Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego pr...

23.03.13, 16:46
Skoro przejeżdżał po przejściu to widocznie wcześniej jechał chodnikiem.
Jak widać jazda po chodniku nie jest wcale tak bezpieczna jak się to wydaje. Czyha tu wiele zasadzek w postaci dziur w chodniku, szpar między płytkami, załamanych studzienek telekomunikacyjnych, słupów, uskoków nawierzchni.
Co więcej dla kierowcy wyjeżdżającego np: z bramy jesteśmy właściwie niewidoczni. Prawie niczego też nie widać zza rogu budynku.
Jak już pokonamy te wszystkie zasadzki, to wcześniej czy później musimy dojechać do przejścia dla pieszych. Tu zgodnie z prawem powinno się zejść z roweru, i pokonać jezdnię z prędkością pieszego. Tylko ciekawe, kto tak robi? Przeważnie wjeżdża się na przejście, i pokonuje je zbyt szybko. Pieszemu również nie wolno WBIEC na przejście.
Ulice, zwłaszcza takie o małym natężeniu ruchu oferują nam przeważnie lepszą (najczęściej asfaltową!) nawierzchnię, i lepsze pole obserwacji. Wcześniej widzimy potencjalne zagrożenia i wcześniej jesteśmy dostrzegani. Na ulicach generalnie brak jest poprzecznych uskoków - za to jadąc po chodnikach, przeważnie co chwila, wskakujemy na krawężnik, by po chwili z niego zeskoczyć.
Statystyki organizacji rowerowych pokazują,że to czego się najbardziej na ulicy obawiamy - najechania przez auto od tyłu- w praktyce prawie się nie zdarza (coś poniżej 1% wszystkich wypadków z udziałem rowerzystów).
    • Gość: Opolanka Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego pr... IP: *.adsl.inetia.pl 23.03.13, 18:14
      Kilka dni temu rowerzysta jechał Ozimską w stronę Malinki - ulicą. Skręcił w prawo w stronę Tesco, ale zaraz wjechał na czerwonym świetle na przejście dla pieszych/ścieżkę rowerową (czyli skręcił nagle w lewo przecinając jezdnię) i pojechał sobie dalej w tym kierunku... Śmignął mi w ostatniej chwili przed maską, bo jechałam za nim. Tak mogło być i w tym przypadku - niektórzy nie mogą się zdecydować czy jadą chodnikiem czy ulicą i wybierają dziwne "skróty" i "ułatwienia", a że jest to niebezpieczne - to cóż...
    • Gość: opolanin Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego pr... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.13, 19:10

      Jak widać jazda po chodniku nie jest wcale tak bezpieczna jak się to wydaje. Czyha tu wiele zasadzek w postaci dziur w chodniku, szpar między płytkami, załamanych studzienek telekomunikacyjnych, słupów, uskoków nawierzchni.
      ..... Za które odpowiedzialny jest Twój pracodawca., a który nawet nie potrafi wymóc porządnej naprawy świateł na skrzyżowaniu Ozimska-Plebiscytowa. Naprawiają trzeci dzień.
      • sszota3 Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego 23.03.13, 22:26
        Gość portalu: opolanin napisał(a):
        > Jak widać jazda po chodniku nie jest wcale tak bezpieczna jak się to wydaje. Cz
        > yha tu wiele zasadzek w postaci dziur w chodniku, szpar między płytkami, załama
        > nych studzienek telekomunikacyjnych, słupów, uskoków nawierzchni.
        > Za które odpowiedzialny jest Twój pracodawca, a który nawet nie potrafi wy
        > móc porządnej naprawy świateł na skrzyżowaniu Ozimska-Plebiscytowa. Naprawiają
        > trzeci dzień.
        ---------------------------------------
        Uściślę nie pracodawca a zleceniodawca, bo mam tam tylko umowę-zlecenie.
        A teraz pytanie - co mogę zrobić (oprócz modlitwy) w sprawie sprawniejszej naprawy świateł? Tak jak każdy obywatel mam na całość życia miasta wpływ drobniutki, taki "tyci,tyci".
        Zauważam w niektórych artykułach i komentarzach że znacząco przecenia się moją moc sprawczą. Podejrzewam, że niektórzy myślą "Skoro jest oficerem to może rozstrzeliwać opornych i opieszałych"
    • Gość: grant Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego pr... IP: *.swic.dialup.inetia.pl 23.03.13, 21:39
      i tym sposobem mamy zaklepaną akcje pasy i rowerzyści a jak przejadą batmana to i akcji batman się doczekamy. Lepiej późno niż wcale. Jeszcze tylko akcja wyprzedzania na gazetę i porannych wyścigów na Budowlanych, typu wyprzedzanie na podwojnej ciągłej i pasach i będzie git. Tak panowie policjanci patrol trzeba wystawić od 5:30 a nie 21:30 tak jak to się robi teraz koło Agromy.
    • Gość: Egon Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego IP: *.ip.netia.com.pl 23.03.13, 21:55
      Panie Sławku,
      z Pana opowieści wyłania się ogrom niebezpieczeństw czyhających na biednego rowerzystę w miejskiej dżungli.
      A tymczasem większość niebiezpieczeństw nie istnieje, gdy zachowa się rozsądek. Dla jadącego z rozsądną szybkością (po chodniku) rowerzysty wyjeżdżający z bramy samochód nie straszny, bo albo kierowca zauważy rowerzystę, albo rowerzysta wyhamuje.
      Z kolei pieszy, ale biegnący jak Marian Woronin na 100 metrów, też jest niewidoczny dla kierowcy wyjeżdżającego z bramy, ale czy z tego powodu należy zachęcać pieszych do chodzenia po ulicy?
      • sszota3 Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego 23.03.13, 22:44
        Gość portalu: Egon napisał(a):

        > Panie Sławku,
        > z Pana opowieści wyłania się ogrom niebezpieczeństw czyhających na biednego row
        > erzystę w miejskiej dżungli.
        > A tymczasem większość niebiezpieczeństw nie istnieje, gdy zachowa się rozsądek.
        > Dla jadącego z rozsądną szybkością (po chodniku) rowerzysty wyjeżdżający z bra
        > my samochód nie straszny, bo albo kierowca zauważy rowerzystę, albo rowerzysta
        > wyhamuje.
        > Z kolei pieszy, ale biegnący jak Marian Woronin na 100 metrów, też jest niewido
        > czny dla kierowcy wyjeżdżającego z bramy, ale czy z tego powodu należy zachęcać
        > pieszych do chodzenia po ulicy?
        ==============================
        W każdej krótkiej wypowiedzi nie da się przedstawić wyczerpująco różnych aspektów.
        Szerzej staram się to robić na portalu MMOpole, gdzie łatwo mnie odszukać,bo podpisuję się normalnie Sławek Szota.
        Pisałem już tam na różne tematy (w sumie 170 małych artykułów o życiu naszego miasta, z czego prawie połowa na tematy rowerowe)
        Niektóre tytuły:
        Rowerem po chodniku
        Rowerem przez przejście dla pieszych
        Rowerem pod prąd
        Rowerem po chodniku - dlaczego nie?
        Rowerowe usprawnienia dla Opola
        Nie-dzielni rowerzyści w Opolu
        Niech na rowerze ręce pracują!
        ------------------------------------------------
        Wracając do tematu - Czy jeździć po chodniku rowerem? Wiele osób strasznie się boi ulicy, nawet takiej najbardziej spokojnej. Ja ten strach jak najbardziej rozumiem.
        Z kolei jadąc po chodniku nie da się jechać z taką prędkością jak ulicą. Przeważnie też ulica ma dużo lepszą nawierzchnię niż chodnik (nie licząc brukowanych ulic w centrum które są katorgą dla rowerzystów)
        No i część z nas nie umie na chodniku się zachować, strasząc pieszych swoim zachowaniem.
        ---------------------------
        Fajnie jest, że rozmawiamy na te tematy.
        Bardzo fajnie Pan to ujął "większość niebezpieczeństw nie istnieje, jeżeli zachowa się zdrowy rozsądek"
        Co zauważam - na chodnikach piesi mają do nas "anielską cierpliwość". Za co im serdecznie dziękuję.

        • Gość: Egon Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego IP: *.ip.netia.com.pl 24.03.13, 12:22
          Przeważnie też ulica ma dużo lepszą nawierzchnię niż chodnik (nie licząc brukowanych ulic w centrum które są katorgą dla rowerzystów)
          No właśnie niestety nie przeważnie. Albo może inaczej - przeważnie, ale bliżej środka (osi jezdni). Przy krawężniku często są dziury i dziurska. I tu rowerzysta ma trzy wyjścia:
          1. Omijać dziury i być może wpaść pod samochód, którego kierowca nie spodziewa się takiego manewru (nawet, gdy zachowuje bezpieczny odstęp od jadącego chwilę wcześniej tuż przy krawężniku rowerzysty)
          2. Nie omijać dziur i być może wpaść pod samochód, którego kierowca nie spodziewa się przewracającego się rowerzysty (nawet, gdy zachowuje bezpieczny odstęp od jadącego chwilę wcześniej tuż przy krawężniku rowerzysty)
          3. Jechać środkiem drogi, narażając się na wyzwiska kierowców.
          Lub wybrać jednak jazdę po chodniku.
    • gandharwa Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego 23.03.13, 23:08
      sszota3 napisał:

      > Skoro przejeżdżał po przejściu to widocznie wcześniej jechał chodnikiem.
      > Jak widać jazda po chodniku nie jest wcale tak bezpieczna jak się to wydaje. (...)

      Ale my spychamy w Opolu rowerzystów na chodniki.
      Oto plan budowy "ciągu pieszo-rowerowego" na budowlanych: www.narowerze.opole.pl/cms/wp-content/uploads/2013/03/projektbudowlanych.pdf

      Wg tego planu to rowerzyści
      -nie mają jeździć po ulicy, ale po chodniku,
      -ci jadący od strony Czarnowąs po lewej stronie, czyli niezgodnie z art 16 PoRD
      -przez ulice Prudnicką, Kępską, cygana nie planuje się przejazdów rowerowych - rowerzysta ma zejść z roweru i go przeprowadzić.

      Moje pytanie brzmi - po co w ogóle wydawać 500 tys. na taki bubel? ja tego naprawdę nie rozumiem, bo poprawie bezpieczeństwa ruchu drogowego, nie mówiąc już o poprawie komfortu jazdy rowerzysty, nie może być mowy.
      • Gość: behemot Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.13, 08:08
        Zgadzam sie z gandharwą. Skoro nie da sie tam wybudować ścieżki rowerowej zgodnej z wytycznymi Unii wyposazonej w śmietniki na psie kupy, zgodnej z PoRD to nie pozostaje nic innego jak postawic tam znak zakaz jazdy rowerów i po kłopocie. Tak jak strefa 30 na Morcinka, Grudzickiej i Tysiąclecia, lub zamknięta dla ruchu Krakowska. I to wszystko w trosce o bezpieczeństwo rowerzystów, pieszych i samochodziarzy. Przeciez jest oczywistą oczywistościa, że nie wszędzie da sie wybudować autostradę czy drogę rowerową. No i nie wszędzie jedna czy druga jest potrzebna.
    • Gość: benek [wro] Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego IP: *.e-wro.net.pl 24.03.13, 12:39
      > Skoro przejeżdżał po przejściu to widocznie wcześniej jechał chodnikiem.
      Jak się jedzie jezdnia to też trzeba przejechać przez pasy. Może jadąc jezdnia skręcał w lewo ?
      Jadać jezdnia łatwiej się wtarabanić pod autobus którego nie słychać i nie widać zza pleców.
      No i z artykułu nie wynika, że aby na pewno jechał po pasach.
      Zauważ, że 5 m za pasami jest wyjazd z parkingu więc nie tylko rowerzyści ale i kierowcy jeżdżą tuż przy zebrze.

      > Jak widać jazda po chodniku nie jest wcale tak bezpieczna jak się to wydaje.
      Z pewnością jest bezpieczniejsza niż po jezdni a ten przykład to dobitnie pokazuje.
      To nie na chodniku został potrącony.
      Możemy sobie dalej dywagować czy piesi i rowerzyści są w okolicy przejścia czy przejazdu bezpieczni.
      Z wieloletnich obserwacji wynika, że tak samo uderza się w rowerzystów na przejazdach jak na przejściach.W Polsce pieszy nie "ma prawa" wejść na zebrę choć teoretycznie ma pierwszeństwo gdy na niej jest i zanim na nią wejdzie.
      Przyjęło się, że w Polsce nie wpuszcza się pieszych na przejście a jak pieszy zostanie na przejściu potrącony to przywołuje się "instytucję" wtargnięcia ?
      Po co zatem przejścia ?
      Po co ddrip skoro niczym się nie różnią od chodnika ?
      Po co przepis nieukazujący zwolnić do takiej prędkości aby zapewnić pieszemu i rowerzystce bezpieczeństwo jeszcze zanim wkroczą na jezdnię ?
      Uszkodzenie szyby dużo mówi o prędkości z jaką autobus pokonywał przejście.
      Wina oczywiście po stronie rowerzysty , ale czy tylko ?
      Jaki wpływ na wypadek miała nadmierna prędkość i brak zachowania szczególnej ostrożności ( kodeksowy) u kierowcy autobusu ?
      Czy ktoś po wypadku sprawdził czy kierowca zna swoje obowiazki przy zbliżaniu się do przejścia ? Gdyby nie znał to wina rowerzysty już nie jest taka jednoznaczna i jednostronna.

      > C
      > zyha tu wiele zasadzek w postaci dziur w chodniku,
      Dziur przy krawędzi jezdni jest dużo więcej, a o tej porze są zalane wodą więc niekontrolowany wjazd w niewidoczną dziurę z autobusem na plecach ma spore szanse na wypadek,.a wjazd w dziurę jest tym prawdopodobniejszy im mniej czasu na ominięcie dziury, bo autobus za plecami i nie zachowuje ponad 1 m przy wyprzedzaniu.
      Widział ktoś aby autobus zachował kiedyś ponad 1 m ? Może jeden na 1000.
      Zatem skończmy z tą schizofrenią przy wskazywaniu przyczyn wypadku.
      Przepis to jedno a rozsądek to drugie.Oprócz złamania przepisu ktoś tu nie zachował się rozsądnie.
      Spytajmy kierowcy i rowerzysty dlaczego doprowadzili do wypadku i w tych odpowiedziach szukajmy prawdziwej przyczyny.
      Kierowca odpowie ze walnął, bo rowerem po pasach nie wolno jeździć.
      Powie że walnął bo jechał tak jak zwykle czyli jak wszyscy kierowcy niezgodnie z prawem. Zatem wypadki są wtedy gdy jedna strona zawsze łamie przepisy a druga sporadycznie się zagapi i wjedzie przed maskę. Wtedy ta pierwsza strona nie am szans naprawić błędu tej drugiej.
      Jedna strona zawsze łamie prawo, bo chroni ją blacha więc czuje się bezpiecznie.
      Druga strona prawie nigdy nie wjeżdża pod auto, bo wie ze kości ma kruche.
      Zatem zawsze "winny" jest rowerzysta bo przyzwyczaimy się, że wszyscy kierowcy lamią prawo.
      A jeśli wszyscy tak jeżdżą to nie można mówić o ich winie.
      Duży może łamać prawo a słabszy nie, bo życie ma jedno.
      Zatem jak złamał to jest sam sobie winny, bo powinien zawsze nawet jak ma pierwszeństwo ustępować. Tak zresztą radzi ostatnio KG Policji w akcji z Lidlem.
      Zatem co może policja ?
      Ma dawać rowerzystom mandaty za 100 zł czy jak nie będzie dawać to rowerzyści się przestaną mandatu bać i będą częściej popełniać samobójstwo ?
      A może policja powinna działać tam gdzie da się coś ugrać (zmienić) czyli zmusić drugą stronę aby nie czuł się zbyt bezpiecznie ?
      Jeśli maska chroni to może wizja wiezienia wzbudzi strach i wymusi ostrożność (kodeksową czyli szczególną przed przejściem).

      Spytam przewrotnie dlaczego są wypadki ?
      Czy dlatego, że rowerzystów nikt nie wyszkolił że uderzenie autem źle się kończy, czy też fakt ze kierowca chroniony jest karoserią, ma OC i przepis zakazujący wtargnięć, który znosi niby pierwszeństwo pieszego na przejściu ?
      Gdyby tam zamiast znaku D6 był znak D6b to kierowca autobusu jechałby tak samo.
      Badania jakie u nas koledzy przeprowadzili przy przejazdach rowerowych dowodzą, że na 400 aut na godzinę przecinających przejazd rowerowy 361 z nich popełniło wykroczenie a spora cześć z nich nawet kilka jednocześnie.
      Kierowcy z reguły patrzą w lewo zbliżając się do głównej choć maja obowiązek patrzyć w prawo bo tak zbliża się do przejazdu rowerzysta mający pierwszeństwo.
      Choć kierowca wie że przecina zebrę i powinien wiedzieć, że przecina przejazd, to jak ma lewą wolną to jedzie 40-50 km/h do samego skrzyżowania mimo ze jedzie z odwrócona głową .
      Sytuacja jest nienormalna gdy 90% kierowców lamie prawo w miejscu tak niebezpiecznym.
      Równie dobrze mogliby zamknąć oczy.
      Czy ktoś zrozumiał, że tu trzeba szukać prawdziwych przyczyn ?
      Przejście w Polsce to fikcja.Jak cie zabija to będą sprawdzać kto zawinił.
      Jak już schodziłeś z przejścia to winę przypiszą kierowcy, jak wchodziłeś to tobie.
      Jak zdarzysz się cofnąć 2 kroki to zwiększa prawdopodobieństwo, że tobie przypiszą winę, bo miejsce uderzenia będzie bliżej krawędzi jezdni.
      Kierowca zaskoczony ma prawo uderzyć po hamowaniu ale nie z taką siłą jak na zdjęciu co dowodzi , że przed przejściem nie zwolnił.
      Rowerzysta nie mógł go zaskoczyć, bo nie wyjechał zza zasłony (przejście celuje w płot) .

      Kluczowe staje się pytanie do rowerzysty dlaczego wjechał.
      Odpowiedzi mogą być tylko dwie.
      Albo nie widział i nie słyszał, albo widział lub słyszał , ale zaskoczyła go prędkość autobusu.
      Co wy robicie jak jedziecie autem i widzicie że rowerzysta lub pieszy was nie widzi (jest odwrócony) i może wejść na przejście ?
      Ja zawsze zwalniam lub zmieniam pas tak na wszelki wypadek, bo przepis mówi wyraźnie, że to kierowca odpowiada za bezpieczeństwo wkraczających na przejście (ma je zapewnić, a jak to jego sprawa)
      • Gość: grnat Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego IP: *.swic.dialup.inetia.pl 24.03.13, 14:29
        mogę tylko potwierdzić, że większość jedzie nie tam gdzie patrzy i to jest przerażające.
        Zatrzymanie przy dojeździe do drogi głównej nastepuje przed jezdnią (o ile w ogóle nastepuje)a nie przed linią chodnika czy ddr, najciekawsze jest jeszcze to, że przy takim dojeżdżaniu większość z nich patrzy w lewo a pierwszy tor kolizyjny na choćby jezdni maja po prawej. To samo jest na skrzyżowaniach X lub w o profilu T z przebiegiem głównym L wyjeżdżający z podporządkowania patrzy w prawo i jedzie prosto i dziwi sie, że skręcajacy w lewo sie pojawili to klasyczna sytuacja wymuszenia pierwszeństwa na rowerzystach skręcających w lewo po głównej
        • Gość: benek [wro] Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego IP: *.e-wro.net.pl 24.03.13, 14:48
          > mogę tylko potwierdzić, że większość jedzie nie tam gdzie patrzy i to jest prze
          > rażające.
          U mnie jest jedno skrzyżowanie ze ściętym tak narożnikiem że kierowcy nie zwalniają tylko skręcają w prawo przy prędkości 40-50km/h patrząc cały czas w lewo czy nie zajadą drogi tym na głównej.
          Co gorsza przed przejazdem wiele aut parkuje na chodniku poprzecznie do jezdni całkowicie zasłaniając rowerzyście te pędzące auta.


          > Zatrzymanie przy dojeździe do drogi głównej nastepuje przed jezdnią (o ile w og
          > óle nastepuje)a nie przed linią chodnika czy ddr, najciekawsze jest jeszcze to,
          > że przy takim dojeżdżaniu większość z nich patrzy w lewo a pierwszy tor kolizy
          > jny na choćby jezdni maja po prawej.
          Tez jak jedno auto za przejściem oczekuje na przejazd przez główna to drugie blokuje przejście a trzecie staje na przejeździe.
          i czekaj tu rowerzysto aż 3 auta dostana wolny przejazd przez główna .
          Spróbuj ominąć auto blokujące przejazd po przejściu to ci dosypią jak dojdzie do wypadku.
    • Gość: benek Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego IP: *.e-wro.net.pl 24.03.13, 13:40
      > Jak widać jazda po chodniku nie jest wcale tak bezpieczna jak się to wydaje. C
      > zyha tu wiele zasadzek w postaci dziur w chodniku, szpar między płytkami,
      Płytek nie spaja się zaprawą więc układając je dobija się je do siebie młotkiem tak ze noża w szparę nie włożysz (mniej niż 1 mm) .Na jezdni układa się opaskę z dwóch kostek granitowych a szpary wypełnia się centem.Rzecz w tym ze opaska to odwodnienie jezdni więc woda z czasem wypłukuje zaprawę.
      U mnie były ulice gdzie szczeliny wzdłuż opaski miały szerokosć 3-4 cm na odcinku około 150 m i ten stan trwał 15 lat bo autkom to nie przeszkadzało gdyż nie jeżdżą przy krawędzi.
      Dodatkowo asfalt tak się walcuje, że kończy się on przy opasce granitowej jakieś 40 cm od krawężnika
      To tam przy roztopach w szczeliny wchodzi woda i wielokrotnie zamarzając kruszy bok asfaltu.
      A jak pisałem śnieg blokuje odpływ wody więc takie długie szczeliny głębokie na co najmniej 4 cm po zalaniu wodą są poważnym zagrożeniem nawet jak są widoczne a co dopiero jak są niewidoczne.
      To pułapki a tego na chodniku nie ma.


      > załam
      > anych studzienek telekomunikacyjnych,
      Na jezdni studzienki mają żeliwne włazy zabierane przez złomiarzy więc możesz się kiedyś zdziwić.
      Jechałem kiedyś za busem który wjechał na 50 kg właz studzienki przy czym go wyrwał i właz potoczył się kilkadziesiąt metrów do przodu z prędkością większą od busa
      Dobrze że jechałem za busem a nie przed nim.
      Pomyśl o tym zawsze gdy usłyszysz klekocący właz,
      • sokratovicz Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego 24.03.13, 14:43
        "Dodatkowo asfalt tak się walcuje, że kończy się on przy opasce granitowej jakieś 40 cm od krawężnika"
        w styczniu fiknąłem na środek jedni, bo chcąc wjechać na ulicę przednie koło mi się zaklinowało między końcem asfaltu a krawężnikiem.
        • Gość: benek [wro] Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego IP: *.e-wro.net.pl 24.03.13, 18:50
          > "Dodatkowo asfalt tak się walcuje, że kończy się on przy opasce granitowej jaki
          > eś 40 cm od krawężnika"
          > w styczniu fiknąłem na środek jedni, bo chcąc wjechać na ulicę przednie koło mi
          > się zaklinowało między końcem asfaltu a krawężnikiem.

          Z przerażeniem patrzę jak ludzie jeżdżą wzdłuż opaski po płytkich kałużach po głównej drodze, a wiem że są tam głębsze wyrwy tylko zalane wodą.

          Niedawno koło mnie na końcu przejazdu operator pługa się nie zmieścił i wyrwał lemieszem słupek.
          Powstała wyrwa po słupku o średnicy 35 cm i głęboka na ok 20 cm . Rowerzystom w to graj, bo nie muszą jechać środkiem przejazdu i nie boja się że zahaczą kierownicą o słupek.Zatem jeździli krawędzią wyrwy póki była widoczna.
          ale kilka dni temu powstała tam wielka kałuża i wyrwę zalało .
          Ktoś kto pierwszy raz jechał widząc teraz przerwę między słupkami ok 3,5 m to wjeżdża w sam środek czyli w miejsce gdzie jest dół po słupku.
          Nikt niczego nie podejrzewa bo kałuża ma 2-3 m średnicy i jest bardzo płytka na ok 1 cm . Zatem nikt nie zwalnia i się nie przygląda bo komu przyjdzie na myśl, że na środku ścieżki którą jeździ tylu rowerzystów jest taka głęboka pułapka.
          Miałem zamiar jakiegoś gruzu wsypać do dołka ale na szczęście woda po 2 dniach opadła.
          taka dziura to działa bardziej zaskakująco niż dziura w kałuży na jezdni bo tam zwalnia się aby nie ochlapać się wodą .
          Tu zaś można było wyrwać sobie kierownicę z ręki i wybić zęby,
          Na jezdni gdyby powstała taka dziura to tego samego dnia by postawili przed nią barierkę.
          Ale jak są szczeliny 50 cm od krawężnika to nikt ich nie będzie oznaczał, bo auta tam nie jeżdżą z dużą prędkością.
          Niewielka dziura może być przyczyną tragedii jak się rowerzysta wyłoży tuż przed maską.Śliska jezdnia z pozoru bezpieczna i odśnieżona może być przyczyną podobnego wypadku.
          Zwykle gdy ktoś nas za blisko wyprzedza dokonujemy nerwowego skrętu kierownicą i wtedy o poślizg łatwo.
          Zatem ja bym zimą odradzał jazdę po jezdni nawet wprawnym rowerzystom .Mokre opony, mokre rawki, mokre klocki, dwa razy zdarzyło mi się że zamarzła linka hamulcowa i oczywiście dowiedziałem się o tym jak trzeba było hamulca użyć.
          Kiedy indziej sól zablokowała mi hamulec bo zapiekł się trzpień osi obrotu szczęk.
          Dwa dni temu sól zablokowała mi bolec od sprężyny napinającej ramie przerzutki co zaskutkowało spadaniem łańcucha a to też może zaskoczyć na jezdni np uciekamy ze skrzyżowania przed TIRa, a nagle prędkości brakuje bo łańcuch spadł.
          autentyk sprzed 2 dni.
          Albo jazda po tramwajowej szynie takiej zakręcającej.
          Woda na szynie częściowo pokrywająca cienką warstewkę lodu zamienia rower w poduszkowiec.
          Podobne historie są z granitowymi krawężnikami które w pewnych warunkach pokrywają się cienkim lodem choć na asfalcie go nie widać.
          Śnieżek potrafi przysypać lód tuż przed skrzyżowaniem , który wygładziły opony ruszających aut
          Zima potrafi zaskoczyć.


          • sszota3 Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego 25.03.13, 17:22
            > Gość portalu: benek [wro] napisał(a):
            > Niedawno koło mnie na końcu przejazdu operator pługa się nie zmieścił i wyrwał
            > lemieszem słupek.
            > Powstała wyrwa po słupku o średnicy 35 cm i głęboka na ok 20 cm .
            > Rowerzystom w to graj, bo nie muszą jechać środkiem przejazdu i nie boja się że zahaczą
            > kierownicą o słupek.Zatem jeździli krawędzią wyrwy póki była widoczna.
            > ale kilka dni temu powstała tam wielka kałuża i wyrwę zalało .
            >
            -----------------------------------
            Pytanie - gdzie znajduje się wspomniana dziura? Jesteś podpisany benek wro co sugeruje Wrocław? A może się mylę i ta pułapka znajduje się w Opolu i miałbym jakiś wpływ na jej likwidację

          • Gość: ostre kolo Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.03.13, 11:45
            Tylko kodeks mówi, że trzeba jeździć możliwie blisko prawej krawędzi jezdni, a nie np. 10cm od krawężnika. Ja jeżdżę główną drogą w mieście (po dwa pasy w każdym kierunku) od pół metra od krawędzi do nawet środka pasa, w zależności od natężenia dziur i jest to zgodne z prawem. Nikt nie trąbi, nikt nie drze mordy. Jadąc tą samą trasę chodnikiem musiałbym się chyba przesiąść z szosówki na rower zjazdowy i robiłbym ten sam dystans pewnie ze 3 razy wolniej.
    • Gość: benek [wro] Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego IP: *.e-wro.net.pl 24.03.13, 13:52
      >słupów, uskoków nawierzchni.
      Chyba nie więcej trzeba skakać jak jadąc jezdnią gdy pojawia się ddr, po której jest obowiązek jazdy , a nie obniżono krawężnika.
      Na chodniku wiele uskoków nie ma , ale pojedź ddrip wzdłuż willi to co 15-20 m masz dwa krawężniki na wyjazdach.
      Jezdnia owszem zwykle jest równa ale na środku, czyli tam gdzie rowerzystom nie wolno jeździć.
      Skraj to miejsce składowanai śniegu przez pługi, miejsce gdzie auta spychają z jezdni spadające gałęzie i śmieci) oraz gdzie spychane jest szkło z potłuczonych butelek.
      Kałuże nie robią się na środku jezdni , ale przy krawędzi, po to robi się 2% spad.
      Porównaj też liczbę dziur pozimowych przy krąwędzi i na środku pasa.
      U nas we Wrocławiu porobiono pasy rowerowe w jezdni ale pługi ich nie odśnieżały, wręcz odwrotnie spychały na te pasy śnieg z pasów samochodowych.
      Zatem w 4 godziny po śnieżycy jezdnia była zwykle czarna, a na pasie rowerowym zwały śniegu będą zalegać jeszcze 2-3 tygodnie po odwilży.
      Tam gdzie nie ma pasów rowerowych rowerzysta jadąc po jezdni jechał skrajem zwałowanego śniegu, ktory przy roztopach zamienia się w lodowatą bryłę (górkę a raczej wał) po ktorej spływa woda.
      Co 10-50 m trzeba omijać wielką kałużę, bo te zwałowiska lodowe blokują spływ wody do studzienek.
      Zatem jeździ się jak po topniejącym lodowcu , a co znaczy lód z cienka taflą wody na skośnej powierzchni nie muszę pisać.
      Skoro napisałem o jezdni to teraz pytanie czy jeździć po chodniku (zebrze) czy po ścieżce (przejeździe)?
      U nas pługi jeździły wzdłuż ddrip spychając śnieg z części dla pieszych na część rowerową.
      Tak samo spychały śnieg z zebry na przejazd rowerowy (chodzi o zjazdy z przejazdów i przejazdy przez torowiska czyli pasy rozdzielające jezdnie).
      Zatem czy na każdym przejeździe mam przeprowadzać rower czy mogę skrajem zebry jechać ?
      Skoro ścieżka jest składowiskiem śniegu, a wzdłuż ddrip jest odśnieżony pasek 1-2 m na części pieszej (ddp czyli chodniku), to czy mam rower prowadzić czy mam jeździć po części chodnikowej ?

      Kolejna przyczyna jazdy po chodnikach coraz większej ilości rowerzystów to paradoksalnie budowa ścieżek.
      Nie było ścieżek to się jeździło po jezdni .Ale skoro co kawałek jest ścieżka to się nią jeździ a dalej ścieżka kończąc się naprowadza na chodnik.
      Skoro na ddrip muszę uważać na pieszych i ustępować im pierwszeństwa, to dlaczego za skrzyżowaniem na takim samym chodniku tylko bez znaku C13/C16 mam się bać że stwarzam zagrożenie ?
      Notabene brak znaku C13/C16 niczego nie zmienia, bo skrzyżowanie nie odwołuje znaków C13 i C13/C16. Zatem większość chodników to są nieformalne ścieżki, bo rzadko kiedy stawia się znak C13a (końca ścieżki).
      Zaś tam gdzie ddrip są dobrze oznaczone mam obowiązek jazdy po niej, ale piesi częściej wybierają część rowerową niż pieszą i można im skoczyć.
      Dywagacje że jazda po chodniku jest niebezpieczna i niedozwolona, a po ddrip bezpieczna i nakazana, są pozbawione sensu, bo są oderwane od rzeczywistości.
      Paradoks jest większy, bo jeśli ddrip niczym się nie różni od chodnika to kolejne pytanie powinno brzmieć czy lepiej jechać po jezdni czy po ddrip ?
      Z tego dalszy wywód po co się buduje ddrip skro to rodzi zagrożenia np dla pieszych jak i rowerzystów którzy muszą co 200 m przeciąć jezdnie.
      U mnie na wielu ścieżkach nie namalowano przejazdów więc oczywiste ze rowerzyści jeżdżą po przejściu .
      Jeżdżą tam częściej niż po innych przejściach,bo te ddrip to są ważne ścieżki zbiorcze (międzydzielnicowe).
    • Gość: benek [wro] Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego IP: *.e-wro.net.pl 24.03.13, 14:13
      Inny przykład:
      Jak piesi przecinają trawnik w połowie to znaczy, że ktoś źle zaplanował chodnik (np do przystanku czy sklepu) i trzeba w te pędy go przełożyć a nie karać pieszych czy odwoływać się do ich znajomości prawa.
      I tu ciekawe porównanie. Niedawno przeprowadzono u mnie badania na jednym przejściu ilu to rowerzystów tam lamie przepisy i przejeżdża.
      Próbka obejmowała 1100 rowerzystów.
      Zgadnijcie ilu z tych 1100 przeprowadziło rower ?
      Ani jeden.
      Żyjemy w jakimś absurdalnym kraju gdzie egzekwuje się prawo ,które jest złe skoro nikt go nie przestrzega.
      Nikt się nie zastanawia nad przyczyną jak to możliwe, że 1100 rowerzystów wybiera drogę bez przejazdu i dlaczego urzędnicy nie widzą potrzeby wymalowania tam przejazdu ?
      To co, że tam nie ma ścieżki ?
      Żaden przepis nie łączy przejazdu ze ścieżką, a znam wiele ścieżek bez przejazdów
      Czy przejazdy podnoszą bezpieczeństwo czy nie ?
      Zacznijmy zatem od najprostszych pytań .
      Farba na przejazd jest tańsza od dniówki patrolu policyjnego, któremu nie uda się zdyscyplinować nawet 10% łamiących przepisy
      A co powinien robić patrol ?
      Uczyć kierowców odróżniać przejście od przejazdu.
      Ale czy aby na pewno to pomoże ?
      Wszak kierowcy na przejazdach w 90% wymuszają pierwszeństwo.
      Zatem kolejne pytanie kiedy w Polsce bezpieczniej będzie wjechać na przejazd niż na zebrę ?
      Dziś nie ma różnicy więc pisanie, że przejeżdżanie przez zebrę to jakieś szczególne zagrożenie jest pozbawione sensu.
      Jeśli jest to zagrozenie to nie dlatego, że zapomniano namalować linie P15 (przejazd), która niewiele się rózni od linii warunkowego zatrzymania P14 bo ich kierowcy nie rozróżniają ani na nie nie zwracają uwagi. Co gorsza nie patrzą na na znaki pionowe
      Dla nich każde przejście jest jednakowe niezależnie czy obok ma przejazd czy nie.
      Zatem żadne malowanki czy znaki pionowe niczego nie zmienią jeśli kierowcy będą chronieni przepisem o wtargnięciu. Bez jego wykreślenia nic się nie zmieni.
      Reasumując nie jest ważne czy rowerzysta miał prawo wjechać na przejście czy nie.
      Jeśli to z robił to zasłużył na mandat ale nie znaczy to ze to jest przyczyna bezpośrednia wypadku.
      Na zachodzie najpierw zastanawiają się czy kierowca popełnił wykroczenie, bo to on walnął i to on może zabić.
      Właśnie dopiero co kierowca dostał 15 lat za zabicie dwóch rowerzystów i co ciekawe ten kierowca już kiedyś zabił , ale nie wyciągnięto właściwych wniosków i nie zabrano mu prawa jazdy.
      Powodem tego wypadku nie był wjazd na przejście tylko np nieuwaga rowerzysty .
      Gdyby był pieszym też mu nie było wolno wejść na przejście.
      paradoks goni paradoks.
      Tymczasem o prawdziwej przyczynie czyli niestosowaniu się do par 47 przez 90% kierowców nikt nie wspomina.
      To przejście nie ma świateł i kierowca nie miał prawa jechać sobie jak gdyby nic, gdy widział ludzi przy przejściu.
      Szczególnie gdy nie miał kontaktu wzrokowego.

    • Gość: benek [wro] Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego IP: *.e-wro.net.pl 24.03.13, 14:34
      > Co więcej dla kierowcy wyjeżdżającego np: z bramy jesteśmy właściwie niewidocz
      > ni. Prawie niczego też nie widać zza rogu budynku.
      Przesadzone zagrożenia.
      Rowerzysta nie jeździ przy ścianie a kierowca powinien powoli wystawić z bramy przód pojazdu aby go było widać i można go było ominąć.
      Dopiero jak wyjedzie z bramy na tyle że ma widoczność na boki, może spokojnie ruszać szybciej.

      > Jak już pokonamy te wszystkie zasadzki, to wcześniej czy później musimy dojec
      > hać do przejścia dla pieszych. Tu zgodnie z prawem powinno się zejść z roweru,
      > i pokonać jezdnię z prędkością pieszego.
      Prawo nic takiego nie nakazuje.
      Przejście ma zwykle 4-6 m i obok niego jest wiele miejsca do pokonania jezdni bez jazdy po zebrze.

      >Tylko ciekawe, kto tak robi?
      Ano dobre pytanie.
      Wiemy, że prawie nikt.Czy tę wiedzę posiadał kierowca autobusu ?

      >Przeważn
      > ie wjeżdża się na przejście, i pokonuje je zbyt szybko.
      Zawsze jadę obok przejścia.
      Co do słowa "szybko", można mieć zastrzeżenia.
      Auta przejeżdżają przez przejście z prędkością 50-70 km/h choć zwykle przy przejściu są piesi, a kierowca nie wie czy pieszy nie wejdzie
      Kierowcy jadą torem kolizyjnym bo przecinają tor pieszych.
      Rowerzysta jak nie widzi auta to jedzie równolegle z pieszymi czyli torem niekolizyjnym.
      Prędkość ma 2-3 razy większą od pieszego i w tej sytuacji jadąc z prędkością 5-10km większą od pieszego nie stanowi żadnego zagrożenia. Często na zatłoczonym przejściu jedzie się za plecami pieszego aby nie wpadać na innych a to znaczy ze jedziemy 5 km/h.

      Oczywiście że często jeździ się po pustym przejściu z prędkością 15-20 km/h .
      Szybciej nie warto bo uderza się w krawężniki.
      Skoro przejście jest puste, to po co zwalniać poniżej 15 km/h ?
      Sytuacji gdy ktoś wjeżdża rowerem 20km/h gdy jest dużo pieszych praktycznie nie widuję ( raz widziałem "sportowca").
      Zwykle wjeżdża się z prędkością około 10 km/h i zwykle robi się to na skraju przejścia lub obok.
      Czy to może pieszego zaskoczyć , chyba nie.
      Czy uniemożliwi zahamowanie , chyba nie.
      Czy to może kierowcę zaskoczyć ?
      Jak się wpycha przed pieszych to tak.

      >Pieszemu również nie wo
      > lno WBIEC na przejście.
      Kierowcy nie wolno wjechac 50km/h na przejście jak widzi pieszych zbliżających się do przejścia
      To samo jak widzi rowerzystę.
      • sokratovicz Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego 24.03.13, 15:02
        "Kierowcy jadą torem kolizyjnym bo przecinają tor pieszych."
        może zatem trzeba by budować skrzyżowania, na których samochód pokonuje krawężniki przy przejściach dla pieszych, a nie piesi?
        • Gość: grant Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego IP: *.swic.dialup.inetia.pl 24.03.13, 15:46
          chyba w Amsterdamie już to wynaleziono i zastosowano może nie krawężnik ale spore chopki
          ibikekrakow.com/files/2012/11/SDC14439.jpg
          ibikekrakow.com/files/2012/11/SDC14418.jpg
        • Gość: benek Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego IP: *.e-wro.net.pl 24.03.13, 19:35
          > "Kierowcy jadą torem kolizyjnym bo przecinają tor pieszych."
          > może zatem trzeba by budować skrzyżowania, na których samochód pokonuje krawężn
          > iki przy przejściach dla pieszych, a nie piesi?
          Skrzyżowania może nie, ale jak ścieżka biegnie wzdłuż wyjazdów z willi to niech właściciele domów pokonują ją przejeżdżając przez podwyższenia a nie ja jadąc ścieżką co 15-20 m muszę się zniżać i podwyższać nawet jeśli krawężniki są obniżone, ale ddrip przypomina fale morskie.
          Każdy wyjazd ze stacji benzynowej , sklepu itd powinien być podwyższony aby kierowca zastanowił się dlaczego jest podwyższenie.

          Natomiast co do toru kolizyjnego aut z pieszymi to jest wiele do zrobienia.
          Policja łapie kierowców zawracających na światłach S3 gdy tymczasem to niegroźne dla pei szych bo przy zawracaniu choć to tor kolizyjny , auto wytraca prędkość prawie do zera.
          Tymczasem na sygnalizatorze S1 jak auto ma zielone do prawoskrętu to zdąży się rozpędzić do 30 km/h, bo światła dla aut są 20 m przed druga zebrą .
          Zatem każdy kierowca po 20 m jak się rozpędzi kombinuje z której to strony wyminąć pieszych którzy też mają zielone.Jedni przejeżdżają im przed nosem a inni za plecami.
          To niby jest bezpieczne, ale jak rowerzysta jedzie równolegle do pieszych po zebrze to ponoć potworne zagrożenie.


          Absurd:
          Kierowca ma rowerzystę przed sobą i może założyć że ten wjedzie na zebrę.
          Jak jest sygnalizator S1 to skręcający kierowca jest na kolizyjnym kursie z rowerzystą, który go nie widzi bo auto wyjeżdża zza pleców rowerzysty.
          Gdyby była strzałka , kierowca musiałby choćby stanąć a tak na S1 pozwala mu się jechać.
          To nic, że ma ustąpić tzn ma się zatrzymać.
          On jedzie bo widzi lukę albo uznaje że jest rozpędzony i to rowerzysta i piesi mają go przepuścić.tymczasem piesi i rowerzysta maja migające zielone i nie chcą auta puścić bo będą mieli czerwone i nie przejdą.
          Należałoby doprowadzić do sytuacji , że kierowca zawsze staje na widok pieszych a nie przeciska się.

          Absurd nr 2.
          kierowca skręcający w prawo na S1 jak się nie zatrzyma to nigdy nie powie, że nie widział rowerzysty.
          Powie, że był pewien, że rowerzysty nie ma i dlatego jechał zamiast stanąć.
          Ale ten sam kierowca jak jedzie prosto to tłumaczy że nie widzi rowerzystów wjeżdżających na przejście.
          A przecież w obu przypadkach jest obowiązany ustępować pierwszeństwa pieszym i w obu przypadkach ma taką samą widoczność.
          Zatem nie wierzcie w te teksty o zaskakiwaniu przy wjeździe na pasy.
          To takie same zaskoczenie jak wjazd rowerzysty na przejazd rowerowy.
          Wystarczy na przejściu domalować przejazd i już robi się bezpieczniej ?
          Nie w Polsce.
        • Gość: benek Re: Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego IP: *.e-wro.net.pl 24.03.13, 19:40
          Albo paradoks zielonej strzałki.
          Kierowca jak dostaje zieloną strzałkę na prawoskręcie to teoretycznie ma się zatrzymać tylko przed pierwszym przejściem (zanim skręci) a na drugim po skręcie już nie musi , choć właśnie tam ma już auto rozpędzone.
          Co za problem powtórzyć strzałkę przed drugim przejściem tzn niech się tam pali zawsze tak aby była widoczna tylko dla skręcających w prawo ?

          Zatem skręt na S1 jest niebezpieczniejszy choć dozwolony, a na S3 choć bezpieczniejszy jest zabroniony.
          Wpychanie się na S1 między tłum ludzi tzn nawet w środek, w Polsce jest tak powszechne, że nawet nikt się nie zastanawia czy to wykroczenie.

          Rower wjeżdżający na przejście jest ponoć bardzo niebezpieczny bo zaskakuje kierowcę, który go nie widzi choć ma obowiązek zwolnić i się rozglądać (zachować szczególną ostrożność)
          Auto wpadające na przejazd rowerowy już nie może zaskoczyć rowerzysty choć auto jedzie 2,5 raz szybciej
          Rowerzysta ma wiedzieć, że auto zbliżające się do przejazdu przez nie zapewne przejedzie.
          Kierowca widząc rowerzystę zbliżającego się do przejścia zapewne zakłada, że rowerzysta zejdzie z roweru i go przeprowadzi.
          ktoś tu udaje Greka
          Widzi ale nie wpuści.
          Gdyby rowerzysta prowadził rower to teoretycznie kierowca powinien wpuścić, ale jak jedzie i też go widać to już nie teoretycznie ale się w niego wali bo po przejściu się nie jeździ.
          Można rzec że czeto chęć wyedukowania rowerzysty poprzez zajechanie mu drogi , prowadzi do wypadku .
          Kto się wtedy przyzna że chciał tylko nastraszyć a nie przywalić ?
          Powie, że nie widział.

    • sszota3 Rowerem po jezdni 25.03.13, 19:36
      Trudno jest porównywać ruch w tak różnych wielkością miastach jak Wrocław, Opole, Brzeg.
      Wiele organizacji rowerowych namawia do jazdy rowerami po jezdniach (czyli zgodnie z przepisami) bo ma w tym pewien ukryty cel.
      Jeżeli na danych ulicach jest stosunkowo niewielki ruch i przyzwoite(czytaj nie za wysokie) prędkości samochodów, to szybciej, wygodniej jedzie się po ulicy niż po chodniku.
      Z kolei im więcej rowerzystów jeździ daną ulicą, tym kierowcy z musu muszą jeździć wolniej, i droga staje się jeszcze bardziej przyjazna dla ruchu rowerami.
      A jak mamy gdzieś fajne uspokojone ulice, to niepotrzebne stają się w tych miejscach "ścieżki rowerowe". Ścieżki-śmieszki - które zazwyczaj "za chińskiego boga" nie chcą się udać.
      I to nawet nie z powodu złej woli władz, ale z przyczyn tak zwanych obiektywnych. W mieście ciężko wygospodarować miejsce i potem powstaje ścieżka która biegnie raz po jednej stronie jezdni, raz po drugiej i rowerzyści z narażeniem życia przejeżdżają drogę w poprzek, "w te i we wte".
    • brittaannaija Autobus potrącił rowerzystę przejeżdżającego pr... 26.03.13, 09:18
      Według wstępnych ustaleń cyklista wtargnął na przejście dla pieszych. Kierowca autobusu Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego nie zdążył zareagować.

      Zawsze na pasy się "wtarguje"...
      bez-kasku.blogspot.com/2013/03/teoria-wzglednosci-w-praktyce.html
      Oczywiście, że nie miał pierwszeństwa, oczywiście, że prawo stanowi, że na pasach jesteś pieszym więc prowadź rower, ale pasy to pasy (domyślnie: tam mogą być ludzie).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja