Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którzy ...

IP: *.meganet.opole.pl 01.03.13, 09:21
Trudno nie zgodzić się z autorem to faktycznie jest miasto idealne dla rowerów ale niestety tylko w teorii. To że można by tu w prosty sposób stworzyć raj dla rowerów to prawda, zdecydowana większość naszych chodników jest na tyle szeroka, że bez problemu można by wytyczyć na nich ścieżki rowerowe, ale!!! Niestety trzeba by wygonić z chodników parkujące samochody a to przecież niemożliwe bo to kasa! A rowerzysta to co? Darmozjad i pasożyt bo za parking nie zapłaci i biletu MZK też przecież nie kupi. Czas jednak pokarze że to jedyna droga, to miasto wiele więcej aut nie pomieści i trzeba będzie szukać innych rozwiązań. Na początek trzeba stworzyć prawdziwą i działajacą komunikację miejską.
    • g0sc Zawsze można dorobić... 01.03.13, 09:29
      ... jakąś teorię do stanu zastanego, czyli zwalić na przykład na ambicje, zamiast przyznać, że dla wielu ludzi rower nie jest dobrym i praktycznym rozwiązaniem. Ale według specjalistów i ideologów jeżeli ich teoria nie pasuje do realiów, to tym gorzej dla rzeczywistości.
      • Gość: Boddoxx Re: Zawsze można dorobić... IP: 194.8.126.* 01.03.13, 17:40
        Nie mieszkam w Opolu, trafiłem tu ze strony Polska na Rowery, ale problem dotyczy całej Polski.

        > dla wielu ludzi rower nie jest dobrym i praktycznym rozwiązaniem.

        Tak. Zgadzam się. Np. dla mnie aktualnie, bo mam prawie 80km do pracy.

        Z drugiej strony pracowałem kiedyś w firmie (nia jako robotnik, pracowałem w biurze, rysowałem schematy rozdzielnic i przygotowywałem oferty dla klientów), do której dojeżdżałem rowerem, gdyż nie miałem daleko - ok. 5km. Ktoś mnie kiedyś zapytał: "Nie stać Cię na samochód, że dojeżdżasz rowerem?". Stać mnie było, ale wolałem jechać rowerem. Zostałem potraktowany jak dziwak. Dokładnie tak, jak opisuje socjolog.

        Socjolog ma rację, ale nie bierze pod uwagę całości zagadnienia. Nie bierze pod uwagę tego, że niektórzy maja np. daleko do pracy.
        • misself Re: Zawsze można dorobić... 06.03.13, 14:05
          Codzienne dojeżdżanie do pracy 80 km jest, delikatnie mówiąc, nierozsądne. Strata czasu i kasy oraz marnotrawienie nieodnawialnych źródeł energii (chyba że masz samochód Flinstone'ów).

          Socjolog ma rację. Dla wielu ludzi samochód wciąż jest oznaką statusu. Nie mieści im się w głowie, że ktoś może nie chcieć - bynajmniej nie ze względów finansowych, a czasowych i ekologicznych.
          • Gość: Boddoxx Re: Zawsze można dorobić... IP: 194.8.126.* 08.03.13, 09:58
            > Codzienne dojeżdżanie do pracy 80 km jest, delikatnie mówiąc, nierozsądne.

            Naprawdę? Nierozsądne jest siedzienie na bezrobociu. W moim mieście jest bardzo ciężko o pracę nawet dla informatyków, a jak już jest, to za śmieszne pieniądze. W innym mieście mam pracę za 3 razy większe pieniądze.

            > Stra
            > ta czasu i kasy oraz marnotrawienie nieodnawialnych źródeł energii (chyba że ma
            > sz samochód Flinstone'ów).

            Brak dobrego połączenia koleją wymusza korzystanie z samochodu. Jeździmy zresztą we czwórkę. Jak mam jechać sam, to jadę autobusem PKS. Można się wyspać, poczytać książkę i nie marnować czasu. Podczas kilkuletnich dojazdów nauczyłem się niemieckiego. Czasu nie traciłem.

            > Socjolog ma rację. Dla wielu ludzi samochód wciąż jest oznaką statusu. Nie mieś
            > ci im się w głowie, że ktoś może nie chcieć - bynajmniej nie ze względów finans
            > owych, a czasowych i ekologicznych.

            I tu Cię zaskoczę. Nie mam samochodu. Jeżdżę z kimś. Z mojego miasta do innego dojeżdża sporo ludzi. Jak znajomi nie jadą, to jadę autobusem. Są dobre połączenia, nie ma problemu, żeby się dostać. Dojazd trwa ok. 90min. Niektórzy w dużych miastach dojeżdżają dłużej, np. kolega w Warszawie dojeżdża samochodem prawie 2h do pracy.
            • sszota3 Re: Zawsze można dorobić... 08.03.13, 15:37
              Gość portalu: Boddoxx napisał(a):
              > > Codzienne dojeżdżanie do pracy 80 km jest, delikatnie mówiąc, nierozsądne
              ------------------
      • pr51 ilu diabłów mieści się na główce od szpilki? 01.03.13, 21:33
        > przyznać, że dla wielu ludzi rower nie jest dobrym i praktycznym rozwiązaniem

        O co ci biega? Nie jest ważne, dla ilu lkudzi jest, a dla ilu nie jest dobry i praktyczny. Chodzi o to, że ludzie nie mają dobrego wyboru i zmuszani są przez niekompetentnych urzędników i zakompleksioną klasę średnią do jeżdżenia samochodami.

        > według specjalistów i ideologów jeżeli ich teoria nie pasuje do realiów

        Widzę, że wymyśliłeś jakąs teorię na swój użytek, tylko teoria ta zupełnie nie pasuje do świata, do którego próbujesz przyrównać ta teorię.
        Dobra teoria to taka, która dopasowuje otoczenie do człowieka, a nie ludzi do wydumanego otoczenia. Niekompetentni urzędnicy i zakompleksiona klasa średnia wymyślili, że otoczeniem człowieka jest samochód i najwyższy czas, aby przestali to swoje zdanie narzucać społeczeństwu. Kapujesz?
        • g0sc Re: ilu diabłów mieści się na główce od szpilki? 04.03.13, 07:41
          Nie, nie kapuję - którzy urzędnicy są niekompetentni, kto z zakompleksionej klasy średniej zmusza Cię do jazdy samochodem i w jaki sposób to robi? Najwyższy czas, żeby garstka nawiedzonych rowerowych aktywistów przestała narzucać swoje zdanie społeczeństwu, bo faktycznie będzie wstyd wsiąść na rower.
          • jureek Re: ilu diabłów mieści się na główce od szpilki? 04.03.13, 08:18
            Aktywiści rowerowi narzucają swoje zdanie? A w jaki sposób? Ktoś zabrania Ci wypowiadać się? Aktywiści rowerowi kasują Twoje wypowiedzi? Nie możesz mieć swojego zdania?
            Jura
            • g0sc Re: ilu diabłów mieści się na główce od szpilki? 04.03.13, 09:21
              Gdy wyrażam swoje zdanie i opisuję swoją sytuację jestem obrażany. To jest według Ciebie klimat do dyskusji i rozmowy?
            • Gość: AA Re: ilu diabłów mieści się na główce od szpilki? IP: *.pool.mediaWays.net 06.03.13, 14:39
              gOsc, ma jakis problem. On sie czegos po prostu boi. Srodowosko go nie lubi, a on chce swoje niepowodzenia, frustracje na kogosc po prostu zwalic. Artykul nie jest o Zydach czy gejach wiec winni sa rowerzysci.
          • pr51 Re: ilu diabłów mieści się na główce od szpilki? 04.03.13, 09:11
            > nie kapuję - którzy urzędnicy są niekompetentni, kto z zakompleksionej kla
            > sy średniej zmusza Cię do jazdy samochodem

            Najwyraźniej wyłączyłeś swoją mózgownicę, jak nie kapujesz. Jak urzędnik nie robi tego co trzeba, to jest niekompetentny. Proste? A jest niekompetentny, bo drogi zamiast robić dla wszystkich, to robi tylko dla samochodów. A kompleks klasy średniej właśnie na tym polega, że
            wypada im jeździć tylko samochodem. Wygląda na to, że nie przeczytałeś ze zrozumieniem artykułu, o którym dyskutujesz.

            > Najwyższy czas, żeby garstka nawiedzonych rowerowych aktywistów

            Najwy7raźniej cxierpisz na tępotę wrodzoną. To nie garstka nawiedzonych rowerzystów, a grupa ludzi normalnie myślących, że miasto powinno rozwijać się prawidłowo, a nie w jako karykatura wypaczonej umysłowo klasy średniej.

            > bo faktycznie będzie wstyd wsiąść na rower

            Szukasz kolejnego durnowatego pretekstu, no to go znalazłeś. Odpowiada dokładnie zakompleksionej klasie średniej, opisanej szczegółowo w artykule..

            Jeszcze raz radzę przeczytać i to ze zrozumieniem artykuł, a dopiero potem dyskutować. Powodzenia po wyleczeniu się z kompleksów.
          • Gość: Boddoxx Nie rozumiesz artykułu. IP: 194.8.126.* 04.03.13, 11:08
            Nie chodzi tu o zabranianie korzystania z samochodu. Chodzi tu tylko o zburzenie pewnych stereotypów w myśleniu o jeździe na rowerze.
            • g0sc Re: Nie rozumiesz artykułu. 06.03.13, 08:14
              Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

              > Nie chodzi tu o zabranianie korzystania z samochodu. Chodzi tu tylko o zburzenie pewnych stereotypów w myśleniu o jeździe na rowerze.

              Artykuł rozumiem, ale nie zgadzam się z jego tezą. W artykule nie wspomniano o żadnych badaniach w tym kierunku, a jedynie formułowane są prywatne wrażenia autora. Nikt z moich znajomych zapytany o przyczynę nie korzystania na co dzień z roweru nie podał "bo to obciach". Wszyscy podają te same argumenty - komfort, wygoda, szybkość są na pierwszym miejscu.

              Możesz oczywiście przekonywać ludzi, że jazda na rowerze nie męczy, że się nie spocisz, nie spóźnisz, nie będzie Cię bolał zadek, będziesz czysty i pachnący - ale wystarczy raz wsiąść na rower i przyjechać nim do pracy żeby obalić tą teorię i przeprosić się z samochodem :)
              • jureek Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 06.03.13, 10:02
                g0sc napisał(a):

                > Możesz oczywiście przekonywać ludzi, że jazda na rowerze nie męczy, że się nie
                > spocisz, nie spóźnisz, nie będzie Cię bolał zadek, będziesz czysty i pachnący -
                > ale wystarczy raz wsiąść na rower i przyjechać nim do pracy żeby obalić tą teo
                > rię i przeprosić się z samochodem :)

                Ciągle czytam te argumenty, że nie da się do pracy jechać rowerem, bo przyjedzie się spoconym. Mam już swoje lata, nie jestem też szczególnie wysportowany, ale nie rozumiem, jak można się spocić jadąc rowerem tempem niewyczynowym, czyli tak między 15 a 20 kmh. To już większym wysiłkiem jest wchodzenie po schodach. Mam rozumieć, że ci wszyscy pocący się wybierają tylko pracodawców z windą, żeby potem w biurze nie śmierdzieć potem?
                A może to problem mentalny? Może niektórzy już tak przesiąkli tym wyścigiem szczurów, że po prostu nie potrafią jechać rowerem spokojnym tempem i dlatego przyjeżdżają spoceni?
                Jura
                • g0sc Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 06.03.13, 10:33
                  jureek napisał:

                  > ale nie rozumiem, jak można się spocić

                  Pocenie się nie musi być związane ani z kondycją, ani z otyłością, jest indywidualną cechą każdego, podobnie jak na przykład odbieranie temperatury - trzy osoby ubrane tak samo zupełnie inaczej mogą postrzegać temperaturę 20 stopni, jeden marznie, drugiemu gorąco, a trzeciemu w sam raz.

                  I w tym własnie jest problem. Patrzysz tylko przez pryzmat siebie, swojej sytuacji i doświadczeń i nie rozumiesz, że inni są inaczej zbudowani, mają inne problemy, potrzeby, oczekiwania. Pomyśl o tym.
                  • jureek Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 06.03.13, 10:52
                    g0sc napisał(a):

                    > I w tym własnie jest problem. Patrzysz tylko przez pryzmat siebie, swojej sytua
                    > cji i doświadczeń i nie rozumiesz, że inni są inaczej zbudowani, mają inne prob
                    > lemy, potrzeby, oczekiwania. Pomyśl o tym.

                    A kto to napisał: "Możesz oczywiście przekonywać ludzi, że jazda na rowerze nie męczy, że się nie spocisz, nie spóźnisz, nie będzie Cię bolał zadek, będziesz czysty i pachnący - ale wystarczy raz wsiąść na rower i przyjechać nim do pracy żeby obalić tą teorię i przeprosić się z samochodem"
                    To nie jest patrzenie przez pryzmat siebie? Bo Ty się pocisz, to wszyscy muszą się pocić?
                    No i nie odpowiedziałeś, jak to jest z tymi schodami. Po każdym przejściu schodami musisz brać prysznic? Jeżeli nie, to spróbuj może jednak jechać rowerem trochę wolniej, może to wystarczy, żebyś się nie spocił.
                    Jura
                    • g0sc Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 06.03.13, 11:11
                      jureek napisał:

                      > g0sc napisał(a):
                      >
                      > > I w tym własnie jest problem. Patrzysz tylko przez pryzmat siebie, swojej
                      > sytua
                      > > cji i doświadczeń i nie rozumiesz, że inni są inaczej zbudowani, mają inn
                      > e prob
                      > > lemy, potrzeby, oczekiwania. Pomyśl o tym.
                      >
                      > A kto to napisał: "Możesz oczywiście przekonywać ludzi, że jazda na rowerze nie
                      > męczy, że się nie spocisz, nie spóźnisz, nie będzie Cię bolał zadek, będziesz
                      > czysty i pachnący - ale wystarczy raz wsiąść na rower i przyjechać nim do pracy
                      > żeby obalić tą teorię i przeprosić się z samochodem"
                      > To nie jest patrzenie przez pryzmat siebie? Bo Ty się pocisz, to wszyscy muszą
                      > się pocić?

                      Nigdzie nie napisałem, że wszyscy muszą się pocić, nawet zachęciłem, żeby spróbować przekonać do swoich racji. Ale spodziewam się, że te drobne wymienione przeze mnie przeszkody przyczynią się do takiego a nie innego rezultatu.

                      > No i nie odpowiedziałeś, jak to jest z tymi schodami. Po każdym przejściu schod
                      > ami musisz brać prysznic? Jeżeli nie, to spróbuj może jednak jechać rowerem tro
                      > chę wolniej, może to wystarczy, żebyś się nie spocił.

                      Myślałem, że żartujesz, że to pytanie retoryczne, ale skoro nie, to odpowiadam. Jazda na rowerze, również rekreacyjna, jest znacznie bardziej męcząca niż wchodzenie po schodach. Według supertrening.net - jadąc na rowerze spala się 2x więcej kalorii niż wchodząc po schodach. Gdybym wchodził po schodach tak długo, jak jadę na rowerze - czyli przez około 30 minut - na pewno bym się spocił. Na ogól jednak pokonanie 1-3 pięter schodów zajmuje mi kilkanaście sekund i nie zdążę się spocić. Nie mam kolarzówki, która rozwija 100km/h, na ogół jeżdżę około 20km/h - czyli jakieś 2.5x wolniej niż samochodem.
                      • jureek Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 06.03.13, 11:25
                        g0sc napisał(a):

                        na ogół jeżdżę około 20km/h - czyli jakieś 2.5x wolniej niż samochodem.

                        No cóż, skoro przy tej prędkości się pocisz, to spróbuj jeszcze wolniej.
                        Pocenie się nie zależy też od tego, jak długo trwa wysiłek, tylko jak jest intensywny. Gdy pojadę 25 kmh, spocę się już po 5 minutach, gdy pojadę 15 kmh, mogę jechać i dwie godziny i się nie spocę. Wiele zależy od podejścia.
                        Jura

                        • g0sc Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 06.03.13, 12:24
                          Oczywiście - mogę jechać 10km/h czy nawet prowadzić rower 5km/h i się nie spocić. Tylko po co? Żeby udowodnić, że potrafię sobie utrudnić życie? Z korzystaniem z samochodu wiążą się konkretne korzyści, z korzystania z roweru na co dzień - dla mnie żadne.
                          • jureek Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 06.03.13, 15:07
                            g0sc napisał(a):

                            > Oczywiście - mogę jechać 10km/h czy nawet prowadzić rower 5km/h i się nie spocić

                            Koniecznie musisz operować skrajnościami? W poprzednim poście 100 kmh, teraz poniżej prędkości pieszego. Trudno rozsądnie rozmawiać, gdy rozmówca stosuje takie erystyczne sztuczki z doprowadzaniem do absurdu.
                            Poza tym ja Ci wcale nie każę dojeżdżać do pracy rowerem. Polemizuję tylko z prezentowaną nie tylko przez Ciebie tezą, że jeśli ktoś dojeżdża rowerem do pracy, to przyjeżdża do pracy spocony, bo wcale tak być nie musi. Wiele zależy od tego, jak się jeździ. Ja jeżdżę, jak to mówią Niemcy "gemütlich", a jadąc do pracy robię rowerem od pięciu do czterdziestu pięciu kilometrów. W zależności od pogody i nastroju większą lub mniejszą część drogi jadę pociągiem. Dzisiaj było ładne słońce i lekki mrozik, więc wysiadłem dwie stacje wcześniej. Widziałem już pierwsze zielone pąki na przydrożnych krzakach. Przyjechałem do pracy w świetnym nastroju, a nie jak jeszcze parę lat temu zestresowany staniem w korku na A66.
                            Przyjmuję do wiadomości, że dla Ciebie samochód jest wygodniejszy, i oczekuję od Ciebie, żebyś też przyjął do wiadomości, że są tacy, którzy wolą rower.
                            Jura
                            • g0sc Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 07.03.13, 07:25
                              W żadnym miejscu nie napisałem, że jak ktoś jeździ rowerem, to zawsze do pracy przyjeżdża spocony. To był jeden z kilku argumentów dlaczego dla wielu osób rower nie sprawdza się jako środek codziennego transportu. Jeżeli ktoś jeździ i się nie poci - gratuluję organizmu, który przy 25-30 stopniach w lecie na słońcu się nie poci nawet jadąc tych 15-20km/h, skoro 10km/h to już skrajna wartość.

                              W żadnym też miejscu nawet nie usiłowałem sugerować, że ktoś nie powinien korzystać z roweru. Niech rowerzyści jeżdżą, nawet przez cały rok, jak lubią - bardzo proszę, byle zgodnie z przepisami, a co najmniej z głową. Oczekuję jedynie, że stwierdzając, że dla mnie samochód w codziennym użytkowaniu jest bardziej wygodny i praktyczny niż rower nie zostanę obrzucony inwektywami przez miłośników rowerów - że zakompleksiona klasa średnia, że debil, że ma problemy z głową, ze sobą, ze środowiskiem, z akceptacją, że się czegoś boję, że jestem sfrustrowany ... tylko dlatego, że podałem garść konkretnych powodów dlaczego w moim przypadku rower się nie sprawdza jako środek codziennego transportu.
                              • jureek Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 07.03.13, 08:35
                                g0sc napisał(a):

                                > W żadnym miejscu nie napisałem, że jak ktoś jeździ rowerem, to zawsze do pracy
                                > przyjeżdża spocony. To był jeden z kilku argumentów dlaczego dla wielu osób row
                                > er nie sprawdza się jako środek codziennego transportu. Jeżeli ktoś jeździ i si
                                > ę nie poci - gratuluję organizmu, który przy 25-30 stopniach w lecie na słońcu
                                > się nie poci nawet jadąc tych 15-20km/h, skoro 10km/h to już skrajna wartość.

                                Wprost nie napisałeś, ale nawet tutaj tymi kpiącymi gratulacjami dajesz do zrozumienia, że spocić się trzeba. Dodam jeszcze tylko, że jak jest upał, to nie trzeba roweru, żebyś się spocił.

                                > W żadnym też miejscu nawet nie usiłowałem sugerować, że ktoś nie powinien korzy
                                > stać z roweru. Niech rowerzyści jeżdżą, nawet przez cały rok, jak lubią - bardz
                                > o proszę, byle zgodnie z przepisami,

                                Tak a propos przestrzegania przepisów, to trąbienie w celu dania nauczki, chyba zgodne z przepisami nie jest.

                                > a co najmniej z głową. Oczekuję jedynie, ż
                                > e stwierdzając, że dla mnie samochód w codziennym użytkowaniu jest bardziej wyg
                                > odny i praktyczny niż rower nie zostanę obrzucony inwektywami przez miłośników
                                > rowerów -

                                W drugą stronę nie ma inwektyw? Czy w stosunku do rowerzystów nie padają słowa typu dzieciaku, najpierw zacznij pracować i zarób sobie na auto, czy nie sugeruje się, że zazdroszczą posiadaczom aut, na które ich rzekomo nie stać?
                                Ty sam, gdzie tylko się da, czepiasz się Sławka, żeby mu dowalić, więc nie udawaj teraz świętego.
                                Jura
                                • g0sc Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 07.03.13, 09:20
                                  jureek napisał:
                                  > Wprost nie napisałeś, ale nawet tutaj tymi kpiącymi gratulacjami dajesz do zroz
                                  > umienia, że spocić się trzeba. Dodam jeszcze tylko, że jak jest upał, to nie tr
                                  > zeba roweru, żebyś się spocił.

                                  "Wszystko co powiesz zostanie wykorzystane przeciwko Tobie". Nie, naprawdę gratuluję Ci że jeździsz na rowerze i się nie pocisz. Nie ma w tym cienia złośliwości.

                                  > Tak a propos przestrzegania przepisów, to trąbienie w celu dania nauczki, chyba
                                  > zgodne z przepisami nie jest.

                                  Rowerzysta w nocy na ulicy bez świateł to bezpośrednie niebezpieczeństwo, co napisałem w innym poście.

                                  > W drugą stronę nie ma inwektyw? Czy w stosunku do rowerzystów nie padają słowa
                                  > typu dzieciaku, najpierw zacznij pracować i zarób sobie na auto, czy nie sugeru
                                  > je się, że zazdroszczą posiadaczom aut, na które ich rzekomo nie stać?

                                  Tak, jest tych komentarzy całkiem sporo, w tej dyskusji nie przypominam sobie ani jednego - choć nie mam teraz możliwości przeglądnięcia wszystkich.

                                  > Ty sam, gdzie tylko się da, czepiasz się Sławka, żeby mu dowalić, więc nie udawaj teraz świętego.

                                  Wracamy do kwestii jajka i kury. Zaczęło się od tego, że nasz oficer rowerowy zaczął się "czepiać" kierowców na każdym kroku - że krzywo jeżdżą, źle parkują, krzywo patrzą i tak dalej. Dotknęło mnie to osobiście, więc mijając się z nim czasami na drodze zacząłem się przyglądać jeździe naszego oficera rowerowego i zauważyłem, że jemu również nierzadko zdarza się łamać przepisy ruchu drogowego przestrzegania których tak rygorystycznie od kierowców wymaga. Ośmieliłem się o tym publicznie napisać i zostałem przez niego zbluzgany jako troll, niespełna rozumu i tak dalej, nie chcę ponownie wszystkich inwektyw przytaczać. Nie przypominam sobie, abym w którymkolwiek miejscu krytykował fakt jego (lub kogokolwiek innego) jazdy na rowerze czy faktu promowania roweru jako środka transportu. Byłoby jednak miło, gdyby sam wymagając od innych i krytykując wszystko i wszystkich dookoła, wymagał też od siebie i był gotów z godnością przyjąć krytykę swoich błędów - bez inwektyw i wykrętów. W skrócie - niech przestanie się mnie jako kierowcy czepiać, a z radością dam mu żyć :)
                                  • jureek Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 07.03.13, 09:41
                                    g0sc napisał(a):

                                    > Rowerzysta w nocy na ulicy bez świateł to bezpośrednie niebezpieczeństwo, co na
                                    > pisałem w innym poście.

                                    Sygnału dźwiękowego można użyć w celu ostrzeżenia przed bezpośrednim niebezpieczeństwem. Kogo ostrzegałeś przed nieoświetlonym rowerzystą?
                                    Jura
                                    • Gość: oma Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.13, 10:01
                                      tego idiotę na siodełku, że go nie widać i można go bezkarnie przejechać!
                                      • toxicwaltz Nie można bezkarnie przejechać. 08.03.13, 11:56
                                        Jeśli udowodnio by Tobie, że mogłe(a)ś go nie przejechać, to był(a)byś współwinny(a).
                                    • g0sc Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 07.03.13, 10:13
                                      Rowerzystę przed samym sobą. Może nie jest świadomy, że nie włączył świateł i jadąc "po ciemku" sprowadza na siebie i innych bezpośrednie niebezpieczeństwo? Kierowcom też się to zdarza.
                                      • jureek Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 07.03.13, 11:47
                                        g0sc napisał(a):

                                        > Rowerzystę przed samym sobą. Może nie jest świadomy, że nie włączył świateł i j
                                        > adąc "po ciemku" sprowadza na siebie i innych bezpośrednie niebezpieczeństwo? K
                                        > ierowcom też się to zdarza.

                                        Niech Ci będzie, że twoim celem jest ostrzeganie, a nie pouczanie, chociaż Twoje poprzednie wyznanie, że lubisz to robić, nie bardzo na to wskazuje.
                                        Mam tylko nadzieję, że nie trąbisz tak, że obtrąbiony się wystraszy i ostrzeżenie spowoduje sytuację bardziej niebezpieczną niż gdyby ostrzeżenia nie było.
                                        Jura
                                    • sszota3 Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 07.03.13, 10:26
                                      jureek napisał:

                                      > g0sc napisał(a):
                                      > > Rowerzysta w nocy na ulicy bez świateł to bezpośrednie niebezpieczeństwo,
                                      > co na pisałem w innym poście.
                                      >
                                      > Sygnału dźwiękowego można użyć w celu ostrzeżenia przed bezpośrednim niebezpiec
                                      > zeństwem. Kogo ostrzegałeś przed nieoświetlonym rowerzystą?
                                      > Jura
                                      ==================
                                      Dodajmy, że kierowca trąbiący na rowerzystę zwiększa swą szansę na potrącenie człowieka i długie włóczenie się po komisariatach, prokuraturach, sądach.
                                      Nawet jak zostanie uznany za niewinnego to "wyjaśnianie spraw" trochę potrwa i nerwów zje.
                                      Jest duża szansa że "obtrąbiony" rowerzysta uskoczy w bok, prosto pod koła, albo się zacznie oglądać za siebie, co również sprzyja wyjeżdżaniu bardziej ku środkowi jezdni.
                                      Tak czy owak trąbienie w celu pouczania ładne nie jest.
                                      Podobnie kierowcy którzy zastawiają chodnik tak że przejść się nie da, nie będą zachwyceni gdy ktoś zechce ich "pouczać" poprzez rysowanie lakieru gwoździem.
                                      Zostawmy karanie źle jeżdżących rowerzystów i źle parkujących kierowców powołanym służbom czyli policji i straży miejskiej.
                                • toxicwaltz Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 08.03.13, 11:54
                                  > W drugą stronę nie ma inwektyw? Czy w stosunku do rowerzystów nie padają słowa
                                  > typu dzieciaku,

                                  Padają gorsze: pedalarz, ekoterrysta itp. itd.
                              • Gość: marder Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 14:21
                                Spokojnie. Ochłoń. Wolisz samochód? ok. Tylko wyprzedzaj mnie zmieniając pas i zostawiaj na światłach miejsce z prawej, żebym mógł Ciebie ominąć. Co do potu: latem bywa gorąco, ale na bajku mam wiaterek (choćby własny na skutek ruchu), parę lat temu wracaliśmy z działki, nawaliła klima w wózku, o k...wa było jak w saunie. Co do wydajności: różne są organizmy, oczywistością jest, że facet z nadwagą będzie miał dużo większe problemy niż gość trzymający linie, ale kondycja jest cechą nabytą, a nie wrodzoną. Co do inwektyw, to wiele razy już miałem wątpliwą przyjemność dowiedzieć się jak bardzo jestem opóźniony w rozwoju itp. Widać jak brakuje siły argumentów pozostają argumenty siły - po obu stronach.
                              • toxicwaltz Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 08.03.13, 11:52
                                >Niech rowerzyści jeżdżą, nawet przez cały rok, jak lubią - bardz
                                > o proszę, byle zgodnie z przepisami, a co najmniej z głową.

                                Tego samego oczekuję od kierowców, ale bardzo często trudno się tego doczekać.

                                > Jeżeli ktoś jeździ i si
                                > ę nie poci - gratuluję organizmu, który przy 25-30 stopniach w lecie na słońcu
                                > się nie poci

                                W samochodzie się nie spocisz przy takiej temperaturze? Spocisz się. Postoi trochę na słońcu, to w środku tak się nagrzeje, że musisz się spocić nawet, jak masz klimę, chyba że włączysz najpierw klimę na parę minut. Spocisz sie pewnie także wtedy, gdy będziesz szedł do samochodu. Najmniej się zapewne spocisz klimatyzowanym autobusie/tramwaju z włączoną klimatyzacją.

                                Używasz granicznych wartości przy argumentach. Ile mamy w Polsce dni z temperaturą ponad 25 stopni? W Polsce północnej może ze 2-3 tygodnie. Większość dni ma temperaturę przyjazną do jazdy rowerem.
                          • ulcus.rodens Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 06.03.13, 16:39
                            Taki mały trick od człowieka, który ma już 27 lat doświadczenia na tym padole - podłapałem go od pewnego starego trapera: jeśli założysz mniej ubrań, to będzie Ci mniej gorąco i mniej się spocisz.
                            • Gość: vbn Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.13, 08:39
                              ... a jak złamiesz nogi to biegaj na rękach
                              • toxicwaltz Co ma piernik do wiatraka? 08.03.13, 11:59
                                Nie ma jak argument z rzyci wzięty.
                            • Gość: makowiec Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? IP: *.static.icpnet.pl 07.03.13, 11:27
                              oj niektórzy się pocą - mój kolega z pracy właśnie je śniadanie, popija "gorącym kubkiem", sapie i jest cały spocony i czerwony (ogólnie mało apetyczne) - ja po przejechaniu 15 km na rowerze jestem świeższy niż on po śniadaniu
                • Gość: marder Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.13, 17:27
                  coś w tym jest. Myślę że tacy ludzie są potwierzdeniem tezy artykułu.
              • Gość: marder Re: Nie rozumiesz artykułu. IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.13, 17:25
                Codziennie mam inne doświadczenia. Najbadziej spodobał mi się argument o spóźnianiu. Właśnie dlatego przesiadłem się w 2007 na rower. Cholerne korki, brak możliwości oceny czasu dojazdu. Udało mi się w lipcu 2007 utknąć na ponad 3 godziny w korku na trasie która powinienem pokonać w mniej niż pół godziny. Straciłem klienta i kupe kasy. I dlatego jeżdżę rowerem (na motor nie wsiądę, 2x wywinełem się, więc pas). Twoi znajomi, co nie jest dziwne, są podobni do Ciebie. Zmęczenie? Jeśli jadę spokojnie do 30km/h to w zasadzie nie odczuwam go przez przynajmniej 50 km. Komfort - co kto lubi, ja lubię ruch, więc siedzienie na trasie nawet w wygodnym fotelu nie jest dla mnie przyjemne. Bolący tyłek? klasyka, sygnał o przejechaniu 30 km ;-) Czysty i pachnący? Jeśli wyjechałem czysty w czytych ciuchach i jadę spokojnie, to nie pachnę gorzej niż ty. Jeśli śpieszyłem się, to oczywiście masz rację, ale latem ty pachniesz tak samo po wyjściu z piekarnika jakim jest samochód - ok. masz klimę, odpalasz gablotę i po 5-10 minutach jak klima ochłodzi wnętrze dopiero wsiadasz :-D - zrobiłeś tak choć raz? Przy okazji: mam 47 lat, pozycję zawodową, rodzinę, a samochodem na codzień jeździ żona - pod prąd korków.
                • Gość: Arek Re: Nie rozumiesz artykułu. IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.13, 21:21
                  nigdy nie myślałem o argumencie czasowym, że na rowerze lepiej można ocenić czas przejazdu. muszę dołączyć to do moich zalet :)
                  ale też nie mogę nie zgodzić się że wiele zależy od odległości dojazdu.
                  mam do pracy 4 km samochodem, 3 km rowerem (bo jest skrót) samochodem jadę 13 minut. rowerem 15, licząc czas od drzwi do drzwi.
                  komunikacją miejską 40 minut. od drzwi do drzwi.
                  ale niestety należę do tej części społeczeństwa, biednego, robotniczego, które dokonuje kalkulacji ekonomicznej. dojazd do pracy samochodem jest tańszy niż bilet jednorazowy komunikacji.
                  jeśli stosuję kombinację roweru i samochodu to dojazdy są znacznie tańsze niż bilet miesięczny.
                  ot i podstawowy argument. teraz do listy argumentów dodam również czas.
                  i jest jeszcze to że tej zimy jeszcze nie chorowałem choć kilka razy trafiło się dojechać zupełnie przemoczonym.
                  • jureek Re: Nie rozumiesz artykułu. 06.03.13, 21:43
                    Gość portalu: Arek napisał(a):

                    > mam do pracy 4 km samochodem, 3 km rowerem (bo jest skrót)

                    A u mnie odwrotnie. Samochodem 35 km, a rowerem 44 km. Dlatego wybrałem kombinację komunikacji publicznej i roweru. Rower mogę zabrać do S-Bahny i w zależności od pogody i nastroju raz jadę więcej kolejką, a innym razem więcej rowerem.
                    Jura
                  • sszota3 Re: Nie rozumiesz artykułu. 07.03.13, 15:52
                    Gość portalu: Arek napisał(a):

                    > nigdy nie myślałem o argumencie czasowym, że na rowerze lepiej można ocenić cza
                    > s przejazdu. muszę dołączyć to do moich zalet :)
                    ------------------------------------------------------------
                    To powinien być też argument dla pracodawców - pracownik dojeżdżający na rowerze nie utknie w korku i jest statystycznie zdrowszy (bo bardziej zahartowany i wyćwiczony) niż przeciętny "samochodownik"
                    ============================================
                    > dojazd do pracy samochodem jest tańszy niż bilet jednorazowy komunikacji.
                    --------------------------------------------
                    Prawda ta jest połowiczna. My Polacy nie umiemy liczyć. Liczymy koszt przejazdu autem jako koszt paliwa. Czyli uwzględniamy tylko część kosztów.
                    Przeliczanie jest dla nas rzeczą wstydliwą nie tak jak u Holendrów, Żydów, Niemców.
                    Jak otworzy się niemiecki katalog samochodowy to tam mamy wyliczone średnie koszty kilometra przejechanego danym modelem, z rozbiciem na przebieg roczny X i 2X
                    Wiadomo że im więcej przejeżdża się w ciągu roku tym tanie wyjdzie przeciętny kilometr, choć więcej za przejazdy zapłacimy.
                    Niemieckie wyliczenia uwzględniają
                    -paliwo
                    -koszty serwisowe+ obowiązkowe przeglądy
                    -koszty ubezpieczenia
                    - i zupełnie u nas nie zauważany składnik - amortyzacja auta.
                    ---------------------
                    Jak się autem przejedzie w ciągu roku 100 kilometrów to koszt wyjdzie z 20zł za kilometr :)

                • g0sc Re: Nie rozumiesz artykułu. 07.03.13, 07:49
                  Cieszę się, że masz inne doświadczenia niż ja. Gratuluję wieku, pozycji zawodowej i rodziny. Niech rower dobrze Ci służy :)
              • Gość: Boddoxx Re: Nie rozumiesz artykułu. IP: 194.8.126.* 08.03.13, 09:48
                > Możesz oczywiście przekonywać ludzi, że jazda na rowerze nie męczy, że się nie
                > spocisz, nie spóźnisz, nie będzie Cię bolał zadek, będziesz czysty i pachnący -
                > ale wystarczy raz wsiąść na rower i przyjechać nim do pracy żeby obalić tą teo
                > rię i przeprosić się z samochodem :)

                Wszystko zależy od tempa jazdy i jej czasu trwania. Dojeżdżałem do pracy rowerem kilka lat, gdy o temacie dojazdu do pracy rowerem się jeszcze nie mówiło, gdy często zadawano mi pytanie "Nie stać cię na samochód, że jeździsz rowerem?".

                Nie pociłem się, gdyż nie jechałem szybko. Jechałem w takim tempie, żeby się nie spocić. Nie spóźniłem się nigdy do pracy, gdyż wiedziałem, ile czasu mi zajmie przejechanie tych 5km. Zadek mnie nie bolał, gdyż nie boli po 20min jazdy na wygodnym siedzeniu. Do pracy przyjeżdżałem czysty, niespocony.

                Jeszcze raz powtarzam, chcę po prostu obalić pewne mity. Jak ktoś wsiada na rower i jedzie nim od razu do pracy po dłuższej przerwie w jeździe na rowerzem, to jeśli nie zna swojego tempa, przy którym się nie spoci, to prawie na pewno się spoci. Może także się spóźnić, jeśli nie wie, ile czasu zajmie dojazd, ale to dotyczy dojazdy dowolnym środkiem lokomocji; może nawet bardziej dotyczy to samochodu, gdyż samochodem trudno jest ominąć korek, a rowerem sobie zawsze poradzę.

                > Wszyscy podają te same argumenty - komfort,
                > wygoda, szybkość są na pierwszym miejscu.

                Dla mnie zrozumiałe powody. Jak ktoś z różnych powodów nie chce jechać rowerem, to przecież jego sprawa. Wiadomo, że samochód daje większy komfort i z reguły większą szybkość dojazdu (chociaż niekoniecznie przy korkach) niż rowerem. To jest oczywiste.

                Ja po prostu lubię jeździć rowerem, ale dla mnie jest oczywiste, że nie każdy musi podzielać moje zamiłowania. Inny lubi jeździć samochodem, inny chodzić pieszo (co też lubię, w sobotę idę na rajd pieszy).

                Jeszcze raz powtarzam, powielasz stereotypy, których wiele narosło na temat rowerów i rowerzystów.
                • sszota3 Re: Nie rozumiesz artykułu. 08.03.13, 15:26
                  Gość portalu: Boddoxx napisał(a):
                  >
                  > Dojeżdżałem do pracy rowerem kilka lat, gdy o temacie dojazdu do pracy rowerem się jeszcze nie mówiło, gdy
                  > często zadawano mi pytanie "Nie stać cię na samochód, że jeździsz rowerem?".
                  --------------------------------------------------
                  Fajnie to ująłeś, i też potwierdzam Twoją obserwację. Rowerem do pracy kilka, kilkanaście lat temu nie wypadało jeździć. Obecnie jest lepiej (dużo lepiej, nieco lepiej czy trochę lepiej to już kwestia dyskusyjna)
                  Na pewno wiele nas dzieli od Holandii gdzie jazda na rowerze jest oczywistością.


      • Gość: erg Dlaczego zdjęcie z Rzeszowa ? IP: *.ostnet.pl 06.03.13, 20:49
        Artykuł o Opolu ilustruje zdjęcie rynku rzeszowskiego. Niechlujstwo czy lenistwo.?
        • Gość: Boddoxx Pewnie wszędzie są takie same, uniwersalne IP: 194.8.126.* 08.03.13, 12:19
          problemy.
    • rilian michale! 01.03.13, 09:36
      zazwyczaj czytam Twe teksty z wielką przyjemnością, ale tym razem lekko pojechałeś w zakończeniu: czy naprawdę uważasz, że np. nasi studenci spoza Opola są "w pewien sposób spętani, mało odważni, skrępowani"? moje doświadczenia są dokładnie odwrotne... jako laikowi wydaje mi się, że trzeba mieć jaja, żeby opuścić domek z darmowym żarciem i ruszyć gdzieś w kraj na studia...

      wymiana, która się dokonywała i dokonuje w tym wypadku, wiele mówi, owszem, na temat miejsca, w którym się studiuje - czy chce zatrzymać swoich absolwentów? drenaż nie następuje w momencie naboru, "zabierającego" nam wybitnych, ale w chwili rozdania dyplomów i tłoku na dworcach.

      choć owszem, czasem można być "spętanym, mało odważnym, skrępowanym" stając twarzą w twarz z lokalnymi rasizmami, uprzedzeniami, schematyzmem i stereotypami. zwłaszcza będąc osobą z zewnątrz.
      • eliot_rosewater Re: michale! 01.03.13, 10:45
        rilian napisał:
        czy naprawdę uważasz, że np. nasi studenci spoza Opola są "w pewien sposób spętani, mało odważni, skrępowani"? moje doświadczenia są dokładnie odwrotne... jako laikowi wydaje mi się, że trzeba mieć jaja, żeby opuścić domek z darmowym żarciem i ruszyć gdzieś w kraj na studia...

        Też zwróciłem uwagę na ten akapit. Dodatkowo zastanawia mnie, na jakiej podstawie autor twierdzi że tylko rodzima młodzież jest tak bezkompromisowa, odważna i nieprzejmująca się tym, co ludzie powiedzą. Jak dla mnie jest co cecha przynależna do wieku a nie miejsca.
        Znam co najmniej kilka osób (sam jestem jedną z nich) które pojawiły się na Opolszczyźnie tylko dlatego, że wśród bezkompromisowej i odważnej rodzimej młodzieży zabrakło osób ze stosownym wykształceniem i doświadczeniem. A może po prostu rodzima młodzież wybrała sortowanie cebulek czy zrywanie papryki w Holandii. ;)
    • Gość: Alert Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.13, 11:06
      Po pierwsze artykuł wydumany, a socjolog moim zdaniem nie jest obiektywny.
      Dlaczego studenci nie jeżdżą rowerami? Wystarczy ich spytać! To najprostsze rozwiązanie po co jakieś głupawe teorie, jak można poznać fakty? Ja pytałem, i najczęściej odpowiedz była prosta:

      - bo jest zimno (5 miesięcy w roku), bo pada deszcz i jest błoto (2-3 miesiące), bo mają mało czasu na przejazd między zajęciami.

      Jak jest ciepło, wychodzi słońce, wtedy także pojawiają się rowerzyści - to banalnie proste i oczywiste. Ja do pracy mam 3 kilometry, uwielbiam jeździć rowerem ale jak jest ciepło i nie pada deszcz, ale jak mam jechać gdzieś na czas, załatwić kilka spraw na mieście, potrzebuję mięć ze sobą komputer, dokumenty, a w drodze powrotnej zrobić zakupy to czy wybiorę rower? Nie bo jest do tego celu zupełnie niepraktyczny. Niektórzy ludzie tej oczywistej prawdy nie przyjmują, a wysnuwają idiotyczne tezy o polskim rozwarstwieniu społecznym :-) No i to przekonanie, że w mieście nie pomieszczą się samochody. Trzeba zrobić odpowiednie parkingi blisko centrum, piętrowe i podziemne - tak jest właśnie na zachodzie, w Hamburgu w centrum co drugi większy budynek ma podziemny parking, w Paryżu to samo a u nas tylko Solaris i Szara Willa (ale go nie udostępnia)! Opole to małe miasteczko, to tych parkingów potrzeba nie tak dużo. Oczywiście ścieżki rowerowe także są potrzebne, ale trzeba je także utrzymywać! W zimie zalega na nich śnieg i nikt go nie usuwa! Konieczne moim zdaniem są opłaty od rowerzystów na te cele. Jest podatek od psa to i może być od roweru (np. 100 zł/ rocznie). Wtedy będą pieniądze na nowe ścieżki i ich całoroczne utrzymanie (w Szwecji ścieżki są osobno oświetlone, a czasem nawet podgrzewane!).

      Podsumowując:
      -musimy zmienić klimat albo namówić ludzi żeby jeździli w mrozie i deszczu do pracy,
      - namówić staruszków i małe dzieci, że rower to zdrowie i nawet jak mają problemu z ustaniem na nogach (ludzie starsi) to jazda rowerem jest lepsza bo ekologiczna
      - odśnieżać ścieżki które już istnieją - no chyba, że nie ma takiej potrzeby bo i takt nikt podczas opadów śniegu nie dyma na rowerze.
      • jureek Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 11:37
        Naprawdę uważasz, że to kwestia klimatu, a nie kulturowa?
        W Holandii jest aż tak dużo cieplej niż u nas? Tylko dziwne, dlaczego ich narodowym sportem jest jazda na łyżwach po zamarzniętych kanałach. Skoro tam taki ciepły klimat, to skąd te zamarznięte kanały.

        www.youtube.com/watch?v=ZMv3OB6XHvQ
        www.youtube.com/watch?v=2rETLfzQrIw
        • Gość: Alert Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.13, 16:36
          Uważam, że rower jest absolutnie niepraktyczny w tych zastosowaniach. Ja lubię nim jeździć dla relaksu, po pracy, w terenie, na świeżym powietrzu albo nawet do miasta ale jak się nie spieszę i jest ładna pogoda, zjeść lody, pogadać z przyjaciółmi. Jednym słowem dla rekreacji. I nie dlatego, że zdaniem tego pseudo-psychologa, że się wstydzę, albo aspiruję (kompletny bzdury, w dodatku wyssane z palca, brak na te tezy jakichkolwiek dowodów poza - przeczuciem pana "nałkofca").

          Po prostu na co dzień nie mam najmniejszej ochoty być uwalonym błotem, zmarzniętym na kość, przemoczonym, albo spoconym i zziajanym kolesiem dymającym na rowerze. Chcę pachnieć, czuć się komfortowo, być niezmęczonym i mobilnym. Powiem jeszcze tyle, że przecież poruszanie się na rolkach czy wrotkach też jest szybsze niż pieszo ale jakoś tego się nie promuje jako alternatywy. Ale wielu ludziom odbiera zdrowy rozum jak mówią o rowerach i ich zaletach. W praktyce to jest środek lokomocji, który okresowo może być używany jako uzupełnienie ale nigdy nie jako alternatywa dla samochodów czy sprawnej komunikacji miejskiej!
          • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 194.8.126.* 01.03.13, 17:57
            > Uważam, że rower jest absolutnie niepraktyczny w tych zastosowaniach.

            Rower jest bardzo praktyczny jako środek lokomocji do pracy, ale pod warunkiem, że nie nie ozjedziesz czymś obładowany, przy czym przewiezienie laptopa nie oznacza obładowania, a sa specjalne sakwy na laptopy.

            > Po prostu na co dzień nie mam najmniejszej ochoty być uwalonym błotem, zmarznię
            > tym na kość, przemoczonym, albo spoconym i zziajanym kolesiem dymającym na rowe
            > rze.

            Kiedyś jedziłem rowerem cały rok do pracy. Nigdy nie byłem
            -uwalony błotem - dojazd do pracy to nie wyścig przełajowy, jeździ się ulica
            -zmarzniętym na kość - na rower trzeba ubrać się cieniej niż gdybyś szedł piechot, a i tak będzie ciepło; ja jeździłem także zima
            -przemoczonym - nigdy nie przemokłem, a dojeżdżałem także w deszczu. Kurtka przeciwdeszczowa załatwia sprawę.
            -spoconym i zziajanym - dojazd do pracy to nie wyścig. Jeździłem powoli, nie pociłem się, nie byłem zziajany; do takiego stanu doprowadzam się tylko podczas przejażdżek rekreacyjnych;
            -zmęczonym - dojazd na rowerze dotlenił mój organizm, czułem się zawsze świeżo; dziś, gdy dojeżdżam samochodem ze względu na zbyt duża odległość, robię rundkę pieszo wokół biurowca, żeby choć trochę się dotlenić i nie czuć się taki zamulony po samochodzie.

            > W praktyce to jest śr
            > odek lokomocji, który okresowo może być używany jako uzupełnienie ale nigdy nie
            > jako alternatywa dla samochodów czy sprawnej komunikacji miejskiej!

            Może być używany jako całoroczna alternatywa (przykład wielu miast w Europie to pokazuje), ale ma swoje spore ograniczenia i dlatego nie dla wszystkich może taka alternatywę stanowić. Nawer w zroweryzowanych krajach jak Dania czy Holandia samochód ma większy udział w transporcie niż rower, ale nasze polskie 1-2% udziału roweru w systemie transportowym to bardzo niski wskaźnik.
            • alanta1 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 02.03.13, 15:53
              Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

              > sa specjalne sakwy na laptopy

              No cóż, mój zaprzyjaźniony informatyk zabronił mi wozić lapka przytroczonego do roweru - za duże ryzyko uszkodzenia dysku.

              > Nigdy nie byłem uwalony błotem - dojazd do pracy to nie wyścig przełajowy, jeździ się ulica

              To ciekawe czemu moje auto jest ciągle uwalone błotem. Też ulicami jeżdżę :P

              > Kurtka przeciwdeszczowa załatwia sprawę.

              Tia, szczególnie jak się w okularach jeździ...
              • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 194.8.126.* 04.03.13, 11:07
                > No cóż, mój zaprzyjaźniony informatyk zabronił mi wozić lapka przytroczonego do
                > roweru - za duże ryzyko uszkodzenia dysku.

                W mojej firmie - branża IT - ludzie jeżdżą z laptopami rowerami. Współczesne dyski mają dużą wytrzymałość, poza tym jadąc z laptopem jeżdzi się po prostu ostrożniej na krawężnikach.

                > > Nigdy nie byłem uwalony błotem - dojazd do pracy to nie wyścig przełajowy
                > , jeździ się ulica
                >
                > To ciekawe czemu moje auto jest ciągle uwalone błotem. Też ulicami jeżdżę :P

                Ja też jeżdżę rowerem ulicami, ale nigdy nie uwaliłem się błotem. Buty też są zawsze czyste.

                > > Kurtka przeciwdeszczowa załatwia sprawę.
                >
                > Tia, szczególnie jak się w okularach jeździ...

                Też noszę okulary, a w deszczu jeździłem. Nie było problemu. Wiadomo, że trzeba jechać ostrożniej.

                PS. Żeby nie było, niech każdy jeździ, czym chce. Chcę jednak zburzyć pewne stereotypy rozpowszechniane z reguły przez ludzi, którzy na rower wsiadają dwa razy do roku lub rzadziej.
                • alanta1 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 22:39
                  Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

                  > poza tym jadąc z laptopem jeżdzi się po prostu ostrożniej na krawężnikach

                  A jak się można jeździć ostrożniej po kocich łbach i krzywych chodnikach? Wiozłam kiedyś rowerem truskawki, zrobiła się z nich zupa, wolę nie sprawdzać co by z dysku zostało ;)

                  > Ja też jeżdżę rowerem ulicami, ale nigdy nie uwaliłem się błotem

                  Widać nie jeździsz jednak w deszczu i śniegu

                  > Też noszę okulary, a w deszczu jeździłem. Nie było problemu

                  rozumiem, ze masz wycieraczki na szkłach :)

                  > ludzi, którzy na rower wsiadają dwa razy do roku lub rzadziej

                  jeżdżę od wiosny do jesieni, przynajmniej 2-3 razy w tygodniu, jeśli tylko nie muszę taszczyć ciężarów. W weekendy i wakacje całą rodziną. Rower jest fajny, dzięki niemu trzymam sylwetkę i formę, ale widzę jego wady i auto nadal jest dla mnie głównym środkiem transportu
                  • jureek Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 23:23
                    alanta1 napisała:

                    > jeżdżę od wiosny do jesieni, przynajmniej 2-3 razy w tygodniu, jeśli tylko nie
                    > muszę taszczyć ciężarów. W weekendy i wakacje całą rodziną. Rower jest fajny, d
                    > zięki niemu trzymam sylwetkę i formę, ale widzę jego wady i auto nadal jest dla
                    > mnie głównym środkiem transportu

                    Jak najbardziej akceptuję Twój wybór, nie uważam jednak, że Twoja recepta jest receptą uniwersalną. Po prostu ludzie są różni i różnych wyborów dokonują.
                    Ja lubię rower i rekreacyjnie, i użytkowo, już dobrych parę lat żyję bez auta i wręcz czuję się bez niego bardziej wolny i mniej zestresowany, niż kiedy auto miałem. Odpada stres związany z szukaniem miejsca parkingowego, stres stania w korku na autostradzie i nieprzewidywalność, ile dzisiaj się spóźnię. Nie muszę zawracać sobie głowy jakimś myciem auta, odkurzaniem, wymianami oleju, przeglądami technicznymi itd. Jak już koniecznie potrzebuję samochodu, to biorę sobie z wypożyczalni. Zakupy rowerem nie są dla mnie żadnym problemem. Zastanawiałem się kiedyś, czy nie sprawić sobie przyczepki do roweru na duże zakupy, ale w końcu zrezygnowałem. Gdy pracodawca wysyłał mnie w delegację do naszego biura w Kolonii, bez problemów mogłem rozliczyć dodatkową opłatę za przewóz roweru w IC. I tak pracodawca na tym skorzystał, bo nie potrzebowałem już na miejscu taksówki na przejazdy do naszego biura i potem do hotelu. Laptopa tak jak i Ty też nie przewożę w sakwach rowerowych, tylko w plecaku i dysk twardy działa, jak należy.
                    Jura

                    P.S. Miałem przedwczoraj parę spraw do załatwienia w Opolu i okolicach, więc trochę nabiłem kilometrów rowerem, przy pięknej zresztą pogodzie. Niestety, o ile zawsze chwalę opolskich kierowców, to w sobotę było bardzo nieciekawie. Najpierw między Kępą i Luboszycami musiałem uciekać w trawę, bo jakiemuś debilowi jadącemu z przeciwka zachciało się wyprzedzać nie bacząc na to, że nie ma miejsca na taki manewr. A potem już w mieście, na Ozimskiej kolejny debil wyprzedził mnie tylko po to, żeby zaraz potem tuż przed nosem wjechać na parking koło Opolanina, musiałem ostro hamować, by nie wjechać mu w bok. Może to przez to, że po zimie kierowcy odzwyczaili się od obecności rowerzystów na ulicach?
                    • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 05.03.13, 09:28
                      jureek napisał:

                      > P.S. Miałem przedwczoraj parę spraw do załatwienia w Opolu i okolicach, więc tr
                      > ochę nabiłem kilometrów rowerem, przy pięknej zresztą pogodzie. Niestety, o ile
                      > zawsze chwalę opolskich kierowców, to w sobotę było bardzo nieciekawie. Najpie
                      > rw między Kępą i Luboszycami musiałem uciekać w trawę, bo jakiemuś debilowi jad
                      > ącemu z przeciwka zachciało się wyprzedzać nie bacząc na to, że nie ma miejsca
                      > na taki manewr. A potem już w mieście, na Ozimskiej kolejny debil wyprzedził mn
                      > ie tylko po to, żeby zaraz potem tuż przed nosem wjechać na parking koło Opolan
                      > ina, musiałem ostro hamować, by nie wjechać mu w bok. Może to przez to, że po z
                      > imie kierowcy odzwyczaili się od obecności rowerzystów na ulicach?

                      To ciekawa obserwacja. Ja w sobotę korzystając z ładnej pogody poszedłem na dłuższy (prawie 3h) spacer i spotkałem całkiem sporo rowerzystów, ale tych jadących jezdnią było jak na lekarstwo. Zdecydowana większość pomykała chodnikami między pieszymi.
                      • toxicwaltz Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 05.03.13, 16:30
                        > Ja w sobotę korzystając z ładnej pogody poszedłem na dłu
                        > ższy (prawie 3h) spacer i spotkałem całkiem sporo rowerzystów, ale tych jadącyc
                        > h jezdnią było jak na lekarstwo. Zdecydowana większość pomykała chodnikami międ
                        > zy pieszymi.

                        Niestety, to smutna prawda. Wielu rowerzystów jeździ po chodnikch nawet przy bocznych ulicach o niewielkim ruchu.
                        • sokratovicz Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 05.03.13, 18:19
                          niestety...
                          ja jeżdżę ulicami, bo lubię tę adrenalinkę na drodze wśród polskich kierowców (obserwacja: coraz bardziej cywilizowani i kulturalni). ale nie ma tygodnia, by jakiś gieroj w puszce na kółkach bez uzasadnionej przyczyny na mnie nie trąbił. zaczynam się uodparniać na takie sygnały. pewnie pewnego dnia tego pożałuję.
                          więc rozumiem jeżdżących po chodnikach, acz nie popieram.
                          • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 06.03.13, 08:00
                            Może trąbią nie bez przyczyny? Może nawet na mnie trafiasz - bardzo lubię trąbić na rowerzystów jadących obok drogi rowerowej czy bez świateł po ciemku :)
                            • sokratovicz Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 06.03.13, 16:03
                              hihi, pudło! ani jedno, ani drugie. dróg rowerowych w Opolu prawie nie ma, a po ciemku jeżdżę kiedy jeszcze / już smacznie śpisz.
                              a takie trąbienie to aby nie wykroczenie?
                              może kiedyś zgubię duże pudełko z gwoździami i pinezami, kiedy usłyszę za sobą trąbienie motofrustrata. ;-)
                            • sszota3 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 06.03.13, 17:19
                              g0sc napisał(a):
                              > Może trąbią nie bez przyczyny? Może nawet na mnie trafiasz - bardzo lubię trąbi
                              > ć na rowerzystów jadących obok drogi rowerowej czy bez świateł po ciemku :)
                              --------------------------------------------------------
                              Cóż słyszę? Zawsze Gość taki praworządny, trzymający się ściśle litery prawa (niczym uczony w piśmie czyli faryzeusz). A tu proszę, "wyszło szydło z wora".
                              "Bardzo lubię trąbić na rowerzystów"
                              Sygnału dźwiękowego używamy tylko w celu ostrzeżenie innego użytkownika drogi a nie w celu pouczenia. Od pouczania i karania jest policja.
                              • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 07.03.13, 07:45
                                sszota3 napisał:

                                > Cóż słyszę? Zawsze Gość taki praworządny, trzymający się ściśle litery prawa
                                > (niczym uczony w piśmie czyli faryzeusz). A tu proszę, "wyszło szydło z wora".
                                > "Bardzo lubię trąbić na rowerzystów"
                                > Sygnału dźwiękowego używamy tylko w celu ostrzeżenie innego użytkownika drogi
                                > a nie w celu pouczenia. Od pouczania i karania jest policja.

                                Art. 29. 1. Kierujący pojazdem może używać sygnału dźwiękowego lub świetlnego, w razie gdy zachodzi konieczność ostrzeżenia o niebezpieczeństwie.
                                2. Zabrania się: używania sygnału dźwiękowego na obszarze zabudowanym, chyba że jest to konieczne w związku z bezpośrednim niebezpieczeństwem;

                                Poruszanie się rowerem bez oświetlenia i/lub niewłaściwym pasem ruchu stwarza bezpośrednie niebezpieczeństwo dla siebie i innych użytkowników drogi. Tak samo trąbi się na kogoś jadącego pod prąd na rondzie czy autostradzie i mruga światłami kierowcy jadącemu bez oświetlenia, rowerzyści nie są tu w żaden sposób "wyróżnieni".

                                Przy okazji gratuluję, to już drugi raz gdy Cię spotykam nie łamałeś akurat przepisów. Przypominam tylko, że przez przejście dla pieszych z rowerem przechodzimy, a nie przebiegamy :) Zwłaszcza, że samochody stały, nie trzeba było było przed nimi uciekać.
                                • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 14:23
                                  Też trąbie na czarnych baranów. Może się wstydzą jazdy rowerem? Przejścia dla pieszych lubię pokonywac pieszo, ale często czuję się jak ostatni idiota, skoro wszyscy jadą a patrol policji po drugiej stronie ulicy ma to w nosie.
                                • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 194.8.126.* 08.03.13, 10:15
                                  Akurat jazda jezdnią obok ddr nie stwarza większego niebezpieczeństwa niż jazda jezdnią, gdy ddr nie ma.

                                  Czasami ddr są wyznaczane w sposób kuriozalny, np. w Grudziądzu na ul.Dworcowej wyznaczono ddr na zykłym chodniku przez postawienie kombinacji znaku C-13/C-16 odzielonych poziomą kreską. Chodnik przy tym jest bardzo nierówny, zastawiony samochodami, a przed każdym wyjazdem z posesji jest znak C-13a (co kilkadziesiąt metrów). W tym miejscu jeżdżę zawsze jezdnią, a policja na to nie reaguje (kiedyś mnie wyprzedzali). Dodam, że na Dworcowej nie ma dużego ruchu, to nie jest przelotowa ulica.
                                  • sszota3 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 08.03.13, 15:45
                                    Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

                                    > Akurat jazda jezdnią obok ddr nie stwarza większego niebezpieczeństwa niż jazda
                                    > jezdnią, gdy ddr nie ma.
                                    > Czasami ddr są wyznaczane w sposób kuriozalny, np. w Grudziądzu na ul.Dworcowej
                                    > wyznaczono ddr na zykłym chodniku przez postawienie kombinacji znaku C-13/C-16
                                    > odzielonych poziomą kreską. Chodnik przy tym jest bardzo nierówny, zastawiony
                                    > samochodami, a przed każdym wyjazdem z posesji jest znak C-13a (co kilkadziesią
                                    > t metrów). W tym miejscu jeżdżę zawsze jezdnią, a policja na to nie reaguje (ki
                                    > edyś mnie wyprzedzali). Dodam, że na Dworcowej nie ma dużego ruchu, to nie jest
                                    > przelotowa ulica.
                                    -----------------------------------------------
                                    W Opolu w podobny sposób wyznacza się ciągi pieszo-rowerowe, a to z tego względu że spora część opolskich rowerzystów trzyma się chodników wręcz kurczowo.
                                    Spora część ludzi zwyczajnie boi się jeździć rowerem po jezdni, choć ryzyko zrobienia sobie krzywdy na koślawym chodniku chyba nie jest mniejsze.
                                    Aby przestać się obawiać ulic, trzeba trochę na rowerze pojeździć i z ruchem się oswoić. Ale jak ma więcej jeździć ktoś kto się boi?
                                    Też mam wrażenie, że policja nas celowo nie zauważa. Bo po co mają kolarza zganiać z jezdni na chodnik (nazwany w tym miejscu "ciągiem pieszo-rowerowym"), a wystraszoną babcię jadącą chodnikiem zganiać na jezdnię?

                            • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 194.8.126.* 08.03.13, 10:06
                              Na mnie czasami też trąbią, chociaż jeżdżę po ddr, jak jest obok, a po ciemku jeżdżę oświetlony jak choinka. To chyba taki nawyk niektórych kierowców, żeby coś udowodnić rowerzystom. Niektórzy trąbią, bo rowerzysta na drodze jest. Niedawno tak zostałem obtrąbiony, bo kierowca nie mógł mnie wyprzedzić, gdyż z przeciwka był duży ruch. Obok jezdni nie bylo ddr.

                              Kiedyś zostałem także obtrąbiony, gdyz kierowca uważał, że po drugiej stronie ulicy jest ddr. Jest, ale oznakowanie jednaznacznie wskazuje, że jest tylko dla kierunku przeciwnego (brak znaku C-13 dla kierunku, w którym jechałem). Nie wszyscy kierowcy znają wystarczająco przepisy.
                              • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 11:25
                                Fakt. większość kierowców traktuje rowerzystów z pogardą, ale to się zmienia. Zaczełem zauważać w Warszawie, że jestem trakowany lepiej niż zmotoryzowany użytkownik drogi. Zdarza się uprzejme ustąpienie pierwszeństwa przejazdu, zdarzają się manewry wyprzedzania ze zmianą pasa. Sytuacja się poprawia. Niestety wciąż są idioci, którzy widząc rower muszą go wyprzedzić, nie ważne że to wąska uliczka z ograniczeniem do 30 (i tyle jadę), dwa czy trzy lata temu przy mokrej nawierzchni na takiej uliczce wyprzedził mnie idiota w jakimś starym pasacie, dosłownie chwile później znalazł miejsce parkingowe - równoległe, sprawnie zahamował i wyskoczył mi prosto pod koła. Rozmowa była ciekawa, a ubranko ze śladami koła musiał oddać do pralni, mordę też sobie rozwalił o mój kask. Zaproponowałem wezwanie patrolu policji skoro ma do mnie pretensje, ale wymiękł - byli świadkowie zdarzenia.
                                • sokratovicz Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 08.03.13, 16:17
                                  mnie tej zimy otrąbił jeden taki na ul. ks. Baldego. dla nieznających Opola: jest to krótka, wąska, brukowana uliczka na starym mieście, na której kończy się ddr wzdłuż Odry. jechałem środkiem, bo na poboczu tkwił zmrożony śnieg (ok. -10 st.C). zatrąbił, ja odruchowo zjechałem na ten śnieg i mię wyprzedził. potem utknął na skrzyżowaniu 20 metrów dalej. tam mu powiedziałem dosadnie, co myślę o takim trąbieniu i pojechałem dalej, a on tam został za mną i stał. :-)
                              • sszota3 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 08.03.13, 15:55
                                Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

                                > Na mnie czasami też trąbią, chociaż jeżdżę po ddr, jak jest obok, a po ciemku j
                                > eżdżę oświetlony jak choinka. To chyba taki nawyk niektórych kierowców, żeby co
                                > ś udowodnić rowerzystom. Niektórzy trąbią, bo rowerzysta na drodze jest. Niedaw
                                > no tak zostałem obtrąbiony, bo kierowca nie mógł mnie wyprzedzić, gdyż z przeci
                                > wka był duży ruch. Obok jezdni nie bylo ddr.
                                >
                                > Kiedyś zostałem także obtrąbiony, gdyz kierowca uważał, że po drugiej stronie u
                                > licy jest ddr. Jest, ale oznakowanie jednaznacznie wskazuje, że jest tylko dla
                                > kierunku przeciwnego (brak znaku C-13 dla kierunku, w którym jechałem). Nie wsz
                                > yscy kierowcy znają wystarczająco przepisy.
                                ================================
                                Podobny problem zauważył Stanisław Grzesiuk w "Pięć lat kacetu" Opowiadał tam, że
                                kapo w obozie nie uderzył więźnia "wyżartego", będącego w dobrej kondycji. Wyżywali się na "muzułmanach" czyli więźniach mocno wyniszczonych, wychudzonych którzy nie byli w stanie się "odgryźć".
                                Część mających kompleksy kierowców lubi się wyżyć na słabszych, niechronionych użytkownikach dróg. Mocniejszemu by się nie postawili bo przecież "boksera obrazić może każdy, ale nie każdy zdąży go przeprosić"
                                Niestety część rowerzystów też ma kompleksy i wyżywa się na pieszych, i za takich chamów zwyczajnie mi wstyd.
                    • alanta1 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 05.03.13, 14:51
                      jureek napisał:

                      > Jak najbardziej akceptuję Twój wybór, nie uważam jednak, że Twoja recepta jest
                      > receptą uniwersalną. Po prostu ludzie są różni i różnych wyborów dokonują.

                      No oczywiście, o tym cała dyskusja. Ale teksty, że rowerem klasa średnia nie jeździ bo ma kompleksy i aspiruje, to droga donikąd.

                      > Odpada stres związany z szukaniem miejsca parkingowego

                      Z tym akurat problemu nie mam :) Za to rowerem dochodzi stres wywołany przez durnych kierowców, miałam już poharataną skórę po spotkaniu z debilami.

                      > Nie muszę zawracać sobie głowy jakimś myciem auta, odkurzaniem, wymianami oleju, przeglądami technicznymi itd.

                      Nie myjesz roweru i nie dajesz go na przegląd? A fuj :P
                      Z autem mam nawet łatwiej, jadę na myjnie, a rower muszę wymyć sama ;)

                      > tylko w plecaku

                      próbowałam, mam zaraz mokre plecy

                      > Może to przez to, że po zimie kierowcy odzwyczaili się od obecności rowerzystów na ulicach?

                      To świadczy o tym, że jestem w większości, a Ty w mniejszości :D
                      • toxicwaltz Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 05.03.13, 16:33
                        > No oczywiście, o tym cała dyskusja. Ale teksty, że rowerem klasa średnia nie je
                        > ździ bo ma kompleksy i aspiruje, to droga donikąd.

                        W każdej grupie ludzi znajdą się tracy, którym będzie wstyd jeździć na rowerze. Innemu będzie wstyd, bo jedzie do pracy matizem lub tico. Inny wstydzi się nosić okulary.

                        > > tylko w plecaku
                        >
                        > próbowałam, mam zaraz mokre plecy

                        Nigdy nie mam plecaka na plecach, gdy jadę rowerem. Po 1000m jestem spocony. Mam sakwy.
                  • toxicwaltz Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 05.03.13, 16:28
                    > A jak się można jeździć ostrożniej po kocich łbach i krzywych chodnikach?

                    Którędy Ty jeździsz? Asfalt na ulicach jest z reguły w miarę równy.

                    > Widać nie jeździsz jednak w deszczu i śniegu

                    Jeżdżę, ale na asfalcie na jezdni nie ma błota, więc się nie utytłam w blocie. W deszczu nie jeżdżę po leśnych drogach.

                    > rozumiem, ze masz wycieraczki na szkłach :)

                    Nie, ale jadąc ostrożnie da się jechać.

                    > Rower jest fajny, d
                    > zięki niemu trzymam sylwetkę i formę, ale widzę jego wady i auto nadal jest dla
                    > mnie głównym środkiem transportu

                    Dla mnie aktualnie też z musu, gdyż mam dość daleko do pracy. Poza dojazdami do pracy nie jeżdżę samochodem, czasami co najwyżej taksówką.
                    • alanta1 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 05.03.13, 17:03
                      toxicwaltz napisał:

                      > Którędy Ty jeździsz? Asfalt na ulicach jest z reguły w miarę równy.

                      W centrum tak. Poza centrum asfaltu często nie ma.

                      > Jeżdżę, ale na asfalcie na jezdni nie ma błota, więc się nie utytłam w blocie.

                      W centrum. W mojej okolicy w życiu pługa śnieżnego ani wozu sprzątającego nie widziałam.
                      • Gość: Boddoxx Gdzie Ty mieszkasz? IP: 194.8.126.* 05.03.13, 17:51
                        Ja mieszkam w Grudziadzu, mieście porównywalnym z Opolem. U nas zdecydowana większość dróg jest wybrukowana (centrum) lub wyasfaltowana. Nawet zima lub po deszczu nie jestem ubłocony po jeździe rowerem. Gdybym wjechal na leśna drogę, to owszem, ale zima i po deszczu takich dróg unikam.
                    • jureek Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 05.03.13, 17:34
                      toxicwaltz napisał:

                      > > A jak się można jeździć ostrożniej po kocich łbach i krzywych chodnikach?
                      >
                      >
                      > Którędy Ty jeździsz? Asfalt na ulicach jest z reguły w miarę równy.

                      Jak jest asfalt, a nie kocie łby. A niestety w Opolu w centrum większość ulic nie ma asfaltu tylko bruk. Sam nieraz miałem ochotę pojechać chodnikiem właśnie ze względu na te opolskie kocie łby.
                      Jura
                      • Gość: Boddoxx Na bruku nie ma przecież błota. IP: 194.8.126.* 05.03.13, 17:49
                        W moim mieście większość uliczek w ścisłym centrum także jest wybrukowana, ale błota tam nie ma.
                        • jureek Re: Na bruku nie ma przecież błota. 05.03.13, 17:57
                          Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

                          > W moim mieście większość uliczek w ścisłym centrum także jest wybrukowana, ale
                          > błota tam nie ma.

                          A co ma błoto do tego, że laptop się wytrzęsie, albo z truskawek zrobi się papka?
                          Jura

                          P.S. Praktycznie nigdy po przyjeździe rowerem do pracy nie jestem bardziej ubłocony, niż gdybym przyszedł pieszo. Po prostu mój rower ma błotniki i nie wjeżdżam w kałuże pełnym pędem.
                          • Gość: Boddoxx Wiem, że nic nie ma. IP: 194.8.126.* 08.03.13, 10:10
                            Jeden z dyskutantów napisał(a), że nie jeździ rowerem, gdyż wychodzi z tego ublocony(a).
          • Gość: turysta Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 02.03.13, 23:54
            Gość portalu: Alert napisał(a):

            > Uważam, że rower jest absolutnie niepraktyczny w tych zastosowaniach. Ja lubię
            > nim jeździć dla relaksu, po pracy, w terenie, na świeżym powietrzu albo nawet d
            > o miasta ale jak się nie spieszę i jest ładna pogoda, zjeść lody, pogadać z prz
            > yjaciółmi. Jednym słowem dla rekreacji. I nie dlatego, że zdaniem tego pseudo-p
            > sychologa, że się wstydzę, albo aspiruję (kompletny bzdury, w dodatku wyssane z
            > palca, brak na te tezy jakichkolwiek dowodów poza - przeczuciem pana "nałkofca
            > ").

            A jednak apsirujesz.. to pierwsza mysl jaka mi sie nasunela, nie wiedzac, ze dalej bedziesz pisac, ze nie aspirujesz ;)

            > Po prostu na co dzień nie mam najmniejszej ochoty być uwalonym błotem, zmarznię
            > tym na kość, przemoczonym, albo spoconym i zziajanym kolesiem dymającym na rowe
            > rze. Chcę pachnieć, czuć się komfortowo, być niezmęczonym i mobilnym.

            stary.. mam dwa samochody pod domem, dziecko, prace biurowa.. z moja TZ wiekszosc spraw zalatwiamy rowerami, calorocznie, samochody zostaja na inne cele.. nie mamy problemow zapachowych i innych przez ciebie poruszanych.. wszystko jest kwestia ubioru, stylu jazdy, kondycji itp.. przykro mi to mowic, ale jestes nieco ograniczony mentalnie i po tym, co piszesz - tak, uwazam, ze probujesz aspirowac do klasy wyzszej.. alkoholik tez sie nie przyzna ze ma problem z alkoholem.. ja mam gdzies, jak mnie oceniaja inni, gdy wybieram rower zamiast samochodu.. bloto? deszczyk? mowi sie, ze zlej baletnicy.. ;)



          • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.13, 17:52
            Oj prawie rozumiesz. PRAWIE. Argumenty użyte przez Ciebie potwierdzają w moim rozumieniu argumnetację z artykułu. Oczywiście wnioski w nim zawarte są pewnym uproszczeniem. Umiesz znaleźć sporo argumentów, które wyjaśnieją dlaczego nie jeździsz rowerem do pracy i tyle. Rzecz tak naprawdę sprowadza się tylko do decyzji na tak lub na nie. Twoje argumenty? uwalony błotem: jak lubisz jeździć po kałużach... serio: strój + ochraniacze na obuwie; zmarznę - dobry dowcip, jeszcze mi się nie udało tego dokonać, owszem ręce i stopy czasami marzną, ale od czego jest wkład rozgrzewający? Przemoczony, też dobre, w pelerynie jestem okryty do połowy łydki, pod parasolem raczej nie. Spocony i zziejany? Ocho braki w kondycji. serio: bardziej męczy mnie godzina na zakupach w galerii handlowej z żonką niż godzina na rowerze, jeśli jadę spokojnie to problem zmęczenia czy potu nie istnieje. Mobilny: też dobre. Mobilny jestem ja na rowerze i to wysoko mobilny. W samochodzie w każdej chwili możesz zaliczyć postój w korku z dowolnej przyczyny, mnie to nie dotyczy, a jeśli chodzi o prędkość, to na bajku spokojnie trzymam 50km/h - dokładniej 48-52 tak mi wychodzi z przełożeń, ale wtedy rzecz jasna pocę się jak cholera.
        • alanta1 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 17:22
          jureek napisał:

          > Naprawdę uważasz, że to kwestia klimatu, a nie kulturowa?

          W moim przypadku tak. Nie lubię jeździć w deszczu ani śniegu, nie mam zamiaru jeździć zimą przetaczając rower przez zaspy i błoto pośniegowe. Do pracy muszę przyjechać świeża i pachnąca, w suchym niesportowym ubraniu. Zobacz o ile czystsze ulice mają na zachodzie :/

          Plasuję się gdzieś w okolicy klasy średniej, ale problemu z odbiorem społecznym roweru nie mam, więc mentalnie jestem w klasie wyższej? ;)
          • jureek Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 02.03.13, 09:00
            alanta1 napisała:

            > jureek napisał:
            >
            > > Naprawdę uważasz, że to kwestia klimatu, a nie kulturowa?
            >
            > W moim przypadku tak. Nie lubię jeździć w deszczu ani śniegu, nie mam zamiaru j
            > eździć zimą przetaczając rower przez zaspy i błoto pośniegowe. Do pracy muszę p
            > rzyjechać świeża i pachnąca, w suchym niesportowym ubraniu. Zobacz o ile czysts
            > ze ulice mają na zachodzie :/

            Mam rozumieć, że w Holandii mając taką samą pracę dojeżdżałabyś do niej rowerem, a w Polsce tego nie robisz, bo klimat gorszy i ulice brudniejsze?
            A swoją drogą, brudne ulice to sprawa bardziej klimatu, czy kulturowa?
            Jura
            • alanta1 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 02.03.13, 15:46
              jureek napisał:

              > Mam rozumieć, że w Holandii mając taką samą pracę dojeżdżałabyś do niej rowerem
              > , a w Polsce tego nie robisz, bo klimat gorszy i ulice brudniejsze?

              Nie. W Holandii też bym w paskudną pogodę nie jeździła.

              > A swoją drogą, brudne ulice to sprawa bardziej klimatu, czy kulturowa?

              No dobra, tu mnie trochę zagiąłeś. Ale to kwestia kultury i poziomu społeczeństwa, a nie osobistej :)
              • jureek Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 03.03.13, 11:04
                alanta1 napisała:

                > jureek napisał:
                >
                > > Mam rozumieć, że w Holandii mając taką samą pracę dojeżdżałabyś do niej r
                > owerem
                > > , a w Polsce tego nie robisz, bo klimat gorszy i ulice brudniejsze?
                >
                > Nie. W Holandii też bym w paskudną pogodę nie jeździła.

                A wielu Holendrów jeździ mimo paskudnej pogody, co widać na załączonych przeze mnie filmikach.
                Czyli to nie klimat jest głównym powodem takich różnic w korzystaniu z rowerów między Polską a na przykład Holandią.
                Jura
              • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 194.8.126.* 04.03.13, 11:10
                > Nie. W Holandii też bym w paskudną pogodę nie jeździła.

                Nikt Ci nie każe przecież. Rozumiem ludzi, którzy nie jeżdżą rowerem podczas deszczu, ale proszę także zrozumieć, że się da tak jeździć. To kwestia odpowiedniego przygotowania do jazdy.
      • cezner Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 12:32
        @Alert
        Pojedź sobie do Holandii i zobacz jak to tam wygląda.
        Tam mają lepszy klimat? Tam nawet mają gorszy klimat od Opola. Może i jest czasami kilka stopni cieplej, ale za to jest tam zdecydowanie wietrzniej. A deszcz pada tak samo.
        A mimo to wszyscy jeżdżą na rowerze.
        Tam normalny jest widok kogoś w garniturze, szpilkach i sukience na rowerze.
        U nas to nie przystoi.

        A z tym załatwianiem spraw na mieście, to sobie chyba jaja robisz???
        Samochodem będzie szybciej i wygodniej? No chyba, że jedziesz z Metalchemu :-)
        Zastanów się ile ci zajmie zaparkowanie, ile wyjazd z centrum i ile stanie w korku.
        A jeśli masz do załatwienia kilka urzędów w różnych miejsca to przecież to właśnie rower jest idealny.
        • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 12:55
          cezner napisał:

          > Pojedź sobie do Holandii i zobacz jak to tam wygląda.
          > A mimo to wszyscy jeżdżą na rowerze.
          > Tam normalny jest widok kogoś w garniturze, szpilkach i sukience na rowerze.
          I dlatego że tam jeżdżą to my też musimy? Hodować tulipany i palić trawkę też musimy?

          > U nas to nie przystoi.
          Jakiś dowód na poparcie tej teorii?

          > A z tym załatwianiem spraw na mieście, to sobie chyba jaja robisz???
          > Samochodem będzie szybciej i wygodniej? No chyba, że jedziesz z Metalchemu :-)
          > Zastanów się ile ci zajmie zaparkowanie, ile wyjazd z centrum i ile stanie w k
          > orku.
          > A jeśli masz do załatwienia kilka urzędów w różnych miejsca to przecież to właś
          > nie rower jest idealny.
          Zdecydowanie szybciej i wygodniej jest dojechać do centrum samochodem i załatwić parę spraw pieszo, niż targać rower z piwnicy, jechać do miasta, szukać miejsca, zapinać, odpinać, ubierać i zdejmować kask, spinać nogawki spodni żeby się nie wplątały w łańcuch. I to wszystko zakładając że jest ładna pogoda...
          • cezner Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 13:30
            @g0sc, czytaj tekst ze zrozumieniem. Przykład Holandii podałem w związku z tłumaczeniem, że na rowerach nie jeździmy bo klimat jest nieodpowiedni.
            A problem nie w klimacie a w głowach co niektórych.

            Nic nie musisz. Możesz śmiało jeździć samochodem, powiem więcej możesz sobie nawet czołg kupić i też nim możesz dojeżdżać. Jak Ci tylko pozwolą.

            Dowód na poparcie, że u nas nie przystoi? Stań w Opolu przez 10 i pooglądaj naszych rowerzystów a potem pojedź do Amsterdamu i przez te same 10 minut (w sumie wystarczy Ci jedna minuta) pooglądaj tamtych rowerzystów.

            Spinać nogawki spodni? W łańcuch się wkręcą?
            A znasz pojęcie roweru miejskiego? Chyba nie bardzo...
            Zapinanie i szukanie miejsc do zapięcia roweru? No rzeczywiście, to straszny problem. Samochód na pewno 10 razy szybciej zaparkujesz. I to dokładnie tam gdzie chcesz pójść.
            Zapięcie kasku? A o jakim kasku mówimy? Bo zazwyczaj zapięcie i odpięcie kasku rowerowego trwa kilka sekund.
            A zdarza Ci się w ogóle jazda rowerem? Czy to pojęcie jest czysto abstrakcyjne?




            • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 14:12
              cezner napisał:

              > Dowód na poparcie, że u nas nie przystoi? Stań w Opolu przez 10 i pooglądaj nas
              > zych rowerzystów a potem pojedź do Amsterdamu i przez te same 10 minut (w sumie
              > wystarczy Ci jedna minuta) pooglądaj tamtych rowerzystów.
              I to, że tam rowerzyści ubierają się inaczej niż u nas jest dowodem na to, że u nas nie przystoi? Z takim argumentem trudno dyskutować, dziękuję za rozmowę.

              > Spinać nogawki spodni? W łańcuch się wkręcą?
              > A znasz pojęcie roweru miejskiego? Chyba nie bardzo...
              Znaczy, że w garniturze mogę tylko na miejskim jeździć? Kurcze, będę musiał drugi rower kupić ... i więcej miejsca na przechowanie wygospodarować ...

              > Zapinanie i szukanie miejsc do zapięcia roweru? No rzeczywiście, to straszny problem.
              I później stoi rower przypięty na podjeździe dla inwalidów, albo leży przewrócony w poprzek chodnika ...

              > Samochód na pewno 10 razy szybciej zaparkujesz.
              10 razy to nie, ale na ogół szybciej.

              > I to dokładnie tam gdzie chcesz pójść.
              Dokładnie.

              > Zapięcie kasku? A o jakim kasku mówimy? Bo zazwyczaj zapięcie i odpięcie kasku
              > rowerowego trwa kilka sekund.
              Gratuluję dobrego kasku. Mój muszę założyć, odplątać tasiemki i zapiąć. Mniej niż 5 sekund jeszcze mi to nie zajęło. Oprócz roweru powinienem też zmienić kask, żeby spełnić wyśrubowane normy czasu zakładania? Odpinanie na szczęście trwa szybciej :) To napisz od razu jakiś model polecanej zielonej koszulki odblaskowej i ochraniaczy przeciw wodzie gdy jest mokro, tak żebym się nie ubrudził i spełnił normy czasu zakładania, bo teraz na pewno ich nie spełniam :D

              > A zdarza Ci się w ogóle jazda rowerem? Czy to pojęcie jest czysto abstrakcyjne?
              Zdarza mi się. I zachęcam, żebyś też kiedyś spróbował, a nie opierał się wyłącznie na propagandowej teorii :D
              • Gość: Boddoxx Zapomnij o kasku. Tylko przeszkadza. IP: 194.8.126.* 01.03.13, 18:09
              • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 23:29
                > Znaczy, że w garniturze mogę tylko na miejskim jeździć? Kurcze, będę musiał dru
                > gi rower kupić ...

                Taka bida z nedzą z ciebie, że na drugi rower nie zarobisz? A na auto jakoś cię stać. Kup o ten tysiąc tańsze, to na drugi rower wystarczy :-)

                > I później stoi rower przypięty na podjeździe dla inwalidów, albo leży przewróco
                > ny w poprzek chodnika ...

                Złej tanecznicy przseszkadza rąbek u spódnicy. Masz jeszcze inne durnowate teksty w zanadrzu?

                > 10 razy to nie, ale na ogół szybciej
                Chyba za szybko jeździsz. Jak sieuchowałes, że jeszcze cię na radar nei złapali i prawka nieodebrali?

                > Gratuluję dobrego kasku. Mój muszę założyć, odplątać tasiemki i zapiąć.
                Wnuczek ma najtrańszy kask na zatrzask, więc skąd wytrzasnąłeś takie badziewie na tasiemki?

                > Zdarza mi się. I zachęcam, żebyś też kiedyś spróbował, a nie opierał się wyłącz
                > nie na propagandowej teorii
                Za dużo kombinujesz. Przez wiele lat, dopóki zdrowie mi pozwalało, jeździłem rowerem codziennie, w każdą pogodę, po zaspach śnieżnych i po lodzie, w deszcz i upał. Rzadko kiedy miałem jakiś problem z mokrym lub pobrudzonym ubraniem, wiec nie bredź o propagandowych teoriach, a po prostu przjmij do wiadomości, ża jak się chce, to się da. Jak ci się nie chce, to nie wmawiaj innym, że się nie da.
                • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 07:45
                  > a po prostu przjmij do wiadomości, ża jak się chce, to się da. Jak ci się nie chce, to nie wmawiaj innym, że się nie da.

                  Ależ ja świetnie wiem, że jak się chce to się da. Zastanawia w takim razie dlaczego rowerzyści czują się tacy ciemiężeni i ograniczeni.
                  • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 09:15
                    > Zastanawia w takim razie dlaczego rowerzyści czują się tacy ciemiężeni i ograniczeni.

                    Masz kłopot z kompleksem klasy średniej i do tego mylisz skutek z przyczyną. Zapewne sam jesteś ograniczony. Rowerzyści to przeciętni, normalni ludzie i problem jest w tym ,żeby każdy mogł wsiąśc na rower, czując się dalej przeciętnym i normalnym, a nie pomiotłem zakompleksionych kierowców z klasy średniej.

                    Nikt tu nikogo nie ciemięży. Po prostu z powodu złych rozwiązań komunikacyjnych ludziom odechciewa się wsiadać na rower, chociaż powinni mieć taką możliwość tak samo, jak kierowcy samochodów.
                    • Gość: Kunal Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.adsl.inetia.pl 04.03.13, 09:33
                      Następny nawiedzony "ekspert" od kompleksów :-) A jakie ty masz kompleksy? Niższości najwyraźniej chyba tak. I jednocześnie kompleks zbawcy, megalomana itd. Cały wielki kompleks jesteś kolo i tyle :-)

                      "Po prostu z powodu złych rozwiązań komunikacyjnych
                      > ludziom odechciewa się wsiadać na rower, chociaż powinni mieć taką możliwość t
                      > ak samo, jak kierowcy samochodów." - przecież o tym właśnie mówimy, jakim trzeba być zaciemniały prymitywem aby bluzgać na ludzi od zakompleksionych średniaków a nie móc zrozumieć sedna wypowiedzi!
                      • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 10:15
                        > Następny nawiedzony "ekspert" od kompleksów :-) A jakie ty masz kompleksy?

                        No, to widzę początek licytacji na komplesy. Problem w tym, żeby żaden kompleks nie powodował niewłaściwych działań urzędników, a klasa średnia wyleczyła się z kompleksu roweru. Twoja "zakompleksiona" dyskusja tych problemów nie rozwiąże.

                        > trzeba być zaciemniały prymitywem aby bluzgać na ludzi od zakompleksionych śre
                        > dniaków a nie móc zrozumieć sedna wypowiedzi!

                        Problem w tym, że ja już dawno znam sedno odpowiedzi, a zakompleksione średniaki widzą we mnie zaciemniałego prymitywa, chociaż jest dokładnie na odwrót :-) Czas, by zakompleksiałe średniaki włączyły logiczne myślenie i przeczytały artykuł ze zrozumieniem.
                        • Gość: Alert Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.adsl.inetia.pl 04.03.13, 15:45
                          Kompleksy cały czas te rowerowe kompleksy - to da się leczyć, pracą własną nad sobą.

                          "Problem w tym, żeby żaden kompleks nie powodował niewłaściwych działań urzędników," - święte słowa (patrz: przykład nowej przeprawy przez Odrę)
                          - Ale tu nie o urzędników chodzi ale o rower i jego użytkowników. Jeśli tysiące Opolan zechcą jeździć na co dzień rowerami, to i urzędnicy to uwzględnią. Na razie wydaje się, że jest to jedynie hobby a nie masowa potrzeba. Popatrz trzeźwo: większość ludzi codziennie dojeżdżających do pracy w Opolu mieszka pod miastem lub często na jego drugim końcu. Niewielka liczba osób ma szczęscie pracować w pobliżu miejsca zamieszkania i dla nich jest to oczywista alternatywa. Śmiało niech korzystają, zaoszczędzą czas i pieniądze a i na zdrowie im wyjdzie. Reszta woli z powodów oczywistych samochód, a ci bogaci nawet autobus lub taksówkę itp. Ja jeżdżę autem bo musiałbym jechać dwoma autobusami jechać 30-45 minut, w dodatku 5 minut do przystanku, autem 8 minut (i taniej niż autobusem, wracam z pracy kiedy chcę a nie kiedy jest autobus itp.), rowerem porównywalnie jak autobusem (mieszkam dosłownie 600 m od granicy Opola). Pomijam w tym momencie inne aspekty (bagaż, pogoda, itp). Jeśli chodzi o drogę to mam ją dla roweru wręcz idealną bo mały ruch, (fakt masa dziur i kałuż) i czasem jak mam czas i tylko jadę sam i świeci słonko to wybieram rower, bo lubię nim jeździć. Ale to jest naprawdę okazjonalnie (do pracy oczywiście). I nie zmieni tego żadne biadolenie o ekologii i żałosne bredzenie o kompleksach klasy średniej. Jeżdżę autem bo to wygodne i to lubię, a nie dlatego że się wstydzę jeździć rowerem - to jest ta teza z artykułu która jest moim zdaniem błędna i nie poparta żadnymi badaniami (nic o nich nie ma w tym artykule, jak autor doszedł to tego wniosku?, chyba że to jego hipoteza, ale to teraz trzeba ją udowodnić, czego także nie ma w tym artykule).

                          Ludzie głosują nogami, to podstawa wolnych systemów ekonomicznych. Skoro jeżdżą samochodami to uważają to za korzystniejsze niż dojazd rowerem, tak samo jak ci co wybierają autobus. Naturalnie trzeba rozwijać infrastrukturę, ale Opole jest naprawdę nieduże (centrum) choć miejscami rozległe - peryferia, metalchem itp) i obecnie auto jest najskuteczniejszym wyborem (szybkość i komfort przemieszczania).

                          "Problem w tym, że ja już dawno znam sedno odpowiedzi" - i tu jest problem bo twoja diagnoza jest życzeniowa, wobec czego i twoje odpowiedzi są do niczego. Jesteś uprzedzony do niektórych form transportu, i to uprzedzenie uniemożliwia ci jasne rozumowanie.
                          • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 06.03.13, 15:49
                            > - Ale tu nie o urzędników chodzi ale o rower i jego użytkowników. Jeśli tysiąc
                            > e Opolan zechcą jeździć na co dzień rowerami, to i urzędnicy to uwzględnią.

                            Zupełnie niczego nie rozumiesz. Tu nie chodzi o to, czy urzędnicy w końcu zrobią łaskę rowerzystom, że zaczną o nich mysleć i działać. Chodzi o to, żeby urzędnicy rozwijali miasto prawidłowo, zachęcając mieszkańców do proekologicznych zachowań, a mieszkańcy ich działania docenią, wsiadając w razie możliwości na rowery.

                            > naprawdę okazjonalnie (do pracy oczywiście). I nie zmieni tego żadne biadoleni
                            > e o ekologii i żałosne bredzenie o kompleksach klasy średniej.

                            Wciąż uważasz, że jesteś jedynym przypadkiem, który istnieje w Opolu. Nikt tu nie biadoli i nie bredzi o ekologii i klasie średniej, a mowa jest o prawidłowym rozwoju miasta, w którym każdy ma pełny wybór, a nie wybór pomiędzy jednym autem a drugim, jak to jest obecnie. Sam twierdzisz, że wybierasz auto, bo w praktyce nie masz innego wyboru :-)

                            > e o ekologii i żałosne bredzenie o kompleksach klasy średniej. Jeżdżę autem bo
                            > to wygodne i to lubię, a nie dlatego że się wstydzę jeździć rowerem - to jest t
                            > a teza z artykułu która jest moim zdaniem błędna i nie poparta żadnymi badaniam

                            Na jakiej podstawie twierdzisz, że nie poparta? Że sam na nie nie natrafiłeś? Że samemu nie chciało ci się obserwować? Uważasz, że Polska i Opole są jakimś wyjątkiem w zachowaniu się ludzi na dorobku? Tio nie jest teza artykułu, a przypomnienie tego, co naukowcy już dawno temu zbadali. Przypominasz trochę św. Tomasza, który musiał pomacać, zanim uwierzył.

                            > Ludzie głosują nogami, to podstawa wolnych systemów ekonomicznych. Skoro jeżdżą
                            > samochodami to uważają to za korzystniejsze niż dojazd rowerem

                            Wciąz rżniesz głupa, za przeproszeniem albo logiczne myślenie najwyraźniej ci nie służy. Skoro nie ma mozliwości jeżdżenia rowerem, to po czym mają jeździć? Po nie istniejących ściezkach?

                            > "Problem w tym, że ja już dawno znam sedno odpowiedzi" - i tu jest problem bo t
                            > woja diagnoza jest życzeniowa

                            Napisz sobie w kajeciku ze sto razy, że nogdy nie przedstawiałem tu żadnej mojej diagnozy, a jedynie powtórzyłem to, co już dawno temu ustalili mądrzejsi od nas, a w szczególności od ciebie, skoro wciąż udajesz, że jest inaczej, jak jest. Podobno punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a ty wciąż mentalnie tkwisz w smrodzie za kierownicą.
                            • Gość: Alert Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.adsl.inetia.pl 15.03.13, 02:26
                              A nie posłuchałem rad mojej kochanej Babci. Babcia radziła: unikaj rozmowy z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu a potem pokona ciebie doświadczeniem. Przegrałem. Poddaję się :-)




                              Kiedy rozum śpi budzą demony
                              • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 17.03.13, 11:37
                                > > > Ludzie głosują nogami, to podstawa wolnych systemów ekonomicznych. Skoro jeżdżą
                                > > >samochodami to uważają to za korzystniejsze niż dojazd rowerem

                                > > Wciąz rżniesz głupa, za przeproszeniem albo logiczne myślenie najwyraźniej ci nie służy. > > Skoro nie ma mozliwości jeżdżenia rowerem, to po czym mają jeździć?
                                > > Po nie istniejących ściezkach?

                                > Babcia radziła: unikaj rozmowy z idiotą,

                                Babcia zapomniała, że powinieneś zacząć od popatrzenia w lustro.
          • sszota3 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 16:34
            g0sc napisał(a):
            > Zdecydowanie szybciej i wygodniej jest dojechać do centrum samochodem i załatwi
            > ć parę spraw pieszo, niż targać rower z piwnicy, jechać do miasta, szukać miejs
            > ca, zapinać, odpinać, ubierać i zdejmować kask, spinać nogawki spodni żeby się
            > nie wplątały w łańcuch. I to wszystko zakładając że jest ładna pogoda...
            ----------------------
            Warto przypomnieć, że kask jest dodatkowym, dobrowolnym wyposażeniem rowerzysty czyli nie ma obowiązku jego stosowania.
            Co więcej według wielu organizacji rowerowych jest ... szkodliwy. Choćby z tego względu, że zniechęca ludzi do korzystania z roweru.
            Kto wytłumaczy dziewczynie że musi jeździć w kasku? Większość nawet czapki nie założy- przecież wiadomo że grunt to ładna fryzura.
            -------------------
            Jeżeli chodzi o spinanie i rozpinanie nogawek u spodni... To co piszesz, potwierdza tylko tezy postawione w artykule. U nas nie wypada wejść do urzędu ze spodniami spiętymi "zicherką", bo wszyscy zobaczą, że przyjechałem na rowerze - czyli, w odczuciu społecznym, albo jestem biedny albo niespełna rozumu.
            ------------
            ("zicherką mom spinte galoty" jak śpiewał Kabaret Rak).
            • Gość: Alert Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.13, 16:49
              Kask jest dla bezpieczeństwa nie dla fanaberii czy też po to aby zniechęcać do rowerów!
              Każdy może robić to co lubi: jeden lubi jak mu pachnie a drugi lubi jak mu nogi śmierdzą :-)
              Chcesz jeździć w garniturze albo elegancko ubrany - proszę bardzo, śmiało :-) Ale nie tylko jak świeci słonko, ale jak pada deszcz przez tydzień, albo jak wali śniegiem, albo jak jest -10 stopni. Śmiało - polecam, chętnie popatrzę :-) Na tym forum często wypowiadają się ludzie, którzy tak niby postępują - można by wnosić, że jest ich mnóstwo, ale jakoś ich nie widzę na drogach? Jak się poruszacie, że jesteście niewidoczni na rowerach w swych garniturach, eleganckich ubraniach (myślę o stosownych do okoliczności strojach - np urzędników, nauczycieli)? Bo sami głupoty i dyrdymały tu opisujecie!!! Jak jest deszcz czy spadnie śnieg, albo jest zimno to opatuleni korzystacie z "śmierdzących" autobusów albo taksówek, albo wygrzebujecie z garażu samochód!!!
              • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 194.8.126.* 01.03.13, 18:17
                > Kask jest dla bezpieczeństwa

                Nie. Kask nie zwiększa bezpieczeństwa rowerzysty.

                > Jak się porusz
                > acie, że jesteście niewidoczni na rowerach w swych garniturach, eleganckich ubr
                > aniach (myślę o stosownych do okoliczności strojach - np urzędników, nauczyciel
                > i)?

                W Polsce jazda w garniturze czy garsonce to ewenement. Faktycznie, w zasadzie niespotykany. Ale spotykany w Niemczech, a w Danii i Holandii sporo rowerzystów tak jeździ. Także w deszczu, pod peleryna przeciwdeszczowa.

                > Jak jest deszcz czy spadnie śn
                > ieg, albo jest zimno to opatuleni korzystacie z "śmierdzących" autobusów

                Jak dojeżdżałem rowerem do pracy, to jeździłem cały rok. Niedawno znajoma powiedziała mi, że jak czekała na autobus, to minęło ja sześciu rowerzystów. Stała niecałe 5 minut, a ruch rowerowy zmniejszył się, bo dzień wcześniej napadało sporo śniegu.
              • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.13, 16:49
                Jeśli koniecznie musze mieć garnitur na spotkaniu, to zabieram go ze sobą w pokrowcu włożonym do ogromnej walizy (Samsonite coś około 60 litrów), jaką czasami dopinam do bagażnika. W ciągu 5 minut w ubikacji jestem w stanie przebrać się i schowac moje rowerowe ciuchy do walizy. Na moim rowerze jazda w garniturze mogła by śmiesznie wyglądać, ale na stylowym holendrze? Czemu nie? Premier Danii tak jeździ do pracy.
            • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 19:33
              Podsumowując:
              1) Kask jest nieobowiązkowy i nie tylko nie służy bezpieczeństwu, ale jest wręcz szkodliwy - więc całkiem niepotrzebnie zawracam sobie - i dzieciom - głowę. Kolarze szosowi i górscy, motocykliści - wszyscy używają kasków wyłącznie w celu poprawy aerodynamiki :)
              2) Chodzenie na co dzień w spiętych nogawkach wygląda mniej więcej tak samo elegancko, jak ubranie do garnituru poplamionego t-shirta i sandałów, pachnąc do tego "mężczyzną". Oczywiście można bycie "fleją" tłumaczyć "własnym stylem" czy nawet chęcią promowania rowerów. Ale prościej po prostu zdjąć kask, zapinki, odblaskową koszulkę, wykąpać się, doliczyć to jako czas przygotowawczo-zakończeniowy i nie forsować tego wątpliwego "stylu" na innych.
              3) Po raz kolejny wielbiciele pedałów stawiają sprawę na ostrzu noża - albo jesteś z nami i jeździsz na rowerze regularnie, albo jesteś przeciw nam, jesteś z plebsu, itp. itd. Nie ma opcji, że korzystam z roweru kiedy jest to rozsądne, nie ma opcji, że samochód często jest bardziej wygodny, praktyczny i szybszy niż rower - niektórym nie mieści się to w głowie. Trudno z takim fanatyzmem rozmawiać czy dyskutować, o dojściu do porozumienia nie wspominając :)
              • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.smgr.pl 01.03.13, 21:58
                > 1) Kask jest nieobowiązkowy i nie tylko nie służy bezpieczeństwu

                Kask może być uzupełnieniem bezpieczeństwa, elementem mającym trzeciorzędny czyli znikomy wpływ na bezpieczeństwo rowerzysty. Jest wiele innych elementów, które mają znacznie większy wpływ na bezpieczeństwo rowerzysty.

                A propos, do samochodu nie zakładasz kasku? Wiele kierowców i pasażerów samochodów ginie z powodu obrażeń głowy. Procentowo podobno więcej niż w przypadku rowerzystów.

                > 2) Chodzenie na co dzień w spiętych nogawkach

                Można przecież rozpiąć. Kiedyś używali klamerek od bielizny, szybko się rozpinało. W latach międzywojennych wyglądało to tak:

                www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130225/BYDGOSZCZ01/130229621§ioncat=photostory12
                > Nie ma opcji, że korzystam z roweru kiedy jest to rozsądne, n
                > ie ma opcji, że samochód często jest bardziej wygodny, praktyczny i szybszy niż
                > rower - niektórym nie mieści się to w głowie.

                Masz rację. Samochód ma swoje plusy dodatnie i ujemne, rower też. Na pewno na długie dystanse samochód bije rower szybkością na głowę. W gęstym ruchu miejskim, na zakorkowanych ulicach może być różnie, nierzadko rowerem jest szybciej.

                Jako rowerzysta uważam, że każdy ma możliwość wyboru środka transportu, a istniejąca infrastruktura nie powinna wymuszać wyboru.
              • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 23:39
                > Podsumowując:
                > 3) Po raz kolejny wielbiciele pedałów stawiają sprawę na ostrzu noża - albo jes
                > teś z nami i jeździsz na rowerze regularnie, albo jesteś przeciw nam, jesteś z
                > plebsu, itp. itd.

                Podsumowując nie myslisz logicznie i wciąz bredzisz. Faktem jest, że jak się chce, to mozna jeździć na rowerze regularnie, w każdą pogodę. Faktem jest, że przy odległościach do 5 km opłaca się jeździć na rowerze, bo dojeżdża się szybciej niż w inny sposób. Faktem jest, że nie każdy ma odpowiednie zdrowie i predyspozycje, by jeździc na rowerze, więc nikt od nikogo nie wymaga, aby musiał używać roweru. Faktem jest, że sporo ludzi cierpi na kompleks roweru, a socjolog tylko naukowo to uzasadnił. Fraktem jest, że nie przyjmujesz tych faktów do wiadomości i wymyślasz durnowate teorie o zagrożeniu ze strony rowerzystów.

                Jakbyś trochępomyślał, to byś sam doszedł do wniosku, że miasta powinny być przyjazne dla wszystkich ludzi, a nie tylko dla wielbicieli samochodów. Byłoby dobrze, gdyby smród z samochodów wdychali tylko kierowcy, ale dlaczego koniecznie chcesz zmuszać pozostałych do wdychania tych smrodów? Ci inni mają prawo żyć bardziej ekologicznie, bliżej natury i mają prawo zmusić cię, abyś im więcej nie smrodził. Jasne?
                • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 07:52
                  > Faktem jest, że jak się chce, to mozna jeździć na rowerze regularnie, w każdą pogodę.
                  Zgoda.

                  >Faktem jest, że przy odległościach do 5 km opłaca się jeździć na rowerze, bo dojeżdża się szybciej niż w inny sposób.
                  Bzdura.

                  >Faktem jest, że nie każdy ma odpowiednie zdrowie i predyspozycje, by jeździc na rowerze
                  Zgoda

                  >Faktem jest, że sporo ludzi cierpi na kompleks roweru, a socjolog tylko naukowo to uzasadnił.
                  Bzdura.

                  >Jakbyś trochę pomyślał, to byś sam doszedł do wniosku, że miasta powinny być przyjazne dla wszystkich ludzi
                  Oczywiście. Do tego wszyscy powinniśmy być bardziej zdrowi, piękni i bogaci. Cytując ... "Masz jeszcze inne durnowate teksty w zanadrzu?"
                  • jureek Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 08:21
                    I tak właśnie wygląda dyskusja z fanatykiem. Jednowyrazowe tezy podawane bez żadnego uzasadnienia jak prawdy objawione.
                    Jura
                  • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 09:20
                    > >Faktem jest, że przy odległościach do 5 km opłaca się jeździć na rowerze,
                    > bo dojeżdża się szybciej niż w inny sposób.
                    > Bzdura.

                    Rozumiem, że twoja inteligencja wykracza poza mozliwość podania jakiegoś sensownego uzasadnienia.

                    > >Faktem jest, że sporo ludzi cierpi na kompleks roweru, a socjolog tylko na
                    > ukowo to uzasadnił.
                    > Bzdura.

                    Radzę przeczytać ze zrozumieniem artykuł, ba masz jakieś kłopoty ze swoją inteligencją.

                    > Oczywiście. Do tego wszyscy powinniśmy być bardziej zdrowi, piękni i bogaci.
                    > Cytując ... "Masz jeszcze inne durnowate teksty w zanadrzu?"

                    Dalej czekam, aż odpiszesz na wszystko po uprxzednim przeczytaniu ze zrozumieniem artykułu i moich komentarzy.
                    • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 09:34
                      > > >Faktem jest, że przy odległościach do 5 km opłaca się jeździć na rowerze, bo dojeżdża się szybciej niż w inny sposób.
                      > > Bzdura.
                      >
                      > Rozumiem, że twoja inteligencja wykracza poza mozliwość podania jakiegoś sensow
                      > nego uzasadnienia.

                      Uzasadnienie jest proste - źle sformułowałeś tezę. Gdybyś napisał "często odległość 5km można na rowerze pokonać szybciej niż pieszo, samochodem czy autobusem" nie powiedziałbym złego słowa. Tymczasem Ty napisałeś że "przy odległościach do 5km opłaca się jeździć na rowerze". Mnie i wielu innym ludziom się nie opłaca, szybciej dojeżdżam samochodem, więc to obala Twoją tezę.

                      > Dalej czekam, aż odpiszesz na wszystko po uprxzednim przeczytaniu ze zrozumieniem artykułu i moich komentarzy.

                      Na konkrety już odpisałem, na komentarze o mojej inteligencji, mózgu i podobne nie zamierzam odpisywać, za prosty człowiek jestem na tak górnolotne wycieczki.
                      • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 10:26
                        > Uzasadnienie jest proste - źle sformułowałeś tezę. Gdybyś napisał "często odleg
                        > łość 5km można na rowerze pokonać szybciej niż pieszo, samochodem czy autobusem
                        > " nie powiedziałbym złego słowa.

                        Statystyka ma to do siebie, że są wyjątki. Istnienie wyjątków nie podważa tezy, a jedynie potwierdza, że wyjątki też istnieją. Złe słowo zawsze można powiedzieć. Wystarczy udawać, że się nie wie, o czym mowa.

                        > Na konkrety już odpisałem, na komentarze o mojej inteligencji, mózgu i podobne
                        > nie zamierzam odpisywać

                        Nie oczekuję, że odpiszesz, a zaczniesz robuć z nich właściwy użytek :-)
                        • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 10:37
                          > Statystyka ma to do siebie, że są wyjątki.

                          Gorzej dla stawiającego tezę, gdy wyjątków jest więcej niż przypadków, które tezę potwierdzają ... :) Ale zawsze można zaprzeczyć rzeczywistości i stwierdzić, że ludzie to durnie, bo mnie nie rozumieją :)

                          >> Dalej czekam, aż odpiszesz
                          > Nie oczekuję, że odpiszesz
                          To jak jest z Tobą w końcu, zdecydowałeś się już?
                          • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 10:51
                            > > Statystyka ma to do siebie, że są wyjątki.
                            >
                            > Gorzej dla stawiającego tezę, gdy wyjątków jest więcej niż przypadków, które te
                            > zę potwierdzają ..

                            To nie moja teza. Przeczytaj sobie jakiś dobry podręcznik projektowania infrastruktury miejskiej. Mądrzejsi od nas już to przerobili, a ty usiłujesz dyskutować z faktami.

                            > Ale zawsze można zaprzeczyć rzeczywistości

                            Udowodniłeś doskonale, że nie tylko można, ale że to robisz :-)

                            > >> Dalej czekam, aż odpiszesz
                            > > Nie oczekuję, że odpiszesz
                            > To jak jest z Tobą w końcu, zdecydowałeś się już?

                            Najwyraźniej logiczne myślenie jest ci obce, bo nawet manipulowanie wyrwanymi z kontekstu fragmentami tekstu ci nie wychodzi. przypominam, że noc kabaretowa już blisko. Trenuj dalej.
                      • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 194.8.126.* 04.03.13, 12:53
                        > "przy odległościach
                        > do 5km opłaca się jeździć na rowerze".

                        I tak, i nie.

                        Mi się opłacało, chociaż samochodem byłbym na pewno szybciej. Miałem prawie 5km do pracy i dojeżdżałem cały rok rowerem. Innemu bardziej opłacałoby się dojechać samochodem; dla mnie zrozumiałe. Każdy ma swobodę wyboru.
              • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.13, 17:07
                Szybszy w mieście nie jesteś. To musisz przetrawić. Sprawdzałem wielokrotnie jak szybko dojeżdżam gdzieś rowerem, a jak szybko samochodem. Faktycznie kiedy nie ma korków samochód wygrywa, ale jeśli są... Nawet bez korka różnica w czasie dojazdu przez całą Warszawę jest mała, 15-20 minut, bądź co bądź średnia prędkość w Wa-wie bez korków jest poniżej 30 km/h - mam komputer w samochodzie więc widzę, rowerem jadę tyle samo. Rower ma inną zaletę, której nie ma samochód: czasy dojazdu są w pełni powtarzalne. Czas jazdy z miejsca A do B jest praktycznie taki sam niezależnie od korków, minimalnie spada w czasie złej pogody. Do mnie właśnie ten argument przemawia najbardziej: TYLE SAMO CZASU. Co do zapachów... śmierdziele trafiają się wszędzie. Używanie roweru na codzień rzeczywiście wywołuje konieczność codziennych kąpieli (czasami nawet częściej niż raz dziennie), prania sobie ciuchów na rower itp. To czego nie przeskakuję, to brudne buty - mam uraz do ochraniaczy na nie. Reasumując: Jazda rowerem to pewien styl, niektórzy dopasowują ją do siebie i dalej kąpią się raz na miesiąc, inni dopasowują się do niej w imię korzyści jakie w ten sposób osiągają.
                Przy okazji kask: czytałem badania na ten temat, ale każdy kto wyciągał sobie z kasku gałęzie lub leżał po poślizgu, wie że to były tylko teoretyczne badania.
                • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 07.03.13, 07:33
                  Gość portalu: marder napisał(a):

                  > Szybszy w mieście nie jesteś.
                  I to zamyka pole do dyskusji. Sprawdziłeś w Warszawie, koniec i kropka. Dziękuję za rozmowę.
                  • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 14:26
                    W Opolu na kocich łbach wygrywasz bez problemu, ale przy dobrej nawierzchni i sporym ruchu miejskim chyba mi przyznasz rację? Tylko mówimy o jeździe przepisowe max 50.
                    • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 07.03.13, 21:49
                      Nie przyznam Ci racji. Jak jadę rano do pracy na 6 to ruchu samochodowego praktycznie nie ma i samochodem (przepisowo) jestem 2x szybciej niż rowerem. Czy to o czymkolwiek świadczy? Tylko o tym, że ja samochodem na 6 do pracy dojeżdżam szybciej niż rowerem, nic więcej. Nie można tego ekstrapolować na całą populację kierowców podobnie jak nie można twierdzić, że "rowerem jesteś szybszy". To zależy od większej liczby czynników niż rodzaju nawierzchni i natężenia ruchu. I nawet nie będę usiłował zaznaczyć, że mówimy o przepisowej jeździe na rowerze - bez jeżdżenia po chodnikach, z prowadzeniem roweru po przejściach dla pieszych itp.
                      • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 11:03
                        Akurat przepisów najczęściej (podobnie jak ty) przestrzegam - tych też. Samochód w porze po za korkami w Warszawie też jest szybszy od roweru, ale tak jak napisałem w moim przypadku nie za dużo. Natomiast podtrzymuję tezę o prymacie roweru w warunkach jazdy miejskiej przy dużym natężeniu ruchu. Oczywiście z całkowitą pewnością nie dotyczy to wszystkich rowerzystów, ale sprawdza się dla tych którzy chcą i mogą. Czynnikami mającymi wpływ oczywiście obok wymienionych jest pogoda, rower, umiejętności techniczne rowerzysty i wreszcie na samym końcu kondycja rowerzysty. Apropos przepisów, to nie jestem specjalnie przywiązany do zakazu jazdy po chodnikach, czasami nikomu to nie szkodzi, czy nie przeszkadza, a dużo ułatwia i poprawia bezpieczeństwo mnie. Ja stosuję moją własną wersje kodeksu ruchu drogowego, zakłada ona bezwzględne przestrzeganie wszystkich przepisów poprawiających moje bezpieczeństwo i łamanie tych które obniżają poziom mojego bezpieczeństwa. W tym mieści się jazda po chodniku wzdłuż ulic z ograniczeniem do 50 które jest nagminnie łamane przez kierowców. Przykład? Warszawski most Poniatowskiego, rekordziści potrafią przebic o stówę obowiązującą 50, nie ma tygodnia bez wypadku, czy stłuczki. Jesli jadę jezdnią staram się trzymać prędkość około 50, przy czym rzecz jasna na samym podjeździe pod łuk mostu niestety zwalniam do mniej więcej 35, ale nawet jeśli jadę powyżej 50, to jestem wyprzedzany. Dostałem na Poniatowszczaku opi...rz (pouczenie...) od policjanta za 57km/h. Potępiasz mnie za to, że jeśli nie chcę się siłować, to turlam się 20 po chodniku pamiętając o pierwszeństwie nielicznych pieszych? Ja widziałem na tym moście jeden śmiertelny wypadek rowerzysty na żywo - 50 m ode mnie, a w drugi tylko pod postacią konsekwencji - prawan, wrak roweru itp.
            • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.13, 16:45
              A ja jako przedstawiciel klasy średniej poruszam się po Warszawie rowerem - praktycznie codziennie. Samochód - zakupy w wekend - TAK. W weekendy jeżdżę po za Wa-wę również na rowerze, w ostatnią sobotę żegnałem zimę na wydmach Mazowieckiego Parku Krajobrazowego pomiędzy Falwenicą a Międzylesiem - dojazd oczywiście rowerem.
              Jeśli załatwiam sprawy u klientów, czy w urzędach lub robię zakupy - nie przebieram się. Wręcz przeciwnie: mój ubiór podkreśla fakt jazdy rowerem: kask, kamizelka odblaskowa, odblaskowe taśmy na rękawach, kurtka do jazdy, długie skarpety (też z odblaskami!), nie jeźdżę w śpioszkach (nie lubię), wolę zwykłe jeansy. Niech wszyscy zobaczę, że przyjechałem rowerem. Czasami biorą mnie za kuriera (bywa to pomocne) najczęściej taki ubiór zapewnia mi przewagę psychologiczną w różnych rozmowach na zasadzie: tak mi głupio że wziełam pana za kuriera... UPs... Jak bym lubił słuchać audiobooków, to pewnie jeździłbym dalej samochodem.
              • Gość: polak Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.13, 09:03
                Fakt ubiór działa na klienta. Na moim garniturze wyszyłem na całych plecach logo ferrari, mam też czerwone, rajdowe buty i kask. Mi również strój zapewnia psychologiczną przewagę, wszyscy patrzą z podziwem!
                • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 15:32
                  Jeśli akurat pracujesz dla teamu Ferrari to masz podstawy. Jak nie, to sam wiesz... wyglądasz conajmniej głupio. Zresztą inna analogia: motocyklista. Facet ma skórzane wdzianko, kask, buciory, rękawice i jakoś - Twoim zdaniem - wygląda normalnie. Troszkę nie zrozumiałeś treści, wyjaśnię: ja nie wstydze się jeździć rowerem, co więcej powoduje to sporo zabawnych sytuacji, ponieważ w mojej grupie wiekowej oraz przy moich dochodach, jazda samochodem jest czymś oczywistym. Ja wolę rower. Samochód jest w dyspozycji żony - sobie może kupię 4 koła na emeryturze, ale będzie to mocno szpanerski wózek. Uwielbiam amerykańskie szuflady z początku lat 70-tych. Taki Cougar to jest to.
              • Gość: munder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.13, 09:32
                A ja jako naturysta chodzę do klientów w stroju organizacyjnym czyli całkiem nago. Nie nie ubieram się. Wręcz przeciwnie: mój wygląd podkreśla fakt bycia naturystą: kręcone włosy na plecach, okazałe klejnoty, owłosione stopy (obie), nie mam owłosionej klaty (nie lubię) wolę wydepilowana. Niech wszyscy zobaczę, że jestem naturystą. Czasami biorą mnie za ekshibicjonistę (bywa to pomocne) najczęściej taki wygląd zapewnia mi przewagę psychologiczną w różnych rozmowach na zasadzie: tak mi głupio że wzięłam pana za zboczeńca..
                UPs... Jak bym lubił przycinać sobie suwakiem, to pewnie zakładałbym dalej spodnie.
                • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 15:37
                  Cuż skoro jesteś sprzedawcą kondonów, to pewnie ci nieźle idzie...
                • toxicwaltz Jasne. 08.03.13, 11:32
                  Argument z klejnotów wzięty.
          • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 194.8.126.* 01.03.13, 18:08
            > I dlatego że tam jeżdżą to my też musimy? Hodować tulipany i palić trawkę też m
            > usimy?

            Nie, nie musimy. Nikt nie zmusza nikogo do jazdy na rowerze. To pełna dobrowolność pomimo tego, że w Polsce też hoduje się tulipany i pali trawkę.

            > Zdecydowanie szybciej i wygodniej jest dojechać do centrum samochodem i załatwi
            > ć parę spraw pieszo, niż targać rower z piwnicy, jechać do miasta, szukać miejs
            > ca, zapinać, odpinać, ubierać i zdejmować kask, spinać nogawki spodni żeby się
            > nie wplątały w łańcuch. I to wszystko zakładając że jest ładna pogoda...

            Kask? Po co? Kask nie zwiększa bezpieczeństwa rowerzysty w normalnym ruchu miejskim. W Holandii i Danii nie widuje się rowerzystów w kaskach, a te kraje sa bardzo bezpieczne dla rowerzystów.

            Nogawki nie musisz spinać. Wystarczy oslona na łańcuch.

            Niedawno jechałem załatwić coś mojej córce. Pojechałem rowerem. Odległość ok. 7km, która pokonałem w ok. 25min jadac spokojnym tempem. Autobus tam jedzie też prawie 25min., do tego trzeba bylo kilka min. dojść pieszo. Byłem szybszy. Oczywiście, samochodem byłbym szybciej, ale czy wszystko muszę załatwiać samochodem? Dodam, że lekko padało, jak wyjeżdżałem, a jak wracałem, to lunęło. Kurtka przeciwdeszczowa uchroniła mnie przed deszczem.

            Dlaczego to piszę? Żeby pokazać, że rowerem też można załatwiać różne sprawy. Ale jak ktoś woli pojechać samochodem, to ja nie mam nic przeciwko temu.
            • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.13, 17:10
              Dokładnie tak: wolność wyboru: rower, samochód, autobus. Przestańmy się na wzajem ocieniać po środku komunikacji. Zwłaszcza że po naszych ulicach porusza się sporo samochodów znacznie tańszych od rowerów...
          • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 23:18
            > Zdecydowanie szybciej i wygodniej jest dojechać do centrum samochodem

            To na jakim zadupiu mieszkasz, że szybciej?

            > niż targać rower z piwnicy, jechać do miasta, szukać miejs
            > ca, zapinać, odpinać, ubierać i zdejmować kask, spinać nogawki spodni żeby się
            > nie wplątały w łańcuch

            Złej tanicznicy przeszkadza rąbek u spódnicy. Wyglądasz na takiego, który rower zna tylko z opowiadań babci, a i te gadki chyba słuchałeś niezbyt uważnie i został ci jakiś kompleks.

            > I to wszystko zakładając że jest ładna pogoda...

            Jak pozbędziesz się swoich kompleksów, to od razu pogoda się poprawi, a przynajmniej pogoda ducha.
            • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 08:02
              > To na jakim zadupiu mieszkasz, że szybciej?
              Na zadupiu klasy średniej.

              > Wyglądasz na takiego,
              Wyglądasz na takiego, co dostał jakiś czas temu rower i się w nim zakochał. Zero wyobraźni, "ja lubię, ja mogę, ja potrafię" to wszyscy muszą się na "mój" sposób męczyć. W międzyczasie wynaleziono elektryczność, internet, a nawet tabliczkę mnożenia. Ludzie nie chodzą już w futrach samodzielnie upolowanych zwierząt i wyszli z jaskiń. Ba, nawet kobity mogą już głosować. Pora dorosnąć i zobaczyć, że poza "ja" jest jeszcze świat, a wzajemne stosunki międzyludzkie regulują przepisy, a nie chamstwo i brutalna siła, którymi Ty najwyraźniej się posługujesz.
              • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 10:35
                > Zero wyobraźni, "ja lubię, ja mogę, ja potrafię"

                Z mojego tekstu wynika wyraźnie, kto ma zero wyobraźni. Po raz n-ty muszę stwierdzić, że wciąz usiłujesz przypisywać mi własne cechy, tylko nie nardzo wiem, w jakim celu, skoro nie idzie to u ciebie w parze z logicznym myśleniem.

                > W międzyczasie wynaleziono elektryczność

                Zapewniam cie, że elektryczność już była, jak się urodziłem.

                > Ludzie nie chodzą już w futrach samodzielnie upolowanych zwierząt
                > i wyszli z jaskiń. Ba, nawet kobity mogą już głosować.

                Ale klasa średnia dalej ma kompleksy, może nie tyle jaskiniowca, co chłopa pańszczyźnianego lub robola.

                > Pora dorosnąć i zobaczyć, że poza "ja" jest jeszcze świat

                Czego ci życzę z całego serca :-)

                > wzajemne stosunki międzyludzkie regulują przepisy

                I tu się mylisz. Stosunki międzyludzkie regulują ludzie. Przepisy są tylko dla porządku, żeby prawnicy mieli zarobek.

                > nie chamstwo i brutalna siła, którymi Ty najwyraźniej się posługujesz

                Zawsze staram się dostosować do poziomu rozmówcy. Inaczej na pewno nie zrozumie :-)
                • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 10:41
                  pr51 napisał:

                  > > nie chamstwo i brutalna siła, którymi Ty najwyraźniej się posługujesz
                  >
                  > Zawsze staram się dostosować do poziomu rozmówcy. Inaczej na pewno nie zrozumie
                  > :-)

                  To kiepsko Ci idzie, bo ja (i inni) wciąż Cię nie rozumiemy. Skoro inwektywy i rzucanie mięsem się nie sprawdziły, może spróbuj jednak kulturalnej rozmowy i rzeczowych argumentów, innych niż "wszyscy się mylą, ja wiem lepiej"? :)
                  • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 08.03.13, 09:10
                    > To kiepsko Ci idzie, bo ja (i inni) wciąż Cię nie rozumiemy. Skoro inwektywy i
                    > rzucanie mięsem się nie sprawdziły, może spróbuj jednak kulturalnej rozmowy

                    Tere fere kuku na muniu. Jesteś po prostu przypadkiem beznadziejnym z klapkami na oczach, z wyłączoną funkcją inteligentnego czytania i rozumiania tekstu pisanego. Jakimś dziwnym trafem zauważasz tylko te nieliczne słowa, które dotyczą tzw. inwektyw i nagle cudownie potrafisz je zrozumieć, więc najwyraźniej to jest twój poziom :-)
          • Gość: turysta Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 03.03.13, 00:03
            > Zdecydowanie szybciej i wygodniej jest dojechać do centrum samochodem i załatwi
            > ć parę spraw pieszo, niż targać rower z piwnicy, jechać do miasta, szukać miejs
            > ca, zapinać, odpinać, ubierać i zdejmować kask, spinać nogawki spodni żeby się
            > nie wplątały w łańcuch. I to wszystko zakładając że jest ładna pogoda...

            A nie myslales o tym, by zmienic rower? z górala na miejski? to załatwia połowę problemów przez ciebie opisanych..
        • okobar79 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 13:24
          "Tam normalny jest widok kogoś w garniturze, szpilkach i sukience na rowerze."

          ja tam się nie znam, ale czy jadący, czy idący człowiek ubrany jednocześnie w garnitur, sukienkę i szpilki, bez różnicy czy jest kobietą czy mężczyzną, moim zdaniem odbiega od normy :)
          • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 194.8.126.* 01.03.13, 18:19
            U nas normy sa bardzo waskie. Na Zachodzie stroje ludzi chodzacych po ulicach sa bardziej zróżnicowane niż w Polsce, jest wiele osob obranych tak, że u nas wszyscy by się ogladali. Tam to norma, także jazda na rowerze w garniturze.
            • okobar79 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 02.03.13, 08:56
              jednocześnie w garniturze, sukience i szpilkach? jedna osoba w tych wszystkich ciuchach? Człowiek bywał na Zachodzie, nawet pewien czas pomieszkiwał, ale nie widziałem nigdy takiej osoby, żeby jednocześnie miała męski garnitur, damską sukienkę i szpilki na sobie :P
              • Gość: Boddoxx O matko, zacznij myśleć. IP: *.smgr.pl 02.03.13, 11:59
                Przecież wiadomo, że faceci nie jeżdżą w garniturze i szpilkach.
                • jureek Re: O matko, zacznij myśleć. 03.03.13, 06:28
                  Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

                  > Przecież wiadomo, że faceci nie jeżdżą w garniturze i szpilkach.

                  Myślałem, że rowerzyści to na ogół ludzie z poczuciem humoru, ale jak widzę ponuraki też się wśród nich trafiają :P
                  Jura
                  • okobar79 Re: O matko, zacznij myśleć. 03.03.13, 18:04
                    i do tego kompletny brak zrozumienia tego o co mi chodziło, ponadto brak zrozumienia co oznaczają emotikonki w wypowiedziach :P
      • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 23:14
        > - bo jest zimno (5 miesięcy w roku), bo pada deszcz i jest błoto (2-3 miesiące)
        > , bo mają mało czasu na przejazd między zajęciami.

        Zimno? Nie potrafią się ubrać, czy jak?
        Pada deszcz? Bidule umysłowe nei wiedzą, że już dawno wymyślono peleryny?
        Błoto? To w Opolu ulic nie sprzątają, czy co?
        Rowerem jedzie się kilka minut. To dokładnie tyle, co potrzeba, aby dojść do auta, czy do autobusu. Wydaje się, że myślenie nie jest mocną stroną odpowiadających na pytania.

        > potrzebuję mięć ze sobą komputer, dokumenty, a w
        > drodze powrotnej zrobić zakupy to czy wybiorę rower? Nie bo jest do tego celu z
        > upełnie niepraktyczny.

        Kolejne durnowate tłumaczenia. A o takich banalnych wynalazkach jak bagażnik i sakwy nie słyszałeś?

        > Niektórzy ludzie tej oczywistej prawdy nie przyjmują

        Bo to jest po prostu g... prawda.

        > Jest podatek od psa to i może być od roweru

        Dla ciebie proponuję indywidualny podatek od bredzenia. Gwarantuję, że szybko zawita do ciebie komornik, bo staniesz się niewypłacalny.

        > idiotyczne tezy o polskim rozwarstwieniu społecznym

        Zbudziłeś się z ręką w nocniku i zdałeś sobie sprawę z idiotyzmu tej sytuacji.

        > No i to przekonanie, że w mieście nie pomieszczą się samochody.

        No i te zaklinanie rzeczywistości, że się pomieszczą :-)

        > -musimy zmienić klimat

        Jestem za! Klimat zakompleksionych nowobogackich jest stanowczo nieodpowiedni.
        • Gość: Alert Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.13, 01:57
          Właśnie o takich bredzących jak ty pisałem gdy mówiłem że ludziom rozum odbiera jak mowa o rowerach. Większych bredni dawno nie słyszałem :-)

          "Rowerem jedzie się kilka minut." - do pracy jadę codziennie dokładnie 8-10 minut, rowerem rekreacyjnie (czyli szybko) jakieś 20 minut, a tak aby się nie spocić to 30. Jak ty masz kilka minut rowerem to chodź pieszo bo to musi być tuż na rogiem.

          "> Kolejne durnowate tłumaczenia. A o takich banalnych wynalazkach jak bagażnik i
          > sakwy nie słyszałeś? " - daj spokój mnie i innym człowieku! Sakwy? Czy ty się z baranem na łeb pozamieniałeś? Często muszę mieć ze sobą komputer, kilka ciężkich segregatorów, marynarkę na przebranie itp. Potrzebuję się do tego szybko i wygodnie przemieścić z pkt A. do B w naszym mieście niezależnie czy pada, leje, czy pizga czy też jest żar z nieba. A robiłeś kiedyś tygodniowe zakupy? Bagażnik w aucie 500 litrów, waży to z 60 kilo (karma dla psa, kartony z mlekiem, skrzynka z napojami itp), a ty sakwy proponujesz? Błazenada. Chcesz się męczyć - twoja sprawa ale przyjmij do wiadomości, że tysiące opolan nie! I nie dlatego, że wstydzą się jeździć rowerem (to najbardziej idiotyczna teza tego artykułu) ale dlatego, że nie spełnia on ich oczekiwać w tym kontekście (komfort, szybkość).

          "Dla ciebie proponuję indywidualny podatek od bredzenia. Gwarantuję, że szybko z
          > awita do ciebie komornik, bo staniesz się niewypłacalny."

          w czym ci szkodzi podatek od rowerów? Korzystasz z infrastruktury, która kosztuje i której utrzymanie musi kosztować to trzeba spojrzeć rzeczywistości w twarz - ktoś za to musi zapłacić. Najlepiej ten kto z niej w największym stopniu korzysta. Proste i oczywiste ale dla wielu to jest szokujące! Bredzić o uniwersalnej genialności rowerów tak, ale dołożyć się do infrastruktury nie!
          • Gość: Boddoxx Przecież nikt ci nie broni korzystać z samochodu. IP: *.smgr.pl 02.03.13, 12:02
            Nie taka jest teza tego artykułu.

            > A robiłeś kiedyś tygodniowe zakupy? B
            > agażnik w aucie 500 litrów, waży to z 60 kilo (karma dla psa, kartony z mlekiem
            > , skrzynka z napojami itp),

            Ja do marketu chodzę raz na dwa miesiące. Nie mam samochodu, zakupy ważą z 50 kilo, ale spokojnie daję radę. Biorę taksówkę, płacę 10zł i z głowy.

            > w czym ci szkodzi podatek od rowerów?

            W jaki sposób byłby pobierany?
            • Gość: Alert Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.13, 12:36
              "W jaki sposób byłby pobierany?"

              - tak samo jak podatek od psa. Można też dawać naklejkę potwierdzająco jego opłacenie. Proste.

              " Ja do marketu chodzę raz na dwa miesiące. Nie mam samochodu, zakupy ważą z 50 k
              > ilo, ale spokojnie daję radę. Biorę taksówkę, płacę 10zł i z głowy."

              - mówię tylko dlaczego JA nie korzystam na co dzień z roweru (to także powód dla którego mnóstwo ludzi też tak postępuje), chociaż lubię jazdę rowerem. Polemizuję z idiotyczną tezą, że rower jest dobry dla wszystkich i przez cały rok upowszechnianą przez wiele nawiedzonych osób oraz z bzdurną tezą że się ludzie wstydzą jeździć rowerem i tylko dlatego jeżdżą samochodem. Twoje zdanie potwierdza, że jak trwoga to do "samochodu". Trzeba w takim razie budować parkingi piętrowe dla samochodów w centrum i jednocześnie budować ścieżki rowerowe aby można bezpiecznie dojechać do centrum. I wtedy chcący i mający ochotę wybiorą rower, inni samochód.
              • Gość: Boddoxx Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: *.smgr.pl 02.03.13, 15:30
                > Polemi
                > zuję z idiotyczną tezą, że rower jest dobry dla wszystkich i przez cały rok upo
                > wszechnianą przez wiele nawiedzonych osób

                Jestem rowerzystą, ale też nie zgadzam się z tą tezą. Jeżdżę przez cały rok, ale nie oznacza to, że uważam, że każdy tak musi. Każdy (no, prawie ;-) ) tak może, ale to wolność wyboru.

                Natomiast zupełnie nie zgadzam się ze zdaniami, które często widać na forach, że w zimie rowerem jeżdżą tylko jacyś niepoczytalni ludzie. To brak tolerancji w drugą stronę.

                > Twoje zdanie potwierdza
                > , że jak trwoga to do "samochodu".

                Jaka "trwoga"? Dowiezienie 50kg zakupów do domu to żadna trwoga, to normalna czynność. Biorę taksówkę, bo tak jest najwygodniej.

                Pozdrawiam.
                • g0sc Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch 04.03.13, 08:14
                  > Natomiast zupełnie nie zgadzam się ze zdaniami, które często widać na forach, że w zimie rowerem jeżdżą tylko jacyś niepoczytalni ludzie. To brak tolerancji w drugą stronę.

                  Nie pamiętam, kiedy ostatnio spotkałem się z takim zdaniem. Widzisz gdzieś pod tym artykułem komentarz, który mówi że rowerzyści są niepoczytalni? Nie, niektórzy (jak Alert, Alanta czy ja) wykazują po prostu pewne obiektywne trudności w korzystaniu z roweru na co dzień, za co są brutalnie i bezlitośnie atakowani przez rzeszę fanatyków. Przecież nikt nie zabrania rowerzystom jeździć w zimie, co więcej, przy warunkach pogodowych zagrażających ich bezpieczeństwu (np. śnieg - lód) mają prawo korzystać z chodnika.
                  • Gość: Boddoxx Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: 194.8.126.* 04.03.13, 11:20
                    > > Natomiast zupełnie nie zgadzam się ze zdaniami, które często widać na for
                    > ach, że w zimie rowerem jeżdżą tylko jacyś niepoczytalni ludzie. To brak tolera
                    > ncji w drugą stronę.
                    >
                    > Nie pamiętam, kiedy ostatnio spotkałem się z takim zdaniem. Widzisz gdzieś pod
                    > tym artykułem komentarz, który mówi że rowerzyści są niepoczytalni?

                    Pod tym - nie. Ale jest wiele artykułów na GW czy Polska na Rowery z licznymi wypowiedziami w takim właśnie tonie.

                    > niektó
                    > rzy (jak Alert, Alanta czy ja) wykazują po prostu pewne obiektywne trudności w
                    > korzystaniu z roweru na co dzień, za co są brutalnie i bezlitośnie atakowani pr
                    > zez rzeszę fanatyków.

                    Ja rozumiem te obiektywne trudności i nie rozumiem agresji na forum (z obydwu "stron", bo także fanatycy samochodów bywają agresywni i wyzywają rowerzystów od debili), ale chcę zburzyć istniejące w społeczeństwie stereotypy odnośnie jazdy rowerem.

                    > Przecież nikt nie zabrania rowerzystom jeździć w zimie, c
                    > o więcej, przy warunkach pogodowych zagrażających ich bezpieczeństwu (np. śnieg
                    > - lód) mają prawo korzystać z chodnika.

                    Pewnie że nie. Czasami są tylko oskarżenia o niepoczytalność rowerzysty, który jedzie rowerem w zimie.

                    Co do bezpieczeństwa, śnieg i lód najczęściej można znaleźć na chodniku, ulice z reguły są albo odśnieżone, albo rozjeżdżone i czarne, co najwyżej mokre, ale mokre drogi można spotkać w polskim klimacie przez cały rok. Z doświadczenia wiem, że zimą najbezpieczniej jest jechac rowerem po jezdni.
                    • Gość: marder Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.13, 18:27
                      Wolę na zimę opony z kolcami od zakłądów któ sie z tyłu poślizgnie. Dwa lata temu w Wa-wie udało mi się, bo stałem z boku samochodu który został najechany - lód na jezdni.
                • pr51 Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch 08.03.13, 09:20
                  > > Polemizuję z idiotyczną tezą, że rower jest dobry dla wszystkich
                  > > i przez cały rok upowszechnianą przez wiele nawiedzonych osób

                  Dobra zabawa. Sam napisał tą tezę i sam z nią polemizuje, ba ja nigdzie indziej o takiej tezie nie czytałem.
                  • Gość: Alert Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: *.adsl.inetia.pl 09.03.13, 09:18
                    Cytuję fragment z artykułu który komentujesz a którego albo nie czytałeś albo nie rozumiesz:

                    "By klasa średnia, czyli wszyscy niezagospodarowani rowerowo ludzie, chcieli jeździć na rowerach, potrzeba przykładu idącego z góry. W tej chwili jazda na rowerze jest definiowana w kategoriach "muszę, bo jestem skazany" lub jako coś ekstra, np. sport. Mówią o tym nasze, uniwersyteckie badania: ankietowani przez nas ludzie deklarują, że jeżdżą na rowerze, ale... w weekend lub po południu. Tymczasem nam, czyli miastu, chodzi o wykorzystywanie roweru przede wszystkim jako środka transportu. Dzisiaj społecznie to nie jest jednak postrzegane jako coś normalnego, tylko dziwactwo."

                    Powtórzę jeszcze raz dla mniej kumatych "Tymczasem nam, czyli miastu, chodzi o wykorzystywanie roweru przede wszystkim jako środka transportu."

                    - więc jednak ma to być środek transportu (wobec tego ma być masowy i powszechny) - zastępujący samochody i autobusy. I tu pojawia się wiele pytań ludzi myślących. Skoro rowery staną się środkiem transportu co wtedy z już dziś nierentownymi autobusami? Linie powoli będą zamykane, częstotliwość połączeń zmniejszana. I wtedy rower nie będzie alternatywą tylko dla wielu koniecznością. (Czy jak będzie padało przez 4 dni pod rząd to wyjadą dodatkowe autobusy, pojawią się nowe linie - oczywiście, że nie więc w autobusach będzie w te dni ściski, pisk i zgrzytanie zębów) O to chodzi miastu (jak twierdzi sam autor wypowiada się w imieniu miasta, a jego celem jest zmniejszenie wydatków na deficytową komunikację miejską) Stąd moje głębokie przekonanie że nie chodzi tu tylko o ekologię i zdrowy tryb życia ale także o kasę. Ale ludzie nie są głupi i nie dadzą się nabrać na te debilne pseudo zachęty, na pewno nie masowo. No i odrzucane przez rowerowych talibów oczywiste dla tysięcy mieszkańców naszego miasta uwagi o pogodzie i wygodzie. Rower w tej kwestii nie jest alternatywą, jest tylko uzupełnieniem dla miłośników 4 kółek.
                    • Gość: Boddoxx Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: *.smgr.pl 09.03.13, 20:35
                      > Skoro rowery staną się środkiem transportu co wtedy z już dziś nierentownymi autobusami?

                      Rower jest środkiem transportu. Stał się nim ponad 100 lat temu.

                      > co wtedy z już dziś nierentown
                      > ymi autobusami?

                      Gdzie komunikacja miejsca jest rentowna?

                      > No i odrzucane przez rowero
                      > wych talibów oczywiste dla tysięcy mieszkańców naszego miasta uwagi o pogodzie
                      > i wygodzie.

                      Dlaczego "rowerowych talibów"? Ktoś wymusza jazdę rowerem? Parę osób jedynie chce obalić pewne mity. Dla mnie, jako dla osoby, która od zawsze lubiła rower i bardzo lubi na nim jeździć (dla wielu to wystarczy, żeby nazwać mnie "rowerowym talibem" lub "ekooszołomem"), oczywistym jest, że samochód zapewnia zdecydowanie większą ochronę przed warunkami atmosferycznymi niż rower i, jeśli nie ma w mieście dużych korków, jest szybszy od roweru. Ja - miłośnik roweru - rozumiem, że niektórzy ludzie wolą samochód.

                      > Rower w tej kwestii nie jest alternatywą, jest tylko uzupełnieniem
                      > dla miłośników 4 kółek.

                      Wszystkie środku transportu wzajemnie się uzupełniają. Nie należy zapominać, że nawet w zroweryzowanych Danii i Holandii więcej podrózy odbywa się samochodem niż rowerem. W Polsce co najwyżej przydałaby się większa równowaga w możliwości korzystania z różnych środków transportu.
                      • Gość: Alert Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.13, 00:42
                        Zacytuję jeszcze raz fragment tekstu który komentujemy:
                        "Tymczasem nam, czyli miastu, chodzi o wykorzystywanie roweru przede wszystkim jako środka transportu. "
                        a teraz moja uwaga:
                        "Skoro rowery staną się środkiem transportu co wtedy z już dziś nierentownymi autobusami?"

                        oraz twoja uwaga:
                        "Rower jest środkiem transportu. Stał się nim ponad 100 lat temu."

                        - tak, wiem to oczywiste, że rower jest środkiem transportu, podobnie jak nogi, zwierzęta juczne, samochody itp ale o takim wykorzystaniu pisze sam autor tekstu i ja do tego nawiązałem. Rower dla jazdy po Bolko nie jest środkiem transportu, podobnie jak nogi jak nimi majtam siedząc na krześle, czy samochód na torze wyścigowym. Ale ten sam rower w dojeździe do pracy już staje się środkiem transportu, podobnie jak taksówka w mieście itp. Zmienia swoje przeznaczenie w zależności od koncepcji wykorzystania. To proste. Wobec czego rower może stać się środkiem transportu jak użyjemy go w tym celu.

                        "Gdzie komunikacja miejsca jest rentowna?" - nie wiem, ale wiem, że zmniejszenie liczby klientów korzystających z autobusów nie poprawi jej rentowności.

                        O rowerowych talibach tylko wspominam, nie bierz tego do siebie. Ja także lubię rowery ale właśnie nie jako środek transportu bo w tym zakresie nie spełnia on moich oczekiwań. Jeśli tobie on odpowiada to świetnie. O talibach mówię w kontekście osób chcących likwidować miejsca parkingowe w mieście, zamykać ulice dla aut, itp. Oni dla mnie są talibami i ekooszołomami. Ekologia jest dla mnie także ważna - ale rozumiem pod tym pojęciem zrównoważony rozwój a nie jego brak! Jestem za budową szerokich ulic, ścieżek rowerowych, mostów itp. W Opolu jest kilka wąskich gardeł powodujących nasze korki (tak naprawdę pseudokoreczki, na parę minut najwyżej). Budowa obwodnicy z jednym pasem - oczywista głupota, brak mostów i dokończonej obwodnicy - kolejna głupota, za wąski most nad kanałem ulgi (można by wprowadzić "ruchome" pasu ruchu w zależności od sytuacji na drodze). Ale po co o tym mówić i prawidłowo identyfikować przyczyny problemów- najlepiej powiedzieć, że ludzie mają kompleksy i dlatego leczą je jeżdżąc samochodami. A jak miasto chce budować most to tacy talibowie już protestują. To jest ten sam typ ludzi którzy kazali iść z czerwoną chorągiewką przed maszyną parową.
                        • toxicwaltz Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch 11.03.13, 15:27
                          >O talibach mówię w kontekście osób chcących likwidować miejsca parkingowe w mieście, zamykać ulice dla aut, itp. Oni dla mnie są talibami i ekooszołomami.

                          No właśnie. Ostatnio był artykuł, że w Warszawie chcą zlikwidować miejsca parkingowe celem zbudowania drogi dla rowerów - pomysł miejscowego zarządu dróg. Ktoś ze środowiska rowerzystów zaproponował rozwiązanie, pozwalające na zachowanie miejsc parkingowych i zapewnienie bezpieczeństwa rowerzystom.

                          > Jestem za budową szerokich ulic,

                          Ja nie. To anachronizm. Trendem w krajach motoryzacyjnie cywilizowanych nie jest budowanie miejskich autostrad, a raczej uspokajanie ruchu w centrum, zwiększanie obszarów tylko dla pieszych, wytyczanie stref 30 na drogach nie przenoszących ruchu międzydzielnicowego.

                          > "Gdzie komunikacja miejsca jest rentowna?" - nie wiem, ale wiem, że zmniejszeni
                          > e liczby klientów korzystających z autobusów nie poprawi jej rentowności.

                          Zgadzam się. Brakuje pomysłów, jak ludzi zachęcić do korzystania z komunikacji miejskiej, np. nie ma zielonych fal dla tramwajów, a tory tramwajowe są często w złym stanie i tramwaje mają ograniczenia do 20km/h.

                          > Budowa obwodnicy z jednym pasem - oczywista głupota,

                          W Grudziądzu zbudowano dwupasmową obwodnicę. Widać, jak zmalał ruch w mieście, zwłaszcza dotyczy to dużych ciężarówek.
                    • pr51 Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch 11.03.13, 12:15
                      > Cytuję fragment z artykułu który komentujesz a którego albo nie czytałeś albo n
                      > ie rozumiesz:
                      > "By klasa średnia, czyli wszyscy niezagospodarowani rowerowo ludzie...
                      ...
                      > ankietowani przez nas ludzie deklarują, że jeżdżą na rowerze..."

                      Ależ czytałem i doskonale rozumiem. Twoim problemem jest nadinterpretacja tego tekstu.
                      Z ankietowanych wszyscy stwierdzili, że jeżdżą. A skoro jeżdżą, to nikt ich nie zmusza. Problemem jest jedynie, aby zechcieli jeździć na co dzień, a nie od święta.

                      > "Skoro rowery staną się środkiem transportu co wtedy z już dziś nierentown
                      > ymi autobusami? Linie powoli będą zamykane, częstotliwość połączeń zmniejszana.
                      > I wtedy rower nie będzie alternatywą tylko dla wielu koniecznością."

                      Pewnie nie zauwazyłes, że dokładnie to samo dotyczy PKS-u, chociaż to nie rower je wyrugował z rynku.

                      > Ale ludzie nie są głupi i nie dadzą się nabrać
                      > na te debilne pseudo zachęty, na pewno nie masowo.

                      Ale ludzie wciąż dają się nabrać na to, że auto jest the best, a przy okazji autobus również. A po kie licho miasto ma dopłacać do autobusu, skoro jest rozwiązanie bez dopłacania? Jak komuś się nie podoba, to zawsze może się przenieśc tam, gdzie jest drożej i więcej smrodu :-)
              • pr51 Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch 04.03.13, 09:55
                > "W jaki sposób byłby pobierany?"
                >
                > - tak samo jak podatek od psa. Można też dawać naklejkę potwierdzająco jego opł
                > acenie. Proste.

                W praktyce byłby pobierany tak samo, jak od telewizora. Płaciliby go tylko ludzie ucziciwi, a takich jest coraz mniej. Pewnie sam byś go unikał i jeździł tylko ukradkiem po polach.

                > Polemizuję z idiotyczną tezą, że rower jest dobry dla wszystkich

                Oświeć mnie, kto i gdzie postawił taką tezę, bo nie zauważyłem. Mowa jest o tym, że każdy ma prawo wybrać, czym chce jeździć i ma prawo oczekiwać, że będzie miał taką możliwosć. Jak na razie, to taką mozliwosć "wyboru" stwarza się tylko tym, którzy jeżdżą najdroższym na świecie rodzajem komunikacji, czyli samochodami osobowymi. To rozrzutnośc, marnotrastwo i zarazem zachowanie nieekologiczne i nielogiczne.
                • Gość: Boddoxx Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: 194.8.126.* 04.03.13, 12:33
                  > W praktyce byłby pobierany tak samo, jak od telewizora. Płaciliby go tylko ludz
                  > ie ucziciwi, a takich jest coraz mniej. Pewnie sam byś go unikał i jeździł tylk
                  > o ukradkiem po polach.

                  Dlaczego zakładasz, że jestem nieuczciwy? Sądziś kogoś swoją miarą? Za telewizor płacę regularnie.

                  Sam podatek od roweru spowodowałby spadek liczby rowerzystów na drogach. Możliwe, że niektórzy przesiedliby się do samochodów, zwiększając jeszcze korki na ulicach. W interesie państwa powinna być promocja jazdy rowerem jako korzystnej dla zdrowia, nie powodującej zanieczyszczeń, hałasu, zmniejszającej korki na ulicach. Ja mam wrażenie, że wszystkie propozycje podatków od rowerów czy OC dla rowerzystów to hasła ludzi, którzy chcieliby, żeby rowerzyści po prostu zniknęli z ruchu drogowego.

                  Jest także kwestia odniesionych korzyści do ponoszonych kosztów. W Szwajcarii do końca 2011r. było obowiązkowe ubezpieczenie roweru, ale zrezygnowano z niego.

                  > > - tak samo jak podatek od psa.

                  Nie wszystkie gminy pobierają. Pewnie wpływy nie rekompensują kosztów.
                • Gość: no_problem "Pewnie sam byś go unikał" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.13, 22:52
                  > Pewnie sam byś go unikał i jeździł tylko ukradkiem po polach

                  Dziwię się, dlaczego od dłuższego czasu czytam Twoje złośliwe brednie. Pewnie po to, żeby po przeczytaniu powyższego pomówienia w stosunku do nieznanego Ci rozmówcy - ostatecznie przekonać się, że dałeś wreszcie wyraźny dowód swojego buractwa i chamstwa.
                  • pr51 Re: "Pewnie sam byś go unikał" 08.03.13, 09:17
                    > Dziwię się, dlaczego od dłuższego czasu czytam Twoje złośliwe brednie.

                    A ja się dziwię, że dopiero teraz zauważyłeś, iż na twoje brednie nie da się odpowiedzieć bez zahaczania o bredzenie.

                    > > Pewnie sam byś go unikał i jeździł tylko ukradkiem po polach
                    > dałeś wreszcie wyraźny dowód swojego buractwa i chamstwa

                    Już ci kilka razy napisałem, że marnujesz swój talent kabaretowy. Tylkka tam twoje bredzenie nabierze jakiegoś sensu i będziesz miał murowany efekt dobrej zabawy dla sporej grupy słuchaczy.
                    • Gość: no_problem Re: "Pewnie sam byś go unikał" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.13, 21:39
                      Zastanów się, komu odpowiadasz.
                • Gość: Alert Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: *.adsl.inetia.pl 09.03.13, 09:43
                  Cytuję fragment z artykułu który komentujesz a którego albo nie czytałeś albo nie rozumiesz:

                  "By klasa średnia, czyli wszyscy niezagospodarowani rowerowo ludzie, chcieli jeździć na rowerach, potrzeba przykładu idącego z góry. W tej chwili jazda na rowerze jest definiowana w kategoriach "muszę, bo jestem skazany" lub jako coś ekstra, np. sport. Mówią o tym nasze, uniwersyteckie badania: ankietowani przez nas ludzie deklarują, że jeżdżą na rowerze, ale... w weekend lub po południu. Tymczasem nam, czyli miastu, chodzi o wykorzystywanie roweru przede wszystkim jako środka transportu. Dzisiaj społecznie to nie jest jednak postrzegane jako coś normalnego, tylko dziwactwo."

                  Powtórzę jeszcze raz dla mniej kumatych "Tymczasem nam, czyli miastu, chodzi o wykorzystywanie roweru przede wszystkim jako środka transportu."

                  - więc jednak ma to być środek transportu (wobec tego ma być masowy i powszechny) - zastępujący samochody i autobusy. I tu pojawia się wiele pytań ludzi myślących. Skoro rowery staną się środkiem transportu co wtedy z już dziś nierentownymi autobusami? Linie powoli będą zamykane, częstotliwość połączeń zmniejszana. I wtedy rower nie będzie alternatywą tylko dla wielu koniecznością. (Czy jak będzie padało przez 4 dni pod rząd to wyjadą dodatkowe autobusy, pojawią się nowe linie - oczywiście, że nie więc w autobusach będzie w te dni ściski, pisk i zgrzytanie zębów) O to chodzi miastu (jak twierdzi sam autor wypowiada się w imieniu miasta, a jego celem jest zmniejszenie wydatków na deficytową komunikację miejską) Stąd moje głębokie przekonanie że nie chodzi tu tylko o ekologię i zdrowy tryb życia ale także o kasę. Ale ludzie nie są głupi i nie dadzą się nabrać na te debilne pseudo zachęty, na pewno nie masowo. No i odrzucane przez rowerowych talibów oczywiste dla tysięcy mieszkańców naszego miasta uwagi o pogodzie i wygodzie. Rower w tej kwestii nie jest alternatywą, jest tylko uzupełnieniem dla miłośników 4 kółek.


                  "Oświeć mnie, kto i gdzie postawił taką tezę, bo nie zauważyłem. Mowa jest o tym
                  > , że każdy ma prawo wybrać, czym chce jeździć i ma prawo oczekiwać, że będzie m
                  > iał taką możliwosć. Jak na razie, to taką mozliwosć "wyboru" stwarza się tylko
                  > tym, którzy jeżdżą najdroższym na świecie rodzajem komunikacji, czyli samochoda
                  > mi osobowymi. To rozrzutnośc, marnotrastwo i zarazem zachowanie nieekologiczne
                  > i nielogiczne."

                  - no wybacz ale w tym akapicie sam sobie przeczysz i mówisz po prostu nie prawdę. Kto ci broni jeździć rowerem? albo autobusem? Jeśli jeździsz rowerem to najlepszy dowód, że masz taki wybór, a jeśli z niego nie korzystasz to także tylko dlatego że to twój wybór! Ja jeżdżę najczęściej samochodem (autobusem nigdy) i czasem okazjonalnie rowerem bo to mój wybór.

                  Wkrótce pojawią się samochody elektryczne i sprawy tzw. eko staną się drugorzędne. Choć oczywiście te eko brednie to tylko wymówka aby wyciągać kasę od ludzi, nic poza to. Gdyby chodziło o ekologię autobusy komunikacji miejskiej już dawno byłyby na całym świecie elektryczne (od blisko 100 lat!): używalibyśmy tramwajów, trolejbusów itp. Ale miasta wolą same kupować śmierdzące autobusy ale ganić używanie samochodów! Gdzie tu sens? Więc nie gadaj o ekologi i logice bo to ściema dla debili, gadaj o kasie bo o kasę tu chodzi!
                  • jureek Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch 09.03.13, 10:29
                    Gość portalu: Alert napisał(a):

                    > - no wybacz ale w tym akapicie sam sobie przeczysz i mówisz po prostu nie prawd
                    > ę. Kto ci broni jeździć rowerem? albo autobusem? Jeśli jeździsz rowerem to najl
                    > epszy dowód, że masz taki wybór, a jeśli z niego nie korzystasz to także tylko
                    > dlatego że to twój wybór! Ja jeżdżę najczęściej samochodem (autobusem nigdy) i
                    > czasem okazjonalnie rowerem bo to mój wybór.

                    W tej chwili najbardziej preferowanym środkiem lokomocji jest samochód - pod samochody budowane są drogi, pod parkowanie zajmowane są miejsca na szerokich chodnikach, które mogłyby być wykorzystane jako drogi dla rowerów, pod samochody wreszcie programowana jest sygnalizacja świetlna (poczekaj sobie jako pieszy na skrzyżowaniu Ozimskiej i Plebiscytowej, to zrozumiesz, o czym piszę).
                    Jura

                    P.S. Twoje podkreślanie, że autobusem nie jeździsz nigdy, potwierdza tylko tezę z artykułu o kompleksach klasy średniej.
                    • Gość: marder Skrzyżowania dla samochodów IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.13, 14:21
                      W Wa-wie też światła sa dla samochodów. Prawdziwym testem odporności jest skrzyżowanie wylotu z mostu Świetokrzyskiego z Wałem Miedzyszyńskim. Jeśli jedziesz rowerem, ddr jest zarówno wzdłuż wału jak i na moście po obu stronach, to jadąć wzdłuż wału nie przejedziesz tej krzyzówki na wprost. Musisz objechać skrzyżowanie dookoła, więc najpierw przekraczasz ulicę Wał M. potem wylot z mostu, i znów wał... a sygnalizacja jest na guzik! K...wa, jak się ma pecha, to schodzi 6 minut! Łatwiej zjechać przed mostem na gruntowy szlak wzdłuż Wisły a potem wjechać pochylnią na wał, choć to prawie 10 metrów różnicy w pionie i bardzo ostry kąt wjazdu. W wielu miejscach jest podobnie.
                    • Gość: Alert Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.13, 00:02
                      "W tej chwili najbardziej preferowanym środkiem lokomocji jest samochód - pod sa
                      > mochody budowane są drogi,"
                      - to oczywiste, drogi są konieczne to żyły i układ nerwowy współczesnego świata (w tym wydaniu już ponad 100 lat). Jeśli masz z tym problem to w ogóle cie nie rozumiem. To dla czego mieszkasz w mieście a nie w odległej kniei gdzie miałbyś eko - ścieżkę i zero świateł? Miasto jest tym czym jest dzięki ludziom, a ludzie potrzebują się do miasta dostać, a temu służą drogi, mosty itp - proste. Tymi drogami jeżdżą także autobusy, karetki, straż pożarna, zaopatrzenie sklepów - one są utylitarne. Miasto z twoich marzeń byłoby pozbawione szerokich ulic i miejsc parkingowych? To musisz je sam założyć od podstaw i uprzedzić przyszłych mieszkańców o swojej koncepcji i życzę ci powodzenia. To pusta utopia. Miasta właśnie dzięki takiej infrastrukturze mogą się rozwijać, a miasta pozbawione dróg i miejsc parkingowych wymierają i pustoszeją (miasta jeśli myślą o rozwoju to walczą aby w ich pobliżu szła autostrada, a głupcy walczą z autostradą).

                      Mam pytanie. Czy zainwestowałbyś swoje pieniądze (np. sprzedaj cały majątek i weź kredyt) w duży sklep bez parkingu dla aut ale za to ze świetnym dojazdem dla rowerów z pierwszeństwem przejazdu? Spróbuj, może to ja się mylę i cały świat jest głupi a ty odkryłeś jak zaspokoić potrzeby ludzi!

                      "Twoje podkreślanie, że autobusem nie jeździsz nigdy, potwierdza tylko tezę
                      z artykułu o kompleksach klasy średniej." - piszę o tym jako kwestii wyboru nie wstydu, po prostu cenie swój czas a korzystanie z autobusu jest dla mnie nieakceptowalnie czasochłonne. Gdyby mnie było stać częściej korzystałbym w zamian autobusu z taksówek (albo miał własnego kierowcę :-), ale nie jestem z klasy bogaczy, dlatego sam kręcę kółkiem. Poza tym lubię auta i nie sprawia mi to przykrości. Nie korzystam także z PKP nie dlatego że się wstydzę ale z własnych doświadczeń wiem, że nie mogę po prostu na niej polegać. Spóźni się, w ogóle nie przyjedzie albo pogryzą mnie pluskwy. Czy jak lecisz samolotem z Katowic albo z Wrocławia to wybrałbyś połączenie PKP? Wątpię chyba że miałbym w zapasie jeszcze dwa albo trzy alternatywne połączenia. Ale co potem? Masakra z walizkami i tułaczka autobusami? Pisałem o ty, że stan kolei jest katastrofalny, komunikacja autobusowa na obrzeżach Opola strasznie kiepska. Jedynie w miarę sprawnie można dojechać z Dambonia w okolice centrum (ale to taka odległość że i na piechotę nie jest daleko) i to tyle tym temacie. Miasta podobnej wielkości (np. Malmo) jak Opole często mają metro! U nas to nawet nie do pomyślenia!

                      Nie rozumiem czemu wszędzie chcesz widzieć jakieś kompleksy? Nie dostrzegasz oczywistości a sięgasz po głęboką psychoanalizę? Ludzie różnią się i wobec tego mają różne potrzeby ale nie wynikają one z kompleksów. Przynajmniej takie tłumaczenie ich zachowań nie wiele wnosi do dyskusji bo zamiast rozwiązać istotę problemu (budowa dodatkowych mostów, ścieżek rowerowych, parkingów podziemnych, sprawnej komunikacji, niezawodnej kolei itp ) skupia się na pseudo-psychoanalizie (od której problem nie rozwiąże się nawet o centymetr bo to jest bzdura i tyle). Teza w tym artykule jest moim zdaniem idiotyczna: ludzie ze wstydu jeżdżą samochodami (a także autobusami) zamiast wybrać doskonałe i uniwersalne rowery. No naprawdę ten pan socjolog ma nas za idiotów? A czy on już wybrał rower? Sprzedał samochód i pozbył się kompleksu klasy średniej?
                      • jureek Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch 11.03.13, 13:16
                        Gość portalu: Alert napisał(a):

                        > - to oczywiste, drogi są konieczne to żyły i układ nerwowy współczesnego świata
                        > (w tym wydaniu już ponad 100 lat). Jeśli masz z tym problem to w ogóle cie ni
                        > e rozumiem. To dla czego mieszkasz w mieście a nie w odległej kniei gdzie miałb
                        > yś eko - ścieżkę i zero świateł? Miasto jest tym czym jest dzięki ludziom, a lu
                        > dzie potrzebują się do miasta dostać, a temu służą drogi, mosty itp - proste. T
                        > ymi drogami jeżdżą także autobusy, karetki, straż pożarna, zaopatrzenie sklepów
                        > - one są utylitarne. Miasto z twoich marzeń byłoby pozbawione szerokich ulic
                        > i miejsc parkingowych? To musisz je sam założyć od podstaw i uprzedzić przyszł
                        > ych mieszkańców o swojej koncepcji i życzę ci powodzenia. To pusta utopia. Mias
                        > ta właśnie dzięki takiej infrastrukturze mogą się rozwijać, a miasta pozbawione
                        > dróg i miejsc parkingowych wymierają i pustoszeją (miasta jeśli myślą o rozwoj
                        > u to walczą aby w ich pobliżu szła autostrada, a głupcy walczą z autostradą).
                        >
                        > Mam pytanie. Czy zainwestowałbyś swoje pieniądze (np. sprzedaj cały majątek i
                        > weź kredyt) w duży sklep bez parkingu dla aut ale za to ze świetnym dojazdem dl
                        > a rowerów z pierwszeństwem przejazdu? Spróbuj, może to ja się mylę i cały świat
                        > jest głupi a ty odkryłeś jak zaspokoić potrzeby ludzi!

                        Z czym Ty chłopie dyskutujesz? Czy ja gdzieś napisałem, że nie należy budować dróg?
                        A co do sugerowania, że ludzie korzystający z komunikacji publicznej nie szanują swojego czasu, mogę napisać tylko tyle, że to kolejny przejaw wywyższania się poprzez sugerowanie, że ludzie korzystający z rowerów to ludzie niepoważni, nieproduktywni, którym obcy jest time management.
                        Tymczasem ja właśnie dlatego, że szanuję swój czas zrezygnowałem z dojazdów do pracy samochodem.
                        Jura
                        • kennar Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch 11.03.13, 16:30
                          "Z czym Ty chłopie dyskutujesz? Czy ja gdzieś napisałem, że nie należy budować dróg?"

                          tak właśnie zrozumiałem twoje żale, że buduje się drogi dla samochodów i parkingi dla nich zamiast drogi rowerowe:

                          "W tej chwili najbardziej preferowanym środkiem lokomocji jest samochód - pod samochody budowane są drogi, pod parkowanie zajmowane są miejsca na szerokich chodnikach, które mogłyby być wykorzystane jako drogi dla rowerów, pod samochody wreszcie programowana jest sygnalizacja świetlna (poczekaj sobie jako pieszy na skrzyżowaniu Ozimskiej i Plebiscytowej, to zrozumiesz, o czym piszę)."

                          Dziś jeździłem dużo po Opolu w sumie jakieś 3 godziny (od 9-12) w rożnych częściach Opola. Ruch samochodowy mały, jazda bezproblemowa, droga sucha, czarna, temperatura spadła do -3, lekki ale mroźny wiatr. Pobudzony naszymi tu dyskusjami wypatrywałem osób na rowerach chciałem im się przyjrzeć jak są ubrane itp. Ale nie widziadłem ani jednego rowerzysty!!! ANI JEDNEGO!!! A przedwczoraj temperatura ok +10, wiele osób śmigało na rowerach, na wyścigowych, na miejskich, na góralach. Wniosek dla mnie oczywisty o ruchu obecnie decyduje temperatura. (Czy ci ludzie wstydzą się jeździć jak jest -3 a nie wstydzą się jak jest +10?). No i jak nie jeżdżą przy -3 rowerem to jak się poruszają? Samochodem albo autobusem, wobec tego musi być pełna infrastruktura.
                        • Gość: marder Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: *.dynamic.chello.pl 11.03.13, 18:41
                          Dziki, to dość dobry pomysł:
                          > Mam pytanie. Czy zainwestowałbyś swoje pieniądze (np. sprzedaj cały mają
                          > tek i weź kredyt) w duży sklep bez parkingu dla aut ale za to ze świetnym dojaz
                          > dem dla rowerów z pierwszeństwem przejazdu? Spróbuj, może to ja się mylę i cały
                          > świat jest głupi a ty odkryłeś jak zaspokoić potrzeby ludzi!
                          widzisz, w czasach targetingu stworzenie skalepu pod konkretna grupe klientów nie jest wcale takim złym pomysłem...
                          • Gość: Alert Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.13, 20:21
                            U nas było kilka takich sklepów (no pewnie nie byli to fani rowerów) :-) Brak parkingu spowodował, że do dziś stoją puste i straszą. Ale jak chcesz spróbuj :-)
                            • Gość: marder Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: *.dynamic.chello.pl 12.03.13, 09:52
                              W Warszawie dla odmiany jest klubo-kawiarnia ulokowana w dolnym budynku stacji kolei Powiśle. Dla rowerzystów kultowe miejsce - dla policji i strazy miejskiej również. Czasem sobie żartuję, że obok piwa powinni podawać też alkomaty :-D. Ale, dla samochodów mało miejsca, ale dla rowerów parking. Jest kilka podobnym miejsc.
                              • Gość: Alert Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.13, 17:40
                                Faktycznie fajne miejsce, dla samochodziarzy także, byłem tam na zlocie zabytkowych aut. Takie miejsca się bronią ale sklep gdzie liczy się masowy klient już nie.
                                • Gość: marder Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: *.dynamic.chello.pl 13.03.13, 12:25
                                  Zgadza się. Klient masowy ma inne potrzeby. Ale mały interes wycelowany w klienta związanego z rowerem, mocze całkiem nieźle się kręcić.
                      • jureek Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch 11.03.13, 16:15
                        Gość portalu: Alert napisał(a):

                        > Czy jak lecisz samolotem z Katowic albo z Wrocławia to wybrałbyś połączenie PKP?

                        Z Katowic jeszcze nie latałem, ale gdy lecę z Wrocławia, to zawsze do dojazdu na lotnisko wybieram komunikację publiczną. Pociągi między Opolem i Wrocławiem jeżdżą częściej niż na niejednej miejskiej linii autobusowej, a z dworca we Wrocławiu na lotnisko kursuje regularnie autobus miejski. Tak samo korzystam z komunikacji publicznej, żeby dojechać np. na lotnisko we Frankfurcie.

                        > Pisałem o ty, że stan kolei jest katastrofalny, komunikacja au
                        > tobusowa na obrzeżach Opola strasznie kiepska. Jedynie w miarę sprawnie można d
                        > ojechać z Dambonia w okolice centrum (ale to taka odległość że i na piechotę ni
                        > e jest daleko) i to tyle tym temacie. Miasta podobnej wielkości (np. Malmo) jak
                        > Opole często mają metro! U nas to nawet nie do pomyślenia!

                        Zgadzam się, że komunikacja publiczna jest w Polsce bardzo kiepska. To też skutek uprzywilejowania w inwestycjach motoryzacji indywidualnej, o czym już pisałem.

                        > Nie rozumiem czemu wszędzie chcesz widzieć jakieś kompleksy? Nie dostrzegasz oc
                        > zywistości a sięgasz po głęboką psychoanalizę?

                        Jaka tam głęboka psychoanaliza? Zwykłe obserwacje.

                        > Ludzie różnią się i wobec tego m
                        > ają różne potrzeby ale nie wynikają one z kompleksów.

                        Zgadza się, że ludzie są różni. I w ramach tej różności jedni kierują się kompleksami, a inni nie. Dlaczego tak się upierasz, żeby wykluczyć z góry kompleksy jako motywy działania ludzi?
                        Jura

                        • kennar Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch 11.03.13, 16:51
                          "a z dworca we Wrocławiu na lotnisko kursuje regularnie autobus miejski. "
                          - Rozbawiłeś mnie :-) policz ile czasu ci zajmuje taka eskapada :-) . No ale jeśli ci to odpowiada to OK, mnie nie. Ja z domu pod wejście na lotnisko (parking lotniskowy jest tuż obok) dojeżdżam w godzinę - godzina 20 min, tobie to zajmie ze 3 -4 godziny (zależy kiedy masz samolot).

                          Z Katowic to musiałbyś jechać chyba dzień wcześniej. Tragedia. :-)

                          "Zgadzam się, że komunikacja publiczna jest w Polsce bardzo kiepska. To też skut
                          > ek uprzywilejowania w inwestycjach motoryzacji indywidualnej, o czym już pisałe
                          > m."
                          - a niby czym to uprzywilejowanie się by objawiało co szkodziłoby komunikacji miejskiej? Przecież autobusy także potrzebują dróg i to nawet szerszych, i nie znoszą małych rond i wysepek.

                          "Dlaczego tak się upierasz, żeby wykluczyć z góry kompleksy
                          > jako motywy działania ludzi?" - bo to głupota tak postrzegać ludzi. Ludzie w swojej masie działają racjonalnie (mówi się, że głosują nogami). Oczywiście nie jest tak, że większość ma zawsze rację, ale tłumaczenie złożonych przyczyn kompleksami do niczego nie prowadzi. Jeśli ta diagnoza byłaby słuszna to zamiast budować drogi, poprawiać infrastrukturę to trzeba by aby miasto zatrudniło 10 tyś psychoanalityków i zaczęło masowo leczyć ludzi z "kompleksu klasy średniej". Cud murowany :-)
                          • Gość: marder Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: *.dynamic.chello.pl 11.03.13, 19:14
                            Panowie, troszkę żeście zgubili meritum wywiadu. Zgoda, że pierwszy dzień ujemnej temperatury zawsze ostro zmniejsza ilość rowerzystów. Ale ja w Wa-wie dziś jeździłem. Nie widziałem dzisiaj żadnego przedstawiciela "klasy średniej" na rowerze, raczej byli to goście <100 pln (za rower z wyposażeniem). Problem opisywany w Gazecie polegał na tym (w moim rozumieniu), że osoby zaliczane do middle class uważają że nie wypada im dojeżdżać do pracy rowerem, ponieważ nie licuje on z ich godnością i powagą stanowiska. Oczywiście warunki pogodowe mają wpływ, ale przez chwile je pomińmy. Wiosną, latem i jesienią da się spokojnie jeździc rowerem, mimo to wiele osób woli kupić wieś-vagena za 5 tysięcy, czy złom Lanosa za 1 tys. i jeździć do pracy. Nie biorą pod uwagę możliwości poruszania się rowerem czy komunikacją, doskonale to zjawisko można podpatrzeć w pobliżu małych kilkunastoosobowych biur w normalnych budynkach. Po zakończeniu godzin urzędowania poczty obok mnie pojawiają się miejsca parkingowe - klienci poczty to jedno, ale większość pracowników (listonoszy itp) jeździ samochodami - wrakami, choć komunikacja miejska w tym rejonie jest bardzo dobra. Dlaczego? Bo wiejscy listonosze poruszają się na rowerach? Cholera wie. Każde wytłumaczenie moim zdaniem może być dobre. Przyczyny psychologiczne są też dobre, a wbrew temu co napisałeś ludzie nie są racjonalni. Człowiek -tak. Wielu ludzi już nie. Zawsze w tłumie są osoby które potrafią wytłumaczyć swoje zachowanie oraz te które zwyczajnie je naśladują, ponieważ muszą za kimś podąrzać. Z przyczynami psychologicznymi bywa tak, że czasami sami przed soba nie potrafimy się do czegoś przyznać, więc wyszukujemy tłumaczenia zastępcze - takie mini kłamstwa które brzmią dostatecznie wiarygodnie, żeby uzasadnić nasze postępowanie. Więc zamiast stwierdzenia: uważam że ze "stanowiskiem doradcy klienta w banku" nie licuje dojeżdżanie rowerem, mówimy: na rowerze jest zimno, itp. Ja do pracy jeżdżę rowerem, na spore zakupy samochodem, a na lotnisko taksówką.
                          • jureek Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch 11.03.13, 20:37
                            kennar napisał:

                            > "a z dworca we Wrocławiu na lotnisko kursuje regularnie autobus miejski. "
                            > - Rozbawiłeś mnie :-) policz ile czasu ci zajmuje taka eskapada :-) . No ale j
                            > eśli ci to odpowiada to OK, mnie nie. Ja z domu pod wejście na lotnisko (parkin
                            > g lotniskowy jest tuż obok) dojeżdżam w godzinę - godzina 20 min, tobie to zajm
                            > ie ze 3 -4 godziny (zależy kiedy masz samolot).

                            Pociąg z Opola do Wrocławia jedzie godzinę, a autobus miejski linii 406 z dworca PKP na lotnisko potrzebuje 30 minut. Autobusy odjeżdżają co 20 minut.

                            > Przecież autobusy także potrzebują dróg i to nawet szerszych, i nie z
                            > noszą małych rond i wysepek.

                            Widziałeś gdzieś w Opolu buspas? Widziałeś poszerzony kosztem jezdni przystanek, żeby łatwiej było wsiąść do autobusu osobom na wózkach inwalidzkich?

                            > "Dlaczego tak się upierasz, żeby wykluczyć z góry kompleksy
                            > > jako motywy działania ludzi?" - bo to głupota tak postrzegać ludzi. Ludzi
                            > e w swojej masie działają racjonalnie (mówi się, że głosują nogami).

                            To jakimi racjonalnymi a nie mentalnosciowymi powodami wytłumaczysz taki fakt, że w Niemczech w tych samych warunkach drogowych i pogodowych, sporo Niemców dojeżdża do pracy rowerami, natomiast mieszkający w Niemczech Turcy prawie w stu procentach dojeżdżają samochodami? Turek na rowerze, to zjawisko prawie w ogóle nie spotykane.

                            • alanta1 Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch 11.03.13, 22:27
                              jureek napisał:

                              > Widziałeś gdzieś w Opolu buspas? Widziałeś poszerzony kosztem jezdni przystanek
                              > , żeby łatwiej było wsiąść do autobusu osobom na wózkach inwalidzkich?

                              W dodatku nowe przystanki robi się w zatoczkach, przez co autobusom trudniej włączyć sie do ruchu

                              > mieszkający w Niemczech Turcy prawie w stu procentach dojeżdżają samochodami?

                              To proste, Turkom jest za zimno w Niemczech :D:D:D
                              • jureek Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch 12.03.13, 08:04
                                alanta1 napisała:

                                > > mieszkający w Niemczech Turcy prawie w stu procentach dojeżdżają samochod
                                > ami?
                                >
                                > To proste, Turkom jest za zimno w Niemczech :D:D:D

                                Gdy tak patrzę na tych młodych Turków na ulicach w rozchełstanych koszulach ukazujących ich wytrwale na siłowniach formowane klaty i oczywiście bez czapek (czapki to noszą tylko spedaleni Niemcy), to raczej nie sądzę, żeby było im zimniej niż innym.
                                Jura
                              • Gość: Boddoxx Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: 194.8.126.* 12.03.13, 08:08
                                > W dodatku nowe przystanki robi się w zatoczkach, przez co autobusom trudniej wł
                                > ączyć sie do ruchu

                                Gdyż kierowcy nie przestrzegają przepisów.

                                > To proste, Turkom jest za zimno w Niemczech :D:D:D

                                :-D rozumiem żart, hehe, ale większość tych Turków urodziła się w Niemczech.
                            • Gość: Boddoxx Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: 194.8.126.* 12.03.13, 08:06
                              > Widziałeś poszerzony kosztem jezdni przystanek
                              > , żeby łatwiej było wsiąść do autobusu osobom na wózkach inwalidzkich?

                              W Szwecji są takie przystanki. W miejscu przystanku jezdnia jest zwężona do szerokości jednego pasa ruchu. Jak autobus stoi na przystanku, to nic innego nie przejedzie. Chodzi o bezpieczeństwo pieszych.
                              • jureek Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch 12.03.13, 08:25
                                Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

                                > W Szwecji są takie przystanki. W miejscu przystanku jezdnia jest zwężona do sze
                                > rokości jednego pasa ruchu. Jak autobus stoi na przystanku, to nic innego nie p
                                > rzejedzie.

                                Nie tylko w Szwecji tak jest. Ja znam takie przystanki z Niemiec.
                                Jura
                          • Gość: AutoKierowca_pl Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.13, 14:14
                            Jazda rowerem to żaden wstyd,tylko zdrowy tryb życia,miejmy to na uwadze i nie sugerujmy się stereotypami bo to nie prowadzi do niczego dobrego. Zawsze można wziąć samochód i przecież robi tak 90% osób, to tez pójście na łatwiznę.


                            Pozdrawiam www.AutoKierowca.pl
            • Gość: marder Re: Przecież nikt ci nie broni korzystać z samoch IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 16:23
              Ostra ta dyskusja - jak po stłuczce. Czy w Opolu czy w Warszawie każdemu coś innego pasuje. Pora faktycznie dorosnąć i zacząć racjonalnie rozważać argumenty stron. Oczywiście tygodniowe zakupy w wersji mojej żony ledwie mieszczą się do kombiaka, ale z drugiej zaś strony za chwilę pojadę do sklepu kupić chrupki, może jakieś 2L mleka, ze 2 kg cukru i piwo i pojadę ROWEREM. Bardzo często jeżdżę po Warszawie wyposażony w cholernie drogiego laptopa z cholernie drogim oprogramowaniem i jeżdżę rowerem niezależnie od pogody. Jak? Parę lat temu zainwestowałem w stalowa skrzynkę mocowaną do bagażnika - coś ala koszyk, ale wytrzymalsze i przystosowane do mocowania ładunku na górze. Więc na górę tej skrzynki (ciężkiej i paskudnie wyglądającej) mocuję skorupową wielką walizę Samsonite i mam dzięki temu odporny na warunki zewnętrze bagażnik, w którym wiozę np. 8 egz. projektu a'100 str. sztuka + rysunki i lapek - rzecz jasna. Na miejscu, mam elegancką, wygodną walizkę na kółkach. Fakt - czasami muszę ją wytrzeć z błota. Wszystko się da, trzeba tylko pomyśleć jak. Da się w ten sposób również wiele rzeczy usprawiedliwić, czy wyjaśnić dlaczego są niemożliwe - zwróć uwagę, że zastosowałeś to w poście. Wolisz samochód? ok. Rekreacyjnie rower? ok. Tylko postaraj się jeżdżąc rekreacyjnie nie wkurzać tych którzy jeżdżą codziennie - niedzielny kierowca=niedzielny rowerzysta.
          • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 09:49
            > Właśnie o takich bredzących jak ty pisałem

            radzę przeczytać ze zrozumieniem artykuł i moje komentarze. Może zajarzysz. Nie jestem fanatykiem roweru, a trzeźwego myślenia. Coś ci się najwyraźniej pozajączkowało w mojej ocenie.

            > "Rowerem jedzie się kilka minut." - do pracy jadę codziennie dokładnie 8-10 min
            > ut, rowerem rekreacyjnie (czyli szybko) jakieś 20 minut

            Wyraźnie jesteś jakimś wyjątkiem, co nei oznacza, że wszyscy tak mają, jak ty. Coś ci się pomyrdało mięrzy rekreacją a sportem. Rekreacja nie polega na szybkiej jeździe.

            > Jak ty masz kilka minut rowerem to chodź pieszo

            Nie mam, ale jakbys oderwał się od patrzenia na jezdnię przed samochodem, to być pewnie zauważył takich, jak sugerujesz.

            > > Czy ty się z baranem na łeb pozamieniałeś?

            Masz kłopoty z własną głową i wydaje ci się, że wystarczy zaatakować, aby to uległo zmianie. Zagłuszanie własnego sumienia, to nie jest dobre rozwiązanie.

            > Często muszę mieć ze sobą komputer, kilka
            > ciężkich segregatorów, marynarkę na przebranie itp.

            Jesteś usprawiedliwiony, że korzystasz z auta, ale takich jak ty jest statystycznie rzecz biorąc mało. Swojego czasu widziałem nawet taksówkarza, który do pracy dojeżdżał na rowerze, bo tak mu było praktyczniej. Najwyraźniej nie miał kompleksu kierowcy z klasy średniej.

            > A robiłeś kiedyś tygodniowe zakupy? Bagażnik w aucie 500 litrów

            Z twojej wypowiedzi wynika, że każdy ma prawo raz w tygodniu skorzystać z auta :-) A słyszałeś o rowerach bagazowych? Nie? Masz braki w wykształceniu, najwyraźniej :-) Jakbyś chciał dalej dyskutować o tym, to nie zachęcam do kupowania takiego roweru, ale w takich krajach jak Holandia, to normalka.

            > a ty sakwy proponujesz? Błazenada. Chcesz się męczyć - twoja sprawa

            Błazenadę sam uprawiasz. Najpierw "rekreacyjnie" pędzisz jak wariat, żeby się zmęczyć, a z sakwami masz jakieś dziwne opory, bo byś się zmęczył. Kabatret jakiś?
            Co do zmęczenia, to oczywiście, że to sprawa indywidualna. Problem w tym, że miasta nie są przystosowane do tego, aby rowerzysci mogli się z własnego wyboru męczyć, bo by zostali rozjechani przez zakomplesioną klasę średnią przy aprobacie niekompetentnych urzędników.

            > tysiące opolan nie! I nie dlatego, że wstydzą się jeździć rowerem
            > (to najbardziej idiotyczna teza tego artykułu) ale dlatego,
            > że nie spełnia on ich oczekiwać w tym kontekście (komfort, szybkość).

            Usiłujesz dyskutować, czy najpierw było jajko, czy kura. Jak to bywa w statystyce, to jedni nie jeżdżą z powodu kompleksu, a inni z powodu braku możliwości. Problem w tym, żeby w końcu dać tym zainteresowanym taką możliwość, a nie zmuszać do korzystania z samochodu. Przykład Kopenhagi daje do myślenia. Jeżeli tam można było to zrobić, to gdzie indziej również :-) Więc w czym problem?

            > w czym ci szkodzi podatek od rowerów?

            W normalnie myslących społęczeństwach podatkiem obkłada się tych, którzy mają za dużo lub robią coś zdrożnego, żeby tego nie robili. Porównaj to z twoim pytaniem, to powinieneś sam sobie odpowiedzieć, w czym szkodziłby podatek od rowerów. W krajach bardziej zaawansowanych umysłowo niż Polska rowerzystom stwarza się ulgi, aby zachęcić innych do bardziej ekologicznych zachowań. Teraz czujesz blusa, że masz kompleks klasy średniej?

            > Korzystasz z infrastruktury, która kosztuje i której utrzymanie musi kosztować

            Włącz w końcu swoją mózgownicę, bo zaczyna być śmiesznie. Drogi dla samochodów kosztują sto razy tyle, co infrastruktura dla samochdów. Od wielu lat całe społęczeństwa płacą podatki wyłącznie na to, aby zakompleksiona klasa średnia mogła jeździć samochodami, a jak trzeba jej uszczknąc 1 % na infrastrukturę rowerową, to wyłączają swoje mózdżki i żądają nowych podatków tylko od rowerzystów. Chcesz puszczać kabaretowe teksty, to zatrudnij się w kabarecie, a nie na Forum.

            > Proste i oczywiste ale dla wielu to jest szokujące! Bredzić o uniwersaln
            > ej genialności rowerów tak, ale dołożyć się do infrastruktury nie!

            Radzę pójśc z tyum hasłem do psychiatry, ale musisz uważać, aby przypadkiem sam nie był z klasy średniej, bo zachowanie swojego kompleksu będziesz miał jak w banku.
            • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 10:21
              > Nie jestem fanatykiem roweru, a trzeźwego myślenia.
              I przejawem tego trzeźwego myślenia jest podejście, że tylko w wyjątkowych i przez Ciebie uzasadnionych wypadkach można korzystać z samochodu, wszyscy przez większość czasu powinni korzystać z roweru bo jest (według Ciebie) opłacalny i ekologiczny. Rozmówcy którzy uważają inaczej są zakompleksieni, mają problemy z głową, mózgiem i tak dalej. Przecież nikt nie zabrania Ci jeździć rowerem, tak jak nikt Cię nie zmusza do korzystania ze znienawidzonego samochodu czy autobusu. Jadąc rowerem możesz korzystać z jezdni, dróg rowerowych, a czasami nawet z chodnika. W wielu przypadkach masz pierwszeństwo przed pieszymi i przed samochodami. Masz więc większe prawa niż piesi czy kierowcy. To czego Ci jeszcze brakuje do szczęścia, czy Twoja pazerność i głód bycia docenionym i wyróżnionym ma jakieś granice? Żyj i daj żyć innym.
              • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 10:46
                > I przejawem tego trzeźwego myślenia jest podejście, że tylko w wyjątkowych i pr
                > zez Ciebie uzasadnionych wypadkach można korzystać z samochodu, wszyscy przez w
                > iększość czasu powinni korzystać z roweru

                Radzę przeczytać ze zrozumieniem, co napisałem na ten temat, bo nic takiego nie napisałem.
                Wręcz przeciwnie napisałem jednoznacznie, że każdy powinien mieć mozliwosc wyboru, Zanim znowu caczniesz coś bredzić na mój temat, przepisz sobie w kajeciku sto razy moje poprzednie zdanie. Widocznie dwa moje wpisy to było za mało, żebyś zapamiętał :-)

                > Przecież nikt nie zabrania Ci jeździć rowerem

                Kpisz, czy o drogę pytasz? Zabraniać, nie zabrania, tylko gdzie ma jeździć, żeby go zakomplesiona klasa średnia nie rozjechała?

                > nikt Cię nie zmusza do korzystania ze znienawidzonego samochodu

                Jak sam znasz z autopsji, często sytuacja zmusza :-) Pomijając konieczność przewożenia osób i rzeczy, często zły stan komunikacji publicznej.

                > Masz więc większe prawa niż piesi czy kierowcy.

                Kabaret jakiś, czy co? Dobra teoria, tylko gdzie ty to masz w praktyce? W Kopenhadze? A czemu nie w Opolu?

                > To czego Ci jeszcze brakuje do szczęścia. Więcej inteligentów bez kompleksów, bystrych i ze zwykłych chłopskim rozumem.

                > Twoja pazerność i głód bycia docenionym

                Rozumiem, ze uwielbiasz pisać kabaretowe teksty. A kolejny festiwal już niedługo :-)
                • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 11:04
                  pr51 napisał:

                  > Wręcz przeciwnie napisałem jednoznacznie, że każdy powinien mieć mozliwosc wybo
                  > ru,

                  ...pod warunkiem, że wybiera rower, w przeciwnym wypadku należy do zakompleksionej klasy średniej. Dopiero co w innej wiadomości pisałeś "w tym przypadku jesteś usprawiedliwiony" (o korzystaniu z samochodu). Wybór masz - możesz jechać samochodem, iść pieszo, jechać rowerem, albo autobusem. Nie czuję się winny, że go nie zauważasz i z niego nie korzystasz.

                  > Kpisz, czy o drogę pytasz? Zabraniać, nie zabrania, tylko gdzie ma jeździć, żeby go zakomplesiona klasa średnia nie rozjechała?

                  Przypomnę, możesz korzystać z tych samych dróg co cała reszta obywateli, musisz tylko znieść konieczność obcowania ze znienawidzoną klasą średnią. Do tego masz drogi rowerowe i czasami chodniki.

                  > > nikt Cię nie zmusza do korzystania ze znienawidzonego samochodu
                  >
                  > Jak sam znasz z autopsji, często sytuacja zmusza :-) Pomijając konieczność prze
                  > wożenia osób i rzeczy, często zły stan komunikacji publicznej.

                  Sytuacja to nie "ktoś", chyba że masz kolegę o takim przezwisku. Nie zmusza - masz wybór - samochód, rower, autobus albo pieszo.

                  > > Masz więc większe prawa niż piesi czy kierowcy.
                  > Kabaret jakiś, czy co? Dobra teoria, tylko gdzie ty to masz w praktyce? W Kopen
                  > hadze? A czemu nie w Opolu?

                  Jak pamiętam, ustawa kodeks o ruchu drogowym obowiązuje na terenie całego kraju, nie tylko w Opolu? Przeczytaj, poznasz swoje prawa i obowiązki. Może Cię miło zaskoczy :)

                  > > To czego Ci jeszcze brakuje do szczęścia.
                  > Więcej inteligentów bez kompleksów, bystrych i ze zwykłych chłopskim rozumem.

                  Może być kiepsko. Myślałeś żeby wyjechać i uwolnić nas od swojej osoby? Rowerowe raje czekają, będziesz miał jak w niebie ... :)
                  • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 06.03.13, 16:03
                    > > Wręcz przeciwnie napisałem jednoznacznie, że każdy powinien mieć mozliwosc
                    > > wyboru,
                    >
                    > ...pod warunkiem, że wybiera rower

                    Bredzenie dobrze ci idzie. Chcesz wystartować w konkursie na bredzenie roku, czy jak?

                    > Przypomnę, możesz korzystać z tych samych dróg co cała reszta obywateli

                    Nie przeczytałeś ze zrozumieniem, co napisałem. Oczywiście, że mogę, jak również mogę być rozjechany przez zakompleksioną klasę średnią, wiec jest oczywiste, że przezorny zawsze ubezpieczony wybiera inne środki transportu. Dalej nie kapujesz?

                    > Sytuacja to nie "ktoś",

                    Ciepło, ciepło, cieplej... W końcu włączasz inteligentne myslenie i sam dochodzisz do wniosku, że sytuację stwarza ktoś, a nie coś. Zazwyczaj mierny urzędnik ulegający wpływom statystycznej zakompleksionej klasy średniej. To oni stwarzają tą sytuację, nieprawdaż? Oczywiście, że mogą jeszcze stworzyć ją krasnoludki, diabły lub inne stwory, ale i tak to są ktosie, a nie "coś".

                    > > > Masz więc większe prawa niż piesi czy kierowcy.
                    > > Kabaret jakiś, czy co? Dobra teoria, tylko gdzie ty to masz w praktyce?
                    > > W Kopenhadze? A czemu nie w Opolu?

                    > Jak pamiętam, ustawa kodeks o ruchu drogowym obowiązuje na terenie całego kraju
                    > , nie tylko w Opolu?

                    Dalej prowadzisz kabaret. To prawo tworzy ściezki rowerowe? Wydawało mi sie, że prawo pomaga z nich korzystać, a jak ich nie ma to ... masz jeszcze szansę włączyć inteligentne myślenie.

                    > Może być kiepsko. Myślałeś żeby wyjechać i uwolnić nas od swojej osoby?
                    > Rowerowe raje czekają, będziesz miał jak w niebie ... :)

                    Wy król polskiej klasy średniej musicie zacząc trzeźwo myślec i jeszcze trzeźwiej reagować, żeby on poddany był bardziej zadowolony u siebie, a nie tylko gdzieś na wygnaniu :-) Jak wszyscy wyjadą, to kto będzie robił na twoją emeryturę wysłużoną dojazdami autem?
              • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 194.8.126.* 04.03.13, 12:48
                Jadąc rowerem możesz korzystać z jezdni, dróg rowerowych, a czasami nawet z chodnika. W > wielu przypadkach masz pierwszeństwo przed pieszymi i przed samochodami. Masz więc większe prawa niż piesi czy kierowcy

                Albo jezdnią, albo ddr. Jak jest ddr, to rowerzysta jest zobowiązany z niej korzystać. Nie ma wyboru, jak np. w Niemczech, gdzie jeśli rowerzysta dojdzie do wniosku, że ddr nie nadaje się do jazdy (bo np. jest nieośnieżona), to może jechać jezdnią. Czasami można korzystać z chodnika.

                Z drugiej strony samochodem możesz korzystać z autostrad i dróg szybkiego ruchu, a rowerem nie. Jest to dla mnie tak zrozumiałe i oczywiste, że nie wpadłbym nawet na ideę, że wskutek tego kierowcy mają większe prawa niż rowerzyści.

                Rowerzysta ma pierwszeństwo przed pieszym na ddr, jeśli pieszy z niej korzysta zgodnie z prawem, czyli jeśli nie ma chodnika. To jest jedyna taka sytuacja. Na chodniku - w sytuacjach, gdy rowerzysta może zgodnie z prawem tam jechać - bezwzględne pierwszeństwo ma pieszy. Podobnie na chodniku z ddr (znaki C13/C16 z poziomą kreską).

                Rowerzysta ma pierwszeństwo przed samochodami wtedy, gdy jedzie prosto ddr, a samochód skręcając przetnie drogę jazdy rowerzysty. To normalne, że pojazd skręcający ustępuje pierwszeństwa pojazdowi jadącemu prosto (z pewnymi wyjątkami, np. dotyczącymi tramwajów czy niektórych skrzyżowań). Poza tym ma pierwszeństwo na ogólnych zasadach: jadąc drogą z pierwszeństwem (także na ddr) rowerzysta ma pierwszeństwo przed samochodem, wyjeżdżającym z podporządkowanej; z kolei rowerzysta, wyjeżdżający z podporządkowanej musi ustąpić pierwszeństwa samochodowi na drodze z pierwszeństwem.

                Szczerze mówiąc, nie widzę w PoRD uprzywilejowania rowerzystów. Mają oni nieco inne prawa niż kierowcy, ale wynikają one z charakterystyk pojazdów.
                • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 14:30
                  Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

                  > Albo jezdnią, albo ddr. Jak jest ddr, to rowerzysta jest zobowiązany z niej kor
                  > zystać. Nie ma wyboru, jak np. w Niemczech, gdzie jeśli rowerzysta dojdzie do w
                  > niosku, że ddr nie nadaje się do jazdy (bo np. jest nieośnieżona), to może jech
                  > ać jezdnią. Czasami można korzystać z chodnika.
                  >
                  > Z drugiej strony samochodem możesz korzystać z autostrad i dróg szybkiego ruchu
                  > , a rowerem nie. Jest to dla mnie tak zrozumiałe i oczywiste, że nie wpadłbym n
                  > awet na ideę, że wskutek tego kierowcy mają większe prawa niż rowerzyści.
                  >
                  > Rowerzysta ma pierwszeństwo przed pieszym na ddr, jeśli pieszy z niej korzysta
                  > zgodnie z prawem, czyli jeśli nie ma chodnika. To jest jedyna taka sytuacja. Na
                  > chodniku - w sytuacjach, gdy rowerzysta może zgodnie z prawem tam jechać - bez
                  > względne pierwszeństwo ma pieszy. Podobnie na chodniku z ddr (znaki C13/C16 z p
                  > oziomą kreską).

                  Pisząc o pierwszeństwie rowerzysty nad pieszym miałem na myśli sytuację, gdy droga rowerowa krzyżuje się z chodnikiem i pieszy ma wymalowaną "zebrę". Przy każdym przystanku, skrzyżowaniu itp. przekracza drogę rowerową x2.

                  > Szczerze mówiąc, nie widzę w PoRD uprzywilejowania rowerzystów. Mają oni nieco
                  > inne prawa niż kierowcy, ale wynikają one z charakterystyk pojazdów.

                  (1) Rowerzyści mają swoje bramy rowerowe do ustawiania się na pierwszym miejscu przed światłami. (2) Kierowcy muszą zachować metr odstępu przy wyprzedzaniu rowerzystów, rowerzyści mogą wyprzedzać "na lusterka". (3) Rowerzyści mogą wyprzedzić stojące na światłach samochody z prawej strony. (4) Rowerzyści nie muszą mieć włączonych świateł w dzień. (5) Rowerzyści mogą na niektórych drogach jednokierunkowych jechać pod prąd. (6) Rowerzyści mogą w razie warunków zagrażających im na drodze korzystać z chodnika. I tak dalej, i tym podobne - rowerzyści mają całkiem sporo praw zapisanych w PoRD, których inni użytkownicy dróg publicznych, np. motocykliści, są pozbawieni.
                  • jureek Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 15:19
                    g0sc napisał(a):

                    > (1) Rowerzyści mają swoje bramy rowerowe do ustawiania się na pierwszym miejscu
                    > przed światłami. (2) Kierowcy muszą zachować metr odstępu przy wyprzedzaniu ro
                    > werzystów, rowerzyści mogą wyprzedzać "na lusterka". (3) Rowerzyści mogą wyprze
                    > dzić stojące na światłach samochody z prawej strony. (4) Rowerzyści nie muszą m
                    > ieć włączonych świateł w dzień. (5) Rowerzyści mogą na niektórych drogach jedno
                    > kierunkowych jechać pod prąd. (6) Rowerzyści mogą w razie warunków zagrażającyc
                    > h im na drodze korzystać z chodnika. I tak dalej, i tym podobne - rowerzyści ma
                    > ją całkiem sporo praw zapisanych w PoRD, których inni użytkownicy dróg publiczn
                    > ych, np. motocykliści, są pozbawieni.

                    Ale samochodom nie kończy się droga przed skrzyżowaniem i nie zaczyna dopiero za nim, jak to jest nagminnie z drogami dla rowerów w Opolu.
                    Jechałem w sobotę rowerem wzdłuż Ozimskiej od Plebiscytowej w stronę Tesco i zastanawiałem się, w jakim celu ktoś to tak wymyślił, że przed skrzyżowaniami stały znaki końca drogi dla rowerów prowadzonej chodnikiem i droga ta znowu zaczynała się za skrzyżowaniem. Jaki to ma sens, żebym jako rowerzysta przed skrzyżowaniem wjeżdżał na jezdnię, przejeżdżał skrzyżowanie jezdnią i za skrzyżowaniem obowiązkowo wracał na chodnik (przez trawnik chyba, bo inaczej się nie da), bo tym chodnikiem dalej prowadzona jest droga rowerowa?
                    Jura
                    • Gość: Boddoxx Nie tylko w Opolu. IP: 194.8.126.* 04.03.13, 15:34
                      To jest element stanowiący przywilej dla kierowców, a utrudnienie dla rowerzystów.

                      Nierzadko takie rozwiązanie stosowane jest, gdy ddr krzyżuje się z jakąś drogą podporządkowana, na którą wjeżdża lub z której wyjeżdża jeden pojazd na godzinę, więc odpada troska o bezpieczeństwo rowerzystów.
                      • jureek Re: Nie tylko w Opolu. 04.03.13, 15:39
                        Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

                        > To jest element stanowiący przywilej dla kierowców, a utrudnienie dla rowerzyst
                        > ów.

                        A jaką kierowca ma korzyść z tego, że przez skrzyżowanie przejadę po jezdni, a nie drogą dla rowerów? Nie musi mi wtedy ustąpić pierwszeństwa, jeśli ja jadę główną, a on podporządkowaną? No bo przepisy są chyba takie, że jeśli nie ma drogi dla rowerów, to mam obowiązek jechać jezdnią.
                        Jura
                        • toxicwaltz Re: Nie tylko w Opolu. 04.03.13, 15:56
                          No faktycznie, możesz wjechac na jezdnię pamiętając, że wjazd na jezdnię z ddr traktowany jest jako włączenie się do ruchu. I wtedy ten wyjeżdżający z podporządkowanej musi ustąpić Tobie pierwszeństwa. Zresztą w przypadku, gdyby ta droga miała pierwszeństwo przejazdu, ddr była ciągła i był przejazd dla rowerów, to wyjeżdżający z podporządkowanej musi także ustąpić rowerzyście jadącemu tą ddr na ogólnych zasadach.
                          • Gość: marder Re: Nie tylko w Opolu. IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 16:27
                            Tylko warto pamiętać że mniej niż co drugi kierowca o tym wie. Osobiście na skrzyżowaniu ddr z ulicą zachowuję szczególną ostrożność i stosuję w praktyce moją wersję (dla rowerzystów) prawa pierwszeństwa przejazdu: "PIERWSZEŃSTWO PRZEJAZDU JEST WPROST PROPORCJONALNE DO MASY POJAZDU". Oszczędza nerwy i klocki hamulcowe.
                            • Gość: Boddoxx To jedna z podstawowych zasad dla rowerzystów IP: 194.8.126.* 08.03.13, 10:20
                              i pieszych na polskich drogach.
                  • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 194.8.126.* 04.03.13, 15:29
                    > (1) Rowerzyści mają swoje bramy rowerowe do ustawiania się na pierwszym miejscu
                    > przed światłami. (2) Kierowcy muszą zachować metr odstępu przy wyprzedzaniu ro
                    > werzystów, rowerzyści mogą wyprzedzać "na lusterka". (3) Rowerzyści mogą wyprze
                    > dzić stojące na światłach samochody z prawej strony. (4) Rowerzyści nie muszą m
                    > ieć włączonych świateł w dzień. (5) Rowerzyści mogą na niektórych drogach jedno
                    > kierunkowych jechać pod prąd. (6) Rowerzyści mogą w razie warunków zagrażającyc
                    > h im na drodze korzystać z chodnika.

                    Bo to wynika z charakterystyki roweru jako pojazdu. Trudno to nazwać jakimś wielkim uprzywilejowaniem.

                    > (1) Rowerzyści mają swoje bramy rowerowe do ustawiania się na pierwszym miejscu
                    > przed światłami. (2) Kierowcy muszą zachować metr odstępu przy wyprzedzaniu ro
                    > werzystów, rowerzyści mogą wyprzedzać "na lusterka".

                    Chodzi o bezpieczeństwo rowerzystów.

                    > (3) Rowerzyści mogą wyprze
                    > dzić stojące na światłach samochody z prawej strony.

                    Jak jest miejsce na to, to czemu mają stać w korku?

                    > (4) Rowerzyści nie muszą m
                    > ieć włączonych świateł w dzień.

                    Gdyż rowery nie muszą być wyposażone w światła mijania lub światła do jazdy dziennej, a takie światła muszą włączone w dzień.

                    > (5) Rowerzyści mogą na niektórych drogach jedno
                    > kierunkowych jechać pod prąd.

                    Rowery są wąskie, więc tam, gdzie droga jednokierunkowa jest wystarczająco szeroka, daje się taką mozliwość. Dzieje się tak na wąskich ulicach w centrach miast (np. w Gdańsku), gdzie zachęca się do korzystania z roweru a nie z samochodu.

                    > (6) Rowerzyści mogą w razie warunków zagrażającyc
                    > h im na drodze korzystać z chodnika.

                    Dla bezpieczeństwa. Wyobraź sobie teraz rowerzystę jadącego na jezdni podczas śnieżycy czy ulewy, gdy kierowcy mogą mieć problemy z zauważeniem go.
                    • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 05.03.13, 09:20
                      Oczywiście, chodzi o wygodę i bezpieczeństwo rowerzystów, i (z paroma wyjątkami) dobrze, że są. Ale są to dodatkowe uprawnienia których nie mają inne środki komunikacji, jak choćby wspomniane skutery czy motory, o samochodach czy autobusach nie wspominając.
                      • toxicwaltz Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 05.03.13, 16:34
                        Motory, samochody i autobusy mogą korzystać z autostrad i dróg szybkiego ruchu. ;-)

                        Każdy coś ma, czego nie ma ktoś inny.
    • Gość: Magda Znane wam są grupy kolarskie z Opola? IP: *.dynamic.chello.pl 01.03.13, 11:56
      Hej, nawiązując do pierwszego zdjęcia - to jakaś grupa kolarska z Politechniki?

      przyjechałam z innego miasta i chciałam trenować kolarstwo górskie , ale nie znam żadnej grupy osób, a na pewno są takowe, czy ktoś zna i wie gdzie ich szukać?
      • Gość: gosc Re: Znane wam są grupy kolarskie z Opola? IP: *.gress.pl 03.03.13, 00:11
        Na Politechnice w AZS była jakiś czas temu sekcja kolarstwa górskiego ale ją zamknęli z powodu braku zainteresowania, ale jeżeli zebrałaby się grupa zainteresowanych osób to może znów sekcja powróci. Jeżeli interesuje cię kolarstwo górskie wejdź na stronkę okr.opole.pl
    • Gość: Beata Kubica Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którzy ... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.03.13, 12:36
      Bardzo ciekawa analiza. Trzeba ja brać pod uwagę, planując działania promocji ruchu rowerowego w naszym mieście. Dziękuje za ten artykuł!
      • Gość: grant Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.13, 19:53
        Podobno zespół rowerowy miał za cel propagowanie jazdy na rowerze tyle, że strona www.narowerze.opole.pl praktycznie od czasu tygodnia zrównoważonego transportu była martwa, komunikacja ze środowiskiem rowerzystów odbywa się za pomocą Facebooka, tak jak w przypadku składania propozycji nowych ciągów rowerowych na kilka dni przed posiedzeniem zespołu.To są po prostu śmieszne działania. Jeżeli działania w kierunku zrównoważonego transportu mają sie odbywać przez 7 dni w roku to lepiej dać sobie z tym w ogóle spokój.
      • sokratovicz ja wam powiem, jak usprawnić ruch rowerowy. 01.03.13, 21:16
        1. na wszystkich jednokierunkowych ulicach wokół rynku umożliwić rowerzystom jazdę pod prąd, jak na Pasiece. także na bliskim Zaodrzu, w dzielnicach willowych, na osiedlach, blokowiskach, w dzielnicach peryferyjnych...
        2. kontrpasy na Reymonta, Kołłątaja, Damrota, Kościuszki, Duboisa.
        3. system ddrów wzdłuż Ozimskiej, Oleskiej, 1. Maja, Plebiscytowej, Fabrycznej, Obrońców Stalingradu, Korfantego, Piastowskiej, Spychalskiego, Wrocławskiej, bliższej Niemodlińskiej, Sienkiewicza, Struga, Walecki, al. Przyjaźni, Armii Krajowej, Obrońców Stalingradu. tam jest miejsce.
        4. kładka pieszo-rowerowa i obok istniejącego mostu kolejowego z Pasieki na Zaodrze i Szczepanowice i dalej droga.
        5. łączyć drogi rowerowe, nie kończyć ich na pasach (robić przejazdy!), nie stawiać krawężników na przejazdach rowerowych i wjazdach na na nie.

        można sobie pomarzyć o takim Opolu.
        :-)
      • Gość: grant Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 88.220.76.* 01.03.13, 23:07
        do tej analizy dodam teorię którą pominiętą o tych którzy nie jeżdżą rowerem bo go nie mają ze względu na to, że nie mają go gdzie bezpiecznie trzymać (tak rowerownie i bezpieczne parkingi przy blokowiskach to rarytas a wręcz mrzonka) i tych którzy mają dość drogie rowery, którymi nie pojadą po zakupy i do pracy ze względu na duże ryzyko ich utraty z powodów jak wyżej. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zapnie roweru za 2-3k do wyrwikółek, które króluja w Opolu.
    • okobar79 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 13:25
      pokarze? od karania? :)
      • tiresias Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 14:29
        - jeżdżę w ubraniach z lycry, obcisłych i kolorowych. myślałem, że jeżdżę w nich bo są wygodne, widoczne, nie plączą się i nie obcierają na dystansie powyżej 40 km.
        - jeżdżę także na dobrym rowerze, bo to przyjemnie gdy sprzęt nie zawodzi i jest lekki na dłuższych wyprawach.
        - pan socjolog umieścił mnie chyba w klasie średniej, aspirującej i liczącej się z opiniami innych.
        - pojawiła się u mnie niekontrolowana erekcja i nudności.
        Co robić, droga redakcjo?
        • Gość: ann Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.13, 12:09
          Tiresiasie, mam podobną wątpliwość, ale Michał opierał się na badaniach M. Gduli i P. Sadury z Wawy, w których wskaźnikiem przynależności klasowej miałyby być postawy zw. z rowerowym transportem miejskim a nie sportem, stąd to publicystyczne uproszczenie (zresztą wynikające gł. z warsztatu dziennikarskiego). Nie można tego przekładać na sytuację regularnie jeżdżących (trenujących) kolarzy. Gdyby to brać literalnie to sama raz 'należę' do klasy wyższej (mieszczuch + cywilne ciuchy + zlew na opinię otoczenia) a raz do średniej (wspomniane przez Ciebie lajkry plus szosówka lub mtb). Słowem - sam trzon teorii może mieć sens, ale wymaga doprecyzowania, na co w wywiadzie prasowym brakuje miejsca.
        • Gość: edek Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.13, 13:48
          A jeździsz te 40 km, czy tylko rundkę po parku?
          • tiresias Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 07.03.13, 16:14
            Drogi edku,
            oto kilka moich ulubionych tras:
            - popularny Annaberg (40 + 40 km) w sezonie przynajmniej 2 x w tygodniu
            - Jesenik, przez Prudnik (lub Nysę) ok 95 km (a stamtąd na Pradziada i wiele innych świetnych czeskich tras)
            - do Mosznej i zuruck (40 + 40) (tam przez Krapkowice , z powrotem przez Prószków)
            - wokół dużego jeziora turawskiego (ok 75, szosą, przez Dylaki)
            i wiele innych (Bory Stobrawskie).
            Robię miesięcznie (w sezonie - marzec - listopad) ok 1000 km, często więcej jeżeli jest dalsza trasa.
            Lubię pojechać do Częstochowy na piwo (powrót pociągiem) - 1 x 100 km, przez Olesno, fajna trasa.
            Polecam Ci, drogi edku, taką formę rekreacji.
            Zalecam jednak zachowanie ostrożności i zakup kasku.
            Po co masz uderzyć się w główkę i zmiany nieodwracalne odczuć?
        • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 16:47
          Kiedys czytałem podobne badania, wyszło na to, że jestem w każdej klasie bo:
          - podobnie jk klasa wyższa jeżdżę dla przyjemności i zlewam co sobie inni pomyślą
          - podobnie jak klasa średnia lubię dobry sprzęt (choć rower mam ciężki) i ta odrobinkę pokazówki, mini szpanik, że ja 47 latek poruszam się rowerem i mam lepszą kondycje i linię niż nie jeden trzydziestolatek
          - podobnie jak klasa niższa jestem przywiązany do swojej własności, więc zapinam rower na masywne zamknięcie i jeżdżę w jeansach wpuszczonych w odblaskowe skarpetki - nie jubię śpioszków na wierzchu, pod spodem tak.
          Tak to jest z badaniami.
    • Gość: Boddoxx A dlaczego nie można pojechać jezdnia? IP: 194.8.126.* 01.03.13, 17:43
      > zdecydowana większość naszych chodników jest na tyle szero
      > ka, że bez problemu można by wytyczyć na nich ścieżki rowerowe,

      Taki chodnik musi spełnić pewne normy, ruch pieszych nie może być zbyt duży, ani ruch rowerowy nie może być zbyt duży. Ja widziałem już wiele chodników, gdzie namalowano pas i podzielono je na chodnik i ddr lub po prostu postawiono połczone znaki C13/C16 oddzielone poziom kreska. Z reguły jest to rozwiazanie do bani, gdyż lawirujesz między pieszymi. Żadna przyjemność, lepiej jest na jezdni.
    • Gość: lila bezpieczeństwo przede wszystkim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 19:08
      Niestety w Opolu jest tak mało ścieżek rowerowych (a systemów ścieżek brak), że przejechanie, przykładowo odcinka ZWM-Ratusz to zagrożenie życia! I nie, nie jest to żart. Jeżdżę po Opolu niemal cały sezon, od kilkunastu lat i jeżdżąc zgodnie z przepisami - czyli nie po chodniku (z małymi wyjątkami) - to igranie z własnym losem. Nieliczne ścieżki rowerowe nagle się zaczynają i nagle kończą, przeciskanie się między autami, czy jazda blisko krawężnika ze studzienkami już nieraz kończyła się u mnie upadkiem, czy drobną stłuczką. To jak w takich warunkach ma jeździć osoba starsza, mniej wytrenowana, czy po prostu mniej odważna?
      W centrum nie ma prawie wcale stojaków - a jak są, to tzw. wyrwikółko.
      Rowerzystom nie wolno jeździć pod prąd na uliczkach jednokierunkowych - dlaczego? Bo na pewno nie ze względów bezpieczeństwa.
      Rowery miejskie, świetna sprawa, ale dlaczego nie można ich wypożyczyć przy dworcu głównym? Przy dworcu przydałby się parking rowerowy, monitorowany - przykładów daleko nie trzeba szukać. We Wrocławiu z miesiąca na miesiąc widać jak rozwija się infrastruktura rowerowa. A w Opolu powolutku, po troszeczkę ... i dlatego jeździ niewielu zapaleńców i osoby, które nie stać na codzienne kupowanie biletów autobusowych.
      • Gość: anty anty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 21:52
        Im wiecej osób będzie jeździć na rowerach tym łatwiej będzie zaparkować samochód. Rowerem jeżdzę dla przyjemności a do pracy MUSZĘ używać samochodu. Popieram Was
        • sszota3 Re: anty 01.03.13, 21:58
          Gość portalu: anty napisał(a):

          > Im wiecej osób będzie jeździć na rowerach tym łatwiej będzie zaparkować samochó
          > d. Rowerem jeżdzę dla przyjemności a do pracy MUSZĘ używać samochodu. Popieram
          > Was
          ------------------------
          I to jest fajne podejście! Zrozumienie, że rowerzysta jest w mieście najlepszym przyjacielem kierowcy - nie powiększa korków, nie jest konkurentem na parkingu.
          Kierowca dla kierowcy jest zagrożeniem - jeden drugiego może zranić
          lub spowodować znaczną szkodę majątkową. A co może zrobić rowerzysta? Palcem pogrozić?
          • Gość: Boddoxx Brak tego zrozumienia ze strony kierowców. IP: *.smgr.pl 01.03.13, 22:03
            Dla wielu z nich rowerzysta to wróg. I ten pouczający ton ze strony kierowców, którzy nie zdają sobie sprawy, że bardzo wielu rowerzystów ma prawo jazdy.

            Kiedyś jeden pouczał mnie, że powinienem skorzystać z ddr po przeciwnej stronie ulicy. Sęk w tym, że ta ddr ma znak C-13 tylko z jednej strony - z przeciwnego kierunku w stosunku do tego, w którym ja jechałem. Mądrala sam nie wiedział, jakie oznaczenie ma ddr.
          • sokratovicz Re: anty 01.03.13, 22:08
            "rowerzysta jest w mieście najlepszym przyjacielem kierowcy"
            a mnie dzisiaj jeden kierowca na skrzyżowaniu przepuścił, chociaż miał pierwszeństwo. zatrzymał się przed pasami, pieszych nie było, a ja myknąłem w ten wspaniały damrotowy krzywy bruk. :-)
      • Gość: Boddoxx Nie tylko u Was tak jest. IP: *.smgr.pl 01.03.13, 22:10
        Tu jest plan ddr z Grudziądza:

        gsr.matemato.ehost.pl/pliki/IMG_9776.jpg
        Miasto nieco mniejsze ludnościowo i wielkościowo.

        Połowa tych ddr to kpina, stoją na nich np. słupy i znaki, a część to nierówne chodniki, na których postawiono znak C13/C16 z linią poziomą. Na ulicach znajdują się także zakazy wjazdu rowerów bez alternatywy w postaci ddr. A niektóre ddr znajdują się w strefie zamieszkania lub strefie 30. Kuriozum na skalę światową.
    • sokratovicz ech ta klasa średnia. stres i kompleksy ;) 01.03.13, 20:45
      może coś w tym jest, że niektórzy się wstydzą pedałować.

      mnie zawsze humor poprawia jedna przystojna pani, na oko po pięćdziesiątce, która zima, nie zima, nad ranem jedzie sobie oświetlona jak choinka po jednej ze śródmiejskich ulic. pewnie ma w nosie, co inni powiedzą o jej sposobie poruszania się po mieście. i nie musi się w weekend odstresowywać.
      • sszota3 Re: ech ta klasa średnia. stres i kompleksy ;) 01.03.13, 21:02
        sokratovicz napisał:

        > może coś w tym jest, że niektórzy się wstydzą pedałować.
        >
        > mnie zawsze humor poprawia jedna przystojna pani, na oko po pięćdziesiątce, któ
        > ra zima, nie zima, nad ranem jedzie sobie oświetlona jak choinka po jednej ze ś
        > ródmiejskich ulic. pewnie ma w nosie, co inni powiedzą o jej sposobie poruszani
        > a się po mieście. i nie musi się w weekend odstresowywać.
        --------------------------------------
        Ten wstyd oraz potępienie wysiłku fizycznego(zwłaszcza wykonywanego z "dzień Pański") jest w narodzie dość głęboko zakorzenione. Dlatego jak mam chęć pojeździć na rowerze w jakieś "duże" święto, to udaję się w stronę Czech. Czuję się tam dużo swobodniej.
        Jest oczywiście lepiej niż było 10,20 i więcej lat temu.
        Pamiętam jak poleciały w dół notowania premiera Bieleckiego, gdy przed kamerami pokazał się z piłką, w dresie, na boisku.
        • sokratovicz "nie biegaj, Jasiu, bo się spocisz" ;-) 01.03.13, 22:02
          Balcerowicz biega(ł) maratony i tez lubiany nie jest. no, ale on jest z klasy wyższej i się nie przejmuje.
          • Gość: Boddoxx Albo pobrudzisz się. IP: *.smgr.pl 01.03.13, 22:05
            Niedawno czytałem artykuł, w którym napisali, że w do pewnej warszawskiej szkoły rodzice dowożą dzieci samochodami pod same drzwi wejściowe, jeżdżąc przy tym po boisku szkolnym pełnym dzieci.
    • Gość: michal wanke Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którzy ... IP: 217.173.192.* 04.03.13, 10:36
      z oczywistych przyczyn ten fragment rozmowy to tylko wycinek tego, co mozna powiedziec o jezdzeniu na rowerze w miescie (/Opolu), z oczywistych przyczyn, mowilem tylko o 'mojej' dzialce i to o jej czesci (druga jest spoleczne konstruowanie strachu przed jazda na rowerze w ruchu drogowym), miasto potrzbuje spojrzenia calosciowego; to temat na duze badania, na dlugie rozmowy (Piotr? ;]), na pewno nie na arbitralne decyzje itd itp; to samo gdy idzie o 'problem opola'... rozmowa operuje skrotami, taka forma;
      • Gość: Alert Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.adsl.inetia.pl 04.03.13, 16:17
        "W tej chwili jazda na rowerze jest definiowana w kategoriach "muszę, bo jestem skazany" lub jako coś ekstra, np. sport. Mówią o tym nasze, uniwersyteckie badania: ankietowani przez nas ludzie deklarują, że jeżdżą na rowerze, ale... w weekend lub po południu. Tymczasem nam, czyli miastu, chodzi o wykorzystywanie roweru przede wszystkim jako środka transportu."

        - ale dla czego nie pytacie Państwo ludzi jakie są przyczyny dla których korzystają z rowerów głownie do rekreacji a do dojazdów z samochodów i autobusów. Powodem zapewne jest to, że rower nie spełnia ich potrzeby: komfortu i szybkości przemieszczania, a nie dla tego że się wstydzą jeździć.

        Trzeba po prostu zapytać ludzi w całym przedziale wiekowym, o rożnym stanie zdrowia itp. i na podstawie ich odpowiedzi wybrać środek transportu najbardziej im odpowiadający. Pan zakłada, że najlepszym byłby rower (tak odczytuję Pana pogląd w tej kwestii), ale to nie koniecznie jest prawda jedynie teza, lub po prostu myślenie życzeniowe. Może obecne proporcje pomiędzy komunikacją miejską, samochodami indywidualnymi i np. rowerami są dla Opola najlepsze. Tego także nie wiem ale nie można tego wykluczyć, nie znamy przecież dokładnych przyczyn dla których ludzie nie chcą jeździć w zimie, lub deszczu rowerem (tak, tak wiem zaraz okaże się ze nie wiem, że są peleryny, gogle, sakwy no i jestem w ogóle zakompleksionym dorobkiewiczem). Ja oczywiście wiem dla czego ja tego nie robię, ale byłbym ciekaw dla czego tysiące Opolan także tego nie robi. Czy z tych samych powodów czy może jak Pan uważa z powodu kompleksów.

        • jureek Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 16:39
          Gość portalu: Alert napisał(a):

          > Ja oczywiście wiem dla czego ja tego nie robię, ale b
          > yłbym ciekaw dla czego tysiące Opolan także tego nie robi.

          Też się zastanawiam, dlaczego tysiące Holendrów, czy Duńczyków dojeżdża rowerami do pracy, a w Opolu większość wybiera samochód.
          Klimat? Klimat jest podobny, zalinkowałem zresztą filmy, na których widać, że ani zima, ani śnieg nie jest przeszkodą. Gdyby klimat miał aż takie znaczenie, to oglądalibyśmy więcej rowerzystów w krajach południowych, a przecież tak nie jest.
          Wygoda? Samochody w Holandii są mniej wygodne?
          Infrastruktura drogowa? Myślę, że ma znaczenie. Ciekaw jestem tylko, co było w Holandii pierwsze - masowy ruch rowerzystów, czy drogi rowerowe.
          Infrastruktura w Opolu jest niestety wybitnie zniechęcająca. Nawet nie chodzi mi o drogi rowerowe, wkurzająca jest też ta wszechobecna nawierzchnia z kostki i to na ulicach, które ze względu na niewielki ruch samochodów byłyby idealne dla rowerów.
          Jura
          • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 194.8.126.* 04.03.13, 16:43
            > wkurzająca jest też ta wszechobecna nawierzchnia z kostki i
            > to na ulicach, które ze względu na niewielki ruch samochodów byłyby idealne dl
            > a rowerów.

            Zauważyłem tendencję do wyznaczania ddr na drogach, oznaczonych znakiem "strefa 30". Za takie coś powinni zabrać dotacje UE. Strefy 30 tworzy się przecież w celu integracji ruchu samochodowego i rowerowego, żeby bylo bezpieczniej.
          • Gość: Alert Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.adsl.inetia.pl 04.03.13, 21:04
            "Też się zastanawiam, dlaczego tysiące Holendrów, czy Duńczyków dojeżdża rowerami do pracy, a w Opolu większość wybiera samochód. " - widzisz to jest właściwe pytanie, może my w cale nie musimy zachowywać się jak Duńczycy, Holendrzy itp. Ty byś chciał aby tak było, w porządku, mi też to by nie przeszkadzało, ale może po prostu mamy inne priorytety. Amerykanie wolą wielkie pick-up i też to jest obiektywnie nie logiczne, ale oni po prostu tak wolą. Może my (w większości) po prostu wolimy jeździć samochodami na co dzień a rowerem dla frajdy. Badania w tym zakresie powinny być właśnie przeprowadzone na Opolanach (nie Duńczykach ani Holendrach, ani na Warszawiakach czy Krakusach). Jeszcze raz przedstawiam moją hipotezę: Ludzie w Opolu pracują a mieszkają na peryferiach, dojazd samochodem (odwiezienie dzieci, podwiezienie małżonka do pracy, mobilność w czasie pracy, komfort i niezależność) są ważniejsze niż oszczędność kilkuset złotych i tułaczka rowerem. Po prostu. Opole nie będzie drugim Amsterdamem czy Kopenhagą i nie ma w tym nic złego, mamy własny sposób. Trzeba zrobić rzetelne badania, beż stawiania kategorycznych tez (raczej jedynie roboczych, możliwie szerokich) tak aby nie kierunkowały odpowiedzi. Wtedy poznamy prawdziwe przyczyny wyboru Opolan, wśród których śmiem przypuszczać (ale może badania potwierdzą jednak te tezy) wcale nie będzie wstydu z jazdy rowerem śród dorobkiewiczów i aspirantów do klasy zamożnej.
            • jureek Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 22:34
              Gość portalu: Alert napisał(a):

              > Jeszcze raz przedstawiam m
              > oją hipotezę: Ludzie w Opolu pracują a mieszkają na peryferiach, dojazd samocho
              > dem (odwiezienie dzieci, podwiezienie małżonka do pracy, mobilność w czasie pra
              > cy, komfort i niezależność) są ważniejsze niż oszczędność kilkuset złotych i tu
              > łaczka rowerem. Po prostu.

              Chcesz powiedzieć, że w Holandii ludzie nie mieszkają na peryferiach i w pracy nie muszą być mobilni?
              Była już hipoteza pogodowa - obalona, była hipoteza wygody - nie sądzę by holenderskie auta były mniej wygodne niż używane przez Opolan. Co więc pozostaje? Chyba tylko infrastruktura i kwestie kulturowe. Zauważ, że rowery są popularne w społeczeństwach, gdzie już tradycyjnie rozwarstwienie społeczne było niewielkie i raczej z protestanckim etosem pracy.
              Jura
              • Gość: Alert Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.adsl.inetia.pl 05.03.13, 01:12
                "Była już hipoteza pogodowa - obalona" - w najmniejszym nawet stopniu nie obalona, po prostu ignorowana przez ciebie i tyle. Tysiące opolan głosuje kołami swoich samochodów (w zimie i podczas deszczu nie widzę żadnych rowerzystów, tylko czasem latem jak złapie kogoś deszcz to widzę jak biedaczyna (szczerze mu współczuje) jedzie z przekrzywioną grymasem twarzą. Dziś mamy doskonałe niemal prognozy pogody i ja unikam takich przygód (nie ze wstydu, nie z braku peleryny tylko z powodu mojej wygody).

                "była hipoteza wygody - nie sądzę by holenderskie auta były mniej wygodne niż używane przez Opolan." - nie chodzi mi o wygodę aut ale ich użytkowania. Zauważ, że nie ma u nas tylu skuterów ile jest np. w Paryżu czy Rzymie (byłyby substytutem rowerów dla "zakompleksionych dorobkiewiczów i spirantów"). Po prostu jak już zauważyłeś jest to po części sprawa klimatu i zaspokajania potrzeb, które najwyraźniej spełnia auto, autobus a nie rower (Spytaj dlaczego motocykliści zamykają sezon późną jesienną i dopiero w kwietniu lub maju go ponownie otwierają - ci dopiero mają stroje wodoszczelne, kaski, buty itp.). To jest fakt, widoczny każdego dnia w naszym mieście.

                "Chyba tylko infrastruktura i kwestie kulturowe. " - i tu zgoda, trzeba budować infrastrukturę drogową, aby jeszcze łatwiej można poruszać się po naszym mieście, także rowerem. Ale jak postawi się złą diagnozę, to lekarstwo okaże się trucizną. Wielu rowerowych talibów uważa że najlepszą drogą byłby zakaz wjazdu do miasta samochodów, likwidacja parkingów, a wtedy ludzie rzucą się masowo na rowery i stanie się tu Holandia. A to jest nieprawda, z wielu powodów o których już wspominałem, nie tędy droga. Edukujcie, zachęcajcie, dawajcie przykład (jak będzie ulewa pokażcie się w swych pelerynach zwartą grupą, niech ludzie widzą że można, w zimie jak pada śnieg pokażcie jak szusujecie do pracy -śmiało, zachęcam, poważnie, może ktoś zobaczy, że można i też wskoczy na rower, jak będzie 35 stopni tak samo na rower i przez miasto, i na co dzień nie od święta, ruszy śnieżna kula i będziemy wkrótce jak Amsterdam!)

                "Zauważ, że rowery są popularne w społeczeństwach, gdzie już tradycyjnie rozwarstwienie społeczne było niewielkie i raczej z protestanckim etosem pracy. " - no jeśli tak to protestanckiego etosu pracy to szybko tu nie osiągniemy (niestety), a walka z rozwarstwieniem też zajmuje wieki. Jeśli to byłaby prawda to rowery są u nas na straconej pozycji. A czy dopuszczasz moją tezę: Mamy swój własny Opolski sposób na codzienne dojazdy i jest nim głownie samochód i autobus bo tak jest nam dobrze i wygodnie?

                W Opolu i okolicy Opola jest słaba komunikacja autobusowa i fatalna kolejowa. W dodatku jak będzie więcej ludzi korzystało w mieście z rowerów, straci głownie na tym MZK i będzie ona jeszcze gorsza (mniej dochodowa niż obecnie).
              • Gość: Boddoxx W Holandii rower był popularny od dziesiątków lat. IP: 194.8.126.* 05.03.13, 16:51
                Można zobaczyć na youtube filmy sprzed kilkudziesięciu lat z Holandii, gdzie rowerzystów jest pełno. Po prostu w Holandii ludzi było stać na rower, do tego dochodzi powszechny w Holandii egalitaryzm i brak wywyższania się - łatwo znaleźć w sieci zdjęcia i filmy z przejażdżek pary królewskiej na rowerze.

                W Polsce przedwojennej rower kosztował ok. 200zł Pensja nauczyciela wynosiła w 1937r. 130zł, a robotnik zarabiał przeciętnie około 140zł, tak więc rower tani nie był. Po wojnie rower też nie był tani, stąd brak w Polsce tradycji masowego używania roweru.

                Po 1989r. można było w końcu sprowadzać sobie samochody, coraz więcej osób było na nie stać. Samochód stał się wyznacznikiem statusu. No i rower nie stał się popularny.

                Do tego dochodzi brak infrastruktury rowerowej. 25 lat w Berlinie rower też nie był popularny, ale pobudowano drogi dla rowerów i aktualnie udział roweru w systemie transportu w Berlinie wynosi ok. 10%
        • Gość: Boddoxx Ciekawa propozycja kompleksowych IP: 194.8.126.* 04.03.13, 16:41
          badań odnośnie korzystania z roweru jako środka transportu. Do zadawanych pytań proponuję: "Czy jeździł(a)byś do pracy rowerem, gdyby istniała spójna infrastruktura rowerowa".

          " jakie są przyczyny dla których korzys
          > tają z rowerów głownie do rekreacji"

          Nie zgodzę się z tą tezą. Wystarczy powiedzieć, że w niedziele jest wyraźnie mniej zabitych rowerzystów, a najwięcej w dni powszednie. i to w godzinach "pracujących".
        • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 16:54
          Wiesz co, jeden z moich ulubionych dowcipów brzmi: "uczcijmy minutą ciszy tych, którzy stoja w korkach, w drodze na siłownię, aby tam pojeździć na rowerze stacjonarnym." Najmocniej działa społeczne odium, głęboko zakorzeniony w naszej świadomości obraz rowerzysty jako kogoś gorszego i roweru na codzien jako czegoś ciężkiego. 15 lat temu pracowałem w centrum Warszawy (klasyczny krawaciarz średniego szczebla), jeździłem komunikacja miejską (na szczęście ok. 15-20 minut). Kolega dojeżdżał rowerem, pamiętam że patrzyłem na niego dziwnie. Dzisiaj sam jestem rowerzystą. Życie mi dobitnie wyjaśniło który środek komunikacji jest szybszy i bardziej niezawodny. Ale ta uwaga jest lokalna - dotyczy Warszawy.
      • rilian wciąż czekam... 08.03.13, 15:50
        ...na odpowiedź na pytanie zadane Ci kilkadziesiąt postów wyżej...
    • Gość: Tirinti Rowerkami jeżdżą dzieci i barbarzyńcy IP: 78.8.207.* 06.03.13, 15:09
      Polska to cywilizowany kraj i tu nie jeździmy rowerkami. To jest dobre dla barbarzyńskich wikingów.
    • Gość: gosc Bzdura IP: *.platige.com 06.03.13, 16:30
      Boże co za totalna bzdura w tym artykule. Rowery stają się coraz bardziej modne - klasa średnia specjalnie wybiera sobie designerskie rowerki miejsce w odjazdowych kolorach, żeby poszpanować. Nie wiem, kto pisał ten tekst, ale nie jest on na pewno oparty na żadnych wiarygodnych badaniach opinii publicznej. Wyssane z palca.
      • jureek Re: Bzdura 06.03.13, 16:43
        Gość portalu: gosc napisał(a):

        > Boże co za totalna bzdura w tym artykule. Rowery stają się coraz bardziej modne
        > - klasa średnia specjalnie wybiera sobie designerskie rowerki miejsce w odjazd
        > owych kolorach, żeby poszpanować.

        W Opolu? Gdzie widujesz takie designerskie rowery miejskie?
        Jura
    • Gość: Dede Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którzy ... IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.13, 17:54
      Hehe,klasa średnia wstydzi się na rowerze jeździć....
      W takiej Holandii czy Danii jeździ ,albo jeździł prawie każdy.A u nas klasa średnia jeździ samochodem do sklepu oddalonego od miejsca zamieszkania 500 metrów.
      Polka to dziwny kraj.
    • Gość: marder 5 km na rowerze czy samochodem IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.13, 18:04
      Kolego, przyjmij do wiadomości, że na rowerze w ruchu miejskim co najwyżej przyjadę chwilę po tobie, tą chwilę którą tobie zajmie znajdowanie miejsca do parkowania - ja przypnę się do pierwszej latarni. Wiele współczesnych rowerów ma możliwość osiągania prędkości powyżej 50 km/h i to osiągania szybkiego. Na światłach z reguły jestem pierwszy po drugiej stronie skrzyżowania. Obaj stoimy na światłach, ale ja dojadę do początku skrzyżowania, ty może po dwóch zmianach itp. itd. Jeśli jest jakiś zator w ruchu, to go omijam a nie stoję. dlatego jestem szybszy na rowerze. Prędkośc mojego przemieszczania się zależy tylko ode mnie, a nie od warunków na drodze. Ok. zagalopowałem się: oczywiście lodowisko, wiatr w nos, deszcz to wszystko mnie spowalnia i to znacznie, ale wystarczy średni deszczyk czy śnieżyca i już miasto stoi na amen, więc dalej moje na wierzchu. Testuje to codziennie.
      • Gość: Alert Re: 5 km na rowerze czy samochodem IP: *.adsl.inetia.pl 06.03.13, 22:44
        Rower jest dobrym środkiem lokomocji jak ktoś dojeżdża np. z Koszyka do Rynku, ale jak musi dojechać z Osin do Metalchemu, z Kempy do Szczepanowic itp jak znaczna część osób pracujących w Opolu a mieszkających pod Opolem (ale też bardzo często odwrotnie mieszkających w Opolu a pracujących np. w Pruszkowie - zauważ, że w godzinach popołudniowego szczytu robi się także korek w stronę centrum Opola) to absolutnie przegrywa z samochodem.

        "Wiele współczesnych rowerów ma możliwość osiągania prędkości powyżej 50 km/h i to osiągania szybkiego." - o czym ty mówisz? Proponujesz aby panie z biura dojeżdżały 10-15 km rowerem wyścigowym 50 na godz. :-) Gratuluję oderwania od rzeczywistości albo humoru!

        "Jeśli jest jakiś zator w ruchu, to go omijam a nie stoję. dlatego jestem szybszy na rowerze. Prędkość mojego przemieszczania się zależy tylko ode mnie, a nie od warunków na drodze. Ok. zagalopowałem się: oczywiście lodowisko, wiatr w nos, deszcz to wszystko mnie spowalnia i to znacznie, ale wystarczy średni deszczyk czy śnieżyca i już miasto stoi na amen, więc dalej moje na wierzchu. Testuje to codziennie." - tu masz rację, pod warunkiem że masz do pokonania trasę tylko w mieście. Jeśli dojeżdżasz z pod Opola np. ok 10 km nie masz absolutnie najmniejszych szans, (nawet jakbyś jechał jak zawodowy Kolarz, a nie możesz zakładać, że ludzie w takim tempie będą masowo dojeżdżać do pracy) Ludzie często dojeżdżają do pracy w kilka osób (mąż z zoną, i/lub dziećmi do szkoły czy przedszkola). Jeśli tobie dojazd rowerem odpowiada to super ale dla mnóstwa osób nie jest on żadną alternatywą. Korki w mieście można rozładować zmieniając godziny rozpoczęcia i zakończenia pracy (aby nie kumulować ruchu o konkretnej godzinie) co się już dzieje, bo tzw. korek powrotów rozciąga się od ok 15.30- do 17. Głownem problemem jest opuszczenie centrum Opola, bo na obrzeżach nie jest to problemem. Brakuje po prostu co najmniej jednego lub dwóch mostów i jest kilka wąskich gardeł. I będzie po komunikacyjnym problemie. A rower na fajną pogodę i dla chcących się rozruszać.
        • Gość: marder Re: 5 km na rowerze czy samochodem IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 14:10
          Ok. moje doświadczenia dotyczą Warszawy w Opolu nigdy nie byłem na rowerze i zgadzam się z tym, że każde miasto ma swoją specyfikę, która determinuje sens poruszania się rowerem. Jeśli jest mało dróg rowerowych lub bezpiecznych dla rowerów a odległości są spore to zrozumiałe, że samochód jest wskazanym środkiem komunikacji (że nie wspomnę o dojeździe całej rodzinki do miasta). W Warszawie nawet na dystansach przez całe miasto, np. Ursynów-Żoliborz, gdzie do przejechania jest ponad 20km potrafię konkurować z samochodem, ale przede wszystkim wiem o której dojadę. W samochodzie ta wiedza jest niedostępna. Nie mam wątpliwości również, że większość rowerzystów porusza się z prędkościami ok.15-20 km/h, ja też lubie się toczyć, więc nie wymagam od nikogo, żeby próbował 50 na rowerze, zwłaszcza że to jest jak 200 z ogonkiem na motorze - czyli cholernie niebezpieczne i trudne do osiągnięcia, ale... te endorfiny!!! Whoha to jest to. Reasumują: część populacji, która ma odpowiednie warunki fizyczne, pracę, dojazd itp. mogła by jeździć na codzień rowerem, ale wg. nich nie wypada. Nadal stereotypem rowerzysty jest pijany robotnik w kufajce i gumofilcach. W Wa-wie bardzo często widzę pracowników biurowych niskiego szczebla, którzy z dumą parkują swoje 15 letnie "samochody", często zresztą na numerach poza warszawskich. Takim facetom przesiadka na rower by nie zaszkodziła, podobnie rzecz się ma z uczniami czy studentami. Ale nie: bo rower to wstyd. Prawdę mówiąc społeczne odium/nacisk/stereotym jest tak silny, że np. moja 16 letnia córka chodzi do swojego liceum oddalonego o 1.5km, mogła by dojeżdżać rowerem, ale zorientowała się, że nie zyskała by akceptacji w swojej grupie. Więc nie marzy mi się przekonanie Ciebie i innych, skoro dostaję baty na własnym podwórku.
          • Gość: Alert Re: 5 km na rowerze czy samochodem IP: *.adsl.inetia.pl 09.03.13, 10:30
            nie wiem dlaczego twoja córka się wstydzi, to może być faktycznie kwestia wieku, poglądów itp.
            W moim przypadku to jest kwestia mojego wolnego wyboru (ale nie wstydu bo taka jest teza tego artykułu). Dbam o sylwetkę uprawiając sporty które dają mi frajdę (piłka w hali, koszykówka, rower w terenie, czasem biegam). Ktoś by mógł powiedzieć - biegaj do pracy albo dymaj na rowerze, a granie w piłkę to fanaberia (według socjologa z artykułu - należę do klasy robotniczej:-0 - oczywiście nie mam nic przeciwko temu ale badania na podstawie których się uśrednia poglądy, hobby itp są nic nie warte i świadczą o braku zrozumienia tematu, a już wyciąganie wniosków na ich podstawie może być po prostu komiczne. Oczywiście masowo robotnicy nie uprawiają jachtingu pełnomorskiego tylko dlatego, że nie daje on żadnych praktycznych umiejętności a nie dlatego, że nie mają na to pieniędzy i czasu :-) ). A ja tak wolę i już. Rozdzielam pracę, obowiązki i skuteczność działania od czasu wolnego i przyjemności. Jeśli ktoś woli to łączyć to OK, tylko pochwalić, ale nie jest to droga dla wszystkich właśnie z powodów o których wspominałem. I to niej kwestia przekonywania ale kwestia wyboru.
            • jureek Re: 5 km na rowerze czy samochodem 09.03.13, 11:12
              Gość portalu: Alert napisał(a):

              > u :-) ). A ja tak wolę i już.

              No i właśnie o to chodzi. Ty tak wolisz i git, akceptuję to, że tak wolisz. Czyli jest to kwestia woli, inaczej mówiąc kwestia mentalna, a nie jakichś zewnętrznych uwarunkowań, jak np. pogoda.
              Bo przy takich samych zewnętrznych uwarunkowaniach ktoś inny woli inaczej.
              Jura
            • Gość: marder Re: 5 km na rowerze czy samochodem IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.13, 14:10
              Tak jak ci Juurek napisał: to tylko kwestia woli, wyboru. Pytanie które się automatycznie nasuwa, to pytanie o kryteria, które powoduja taki anie inny wybór. U mnie o wybraniu roweru jako podstawowego środka komunikacji zadecydował przede wszystkim czynnik powtarzalności czasu dojazdu (wpadłem w furię i kłopoty finansowe po utknięciu w jakimś mega-korku). Pomocniczymi czynnikami był dytans do siebie samego (umiem się z siebie pośmiać), poczucie wolności (wiesz, że rower je daje), możliwość zmiany własnego image bez szkody dla kontaktów z otoczeniem zawodowym (też jestem klasa średnią, więc zgodnie z tezą martwię się co o mnie powiedzą... ;-) ). Doszły również zupełnie nie spodziewane korzyści: poczułem sie lepiej, młodziej - zwyczajnie silniejszy. Zmniejszyły sie problemy z kolanami (paradoks? nie rehabilitacja na bajku - kolana po wypadku ma rozp...ne), problemy z kręgosłupem również mam mniejsze. Dzisiaj jestem zwyczajnie uzależniony fizycznie i psychicznie od jazdy rowerem, również jeżdżę poza Warszawą w czasie wolnym - w zeszłą sobotę coś za wczesnie żegnałem zimę w Mazowieckim Parku Krajobrazowym. Jeszcze dwie uwagi: 1. Córeczka przez pierwszy tydzień dojeżdżała do liceum rowerem (markowym - damka Garrego Fishera), ale spotkała się z kpinami i brakiem akceptacji - odpuściła bo "tylko biedacy jeżdżą rowerami". 2. Uprawiałem w młodości żeglarstwo pełnomorskie - daje jedną cholernie praktyczną umiejętność - umiejętność walki ze sobą niezależnie od warunków, używając kolokwializmu - "rosną jaja" - w marynistyce nazywa się to czasami "niedźwiedzie mięso", to wartość dodana do każdej szkoły pod żaglami - "poradziłem sobie wtedy, to teraz też". Może dlatego nie odczuwam specjalnie dolegliwie ewentualnego dyskomfortu przy poruszaniu się rowerem w niesprzyjających warunkach pogodowych.
              Reasumując: dokonałeś wyboru. Masz do tego święte prawo. Ja moge Ciebie tylko próbować zachęcić do sprawdzenia innych możliwości. Pozdrawiam.
    • Gość: Chłopo-robotnik Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którzy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.13, 18:09
      Artykuł dużo mówi o przyzwyczajeniach ,przywilejach o dobrym takcie i zachowaniu się no i właśnie zachowanie według autora jest to przyswojone i ukorzenione w potencjalnie różnej osobie wręcz według tego pojmowania wyhodowane do stanu życia człowieka .Zatem gdyby odwrócić nagle los takich osób niczym ślepcy we mgle nie potrafiły by funkcjonować w społeczeństwie co za tym jest to bardzo jednolinijne i prostaczne myślenie które natomiast przeczy statusowi takich osób.Możliwości są dwie w zasadzie trzy albo owe osóbki oszukują samych siebie wkładając kolorowe kostiumy i pajacując po mieście na kolarce w nieświadomości albo co gorsza robiąc to w świadomości by się piętrzyć albo nasz ustrój zgniłego sztucznego systemu jest doradcą i wodzirejem takich osóbek kalających się bródnym jego fałszem by nosić owe te kolorowe tampony na sobie.
    • Gość: heli socjologa chyba macie z warzywniaka .... IP: *.adsl.inetia.pl 07.03.13, 02:10
      skad takiego "znafce" problemu socjologa wynalezliscie ? z warzywniaka ? czy moze kupil dyplom za 2 zl w kiosku Ruchu ? klasa srednia ktora "aspiruje" wlasnie jezdzi na rowerze bo na rowerze sie jezdzi w bogatych dzielnicach zachodnich aglomeracji .... a kto sie wstydzi jezdzic na rowerze ? ..sloik ze wsi z kompleksami ktory do tej wlasnie klasy sredniej dopiero "aszpiruje" .... i tyle w temacie .
      • Gość: marder Re: socjologa chyba macie z warzywniaka .... IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 14:14
        O właśnie znalazłes igłę w stogu siana! Słoiki wolą 15 letnie wieś wageny od roweru, a jak dumnie patrzą na gorszego od siebie. Dla nich symbolem awansu społecznego jest własnie samochód.
    • propochyba Bzdura! 07.03.13, 05:26
      Znowu jakiś bzdet opierający się na cholera wie jak zrobionych badaniach i dorabiający wydumaną teorię do życia.
      Aby rower stał sie powszechnym środkiem lokomocji, musi być spełnionych klika zaledwie warunków:
      -muszą być bezpieczne ścieżki rowerowe;
      -w robocie musi dać się wykąpać po przyjeździe;
      -rowery publiczne muszą być w dobrym stanie;
      -rower (jeśli prywatny) trzeba mieć gdzie trzymać, żeby nie ukradli.

      A cała reszta wydumań pana socjologa Wanke to jedno wielkie pi....lenie.
      • lord.wiader Re: Bzdura! 07.03.13, 07:46
        W sumie te same zastrzezenia odnosza sie do samochodu. Moze poza prysznicem, ale to akurat w wypadku roweru problem wydumany. Przy odrobinie kondycji i normalnym tempie jazdy czlowiek nie poci sie bardziej niz przy spacerze.
        • Gość: Mixer Re: Bzdura! IP: 188.113.225.* 07.03.13, 07:59
          Co dla Ciebie jest normalnym tempem jazdy?
          15 km do pracy (co w W-Wie nie jest wcale dużo) przy prędkości 20 km/h i jesteś spocony niezależnie od kondycji.
          • jureek Re: Bzdura! 07.03.13, 08:43
            Gość portalu: Mixer napisał(a):

            > Co dla Ciebie jest normalnym tempem jazdy?
            > 15 km do pracy (co w W-Wie nie jest wcale dużo) przy prędkości 20 km/h i jesteś
            > spocony niezależnie od kondycji.

            20 kmh to jadę, gdy mam wiatr w plecy i wtedy też nie przyjeżdżam spocony, a w innych warunkach, żeby się nie spocić, jadę sobie spokojnie 15 kmh. A nie jestem ani młodzieniaszkiem (bliżej do sześćdziesiątki niż pięćdziesiątki), ani specjalnie wysportowany.
            Jura
            • propochyba Re: Bzdura! 07.03.13, 11:02
              No nie wiem...
              Jadąc na rowerze owiewa Cię wiatr, zatem kropel potu może i nie masz na twarzy,
              ale ubranie musisz mieć mokre.
              Ja mam do roboty coś pod 20km. i jak przyjeżdżam, to muszę wziąć prysznic.
              I widzę, że robią to też dużo młodsi i sprawniejsi ode mnie koledzy.
              Zatem jak piszesz, że się nie pocisz, to jak dla mnie mówisz nieprawdę.
              • jureek Re: Bzdura! 07.03.13, 11:36
                propochyba napisał:

                > Zatem jak piszesz, że się nie pocisz, to jak dla mnie mówisz nieprawdę.

                No to spróbuj jechać 15 kmh, zamiast 20 i przekonaj się sam, że można jechać tak, żeby się nie spocić. Spacerowa jazda nie jest większym wysiłkiem niż chodzenie piechotą. To bardziej kwestia mentalna niż kondycji fizycznej.
                Jura
              • Gość: Boddoxx Re: Bzdura! IP: 194.8.126.* 08.03.13, 12:13
                Ja też przy jeździe na rowerze z prędkością 15km/h nie pocę się.

                > Ja mam do roboty coś pod 20km. i jak przyjeżdżam, to muszę wziąć prysznic.
                > I widzę, że robią to też dużo młodsi i sprawniejsi ode mnie koledzy.

                Może jedziecie zbyt szybko i/lub jesteście zbyt grubo ubrani?

                Pracowałem kiedyś w Niemczech i ludzie, którzy dojeżdżali rowerami, nie brali prysznica w pracy. Nie byli także spoceni, nie czuć bylo potem. Jeździli do pracy powoli, 10-15km/h. Nie jeździli rowerem 20km w jedną stronę, a raczej maks. kilka km.

                Zresztą, świeży pot nie czuć. Świeży pot i mokra koszulka jest dyskomfortem dla noszącego ją niż dla otoczenia.
          • Gość: marder Re: Bzdura! IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 14:43
            Nie nie jestem. kondycja to nie wszystko. Technika jazdy, dobry/zadbany rower, ubiór, higiena, picie - wszystko (nawet ciśnienie w oponach). Razem wzięte daje porządany efekt braku przykrego zapachu po dojeździe na miejsce. Zwyczajnie: chodzi o to, aby jak najmniejszym wysiłkiem pokonać porządaną odległość - czyli zwyczajne lenistwo.
      • sokratovicz Re: Bzdura! 07.03.13, 15:51
        "w robocie musi dać się wykąpać po przyjeździe;"

        jeśli pracuje się w biurze, to OK. jeśli jest to praca fizyczna związana z pewnym wysiłkiem lub np. w warunkach "brudnych", to można przyjechać spoconym, a wykąpać się po pracy.
      • Gość: Boddoxx Re: Bzdura! IP: 194.8.126.* 08.03.13, 12:07
        > Aby rower stał sie powszechnym środkiem lokomocji, musi być spełnionych klika z
        > aledwie warunków:
        > -muszą być bezpieczne ścieżki rowerowe;

        Tak na przelotowych ulicach, najlepiej gdyby ddr miały postać pasów dla rowerów w jezdni a nie zintergrowanych z chodnikiem ddr, po których nagminnie włóczą się piesi. Żadnych ddr na bocznych ulicach - tam powinno wprowadzić się strefę 30.

        > -w robocie musi dać się wykąpać po przyjeździe;

        Pożyteczne, ale niekonieczne. Można jechac tak, żeby się nie spocić.

        > -rowery publiczne muszą być w dobrym stanie;

        Wszystkie rowery powinny być w donrym stanie, prywatne także. Poza tym, jeśli stale dojeżdżasz rowerem, to raczej korzystasz z własnego.

        > -rower (jeśli prywatny) trzeba mieć gdzie trzymać, żeby nie ukradli.

        Ta. Parkingi dla rowerów to rzadkość, i przy firmach, i przy centrach handlowych.
    • Gość: Mixer Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 188.113.225.* 07.03.13, 07:55
      Do pracy na rowerze ?
      Polecam panu teoretykowi przejazd Piaseczno - Warszawa - Piaseczno rowerem, bez ścieżek rowerowych po ruchliwej Puławskiej.
      To samobójstwo.
      Polska jest krajem systemowo nie dostosowanym do rowerów, a klasa urzędnicza która mogła by coś wtej sprawie zmieniać w większości dojrzewała mentalnie jeszcze w PRLu więc są mega upośledzeni cywilizacyjnie (swoją drogą matura zdana w PRLu powinna dyskwalifikować zawodnika ze wszystkich stanowisk w administracji publicznej - wtedy może by się coś ruszyło).
      • Gość: marder Piaseczno-Warszawa IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 14:32
        Nie kolego, nie masz racji. Myślisz samochodowo. Akurat trase Wa-wa-Piaseczno pokonywałem wielokrotnie w każdych warunkach atmosferycznych, tyle że nigdy nie jechałem Puławską. Już wiesz? Las Kabacki. Lecisz do Julianowskiej, potem lasem Kabackim i za chwilę jesteś na Ursynowie, gdzie są dobre drogi rowerowe w każdym kierunku. Ja latałem na trasie Saska Kępa - Julianowska 61, albo dalej do starego centrum Piaseczna - fakt tam jest nie przyjemnie. dystans 26 km przeciętnie pokonywałem w 1h20minut, przy czym jak się spieszyłem to ten czas redukowałem do 50 minut, zimą było gorzej bo schodziło 1h30-40m. Czasami jeżdziłem ta trase samochodem - najlepszy czas to 50 minut, najgorzej to ponad trzy godziny. Pomijam tu ogromną przyjemność jazdy po lesie.
    • xaliemorph Bzdura, na rowerze też można się lansować ... 07.03.13, 09:16
      Bzdura, na rowerze też można się lansować. Można kupić mega hiper super w duper wypas rower stylowy że innym oczy zbieleją albo kupić rower bardziej klasyczny ale z takich materiałów i takim osprzętem iż samochód niejednego będzie tańszy od roweru tego nowobogackiego co zapragnie się rowerem lansować. Rowery to nie tylko Wigry 3 czy jakieś poniemieckie składaki.
      • jureek Re: Bzdura, na rowerze też można się lansować ... 07.03.13, 09:31
        xaliemorph napisał:

        > Bzdura, na rowerze też można się lansować. Można kupić mega hiper super w duper
        > wypas rower stylowy że innym oczy zbieleją albo kupić rower bardziej klasyczny
        > ale z takich materiałów i takim osprzętem iż samochód niejednego będzie tańszy
        > od roweru tego nowobogackiego co zapragnie się rowerem lansować.

        Co prawda, to prawda. Niby Polska biedniejszym krajem od Niemiec, ale jak porówna się rowery przewożone na bagażnikach samochodowych w obu tych krajach, to wygląda to zupełnie odwrotnie.
        Jura
      • Gość: marder Re: Bzdura, na rowerze też można się lansować ... IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 15:34
        Coś w tym jest. Dla tych co nie wiedzą: zapłacic za "rowerek" 30 tysia to nie problem. mozna taki kupiś w salonie, nie trzeba się nawet specjalnie starać. Tylko po co? To jak kupic Ferrari i jeździć po kocich łbach.
        • sokratovicz Re: Bzdura, na rowerze też można się lansować ... 07.03.13, 15:58
          Anna Szafraniec jeździ wyczynowo na rowerze wartym 20 tys. zł.
          jak kogoś stać i chce mieć droższy sprzęt niż zawodowiec, by pokręcić sobie korbami w mieście i poza, to mu oczywiście wolno. ale czy to nie jest aby objaw jakichś zaburzeń psychicznych?
          • Gość: marder Re: Bzdura, na rowerze też można się lansować ... IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 16:40
            Ja sobie takiego nie kupię. Nie wiedziałbym jak go wykorzystać. Wolę "średniaka" - treka Wheelera za dwójkę, bna moje potrzeby wystarcza.
            • sokratovicz Re: Bzdura, na rowerze też można się lansować ... 07.03.13, 17:04
              można w internecie znaleźć naprawdę porządne używane rowery za 300, 400, 800 zł. prawdopodobnie wymagają przeglądu, wymiany jakiś elementów, ale można mieć fajny sprzęt za ok. 600 - 1000 zł. i mój się w takim przedziale zmieścił. ale to jest wersja dla biedniejszych i dla fascynatów. ok. 2000 tys. to moim skromnym zdaniem górna granica zdroworozsądkowej ceny za rower służący do codziennego użytku.
              • Gość: marder Re: Bzdura, na rowerze też można się lansować ... IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 10:34
                Doszedłem do takiego wniosku. Ja zwyczajnie lubię, jak wszystko działa, więc niestety nie oszczędzam również na serwisie. Dzisiaj np. zorientowałem się, że łożysko przedniego koła ma juz chyba dosyć, więc przede mną wymiana obu kół (tylnie mocno nadwyrężyłem na początku lutego - dziura). Owszem mogę jeździć (i robię to teraz) tak jak jest, ale skoro czuję dodatkowy opór, to po cholere z nim walczyć? Natomiast niestety nie znoszę rowerzystów z kategorii <100 - czyli wydali na rower i ubiór poniżej 100 pln. Z moich obserwacji w Warszawie na ogół wiąże się to z kompletnym brakiem przestrzegania przepisów ruchu drogowego (te osoby często nie mają prawa jazdy i nie znają przepisów) jak również z kompletnym lekceważeniem własnego bezpieczeństwa (zupełny brak wyobraźni), skutkuje to wymuszeniami pierwszeństwa, brakami w oświetleniu itp. Dzisiaj obserwowałem takiego idiotę, jeśli ktoś by go zabił miałby kłopoty, a przecież facet sam się prosi o nagrodę darwina. Co zrobił? Przejechał rowerem przez przejście dla pieszych - ok każdemu z nas się zdarza - ale... on zrobił to na przejściu gdzie nie ma widoczności, linia drzew skutecznie zasłania zarówno jezdnię, jak i pieszego zbliżającego się do przejścia. Misio nawet nie spojrzał w bok, czy może wjechać na jezdnię - pojechał a za nim pobiegł piesek. Stanowiliśmy obaj z psami śmieszny kontrast. Ja ubrany po swojemu w kamizelce i kasku, moja psica tez w kamizelce (jak biega za rowerem to ma swoją psią kamizelkę) i on w czapeczce na rzęchu górala z pieskiem bez smyczy. Ja idący przez przejście z psem na smyczy, on przejeżdżający. W zeszłym tygodniu mało nie zabiłem podobnego misia, który mając mnie po prawej na równorzędnym skrzyżowaniu zwyczajnie przedefilował mi przed nosem. Nawet mu przez myśl nie przeszło, że zmusił mnie do awaryjnego hamowania z 30 do 0 zakończonego mniej niż metr od toru jego jazdy. On dopiero zauważył mnie jak się mijaliśmy - po co sie rozglądać o nie? I jak tu takich lubić?
                • Gość: Boddoxx Re: Bzdura, na rowerze też można się lansować ... IP: 194.8.126.* 08.03.13, 12:18
                  > Natomiast niestety nie znoszę rowerzystów z kategorii <100 - czyli
                  > wydali na rower i ubiór poniżej 100 pln. Z moich obserwacji w Warszawie na ogół
                  > wiąże się to z kompletnym brakiem przestrzegania przepisów ruchu drogowego (te
                  > osoby często nie mają prawa jazdy i nie znają przepisów) jak również z komplet
                  > nym lekceważeniem własnego bezpieczeństwa (zupełny brak wyobraźni),

                  To takie górale "sama rama i pedały + przerzutki". Mam podobne obserwacje.
                  • sokratovicz Re: Bzdura, na rowerze też można się lansować ... 08.03.13, 16:44
                    no i rudy łańcuch i zębatki... norma w całej Polsce.
                • sokratovicz Re: Bzdura, na rowerze też można się lansować ... 08.03.13, 16:39
                  jak sam się taki naraża, to jego problem (i jego rodziny). gorzej, że może spowodować wypadek, w którym ucierpią inni. chociaż tacy na szmelcach jeżdżą wolno i tak im rower pracuje głośno, że słychać ich w promieniu wielu kilometrów ;-) dzisiaj jednego takiego wyminąłem na dedeerze, coś tak mu przeraźliwie głośno tarło, że odbijało się echo po kamienicach ;-) no i rower smaru nie widział chyba od pisklęcia.
                  kupują takie coś w marketach, bo tanie. a nie wiedzą, że tanio można mieć niezły rower w podobnej cenie lub nieco tylko drożej.
                  • Gość: marder Re: Bzdura, na rowerze też można się lansować ... IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 18:49
                    Mam niestety gruba czapkę pod kaskiem, więc ostrzeganie dźwiękowe jakoś nie działa... ale uśmiałem sie setnie :-D Niestety dzięki nim wszyscy mamy identyczną opinię u samochodziarzy. Co ciekawe, zwrócenie takiemu misiowi uwagi na jakieś drobne głupoty jakie wyczynia nie powoduje zmiany na lepsze. Mam niedaleko domu sklep z psim jedzeniem w którym sprzedaca dojeżdża do pracy rowerem, zardzewiałą damką z dynamem. Oczywiście przy opadach śniegu klasyczne dynamo mu sie ślizga więc go nie widać, ale jakoś mu to nie przeszkadza. Pojawiam mu się w tym sklepie regularnie w kamizelce i kasku i jakoś jeszcze nie zajarzył dlaczego. Rozmawiamy, ale... to rozmowa ze ślepym o kolorach
                    • jureek Re: Bzdura, na rowerze też można się lansować ... 08.03.13, 19:36
                      Gość portalu: marder napisał(a):

                      > Pojawiam mu się w tym sk
                      > lepie regularnie w kamizelce i kasku i jakoś jeszcze nie zajarzył dlaczego.

                      Wyjaśnisz nam, co ma kask do braku oświetlenia, bo też jakoś nie zajarzyłem?
                      Jura
                      • Gość: marder Kask, kamizelka itp IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 20:05
                        Nic. Jest moim zdaniem użytecznym elementem ubioru do jazdy rowerem. Mam treka 28 cali, jestem wysoki, dość często muszę się kłaniać gałęziom drzew. Pierwszy rok na rowerze wraz z zimą spędziłem bez kasku. Nawet upadek - wybiegły mi na ddr dzieci - nie dał mi nic do myślenia. Wiosną uznałem że pora wybrać się za miasto i jakoś tak wyszło, że znajomy rowerzysta pożalił sie że miał kłopot z patrolem straży miejskiej, który uważał że w leżącym na obrzeżach Warszawy Lasku Młocińskim należy jeździć w kasku. OK. dla świętego spokoju kupiłem garnek i woziłem go po Wa-wie w koszu. Dosłownie kilka dni po zakupie złapała mnie ulewa, stwierdziłem że trochę mniej mi zmoknie głowa, jeśli założę kask. Chwilę później uderzyłem głową w gałąź drzewa. Rozbiłem osłonę w kasku, ale głowy i twarzy nie. Od tamtej pory wiem po co jest garnek. Jeśli jeździ się zimą, należy liczyć się z możliwością upadku. Ten gość ma łyse opony, jeździ od jesieni, lubi ubierać się w ubranie w barwach ochronnych - to dla myśliwych czy rybaków, razem wzięte - nie za bardzo go widać, a dodatkowo lubi jeździć pod prąd... Kask tu nie ma nic do rzeczy, ale kamizelka mu by się przydała, tak samo jak działająca z tyłu lampa. Uważam, że pod hasłem "bezpieczeństwo" nie ma pozycji w opisie uwagi "stosować czasami" lub"częściowo". Wiem że są badania, które wykazują, że rowerzysta w kasku jest mniej bezpieczny niż bez, ponieważ podejmuje zwiększone ryzyko. Uważam, że są tendencyjne. Ja nie zauważyłem u siebie takich zachowań. Kiedyś żartowałem, że rowerzysta potrzebuje kasku po to, żeby łatwiej zebrać w calości jego głowę z jezdni, potem była opisana gałąź (po niej wiele innych) i zmieniłem zdanie.
                        • jureek Re: Kask, kamizelka itp 08.03.13, 21:10
                          Gość portalu: marder napisał(a):

                          > Nic. Jest moim zdaniem użytecznym elementem ubioru do jazdy rowerem.

                          Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź, do kasku jednak nie przekonałem się. Mam bowiem wrażenie, że projektanci tych kasków bardziej zwracają uwagę na wygląd i aerodynamikę, niż na to, żeby rzeczywiści chroniły głowę np. przy upadku na bok. Skronie przykładowo nie są chronione, taki typowy kask rowerowy siedzi praktycznie tylko na czubku głowy.
                          Mam jeszcze jedno pytanie. Dlaczego zwracasz uwagę, że ten rower prowadzącego sklepik to damka? Czy damka jest gorszym rodzajem roweru? Kiedyś, gdy mój rower był w warsztacie pożyczyłem sobie damkę żony, żeby dojechać do pracy. Po tym doświadczeniu stwierdziłem, że następnym rowerem, jaki sobie kupię, będzie właśnie damka. Damka jest bowiem dużo wygodniejsza.
                          Jura
                          • Gość: marder Re: Kask, kamizelka itp IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 21:41
                            Opisywałem rower. Mojej żonce kupiłem damkę i czasami jak mój bajk padnie to korzystam z niej. Ale nie pasuje mi geometria - jestem za wysoki do roweru pasującego dla pani mającej nieco ponad 160 cm. Oczywiście można kupić większą. Tak więc facet jadący na damce nie budzi we mnie negatywnych uczuć, no chybha że robni coś głupiego, ale ta uwaga dotyczy każdego rowerzysty. Kask dobierałem specjalnie, skronie są chronione - testowałem dzięki lodowi włoskiemu którego jakieś dziecko rozpaćkało na środku łuku zakrętu dobrej ddr. Mojemu synowi kupiłem tak zwany orzeszek: jest jak chełm z filmu "Żolnierze Kosmosu". Inna sprawa, że wielu rowerzystów nosi kask jak czapeczkę bejzbolową - tak jak napisałeś - na czubku głowy. Ja swój zakładam głęboko z przechyłem do przodu, tak aby skronie i czoło były chronione jak najlepiej.
                          • sokratovicz kask 08.03.13, 21:51
                            od kasku dużo praktyczniejsze są naramienniki i nakolanniki. najczęściej upada się na bok, na dłonie, łokcie, uda, głowa nie styka się z ziemią. parę razy upadłem, to wiem :-( jeszcze za pacholęcia katapultowałem się nad kierownicą, kiedy odpadło mi przednie koło w składaku i też spadłem na ręce, a nie na głowę. niedawno przednie koło ugrzęzło mi między krawężnikiem a asfaltową nawierzchnią, kiedy chciałem wjechać na jezdnię. koło zostało, a mnie wyrzuciło do przodu i na bok. kiedy jedyny raz w życiu wpadłem na auto, to się przeturlałem po blasze, głowa była bezpieczna. w sumie kask nigdy by mi się nie przydał, poza jednym przypadkiem, jak jeszcze nie było drogi rowerowej pod mostem kolejowym na ul. Korfantego. tam się kiedyś stukłem w czubek głowy o przęsło. :-D
                            • Gość: marder Re: kask IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 22:12
                              W konfliktach z samochodami to masz rację w 100% - cierpią łokcie i kolana. Dwa razy leżałem przy bocznym poślizgu, raz zimą bez kasku raz latem w kasku. W obu przypadkach nie zdąrzyłem amortyzować rękami upadku. Bez kasku było kiepsko, na szczęście gruba wełniana czapka sporo zamortyzowała, w kasku zadzwoniło mi w uszach ale bez problemów. Najgroźniejszą przygodę z samochodem miałem jesienią na ddr obok szpitala na ul. wołoskiej w Warszawie - facio wyjechał z parkingu odzielonego chodnikiem i ddr od ulicy. Było ciemno, ale miałem kamizelkę i światła, tyle że gość chyba nie patrzył w moją stronę, ponieważ ruch na pasie ulicy był z przeciwnego kierunku, wyjechał mi na ddr zatrzymał się i czekał na okazję właczenia się do ruchu - nie dał mi szans. Uderzyłem w przednie drzwi pasażera. Miałem niewiarygodne szczęście, ponieważ na ułamek sekundy przed zderzeniem nieświadomie poderwałem przednie koło, miałem na bagażniku spory ładunek co pomogło. Razem wzięte zadziałało - mój przedni amortyzator złapał większość siły uderzenia - jakimś cudem kąt był odpowiedni także nie przerzuciło mnie przez kierownicę, ale na sekundę zawisłem z przednim kołem na jego drzwiach, potem oczywiście poleciałem w bok. Zrobiłem wgniota, wybiłem szybę, sobie uszkodziłem obręcz. Śmieszne było to, że wypadek widziała załoga radiowózu policji. Facet dostał 500 za spowodowanie kolizji, gadanie "nie widziałem" na nic się nie zdało, bo w wypadku nie ucierpiała mi lampa, wciąż świeciła kiedy policjanci sprawdzali co ze mną. Powinienem go ścigać na drodze cywilnej o koszty prania i uszkodzenia roweru, ale jakoś nie przyszło mi to do głowy - chyba byłem w szoku, choć fizycznie nic mi się nie stało. Od tamtej pory cholernie uważam w tym i podobnych do tego miejscach.
                              • Gość: Boddoxx Re: kask IP: *.smgr.pl 09.03.13, 20:45
                                "facio wyjechał z parkingu odzielonego chodnikiem i ddr od ulicy. Było ciemno, ale miałem kamizelkę i światła, tyle że gość chyba nie patrzył w moją stronę, ponieważ ruch na pasie ulicy był z przeciwnego kierunku, wyjechał mi na ddr zatrzymał się i czekał na okazję właczenia się do ruchu - nie dał mi szans. "

                                Typowe zachowanie pseudokierowcy. Dlatego uważam, że od ddr zdecydowanie lepsze są pasy dla rowerów w jezdni. Kierowcy z reguły ustępują pierwszeństwa rowerzystom na jezdni, prawie nigdy nie ustępują, gry rowerzysta jedzie po ddr, chociaż ddr jest elementem drogi i włączając się do ruchu kierowca jest zobowiązany do ustąpienie rowerzyście pierwszeństwa.

                                DDR sa dobre tylko w przypadku dróg o podwyższonej prędkości.

                                Swoją drogą, kamizelka Ci nie pomogła. Zauważyłem, że w mieście jest bardzo mało przydatna, jest przydatna poza miastem.

                                • Gość: marder Re: kask IP: *.dynamic.chello.pl 10.03.13, 01:13
                                  Zamiast kamizelki Anioł Stróż miał nadgodziny. W wielu innych sytuacjach kamizelka zapewne mi pomogła, ale o tym nie wiem. Pozdrawiam.
    • Gość: Pipek Najgorsi średniacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.13, 09:26
      Klasa średnia to osoby które kończą studia i walczą o lepszy byt aspirując na coraz to lepsze stanowiska ,klasa robotnicza nie aspiruje jest nie jako zamknięta ze względu na wykształcenie ,klasa wyższa i elity kraju nie jako także nie aspirują jednak tylko ze względu na wyżyny osiągnięć i wystarczalność do tego by żyć w luksusie.Autor ma rację że najbardziej gryząca i zajadła tym samym najgorsza jest klasa średnia.
    • Gość: Jan Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którzy ... IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 13:21
      Ten kardynal to jaka klasa? deser.pl/deser/51,111858,13519314.html?i=1
      • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 21:50
        Fakt. Ewenement, ale udowadnia, że można mieć wysoką pozycję społeczną i jeździć rowerem. Podoba mi się fakt, że jeżdżę podobnym bajkiem.
    • Gość: romen121 Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którzy ... IP: *.adsl.inetia.pl 07.03.13, 14:36
      Zacząłem do pracy jeżdzić rowerem, gdy był remontowany "żółty mostek". Wtedy cały ruch lewobrzeżny był kierowany na most przy rondzie. Wtedy żeby dojechać do domu potrzeba było 45-50 min. bo Opole było zakorkowane. Na skróty przez wyspę BOLKO zajmowało mi to tylko 12-15 min. więc kalkulacja była prosta. ROWER i tylko rower. Ile godzin zaoszczędziłem to tylko ja wiem :):). Most otworzyli dla ruchu a mi weszło w krew jeżdżenie na rowerze i tak już zostało. Jedynie duże opady śniegu lub deszczu powstrzymują mnie od jazdy rowerem, wtedy przesiadam się do samochodu. Mróz mi nie straszny, bo sobie tłumaczę, że jak pojadę na narty też zmarznę. No i dodam - urzędnik, starszy pan. :):)
      • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 16:04
        Brawo!. Tak trzymać dalej. A rower faktycznie uzależnia - wiem to doskonale. znajoma lekarka kiedyś wyciągneła opasłe tomiszcze "tajemnej wiedzy medycznej" i udowodniła mi, że w czasie jazdy rowerem uwalnia się hormon przyjemności - endorfina. Ten sam, który jest wydzielany w czasie igraszek z płcią przeciwną...
        • Gość: ABS Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.adsl.inetia.pl 09.03.13, 10:57
          Panowie ale uwagą na ucisk prostaty! To znana przypadłość kolaży.
          • Gość: Boddoxx Nie wiedziałem, że kolaże mają prostatę! IP: *.smgr.pl 09.03.13, 20:47
            "Kolaż (również z fr. collage) − technika artystyczna polegająca na formowaniu kompozycji z różnych materiałów i tworzyw (gazet, tkaniny, fotografii, drobnych przedmiotów codziennego użytku itp.). Są one naklejane na płótno lub papier i łączone z tradycyjnymi technikami plastycznymi (np. farbą olejną, farbą akrylową, gwaszem)."
            • Gość: ABS Re: Nie wiedziałem, że kolaże mają prostatę! IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.13, 18:42
              Bo to homofon był :-) (nie homofob)

              A może stworzyć kolaż kolarza a może jednak namalować morze,
              Kolarz z kolażu siedział przed salami jadł bułkę z salami,
              Zawsze chciał mieć miedź a może całe morze róż,
              Bóg tylko to wie, bo to był tylko tajny kod, na policzku miał róż a jego kot sikał na buk.

              ABS :-)
    • Gość: a Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.punkt.opole.pl 09.03.13, 21:24
      www.stopkorupcji.org/oosmiornica.html
    • Gość: Boddoxx A propos wożenia zakupów (i nie tylko) na rowerze, IP: 194.8.126.* 12.03.13, 09:16
      polskanarowery.sport.pl/msrowery/1,105130,9048525,Jak_przewiezc_na_rowerze_duze_przedmioty.html
      polskanarowery.sport.pl/msrowery/1,105126,8186879,Jak_wozic_rozne_rzeczy_na_rowerze_po_miescie_.html
      www.youtube.com/watch?v=fq3oSyvXLiY
      www.youtube.com/watch?v=PTWmV1SxuTA
      • alanta1 Re: A propos wożenia zakupów (i nie tylko) na row 12.03.13, 09:46
        Gość portalu: Boddoxx napisał(a):


        Ja rozumiem, że niektóre propozycje są rodzajem żartu, ale propagowanie ich może być bardzo niebezpieczne :/

        Podoba mi się ta przyczepa z filmu, zamieniająca się w walizkę, ale znając naszych cudoffnych "kierowców" prędzej czy później któryś by mi ją ściął. I musiałaby mieć bardzo dobrze amortyzowane koła (kostka na drodze!)
        • Gość: Boddoxx To nie żarty IP: 194.8.126.* 12.03.13, 13:02
          Te zdjęcia nie wyglądają na zmanipulowane. A za niebezpieczną uważam wyłącznie sytuację z gościem, trzymającym ręką skrzynkę na bagażniku.
      • Gość: marder A propos wożenia zakupów (i nie tylko) na rowerze IP: *.dynamic.chello.pl 12.03.13, 10:16
        Czasami mój wygląd w wariancie UHA przebija to co było w dwóch pierwszych linkach. UHA - 'ultra heavy ass" ;-D. Pełna skrzynka, a na niej waliza, a na niej coś jeszcze... Albo ze trzy skrzynki po 13 kilo na sztukę (200 CD/DVD). Wczoraj w śniegu turlałem się z pojedynczą skrzynką na CD. Przyczepki nie używam, ale spory bagaż czasem wożę - rączki bolą od leżenia na kierownicy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja