Dodaj do ulubionych

Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którzy ...

IP: *.meganet.opole.pl 01.03.13, 09:21
Trudno nie zgodzić się z autorem to faktycznie jest miasto idealne dla rowerów ale niestety tylko w teorii. To że można by tu w prosty sposób stworzyć raj dla rowerów to prawda, zdecydowana większość naszych chodników jest na tyle szeroka, że bez problemu można by wytyczyć na nich ścieżki rowerowe, ale!!! Niestety trzeba by wygonić z chodników parkujące samochody a to przecież niemożliwe bo to kasa! A rowerzysta to co? Darmozjad i pasożyt bo za parking nie zapłaci i biletu MZK też przecież nie kupi. Czas jednak pokarze że to jedyna droga, to miasto wiele więcej aut nie pomieści i trzeba będzie szukać innych rozwiązań. Na początek trzeba stworzyć prawdziwą i działajacą komunikację miejską.
Obserwuj wątek
    • g0sc Zawsze można dorobić... 01.03.13, 09:29
      ... jakąś teorię do stanu zastanego, czyli zwalić na przykład na ambicje, zamiast przyznać, że dla wielu ludzi rower nie jest dobrym i praktycznym rozwiązaniem. Ale według specjalistów i ideologów jeżeli ich teoria nie pasuje do realiów, to tym gorzej dla rzeczywistości.
      • Gość: Boddoxx Re: Zawsze można dorobić... IP: 194.8.126.* 01.03.13, 17:40
        Nie mieszkam w Opolu, trafiłem tu ze strony Polska na Rowery, ale problem dotyczy całej Polski.

        > dla wielu ludzi rower nie jest dobrym i praktycznym rozwiązaniem.

        Tak. Zgadzam się. Np. dla mnie aktualnie, bo mam prawie 80km do pracy.

        Z drugiej strony pracowałem kiedyś w firmie (nia jako robotnik, pracowałem w biurze, rysowałem schematy rozdzielnic i przygotowywałem oferty dla klientów), do której dojeżdżałem rowerem, gdyż nie miałem daleko - ok. 5km. Ktoś mnie kiedyś zapytał: "Nie stać Cię na samochód, że dojeżdżasz rowerem?". Stać mnie było, ale wolałem jechać rowerem. Zostałem potraktowany jak dziwak. Dokładnie tak, jak opisuje socjolog.

        Socjolog ma rację, ale nie bierze pod uwagę całości zagadnienia. Nie bierze pod uwagę tego, że niektórzy maja np. daleko do pracy.
        • misself Re: Zawsze można dorobić... 06.03.13, 14:05
          Codzienne dojeżdżanie do pracy 80 km jest, delikatnie mówiąc, nierozsądne. Strata czasu i kasy oraz marnotrawienie nieodnawialnych źródeł energii (chyba że masz samochód Flinstone'ów).

          Socjolog ma rację. Dla wielu ludzi samochód wciąż jest oznaką statusu. Nie mieści im się w głowie, że ktoś może nie chcieć - bynajmniej nie ze względów finansowych, a czasowych i ekologicznych.
          • Gość: Boddoxx Re: Zawsze można dorobić... IP: 194.8.126.* 08.03.13, 09:58
            > Codzienne dojeżdżanie do pracy 80 km jest, delikatnie mówiąc, nierozsądne.

            Naprawdę? Nierozsądne jest siedzienie na bezrobociu. W moim mieście jest bardzo ciężko o pracę nawet dla informatyków, a jak już jest, to za śmieszne pieniądze. W innym mieście mam pracę za 3 razy większe pieniądze.

            > Stra
            > ta czasu i kasy oraz marnotrawienie nieodnawialnych źródeł energii (chyba że ma
            > sz samochód Flinstone'ów).

            Brak dobrego połączenia koleją wymusza korzystanie z samochodu. Jeździmy zresztą we czwórkę. Jak mam jechać sam, to jadę autobusem PKS. Można się wyspać, poczytać książkę i nie marnować czasu. Podczas kilkuletnich dojazdów nauczyłem się niemieckiego. Czasu nie traciłem.

            > Socjolog ma rację. Dla wielu ludzi samochód wciąż jest oznaką statusu. Nie mieś
            > ci im się w głowie, że ktoś może nie chcieć - bynajmniej nie ze względów finans
            > owych, a czasowych i ekologicznych.

            I tu Cię zaskoczę. Nie mam samochodu. Jeżdżę z kimś. Z mojego miasta do innego dojeżdża sporo ludzi. Jak znajomi nie jadą, to jadę autobusem. Są dobre połączenia, nie ma problemu, żeby się dostać. Dojazd trwa ok. 90min. Niektórzy w dużych miastach dojeżdżają dłużej, np. kolega w Warszawie dojeżdża samochodem prawie 2h do pracy.
      • pr51 ilu diabłów mieści się na główce od szpilki? 01.03.13, 21:33
        > przyznać, że dla wielu ludzi rower nie jest dobrym i praktycznym rozwiązaniem

        O co ci biega? Nie jest ważne, dla ilu lkudzi jest, a dla ilu nie jest dobry i praktyczny. Chodzi o to, że ludzie nie mają dobrego wyboru i zmuszani są przez niekompetentnych urzędników i zakompleksioną klasę średnią do jeżdżenia samochodami.

        > według specjalistów i ideologów jeżeli ich teoria nie pasuje do realiów

        Widzę, że wymyśliłeś jakąs teorię na swój użytek, tylko teoria ta zupełnie nie pasuje do świata, do którego próbujesz przyrównać ta teorię.
        Dobra teoria to taka, która dopasowuje otoczenie do człowieka, a nie ludzi do wydumanego otoczenia. Niekompetentni urzędnicy i zakompleksiona klasa średnia wymyślili, że otoczeniem człowieka jest samochód i najwyższy czas, aby przestali to swoje zdanie narzucać społeczeństwu. Kapujesz?
        • g0sc Re: ilu diabłów mieści się na główce od szpilki? 04.03.13, 07:41
          Nie, nie kapuję - którzy urzędnicy są niekompetentni, kto z zakompleksionej klasy średniej zmusza Cię do jazdy samochodem i w jaki sposób to robi? Najwyższy czas, żeby garstka nawiedzonych rowerowych aktywistów przestała narzucać swoje zdanie społeczeństwu, bo faktycznie będzie wstyd wsiąść na rower.
          • pr51 Re: ilu diabłów mieści się na główce od szpilki? 04.03.13, 09:11
            > nie kapuję - którzy urzędnicy są niekompetentni, kto z zakompleksionej kla
            > sy średniej zmusza Cię do jazdy samochodem

            Najwyraźniej wyłączyłeś swoją mózgownicę, jak nie kapujesz. Jak urzędnik nie robi tego co trzeba, to jest niekompetentny. Proste? A jest niekompetentny, bo drogi zamiast robić dla wszystkich, to robi tylko dla samochodów. A kompleks klasy średniej właśnie na tym polega, że
            wypada im jeździć tylko samochodem. Wygląda na to, że nie przeczytałeś ze zrozumieniem artykułu, o którym dyskutujesz.

            > Najwyższy czas, żeby garstka nawiedzonych rowerowych aktywistów

            Najwy7raźniej cxierpisz na tępotę wrodzoną. To nie garstka nawiedzonych rowerzystów, a grupa ludzi normalnie myślących, że miasto powinno rozwijać się prawidłowo, a nie w jako karykatura wypaczonej umysłowo klasy średniej.

            > bo faktycznie będzie wstyd wsiąść na rower

            Szukasz kolejnego durnowatego pretekstu, no to go znalazłeś. Odpowiada dokładnie zakompleksionej klasie średniej, opisanej szczegółowo w artykule..

            Jeszcze raz radzę przeczytać i to ze zrozumieniem artykuł, a dopiero potem dyskutować. Powodzenia po wyleczeniu się z kompleksów.
            • g0sc Re: Nie rozumiesz artykułu. 06.03.13, 08:14
              Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

              > Nie chodzi tu o zabranianie korzystania z samochodu. Chodzi tu tylko o zburzenie pewnych stereotypów w myśleniu o jeździe na rowerze.

              Artykuł rozumiem, ale nie zgadzam się z jego tezą. W artykule nie wspomniano o żadnych badaniach w tym kierunku, a jedynie formułowane są prywatne wrażenia autora. Nikt z moich znajomych zapytany o przyczynę nie korzystania na co dzień z roweru nie podał "bo to obciach". Wszyscy podają te same argumenty - komfort, wygoda, szybkość są na pierwszym miejscu.

              Możesz oczywiście przekonywać ludzi, że jazda na rowerze nie męczy, że się nie spocisz, nie spóźnisz, nie będzie Cię bolał zadek, będziesz czysty i pachnący - ale wystarczy raz wsiąść na rower i przyjechać nim do pracy żeby obalić tą teorię i przeprosić się z samochodem :)
              • jureek Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 06.03.13, 10:02
                g0sc napisał(a):

                > Możesz oczywiście przekonywać ludzi, że jazda na rowerze nie męczy, że się nie
                > spocisz, nie spóźnisz, nie będzie Cię bolał zadek, będziesz czysty i pachnący -
                > ale wystarczy raz wsiąść na rower i przyjechać nim do pracy żeby obalić tą teo
                > rię i przeprosić się z samochodem :)

                Ciągle czytam te argumenty, że nie da się do pracy jechać rowerem, bo przyjedzie się spoconym. Mam już swoje lata, nie jestem też szczególnie wysportowany, ale nie rozumiem, jak można się spocić jadąc rowerem tempem niewyczynowym, czyli tak między 15 a 20 kmh. To już większym wysiłkiem jest wchodzenie po schodach. Mam rozumieć, że ci wszyscy pocący się wybierają tylko pracodawców z windą, żeby potem w biurze nie śmierdzieć potem?
                A może to problem mentalny? Może niektórzy już tak przesiąkli tym wyścigiem szczurów, że po prostu nie potrafią jechać rowerem spokojnym tempem i dlatego przyjeżdżają spoceni?
                Jura
                • g0sc Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 06.03.13, 10:33
                  jureek napisał:

                  > ale nie rozumiem, jak można się spocić

                  Pocenie się nie musi być związane ani z kondycją, ani z otyłością, jest indywidualną cechą każdego, podobnie jak na przykład odbieranie temperatury - trzy osoby ubrane tak samo zupełnie inaczej mogą postrzegać temperaturę 20 stopni, jeden marznie, drugiemu gorąco, a trzeciemu w sam raz.

                  I w tym własnie jest problem. Patrzysz tylko przez pryzmat siebie, swojej sytuacji i doświadczeń i nie rozumiesz, że inni są inaczej zbudowani, mają inne problemy, potrzeby, oczekiwania. Pomyśl o tym.
                  • jureek Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 06.03.13, 10:52
                    g0sc napisał(a):

                    > I w tym własnie jest problem. Patrzysz tylko przez pryzmat siebie, swojej sytua
                    > cji i doświadczeń i nie rozumiesz, że inni są inaczej zbudowani, mają inne prob
                    > lemy, potrzeby, oczekiwania. Pomyśl o tym.

                    A kto to napisał: "Możesz oczywiście przekonywać ludzi, że jazda na rowerze nie męczy, że się nie spocisz, nie spóźnisz, nie będzie Cię bolał zadek, będziesz czysty i pachnący - ale wystarczy raz wsiąść na rower i przyjechać nim do pracy żeby obalić tą teorię i przeprosić się z samochodem"
                    To nie jest patrzenie przez pryzmat siebie? Bo Ty się pocisz, to wszyscy muszą się pocić?
                    No i nie odpowiedziałeś, jak to jest z tymi schodami. Po każdym przejściu schodami musisz brać prysznic? Jeżeli nie, to spróbuj może jednak jechać rowerem trochę wolniej, może to wystarczy, żebyś się nie spocił.
                    Jura
                    • g0sc Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 06.03.13, 11:11
                      jureek napisał:

                      > g0sc napisał(a):
                      >
                      > > I w tym własnie jest problem. Patrzysz tylko przez pryzmat siebie, swojej
                      > sytua
                      > > cji i doświadczeń i nie rozumiesz, że inni są inaczej zbudowani, mają inn
                      > e prob
                      > > lemy, potrzeby, oczekiwania. Pomyśl o tym.
                      >
                      > A kto to napisał: "Możesz oczywiście przekonywać ludzi, że jazda na rowerze nie
                      > męczy, że się nie spocisz, nie spóźnisz, nie będzie Cię bolał zadek, będziesz
                      > czysty i pachnący - ale wystarczy raz wsiąść na rower i przyjechać nim do pracy
                      > żeby obalić tą teorię i przeprosić się z samochodem"
                      > To nie jest patrzenie przez pryzmat siebie? Bo Ty się pocisz, to wszyscy muszą
                      > się pocić?

                      Nigdzie nie napisałem, że wszyscy muszą się pocić, nawet zachęciłem, żeby spróbować przekonać do swoich racji. Ale spodziewam się, że te drobne wymienione przeze mnie przeszkody przyczynią się do takiego a nie innego rezultatu.

                      > No i nie odpowiedziałeś, jak to jest z tymi schodami. Po każdym przejściu schod
                      > ami musisz brać prysznic? Jeżeli nie, to spróbuj może jednak jechać rowerem tro
                      > chę wolniej, może to wystarczy, żebyś się nie spocił.

                      Myślałem, że żartujesz, że to pytanie retoryczne, ale skoro nie, to odpowiadam. Jazda na rowerze, również rekreacyjna, jest znacznie bardziej męcząca niż wchodzenie po schodach. Według supertrening.net - jadąc na rowerze spala się 2x więcej kalorii niż wchodząc po schodach. Gdybym wchodził po schodach tak długo, jak jadę na rowerze - czyli przez około 30 minut - na pewno bym się spocił. Na ogól jednak pokonanie 1-3 pięter schodów zajmuje mi kilkanaście sekund i nie zdążę się spocić. Nie mam kolarzówki, która rozwija 100km/h, na ogół jeżdżę około 20km/h - czyli jakieś 2.5x wolniej niż samochodem.
                      • jureek Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 06.03.13, 11:25
                        g0sc napisał(a):

                        na ogół jeżdżę około 20km/h - czyli jakieś 2.5x wolniej niż samochodem.

                        No cóż, skoro przy tej prędkości się pocisz, to spróbuj jeszcze wolniej.
                        Pocenie się nie zależy też od tego, jak długo trwa wysiłek, tylko jak jest intensywny. Gdy pojadę 25 kmh, spocę się już po 5 minutach, gdy pojadę 15 kmh, mogę jechać i dwie godziny i się nie spocę. Wiele zależy od podejścia.
                        Jura

                        • g0sc Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 06.03.13, 12:24
                          Oczywiście - mogę jechać 10km/h czy nawet prowadzić rower 5km/h i się nie spocić. Tylko po co? Żeby udowodnić, że potrafię sobie utrudnić życie? Z korzystaniem z samochodu wiążą się konkretne korzyści, z korzystania z roweru na co dzień - dla mnie żadne.
                          • jureek Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 06.03.13, 15:07
                            g0sc napisał(a):

                            > Oczywiście - mogę jechać 10km/h czy nawet prowadzić rower 5km/h i się nie spocić

                            Koniecznie musisz operować skrajnościami? W poprzednim poście 100 kmh, teraz poniżej prędkości pieszego. Trudno rozsądnie rozmawiać, gdy rozmówca stosuje takie erystyczne sztuczki z doprowadzaniem do absurdu.
                            Poza tym ja Ci wcale nie każę dojeżdżać do pracy rowerem. Polemizuję tylko z prezentowaną nie tylko przez Ciebie tezą, że jeśli ktoś dojeżdża rowerem do pracy, to przyjeżdża do pracy spocony, bo wcale tak być nie musi. Wiele zależy od tego, jak się jeździ. Ja jeżdżę, jak to mówią Niemcy "gemütlich", a jadąc do pracy robię rowerem od pięciu do czterdziestu pięciu kilometrów. W zależności od pogody i nastroju większą lub mniejszą część drogi jadę pociągiem. Dzisiaj było ładne słońce i lekki mrozik, więc wysiadłem dwie stacje wcześniej. Widziałem już pierwsze zielone pąki na przydrożnych krzakach. Przyjechałem do pracy w świetnym nastroju, a nie jak jeszcze parę lat temu zestresowany staniem w korku na A66.
                            Przyjmuję do wiadomości, że dla Ciebie samochód jest wygodniejszy, i oczekuję od Ciebie, żebyś też przyjął do wiadomości, że są tacy, którzy wolą rower.
                            Jura
                            • g0sc Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 07.03.13, 07:25
                              W żadnym miejscu nie napisałem, że jak ktoś jeździ rowerem, to zawsze do pracy przyjeżdża spocony. To był jeden z kilku argumentów dlaczego dla wielu osób rower nie sprawdza się jako środek codziennego transportu. Jeżeli ktoś jeździ i się nie poci - gratuluję organizmu, który przy 25-30 stopniach w lecie na słońcu się nie poci nawet jadąc tych 15-20km/h, skoro 10km/h to już skrajna wartość.

                              W żadnym też miejscu nawet nie usiłowałem sugerować, że ktoś nie powinien korzystać z roweru. Niech rowerzyści jeżdżą, nawet przez cały rok, jak lubią - bardzo proszę, byle zgodnie z przepisami, a co najmniej z głową. Oczekuję jedynie, że stwierdzając, że dla mnie samochód w codziennym użytkowaniu jest bardziej wygodny i praktyczny niż rower nie zostanę obrzucony inwektywami przez miłośników rowerów - że zakompleksiona klasa średnia, że debil, że ma problemy z głową, ze sobą, ze środowiskiem, z akceptacją, że się czegoś boję, że jestem sfrustrowany ... tylko dlatego, że podałem garść konkretnych powodów dlaczego w moim przypadku rower się nie sprawdza jako środek codziennego transportu.
                              • jureek Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 07.03.13, 08:35
                                g0sc napisał(a):

                                > W żadnym miejscu nie napisałem, że jak ktoś jeździ rowerem, to zawsze do pracy
                                > przyjeżdża spocony. To był jeden z kilku argumentów dlaczego dla wielu osób row
                                > er nie sprawdza się jako środek codziennego transportu. Jeżeli ktoś jeździ i si
                                > ę nie poci - gratuluję organizmu, który przy 25-30 stopniach w lecie na słońcu
                                > się nie poci nawet jadąc tych 15-20km/h, skoro 10km/h to już skrajna wartość.

                                Wprost nie napisałeś, ale nawet tutaj tymi kpiącymi gratulacjami dajesz do zrozumienia, że spocić się trzeba. Dodam jeszcze tylko, że jak jest upał, to nie trzeba roweru, żebyś się spocił.

                                > W żadnym też miejscu nawet nie usiłowałem sugerować, że ktoś nie powinien korzy
                                > stać z roweru. Niech rowerzyści jeżdżą, nawet przez cały rok, jak lubią - bardz
                                > o proszę, byle zgodnie z przepisami,

                                Tak a propos przestrzegania przepisów, to trąbienie w celu dania nauczki, chyba zgodne z przepisami nie jest.

                                > a co najmniej z głową. Oczekuję jedynie, ż
                                > e stwierdzając, że dla mnie samochód w codziennym użytkowaniu jest bardziej wyg
                                > odny i praktyczny niż rower nie zostanę obrzucony inwektywami przez miłośników
                                > rowerów -

                                W drugą stronę nie ma inwektyw? Czy w stosunku do rowerzystów nie padają słowa typu dzieciaku, najpierw zacznij pracować i zarób sobie na auto, czy nie sugeruje się, że zazdroszczą posiadaczom aut, na które ich rzekomo nie stać?
                                Ty sam, gdzie tylko się da, czepiasz się Sławka, żeby mu dowalić, więc nie udawaj teraz świętego.
                                Jura
                                • g0sc Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 07.03.13, 09:20
                                  jureek napisał:
                                  > Wprost nie napisałeś, ale nawet tutaj tymi kpiącymi gratulacjami dajesz do zroz
                                  > umienia, że spocić się trzeba. Dodam jeszcze tylko, że jak jest upał, to nie tr
                                  > zeba roweru, żebyś się spocił.

                                  "Wszystko co powiesz zostanie wykorzystane przeciwko Tobie". Nie, naprawdę gratuluję Ci że jeździsz na rowerze i się nie pocisz. Nie ma w tym cienia złośliwości.

                                  > Tak a propos przestrzegania przepisów, to trąbienie w celu dania nauczki, chyba
                                  > zgodne z przepisami nie jest.

                                  Rowerzysta w nocy na ulicy bez świateł to bezpośrednie niebezpieczeństwo, co napisałem w innym poście.

                                  > W drugą stronę nie ma inwektyw? Czy w stosunku do rowerzystów nie padają słowa
                                  > typu dzieciaku, najpierw zacznij pracować i zarób sobie na auto, czy nie sugeru
                                  > je się, że zazdroszczą posiadaczom aut, na które ich rzekomo nie stać?

                                  Tak, jest tych komentarzy całkiem sporo, w tej dyskusji nie przypominam sobie ani jednego - choć nie mam teraz możliwości przeglądnięcia wszystkich.

                                  > Ty sam, gdzie tylko się da, czepiasz się Sławka, żeby mu dowalić, więc nie udawaj teraz świętego.

                                  Wracamy do kwestii jajka i kury. Zaczęło się od tego, że nasz oficer rowerowy zaczął się "czepiać" kierowców na każdym kroku - że krzywo jeżdżą, źle parkują, krzywo patrzą i tak dalej. Dotknęło mnie to osobiście, więc mijając się z nim czasami na drodze zacząłem się przyglądać jeździe naszego oficera rowerowego i zauważyłem, że jemu również nierzadko zdarza się łamać przepisy ruchu drogowego przestrzegania których tak rygorystycznie od kierowców wymaga. Ośmieliłem się o tym publicznie napisać i zostałem przez niego zbluzgany jako troll, niespełna rozumu i tak dalej, nie chcę ponownie wszystkich inwektyw przytaczać. Nie przypominam sobie, abym w którymkolwiek miejscu krytykował fakt jego (lub kogokolwiek innego) jazdy na rowerze czy faktu promowania roweru jako środka transportu. Byłoby jednak miło, gdyby sam wymagając od innych i krytykując wszystko i wszystkich dookoła, wymagał też od siebie i był gotów z godnością przyjąć krytykę swoich błędów - bez inwektyw i wykrętów. W skrócie - niech przestanie się mnie jako kierowcy czepiać, a z radością dam mu żyć :)
                                  • jureek Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 07.03.13, 09:41
                                    g0sc napisał(a):

                                    > Rowerzysta w nocy na ulicy bez świateł to bezpośrednie niebezpieczeństwo, co na
                                    > pisałem w innym poście.

                                    Sygnału dźwiękowego można użyć w celu ostrzeżenia przed bezpośrednim niebezpieczeństwem. Kogo ostrzegałeś przed nieoświetlonym rowerzystą?
                                    Jura
                                      • jureek Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 07.03.13, 11:47
                                        g0sc napisał(a):

                                        > Rowerzystę przed samym sobą. Może nie jest świadomy, że nie włączył świateł i j
                                        > adąc "po ciemku" sprowadza na siebie i innych bezpośrednie niebezpieczeństwo? K
                                        > ierowcom też się to zdarza.

                                        Niech Ci będzie, że twoim celem jest ostrzeganie, a nie pouczanie, chociaż Twoje poprzednie wyznanie, że lubisz to robić, nie bardzo na to wskazuje.
                                        Mam tylko nadzieję, że nie trąbisz tak, że obtrąbiony się wystraszy i ostrzeżenie spowoduje sytuację bardziej niebezpieczną niż gdyby ostrzeżenia nie było.
                                        Jura
                                    • sszota3 Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 07.03.13, 10:26
                                      jureek napisał:

                                      > g0sc napisał(a):
                                      > > Rowerzysta w nocy na ulicy bez świateł to bezpośrednie niebezpieczeństwo,
                                      > co na pisałem w innym poście.
                                      >
                                      > Sygnału dźwiękowego można użyć w celu ostrzeżenia przed bezpośrednim niebezpiec
                                      > zeństwem. Kogo ostrzegałeś przed nieoświetlonym rowerzystą?
                                      > Jura
                                      ==================
                                      Dodajmy, że kierowca trąbiący na rowerzystę zwiększa swą szansę na potrącenie człowieka i długie włóczenie się po komisariatach, prokuraturach, sądach.
                                      Nawet jak zostanie uznany za niewinnego to "wyjaśnianie spraw" trochę potrwa i nerwów zje.
                                      Jest duża szansa że "obtrąbiony" rowerzysta uskoczy w bok, prosto pod koła, albo się zacznie oglądać za siebie, co również sprzyja wyjeżdżaniu bardziej ku środkowi jezdni.
                                      Tak czy owak trąbienie w celu pouczania ładne nie jest.
                                      Podobnie kierowcy którzy zastawiają chodnik tak że przejść się nie da, nie będą zachwyceni gdy ktoś zechce ich "pouczać" poprzez rysowanie lakieru gwoździem.
                                      Zostawmy karanie źle jeżdżących rowerzystów i źle parkujących kierowców powołanym służbom czyli policji i straży miejskiej.
                              • Gość: marder Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 14:21
                                Spokojnie. Ochłoń. Wolisz samochód? ok. Tylko wyprzedzaj mnie zmieniając pas i zostawiaj na światłach miejsce z prawej, żebym mógł Ciebie ominąć. Co do potu: latem bywa gorąco, ale na bajku mam wiaterek (choćby własny na skutek ruchu), parę lat temu wracaliśmy z działki, nawaliła klima w wózku, o k...wa było jak w saunie. Co do wydajności: różne są organizmy, oczywistością jest, że facet z nadwagą będzie miał dużo większe problemy niż gość trzymający linie, ale kondycja jest cechą nabytą, a nie wrodzoną. Co do inwektyw, to wiele razy już miałem wątpliwą przyjemność dowiedzieć się jak bardzo jestem opóźniony w rozwoju itp. Widać jak brakuje siły argumentów pozostają argumenty siły - po obu stronach.
                              • toxicwaltz Re: Ludzie! Co wy macie z tym poceniem się? 08.03.13, 11:52
                                >Niech rowerzyści jeżdżą, nawet przez cały rok, jak lubią - bardz
                                > o proszę, byle zgodnie z przepisami, a co najmniej z głową.

                                Tego samego oczekuję od kierowców, ale bardzo często trudno się tego doczekać.

                                > Jeżeli ktoś jeździ i si
                                > ę nie poci - gratuluję organizmu, który przy 25-30 stopniach w lecie na słońcu
                                > się nie poci

                                W samochodzie się nie spocisz przy takiej temperaturze? Spocisz się. Postoi trochę na słońcu, to w środku tak się nagrzeje, że musisz się spocić nawet, jak masz klimę, chyba że włączysz najpierw klimę na parę minut. Spocisz sie pewnie także wtedy, gdy będziesz szedł do samochodu. Najmniej się zapewne spocisz klimatyzowanym autobusie/tramwaju z włączoną klimatyzacją.

                                Używasz granicznych wartości przy argumentach. Ile mamy w Polsce dni z temperaturą ponad 25 stopni? W Polsce północnej może ze 2-3 tygodnie. Większość dni ma temperaturę przyjazną do jazdy rowerem.
              • Gość: marder Re: Nie rozumiesz artykułu. IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.13, 17:25
                Codziennie mam inne doświadczenia. Najbadziej spodobał mi się argument o spóźnianiu. Właśnie dlatego przesiadłem się w 2007 na rower. Cholerne korki, brak możliwości oceny czasu dojazdu. Udało mi się w lipcu 2007 utknąć na ponad 3 godziny w korku na trasie która powinienem pokonać w mniej niż pół godziny. Straciłem klienta i kupe kasy. I dlatego jeżdżę rowerem (na motor nie wsiądę, 2x wywinełem się, więc pas). Twoi znajomi, co nie jest dziwne, są podobni do Ciebie. Zmęczenie? Jeśli jadę spokojnie do 30km/h to w zasadzie nie odczuwam go przez przynajmniej 50 km. Komfort - co kto lubi, ja lubię ruch, więc siedzienie na trasie nawet w wygodnym fotelu nie jest dla mnie przyjemne. Bolący tyłek? klasyka, sygnał o przejechaniu 30 km ;-) Czysty i pachnący? Jeśli wyjechałem czysty w czytych ciuchach i jadę spokojnie, to nie pachnę gorzej niż ty. Jeśli śpieszyłem się, to oczywiście masz rację, ale latem ty pachniesz tak samo po wyjściu z piekarnika jakim jest samochód - ok. masz klimę, odpalasz gablotę i po 5-10 minutach jak klima ochłodzi wnętrze dopiero wsiadasz :-D - zrobiłeś tak choć raz? Przy okazji: mam 47 lat, pozycję zawodową, rodzinę, a samochodem na codzień jeździ żona - pod prąd korków.
                • Gość: Arek Re: Nie rozumiesz artykułu. IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.13, 21:21
                  nigdy nie myślałem o argumencie czasowym, że na rowerze lepiej można ocenić czas przejazdu. muszę dołączyć to do moich zalet :)
                  ale też nie mogę nie zgodzić się że wiele zależy od odległości dojazdu.
                  mam do pracy 4 km samochodem, 3 km rowerem (bo jest skrót) samochodem jadę 13 minut. rowerem 15, licząc czas od drzwi do drzwi.
                  komunikacją miejską 40 minut. od drzwi do drzwi.
                  ale niestety należę do tej części społeczeństwa, biednego, robotniczego, które dokonuje kalkulacji ekonomicznej. dojazd do pracy samochodem jest tańszy niż bilet jednorazowy komunikacji.
                  jeśli stosuję kombinację roweru i samochodu to dojazdy są znacznie tańsze niż bilet miesięczny.
                  ot i podstawowy argument. teraz do listy argumentów dodam również czas.
                  i jest jeszcze to że tej zimy jeszcze nie chorowałem choć kilka razy trafiło się dojechać zupełnie przemoczonym.
                  • jureek Re: Nie rozumiesz artykułu. 06.03.13, 21:43
                    Gość portalu: Arek napisał(a):

                    > mam do pracy 4 km samochodem, 3 km rowerem (bo jest skrót)

                    A u mnie odwrotnie. Samochodem 35 km, a rowerem 44 km. Dlatego wybrałem kombinację komunikacji publicznej i roweru. Rower mogę zabrać do S-Bahny i w zależności od pogody i nastroju raz jadę więcej kolejką, a innym razem więcej rowerem.
                    Jura
                  • sszota3 Re: Nie rozumiesz artykułu. 07.03.13, 15:52
                    Gość portalu: Arek napisał(a):

                    > nigdy nie myślałem o argumencie czasowym, że na rowerze lepiej można ocenić cza
                    > s przejazdu. muszę dołączyć to do moich zalet :)
                    ------------------------------------------------------------
                    To powinien być też argument dla pracodawców - pracownik dojeżdżający na rowerze nie utknie w korku i jest statystycznie zdrowszy (bo bardziej zahartowany i wyćwiczony) niż przeciętny "samochodownik"
                    ============================================
                    > dojazd do pracy samochodem jest tańszy niż bilet jednorazowy komunikacji.
                    --------------------------------------------
                    Prawda ta jest połowiczna. My Polacy nie umiemy liczyć. Liczymy koszt przejazdu autem jako koszt paliwa. Czyli uwzględniamy tylko część kosztów.
                    Przeliczanie jest dla nas rzeczą wstydliwą nie tak jak u Holendrów, Żydów, Niemców.
                    Jak otworzy się niemiecki katalog samochodowy to tam mamy wyliczone średnie koszty kilometra przejechanego danym modelem, z rozbiciem na przebieg roczny X i 2X
                    Wiadomo że im więcej przejeżdża się w ciągu roku tym tanie wyjdzie przeciętny kilometr, choć więcej za przejazdy zapłacimy.
                    Niemieckie wyliczenia uwzględniają
                    -paliwo
                    -koszty serwisowe+ obowiązkowe przeglądy
                    -koszty ubezpieczenia
                    - i zupełnie u nas nie zauważany składnik - amortyzacja auta.
                    ---------------------
                    Jak się autem przejedzie w ciągu roku 100 kilometrów to koszt wyjdzie z 20zł za kilometr :)

              • Gość: Boddoxx Re: Nie rozumiesz artykułu. IP: 194.8.126.* 08.03.13, 09:48
                > Możesz oczywiście przekonywać ludzi, że jazda na rowerze nie męczy, że się nie
                > spocisz, nie spóźnisz, nie będzie Cię bolał zadek, będziesz czysty i pachnący -
                > ale wystarczy raz wsiąść na rower i przyjechać nim do pracy żeby obalić tą teo
                > rię i przeprosić się z samochodem :)

                Wszystko zależy od tempa jazdy i jej czasu trwania. Dojeżdżałem do pracy rowerem kilka lat, gdy o temacie dojazdu do pracy rowerem się jeszcze nie mówiło, gdy często zadawano mi pytanie "Nie stać cię na samochód, że jeździsz rowerem?".

                Nie pociłem się, gdyż nie jechałem szybko. Jechałem w takim tempie, żeby się nie spocić. Nie spóźniłem się nigdy do pracy, gdyż wiedziałem, ile czasu mi zajmie przejechanie tych 5km. Zadek mnie nie bolał, gdyż nie boli po 20min jazdy na wygodnym siedzeniu. Do pracy przyjeżdżałem czysty, niespocony.

                Jeszcze raz powtarzam, chcę po prostu obalić pewne mity. Jak ktoś wsiada na rower i jedzie nim od razu do pracy po dłuższej przerwie w jeździe na rowerzem, to jeśli nie zna swojego tempa, przy którym się nie spoci, to prawie na pewno się spoci. Może także się spóźnić, jeśli nie wie, ile czasu zajmie dojazd, ale to dotyczy dojazdy dowolnym środkiem lokomocji; może nawet bardziej dotyczy to samochodu, gdyż samochodem trudno jest ominąć korek, a rowerem sobie zawsze poradzę.

                > Wszyscy podają te same argumenty - komfort,
                > wygoda, szybkość są na pierwszym miejscu.

                Dla mnie zrozumiałe powody. Jak ktoś z różnych powodów nie chce jechać rowerem, to przecież jego sprawa. Wiadomo, że samochód daje większy komfort i z reguły większą szybkość dojazdu (chociaż niekoniecznie przy korkach) niż rowerem. To jest oczywiste.

                Ja po prostu lubię jeździć rowerem, ale dla mnie jest oczywiste, że nie każdy musi podzielać moje zamiłowania. Inny lubi jeździć samochodem, inny chodzić pieszo (co też lubię, w sobotę idę na rajd pieszy).

                Jeszcze raz powtarzam, powielasz stereotypy, których wiele narosło na temat rowerów i rowerzystów.
                • sszota3 Re: Nie rozumiesz artykułu. 08.03.13, 15:26
                  Gość portalu: Boddoxx napisał(a):
                  >
                  > Dojeżdżałem do pracy rowerem kilka lat, gdy o temacie dojazdu do pracy rowerem się jeszcze nie mówiło, gdy
                  > często zadawano mi pytanie "Nie stać cię na samochód, że jeździsz rowerem?".
                  --------------------------------------------------
                  Fajnie to ująłeś, i też potwierdzam Twoją obserwację. Rowerem do pracy kilka, kilkanaście lat temu nie wypadało jeździć. Obecnie jest lepiej (dużo lepiej, nieco lepiej czy trochę lepiej to już kwestia dyskusyjna)
                  Na pewno wiele nas dzieli od Holandii gdzie jazda na rowerze jest oczywistością.


    • rilian michale! 01.03.13, 09:36
      zazwyczaj czytam Twe teksty z wielką przyjemnością, ale tym razem lekko pojechałeś w zakończeniu: czy naprawdę uważasz, że np. nasi studenci spoza Opola są "w pewien sposób spętani, mało odważni, skrępowani"? moje doświadczenia są dokładnie odwrotne... jako laikowi wydaje mi się, że trzeba mieć jaja, żeby opuścić domek z darmowym żarciem i ruszyć gdzieś w kraj na studia...

      wymiana, która się dokonywała i dokonuje w tym wypadku, wiele mówi, owszem, na temat miejsca, w którym się studiuje - czy chce zatrzymać swoich absolwentów? drenaż nie następuje w momencie naboru, "zabierającego" nam wybitnych, ale w chwili rozdania dyplomów i tłoku na dworcach.

      choć owszem, czasem można być "spętanym, mało odważnym, skrępowanym" stając twarzą w twarz z lokalnymi rasizmami, uprzedzeniami, schematyzmem i stereotypami. zwłaszcza będąc osobą z zewnątrz.
      • eliot_rosewater Re: michale! 01.03.13, 10:45
        rilian napisał:
        czy naprawdę uważasz, że np. nasi studenci spoza Opola są "w pewien sposób spętani, mało odważni, skrępowani"? moje doświadczenia są dokładnie odwrotne... jako laikowi wydaje mi się, że trzeba mieć jaja, żeby opuścić domek z darmowym żarciem i ruszyć gdzieś w kraj na studia...

        Też zwróciłem uwagę na ten akapit. Dodatkowo zastanawia mnie, na jakiej podstawie autor twierdzi że tylko rodzima młodzież jest tak bezkompromisowa, odważna i nieprzejmująca się tym, co ludzie powiedzą. Jak dla mnie jest co cecha przynależna do wieku a nie miejsca.
        Znam co najmniej kilka osób (sam jestem jedną z nich) które pojawiły się na Opolszczyźnie tylko dlatego, że wśród bezkompromisowej i odważnej rodzimej młodzieży zabrakło osób ze stosownym wykształceniem i doświadczeniem. A może po prostu rodzima młodzież wybrała sortowanie cebulek czy zrywanie papryki w Holandii. ;)
    • Gość: Alert Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.13, 11:06
      Po pierwsze artykuł wydumany, a socjolog moim zdaniem nie jest obiektywny.
      Dlaczego studenci nie jeżdżą rowerami? Wystarczy ich spytać! To najprostsze rozwiązanie po co jakieś głupawe teorie, jak można poznać fakty? Ja pytałem, i najczęściej odpowiedz była prosta:

      - bo jest zimno (5 miesięcy w roku), bo pada deszcz i jest błoto (2-3 miesiące), bo mają mało czasu na przejazd między zajęciami.

      Jak jest ciepło, wychodzi słońce, wtedy także pojawiają się rowerzyści - to banalnie proste i oczywiste. Ja do pracy mam 3 kilometry, uwielbiam jeździć rowerem ale jak jest ciepło i nie pada deszcz, ale jak mam jechać gdzieś na czas, załatwić kilka spraw na mieście, potrzebuję mięć ze sobą komputer, dokumenty, a w drodze powrotnej zrobić zakupy to czy wybiorę rower? Nie bo jest do tego celu zupełnie niepraktyczny. Niektórzy ludzie tej oczywistej prawdy nie przyjmują, a wysnuwają idiotyczne tezy o polskim rozwarstwieniu społecznym :-) No i to przekonanie, że w mieście nie pomieszczą się samochody. Trzeba zrobić odpowiednie parkingi blisko centrum, piętrowe i podziemne - tak jest właśnie na zachodzie, w Hamburgu w centrum co drugi większy budynek ma podziemny parking, w Paryżu to samo a u nas tylko Solaris i Szara Willa (ale go nie udostępnia)! Opole to małe miasteczko, to tych parkingów potrzeba nie tak dużo. Oczywiście ścieżki rowerowe także są potrzebne, ale trzeba je także utrzymywać! W zimie zalega na nich śnieg i nikt go nie usuwa! Konieczne moim zdaniem są opłaty od rowerzystów na te cele. Jest podatek od psa to i może być od roweru (np. 100 zł/ rocznie). Wtedy będą pieniądze na nowe ścieżki i ich całoroczne utrzymanie (w Szwecji ścieżki są osobno oświetlone, a czasem nawet podgrzewane!).

      Podsumowując:
      -musimy zmienić klimat albo namówić ludzi żeby jeździli w mrozie i deszczu do pracy,
      - namówić staruszków i małe dzieci, że rower to zdrowie i nawet jak mają problemu z ustaniem na nogach (ludzie starsi) to jazda rowerem jest lepsza bo ekologiczna
      - odśnieżać ścieżki które już istnieją - no chyba, że nie ma takiej potrzeby bo i takt nikt podczas opadów śniegu nie dyma na rowerze.
      • jureek Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 11:37
        Naprawdę uważasz, że to kwestia klimatu, a nie kulturowa?
        W Holandii jest aż tak dużo cieplej niż u nas? Tylko dziwne, dlaczego ich narodowym sportem jest jazda na łyżwach po zamarzniętych kanałach. Skoro tam taki ciepły klimat, to skąd te zamarznięte kanały.

        www.youtube.com/watch?v=ZMv3OB6XHvQ
        www.youtube.com/watch?v=2rETLfzQrIw
        • Gość: Alert Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.13, 16:36
          Uważam, że rower jest absolutnie niepraktyczny w tych zastosowaniach. Ja lubię nim jeździć dla relaksu, po pracy, w terenie, na świeżym powietrzu albo nawet do miasta ale jak się nie spieszę i jest ładna pogoda, zjeść lody, pogadać z przyjaciółmi. Jednym słowem dla rekreacji. I nie dlatego, że zdaniem tego pseudo-psychologa, że się wstydzę, albo aspiruję (kompletny bzdury, w dodatku wyssane z palca, brak na te tezy jakichkolwiek dowodów poza - przeczuciem pana "nałkofca").

          Po prostu na co dzień nie mam najmniejszej ochoty być uwalonym błotem, zmarzniętym na kość, przemoczonym, albo spoconym i zziajanym kolesiem dymającym na rowerze. Chcę pachnieć, czuć się komfortowo, być niezmęczonym i mobilnym. Powiem jeszcze tyle, że przecież poruszanie się na rolkach czy wrotkach też jest szybsze niż pieszo ale jakoś tego się nie promuje jako alternatywy. Ale wielu ludziom odbiera zdrowy rozum jak mówią o rowerach i ich zaletach. W praktyce to jest środek lokomocji, który okresowo może być używany jako uzupełnienie ale nigdy nie jako alternatywa dla samochodów czy sprawnej komunikacji miejskiej!
          • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 194.8.126.* 01.03.13, 17:57
            > Uważam, że rower jest absolutnie niepraktyczny w tych zastosowaniach.

            Rower jest bardzo praktyczny jako środek lokomocji do pracy, ale pod warunkiem, że nie nie ozjedziesz czymś obładowany, przy czym przewiezienie laptopa nie oznacza obładowania, a sa specjalne sakwy na laptopy.

            > Po prostu na co dzień nie mam najmniejszej ochoty być uwalonym błotem, zmarznię
            > tym na kość, przemoczonym, albo spoconym i zziajanym kolesiem dymającym na rowe
            > rze.

            Kiedyś jedziłem rowerem cały rok do pracy. Nigdy nie byłem
            -uwalony błotem - dojazd do pracy to nie wyścig przełajowy, jeździ się ulica
            -zmarzniętym na kość - na rower trzeba ubrać się cieniej niż gdybyś szedł piechot, a i tak będzie ciepło; ja jeździłem także zima
            -przemoczonym - nigdy nie przemokłem, a dojeżdżałem także w deszczu. Kurtka przeciwdeszczowa załatwia sprawę.
            -spoconym i zziajanym - dojazd do pracy to nie wyścig. Jeździłem powoli, nie pociłem się, nie byłem zziajany; do takiego stanu doprowadzam się tylko podczas przejażdżek rekreacyjnych;
            -zmęczonym - dojazd na rowerze dotlenił mój organizm, czułem się zawsze świeżo; dziś, gdy dojeżdżam samochodem ze względu na zbyt duża odległość, robię rundkę pieszo wokół biurowca, żeby choć trochę się dotlenić i nie czuć się taki zamulony po samochodzie.

            > W praktyce to jest śr
            > odek lokomocji, który okresowo może być używany jako uzupełnienie ale nigdy nie
            > jako alternatywa dla samochodów czy sprawnej komunikacji miejskiej!

            Może być używany jako całoroczna alternatywa (przykład wielu miast w Europie to pokazuje), ale ma swoje spore ograniczenia i dlatego nie dla wszystkich może taka alternatywę stanowić. Nawer w zroweryzowanych krajach jak Dania czy Holandia samochód ma większy udział w transporcie niż rower, ale nasze polskie 1-2% udziału roweru w systemie transportowym to bardzo niski wskaźnik.
            • alanta1 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 02.03.13, 15:53
              Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

              > sa specjalne sakwy na laptopy

              No cóż, mój zaprzyjaźniony informatyk zabronił mi wozić lapka przytroczonego do roweru - za duże ryzyko uszkodzenia dysku.

              > Nigdy nie byłem uwalony błotem - dojazd do pracy to nie wyścig przełajowy, jeździ się ulica

              To ciekawe czemu moje auto jest ciągle uwalone błotem. Też ulicami jeżdżę :P

              > Kurtka przeciwdeszczowa załatwia sprawę.

              Tia, szczególnie jak się w okularach jeździ...
              • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 194.8.126.* 04.03.13, 11:07
                > No cóż, mój zaprzyjaźniony informatyk zabronił mi wozić lapka przytroczonego do
                > roweru - za duże ryzyko uszkodzenia dysku.

                W mojej firmie - branża IT - ludzie jeżdżą z laptopami rowerami. Współczesne dyski mają dużą wytrzymałość, poza tym jadąc z laptopem jeżdzi się po prostu ostrożniej na krawężnikach.

                > > Nigdy nie byłem uwalony błotem - dojazd do pracy to nie wyścig przełajowy
                > , jeździ się ulica
                >
                > To ciekawe czemu moje auto jest ciągle uwalone błotem. Też ulicami jeżdżę :P

                Ja też jeżdżę rowerem ulicami, ale nigdy nie uwaliłem się błotem. Buty też są zawsze czyste.

                > > Kurtka przeciwdeszczowa załatwia sprawę.
                >
                > Tia, szczególnie jak się w okularach jeździ...

                Też noszę okulary, a w deszczu jeździłem. Nie było problemu. Wiadomo, że trzeba jechać ostrożniej.

                PS. Żeby nie było, niech każdy jeździ, czym chce. Chcę jednak zburzyć pewne stereotypy rozpowszechniane z reguły przez ludzi, którzy na rower wsiadają dwa razy do roku lub rzadziej.
                • alanta1 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 22:39
                  Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

                  > poza tym jadąc z laptopem jeżdzi się po prostu ostrożniej na krawężnikach

                  A jak się można jeździć ostrożniej po kocich łbach i krzywych chodnikach? Wiozłam kiedyś rowerem truskawki, zrobiła się z nich zupa, wolę nie sprawdzać co by z dysku zostało ;)

                  > Ja też jeżdżę rowerem ulicami, ale nigdy nie uwaliłem się błotem

                  Widać nie jeździsz jednak w deszczu i śniegu

                  > Też noszę okulary, a w deszczu jeździłem. Nie było problemu

                  rozumiem, ze masz wycieraczki na szkłach :)

                  > ludzi, którzy na rower wsiadają dwa razy do roku lub rzadziej

                  jeżdżę od wiosny do jesieni, przynajmniej 2-3 razy w tygodniu, jeśli tylko nie muszę taszczyć ciężarów. W weekendy i wakacje całą rodziną. Rower jest fajny, dzięki niemu trzymam sylwetkę i formę, ale widzę jego wady i auto nadal jest dla mnie głównym środkiem transportu
                  • jureek Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 23:23
                    alanta1 napisała:

                    > jeżdżę od wiosny do jesieni, przynajmniej 2-3 razy w tygodniu, jeśli tylko nie
                    > muszę taszczyć ciężarów. W weekendy i wakacje całą rodziną. Rower jest fajny, d
                    > zięki niemu trzymam sylwetkę i formę, ale widzę jego wady i auto nadal jest dla
                    > mnie głównym środkiem transportu

                    Jak najbardziej akceptuję Twój wybór, nie uważam jednak, że Twoja recepta jest receptą uniwersalną. Po prostu ludzie są różni i różnych wyborów dokonują.
                    Ja lubię rower i rekreacyjnie, i użytkowo, już dobrych parę lat żyję bez auta i wręcz czuję się bez niego bardziej wolny i mniej zestresowany, niż kiedy auto miałem. Odpada stres związany z szukaniem miejsca parkingowego, stres stania w korku na autostradzie i nieprzewidywalność, ile dzisiaj się spóźnię. Nie muszę zawracać sobie głowy jakimś myciem auta, odkurzaniem, wymianami oleju, przeglądami technicznymi itd. Jak już koniecznie potrzebuję samochodu, to biorę sobie z wypożyczalni. Zakupy rowerem nie są dla mnie żadnym problemem. Zastanawiałem się kiedyś, czy nie sprawić sobie przyczepki do roweru na duże zakupy, ale w końcu zrezygnowałem. Gdy pracodawca wysyłał mnie w delegację do naszego biura w Kolonii, bez problemów mogłem rozliczyć dodatkową opłatę za przewóz roweru w IC. I tak pracodawca na tym skorzystał, bo nie potrzebowałem już na miejscu taksówki na przejazdy do naszego biura i potem do hotelu. Laptopa tak jak i Ty też nie przewożę w sakwach rowerowych, tylko w plecaku i dysk twardy działa, jak należy.
                    Jura

                    P.S. Miałem przedwczoraj parę spraw do załatwienia w Opolu i okolicach, więc trochę nabiłem kilometrów rowerem, przy pięknej zresztą pogodzie. Niestety, o ile zawsze chwalę opolskich kierowców, to w sobotę było bardzo nieciekawie. Najpierw między Kępą i Luboszycami musiałem uciekać w trawę, bo jakiemuś debilowi jadącemu z przeciwka zachciało się wyprzedzać nie bacząc na to, że nie ma miejsca na taki manewr. A potem już w mieście, na Ozimskiej kolejny debil wyprzedził mnie tylko po to, żeby zaraz potem tuż przed nosem wjechać na parking koło Opolanina, musiałem ostro hamować, by nie wjechać mu w bok. Może to przez to, że po zimie kierowcy odzwyczaili się od obecności rowerzystów na ulicach?
                    • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 05.03.13, 09:28
                      jureek napisał:

                      > P.S. Miałem przedwczoraj parę spraw do załatwienia w Opolu i okolicach, więc tr
                      > ochę nabiłem kilometrów rowerem, przy pięknej zresztą pogodzie. Niestety, o ile
                      > zawsze chwalę opolskich kierowców, to w sobotę było bardzo nieciekawie. Najpie
                      > rw między Kępą i Luboszycami musiałem uciekać w trawę, bo jakiemuś debilowi jad
                      > ącemu z przeciwka zachciało się wyprzedzać nie bacząc na to, że nie ma miejsca
                      > na taki manewr. A potem już w mieście, na Ozimskiej kolejny debil wyprzedził mn
                      > ie tylko po to, żeby zaraz potem tuż przed nosem wjechać na parking koło Opolan
                      > ina, musiałem ostro hamować, by nie wjechać mu w bok. Może to przez to, że po z
                      > imie kierowcy odzwyczaili się od obecności rowerzystów na ulicach?

                      To ciekawa obserwacja. Ja w sobotę korzystając z ładnej pogody poszedłem na dłuższy (prawie 3h) spacer i spotkałem całkiem sporo rowerzystów, ale tych jadących jezdnią było jak na lekarstwo. Zdecydowana większość pomykała chodnikami między pieszymi.
                      • toxicwaltz Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 05.03.13, 16:30
                        > Ja w sobotę korzystając z ładnej pogody poszedłem na dłu
                        > ższy (prawie 3h) spacer i spotkałem całkiem sporo rowerzystów, ale tych jadącyc
                        > h jezdnią było jak na lekarstwo. Zdecydowana większość pomykała chodnikami międ
                        > zy pieszymi.

                        Niestety, to smutna prawda. Wielu rowerzystów jeździ po chodnikch nawet przy bocznych ulicach o niewielkim ruchu.
                        • sokratovicz Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 05.03.13, 18:19
                          niestety...
                          ja jeżdżę ulicami, bo lubię tę adrenalinkę na drodze wśród polskich kierowców (obserwacja: coraz bardziej cywilizowani i kulturalni). ale nie ma tygodnia, by jakiś gieroj w puszce na kółkach bez uzasadnionej przyczyny na mnie nie trąbił. zaczynam się uodparniać na takie sygnały. pewnie pewnego dnia tego pożałuję.
                          więc rozumiem jeżdżących po chodnikach, acz nie popieram.
                            • sszota3 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 06.03.13, 17:19
                              g0sc napisał(a):
                              > Może trąbią nie bez przyczyny? Może nawet na mnie trafiasz - bardzo lubię trąbi
                              > ć na rowerzystów jadących obok drogi rowerowej czy bez świateł po ciemku :)
                              --------------------------------------------------------
                              Cóż słyszę? Zawsze Gość taki praworządny, trzymający się ściśle litery prawa (niczym uczony w piśmie czyli faryzeusz). A tu proszę, "wyszło szydło z wora".
                              "Bardzo lubię trąbić na rowerzystów"
                              Sygnału dźwiękowego używamy tylko w celu ostrzeżenie innego użytkownika drogi a nie w celu pouczenia. Od pouczania i karania jest policja.
                              • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 07.03.13, 07:45
                                sszota3 napisał:

                                > Cóż słyszę? Zawsze Gość taki praworządny, trzymający się ściśle litery prawa
                                > (niczym uczony w piśmie czyli faryzeusz). A tu proszę, "wyszło szydło z wora".
                                > "Bardzo lubię trąbić na rowerzystów"
                                > Sygnału dźwiękowego używamy tylko w celu ostrzeżenie innego użytkownika drogi
                                > a nie w celu pouczenia. Od pouczania i karania jest policja.

                                Art. 29. 1. Kierujący pojazdem może używać sygnału dźwiękowego lub świetlnego, w razie gdy zachodzi konieczność ostrzeżenia o niebezpieczeństwie.
                                2. Zabrania się: używania sygnału dźwiękowego na obszarze zabudowanym, chyba że jest to konieczne w związku z bezpośrednim niebezpieczeństwem;

                                Poruszanie się rowerem bez oświetlenia i/lub niewłaściwym pasem ruchu stwarza bezpośrednie niebezpieczeństwo dla siebie i innych użytkowników drogi. Tak samo trąbi się na kogoś jadącego pod prąd na rondzie czy autostradzie i mruga światłami kierowcy jadącemu bez oświetlenia, rowerzyści nie są tu w żaden sposób "wyróżnieni".

                                Przy okazji gratuluję, to już drugi raz gdy Cię spotykam nie łamałeś akurat przepisów. Przypominam tylko, że przez przejście dla pieszych z rowerem przechodzimy, a nie przebiegamy :) Zwłaszcza, że samochody stały, nie trzeba było było przed nimi uciekać.
                                • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 194.8.126.* 08.03.13, 10:15
                                  Akurat jazda jezdnią obok ddr nie stwarza większego niebezpieczeństwa niż jazda jezdnią, gdy ddr nie ma.

                                  Czasami ddr są wyznaczane w sposób kuriozalny, np. w Grudziądzu na ul.Dworcowej wyznaczono ddr na zykłym chodniku przez postawienie kombinacji znaku C-13/C-16 odzielonych poziomą kreską. Chodnik przy tym jest bardzo nierówny, zastawiony samochodami, a przed każdym wyjazdem z posesji jest znak C-13a (co kilkadziesiąt metrów). W tym miejscu jeżdżę zawsze jezdnią, a policja na to nie reaguje (kiedyś mnie wyprzedzali). Dodam, że na Dworcowej nie ma dużego ruchu, to nie jest przelotowa ulica.
                                  • sszota3 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 08.03.13, 15:45
                                    Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

                                    > Akurat jazda jezdnią obok ddr nie stwarza większego niebezpieczeństwa niż jazda
                                    > jezdnią, gdy ddr nie ma.
                                    > Czasami ddr są wyznaczane w sposób kuriozalny, np. w Grudziądzu na ul.Dworcowej
                                    > wyznaczono ddr na zykłym chodniku przez postawienie kombinacji znaku C-13/C-16
                                    > odzielonych poziomą kreską. Chodnik przy tym jest bardzo nierówny, zastawiony
                                    > samochodami, a przed każdym wyjazdem z posesji jest znak C-13a (co kilkadziesią
                                    > t metrów). W tym miejscu jeżdżę zawsze jezdnią, a policja na to nie reaguje (ki
                                    > edyś mnie wyprzedzali). Dodam, że na Dworcowej nie ma dużego ruchu, to nie jest
                                    > przelotowa ulica.
                                    -----------------------------------------------
                                    W Opolu w podobny sposób wyznacza się ciągi pieszo-rowerowe, a to z tego względu że spora część opolskich rowerzystów trzyma się chodników wręcz kurczowo.
                                    Spora część ludzi zwyczajnie boi się jeździć rowerem po jezdni, choć ryzyko zrobienia sobie krzywdy na koślawym chodniku chyba nie jest mniejsze.
                                    Aby przestać się obawiać ulic, trzeba trochę na rowerze pojeździć i z ruchem się oswoić. Ale jak ma więcej jeździć ktoś kto się boi?
                                    Też mam wrażenie, że policja nas celowo nie zauważa. Bo po co mają kolarza zganiać z jezdni na chodnik (nazwany w tym miejscu "ciągiem pieszo-rowerowym"), a wystraszoną babcię jadącą chodnikiem zganiać na jezdnię?

                            • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 194.8.126.* 08.03.13, 10:06
                              Na mnie czasami też trąbią, chociaż jeżdżę po ddr, jak jest obok, a po ciemku jeżdżę oświetlony jak choinka. To chyba taki nawyk niektórych kierowców, żeby coś udowodnić rowerzystom. Niektórzy trąbią, bo rowerzysta na drodze jest. Niedawno tak zostałem obtrąbiony, bo kierowca nie mógł mnie wyprzedzić, gdyż z przeciwka był duży ruch. Obok jezdni nie bylo ddr.

                              Kiedyś zostałem także obtrąbiony, gdyz kierowca uważał, że po drugiej stronie ulicy jest ddr. Jest, ale oznakowanie jednaznacznie wskazuje, że jest tylko dla kierunku przeciwnego (brak znaku C-13 dla kierunku, w którym jechałem). Nie wszyscy kierowcy znają wystarczająco przepisy.
                              • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 11:25
                                Fakt. większość kierowców traktuje rowerzystów z pogardą, ale to się zmienia. Zaczełem zauważać w Warszawie, że jestem trakowany lepiej niż zmotoryzowany użytkownik drogi. Zdarza się uprzejme ustąpienie pierwszeństwa przejazdu, zdarzają się manewry wyprzedzania ze zmianą pasa. Sytuacja się poprawia. Niestety wciąż są idioci, którzy widząc rower muszą go wyprzedzić, nie ważne że to wąska uliczka z ograniczeniem do 30 (i tyle jadę), dwa czy trzy lata temu przy mokrej nawierzchni na takiej uliczce wyprzedził mnie idiota w jakimś starym pasacie, dosłownie chwile później znalazł miejsce parkingowe - równoległe, sprawnie zahamował i wyskoczył mi prosto pod koła. Rozmowa była ciekawa, a ubranko ze śladami koła musiał oddać do pralni, mordę też sobie rozwalił o mój kask. Zaproponowałem wezwanie patrolu policji skoro ma do mnie pretensje, ale wymiękł - byli świadkowie zdarzenia.
                                • sokratovicz Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 08.03.13, 16:17
                                  mnie tej zimy otrąbił jeden taki na ul. ks. Baldego. dla nieznających Opola: jest to krótka, wąska, brukowana uliczka na starym mieście, na której kończy się ddr wzdłuż Odry. jechałem środkiem, bo na poboczu tkwił zmrożony śnieg (ok. -10 st.C). zatrąbił, ja odruchowo zjechałem na ten śnieg i mię wyprzedził. potem utknął na skrzyżowaniu 20 metrów dalej. tam mu powiedziałem dosadnie, co myślę o takim trąbieniu i pojechałem dalej, a on tam został za mną i stał. :-)
                              • sszota3 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 08.03.13, 15:55
                                Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

                                > Na mnie czasami też trąbią, chociaż jeżdżę po ddr, jak jest obok, a po ciemku j
                                > eżdżę oświetlony jak choinka. To chyba taki nawyk niektórych kierowców, żeby co
                                > ś udowodnić rowerzystom. Niektórzy trąbią, bo rowerzysta na drodze jest. Niedaw
                                > no tak zostałem obtrąbiony, bo kierowca nie mógł mnie wyprzedzić, gdyż z przeci
                                > wka był duży ruch. Obok jezdni nie bylo ddr.
                                >
                                > Kiedyś zostałem także obtrąbiony, gdyz kierowca uważał, że po drugiej stronie u
                                > licy jest ddr. Jest, ale oznakowanie jednaznacznie wskazuje, że jest tylko dla
                                > kierunku przeciwnego (brak znaku C-13 dla kierunku, w którym jechałem). Nie wsz
                                > yscy kierowcy znają wystarczająco przepisy.
                                ================================
                                Podobny problem zauważył Stanisław Grzesiuk w "Pięć lat kacetu" Opowiadał tam, że
                                kapo w obozie nie uderzył więźnia "wyżartego", będącego w dobrej kondycji. Wyżywali się na "muzułmanach" czyli więźniach mocno wyniszczonych, wychudzonych którzy nie byli w stanie się "odgryźć".
                                Część mających kompleksy kierowców lubi się wyżyć na słabszych, niechronionych użytkownikach dróg. Mocniejszemu by się nie postawili bo przecież "boksera obrazić może każdy, ale nie każdy zdąży go przeprosić"
                                Niestety część rowerzystów też ma kompleksy i wyżywa się na pieszych, i za takich chamów zwyczajnie mi wstyd.
                    • alanta1 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 05.03.13, 14:51
                      jureek napisał:

                      > Jak najbardziej akceptuję Twój wybór, nie uważam jednak, że Twoja recepta jest
                      > receptą uniwersalną. Po prostu ludzie są różni i różnych wyborów dokonują.

                      No oczywiście, o tym cała dyskusja. Ale teksty, że rowerem klasa średnia nie jeździ bo ma kompleksy i aspiruje, to droga donikąd.

                      > Odpada stres związany z szukaniem miejsca parkingowego

                      Z tym akurat problemu nie mam :) Za to rowerem dochodzi stres wywołany przez durnych kierowców, miałam już poharataną skórę po spotkaniu z debilami.

                      > Nie muszę zawracać sobie głowy jakimś myciem auta, odkurzaniem, wymianami oleju, przeglądami technicznymi itd.

                      Nie myjesz roweru i nie dajesz go na przegląd? A fuj :P
                      Z autem mam nawet łatwiej, jadę na myjnie, a rower muszę wymyć sama ;)

                      > tylko w plecaku

                      próbowałam, mam zaraz mokre plecy

                      > Może to przez to, że po zimie kierowcy odzwyczaili się od obecności rowerzystów na ulicach?

                      To świadczy o tym, że jestem w większości, a Ty w mniejszości :D
                      • toxicwaltz Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 05.03.13, 16:33
                        > No oczywiście, o tym cała dyskusja. Ale teksty, że rowerem klasa średnia nie je
                        > ździ bo ma kompleksy i aspiruje, to droga donikąd.

                        W każdej grupie ludzi znajdą się tracy, którym będzie wstyd jeździć na rowerze. Innemu będzie wstyd, bo jedzie do pracy matizem lub tico. Inny wstydzi się nosić okulary.

                        > > tylko w plecaku
                        >
                        > próbowałam, mam zaraz mokre plecy

                        Nigdy nie mam plecaka na plecach, gdy jadę rowerem. Po 1000m jestem spocony. Mam sakwy.
                  • toxicwaltz Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 05.03.13, 16:28
                    > A jak się można jeździć ostrożniej po kocich łbach i krzywych chodnikach?

                    Którędy Ty jeździsz? Asfalt na ulicach jest z reguły w miarę równy.

                    > Widać nie jeździsz jednak w deszczu i śniegu

                    Jeżdżę, ale na asfalcie na jezdni nie ma błota, więc się nie utytłam w blocie. W deszczu nie jeżdżę po leśnych drogach.

                    > rozumiem, ze masz wycieraczki na szkłach :)

                    Nie, ale jadąc ostrożnie da się jechać.

                    > Rower jest fajny, d
                    > zięki niemu trzymam sylwetkę i formę, ale widzę jego wady i auto nadal jest dla
                    > mnie głównym środkiem transportu

                    Dla mnie aktualnie też z musu, gdyż mam dość daleko do pracy. Poza dojazdami do pracy nie jeżdżę samochodem, czasami co najwyżej taksówką.
                    • alanta1 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 05.03.13, 17:03
                      toxicwaltz napisał:

                      > Którędy Ty jeździsz? Asfalt na ulicach jest z reguły w miarę równy.

                      W centrum tak. Poza centrum asfaltu często nie ma.

                      > Jeżdżę, ale na asfalcie na jezdni nie ma błota, więc się nie utytłam w blocie.

                      W centrum. W mojej okolicy w życiu pługa śnieżnego ani wozu sprzątającego nie widziałam.
                      • Gość: Boddoxx Gdzie Ty mieszkasz? IP: 194.8.126.* 05.03.13, 17:51
                        Ja mieszkam w Grudziadzu, mieście porównywalnym z Opolem. U nas zdecydowana większość dróg jest wybrukowana (centrum) lub wyasfaltowana. Nawet zima lub po deszczu nie jestem ubłocony po jeździe rowerem. Gdybym wjechal na leśna drogę, to owszem, ale zima i po deszczu takich dróg unikam.
                    • jureek Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 05.03.13, 17:34
                      toxicwaltz napisał:

                      > > A jak się można jeździć ostrożniej po kocich łbach i krzywych chodnikach?
                      >
                      >
                      > Którędy Ty jeździsz? Asfalt na ulicach jest z reguły w miarę równy.

                      Jak jest asfalt, a nie kocie łby. A niestety w Opolu w centrum większość ulic nie ma asfaltu tylko bruk. Sam nieraz miałem ochotę pojechać chodnikiem właśnie ze względu na te opolskie kocie łby.
                      Jura
          • Gość: turysta Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 02.03.13, 23:54
            Gość portalu: Alert napisał(a):

            > Uważam, że rower jest absolutnie niepraktyczny w tych zastosowaniach. Ja lubię
            > nim jeździć dla relaksu, po pracy, w terenie, na świeżym powietrzu albo nawet d
            > o miasta ale jak się nie spieszę i jest ładna pogoda, zjeść lody, pogadać z prz
            > yjaciółmi. Jednym słowem dla rekreacji. I nie dlatego, że zdaniem tego pseudo-p
            > sychologa, że się wstydzę, albo aspiruję (kompletny bzdury, w dodatku wyssane z
            > palca, brak na te tezy jakichkolwiek dowodów poza - przeczuciem pana "nałkofca
            > ").

            A jednak apsirujesz.. to pierwsza mysl jaka mi sie nasunela, nie wiedzac, ze dalej bedziesz pisac, ze nie aspirujesz ;)

            > Po prostu na co dzień nie mam najmniejszej ochoty być uwalonym błotem, zmarznię
            > tym na kość, przemoczonym, albo spoconym i zziajanym kolesiem dymającym na rowe
            > rze. Chcę pachnieć, czuć się komfortowo, być niezmęczonym i mobilnym.

            stary.. mam dwa samochody pod domem, dziecko, prace biurowa.. z moja TZ wiekszosc spraw zalatwiamy rowerami, calorocznie, samochody zostaja na inne cele.. nie mamy problemow zapachowych i innych przez ciebie poruszanych.. wszystko jest kwestia ubioru, stylu jazdy, kondycji itp.. przykro mi to mowic, ale jestes nieco ograniczony mentalnie i po tym, co piszesz - tak, uwazam, ze probujesz aspirowac do klasy wyzszej.. alkoholik tez sie nie przyzna ze ma problem z alkoholem.. ja mam gdzies, jak mnie oceniaja inni, gdy wybieram rower zamiast samochodu.. bloto? deszczyk? mowi sie, ze zlej baletnicy.. ;)



          • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.13, 17:52
            Oj prawie rozumiesz. PRAWIE. Argumenty użyte przez Ciebie potwierdzają w moim rozumieniu argumnetację z artykułu. Oczywiście wnioski w nim zawarte są pewnym uproszczeniem. Umiesz znaleźć sporo argumentów, które wyjaśnieją dlaczego nie jeździsz rowerem do pracy i tyle. Rzecz tak naprawdę sprowadza się tylko do decyzji na tak lub na nie. Twoje argumenty? uwalony błotem: jak lubisz jeździć po kałużach... serio: strój + ochraniacze na obuwie; zmarznę - dobry dowcip, jeszcze mi się nie udało tego dokonać, owszem ręce i stopy czasami marzną, ale od czego jest wkład rozgrzewający? Przemoczony, też dobre, w pelerynie jestem okryty do połowy łydki, pod parasolem raczej nie. Spocony i zziejany? Ocho braki w kondycji. serio: bardziej męczy mnie godzina na zakupach w galerii handlowej z żonką niż godzina na rowerze, jeśli jadę spokojnie to problem zmęczenia czy potu nie istnieje. Mobilny: też dobre. Mobilny jestem ja na rowerze i to wysoko mobilny. W samochodzie w każdej chwili możesz zaliczyć postój w korku z dowolnej przyczyny, mnie to nie dotyczy, a jeśli chodzi o prędkość, to na bajku spokojnie trzymam 50km/h - dokładniej 48-52 tak mi wychodzi z przełożeń, ale wtedy rzecz jasna pocę się jak cholera.
        • alanta1 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 17:22
          jureek napisał:

          > Naprawdę uważasz, że to kwestia klimatu, a nie kulturowa?

          W moim przypadku tak. Nie lubię jeździć w deszczu ani śniegu, nie mam zamiaru jeździć zimą przetaczając rower przez zaspy i błoto pośniegowe. Do pracy muszę przyjechać świeża i pachnąca, w suchym niesportowym ubraniu. Zobacz o ile czystsze ulice mają na zachodzie :/

          Plasuję się gdzieś w okolicy klasy średniej, ale problemu z odbiorem społecznym roweru nie mam, więc mentalnie jestem w klasie wyższej? ;)
          • jureek Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 02.03.13, 09:00
            alanta1 napisała:

            > jureek napisał:
            >
            > > Naprawdę uważasz, że to kwestia klimatu, a nie kulturowa?
            >
            > W moim przypadku tak. Nie lubię jeździć w deszczu ani śniegu, nie mam zamiaru j
            > eździć zimą przetaczając rower przez zaspy i błoto pośniegowe. Do pracy muszę p
            > rzyjechać świeża i pachnąca, w suchym niesportowym ubraniu. Zobacz o ile czysts
            > ze ulice mają na zachodzie :/

            Mam rozumieć, że w Holandii mając taką samą pracę dojeżdżałabyś do niej rowerem, a w Polsce tego nie robisz, bo klimat gorszy i ulice brudniejsze?
            A swoją drogą, brudne ulice to sprawa bardziej klimatu, czy kulturowa?
            Jura
            • alanta1 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 02.03.13, 15:46
              jureek napisał:

              > Mam rozumieć, że w Holandii mając taką samą pracę dojeżdżałabyś do niej rowerem
              > , a w Polsce tego nie robisz, bo klimat gorszy i ulice brudniejsze?

              Nie. W Holandii też bym w paskudną pogodę nie jeździła.

              > A swoją drogą, brudne ulice to sprawa bardziej klimatu, czy kulturowa?

              No dobra, tu mnie trochę zagiąłeś. Ale to kwestia kultury i poziomu społeczeństwa, a nie osobistej :)
              • jureek Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 03.03.13, 11:04
                alanta1 napisała:

                > jureek napisał:
                >
                > > Mam rozumieć, że w Holandii mając taką samą pracę dojeżdżałabyś do niej r
                > owerem
                > > , a w Polsce tego nie robisz, bo klimat gorszy i ulice brudniejsze?
                >
                > Nie. W Holandii też bym w paskudną pogodę nie jeździła.

                A wielu Holendrów jeździ mimo paskudnej pogody, co widać na załączonych przeze mnie filmikach.
                Czyli to nie klimat jest głównym powodem takich różnic w korzystaniu z rowerów między Polską a na przykład Holandią.
                Jura
      • cezner Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 12:32
        @Alert
        Pojedź sobie do Holandii i zobacz jak to tam wygląda.
        Tam mają lepszy klimat? Tam nawet mają gorszy klimat od Opola. Może i jest czasami kilka stopni cieplej, ale za to jest tam zdecydowanie wietrzniej. A deszcz pada tak samo.
        A mimo to wszyscy jeżdżą na rowerze.
        Tam normalny jest widok kogoś w garniturze, szpilkach i sukience na rowerze.
        U nas to nie przystoi.

        A z tym załatwianiem spraw na mieście, to sobie chyba jaja robisz???
        Samochodem będzie szybciej i wygodniej? No chyba, że jedziesz z Metalchemu :-)
        Zastanów się ile ci zajmie zaparkowanie, ile wyjazd z centrum i ile stanie w korku.
        A jeśli masz do załatwienia kilka urzędów w różnych miejsca to przecież to właśnie rower jest idealny.
        • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 12:55
          cezner napisał:

          > Pojedź sobie do Holandii i zobacz jak to tam wygląda.
          > A mimo to wszyscy jeżdżą na rowerze.
          > Tam normalny jest widok kogoś w garniturze, szpilkach i sukience na rowerze.
          I dlatego że tam jeżdżą to my też musimy? Hodować tulipany i palić trawkę też musimy?

          > U nas to nie przystoi.
          Jakiś dowód na poparcie tej teorii?

          > A z tym załatwianiem spraw na mieście, to sobie chyba jaja robisz???
          > Samochodem będzie szybciej i wygodniej? No chyba, że jedziesz z Metalchemu :-)
          > Zastanów się ile ci zajmie zaparkowanie, ile wyjazd z centrum i ile stanie w k
          > orku.
          > A jeśli masz do załatwienia kilka urzędów w różnych miejsca to przecież to właś
          > nie rower jest idealny.
          Zdecydowanie szybciej i wygodniej jest dojechać do centrum samochodem i załatwić parę spraw pieszo, niż targać rower z piwnicy, jechać do miasta, szukać miejsca, zapinać, odpinać, ubierać i zdejmować kask, spinać nogawki spodni żeby się nie wplątały w łańcuch. I to wszystko zakładając że jest ładna pogoda...
          • cezner Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 13:30
            @g0sc, czytaj tekst ze zrozumieniem. Przykład Holandii podałem w związku z tłumaczeniem, że na rowerach nie jeździmy bo klimat jest nieodpowiedni.
            A problem nie w klimacie a w głowach co niektórych.

            Nic nie musisz. Możesz śmiało jeździć samochodem, powiem więcej możesz sobie nawet czołg kupić i też nim możesz dojeżdżać. Jak Ci tylko pozwolą.

            Dowód na poparcie, że u nas nie przystoi? Stań w Opolu przez 10 i pooglądaj naszych rowerzystów a potem pojedź do Amsterdamu i przez te same 10 minut (w sumie wystarczy Ci jedna minuta) pooglądaj tamtych rowerzystów.

            Spinać nogawki spodni? W łańcuch się wkręcą?
            A znasz pojęcie roweru miejskiego? Chyba nie bardzo...
            Zapinanie i szukanie miejsc do zapięcia roweru? No rzeczywiście, to straszny problem. Samochód na pewno 10 razy szybciej zaparkujesz. I to dokładnie tam gdzie chcesz pójść.
            Zapięcie kasku? A o jakim kasku mówimy? Bo zazwyczaj zapięcie i odpięcie kasku rowerowego trwa kilka sekund.
            A zdarza Ci się w ogóle jazda rowerem? Czy to pojęcie jest czysto abstrakcyjne?




            • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 14:12
              cezner napisał:

              > Dowód na poparcie, że u nas nie przystoi? Stań w Opolu przez 10 i pooglądaj nas
              > zych rowerzystów a potem pojedź do Amsterdamu i przez te same 10 minut (w sumie
              > wystarczy Ci jedna minuta) pooglądaj tamtych rowerzystów.
              I to, że tam rowerzyści ubierają się inaczej niż u nas jest dowodem na to, że u nas nie przystoi? Z takim argumentem trudno dyskutować, dziękuję za rozmowę.

              > Spinać nogawki spodni? W łańcuch się wkręcą?
              > A znasz pojęcie roweru miejskiego? Chyba nie bardzo...
              Znaczy, że w garniturze mogę tylko na miejskim jeździć? Kurcze, będę musiał drugi rower kupić ... i więcej miejsca na przechowanie wygospodarować ...

              > Zapinanie i szukanie miejsc do zapięcia roweru? No rzeczywiście, to straszny problem.
              I później stoi rower przypięty na podjeździe dla inwalidów, albo leży przewrócony w poprzek chodnika ...

              > Samochód na pewno 10 razy szybciej zaparkujesz.
              10 razy to nie, ale na ogół szybciej.

              > I to dokładnie tam gdzie chcesz pójść.
              Dokładnie.

              > Zapięcie kasku? A o jakim kasku mówimy? Bo zazwyczaj zapięcie i odpięcie kasku
              > rowerowego trwa kilka sekund.
              Gratuluję dobrego kasku. Mój muszę założyć, odplątać tasiemki i zapiąć. Mniej niż 5 sekund jeszcze mi to nie zajęło. Oprócz roweru powinienem też zmienić kask, żeby spełnić wyśrubowane normy czasu zakładania? Odpinanie na szczęście trwa szybciej :) To napisz od razu jakiś model polecanej zielonej koszulki odblaskowej i ochraniaczy przeciw wodzie gdy jest mokro, tak żebym się nie ubrudził i spełnił normy czasu zakładania, bo teraz na pewno ich nie spełniam :D

              > A zdarza Ci się w ogóle jazda rowerem? Czy to pojęcie jest czysto abstrakcyjne?
              Zdarza mi się. I zachęcam, żebyś też kiedyś spróbował, a nie opierał się wyłącznie na propagandowej teorii :D
              • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 23:29
                > Znaczy, że w garniturze mogę tylko na miejskim jeździć? Kurcze, będę musiał dru
                > gi rower kupić ...

                Taka bida z nedzą z ciebie, że na drugi rower nie zarobisz? A na auto jakoś cię stać. Kup o ten tysiąc tańsze, to na drugi rower wystarczy :-)

                > I później stoi rower przypięty na podjeździe dla inwalidów, albo leży przewróco
                > ny w poprzek chodnika ...

                Złej tanecznicy przseszkadza rąbek u spódnicy. Masz jeszcze inne durnowate teksty w zanadrzu?

                > 10 razy to nie, ale na ogół szybciej
                Chyba za szybko jeździsz. Jak sieuchowałes, że jeszcze cię na radar nei złapali i prawka nieodebrali?

                > Gratuluję dobrego kasku. Mój muszę założyć, odplątać tasiemki i zapiąć.
                Wnuczek ma najtrańszy kask na zatrzask, więc skąd wytrzasnąłeś takie badziewie na tasiemki?

                > Zdarza mi się. I zachęcam, żebyś też kiedyś spróbował, a nie opierał się wyłącz
                > nie na propagandowej teorii
                Za dużo kombinujesz. Przez wiele lat, dopóki zdrowie mi pozwalało, jeździłem rowerem codziennie, w każdą pogodę, po zaspach śnieżnych i po lodzie, w deszcz i upał. Rzadko kiedy miałem jakiś problem z mokrym lub pobrudzonym ubraniem, wiec nie bredź o propagandowych teoriach, a po prostu przjmij do wiadomości, ża jak się chce, to się da. Jak ci się nie chce, to nie wmawiaj innym, że się nie da.
                  • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 09:15
                    > Zastanawia w takim razie dlaczego rowerzyści czują się tacy ciemiężeni i ograniczeni.

                    Masz kłopot z kompleksem klasy średniej i do tego mylisz skutek z przyczyną. Zapewne sam jesteś ograniczony. Rowerzyści to przeciętni, normalni ludzie i problem jest w tym ,żeby każdy mogł wsiąśc na rower, czując się dalej przeciętnym i normalnym, a nie pomiotłem zakompleksionych kierowców z klasy średniej.

                    Nikt tu nikogo nie ciemięży. Po prostu z powodu złych rozwiązań komunikacyjnych ludziom odechciewa się wsiadać na rower, chociaż powinni mieć taką możliwość tak samo, jak kierowcy samochodów.
                    • Gość: Kunal Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.adsl.inetia.pl 04.03.13, 09:33
                      Następny nawiedzony "ekspert" od kompleksów :-) A jakie ty masz kompleksy? Niższości najwyraźniej chyba tak. I jednocześnie kompleks zbawcy, megalomana itd. Cały wielki kompleks jesteś kolo i tyle :-)

                      "Po prostu z powodu złych rozwiązań komunikacyjnych
                      > ludziom odechciewa się wsiadać na rower, chociaż powinni mieć taką możliwość t
                      > ak samo, jak kierowcy samochodów." - przecież o tym właśnie mówimy, jakim trzeba być zaciemniały prymitywem aby bluzgać na ludzi od zakompleksionych średniaków a nie móc zrozumieć sedna wypowiedzi!
                      • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 10:15
                        > Następny nawiedzony "ekspert" od kompleksów :-) A jakie ty masz kompleksy?

                        No, to widzę początek licytacji na komplesy. Problem w tym, żeby żaden kompleks nie powodował niewłaściwych działań urzędników, a klasa średnia wyleczyła się z kompleksu roweru. Twoja "zakompleksiona" dyskusja tych problemów nie rozwiąże.

                        > trzeba być zaciemniały prymitywem aby bluzgać na ludzi od zakompleksionych śre
                        > dniaków a nie móc zrozumieć sedna wypowiedzi!

                        Problem w tym, że ja już dawno znam sedno odpowiedzi, a zakompleksione średniaki widzą we mnie zaciemniałego prymitywa, chociaż jest dokładnie na odwrót :-) Czas, by zakompleksiałe średniaki włączyły logiczne myślenie i przeczytały artykuł ze zrozumieniem.
                        • Gość: Alert Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.adsl.inetia.pl 04.03.13, 15:45
                          Kompleksy cały czas te rowerowe kompleksy - to da się leczyć, pracą własną nad sobą.

                          "Problem w tym, żeby żaden kompleks nie powodował niewłaściwych działań urzędników," - święte słowa (patrz: przykład nowej przeprawy przez Odrę)
                          - Ale tu nie o urzędników chodzi ale o rower i jego użytkowników. Jeśli tysiące Opolan zechcą jeździć na co dzień rowerami, to i urzędnicy to uwzględnią. Na razie wydaje się, że jest to jedynie hobby a nie masowa potrzeba. Popatrz trzeźwo: większość ludzi codziennie dojeżdżających do pracy w Opolu mieszka pod miastem lub często na jego drugim końcu. Niewielka liczba osób ma szczęscie pracować w pobliżu miejsca zamieszkania i dla nich jest to oczywista alternatywa. Śmiało niech korzystają, zaoszczędzą czas i pieniądze a i na zdrowie im wyjdzie. Reszta woli z powodów oczywistych samochód, a ci bogaci nawet autobus lub taksówkę itp. Ja jeżdżę autem bo musiałbym jechać dwoma autobusami jechać 30-45 minut, w dodatku 5 minut do przystanku, autem 8 minut (i taniej niż autobusem, wracam z pracy kiedy chcę a nie kiedy jest autobus itp.), rowerem porównywalnie jak autobusem (mieszkam dosłownie 600 m od granicy Opola). Pomijam w tym momencie inne aspekty (bagaż, pogoda, itp). Jeśli chodzi o drogę to mam ją dla roweru wręcz idealną bo mały ruch, (fakt masa dziur i kałuż) i czasem jak mam czas i tylko jadę sam i świeci słonko to wybieram rower, bo lubię nim jeździć. Ale to jest naprawdę okazjonalnie (do pracy oczywiście). I nie zmieni tego żadne biadolenie o ekologii i żałosne bredzenie o kompleksach klasy średniej. Jeżdżę autem bo to wygodne i to lubię, a nie dlatego że się wstydzę jeździć rowerem - to jest ta teza z artykułu która jest moim zdaniem błędna i nie poparta żadnymi badaniami (nic o nich nie ma w tym artykule, jak autor doszedł to tego wniosku?, chyba że to jego hipoteza, ale to teraz trzeba ją udowodnić, czego także nie ma w tym artykule).

                          Ludzie głosują nogami, to podstawa wolnych systemów ekonomicznych. Skoro jeżdżą samochodami to uważają to za korzystniejsze niż dojazd rowerem, tak samo jak ci co wybierają autobus. Naturalnie trzeba rozwijać infrastrukturę, ale Opole jest naprawdę nieduże (centrum) choć miejscami rozległe - peryferia, metalchem itp) i obecnie auto jest najskuteczniejszym wyborem (szybkość i komfort przemieszczania).

                          "Problem w tym, że ja już dawno znam sedno odpowiedzi" - i tu jest problem bo twoja diagnoza jest życzeniowa, wobec czego i twoje odpowiedzi są do niczego. Jesteś uprzedzony do niektórych form transportu, i to uprzedzenie uniemożliwia ci jasne rozumowanie.
                          • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 06.03.13, 15:49
                            > - Ale tu nie o urzędników chodzi ale o rower i jego użytkowników. Jeśli tysiąc
                            > e Opolan zechcą jeździć na co dzień rowerami, to i urzędnicy to uwzględnią.

                            Zupełnie niczego nie rozumiesz. Tu nie chodzi o to, czy urzędnicy w końcu zrobią łaskę rowerzystom, że zaczną o nich mysleć i działać. Chodzi o to, żeby urzędnicy rozwijali miasto prawidłowo, zachęcając mieszkańców do proekologicznych zachowań, a mieszkańcy ich działania docenią, wsiadając w razie możliwości na rowery.

                            > naprawdę okazjonalnie (do pracy oczywiście). I nie zmieni tego żadne biadoleni
                            > e o ekologii i żałosne bredzenie o kompleksach klasy średniej.

                            Wciąż uważasz, że jesteś jedynym przypadkiem, który istnieje w Opolu. Nikt tu nie biadoli i nie bredzi o ekologii i klasie średniej, a mowa jest o prawidłowym rozwoju miasta, w którym każdy ma pełny wybór, a nie wybór pomiędzy jednym autem a drugim, jak to jest obecnie. Sam twierdzisz, że wybierasz auto, bo w praktyce nie masz innego wyboru :-)

                            > e o ekologii i żałosne bredzenie o kompleksach klasy średniej. Jeżdżę autem bo
                            > to wygodne i to lubię, a nie dlatego że się wstydzę jeździć rowerem - to jest t
                            > a teza z artykułu która jest moim zdaniem błędna i nie poparta żadnymi badaniam

                            Na jakiej podstawie twierdzisz, że nie poparta? Że sam na nie nie natrafiłeś? Że samemu nie chciało ci się obserwować? Uważasz, że Polska i Opole są jakimś wyjątkiem w zachowaniu się ludzi na dorobku? Tio nie jest teza artykułu, a przypomnienie tego, co naukowcy już dawno temu zbadali. Przypominasz trochę św. Tomasza, który musiał pomacać, zanim uwierzył.

                            > Ludzie głosują nogami, to podstawa wolnych systemów ekonomicznych. Skoro jeżdżą
                            > samochodami to uważają to za korzystniejsze niż dojazd rowerem

                            Wciąz rżniesz głupa, za przeproszeniem albo logiczne myślenie najwyraźniej ci nie służy. Skoro nie ma mozliwości jeżdżenia rowerem, to po czym mają jeździć? Po nie istniejących ściezkach?

                            > "Problem w tym, że ja już dawno znam sedno odpowiedzi" - i tu jest problem bo t
                            > woja diagnoza jest życzeniowa

                            Napisz sobie w kajeciku ze sto razy, że nogdy nie przedstawiałem tu żadnej mojej diagnozy, a jedynie powtórzyłem to, co już dawno temu ustalili mądrzejsi od nas, a w szczególności od ciebie, skoro wciąż udajesz, że jest inaczej, jak jest. Podobno punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a ty wciąż mentalnie tkwisz w smrodzie za kierownicą.
                              • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 17.03.13, 11:37
                                > > > Ludzie głosują nogami, to podstawa wolnych systemów ekonomicznych. Skoro jeżdżą
                                > > >samochodami to uważają to za korzystniejsze niż dojazd rowerem

                                > > Wciąz rżniesz głupa, za przeproszeniem albo logiczne myślenie najwyraźniej ci nie służy. > > Skoro nie ma mozliwości jeżdżenia rowerem, to po czym mają jeździć?
                                > > Po nie istniejących ściezkach?

                                > Babcia radziła: unikaj rozmowy z idiotą,

                                Babcia zapomniała, że powinieneś zacząć od popatrzenia w lustro.
          • sszota3 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 16:34
            g0sc napisał(a):
            > Zdecydowanie szybciej i wygodniej jest dojechać do centrum samochodem i załatwi
            > ć parę spraw pieszo, niż targać rower z piwnicy, jechać do miasta, szukać miejs
            > ca, zapinać, odpinać, ubierać i zdejmować kask, spinać nogawki spodni żeby się
            > nie wplątały w łańcuch. I to wszystko zakładając że jest ładna pogoda...
            ----------------------
            Warto przypomnieć, że kask jest dodatkowym, dobrowolnym wyposażeniem rowerzysty czyli nie ma obowiązku jego stosowania.
            Co więcej według wielu organizacji rowerowych jest ... szkodliwy. Choćby z tego względu, że zniechęca ludzi do korzystania z roweru.
            Kto wytłumaczy dziewczynie że musi jeździć w kasku? Większość nawet czapki nie założy- przecież wiadomo że grunt to ładna fryzura.
            -------------------
            Jeżeli chodzi o spinanie i rozpinanie nogawek u spodni... To co piszesz, potwierdza tylko tezy postawione w artykule. U nas nie wypada wejść do urzędu ze spodniami spiętymi "zicherką", bo wszyscy zobaczą, że przyjechałem na rowerze - czyli, w odczuciu społecznym, albo jestem biedny albo niespełna rozumu.
            ------------
            ("zicherką mom spinte galoty" jak śpiewał Kabaret Rak).
            • Gość: Alert Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.13, 16:49
              Kask jest dla bezpieczeństwa nie dla fanaberii czy też po to aby zniechęcać do rowerów!
              Każdy może robić to co lubi: jeden lubi jak mu pachnie a drugi lubi jak mu nogi śmierdzą :-)
              Chcesz jeździć w garniturze albo elegancko ubrany - proszę bardzo, śmiało :-) Ale nie tylko jak świeci słonko, ale jak pada deszcz przez tydzień, albo jak wali śniegiem, albo jak jest -10 stopni. Śmiało - polecam, chętnie popatrzę :-) Na tym forum często wypowiadają się ludzie, którzy tak niby postępują - można by wnosić, że jest ich mnóstwo, ale jakoś ich nie widzę na drogach? Jak się poruszacie, że jesteście niewidoczni na rowerach w swych garniturach, eleganckich ubraniach (myślę o stosownych do okoliczności strojach - np urzędników, nauczycieli)? Bo sami głupoty i dyrdymały tu opisujecie!!! Jak jest deszcz czy spadnie śnieg, albo jest zimno to opatuleni korzystacie z "śmierdzących" autobusów albo taksówek, albo wygrzebujecie z garażu samochód!!!
              • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 194.8.126.* 01.03.13, 18:17
                > Kask jest dla bezpieczeństwa

                Nie. Kask nie zwiększa bezpieczeństwa rowerzysty.

                > Jak się porusz
                > acie, że jesteście niewidoczni na rowerach w swych garniturach, eleganckich ubr
                > aniach (myślę o stosownych do okoliczności strojach - np urzędników, nauczyciel
                > i)?

                W Polsce jazda w garniturze czy garsonce to ewenement. Faktycznie, w zasadzie niespotykany. Ale spotykany w Niemczech, a w Danii i Holandii sporo rowerzystów tak jeździ. Także w deszczu, pod peleryna przeciwdeszczowa.

                > Jak jest deszcz czy spadnie śn
                > ieg, albo jest zimno to opatuleni korzystacie z "śmierdzących" autobusów

                Jak dojeżdżałem rowerem do pracy, to jeździłem cały rok. Niedawno znajoma powiedziała mi, że jak czekała na autobus, to minęło ja sześciu rowerzystów. Stała niecałe 5 minut, a ruch rowerowy zmniejszył się, bo dzień wcześniej napadało sporo śniegu.
              • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.13, 16:49
                Jeśli koniecznie musze mieć garnitur na spotkaniu, to zabieram go ze sobą w pokrowcu włożonym do ogromnej walizy (Samsonite coś około 60 litrów), jaką czasami dopinam do bagażnika. W ciągu 5 minut w ubikacji jestem w stanie przebrać się i schowac moje rowerowe ciuchy do walizy. Na moim rowerze jazda w garniturze mogła by śmiesznie wyglądać, ale na stylowym holendrze? Czemu nie? Premier Danii tak jeździ do pracy.
            • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 19:33
              Podsumowując:
              1) Kask jest nieobowiązkowy i nie tylko nie służy bezpieczeństwu, ale jest wręcz szkodliwy - więc całkiem niepotrzebnie zawracam sobie - i dzieciom - głowę. Kolarze szosowi i górscy, motocykliści - wszyscy używają kasków wyłącznie w celu poprawy aerodynamiki :)
              2) Chodzenie na co dzień w spiętych nogawkach wygląda mniej więcej tak samo elegancko, jak ubranie do garnituru poplamionego t-shirta i sandałów, pachnąc do tego "mężczyzną". Oczywiście można bycie "fleją" tłumaczyć "własnym stylem" czy nawet chęcią promowania rowerów. Ale prościej po prostu zdjąć kask, zapinki, odblaskową koszulkę, wykąpać się, doliczyć to jako czas przygotowawczo-zakończeniowy i nie forsować tego wątpliwego "stylu" na innych.
              3) Po raz kolejny wielbiciele pedałów stawiają sprawę na ostrzu noża - albo jesteś z nami i jeździsz na rowerze regularnie, albo jesteś przeciw nam, jesteś z plebsu, itp. itd. Nie ma opcji, że korzystam z roweru kiedy jest to rozsądne, nie ma opcji, że samochód często jest bardziej wygodny, praktyczny i szybszy niż rower - niektórym nie mieści się to w głowie. Trudno z takim fanatyzmem rozmawiać czy dyskutować, o dojściu do porozumienia nie wspominając :)
              • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.smgr.pl 01.03.13, 21:58
                > 1) Kask jest nieobowiązkowy i nie tylko nie służy bezpieczeństwu

                Kask może być uzupełnieniem bezpieczeństwa, elementem mającym trzeciorzędny czyli znikomy wpływ na bezpieczeństwo rowerzysty. Jest wiele innych elementów, które mają znacznie większy wpływ na bezpieczeństwo rowerzysty.

                A propos, do samochodu nie zakładasz kasku? Wiele kierowców i pasażerów samochodów ginie z powodu obrażeń głowy. Procentowo podobno więcej niż w przypadku rowerzystów.

                > 2) Chodzenie na co dzień w spiętych nogawkach

                Można przecież rozpiąć. Kiedyś używali klamerek od bielizny, szybko się rozpinało. W latach międzywojennych wyglądało to tak:

                www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130225/BYDGOSZCZ01/130229621§ioncat=photostory12
                > Nie ma opcji, że korzystam z roweru kiedy jest to rozsądne, n
                > ie ma opcji, że samochód często jest bardziej wygodny, praktyczny i szybszy niż
                > rower - niektórym nie mieści się to w głowie.

                Masz rację. Samochód ma swoje plusy dodatnie i ujemne, rower też. Na pewno na długie dystanse samochód bije rower szybkością na głowę. W gęstym ruchu miejskim, na zakorkowanych ulicach może być różnie, nierzadko rowerem jest szybciej.

                Jako rowerzysta uważam, że każdy ma możliwość wyboru środka transportu, a istniejąca infrastruktura nie powinna wymuszać wyboru.
              • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 23:39
                > Podsumowując:
                > 3) Po raz kolejny wielbiciele pedałów stawiają sprawę na ostrzu noża - albo jes
                > teś z nami i jeździsz na rowerze regularnie, albo jesteś przeciw nam, jesteś z
                > plebsu, itp. itd.

                Podsumowując nie myslisz logicznie i wciąz bredzisz. Faktem jest, że jak się chce, to mozna jeździć na rowerze regularnie, w każdą pogodę. Faktem jest, że przy odległościach do 5 km opłaca się jeździć na rowerze, bo dojeżdża się szybciej niż w inny sposób. Faktem jest, że nie każdy ma odpowiednie zdrowie i predyspozycje, by jeździc na rowerze, więc nikt od nikogo nie wymaga, aby musiał używać roweru. Faktem jest, że sporo ludzi cierpi na kompleks roweru, a socjolog tylko naukowo to uzasadnił. Fraktem jest, że nie przyjmujesz tych faktów do wiadomości i wymyślasz durnowate teorie o zagrożeniu ze strony rowerzystów.

                Jakbyś trochępomyślał, to byś sam doszedł do wniosku, że miasta powinny być przyjazne dla wszystkich ludzi, a nie tylko dla wielbicieli samochodów. Byłoby dobrze, gdyby smród z samochodów wdychali tylko kierowcy, ale dlaczego koniecznie chcesz zmuszać pozostałych do wdychania tych smrodów? Ci inni mają prawo żyć bardziej ekologicznie, bliżej natury i mają prawo zmusić cię, abyś im więcej nie smrodził. Jasne?
                • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 07:52
                  > Faktem jest, że jak się chce, to mozna jeździć na rowerze regularnie, w każdą pogodę.
                  Zgoda.

                  >Faktem jest, że przy odległościach do 5 km opłaca się jeździć na rowerze, bo dojeżdża się szybciej niż w inny sposób.
                  Bzdura.

                  >Faktem jest, że nie każdy ma odpowiednie zdrowie i predyspozycje, by jeździc na rowerze
                  Zgoda

                  >Faktem jest, że sporo ludzi cierpi na kompleks roweru, a socjolog tylko naukowo to uzasadnił.
                  Bzdura.

                  >Jakbyś trochę pomyślał, to byś sam doszedł do wniosku, że miasta powinny być przyjazne dla wszystkich ludzi
                  Oczywiście. Do tego wszyscy powinniśmy być bardziej zdrowi, piękni i bogaci. Cytując ... "Masz jeszcze inne durnowate teksty w zanadrzu?"
                  • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 09:20
                    > >Faktem jest, że przy odległościach do 5 km opłaca się jeździć na rowerze,
                    > bo dojeżdża się szybciej niż w inny sposób.
                    > Bzdura.

                    Rozumiem, że twoja inteligencja wykracza poza mozliwość podania jakiegoś sensownego uzasadnienia.

                    > >Faktem jest, że sporo ludzi cierpi na kompleks roweru, a socjolog tylko na
                    > ukowo to uzasadnił.
                    > Bzdura.

                    Radzę przeczytać ze zrozumieniem artykuł, ba masz jakieś kłopoty ze swoją inteligencją.

                    > Oczywiście. Do tego wszyscy powinniśmy być bardziej zdrowi, piękni i bogaci.
                    > Cytując ... "Masz jeszcze inne durnowate teksty w zanadrzu?"

                    Dalej czekam, aż odpiszesz na wszystko po uprxzednim przeczytaniu ze zrozumieniem artykułu i moich komentarzy.
                    • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 09:34
                      > > >Faktem jest, że przy odległościach do 5 km opłaca się jeździć na rowerze, bo dojeżdża się szybciej niż w inny sposób.
                      > > Bzdura.
                      >
                      > Rozumiem, że twoja inteligencja wykracza poza mozliwość podania jakiegoś sensow
                      > nego uzasadnienia.

                      Uzasadnienie jest proste - źle sformułowałeś tezę. Gdybyś napisał "często odległość 5km można na rowerze pokonać szybciej niż pieszo, samochodem czy autobusem" nie powiedziałbym złego słowa. Tymczasem Ty napisałeś że "przy odległościach do 5km opłaca się jeździć na rowerze". Mnie i wielu innym ludziom się nie opłaca, szybciej dojeżdżam samochodem, więc to obala Twoją tezę.

                      > Dalej czekam, aż odpiszesz na wszystko po uprxzednim przeczytaniu ze zrozumieniem artykułu i moich komentarzy.

                      Na konkrety już odpisałem, na komentarze o mojej inteligencji, mózgu i podobne nie zamierzam odpisywać, za prosty człowiek jestem na tak górnolotne wycieczki.
                      • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 10:26
                        > Uzasadnienie jest proste - źle sformułowałeś tezę. Gdybyś napisał "często odleg
                        > łość 5km można na rowerze pokonać szybciej niż pieszo, samochodem czy autobusem
                        > " nie powiedziałbym złego słowa.

                        Statystyka ma to do siebie, że są wyjątki. Istnienie wyjątków nie podważa tezy, a jedynie potwierdza, że wyjątki też istnieją. Złe słowo zawsze można powiedzieć. Wystarczy udawać, że się nie wie, o czym mowa.

                        > Na konkrety już odpisałem, na komentarze o mojej inteligencji, mózgu i podobne
                        > nie zamierzam odpisywać

                        Nie oczekuję, że odpiszesz, a zaczniesz robuć z nich właściwy użytek :-)
                        • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 10:37
                          > Statystyka ma to do siebie, że są wyjątki.

                          Gorzej dla stawiającego tezę, gdy wyjątków jest więcej niż przypadków, które tezę potwierdzają ... :) Ale zawsze można zaprzeczyć rzeczywistości i stwierdzić, że ludzie to durnie, bo mnie nie rozumieją :)

                          >> Dalej czekam, aż odpiszesz
                          > Nie oczekuję, że odpiszesz
                          To jak jest z Tobą w końcu, zdecydowałeś się już?
                          • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 10:51
                            > > Statystyka ma to do siebie, że są wyjątki.
                            >
                            > Gorzej dla stawiającego tezę, gdy wyjątków jest więcej niż przypadków, które te
                            > zę potwierdzają ..

                            To nie moja teza. Przeczytaj sobie jakiś dobry podręcznik projektowania infrastruktury miejskiej. Mądrzejsi od nas już to przerobili, a ty usiłujesz dyskutować z faktami.

                            > Ale zawsze można zaprzeczyć rzeczywistości

                            Udowodniłeś doskonale, że nie tylko można, ale że to robisz :-)

                            > >> Dalej czekam, aż odpiszesz
                            > > Nie oczekuję, że odpiszesz
                            > To jak jest z Tobą w końcu, zdecydowałeś się już?

                            Najwyraźniej logiczne myślenie jest ci obce, bo nawet manipulowanie wyrwanymi z kontekstu fragmentami tekstu ci nie wychodzi. przypominam, że noc kabaretowa już blisko. Trenuj dalej.
              • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.13, 17:07
                Szybszy w mieście nie jesteś. To musisz przetrawić. Sprawdzałem wielokrotnie jak szybko dojeżdżam gdzieś rowerem, a jak szybko samochodem. Faktycznie kiedy nie ma korków samochód wygrywa, ale jeśli są... Nawet bez korka różnica w czasie dojazdu przez całą Warszawę jest mała, 15-20 minut, bądź co bądź średnia prędkość w Wa-wie bez korków jest poniżej 30 km/h - mam komputer w samochodzie więc widzę, rowerem jadę tyle samo. Rower ma inną zaletę, której nie ma samochód: czasy dojazdu są w pełni powtarzalne. Czas jazdy z miejsca A do B jest praktycznie taki sam niezależnie od korków, minimalnie spada w czasie złej pogody. Do mnie właśnie ten argument przemawia najbardziej: TYLE SAMO CZASU. Co do zapachów... śmierdziele trafiają się wszędzie. Używanie roweru na codzień rzeczywiście wywołuje konieczność codziennych kąpieli (czasami nawet częściej niż raz dziennie), prania sobie ciuchów na rower itp. To czego nie przeskakuję, to brudne buty - mam uraz do ochraniaczy na nie. Reasumując: Jazda rowerem to pewien styl, niektórzy dopasowują ją do siebie i dalej kąpią się raz na miesiąc, inni dopasowują się do niej w imię korzyści jakie w ten sposób osiągają.
                Przy okazji kask: czytałem badania na ten temat, ale każdy kto wyciągał sobie z kasku gałęzie lub leżał po poślizgu, wie że to były tylko teoretyczne badania.
                    • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 07.03.13, 21:49
                      Nie przyznam Ci racji. Jak jadę rano do pracy na 6 to ruchu samochodowego praktycznie nie ma i samochodem (przepisowo) jestem 2x szybciej niż rowerem. Czy to o czymkolwiek świadczy? Tylko o tym, że ja samochodem na 6 do pracy dojeżdżam szybciej niż rowerem, nic więcej. Nie można tego ekstrapolować na całą populację kierowców podobnie jak nie można twierdzić, że "rowerem jesteś szybszy". To zależy od większej liczby czynników niż rodzaju nawierzchni i natężenia ruchu. I nawet nie będę usiłował zaznaczyć, że mówimy o przepisowej jeździe na rowerze - bez jeżdżenia po chodnikach, z prowadzeniem roweru po przejściach dla pieszych itp.
                      • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 11:03
                        Akurat przepisów najczęściej (podobnie jak ty) przestrzegam - tych też. Samochód w porze po za korkami w Warszawie też jest szybszy od roweru, ale tak jak napisałem w moim przypadku nie za dużo. Natomiast podtrzymuję tezę o prymacie roweru w warunkach jazdy miejskiej przy dużym natężeniu ruchu. Oczywiście z całkowitą pewnością nie dotyczy to wszystkich rowerzystów, ale sprawdza się dla tych którzy chcą i mogą. Czynnikami mającymi wpływ oczywiście obok wymienionych jest pogoda, rower, umiejętności techniczne rowerzysty i wreszcie na samym końcu kondycja rowerzysty. Apropos przepisów, to nie jestem specjalnie przywiązany do zakazu jazdy po chodnikach, czasami nikomu to nie szkodzi, czy nie przeszkadza, a dużo ułatwia i poprawia bezpieczeństwo mnie. Ja stosuję moją własną wersje kodeksu ruchu drogowego, zakłada ona bezwzględne przestrzeganie wszystkich przepisów poprawiających moje bezpieczeństwo i łamanie tych które obniżają poziom mojego bezpieczeństwa. W tym mieści się jazda po chodniku wzdłuż ulic z ograniczeniem do 50 które jest nagminnie łamane przez kierowców. Przykład? Warszawski most Poniatowskiego, rekordziści potrafią przebic o stówę obowiązującą 50, nie ma tygodnia bez wypadku, czy stłuczki. Jesli jadę jezdnią staram się trzymać prędkość około 50, przy czym rzecz jasna na samym podjeździe pod łuk mostu niestety zwalniam do mniej więcej 35, ale nawet jeśli jadę powyżej 50, to jestem wyprzedzany. Dostałem na Poniatowszczaku opi...rz (pouczenie...) od policjanta za 57km/h. Potępiasz mnie za to, że jeśli nie chcę się siłować, to turlam się 20 po chodniku pamiętając o pierwszeństwie nielicznych pieszych? Ja widziałem na tym moście jeden śmiertelny wypadek rowerzysty na żywo - 50 m ode mnie, a w drugi tylko pod postacią konsekwencji - prawan, wrak roweru itp.
            • Gość: marder Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.13, 16:45
              A ja jako przedstawiciel klasy średniej poruszam się po Warszawie rowerem - praktycznie codziennie. Samochód - zakupy w wekend - TAK. W weekendy jeżdżę po za Wa-wę również na rowerze, w ostatnią sobotę żegnałem zimę na wydmach Mazowieckiego Parku Krajobrazowego pomiędzy Falwenicą a Międzylesiem - dojazd oczywiście rowerem.
              Jeśli załatwiam sprawy u klientów, czy w urzędach lub robię zakupy - nie przebieram się. Wręcz przeciwnie: mój ubiór podkreśla fakt jazdy rowerem: kask, kamizelka odblaskowa, odblaskowe taśmy na rękawach, kurtka do jazdy, długie skarpety (też z odblaskami!), nie jeźdżę w śpioszkach (nie lubię), wolę zwykłe jeansy. Niech wszyscy zobaczę, że przyjechałem rowerem. Czasami biorą mnie za kuriera (bywa to pomocne) najczęściej taki ubiór zapewnia mi przewagę psychologiczną w różnych rozmowach na zasadzie: tak mi głupio że wziełam pana za kuriera... UPs... Jak bym lubił słuchać audiobooków, to pewnie jeździłbym dalej samochodem.
          • Gość: Boddoxx Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: 194.8.126.* 01.03.13, 18:08
            > I dlatego że tam jeżdżą to my też musimy? Hodować tulipany i palić trawkę też m
            > usimy?

            Nie, nie musimy. Nikt nie zmusza nikogo do jazdy na rowerze. To pełna dobrowolność pomimo tego, że w Polsce też hoduje się tulipany i pali trawkę.

            > Zdecydowanie szybciej i wygodniej jest dojechać do centrum samochodem i załatwi
            > ć parę spraw pieszo, niż targać rower z piwnicy, jechać do miasta, szukać miejs
            > ca, zapinać, odpinać, ubierać i zdejmować kask, spinać nogawki spodni żeby się
            > nie wplątały w łańcuch. I to wszystko zakładając że jest ładna pogoda...

            Kask? Po co? Kask nie zwiększa bezpieczeństwa rowerzysty w normalnym ruchu miejskim. W Holandii i Danii nie widuje się rowerzystów w kaskach, a te kraje sa bardzo bezpieczne dla rowerzystów.

            Nogawki nie musisz spinać. Wystarczy oslona na łańcuch.

            Niedawno jechałem załatwić coś mojej córce. Pojechałem rowerem. Odległość ok. 7km, która pokonałem w ok. 25min jadac spokojnym tempem. Autobus tam jedzie też prawie 25min., do tego trzeba bylo kilka min. dojść pieszo. Byłem szybszy. Oczywiście, samochodem byłbym szybciej, ale czy wszystko muszę załatwiać samochodem? Dodam, że lekko padało, jak wyjeżdżałem, a jak wracałem, to lunęło. Kurtka przeciwdeszczowa uchroniła mnie przed deszczem.

            Dlaczego to piszę? Żeby pokazać, że rowerem też można załatwiać różne sprawy. Ale jak ktoś woli pojechać samochodem, to ja nie mam nic przeciwko temu.
          • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 01.03.13, 23:18
            > Zdecydowanie szybciej i wygodniej jest dojechać do centrum samochodem

            To na jakim zadupiu mieszkasz, że szybciej?

            > niż targać rower z piwnicy, jechać do miasta, szukać miejs
            > ca, zapinać, odpinać, ubierać i zdejmować kask, spinać nogawki spodni żeby się
            > nie wplątały w łańcuch

            Złej tanicznicy przeszkadza rąbek u spódnicy. Wyglądasz na takiego, który rower zna tylko z opowiadań babci, a i te gadki chyba słuchałeś niezbyt uważnie i został ci jakiś kompleks.

            > I to wszystko zakładając że jest ładna pogoda...

            Jak pozbędziesz się swoich kompleksów, to od razu pogoda się poprawi, a przynajmniej pogoda ducha.
            • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 08:02
              > To na jakim zadupiu mieszkasz, że szybciej?
              Na zadupiu klasy średniej.

              > Wyglądasz na takiego,
              Wyglądasz na takiego, co dostał jakiś czas temu rower i się w nim zakochał. Zero wyobraźni, "ja lubię, ja mogę, ja potrafię" to wszyscy muszą się na "mój" sposób męczyć. W międzyczasie wynaleziono elektryczność, internet, a nawet tabliczkę mnożenia. Ludzie nie chodzą już w futrach samodzielnie upolowanych zwierząt i wyszli z jaskiń. Ba, nawet kobity mogą już głosować. Pora dorosnąć i zobaczyć, że poza "ja" jest jeszcze świat, a wzajemne stosunki międzyludzkie regulują przepisy, a nie chamstwo i brutalna siła, którymi Ty najwyraźniej się posługujesz.
              • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 10:35
                > Zero wyobraźni, "ja lubię, ja mogę, ja potrafię"

                Z mojego tekstu wynika wyraźnie, kto ma zero wyobraźni. Po raz n-ty muszę stwierdzić, że wciąz usiłujesz przypisywać mi własne cechy, tylko nie nardzo wiem, w jakim celu, skoro nie idzie to u ciebie w parze z logicznym myśleniem.

                > W międzyczasie wynaleziono elektryczność

                Zapewniam cie, że elektryczność już była, jak się urodziłem.

                > Ludzie nie chodzą już w futrach samodzielnie upolowanych zwierząt
                > i wyszli z jaskiń. Ba, nawet kobity mogą już głosować.

                Ale klasa średnia dalej ma kompleksy, może nie tyle jaskiniowca, co chłopa pańszczyźnianego lub robola.

                > Pora dorosnąć i zobaczyć, że poza "ja" jest jeszcze świat

                Czego ci życzę z całego serca :-)

                > wzajemne stosunki międzyludzkie regulują przepisy

                I tu się mylisz. Stosunki międzyludzkie regulują ludzie. Przepisy są tylko dla porządku, żeby prawnicy mieli zarobek.

                > nie chamstwo i brutalna siła, którymi Ty najwyraźniej się posługujesz

                Zawsze staram się dostosować do poziomu rozmówcy. Inaczej na pewno nie zrozumie :-)
                • g0sc Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 04.03.13, 10:41
                  pr51 napisał:

                  > > nie chamstwo i brutalna siła, którymi Ty najwyraźniej się posługujesz
                  >
                  > Zawsze staram się dostosować do poziomu rozmówcy. Inaczej na pewno nie zrozumie
                  > :-)

                  To kiepsko Ci idzie, bo ja (i inni) wciąż Cię nie rozumiemy. Skoro inwektywy i rzucanie mięsem się nie sprawdziły, może spróbuj jednak kulturalnej rozmowy i rzeczowych argumentów, innych niż "wszyscy się mylą, ja wiem lepiej"? :)
                  • pr51 Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz 08.03.13, 09:10
                    > To kiepsko Ci idzie, bo ja (i inni) wciąż Cię nie rozumiemy. Skoro inwektywy i
                    > rzucanie mięsem się nie sprawdziły, może spróbuj jednak kulturalnej rozmowy

                    Tere fere kuku na muniu. Jesteś po prostu przypadkiem beznadziejnym z klapkami na oczach, z wyłączoną funkcją inteligentnego czytania i rozumiania tekstu pisanego. Jakimś dziwnym trafem zauważasz tylko te nieliczne słowa, które dotyczą tzw. inwektyw i nagle cudownie potrafisz je zrozumieć, więc najwyraźniej to jest twój poziom :-)
          • Gość: turysta Re: Kto się wstydzi jeździć na rowerze? Ci, którz IP: *.dynamic.chello.pl 03.03.13, 00:03
            > Zdecydowanie szybciej i wygodniej jest dojechać do centrum samochodem i załatwi
            > ć parę spraw pieszo, niż targać rower z piwnicy, jechać do miasta, szukać miejs
            > ca, zapinać, odpinać, ubierać i zdejmować kask, spinać nogawki spodni żeby się
            > nie wplątały w łańcuch. I to wszystko zakładając że jest ładna pogoda...

            A nie myslales o tym, by zmienic rower? z górala na miejski? to załatwia połowę problemów przez ciebie opisanych..