Gość: Prof.JanuszSawczuk
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.09.13, 08:56
W związku z aferą pedofilską mam taką refleksję. W latach 50tych chodziliśmy na religię do kościoła w dużej grupie, zawsze z tyłu w kościele w ławkach siedział jeden z rodziców, zajęcia odbywały się z zachowaniem należytego dystansu, ksiądz z reguły wykładał nam treści z ambony, nie było mowy o bezpośrednim kontakcie.. Zapraszanie do zakrystii czy do mieszkania na plebanię nie było mile widziane, wskazane i stosowne. Ksiądz przekazywał wiedzę, a rodzice byli od okazywania i uczenia uczuć. Rozumiem, że były to warunki w czasach stalinowskich, duzo się zmieniło od tamtego czasu. Ale może za dużo? Może warto do tego modelu wrócić? Dla czytających przez szkło powiększające zaznaczam, że nie chodzi mi o powrót stalinizmu.