gandharwa
20.05.13, 13:48
Marcin Hyła ma oczywiście rację - jak nie ma znaków drogowych to taki przejazd jest traktowany jak równorzędne skrzyżowanie drogowe gdzie obowiązuje zasada prawej ręki.
To, że pani Sprawka traktuje przejazd rowerowy jak przejście dla pieszych (czyli wg stanu prawnego sprzed maja 2011 roku) jest po prostu niepojęte, ale poniekąd symptomatyczne dla naszego miasta.
Problem z tym przejazdem jest taki, że kierowcy są trochę poszkodowani, gdyż przez jezdnię przebiegają równolegle przejazd dla rowerów oraz przejście dla pieszych, na których obowiązują różne zasady ustępowania pierwszeństwa.
Pieszy ma pierwszeństwo jak jest na przejściu, jednak przed nim musi przepuścić jadące jezdnią pojazdy z obu stron. Rowerzysta zaś ma bezwzględne pierwszeństwo wobec nadjeżdżających z lewej strony (czyli niejako może wtargnąć na jezdnię) ale nie ma pierwszeństwa wobec tych z prawej. Skoro nawet pani Sprawka nie wie, do końca jak jest, to co wymagać od zwykłych użytkowników ruchu?
Wyjściem z sytuacji byłoby wprowadzenie znaku drogowego "ustąp pierwszeństwa" dla kierujących lub rowerzystów, ewentualnie sygnalizacja świetlna. Znak drogowy byłby dobrym pomysłem choćby z tego względu, że miałby znaczenie edukacyjne - uświadomiłby przejeżdżającym tam licznie kierowcom, że przejazd dla rowerów to nie przejście dla pieszych , ale normalne skrzyżowanie.