Bezemisyjna energetyka a Greenpeace

25.07.13, 13:57
Mielczarski:

Nie ma czegoś takiego jak bezemisyjna energetyka. Greenpeace łamie prawo

Rozmowa z prof. Władysławem Mielczarskim z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej

Jak ocenia Pan działania prowadzone przez Greenpeace?

Działanie Greenpeace oceniam zdecydowanie negatywnie. Żadne postulaty czy poglądy nie usprawiedliwiają łamania prawa. Dodatkowo, wejście na obiekty elektrowni może grozić wypadkiem nie tylko dotyczącym samych działaczy, ale również pracowników tej elektrowni oraz spowodować uszkodzenie urządzeń. Trzeba żałować, że w tych akcjach łamiących prawo bierze udział dyrektor Muskat dając przykład innym młodszym działaczom.

Sposób, w jaki protestuje Greenpeace jest bardzo kontrowersyjny. Czy organizacja ekologiczna powinna stawiać w ramach protestu setki drewnianych krzyży na wykonanie których trzeba wycinać lasy? Czy takie działanie ma coś wspólnego z ekologią? Jest to wypaczenie, na które powinny zwracać uwagę inne organizacje ekologiczne, których celem jest ochrona środowiska.

Jak ocenia Pan zasadność produkcji energii wyłącznie z OZE – czy te źródła są w stanie zagwarantować bezpieczeństwo energetyczne kraju?

Jestem zwolennikiem ochrony środowiska i wykorzystania odnawialnych źródeł energii, ale również jestem inżynierem, który od lat zajmuje się działaniem systemu elektroenergetycznego. OZE nie obecnie mają i mieć nie będą w przyszłości praktycznego znaczenie w poprawie bezpieczeństwa energetycznego. Takie bezpieczeństwo to niezawodne dostawy energii dla społeczeństwa i gospodarki, kiedy ta energia potrzeba jest najbardziej.

Maksymalne zużycie energii elektrycznej w Polsce przypada na miesiące zimowe – styczeń i luty – w godzinach wieczornych i w okresach dużych mrozów. Aby zagwarantować bezpieczeństwo trzeba nie tylko posiadać odpowiednie moce wytwórcze, ale również nimi dysponować w każdej chwili. Inaczej nastąpi awaria systemowa, której skutki w okresie zimowym i przy temperaturach poniżej 20C, co w Polsce nie jest nadzwyczajne, będą nieobliczalne. Awaria systemu byłyby usuwana przez kilkadziesiąt godzin w czasie których cały kraj mógłby być pozbawiony energii elektrycznej.

Można zadać sobie pytanie: jakie technologie mogą być dyspozycyjne w styczniu czy lutym o godzinie 20.? Ogniwa słoneczne wieczorem są bezużyteczne. Wiatr może wiać lub nie. Magazynów energii nie ma i jeszcze raczej długo nie będzie. Z OZE zostają tylko elektrownie na biomasę pod warunkiem że wcześniej mają odpowiednie zapasy paliwa. Dyspozycyjne mogą być tylko elektrownie jądrowe, gazowe czy węglowe. Elektrownie jądrowe są zbyt kosztowne i negatywnie oddziaływają na środowisko produkując setki ton silnie radioaktywnych odpadów. Gaz jest trudno dostępny, a więc zostaje węgiel, czy go lubimy czy nie, ale jeżeli nie chcemy doprowadzić do katastrofy, to nie możemy od niego odejść, co najmniej w horyzoncie czasowym 50-100 lat.

Odnawialne źródła energii są i będą uzupełnieniem bilansu energii, ale bilans mocy, zapewniający bezpieczeństwo energetyczne musi być zagwarantowany przez dyspozycyjne elektrownie węglowe czy gazowe, o ile gaz będzie dostępny na cele energetyczne.

Jakie koszty wiążą się z przejściem na energetykę „bezemisyjną” – czy uderzą one w konsumentów energii?

Nie ma czegoś takiego jak bezemisyjna energetyka. Nawet w przypadku OZE ich produkcja i utylizacja powoduje emisje. Najlepszym sposobem ograniczenia emisji są nowoczesne elektrownie o dużej sprawności i ograniczenie tzw. niskich emisji z indywidualnych pieców, w których używa się węgla, ale coraz częściej spala śmieci.

Działania w kierunku gospodarki bezemisyjnej podnoszą koszty paliw, a społeczeństwo, niestety biedne, zaczyna spalać śmieci, co bardzo szkodzi środowisku. Miliardy wydawane na ograniczenie emisji CO2 mogłyby być lepiej użyte do rozwoju kogeneracji i budowy infrastruktury do przesyłu gazu, który powinien stać się głównym paliwem w instalacjach indywidualnych.

Jak ocenia Pan wpływ obecnie pracujących elektrowni węglowych na środowisko? Czy faktycznie zabijają one tak wiele osób? dr Michał Krzyżanowski, epidemiolog współpracujący ze Światową Organizacja Zdrowia, zaznaczył ostatnio iż na Śląsku za zanieczyszczenia odpowiadają oczywiście elektrownie, ale również i huty oraz inne zakłady przemysłowe. W innych regionach, gdzie są elektrownie węglowe – okolice Bełchatowa, Konina, Połańca i Kozienic nie widać ani zwiększonej w porównaniu ze średnią ogólnopolską śmiertelności, ani zachorowalności na choroby układu oddechowego. Trudno więc o korelację śmiertelności z obecnością elektrowni, bo przecież substancje z kominów mogą być rozpraszane w promieniu nawet 1000 km.

Wbrew niektórym przekonaniom duże elektrownie są czystymi instalacjami. Pyły są wychwytywane prawie w 100%, pracują instalacje odsiarczania, a wysokie kominy rozpraszają dym w promieniu kilkuset kilometrów. Największe zagrożenie dla środowiska i dla ludzi pochodzi z niskich emisji: z gospodarstw domowych, gdzie nie ma żadnych instalacji redukujących zanieczyszczenia, a powszechne spalanie śmieci jeszcze te zanieczyszczenia zwiększa,. Dziś w Polsce największe zanieczyszczenia są w centrum miast w zimę, np. w Krakowie. Dlatego redukcji zanieczyszczenia środowiska z małych instalacji powinien być poświęcony większy wysiłek.
    • borus6 Dofinansowania do energii zielonej 25.07.13, 14:04
      SERWIS INFORMACYJNY CIRE 24
      A. Czerwiński (PO): po osiągnięciu udziału 15 proc. energii z odnawialnych źródeł, odetniemy jej dofinansowanie

      Dotowanie zielonej energetyki powinno zostać zakończone, gdy Polska osiągnie cele, do których zobowiązała się w ramach wspólnej polityki unijnej – zapowiada Andrzej Czerwiński, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Energetyki. Dalsze wspieranie po osiągnięciu tego celu byłoby sprzeczne z zasadami wolnej konkurencji i narażałoby konsumentów na dodatkowe opłaty za prąd. – Od lat dopłacamy do energetyki węglowej – odpowiada Grzegorz Wiśniewski, ekspert ds. energetyki odnawialnej.
      – Musimy negocjować z Komisją Europejską warunki pakietu klimatyczno-energetycznego po 2020 roku. Oczywistym jest, że z punktu widzenia Polski chcemy zwiększyć u nas rolę węgla, bo to jest nasz interes narodowy – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Andrzej Czerwiński, poseł PO, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Energetyki.

      Kraje Unii Europejskiej zobowiązały się do osiągnięcia tzw. celów klimatycznych, czyli takiego poziomu ograniczenia emisji dwutlenku węgla i produkcji energii z odnawialnych źródeł (OZE), które pozwolą zapobiec podniesieniu globalnej temperatury, co grozi nieprzewidzianymi zjawiskami atmosferycznymi, jak nagłe huragany, susze czy powodzie. By temu przeciwdziałać Polska zobowiązała się, że do 2020 roku 15 proc. produkowanej energii elektrycznej będzie pochodziło z OZE.

      – Premier wyraźnie powiedział, że powinniśmy zacząć szukać tych źródeł energii, które są najtańsze, i uzupełniać po kolei tymi trochę droższymi. I gdy osiągniemy granicę 15 proc., odcinamy dofinansowanie. Nie robimy jakiegoś super przedsięwzięcia, żeby się chwalić, ile to mamy odnawialnych źródeł energii – zapowiada Andrzej Czerwiński.

      Poseł dodaje, że Polska osiągnie tyle energii produkowanej z OZE, ile się zobowiązała. Dalsze wsparcie rozwoju zielonej energetyki, nie jest priorytetem, bo ta ma odgrywać jedynie uzupełniającą rolę wobec tej konwencjonalnej. Podobne głosy słychać także coraz częściej ze strony rządu, w tym premiera Donalda Tuska, który podkreśla znaczenie węgla dla Polski.

      – Już nie mówimy o współczynnikach wsparcia, tylko o metodzie dofinansowania. Jak to rozwiążemy – to teraz właśnie się rozstrzyga. Myślę, że to będzie transparentny, przejrzysty sposób. Inwestorzy muszą konkurować ze sobą, ale fair, na tych samych zasadach – podkreśla Andrzej Czerwiński.

      Zdaniem posła odbiorcy energii, czyli przeciętni Polacy, nie powinni w swoich rachunkach za prąd „dopłacać komuś do interesu”. A przez to rozumie wsparcie do wytwarzania energii z elektrowni wiatrowych, słonecznych czy wodnych. Polacy dopłacają do energetyki opartej na węglu

      – Polacy w skutek manipulowania informacją przyzwyczaili się, że dopłacają do energii elektrycznej z węgla i do tej pory to milcząco akceptowali. Fakt ten nie jest uwidoczniony wprost w rachunkach za prąd, ale jest ukryty przed podatnikiem w budżetach ministerstw zdrowia, polityki socjalnej (dopłaty do ubezpieczeń społecznych) i środowiska (rekultywacja, wspieranie inwestycji obniżających szkodliwość emisji) – ripostuje Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej.

      Informuje, że na rachunkach za prąd widnieje jednak jedna pozycja: „opłata przejściowa”.

      – Jest to należność za inwestycje „końca rury” w elektrowniach węglowych, będąca pozostałością po kilkunastomiliardowych subwencjach do tych elektrowni – tłumaczy prezes IEO. – Koncerny energetyczne prześcigają się w wykazaniu, że ceny rosną z powodu OZE, uwzględniając wszystkie rodzaje dopłat, także nie mające nic wspólnego z tą energetyką: dla kogeneracji i przede wszystkim dla współspalania (2 mld zł w 2012 r.), z których jedynie same korzystają. Tu konsument rzeczywiście dopłaca, choć nie powinien, bo nie ma z tego ani dodatkowej energii w systemie, ani nowych mocy na przyszłość.

      Wysłuchaj wypowiedzi Andrzeja Czerwińskiego, posła PO, przewodniczącego Parlamentarnego Zespołu ds. Energetyki

    • borus6 Zapłacą odbiorcy 17.09.13, 14:41
      MG proponuje nowe podejście do systemu dotacji dla "zielonej" energii 17.09.2013r. 13:35

      Odejście od dotowania bieżącej produkcji z odnawialnych źródeł energii (OZE) - to główne założenie nowego systemu dotacji dla "zielonej" energii, przedstawionego we wtorek przez ministerstwo gospodarki. MG podkreśla, że chodzi m.in. o ograniczenie kosztów.
      Realizując unijną politykę klimatyczną Polska musi zwiększać udział OZE w produkcji energii. Ponieważ źródła produkują energię drożej niż elektrownie konwencjonalne czy jądrowe, muszą być dotowane. Poszczególne państwa UE stosują różne systemy dotacji, niekiedy bardzo drogie, jak np. Niemcy, gdzie kwota wsparcia może w tym roku sięgnąć 20 mld euro. Polski rząd od pewnego czasu sygnalizował, że unijne cele zamierza osiągnąć jak najniższym kosztem.

      Funkcjonujący dziś w Polsce system wsparcia opiera się na dotowaniu produkcji - za wyprodukowaną energię OZE otrzymują tzw. zielone certyfikaty, które można sprzedać na giełdzie. Uzyskana kwota jest właśnie wsparciem. Taką filozofię, choć z pewnymi modyfikacjami, zawierał również do niedawna projekt ustawy o OZE, nad którym pracowano od prawie dwóch lat.

      Przedstawione propozycje odchodzą od dotowania bieżącej produkcji certyfikatami - których cena giełdowa jest zmienna - na rzecz dostarczenia inwestorowi gwarancji, że przez 15 lat sprzeda wyprodukowaną energię po stałej, ustalonej cenie. Jak zapowiedział wiceminister gospodarki Jerzy Pietrewicz, MG rozpoczyna etap opiniowania nowych propozycji, a konkretne rozwiązania legislacyjne zostaną zaprezentowane po jego zakończeniu.

      Zgodnie z propozycją, czas wsparcia będzie ograniczony do 15 lat działania źródła, a OZE istniejące w momencie wejścia nowego prawa w życie będą mogły działać w starym systemie - lecz nie dłużej niż do 2012 r. - albo przejść do nowego systemu.

      Podstawowym mechanizmem będzie ograniczona od góry aukcja na wyprodukowanie określonej ilości energii elektrycznej lub biogazu w określonym czasie, a głównym kryterium - cena produkcji. Zwycięzca będzie zobowiązany do sprzedaży energii przez 15 lat po ustalonej cenie. Właśnie to ma inwestorowi dawać gwarancję sfinansowania inwestycji.

      Dla nowych źródeł aukcje będą prowadzone osobno dla instalacji dużych - o mocy powyżej 1 MW i małych - o mocy od 40 kW do 1 MW. Aukcję wygra ten wytwórca, który zaproponuje najniższą cenę, automatycznie odrzucane będą oferty powyżej pewnej ceny referencyjnej - czyli wg. MG - maksymalnego akceptowalnego poziomu kosztów wytwarzania. Ceny te raz w roku będzie wyliczał Minister Gospodarki; dla nowych instalacji ceny referencyjne będą wyliczane oddzielnie dla każdej technologii.

      Aukcje dla "starych" instalacji mają być prowadzone oddzielnie. Natomiast z całego systemu aukcji, a więc i wsparcia, wyłączone mają zostać instalacje spalające biomasę o mocy elektrycznej powyżej 50 MW oraz instalacje współspalania biomasy z węglem. Współspalanie biomasy w dużych blokach energetycznych wielkich koncernów jest dziś uznawane za OZE, korzysta w pełni z systemu wsparcia i dostarcza ok. połowy polskiej "zielonej" energii. Rozwiązanie to było jednak wielokrotnie krytykowane, m.in. przez ekologów czy małych producentów energii. MG zamierza więc ograniczyć o połowę wsparcie dla działających instalacji współspalania i - jak wynika z propozycji - w nowym systemie zlikwidować je zupełnie. Taka jest wola ustawodawcy - tłumaczył podczas prezentacji propozycji dyrektor departamentu OZE w MG Janusz Pilitowski.

      Ilość energii z OZE potrzebnej do realizacji unijnych celów określi MG, które będzie dysponowało też zamkniętym budżetem na jej zakup. Środki w tym budżecie mają pochodzić z tzw. opłaty OZE, zawartej w taryfie operatora sieci przesyłowej, co oznacza, że koszty wsparcia zapłacą konsumenci. Przedstawiciele rządu i MG wielokrotnie deklarowali jednak, że chodzi im o minimalizację tych kosztów.

      Powstać ma nowa spółka celowa skarbu państwa - Sprzedawca Energii Odnawialnej (SEO), która zajmie się zakupem energii z OZE po cenach ustalonych w aukcjach i jej sprzedażą na giełdzie. W założeniu ujemny bilans tych transakcji będzie pokrywany właśnie z opłaty OZE.

      MG proponuje też, żeby jedna czwarta środków z opłaty OZE była obowiązkowo przeznaczana na wsparcie małych źródeł o mocy od 40 kW do 1 MW, których rozwój ministerstwo postrzega jako pozytywny bodziec dla całej gospodarki.

      Oddzielnym systemem mają zostać objęci tzw. prosumenci - czyli właściciele mikroinstalacji o mocy poniżej 40 kW, w założeniu produkujący energię na własne potrzeby. Zostaną zwolnieni z obowiązku prowadzenia działalności gospodarczej i posiadania koncesji na produkcję energii elektrycznej. Operatorzy sieci będą mieli obowiązek kupić od prosumentów nadwyżki energii, ale za 80 proc. średniej ceny rynkowej - ma to prosumentów skłaniać do produkcji raczej na własne potrzeby, niż na sprzedaż.

      Według prognoz MG, system wsparcia dla OZE w dzisiejszym kształcie kosztowałby w 2020 r. prawie 9 mld zł, a przy wprowadzeniu nowych propozycji - ok. 4,26 mld.
      • borus6 Optymalizacja systemu wsparcia OZE 17.09.13, 14:43
        Optymalizacja systemu wsparcia OZE może ograniczyć koszty o ponad połowę 17.09.2013r. 13:21

        Koszty nowego, zoptymalizowanego systemu wsparcia OZE, zakładającego m.in. system aukcyjny, szacowane są na ok. 4,26 mld zł w 2020 roku wobec 8,9 mld zł przy zachowaniu dotychczasowego systemu - poinformowali przedstawiciele ministerstwa gospodarki na wtorkowej konferencji.
        "Oszacowany koszt wsparcia przy uwzględnieniu optymalizacji wyniesie 4,26 mld zł w 2020 roku wobec 8,9 mld zł kosztów systemu według obowiązujących przepisów" - powiedział Janusz Pilitowski, dyrektor departamentu energii odnawialnej MG, prezentując założenia nowych propozycji wsparcia OZE.

        Wyjaśnił, że to porównanie bazuje na planie dostaw 32 TWh energii, średniej cenie świadectw pochodzenia z ostatnich dwóch lat i prognozowanych cenach na rynku konkurencyjnym.

        Przedstawiony we wtorek nowy system wsparcia dla odnawialnych źródeł energii zakłada trzy mechanizmy: dotychczasowy system zielonych certyfikatów, system aukcyjny oraz system dla energetyki prosumenckiej eliminujący wsparcie na poziomie operacyjnym.


        DLA ISTNIEJĄCYCH INSTALACJI DOTYCHCZASOWY SYSTEM WSPARCIA ALBO AUKCJE

        "Chcemy utrzymać dotychczasowy system wsparcia oparty o zielone certyfikaty i dedykować go dla istniejących instalacji, które powstały przed wejściem w życie nowej ustawy" - powiedział Pilitowski.

        Poinformował, że okres wsparcia będzie wynosić 15 lat od dnia pierwszego wytworzenia energii, za którą przysługiwało świadectwo pochodzenia, ale nie dłużej niż do 31 grudnia 2021 roku.

        "System wsparcia oparty o świadectwa pochodzenia zostanie wygaszony z końcem 2021 roku" - powiedział dyrektor.

        Poinformował, że opłata zastępcza zostanie "zamrożona" na poziomie z 2013 r., tj. 297,4 zł/MWh.

        Propozycja zakłada, że z systemu wsparcia zostaną wyłączone hydroelektrownie o łącznej zainstalowanej mocy powyżej 1 MW. Wsparcie dla instalacji spalania wielopaliwowego zostanie z kolei ograniczone o połowę, do 0,5 świadectwa za 1 MWh i będzie dotyczyć wolumenu średniej ilości energii wytworzonej w latach 2011-2012.

        Pilitowski poinformował, że wytwórcy energii w istniejących instalacjach będą mieli możliwość wyboru. Będą mogli funkcjonować w obecnym systemie świadectw pochodzenia albo przejść na specjalnie im dedykowany system aukcyjny, gdzie kryterium będzie cena za wytworzoną 1 MWh energii. Wytwórca energii z OZE będzie mógł dokonać wyboru w ciągu 2 lat od wejścia w życie nowych przepisów.


        SYSTEM AUKCYJNY DLA NOWYCH I ZMODERNIZOWANYCH INSTALACJI

        Dla nowych i zmodernizowanych instalacji przewidziany jest system aukcyjny. Aukcje będą prowadzone oddzielnie dla instalacji dużych - o mocy powyżej 1 MW i małych - o mocy od 40 kW do 1 MW. Z systemu aukcyjnego nie będą korzystać instalacje biomasowe o mocy powyżej 50 MWe i instalacje współspalania.

        Przedmiotem aukcji będzie określona przez prezesa URE ilość wyprodukowanej energii elektrycznej lub biogazu rolniczego przez okres 15 lat od dnia wytworzenia po raz pierwszy energii lub biogazu, w podziale na poszczególne lata bez możliwości przenoszenia pomiędzy latami. Podstawowym kryterium wyboru projektów będzie cena, co oznacza, że aukcję wygra ten wytwórca, który zaproponuje najniższą cenę. Oprócz ceny mogą być przyjęte dodatkowe kryteria oceny projektów np. kryterium stabilności.

        Stawka ustalona w wyniku aukcji pozostaje niezmienna przez cały okres, czyli 15 lat.

        "Wytwórca będzie mieć obowiązek sprzedaży energii po ustalonej cenie, nawet jeśli cena rynkowa będzie wyższa pod rygorem zwrotu otrzymanych środków" - powiedział dyrektor Pilitowski.

        Elementem aukcji będzie cena referencyjna za jednostkę energii elektrycznej z uwzględnieniem zainstalowanej mocy, a oferty przekraczające cenę referencyjną zostaną odrzucone.

        Cena referencyjna to maksymalny akceptowalny poziom kosztów wytwarzania. Obliczana będzie przez MG, odrębnie dla każdej technologii OZE.

        "Ceny referencyjne powinny być tak ustalone, by około 80 proc. projektów mogło się znaleźć powyżej progu opłacalności przy obecnie dostępnych technologiach" - powiedział Pilitowski.

        Projekty ubiegające się o udział w aukcji będą podlegać procedurze prekwalifikacji. Przewiduje się także m.in. ustanowienie sankcji wykluczających udział w aukcji podmiotów zgłaszających mało wiarygodne projekty inwestycyjne.

        Planowane jest utworzenie spółki celowej Skarbu Państwa - Sprzedawcy Energii Odnawialnej (SEO), dedykowanej do zakupu i rozliczania energii w instalacjach OZE objętych mechanizmem aukcji.

        SEO będzie kupować energię ze źródeł OZE po cenie ustalonej w aukcji i sprzedawać ją na Towarowej Giełdzie Energii po cenie kontraktowej. Środki na finansowanie wsparcia OZE będą pochodzić z obliczanej raz do roku tzw. opłaty OZE, pobieranej od konsumentów energii przez operatora systemu przesyłowego. Minimum jedna czwarta środków z opłaty OZE ma być alokowana na zakup energii z instalacji w przedziale mocy od 40 kWe do 1 MWe.
        • opolak kolejna podwyżka opłat za energię elektryczną 15.10.13, 20:00
          www.cire.pl/item,83114,1,0,0,0,0,0,niemcy-w-2014-r-kolejna-podwyzka-oplat-za-energie-elektryczna.html
          Niemcy. W 2014 r. kolejna podwyżka opłat za energię elektryczną
          15.10.2013r. 14:59

          W przyszłym roku Niemcy będą musieli zapłacić więcej za prąd, chociaż wolnorynkowa cena energii elektrycznej spada. Paradoksalna sytuacja jest wynikiem subwencjonowania producentów energii ze źródeł odnawialnych.
          Dopłata do odnawialnych źródeł energii wzrośnie od 2014 roku o jeden eurocent do rekordowej wysokości 6,24 eurocentów za kilowatogodzinę. Z wyliczeń telewizji publicznej ZDF wynika, że po podwyżce trzyosobowa rodzina zapłaci rocznie około 70 euro więcej niż do tej pory. Większe gospodarstwa domowe muszą się liczyć ze wzrostem kosztów o ponad 100 euro w skali roku.

          Ceny energii elektrycznej na największej niemieckiej giełdzie w Lipsku spadają w związku z rosnącą nadwyżką podaży prądu pochodzącego w coraz większym stopniu z odnawialnych źródeł - wiatru, słońca i biomasy.

          Właściciele elektrowni wiatrowych i słonecznych dostarczają energię po stałych cenach gwarantowanych przez państwo przez 20 lat od rozpoczęcia działalności. Różnicę pomiędzy wykazującymi stałą tendencję zniżkową cenami rynkowymi prądu, a stałą ceną otrzymywaną przez producenta pokrywają z własnej kieszeni użytkownicy energii elektrycznej.

          Ich sytuację pogarsza jeszcze zarządzenie, zwalniające energochłonne koncerny z dopłat, co ma im zapewnić konkurencyjność na międzynarodowych rynkach. Koszty tych zwolnień przerzucane także są na indywidualnych odbiorców.
          Dopłata do prądu w ostatnich latach gwałtownie wzrosła; w 2008 roku wynosiła zaledwie 1,2 eurocenta za kilowatogodzinę.

          Z szacunków wynika, że w 2014 roku wartość dopłat przekroczy 21 mld euro. Od początku wprowadzenia tego systemu w 2000 roku wartość dopłat osiągnęła 100 mld euro.

          Zapisana w ustawie o energiach odnawialnych (EEG) opłata jest traktowana przez niemiecki rząd jako elementem polityki klimatycznej. Niemcy wyznaczyły sobie jako cel redukcję emisji gazów cieplarnianych o 35 proc. w roku 2020, o 50 proc. w 2030 oraz 80 proc. w 2050 (w porównaniu z rokiem 1990). W 2050 roku 80 proc. zużywanego w Niemczech prądu ma pochodzić ze źródeł odnawialnych. Równocześnie do 2022 roku zostaną zamknięte wszystkie elektrownie atomowe.
          PAP
          • jawor10 PGE, Bioagra i inni rezygnują z biomasy i biogazu 02.01.14, 07:15
            energetyka.wnp.pl/pge-bioagra-i-inni-rezygnuja-z-biomasy-i-biogazu,214873_1_0_0.html
            PGE Energia Odnawialna zrezygnowała z portfela biogazowni. Także inne firmy wycofują się z projektów mimo uzyskania na nie dofinansowania.
            Bioagra należąca do Zbigniewa Komorowskiego miała dostać na budowę biorafinerii największe dofinansowanie w kraju. Projekt biorafinerii produkującej biometan i koncentraty nawozowe przy Zakładzie Etanolu Goświnowice dostał preferencyjną pożyczkę wysokości 50 mln zł. Było to maksymalne wsparcie, jakiego udzielał Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Dofinansowanie pokrywało 70 proc. wartości inwestycji.
            - Na końcowym etapie zrezygnowaliśmy z tej pomocy. Zaniechaliśmy realizacji projektu - mówi Elżbieta Siedzina ze spółki Bioagra.

            Spółka wycofała się także z drugiego swojego projektu inwestycji w odnawialne źródła energii - elektrociepłowni na biomasę rolniczą: słomę, niepełnowartościowe ziarna, DDGS - podestylacyjny susz zbożowy. Planowana wartość tej inwestycji wynosiła 140 mln zł.

            - Niejasne przepisy, niepewność co do przyszłości i ceny zielonych certyfikatów, brak długofalowej polityki w stosunku do odnawialnych źródeł energii - to były główne powody naszej rezygnacji z obydwu projektów - wyjaśnia Elżbieta Siedzina.

            Jak się dowiedzieliśmy w NFOŚiGW, podobnych decyzji jest więcej. W lipcu 2011 roku w trzecim konkursie "OZE i Kogeneracja" Fundusz przyznał 1,26 mld zł dofinansowania dla 65 projektów inwestycyjnych, ale część z nich rozmyśliła się. W tym gronie znalazły się m.in. projekty PGE Energia Odnawialna, Biogazownia Niedzwiany, Bio Alians Skarżyn, Adler Biogaz i PW Energie Odnawialne.

            - Rezygnacje złożyło 8 podmiotów w tym 6 biogazowni , 1 geotermia, 1 kogeneracja - mówi Witold Maziarz, rzecznik NFOŚiGW.

            Przypomina, że podobna sytuacja wystąpiła w poprzednich konkursach o dofinansowanie. W I konkursie rezygnacje złożyło 15 podmiotów w tym 14 elektrowni wiatrowych i 1 mala elektrownia wodna. W II konkursie rezygnacje złożyło 17 podmiotów w tym 1 biogaz, 3 biomasy, 2 kogeneracje, 1 mała elektrownia wodna i 10 elektrowni wiatrowych.



            .

            • borus6 Przerwać oszustwo jakim jest współspalanie biomasy 02.01.14, 07:18
              www.greenpeace.org/poland/pl/dzialaj-teraz/rozbij-kartel-koncernow-energetycznych/
              Dlaczego wrzucanie do jednego kotła drewna i węgla w elektrowniach jest złe?
              •Jest to nieekologiczne, bo w całościowym bilansie produkowanej w ten sposób energii zanieczyszczenia rosną a nie maleją. Ponadto, w ten sposób zwiększa się wycinka drzew – rocznie na cele energetyczne spala się ok. 4,5 miliona m3 drewna, to mniej więcej tak jakbyśmy wycieli las zajmujący powierzchnię 26 000 boisk piłkarskich.
              •Jest nieekonomiczne, ponieważ stanowi ukrytą formą subwencji dla elektrowni węglowych. Dzieje się to kosztem większych rachunków za prąd, które otrzymują konsumenci, oraz kosztem wzrostu rynkowych cen drewna. Poza tym współspalanie obniża sprawność instalacji energetycznych oraz zwiększa ich awaryjność.
              •Współspalanie nie buduje nowych mocy wytwórczych i nie poprawia naszego bezpieczeństwa energetycznego. To technologia, która bazuje na istniejących już instalacjach do produkcji energii, które zasilane są w coraz większym stopniu importowaną biomasą. Jeżeli nikt nie powstrzyma tego szaleństwa to już w roku 2015 koszty importu biomasy wyniosą ok. 5,7 mld zł i będą na poziomie kosztów importu gazu ziemnego w 2010r.
              •Spalanie węgla i biomasy zwiększa ryzyko wybuchu i pożarów, ponieważ instalacje związane z blokami węglowymi nie zostały odpowiednio zaprojektowane do wykorzystywania tak niebezpiecznej mieszanki paliwowej, co pokazał tragiczny wypadek w elektrowni PGE Dolna Odra w 2010 r.
              • opolak Palą lasem naszą kasę - infografika 02.01.14, 09:23
                www.greenpeace.org/poland/pl/dzialaj-teraz/rozbij-kartel-koncernow-energetycznych/pala-lasem-nasza-kase/
                • borus6 Porażka branży "zielonej" energetyki w Polsce 15.01.14, 09:14
                  wyborcza.biz/biznes/1,100896,15087327,Porazka_branzy__zielonej__energetyki_w_Polsce.html#TRrelSST
                  ...
                  Ciekawe jak wygladala by ankieta gdyby zadac pelne pytanie czyli:
                  Czy jestes za zwiekszeniem ilosci energii odnawialnej ktore spowoduje ze prad bedzie o wiele drozszy?Jestem ciekaw jak wtedy wygladaly by wyniki ankiety. ....


                  "Udział energii ze źródeł odnawialnych w zużyciu energii i UE".... Wielka Brytania 3,8%, Holandia 4,3%, Francja 11,5%, Włochy 11,5 %, Niemcy 12,3 % - to jakby nie patrzeć najbardziej rozwinięte i uprzemysłowione kraje UE.
    • gandharwa Re: Bezemisyjna energetyka a Greenpeace 15.01.14, 10:59
      He he...łamią prawo. Strajki czy manifestacje po 13.12.1981 też były złamaniem prawa, a podniesienie ręki na "kierowniczą rolę PZPR" to była zbrodnia :-)

      Jestem zwolennikiem ochrony środowiska i wykorzystania odnawialnych źródeł energii (...)
      Zwolennik Konstytucji RP się znalazł. Jakie to miłe, z tym, że ochrona środowiska nie zależy od ilości zwolenników ale jest prawem podstawowym, tak jak prawo do wypowiedzi czy godności ludzkiej.
Pełna wersja