Gość: Czikita IP: *.dynamic.chello.pl 08.10.13, 08:49 Mozna postawic kamere na rondzie na przejezdzie rowerowym, ale by policja zarobila. 50% kierowcow nie przepuszcza rowerzystow na tym przejezdzie. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: korektor Re: Jak widzą żółte, to wciskają gaz do dechy. A IP: 217.173.202.* 08.10.13, 09:11 "Wyszło, że taksówkarze, kierowcy autobusów i zwykli kierowcy ignorują czerwone światło." Zostali tylko rowerzyści, którzy nie dociskają gazu:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: behemot Re: Jak widzą żółte, to wciskają gaz do dechy. A IP: *.dynamic.chello.pl 08.10.13, 09:23 No wiadooomoo. Przecież to pisał pierwszy cyklofan albo cykloterrorysta w redankcji, jak nie w mieście. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grant zupełnie nie rozumiem IP: *.adsl.inetia.pl 08.10.13, 09:37 zupełnie nie rozumiem dlaczego to dziwi policje i MZD to jest codzienność na naszych skrzyżowaniach proszę bardzo na 3 przejścia w okolicy skrzyżowania 2 skutkują jazdą na czerwonym przypominam, że żółte światło pali się tam 3sek tiny.pl/qqzsl tiny.pl/qqzss polecam szczególnie MZD w celu dopatrzenia się błędu ustawienia sygnalizacji w stosunku do NURD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kierowca-pieszy Re: Jak widzą żółte, to wciskają gaz do dechy. A IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.13, 09:47 Mozna postawic kamere na rondzie na przejezdzie rowerowym, ale by policja zarob > ila. 50% kierowcow nie przepuszcza rowerzystow na tym przejezdzie. Można postawić kamerę przy każdym przejściu tylko dla pieszych, wyszlo by, że 99% rowerzystów przez nie przejeżdża, zamiast przeprowadzać rower. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grant Re: Jak widzą żółte, to wciskają gaz do dechy. A IP: *.adsl.inetia.pl 08.10.13, 10:56 Pytanie pierwsze o czym to świadczy ? jeżeli dobrze pamiętam to we chyba we Wrocławiu na 1000 przypadków był jeden, który przeprowadził rower u nas jest takich więcej z drugiej strony widać coraz więcej kierowców, którzy przepuszczają rowerzystów i wręcz ich zachęcają do przejazdu jeżeli są w ich polu widzenia Pytanie drugie czy na pewno kierowcy oczekują tego aby rowerzyści przeprowadzali rowery bo z kilku względów jako kierowca wolałbym, żeby przejeżdżali tylko uprzednio się przed tym przejściem zatrzymując albo wjeżdżali na nie z prędkością pieszego a tak robi znakomita większość rowerzystów, jest to również oczywiste z tego względu, ze poruszają się wtedy we wspólnej strefie z pieszymi niestety zawsze czarna owca się znajdzie. Pytanie trzecie czy w interesie pieszych jest również to aby rowerzyści przeprowadzali rowery przecież taki rowerzysta zajmuje szerokość dwóch pieszych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m1118 Re: Jak widzą żółte, to wciskają gaz do dechy. A IP: 88.220.76.* 08.10.13, 11:42 Dlaczego usprawiedliwiasz bandytów rowerowych? Czy samochód jadący z prędkością pieszego po chodniku też jest do wytłumaczenia, bo... zajmuje mniej miejsca na jezdni?! Prtawo jest po to ,żeby je przestrzegać, a lęki leczy się u psychologa.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grant Re: Jak widzą żółte, to wciskają gaz do dechy. A IP: *.adsl.inetia.pl 08.10.13, 12:01 nie usprawiedliwiam, po drugie sytuację odnoszę do przejścia dla pieszych i tego, że jako pieszy z nich korzystający wolę aby dwóch rowerzystów po nim przejechało na zasadach wymienionych niż dwóch prowadziło rowery bo znacznie więcej pieszych skorzysta w tym czasie z tego przejścia być może również bardziej komfortowo. Nie wydaje mi się, żeby porównanie z samochodem odnośnie chodnika i jezdni było jakoś specjalnie trafione w tym wypadku aczkolwiek takie sytuacje są na porządku dziennym i niekoniecznie dzieje się to z prędkością pieszego. Za to częściej można przeczytać o rowerzystach jeżdżących po pasach niż o samochodach codziennie jeżdżących po chodnikach i deptakach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m1118 Re: Jak widzą żółte, to wciskają gaz do dechy. A IP: 88.220.76.* 08.10.13, 12:12 na dzień dzisiejszy rowerzysta jest zobowiązany do korzystania z DDR i jezdni, a nie z chodników ( za wyjątkiem przypadków ujętych w PoRD), więc jest wykluczona możliwość jazdy po przejściu dla pieszych i jakakolwiek dyskusja w tej kwesti pozbawiona jest sensu i logiki, póki nie zmieni się prawo.... W mojej ocenie chodniki mają służyć pieszym ( nie jako parkingi dla aut), a jezdnia dla pojazdów bezwzględu na zastosowany napęd... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grant Re: Jak widzą żółte, to wciskają gaz do dechy. A IP: *.adsl.inetia.pl 08.10.13, 13:25 ależ z utęsknieniem oczekuję czasu kiedy rowerzyści będą korzystać z jezdni i ddrów (oczekuję również, że będą one w stanie technicznym nadającym się do używania najlepiej w miarę komfortowego). Jeszcze bardziej oczekuje chodników dla pieszych, które nie będą parkingami dla samochodów wyznaczanymi bez ładu i składu a często wbrew obowiązującym przepisom. Tylko nim to się stanie to jakoś będziemy musieli przetrwać okres przejściowy, który zafundowały nam nasze władze ukierunkowane jedynym słusznym priorytetem jaki im przyświeca a którym są wszelkie możliwe ułatwienia dla zmotoryzowanych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olo Re: Jak widzą żółte, to wciskają gaz do dechy. A IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.13, 11:48 Policja szuka pieniędzy z mandatów a one leżą na skrzyżowaniach - wystarczy robić zdjęcia kierowcą wjeżdżającym tylko na czerwonym świetle na skrzyżowanie !!! stanąć rano na głównych skrzyżowaniach jak niektórzy kierowcy blokują je wjeżdżając na nie gdy nie mają możliwości jego opuszczenia !!!!! I GDZIE JEST RUCH DROGOWY ????? ANO ŁAPIE NA RADAREK !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tolo Żółte światło przed czerwonym na skrzyżowaniu, ... IP: *.opole.hypnet.pl 08.10.13, 12:00 Gdyby patroli policyjnych, pieszych i zmotoryzowanych, było więcej, to nie dziwili by się tej sytuacji.Ich po prostu nie ma.Dziesiątki gadających przez telefon, setki wymuszających i tysiące przejeżdżających na czerwonym. Gdzie drogówka ? Ano zamaskowani z radarem albo jeżdżą do byle stłuczki. Przynajmniej od 10 lat nie byłem kontrolowany. Czasem całymi tygodniami nie widzę policji na drodze, nie mówiąc o newralgicznych skrzyżowaniach w mieście. Policja, jak i reszta gospodarki sięga dna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poinformowany Re: Żółte światło przed czerwonym na skrzyżowaniu IP: *.dynamic.chello.pl 08.10.13, 17:00 Gość portalu: tolo napisał(a): > Gdyby patroli policyjnych, pieszych i zmotoryzowanych, było więcej, to nie dziw > ili by się tej sytuacji.Ich po prostu nie ma. świnta prowdo! dwukrotnie mi jakiś baran w tył auta wjechał, bo myślał, że na późnym żółtym przelece i on jeszcze zdąży. teraz zawsze hamując na żółtym patrze w tył, czy kolejny wyrobi... to jakaś plaga... a system kamer szybko by się zwrocil, w mandatach Odpowiedz Link Zgłoś
elzbieta_flisak Żółte światło przed czerwonym na skrzyżowaniu, ... 08.10.13, 12:31 Na zmianę, raz są zaskoczeni, raz zapewniają, że problem jest im już znany. Zastanawiam się - skoro samochody trafiają w aż tak wielu przypadkach w niepowołane ręce, że nie jest możliwa regulacja ich ruchu za pomocą sprawdzonych w cywilizowanym świecie znaków i symboli - dlaczego u nas nie zastosuje się rozwiązań bardziej dopasowanych do naszej specyfiki i bardziej skutecznych? Skoro żółte i czerwone światła nie zatrzymują (wręcz przyspieszają) tak wielu kierowców przed skrzyżowaniem, to może powinno się zastąpić sygnalizatory świetlne szlabanami? Skoro namalowanej linii ciągłej nie traktuje się jako granicy nie do przekroczenia, to dlaczego linię tę maluje się, zamiast żłobić? Oczywiście, konieczności takich zabiegów można by łatwo uniknąć, gdyby zmieniły się warunki dopuszczania kierowców do szkoleń. To nie testy teoretyczne czy praktyczne po kursie wymagają zaostrzenia. W pierwszej kolejności powinno się wprowadzić rzetelny odsiew medyczny przed kursem. Kiedy zdawałam na prawo jazdy, pytano nas w ankiecie, czy jesteśmy alkoholikami i czy jesteśmy poczytalni. I to się chyba nie zmieniło do czasów dzisiejszych. Tak się składa, że alkoholizm i niepoczytalność to w całej medycynie podobno przypadłości najtrudniejsze w obiektywnej autodiagnozie. Chciałam te rubryki zostawić puste i napisać obok prośbę, żeby przyszedł specjalista i sam to ponad wszelką wątpliwość stwierdził, zanim mnie wypuszczą na ulice! Skoro tak wielu kierowców nie odróżnia rzeczywistości od gierek typu Karmageddon, to może trzeba naszych kandydatów na kierowców poddawać badaniom wykrywającym tę przypadłość i eliminować ich z możliwości podejścia do kursu na prawo jazdy? Nakład finansowy na zatrudnienie takich specjalistów zwróci się w formie braku konieczności hospitalizowania i grzebania ofiar tzw. wypadków drogowych. Bo wtedy na drogach pozostaną prawdziwi kierowcy i jeśli niechcący któryś z nich doprowadzi do jakiegoś zdarzenia, to z czystym sumieniem będziemy mogli to określić jako wypadek. Skoro tak wielu kierowców ma np. wewnętrzny przymus wyprzedzenia każdego rowerzysty w każdych warunkach (cokolwiek to jest; mnie to wygląda na ostrą nerwicę natręctw, ale niech lepiej wypowie się ekspert), to tym ludziom należy pomóc. A jak im pomóc bez diagnozy? Ich podejście do badań przed przystąpieniem do kursu prawa jazdy może być okazją do przykrego ale koniecznego uświadomienia sobie pewnych ograniczeń, nad którymi muszą popracować, żeby w ogóle lepiej funkcjonować w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m1118 Re: Żółte światło przed czerwonym na skrzyżowaniu IP: 88.220.76.* 08.10.13, 13:11 Bardzo słuszna uwaga, proponowałbym rozciągnąć badania również na "przestraszonych" rowerzystów pędzących chodnikami... Odpowiedz Link Zgłoś
elzbieta_flisak Re: Żółte światło przed czerwonym na skrzyżowaniu 08.10.13, 18:36 Badania profilaktyczne nie zaszkodzą nikomu, tak samo jak i szkolenia z PoRD nikomu nie wyszłyby na złe. Ani rowerzystom, ani pieszym, ani starszym, ani młodym. Szkopuł w tym, że takich badań nie można narzucać. Gdyby jednak teraz znacznie rozszerzyć badanie okulistyczne i dodać badanie endokrynologiczne i psychiatryczne jako warunek rozpoczęcia kursu na prawo jazdy, to korzyści byłyby wielokrotne i - choć trudno w to uwierzyć, zaraz to udowodnię - korzyści te objęłyby także rowerzystów i pieszych. Zacznijmy od tego, że samochody byłyby prawie tylko w powołanych rękach, przez co byłoby mniej zdarzeń drogowych, pośrednio także samych samochodow byłoby mniej na drogach (mniej spalin, hałasu, stresu itp.). Karetki pogotowia nie stałyby w korkach, a na dodatek miałyby mniej roboty w plenerze. "Jestem kierowcą" znowu brzmiałoby dumnie i prestiżowo. Musiano by wreszcie zadbać o komunikację zbiorową dla m.in. tych właśnie osób, które dowiedziały się, że nie mogą (czasowo albo wcale) zostać kierowcami. Osoby te mogłyby podjąć terapię i kilka ważnych decyzji dotyczących całego swojego życia. Jako że z reguły unika się wizyt u lekarzy, ale chęć posiadania prawa jazdy jest u wielu ludzi duża, stworzenie z badań warunku dopuszczenia do kierownicy byłoby dla wielu właściwie jedyną okazją skontrolowania swojego stanu zdrowia, np. gospodarki hormonalnej. Oczywiście, osoby chore zdiagnozowane przed kursem zaoszczędziłyby mnóstwo pieniędzy na kurs i egzamin albo kilka(-naście), ewentualnie odsunęłoby się to w czasie do momentu, kiedy poczują się lepiej. Terapia poprawiłaby pod wieloma względami jakość życia tych osób i ich rodzin i pomogłaby zrozumieć ich środowisku ich poprzednie niewłaściwe zachowania. Zwiększyłaby się świadomość społeczeństwa, jeśli chodzi o wpływ alkoholu na całe ich życie. Tylko gdyby uzależnienie od alkoholu faktycznie eliminowało daną osobę z ruchu samochodowego, można by było liczyć na poważne jej podejście do problemu swego alkoholizmu. Na większą skalę terapie doprowadziłyby do uzdrowienia większej części społeczeństwa i lepszego funkcjonowania rodzin, firm, przyjaźni czy społeczności blokowisk. Także osoby, które zostały sklasyfikowane jako wystarczająco zdrowe do podjęcia kursu i podejścia do egzaminu, musiałyby wyrobić w sobie nawyk większej samokontroli - bo taki byłby klimat w społeczeństwie: klimat większej odpowiedzialności za swoje czyny. Życie w zdrowszym społeczeństwie i korzystanie ze zdrowszych przykładów na każdego wpływa kojąco, daje poczucie szczęścia, nie dopuszcza do frustracji, daje motywację do właściwego zachowania. Lepszej podstawy do resocjalizacji niż wejście w prawidłowe więzi międzyludzkie i życie w spokojnym, nieskażonym środowisku chyba nie wynaleziono. Mogłoby się okazać też, że nie jest konieczne rozważanie takich kroków jak np. ściganie rowerzystów za jazdę po chodniku, obowiązkowe karty rowerowe czy OC dla rowerzystów, bo wśród zdrowych kierowców rowerzyści przestaliby się bać korzystać z jezdni i rzadziej stawaliby się mimowolnymi uczestnikami tzw. wypadków. Zresztą tak naprawdę nie ma sztywnego podziału na kierowców, rowerzystów i pieszych; ten uproszczony podział daliśmy sobie narzucić. Kto spojrzy na siebie krytycznie raz, jako kierowca, stanie się też normalniejszym pieszym, a jeśli czasem wsiada na dwa koła - także bardziej odpowiedzialnym rowerzystą. W tej całej "nowej wspaniałej wizji" tkwi tylko jedno niebezpieczeństwo, które - przyznam - nie wiem, jak wyeliminować. Tym niebezpieczeństwem jest niemożność zagwarantowania kryształowej uczciwości ze strony wszystkich biegłych lekarzy. A to podstawa. Zresztą, nie wiadomo, kto miałby to wszystko zapoczątkować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: behemot Panno Flisakówno IP: *.dynamic.chello.pl 08.10.13, 20:37 Zastanawiam się - skoro samochody trafiają w aż tak wielu przypadkach w niepowołane ręce, że nie jest możliwa regulacja ich ruchu za pomocą sprawdzonych w cywilizowanym świecie znaków i symboli - dlaczego u nas nie zastosuje się rozwiązań bardziej dopasowanych do naszej specyfiki i bardziej skutecznych? By kierować samochodem trzeba mieć papier. By kierować rowerem nie trzeba nawet mieć roweru - można pożyczyć. Dlatego jestem za stosowaniem rozwiązań bardziej dopasowanych dla pierwszego pokolenia rowerzystów, które zachłysnęło się rowerem jak niemowlak cyckiem, i nie potrafi z niego korzystać. Odpowiedz Link Zgłoś
elzbieta_flisak Re: Panno Flisakówno 08.10.13, 20:41 Nie udała się prowokacja za pomocą cyklofanu, to próbujemy innych metod? Imć Behemocie, nie dam się bez wyraźnego powodu wciągnąć w jałowe dyskusje na wyświechtane tematy. Odpowiedz Link Zgłoś
jkredman droga pani zajrzyj do art.2 Konstytucji RP 08.10.13, 21:17 a jeszcze jest art.30 i 31.1, radzę pomiarkować z tym mnożeniem pomysłów utrudniających dostęp do prawa jazdy, poddawanie ludzi in gremio badaniom psychiatrycznym to jakiś absurd który może się zrodzić tylko w głowie totalitarysty - który chciałby decydować o każdym ruchu człowieka i każdy jego ruch kontrolować, nawet przy wydaniu uprawnień do dostępu do broni palnej nikt nikogo nie wysyła do psychiatry - co najwyżej wymagana jest opinia psychologiczna, czy może ma powrócić pełzająca schizofrenia dla zbyt impulsywnych kierowców, nie tak dawno [koniec lat 90] psychiatrię wykorzystywano do niewolenia ludzi i zamykania w psychuszkach, Serbski, Łunc, Landau, Snieżewski - ci oprawcy powinni was odstraszać od takich pomysłów, nie mieszajcie psychiatrii do ruchu drogowego, Odpowiedz Link Zgłoś
elzbieta_flisak Re: droga pani zajrzyj do art.2 Konstytucji RP 08.10.13, 22:10 Proszę bardzo: Art. 2 "Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej." Czy demokracją można nazwać system, w którym za niezrównoważenie garstki uczestników ruchu muszą płacić krwią i strachem wszyscy pozostali obywatele? Czy sprawiedliwością społeczną jest to, że za pomocą samochodu można łatwo i w wielu przypadkach bezkarnie zabić, osłonić się, zakryć swoją tożsamość, przewieźć łup i uciec z miejsca zdarzenia (ewentualnie wykorzystać dowolną konfigurację tych możliwości, w zależności od potrzeb)? Proszę bardzo: Art. 30. "Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych." Odpowiedzieć mi proszę, ile godności kryje się w uskakiwaniu w ostatniej chwili przed kołami samochodu, który dostał się w niepowołane ręce? Ile godności było w moim prostowaniu kierownicy od roweru kilka tygodni temu? Ile godności w kilkakrotnym widoku trupów popakowanych w worki, albo poćwiartowanych, powcieranych w asfalt i porozrzucanych po całej Zakopiance? Proszę bardzo. Art. 31. "Wolność człowieka podlega ochronie prawnej. Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje. Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw." W jakim stopniu brak obowiązkowych badań, a tylko egzaminy pro forma, które prędzej czy później zda najsłabszy nawet kursant, mają nas chronić przed utratą wolności zamieszkania tam, gdzie chcę, pójścia na spacer tam, gdzie chcę, dotarcia do pracy tam, gdzie chcę? Dlaczego cała moja wolność i szanse przeżycia są ograniczane przez wolność furiata do folgowania swojej furii? Prawo na szczęście [jeszcze] nie nakazuje wszystkim poruszania się wyłącznie samochodem. Więc niech mnie nikt łaskawie do tego nie zmusza, strasząc mnie widokiem czy statystykami zabitych NURD, zwijając mi przed nosem komunikację zbiorową i wypędzając mnie z chodnika na jezdnię (tym razem na wiadukcie przy ul. Niemodlińskiej). Nie pamiętam, kiedy ktoś mnie próbował zastrzelić. A przejechać - owszem, nie ma tygodnia, czasem nawet przechodzę serię prób kilku morderstw na pasach przez kilka dni z rzędu. Cierpią też kierowcy, którzy zatrzymują się przed pasami, żeby przepuścić pieszych: dzisiaj na przykład jeden został wulgarnie za to otrąbiony (ul. Reymonta). Jaki cel przyświęcał trąbiącemu? Może edukacyjny? Co z tego, że niektórzy się przyzwyczaili i stwierdzili, że rozjeżdżanie ludzi jest normą? Nigdy nie było, nie jest i nie będzie. Na niestandardowe problemy muszą znaleźć się niestandardowe rozwiązania. To, że psychiatria była wykorzystywana jeszcze całkiem niedawno do niecnych celów, nie znaczy, że powinno się z niej zrezygnować. Tym bardziej że dzisiejszy świat, jak już kiedyś zresztą pisałam na forum GW co najmniej dwukrotnie, poszedł w stronę bardziej wyrafinowanych metod niszczenia jednostek niewygodnych. Więc dzisiejsza psychiatria - podobnie jak i dzisiejszy aparat sprawiedliwości - mogłyby pójść spokojnie drogą rozwoju ku służbie ludzkości, otrząsnąć się ze średniowiecza, wrócić do źródeł, przedefiniować swoje cele i na nowo określić, czym jest i czym nie jest np. schizofrenia. Jedynym przeciwwskazaniem jest brak gwarancji uczciwości wszystkich biegłych. Totalitarysta to człowiek, który stwarza system, w którym ludzie boją się wychodzić z domów, bo mogą wrócić o kulach albo wcale. Czyli tak, jak mamy teraz. Poza tym totalitaryście marzy się władza. Chyba więc się Panu "troszeczkę" pomyliło, bo mnie zależy właśnie na czymś dokładnie przeciwnym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: behemot Droga panno IP: *.dynamic.chello.pl 09.10.13, 09:40 Psychiatra i solidna psychoanaliza jest potrzebna ale pannie Flisakównie. Faceci w samochodach polujący na łowną zwierzynę przemykającą w dżungli miasta. Samochód jako przedłużenie fallusa, strzelba, a kobieta jako zwierzyna niczym prehistoryczny mamut. Źródło pożywienia i przedłużenia gatunku. Nażarty wojownik chętniej prokreacji się oddawał. No i te sfory psów od pinczera do pitbula uganiające się za istotą, pragnące ją rozszarpać, pożreć od świtu do późnej nocy. A może tak w sobie poszukać przyczyn dla których, psy atakują na każdym kroku a samochody chcą zabić, nawet te parkujące. Jeżeli chodzi o psy, to należy się zastanowić czy przypadkiem nie wydziela panna zapachu, który wzmaga u nich agresję. To mogą być frakcje niewyczuwalne dla sapiensów. Kiedyś koleżanka miała psa, który podczas jej menstruacji stawał się bardzo agresywny i nie pozwalał nikomu się do niej zbliżyć, pogryzł wściekle jej męża. Z panny wypowiedzi widać, że panicznie boi się pani samochodów. Jednak warto sobie odpowiedzieć czy wszystkich, czy tylko niektórych. Czy np. jednakowo boi sie pani autobusu i sportowego cabrioletu? Na te i inne pytania łatwiej będzie pannie odpowiedzieć u psychiatry i psychoanalityka i przezwyciężyć natręctwa czy fobie. Bo byc może okaże się, że świata nie trzeba zmieniać, wystarczy poradzić sobie z sobą samym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daro Żółte światło przed czerwonym na skrzyżowaniu, ... IP: *.dynamic.chello.pl 08.10.13, 22:46 Za wierszówkę tutaj nie płacą. Po co takie wywody o wszystkim i o niczym ? Odpowiedz Link Zgłoś