sszota3
23.03.13, 16:46
Skoro przejeżdżał po przejściu to widocznie wcześniej jechał chodnikiem.
Jak widać jazda po chodniku nie jest wcale tak bezpieczna jak się to wydaje. Czyha tu wiele zasadzek w postaci dziur w chodniku, szpar między płytkami, załamanych studzienek telekomunikacyjnych, słupów, uskoków nawierzchni.
Co więcej dla kierowcy wyjeżdżającego np: z bramy jesteśmy właściwie niewidoczni. Prawie niczego też nie widać zza rogu budynku.
Jak już pokonamy te wszystkie zasadzki, to wcześniej czy później musimy dojechać do przejścia dla pieszych. Tu zgodnie z prawem powinno się zejść z roweru, i pokonać jezdnię z prędkością pieszego. Tylko ciekawe, kto tak robi? Przeważnie wjeżdża się na przejście, i pokonuje je zbyt szybko. Pieszemu również nie wolno WBIEC na przejście.
Ulice, zwłaszcza takie o małym natężeniu ruchu oferują nam przeważnie lepszą (najczęściej asfaltową!) nawierzchnię, i lepsze pole obserwacji. Wcześniej widzimy potencjalne zagrożenia i wcześniej jesteśmy dostrzegani. Na ulicach generalnie brak jest poprzecznych uskoków - za to jadąc po chodnikach, przeważnie co chwila, wskakujemy na krawężnik, by po chwili z niego zeskoczyć.
Statystyki organizacji rowerowych pokazują,że to czego się najbardziej na ulicy obawiamy - najechania przez auto od tyłu- w praktyce prawie się nie zdarza (coś poniżej 1% wszystkich wypadków z udziałem rowerzystów).