczony. jest UWAŻANY za doręczony. A więc tzw.
                                > fikcja prawna - wiemy, że tak nie jest, przyjmujemy jednak "umownie", że tak j
                                > est.

                                I nie mam nic przeciwko takiemu uważaniu pisma za doręczone. Nie podoba mi się tylko odsyłanie tego pisma do nadawcy. Skoro uważa się je za doręczone, to powinno się je przynajmniej zostawić odbiorcy.

                                > I to jest jak najbardziej prawidłowe i logiczne, w przeciwnym wypadku wyegzekwo
                                > wanie powaznej częsci wyroków byłoby zwyczajnie niemożłiwe.

                                Jaką szkodę poniosłoby egzekwowanie wyroków, gdyby pismo zamiast zostać odesłane do nadawcy pozostawione zostało w skrzynce odbiorcy?
                                Jura
                        • wielki_czarownik Re: Kalifornia to nie cały świat 02.12.12, 19:25
                          Ale logika tu nie ma nic do rzeczy. Chodzi o sprawność działania państwa. Wyobraź sobie, że pożyczasz mi 10 tysięcy. Ja ich nie oddaję. Kierujesz sprawę do sądu a ja celowo nie odbieram wezwania na rozprawę i tak sobie czekam aż do przedawnienia, śmiejąc Ci się w twarz. Fajnie?
                          • jureek Re: Kalifornia to nie cały świat 02.12.12, 19:33
                            wielki_czarownik napisał:

                            > Ale logika tu nie ma nic do rzeczy. Chodzi o sprawność działania państwa. Wyobr
                            > aź sobie, że pożyczasz mi 10 tysięcy. Ja ich nie oddaję. Kierujesz sprawę do są
                            > du a ja celowo nie odbieram wezwania na rozprawę i tak sobie czekam aż do przed
                            > awnienia, śmiejąc Ci się w twarz. Fajnie?

                            No więc sobie wyobraziłem i doszedłem do wniosku, że nie odniosę żadnej korzyści z tego, że pismo sądowe wróci do sądu zamiast zostać wrzucone do skrzynki dłużnika.
                            Ja doskonale rozumiem, że czasem i bez potwierdzenia podpisem odbiorcy trzeba założyć, że pismo zostało doręczone, właśnie po to, żeby odbiorca się nie migał. Natomiast nielogicznym jest odsyłanie pisma do nadawcy zamiast wrzucić je do skrzynki odbiorcy.
                            Jura
                            • wielki_czarownik Re: Kalifornia to nie cały świat 02.12.12, 20:43
                              Zwrot pisma do sądu czy urzędu ma inny cel - pismo takie dołącza się do akt sprawy z adnotacją, że zostało wysłane i nie zostało odebrane. To dowód, że sąd (czy też urząd) pismo wysłał a nie kłamał. Jest pismo z kopertą, z pieczątką pocztową - nikt nie morze zarzucić, że list nie został wysłany.
                              • jureek Re: Kalifornia to nie cały świat 02.12.12, 21:06
                                wielki_czarownik napisał:

                                > Zwrot pisma do sądu czy urzędu ma inny cel - pismo takie dołącza się do akt spr
                                > awy z adnotacją, że zostało wysłane i nie zostało odebrane. To dowód, że sąd (c
                                > zy też urząd) pismo wysłał a nie kłamał. Jest pismo z kopertą, z pieczątką pocz
                                > tową - nikt nie morze zarzucić, że list nie został wysłany.

                                Takim samym dowodem byłaby zwrotka z odpowiednią adnotacją poczty.
                                Jura
                                  • Gość: adda Re: Kalifornia to nie cały świat IP: *.centertel.pl 03.12.12, 01:27
                                    Problem z tymi urzędowymi poleconymi polega na tym, że są wysyłane "za potwierdzeniem odbioru", co znaczy, że żeby je odebrać trzeba złożyć swój podpis na tym druku. Takie przepisy mają sądy i wszystkie urzędy. Dlatego listonosz, nie może takiego listu wrzucić do skrzynki, nawet jeśli złoży się taką dyspozycję na poczcie.

                                    Nie widzę natomiast problemu żeby taki urząd, czy sąd otrzymał z poczty druk tego potwierdzenia odbioru z adnotacją, że przesyłka formalnie nie została doręczona, natomiast przesyłka powinna znaleźć się w skrzynce adresata bez żadnych potwierdzeń. Co on z tym zrobi, to jego sprawa. Uważam, że dopiero wtedy można człowieka oskarżać o wszystko, co będzie się działo potem, bo wie o wszystkim, a nic z tym nie robi.

                                    System jaki jest obecnie stosowany z tymi przesyłkami jest po prostu bandycki. Zamiast ustalić prawnie sposób postępowania w takich przypadkach, obciążając winnego kosztami tego postępowania, całą odpowiedzialność przerzucono na adresata przesyłki. Na zasadzie, a co nas to obchodzi. Czy tak powinno się postępować w cywilizowanym państwie, i czy tak powinien postępować urząd w stosunku do obywatela, z którego podatków jest wynagradzany.

                          • Gość: Zabawa na całego! Wyobraź sobie taką sytuację... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.12.12, 07:57
                            Nic nie jesteś mi winien, bo nie wykonałam usługi. Wiem, że jesteś np. w szpitalu po ciężkiej operacji i właśnie dlatego wszystko szybciutko załatwiam.... Po wyjściu ze szpitala już masz pisma komornika. A teraz sobie wyobraź, że to nie fikcja tylko podałam Ci opis realnej sytuacji. Nie zdarzyła się raz czy dwa. Adwokaci już zarabiają kupę kasy na takich sprawach. Jeśli masz kilka adresów (np. firmowy, inny do korespondencji inny zamieszkania, czy choćby przeprowadzałeś się - nawet trzy-cztery lata wcześniej, albo adres można napisać tak, by przesyłki trafiły do innej miejscowości) to masz jak w banku, że strona przeciwna zadba, by sąd miał adres pod którym Cię nie ma. Komornik dostaje już właściwy. Sprawy są na tyle bezczelne, że w pismach i do sądu i do komornika podpisują się pod wnioskami te same osoby. Znam przypadek, gdy sprzeciw do postanowienia e-sądu został wniesiony, rozpoczął się normalny proces, a druga strona wniosła sprawę... drugi raz pod nieobecność "wierzyciela" (żartowniś wiedział że pozwany jest za granicą z tego powodu, iż trwał proces i sprawą opiekował się pełnomocnik). Sąd nawet nie zauważył, że dwukrotnie rozpatrzył to samo, o pełnomocniku też nie usłyszał. Z tym adresem to też nie fikcja. Znam sprawę w której wszystkie pisma lądowały w sąsiedniej miejscowości a nie u pozwanego tylko dlatego, że w adresie przestawiono dwie litery. W gości do niczego nie spodziewającego się faceta od razu przyszedł Pan Komornik.
                            • Gość: dddddddddddddddgs Re: Wyobraź sobie taką sytuację... IP: *.sta.asta-net.com.pl 06.12.12, 05:56
                              No dobrze, ale w takiej sytuacji obiekt żartu/oszustwa nie ma żadnego wpływu na to, iż sąd nie dysponuje jego prawidłowym adresem. A pan Leszek z artykułu nie dość, że listy otrzymywał do domu, to mógł je bez problemu odebrać po kilku dniach, wysłać po nie krewnego albo sąsiada, lub wręcz złożyć dyspozycję, by wrzucano mu je do skrzynki - wtedy nigdzie by nie musiał jeździć...
              • jureek Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? 02.12.12, 15:46
                wielki_czarownik napisał:

                > Takie przepisy obowiązują na całym świecie i często są bardziej restrykcyjne.

                Oj, nie wszędzie. W Niemczech mam pisma urzędowe po prostu w skrzynce i nie muszę latać za nimi na pocztę.
                Jura
                  • jureek Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? 02.12.12, 16:38
                    wielki_czarownik napisał:

                    > W Polsce też możesz taką opcję wybrać. Wystarczy zgłosić na poczcie.

                    Dzięki za informację. Przyda mi się. Szkoda, że żaden z urzędników pocztowych nie poinformował mnie o takiej możliwości, gdy pytałem, co mogę zrobić, gdy wyjeżdżam na dłużej, a nie chcę fatygować sąsiadów lataniem na pocztę z moimi awizami - to była jedyna opcja zaproponowana mi przez urzędnika, że mogę upoważnić sąsiada. Nie poinformował mnie nawet o możliwości odpłatnego przekierowywania listów na inny adres. Dziadowska instytucja. Swoją drogą ciekawe, czy trzeba będzie zmieniać przepisy o doręczeniach, gdy poczta polska straci monopol i stanie się zwykłą prywatną firmą, jedną z wielu.
                    Jura
                      • jureek Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? 02.12.12, 17:35
                        okobar79 napisał:

                        > bo w Opolu to nbie bardzo działa
                        > próbowałem na poczcie na Spychalskiego
                        > odmówili :P

                        No to komornika na nich trzeba nasłać! Jak im zamki powymienia w urzędzie, to odechce im się odmawiania :)
                        Jura
                    • raduch Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? 02.12.12, 21:05
                      jureek napisał:

                      > Dzięki za informację. Przyda mi się. Szkoda, że żaden z urzędników pocztowych n
                      > ie poinformował mnie o takiej możliwości, gdy pytałem, co mogę zrobić, gdy wyje
                      > żdżam na dłużej, a nie chcę fatygować sąsiadów lataniem na pocztę z moimi awiza
                      > mi - to była jedyna opcja zaproponowana mi przez urzędnika, że mogę upoważnić s
                      > ąsiada. Nie poinformował mnie nawet o możliwości odpłatnego przekierowywania li
                      > stów na inny adres. Dziadowska instytucja. Swoją drogą ciekawe, czy trzeba będz
                      > ie zmieniać przepisy o doręczeniach, gdy poczta polska straci monopol i stanie
                      > się zwykłą prywatną firmą, jedną z wielu.
                      > Jura

                      Cześć Jerzy, kopę lat :)
                      Sporo drobiazgów kupuję wysyłkowo toteż pani na poczcie poinformowała mnie o takiej możliwości. Dostałem nalepkę z literą R, przykleiłem na skrzynkę i odtąd "zwykłe polecone" listonosz zostawia mi zwyczajnie w umówionym miejscu. Problem jest taki, że temu panu z artykułu powyżej ta erka na nic. Jeśli jest to przesyłka za potwierdzeniem odbioru - listonosz zostawi tylko awizo.
                        • raduch Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? 02.12.12, 22:05
                          przemo_opole napisał:

                          > I jak nieco grubszy list to tez nie :) Perwollone "euroskrzynki"...

                          No niekoniecznie. Napisałem "w umówionym miejscu" bo też listonosze okazali się elastyczni w tej kwestii. Mieszkam w wolnostojącym domu. Zostawiają mi przesyłki na ganku w miejscu jakie sam wskazałem i już. :)
                      • jureek Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? 02.12.12, 21:09
                        raduch napisał:

                        > Cześć Jerzy, kopę lat :)

                        Cześć Raduch!

                        > Sporo drobiazgów kupuję wysyłkowo toteż pani na poczcie poinformowała mnie o ta
                        > kiej możliwości. Dostałem nalepkę z literą R, przykleiłem na skrzynkę i odtąd "
                        > zwykłe polecone" listonosz zostawia mi zwyczajnie w umówionym miejscu. Problem
                        > jest taki, że temu panu z artykułu powyżej ta erka na nic. Jeśli jest to przesy
                        > łka za potwierdzeniem odbioru - listonosz zostawi tylko awizo.

                        Czyli Czarownik wprowadził mnie w błąd sugerując taką możliwość. Ale dobre i to, że chociaż zwykłe polecone będę mógł tak dostawać prosto do skrzynki.
                        Jura
                        • raduch Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? 02.12.12, 22:01
                          Zapytaj o szczegóły na poczcie. W zasadzie polecony znaczy tyle co rejestrowany, każdy etap przekazywania przesyłki sobie można sprawdzić na stronie poczty. Ale mniejsza z tym, poczytałem co wyżej, w pełni się zgadzam z tym co pisałeś. Dlaczego urzędowa przesyłka ZPO w razie nieodebrania wraca do nadawcy ale wg prawa traktuje się ją jak doręczoną? Nie rozumiem tego.
                          • Gość: l Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? IP: *.gemini.net.pl 02.12.12, 22:24
                            raduch napisał:

                            > D
                            > laczego urzędowa przesyłka ZPO w razie nieodebrania wraca do nadawcy ale wg pra
                            > wa traktuje się ją jak doręczoną?

                            To banalnie proste. Po to, aby uniemoliwić sabotowanie postępowań przez proste nieodbieranie przesyłek. Gdyby nie fikcja doręczenia, dowolna osoba mogłaby zablokowac dowolne postępowania, choćby przeciwko sobie, po prostu nie odbierając awizowanych przesyłek.
                            Nie utożsamiaj sie wyłacznie z tymi biednymi pozwanymi i oskarzonymi - wyobraź sobie, że to na przykład Ciebie okradziono a teraz sąd ma zasądzić albo już zasądził zwrot skradzionej rzeczy, odszkodowanie i t p A gdy to sobie wyobrazisz, od razu pojmiesz, że nie może nie być fikcji doręczenia.
                            • dos6 Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? 02.12.12, 23:09
                              Zgłosiłem pismo na pocztę na ich druku ,aby wszelkie przesyłki do mnie zostawiano mi w skrzynce,ale znowu ponowię bo nie wszystko,bez sensu. W Sprawie Sadowej robiłem 8 list 2012 odpis Akt jako poszkodowany i już wychwyciłem podrobione podpisy moje ale nie moją ręką, znowu łażenie po sądach. Ale nie znamy tu całej prawdy ,tylko część. Zapewne nie tylko 400.-,lecz znacznie więcej. Facet musi uregulować to jedno,ale działanie tak drastyczne ze strony komornika , to przesada. Do amber-goldu czemu tego nie zastosowano ? bo to wadza, to nie rusz.Ale działanie komornika zbyt drastyczne, bo facet mógł mieć-ja bym sądownie na tym jechał- mógł mieć w domu leki niezbędne ratujące życie , które musiał i miał obowiązek zażywać,a mu uniemożliwiono.czyli nieświadome zagrożenie życia i zdrowia, jest paragraf.gazownia winna stworzyć pisemną ugodę niosącą znamiona realności, dla obu stron ,a nie działania rodem z rosji, komornika. zapłacić za zużyty gaz musi, znaleźć ugodowe pisemne wyjście z tej sytuacji też musi, jest to też nauczka dla innych aby unikać tak drastycznych sytuacji. lecz pewne jest że mieć pracę na dzień dzisiejszy jest ciężko, ale pracę z której jesteśmy w stanie utrzymać się nawet na słabym ,ale poziomie. najgorsze są płatności co nadal rosną, od nowego roku wzrasta cena energii elektrycznej i to znacznie dla indywidualnych odbiorców, czyli będzie gorzej .ja przyznaję się bez bicia, miałem za energię elektr. po 352.- na miesiąc, zastosowałem moją politykę OTVC LCD, świetlówki energooszczędne, całe mieszkanie-2 pokoje z kuchnią ,duże stare budownictwo centrum Krakowa, mam okulary od 40 lat, nie dowidzę i dlatego świecę ,ale we wrześniu 2012 była u mnie kontrol z Tauronu, bo z 352.- rozliczenie przyszło po 97,41.- do końca lutego 2013 roku, to sprawdzali plomby na licznikach . no wolno im, bo im klient ,jego opłaty znacznie spadły. Ale gaz ponoć spadnie, o ile to nie kiełbasa przed wyborcza , kolejna. płacić należności trzeba i musimy. a w tej sprawie widzę brak pisemnej ugody między gazownią a dłużnikiem,a widocznie podpadł jakiemuś krawężnikowi lub nacialnikowi w urzędzie to go celowo gnoją, bo nie wierzę aby nawet na 2-3 tys złotych zaległości nie można się dogadać z komornikiem,ale ten komornik swoim działaniem stworzył nieświadomie sytuację zagrażającą życiu i zdrowiu, o ile ten facet zażywał leki specjalistyczne ratujące życie. wiem bo ja takie zażywam i jechałbym, na tym. nie wypowiadam się już dalej, bo czuję że nie ma tu całej prawdy, tylko stek domysłów.skoro Pan Premier mieni się Premierem wszystkich Polaków to niech litera kulawego Prawa działa ,a nie równi i równiejsi patrz amber-gold pod egidą i pomoca wadzy. Żegnam , dos6 Kraków
                              • raduch Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? 02.12.12, 23:30
                                dos6 napisał:

                                > Zgłosiłem pismo na pocztę na ich druku ,aby wszelkie przesyłki do mnie zostawia
                                > no mi w skrzynce,ale znowu ponowię bo nie wszystko,bez sensu. W Sprawie Sadowej
                                > robiłem 8 list 2012 odpis Akt jako poszkodowany i już wychwyciłem podrobione p
                                > odpisy moje ale nie moją ręką, znowu łażenie po sądach. Ale nie znamy tu całej
                                > prawdy ,tylko część

                                <ciach, bo wystarczy>

                                Jakieś takie staroświeckie przekonanie tkwi we mnie, że wystarczyło na czas zapłacić rachunek albo rozwiązać umowę. Ale co ja tam wiem, truskawki posypuję cukrem. :->
                          • przemo_opole Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? 03.12.12, 13:21
                            Eee nieprawda:) Polecone są w systemie ale nie widać ich drogi. Paczki owszem, z uzależnieniem czy się komuś po drodze chce kody skanować.
                            Proponuje wpisac w szukarkę pocztową dowolny kod otrzymanego poleconego i zobaczysz jak mało widać.
                          • jureek Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? 04.12.12, 19:23
                            wielki_czarownik napisał:

                            > W błąd? Polecony, to polecony a polecony za zwrotnym potwierdzeniem to co inneg
                            > o. To są listy specjalne i "sorry Winnetou" ale czasami trzeba ruszyć dupkę na
                            > pocztę, bo takie listy wysyła się w sytuacji specjalnej.

                            Może ja trochę niedzisiejszy jestem, ale jak chcę coś powiedzieć żonie, która akurat jest w innym pokoju, to nie wrzeszczę "ej, żono, rusz dupkę i chodź do mnie, bo mam Ci coś do powiedzenia", tylko sam ruszam dupkę i idę do niej.
                            Jura
                            • Gość: l Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? IP: *.gemini.net.pl 04.12.12, 19:54
                              Naturalnie. Sąd powinien zawsze osobiście fatygować się do oskarzonego, żeby go zaprosić na rozprawę. A kto powinien wzywać do stawienia się w zakładzie karnym? Dyrektor tego zakładu karnego? PanaLesia powinien był szef gazowni osobiście poprosić o oddanie tego licznika i uregulowanie zaległości. W ogóle cały świat powinien z ciebie brać przykład...
                              • jureek Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? 04.12.12, 20:01
                                Gość portalu: l napisał(a):

                                > Naturalnie. Sąd powinien zawsze osobiście fatygować się do oskarzonego, żeby go
                                > zaprosić na rozprawę. A kto powinien wzywać do stawienia się w zakładzie karny
                                > m? Dyrektor tego zakładu karnego? PanaLesia powinien był szef gazowni osobiście
                                > poprosić o oddanie tego licznika i uregulowanie zaległości. W ogóle cały świat
                                > powinien z ciebie brać przykład...

                                Sąd wzywa tylko oskarżonych?
                                Poza tym nie wymagam, żeby sąd mnie osobiście wzywał, wystarczyłoby, żeby poczta wrzuciła mi to wezwanie do skrzynki, bo po to za tę skrzynkę na listy zapłaciłem, żeby wrzucać do niej przesyłki, gdy nie ma mnie w domu.
                                Nie jestem chłopem pańszczyźnianym, żebym musiał się za każdym razem odmeldowywać we wszystkich możliwych sądach, które kiedykolwiek chciałyby mnie wezwać na świadka, gdy tylko gdzieś wyjeżdżam na dłużej niż dwa tygodnie.
                                Jura
                                  • jureek Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? 04.12.12, 20:43
                                    Gość portalu: l napisał(a):

                                    > Głównie oskarżonych. Innych - na ogół zawiadamia.

                                    Świadków się nie wzywa?

                                    > Dalsza części Twjego postu pokazuje, że chyba w ogóle nie rozumiesz o co chodzi

                                    No to wytłumacz.
                                    Jura
                                    • Gość: l Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? IP: *.gemini.net.pl 05.12.12, 09:22
                                      Chodziło mi o to, że w Polsce bardzo rozpowszechniona jest postawa "nie będę odbierałł żadnych pism, to sobie zapomną". Otóż nie zapomną sobie. A gdy potem ktoś sam tak zabagnia własne sprawy, jak "wesoła mamuśka" i "Lesio" to nagle znajduje się cały tłum domorosłych obrońców, którzy biorą ich stronę.
                                      • jureek Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? 07.12.12, 18:19
                                        Gość portalu: l napisał(a):

                                        > Chodziło mi o to, że w Polsce bardzo rozpowszechniona jest postawa "nie będę od
                                        > bierałł żadnych pism, to sobie zapomną". Otóż nie zapomną sobie. A gdy potem kt
                                        > oś sam tak zabagnia własne sprawy, jak "wesoła mamuśka" i "Lesio" to nagle znaj
                                        > duje się cały tłum domorosłych obrońców, którzy biorą ich stronę.

                                        Po tym sugerowaniu, jakobym brał stronę pana Leszka, widzę, że Ty też nie zrozumiałeś, o co mi z kolei chodziło.
                                        Bo na pewno nie chodziło mi o obronę kombinatorów, tylko o zwrócenie uwagi, że przepisy z założenia wymierzone w kombinatorów uderzają rykoszetem w normalnych ludzi.
                                        Nikomu niczego nie zalegam, żaden sąd o nic mnie nie oskarża, a mimo to zdarzyło się, że miałem polecone ze zwrotką akurat wtedy, gdy byłem w rozjazdach i gdyby nie przypadek, nie miałbym szansy dowiedzieć się nawet, od kogo były te pisma. I co najgorsze istniejący system doręczeń nie pozwala mi na zabezpieczenie sie przed taką sytuacją w przyszłości.
                                        A wystarczyłaby drobna zmiana - żeby nie odsyłać listów do nadawcy, tylko wrzucać je po nieudanej próbie doręczenia z potwierdzeniem odbioru po prostu do skrzynki, a nadawcy odsyłać tylko powiadomienie, że odbiorca nie potwierdził odbioru. Skoro taką pocztę i tak uważa się za doręczoną, to po co w ogóle to potwierdzenie odbioru?
                                        Jura
                  • Gość: wrrr Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? IP: *.bielsat.com.pl 02.12.12, 17:10
                    W Polsce może i tak, ale tu gdzie żyjemy jedyną usilnie propagowaną opcją we wszystkich urzędach jest "nie da się".

                    Powszechnie praktykowane jest:
                    - pozostawienie awiza, mimo że w domu jest zawsze ktoś obecny
                    - pozostawienie awiza na odebraną tydzień wcześniej przesyłkę
                    - zawiadomienia powtórne, gdy pierwszego awiza nawet nie było
                    - przyjście na pocztę, gdzie pani w okienku powiadamia, że tu jest jeszcze jedna przesyłka, która właśnie mieli odesłać do nadawcy
                    - pozostawianie przesyłek (nawet poleconych) osobom trzecim np. sąsiadom którzy o nich zapominają lub oddają po miesiącu "bo jakoś tak pana/pani nie widziałem"
                    - fałszowanie podpisów przez listonoszy i wrzucanie przesyłek poleconych do skrzynek
                    - przesyłanie listu poleconego w ramach jednego miasta trwające nawet miesiąc (różnica między stemplem, a awizem)
                    - zwrotki z adnotacją "adresat nieznaleziony", przy czym adres jest poprawny i przesyłka za drugim razem trafia bez problemu na miejsce
                    - gubienie i niszczenie przesyłek

                    Jak dla mnie awizo jest śmieciem, ot świstkiem oznaczającym, że poczta przesyłkę przyjęła/posiada. Nie oznacza natomiast, że cokolwiek dostarczono. Dopóki nie ma na żadnym dokumencie niepodważalnego podpisu odbiorcy, dotąd nie powinno być mowy o jakimkolwiek dostarczeniu przesyłki. Jakoś dokumenty bez podpisu są nieważne...
              • Gość: ... Aha, już wiem - mamy ustawiać życie pod pocztę? IP: *.wroclaw.mm.pl 02.12.12, 19:12
                Przecież ten przepis to idiotyzm, nie machaj nam Kalifornią przed nosem. Każdy ma prawo wyjechać na dłużej i pracować z dala od domu, każdy ma prawo pracować poza miejscem zamieszkania i tam nocować w ciągu tygodnia, każdy ma prawo wychodzić do pracy o 5 rano i wracać o 22 - każdy ma taką pracę jaką ma, o ile ma. Nikt normalny nie będzie rezygnował z pracy czy z innych zajęć, żeby latać po listy. Akurat to ostania rzecz, na którą wielu może przeznaczyć czas.

                Na mojej poczcie - radośnie czynnej od 10!!! do 19, kolejki są takie, że przed otwarciem stoi po kilka- kilkanaście osób. Niech sobie stoją, ja nie będę. Jak poczta zacznie funkcjonować normalnie, będzie czynna od 6 do 22 i nie będzie kolejek, to może i listy uda się odbierać.

                Jak można uznać, że przesyłka niedoręczona jest doręczona? Przecież brak logiki widać na odległość.
                • wielki_czarownik Re: Aha, już wiem - mamy ustawiać życie pod poczt 02.12.12, 19:23
                  Gość portalu: ... napisał(a):

                  > Przecież ten przepis to idiotyzm, nie machaj nam Kalifornią przed nosem.

                  To nie idiotyzm. To instytucja prawna obecna na całym świecie. W USA, Anglii, Niemczech, Szwecji itp.

                  Każdy
                  > ma prawo wyjechać na dłużej i pracować z dala od domu, każdy ma prawo pracować
                  > poza miejscem zamieszkania i tam nocować w ciągu tygodnia, każdy ma prawo wych
                  > odzić do pracy o 5 rano i wracać o 22 - każdy ma taką pracę jaką ma, o ile ma.
                  > Nikt normalny nie będzie rezygnował z pracy czy z innych zajęć, żeby latać po l
                  > isty. Akurat to ostania rzecz, na którą wielu może przeznaczyć czas.
                  >
                  > Na mojej poczcie - radośnie czynnej od 10!!! do 19, kolejki są takie, że przed
                  > otwarciem stoi po kilka- kilkanaście osób. Niech sobie stoją, ja nie będę. Jak
                  > poczta zacznie funkcjonować normalnie, będzie czynna od 6 do 22 i nie będzie ko
                  > lejek, to może i listy uda się odbierać.

                  W takim wypadku można:
                  1. Złożyć dyspozycję, żeby listy polecone wrzucać do skrzynki.
                  2. Upoważnić kogoś do odbierania poczty.
                  3. Złożyć dyspozycję przekierowania przychodzących listów na adres rodziców, miejsca pracy albo miejsca do którego wyjeżdżamy.

                  >
                  > Jak można uznać, że przesyłka niedoręczona jest doręczona? Przecież brak logiki
                  > widać na odległość.

                  Tu nie chodzi o logikę a sprawność działania państwa. Wyobraź sobie sytuację, że chcesz wybudować dom. Kupiłeś ziemię, występujesz o pozwolenie. Zgodnie z prawem Twoi nowi sąsiedzi muszą zostać o tym urzędowo poinformowani. Jeden z nich złośliwie nie odbiera przesyłek i przez to nie możesz rozpocząć budowy.
                  Dalej uważasz, że ten przepis to głupota?
                  • Gość: adda Re: Aha, już wiem - mamy ustawiać życie pod poczt IP: *.centertel.pl 03.12.12, 02:04
                    Przesyłki za potwierdzeniem odbioru listonosz nie może zostawić w skrzynce, nie może być przesłana pod inny adres. Możesz wyznaczyć pełnomocnika do odbierania korespondecji, ale wtedy każda przesyłka będzie do niego kierowana.

                    Powinno być prawnie uregulowane jak należy postępować w przypadkach nie odbierania przesyłek, na koszt tych nieodbierających oczywiście. Łącznie z jakąś grzywną, tak jak w podanym przez ciebie przykładzie, uporczywego nieodbierania korespondencji.
                  • Gość: LLLL Re: Aha, już wiem - mamy ustawiać życie pod poczt IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.12.12, 13:27
                    Jednak głupota. W każdej sytuacji są nadużycia, jednak teraz są możliwe nadużycia na znacznie większą skalę. Nie piszę tego z sufitu, po prostu znam takie sprawy. Naprawdę celowo się podaje nieprawidłowe adresy lub działa pod nieobecność strony przeciwnej. Wysyła się listy na stary adres pomimo tego, że ma się nowy. Teraz są możliwe dalece większe przekręty niż poprzednio, a dodatkowo w robieniu tych przekrętów pomaga państwo. Nie wiem czy czujesz różnicę. Wtedy unikano odpowiedzialności wbrew prawu. Teraz prawo w sposób bezpośredni pomaga oszustom. W jednej z tych znanych mi spraw pójdzie zawiadomienie do prokuratury. Ciekawe co z tym zrobią, bo wcale się nie zdziwię że ten co je bezpośrednio złoży będzie miał kłopoty z powodu fałszywego powiadomienia o przestępstwie.
            • Gość: sajetan_tempe Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.12.12, 18:13
              To wyobraź sobie taką sytuację: chcesz wybudować dom. Właściciel sąsiedniej działki, jest stroną postępowania, któremu należy doręczyć wszelkie zawiadomienia, postanowienia, w końcu samą decyzję... Pozwolenia nigdy nie dostaniesz bo on nie odbiera awizo. Już wiesz po co jest ta "fikcja doręczenia"? Polecone się odbiera i tyle... Jeśli ktoś tego nie robi jest durniem,który nie dba o własne interesy.
            • losowynik Re: Czytać ze zrozumieniem umiesz? 02.12.12, 18:45
              jureek napisał:

              ...
              > Te przepisy o awizie są po prostu durne. W innym miejscu pisałem już, jak możes
              > z korzystając z nich dopiec komuś, kogo nie lubisz. Wysyłaj mu masowo polecone
              > i niech się zwalnia z pracy i gania na pocztę co drugi dzień.

              Mi tam listonosz zostawia polecone w skrzynce, wystarczy złożyć w swoim urzędzie pocztowym odpowiednie żądanie. O ile nie jesteś sądem to możesz sobie złośliwie wysyłać polecone, najwyżej się wykosztujesz po 4 zł na list, który w ciągu 10s trafi do kosza.
        • jureek Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki 02.12.12, 14:20
          Gość portalu: kayah napisał(a):

          > czy Ty sądzisz, że zwykły list bądz kartka w drzwiach zmieniłaby bieg zdarzeń?

          Nie wiemy, jak by było. Możemy tylko gdybać. Gdyby komornik karteczkę zostawił, wtedy wiedzielibyśmy, czy pomogłaby ona, czy nie.

          > Nie byłoby dowodu powiadomienia.

          No to jeśli dowód powiadomienia jest ważniejszy niż rzeczywiste powiadomienie (to też przykład typowo urzędniczego myślenia), to przecież nic nie stało na przeszkodzie, żeby oprócz karteczki włożonej w drzwi wysłać dodatkowo polecony. Trzeba tylko chcieć.
          Jura
      • mok33g Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki 02.12.12, 14:02
        W podobny sposób postępuje RWE - kolejny monopolista na rynku. Kiedy wreszcie skończą z tym bandyckim (mafijnym) sposobem załatwiania swoich interesów!!!??? Skończyła się era TPSA i jest spokój. Zawsze można iść do konkurencji, a tu!!!!??? w łeb i do mamra. Gowin, pierdzistołek, nic z tym prawem nie robi.
      • Gość: kazik Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki IP: *.icpnet.pl 02.12.12, 14:05
        Oczywiście, że masz racje. Bo gdyby okazało się, że ten Człowiek przez dłuższy czas był w szpitalu lub wyjechał na dłużej to co? Durne prawo wymyślili posłowie -za komuny to urząd musiał udowodnić, że skutecznie doręczył Obywatelowi urzędowe pismo ( mogą być przecież różne przyczyny nieodebrania awiza). A po za tym, małego człowieczka to skutecznie potrafią dorwać i zedrzeć z niego ostatnią koszulę; patrz niedawną głośną sprawę aresztowania na noc kobiety i odebranie jej dwójki małych dzieci, patrz skazanie człowieka na 3 m-ce za kradzież prądu elektr. wartego 70gr. Na drugim biegunie warszawskiego sławnego restauratora Gesslera który od lat dziewięćdziesiątych skutecznie kiwa prawo i jest dłużny miastu 27 mln zł, a państwo nie potrafi to wyegzekwować. To o jakim prawie i sprawiedliwości i dla kogo wmawiają nam politycy?
      • Gość: drkoby Re: Nie odebrał awizo, komornik wymienił mu zamki IP: *.evv.wideopenwest.com 02.12.12, 16:39
        Problemem jest tu zle prawo, ktore traktuje 2 avizo jak przesylek doreczona.

        W ten sposob instytucje panstwowe ulatwiaja sobie prace.

        U mnie byl taki problem, ze leniwy listonosz wrzucal awizo do skrzynki nawet jak ktos byl w domu, a potem draluj na poczte i stoj w kolejce zeby zobaczyc co jakas panienka z jakiegos urzedu Ci przyslala do przeczytania.

        W stanie w ktorym teraz mieszkam korespondencje sadowa dorecza kurier do rak wlasnych, a urzedy wysylaja listy zwykla poczta. Mozna tez do nich zadzwonic i zalatwic sprawe przez telefon. Maja nawet na znaczki aby przyslac ci formularze do podpisania a potem potwierdzenie ich otrzymania.
        • critto Re: Zadziwiająca gorliwość komornika za 400 PLN 03.12.12, 16:05
          więc procedury trzeba uprościć; przede wszystkim, ZLIKWIDOWAĆ możliwość składania odwołań i zostawić jedynie możliwość apelowania do wyższych instancji. Apelować można tylko kilka razy, odwołania można składać w nieskończoność. Ta sama patologia jest na Zachodzie - duża firma może do sądu wysyłać nawet 1000 odwołań tygodniowo (zatrudniają w tym celu szereg kancelarii adwokackich) i proces stoi w miejscu. Albo mogłoby być tak, ze odwołanie można napisać, ale proces idzie dalej - najwyżej później trzeba będzie odkręcać jego skutek, np. płacąc odszkodowanie. Z tego, co się orientuję, ograniczono możliwość odwoływania się przy przetargach, dzięki czemu procedury idą sprawniej.
          • Gość: l ????? IP: *.gemini.net.pl 03.12.12, 16:30
            critto napisał:

            > więc procedury trzeba uprościć; przede wszystkim, ZLIKWIDOWAĆ możliwość składan
            > ia odwołań i zostawić jedynie możliwość apelowania do wyższych instancji.

            Czym się dla Ciebie róznią te odwołania od apelowania? Z natury rzeczy odwołanie służy właśnie do wyższej instancji - znasz jakieś inne???

            > Apelo
            > wać można tylko kilka razy

            Apelować można dokładnie jeden raz.

            > , odwołania można składać w nieskończoność.

            W jakiej procedurze?

            Ta sama p
            > atologia jest na Zachodzie - duża firma może do sądu wysyłać nawet 1000 odwołań
            > tygodniowo

            Przepraszam, co to za pomysł???

            Odwołanie jest w procedurze administracyjnej odpowiednikiem apelacji w procedurach sądowych. Odwołać się można od decyzji administracyjnej. Oczywiście raz.