Dodaj do ulubionych

Tak się niszczy tani transport

07.05.13, 13:45
PKP i spółeczki zarobią

wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,13859795,Czy_to_juz_koniec_transportu_towarow_na_Odrze_.html

Przez dekady Odra była naszą naturalną autostradą - tanią i ekologiczną metodą transportu towarów. Ale to już przeszłość. Zamykane jest ostatnie stałe połączenie: zamiast barek węgiel do wrocławskiej elektrociepłowni dowozić będą ze Śląska pociągi
W latach 70. XX w. na Odrze panował tłok: pomiędzy Śląskiem a Szczecinem kursowało ok. 400 jednostek, które rocznie transportowały 14 mln ton ładunku. Dziś barek i pchaczy jest tu góra kilkadziesiąt, a odrzańskie przewozy w 2012 r. oszacowano zaledwie na 0,7 mln ton. Ale i z tą resztką wkrótce się pożegnamy.

Zamykane jest bowiem ostatnie stałe połączenie na Odrze: Gliwice - Wrocław. Zestawy barek i pchaczy transportowały na tej trasie węgiel ze śląskich kopalni do elektrociepłowni Wrocław. Teraz barki zastąpione będą przez kolej.


Woda opada

Oficjalnie firma OT Logistics (wyrosła z Odry Trans, niegdyś największego armatora na tej rzece) odmawia komentarzy. Jej pracownicy informują, że komunikatu w tej sprawie możemy doczekać się za... dwa miesiące.

Z naszych ustaleń wynika jednak, że przewozów albo nie będzie wcale, albo - co bardziej prawdopodobne - będą mocno ograniczone. - Na tej trasie kursowało 20 jednostek, z tego, co wiemy, w tym roku będą pływały tylko cztery, które będą jedynie uzupełnieniem dla dostaw węgla pociągami - mówi nam jeden z armatorów.

Wodniacy ze śródlądzia nie mają jednak złudzeń, że nawet jeśli te kilka kursów pozostanie, będzie to bardziej przedłużanie agonii niż nadzieja na lepszą przyszłość.

Powody decyzji o ograniczeniu przewozów dla ekspertów nie są tajemnicą. - By ktoś poważnie mógł myśleć o regularnych przewozach, stan wody w rzece ze Śląska do portów morskich powinien mieć stały poziom 180 cm przez przynajmniej 240 dni w roku - mówi Jan Pyś z Urzędu Żeglugi Śródlądowej.

Tymczasem dzisiaj tej minimalnej głębokości służby odpowiedzialne za rzeki nie są w stanie zagwarantować na, teoretycznie najlepszym, odcinku Odrzańskiej Drogi Wodnej: od Gliwic właśnie do Wrocławia (dalej na północ, w stronę Szczecina, jest jeszcze gorzej). Po raz pierwszy w tym roku barki jeszcze stoją w maju w porcie - z powodu przebiegających wyjątkowo wolno prac pogłębiarskich żegluga nadal nie została tu jeszcze wznowiona

Udowodnijcie, że wozicie

- Trudno zagwarantować odpowiednie warunki przy ograniczonych środkach na utrzymanie drogi wodnej - ocenia Pyś z UŻŚ. - W prowadzeniu regularnego transportu po Odrze nie pomagają też zamknięcia szlaku wynikające z wezbrań wody czy remontów śluz. Trudno się dziwić, że ktoś, kto do tej pory prowadził przewozy barkami, decyduje się na alternatywne środki transportu.

Wodniacy obawiają się, że wstrzymanie dostaw węgla będzie gwoździem do trumny dla żeglugi na Odrze. - Bo ze strony polityków ciągle spotykamy się z dziwną logiką typu "udowodnijcie, że wozicie coś drogami rzecznymi, to je pogłębimy" - mówi kpt. Andrzej Podgórski z Rady Kapitanów Żeglugi Śródlądowej.

Podgórski dodaje jednak, że z takim podejściem trudno się zgodzić. - To trochę tak, jakby wymagać, żeby samochody najpierw jeździły przez pola, zanim wybuduje się dla nich autostrady - mówi.

Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej uspokaja, że nadal będzie prowadzić swoje inwestycje w rzekę. - Obowiązek utrzymania wód i urządzeń wodnych wynika z prawa wodnego, więc RZGW na pewno nie zaniecha tych prac. Ewentualne zaprzestanie przewozów przez jednego przewoźnika nie będzie miało na to wpływu - zapewnia Anna Zięba z RZGW.

Zostaną kajaki

Tempo inwestycji najlepiej widać na budowie stopnia wodnego w Malczycach -powstaje od 1997 r., a jej końca nadal nie widać.

Czesław Szarek, kapitan jednostek pływających po Odrze, przypomina, że inwestycje w rzekę to także inwestycje w bezpieczeństwo przeciwpowodziowe. - O ryzyku przypominamy sobie dopiero wtedy, gdy woda wychodzi z brzegów - mówi Szarek.

Armatorzy przekonują, że transport rzeczny jest najbardziej ekologiczny - średni ładunek węgla na jednej barce to tyle, ile drogą lądową musiałoby wieźć co najmniej 20 ciężarówek, produkując pięć razy więcej spalin.

- Jeśli nic się nie zmieni, po Odrze będzie można pływać najwyżej kajakiem. A ciężarówki wożące tonowe ładunki zniszczą autostrady - przewiduje Zbigniew Garbień, armator prywatnej floty Nawigar.

Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka