Będąc sześciolatkiem...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.13, 06:23
w 1950 r., najgorszym czasie stalinizmu wystartowalem do mojej edukacji w paczkowskiej Szkole Podstawowej i...do dziś sobie chwalę ! Więc akcja "ratujmy sześciolatki" w 63 lata później, w dobie astronomicznego wręcz przyspieszenia we wszystkich dziedzinach życia, a przede wszystkim dojrzewania dziecka jest wyrazem ciemnoty! To wielka szyta grubymi nićmi dywersja polityczna i robienie bałaganu w szkolnictwie ! Założę się, że genialny Jarkacz też musiał zaczynać jako 6-latek, jeśli nie wcześniej, bo kradzież księżyca to nie jest bele co, na to trzeba mieć głowę nie od parady ! Pani Minister Szumilas, proszę sie nie przejmować i bronić wdrażanego systemu, nawet jeśli na początku mogą wyłaniać się trudności. W ogóle Platformo, nie pękaj, tylko rób do końca swoje, bo do realizacji dwu expose` jeszcze droga daleka ! Uczciwych platformersów, co to nie nagrywają, nie kradną, idą prostą drogą jest jak w każdej populacji druzgocąca przewaga. Kochani, do roboty, czas nam ucieka, wieczność czeka !
    • Gość: ;-) Nazywam się major Bień i mam stopień majora ... IP: *.adsl.inetia.pl 30.10.13, 08:37
      a bez tej całej naukowej tytulatury już się nie da pisać o sobie ?

      ;-)
      • Gość: JS Re: Nazywam się major Bień i mam stopień majora . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.13, 08:53
        Panie majorze Bień, da się, ale po co i dlaczego nie? Nie ma co kryć ! Niech każdy pisze co tam ma przed swoim nazwiskiem, a co zdobył uczciwą cieżką pracą. Arcybiskup Woliński, majaor Bień, generał Iksiński, premier Muchołapski. W końcu to nasze, i nikomu to nie wadzi, opisuje rzeczywistość taką jaka jest. A jeśli wadzi to proszę siebie zapytać, dlaczego? Pozdrawiam majorze Bień! :) i życzę rychło pułkownika !
        Nawiasem, nauczyłem sie tego w Niemczech. Hallo, tu mowi Professor Johann Schmidt, i od razu po drugiej stronie słucha się z wytężoną uwagą...:), nic na to nie poradzimy, tacy jesteśmy...
        PS: odbiegł pan od tematu 6 latkow..
        PS1: jak pan major widzi po JS stosuje z umiarem...
    • Gość: behemot Będąc młodą lekarką... IP: *.dynamic.chello.pl 30.10.13, 10:29
      tak rozpoczynały się radiowe Pamiętniki Młodej Lekarki, Ewy Szumańskiej i Jana Kaczmarka, w których przedstawiano wykształconą ale beznadziejnie tępą, by nie powiedzieć idiotkę, lekarkę. Nasz kolnet, przez innych nazywany wesołym profesorkiem pisze:
      <Bedąc sześciolatkiemw 1950 r., najgorszym czasie stalinizmu wystartowalem do mojej edukacji w paczk
      > owskiej Szkole Podstawowej i...do dziś sobie chwalę ! Więc akcja "ratujmy sześc
      > iolatki" w 63 lata później, w dobie astronomicznego wręcz przyspieszenia we wsz
      > ystkich dziedzinach życia, a przede wszystkim dojrzewania dziecka jest wyrazem
      > ciemnoty!
      No i nałykał się kolnet, jako sześcioletnie pacholę, tych głupot o batiuszce Stalinie, Związku Sowieckim i najlepszym ustroju, jak ryba wody. Skorupka nasiąkła za młodu i dopiero w 80/81 stojąc w rozkroku jedną nogą w PZPR drugą w "S" gdy głupotą było i się zwyczajnie nie opłacało nogi moczyć w PZPR, obie nogi stanęły na nowym gruncie, który w istocie był starym.
      Jasno tedy widać, że przykład chybiony i powoływać sie nań jest blędem. Oczywiście, że dzieciaki dojrzewają wcześniej i to widzą lobbyści z WHO i Brukseli. Czemuż za tym czekać z pełnoletniością do 18 roku życia a wspolżycie rozpoczynać dopiero z piętnastką? Przecież na takie dictum nowoczesnych i oświeconych profesorów, można klepnąć pietnastkę jako próg pełnoletności a od dwunastki rozpoczęcie współżycia. Przecież ta młodzież tak dojrzała i rozwinięta dzisiaj, że edukację od piątki czy szóstki trzeba rozpocząc ustawowo. A co rodzic ma do gadania? Nic, jako i rodzice kolneta nie mieli a on sam do dziś sobie to chwali.
      • Gość: Prof.JanuszSawczuk Re: Będąc sześciolatkiem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.13, 11:40
        nałykał się kolnet, jako sześcioletnie pacholę, tych głupot o batiuszce Stalinie, Związku Sowieckim i najlepszym ustroju, jak ryba wody. Skorupka nasiąkła za młodu i dopiero w 80/81 stojąc w rozkroku jedną nogą w PZPR drugą w "S" gdy głupotą było i się zwyczajnie nie opłacało nogi moczyć w PZPR, obie nogi stanęły na nowym gruncie, który w istocie był starym.
        =========
        Łykali wszyscy, nie tylko pacholeta ale i tuzy intelektu, Szymborska, Iwaszkiewicz, wcześniej Miłosz i tysiace, tysiące innych, 4/5, a może nawe więcej narodu, bukiety z tych kwiatow polskiej elity możnaby tysiącami rzucać przed wieprze..., jak perły...
        A w 1980 r.? .. kiedy nadeszła Solidarność...? no cóż gdybym sam jeden jako ten samotny biały żagiel stanał jedną nogą w nowym ruchu ("Nasz Ruch?), jedna tkwiąc w PZPR, to mogłbym śmiało nazwać siebie poputczykiem, ale było nas...10 milionów!!! a może więcej.
        Był też jeden maluch, dziś zwany tu behemotem (też bardzo skromnie !) który wziął na swe barki oddzielanie ziarna od plew w życiu publicznym i osobistym, zawodnik, który od lat fatalnie się czuje, niekomfortowo mu w gronie rodakow, ktorzy mieli ten przywilej od natury, że urodzili się wcześniej. Dar późnego urodzenia behemocie to nie jest jeszcze glejt na racje. Zawsze dobrze jest zapytać gdzie ja byłbym w tamtym czasie, czy byłbym pryszczatym, czy bylbym towarzyszem podrózy Bieruta, Rakowskiego czy Siwaka, czy byłby świnią czy porządnym człowiekiem.
        Nie kompromituj się behemocie, bo stać cie by samodzielnie takiej opercaji myślowej dokonać i wyciągnąć wnioski ?
        Zrób to czym prędzej!
        A twoje wpisy zyskają na wiarygodności.
        • Gość: behemot Będąc starcem kolnet IP: *.dynamic.chello.pl 31.10.13, 07:01
          wymyśla konstrukcje myślowe pozwalajace mu postawić się w jednym szeregu z "tuzami intelektu", którzy w rzeczonym 1950 roku mieli 27,56,29 lat a on sam nic o nich nie wiedział. Chociaż nie, jako sześciolatek interesował się w Paczkowie życiem literackim. Łykał tedy te bzdury, które wspierały swym piórem "tuzy" systemu a bukiety ubecja robiła z kwiatu młodzieży, co się ostał po krwawych żniwach Hitlera i Stalina i rzucała przed wieprze stojące na trybunach pierwszomajowych pochodów. Tysiące rąk, miliony rąk, a serce bije jedno. Jak gąbka chłonął te bzdury i jak gąbeczka był elastyczny no i uczył się choć długo, by o 1980 dziś powiedzieć < ale było nas...10 mili
          > onów!!! a może więcej.>
          Partyjnych w związku 10 milionów? Edukacyjny sześciolatek ma skłonność niczym bąk/giez do przysiadania na końskim zadzie i konstatacji: Och ale się dzisiaj naoraliśmy. I to bez wzgledu na to do kogo koń należy. Zaś w samouspokojenie i samousprawiedliwienie wprowadza go koncepcja wczesnego urodzenia. Według niej, ten, kto się wcześniej urodził nie miał wyjścia i jego np. skoorwysyństwo jest usprawiedliwione, wcześniejszym urodzeniem. Np taki dr Mengele (też wykształcony) nie miał wyjścia bo się za wcześnie urodził. Gdyby urodził się później, to kto wie, czy w takim NRD nie byłby uznanym lekarzem pływaczek enerdowskich.
          Tymczasem, jak doświadczenie pokazuje, wśród równolatków liczba skoorwysynów i ludzi porządnych układa się różnie. Nie po raz pierwszy kolnet o trzech nickach trafia kulą w płot. I nie pomogą tu zabiegi socjotechniczne, że używając nicka Profesor Janusz Sawczuk - ex katedra, wygłasza prawdę objawioną, naukową, aksjomat, czy jak tam kto chce. Zaś podpisując się Janusz Sawczuk, to sądy pozbawione naukowości a w przypadku JS, stary zgred, to wypowiedzi anonimowego internauty.
          • Gość: SZS Re: Będąc wściekłym pisdzielcem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.13, 13:44
            Trudno z takim niezbornym słowotokiem cokolwiek zrobić. Wykrecasz pryszczaty maluchu jak ci wygodnie, jak ci żółć każe. Uważaj cobyś się nie zadławił własnymi emocjami. To twoje późne urodzenie, zwalnia cie od rozliczenia sie w swym sumieniu z historia Polski, w ktorej nie braleś udziału i każdego mierzysz swoja miarką spóźnionego bohatera, który sie nie załapał. Patrząc jednak na twój charakter przebijajacy z tekstow tu zamieszczanych bylbyś niezgorszym siepaczem w imie idei... Dwoisz się i troisz, by udowodnic, że 6latek też mógł już być skorwysynem, tylko dlatego, że urodził sie w czasach rządów Stalina i Berii. Choroba nienawiści rozwija się u ciebie w zastraszającym tempie ! Anatemą objęci są już wszyscy, którzy w 1950 roku jako pierwszaki łykały ówczesne treści z elementarza Falskiego, głównie "Ala ma kota" i "Cela je jajko" :) :) Puknij sie w łepetyne. Na szczęście mieliśmy ten sam elementarz, więc porozumienie zawsze jest możliwe, choć czyta się te wygibasy i łamańce z zażenowaniem. Ujeżdzasz łysą kobyłe historii waląć wściekle w jej boki krotką nóżką, (czy to moja wina, że to i owo ci nie urosło?) pełen żalu, iżeś nie urodził się wcześniej i nie miał okazji być towarzyszem kolegów ubowców, by się wykazać swym podłym charakterem w tamtych czasach. Oj dałbyś ty popalić niejednemu innomyślnemu. Skąd to wiemy? To proste. Wystarczy sie wczytać w twe linijki ociekające żółcią, którą upaprzesz każdego kto twej pisiej ideologii nie podziela. Widać jakiś wielki żal do Pana Boga, jakąś wielką nienawiść do człowieka. Może ja i czasem nie mam racji, trafiam czasem w płot kulą, ale ty ze swym pryszczatym charakterem w czasach umacniania wladzy ludowej pewnie umialbyś ze swoją nienawiścią ładować kulę prosto w kark lub między oczy, taka z ciebie kreatura. Życzę otrzeźwienia.
            • Gość: behemot Profesor Janusz Sawczuk przemówił IP: *.dynamic.chello.pl 03.11.13, 07:24
              tym razem jako anonimowy SZS (Sawczuk Zawsze Sawczuk) i nie jako dobrze urodzony ale wczesniej urodzony. Nawet tego wczesnego urodzenia nie potrafił wykorzystać, bo stanał po niewłaściwej, zbankrutowanej stronie, do czego dochodził przez 30 lat wnikliwej pracy naukowej. Osłuchany, oby tylko, z zaplutym karłem reakcji, dziś bardzo chętnie stosuje nowoczesne epitety deprecjacji typu: pisdzielec, pisior, itd., w stosunku do tych, którzy maja dobrą pamięć i nie nabiorą się dziś na nowoczesnego socjaldemokratę ze szkoły niemieckiej, niczym na farbowanego lisa.
            • Gość: studencina Re: Będąc wściekłym pisdzielcem IP: *.internetia.net.pl 03.11.13, 18:09
              I to ma być profesor? I bardzo brzydki język. Gdzie pan tego się nauczył?
      • mieszaniec-zopola Re: Będąc młodą lekarką... 30.10.13, 20:30
        Przyłożyłeś słusznie, ale guzik to ma wspólnego z meritum. Z Twoich postów wynika, że też jesteś 50+ więc jeśli nie Stalinem to chociaż Gomułką cię faszerowano. I to też nie ma nic do rzeczy. Tuskanie chcą popchnąć ludzi szybciej do roboty i dłużej w robocie trzymać. Ja jako dusza socjalistyczna widzę w tym tylko wyzysk, odbieranie dzieciństwa i odbieranie spokoju na starość. Faktem jest, że można. Ponieważ skończyłęm studia w Związki Zdradzieckim, to pmogę poświadczyć, że po 10-latce można rozpocząć studia techniczne i mordować analizę matematyczną i teormechanikę. Faktem jednak jest, że moi sowieccy koledzu mieli ciężko.
        W PRLu niektórzy studiowali "wiecznie" i to było dopiero fajne. Wychodzi na to, że Engels miał rację, rozwój idzie po spirali i właśnie "wraca nowe". Oprócz wypychania dzieciaków na rynek pracy są jeszcze inne dowody na geniusz Engelsa. Za komyuny były małe mieszkania, klitki. Obecnie tzw. dewelopery oferująjeszcze mniejsze. Geniusz polityczny Tuskanópewnie nas niebawem doprowadzi do japońskich mieszkań-klatek.
        Wy z prafiesorem nie powinniście się martwić, będziecie mieli nowe tematy do zapełniania opolskiego forum GW>
        • alanta1 Re: Będąc młodą lekarką... 31.10.13, 10:41
          mieszaniec-zopola napisał:

          > Tuskanie chcą popchnąć ludzi szybciej do roboty

          Chcieć to sobie mogą :P
          Moje dziecko poszło szybciej do szkoły, z założeniem, że sobie średnią czy studia przedłuży, jeśli będzie chciało gdzieś na rok pojechać i świat poznać, albo języków się porządnie nauczyć ;)
          I nie rozumiem tego jojczenia; dziecko które się nie nadaje do szkoły zawsze można odroczyć...
    • Gość: LLB Re: Będąc sześciolatkiem... IP: *.adsl.inetia.pl 30.10.13, 12:43
      Ale się ubawiłem czytając.
    • rilian będąc ojcem czterolatki... 30.10.13, 14:49
      twierdzę, że ma pan rację. bawią mnie niezmiernie lamenty wielu rodziców nad biednymi sześciolatkami, które muszą iść do szkoły. w niezmiernie sporym procencie te żale biorą się z uświadomienia sobie przez rodziców kwestii pomijanej i skrywanej:

      oto dziecko trzeba wyrwać z ciepłego środowiska i zrobić m.in. rachunek sumienia pt. "ile w tym okresie, najbardziej chłonnego mózgu i wrażliwego serduszka spędziliśmy razem czasu? ile rzeczy nauczyliśmy się wspólnie?"

      u wielu rodziców pojawia się wtedy świadomość: mam dziecko! dziecko, któremu grozi (a raczej jego rodzicom), że nie będzie od 7 do 17 (nierzadko, naprawdę!) w przedszkolu. że nagle trzeba pochylić się nad nim jeszcze mocniej niż do tej pory.

      z tych podświadomych wyrzutów sumienia i lęku przed utratą kilku godzin dziennie przez rodziców w sporej części dojrzałych tylko trochę bardziej niż ich własne dzieci bierze się ten cały szum.
    • Gość: lalecznik też 6-latek IP: *.dynamic.chello.pl 30.10.13, 17:52
      Ja też w wieku 6 lat poszedłem do szkoły, chociaż normą było już 7 lat. Powody były praktyczne. Rodzice mieszkali na wsi, daleko od szkoły i przedszkola. Doszli zatem do wniosku, że skoro i tak mają mnie wozić, to powinienem od razu pójść do szkoły. Zdałem odpowiednie testy. I tyle. 6-latek w klasie 7-latków. Jednak nie było różnicy w poziomie pomiędzy mną a starszymi kolegami. Byłem nieco mniejszy, ale akceptowany. Nie zdarzyło się nic co złego co bym zapamiętał, a co mogło być związane z różnicą wieku. Lubiłem się uczyć, to fakt. Efektem pójścia do szkoły w wieku 6 lat było to, że maturę miałem w wieku 18 lat, a studia skończyłem jak miałem 23. Rok krócej byłem na utrzymaniu rodziców, rok więcej miałem na znalezienie pracy, podniesienie kwalifikacji, znalezienie żony, dorobienia się. W czasie kiedy człowiek jest młody, ma potężną dawkę energii i szybciej regeneruje siły. Rok znaczy wtedy dużo. Rok dłużej też będę pracował! Ale w moim fachu akurat to nie ma znaczenia. To fakty.

      Co do oceny własnej. Jeżeli miałbym wskazać kluczowy czynnik, który mi pomógł w nauce, to tzw. kultura książki w domu. W domu się czytało. Mnie też się czytało bajkę na dobranoc. Jak się dziecko posadzi przed TV gdzie patrzy w ekran jak kot w bęben pralki to może mieć i lat 8 a i tak będzie się uczyło gorzej. Uważam, że jako 6-latek szybciej stałem się bardziej zaradny życiowo, nauczyłem dostosowywać do zmieniających się warunków, stałem się pewniejszy siebie. To zaprocentowało w dalszych latach.

      • Gość: JS Re: też 6-latek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.13, 20:32
        Wspominam mój start do życia w wieku 6 lat jako niezwykle skuteczny i bardzo rozwojowy. Już po pierwszej klasie jako 7 latek pojechalem (z bratem o rok starszym, ale już po II klasie) do Kwidzynia na kolonie letnie, potem z roku na rok szybko usamodzielnialiśmy się, rozwijając zainteresowania wielokierunkowe: fizyka, chemia historia, geografia, sport...W `54 przeniesliśmy się na wieś do wiejskiej szkoły, która była znakomicie wyposażona w poniemiecki sprzęt techniczny, fizyko-chemiczny, sportowy. To było nasze królestwo. Kochaliśmy szkołę, bo otwierała przed nami wspaniały świat; kochaliśmy odrabiać lekcje, pamiętam np. nieme filmy na projektorze filmowym (który sami uruchamialismy) pokazujące topniejące lody Arktyki i Antarktyki, to rozbudzało miłość do literatury przygodowej, czytelnictwo (np. książki Centkiewiczów!) rozwijało się równolegle do odpowiedzialności za dom i jego zadania (gospodarstwo rolne z wszystkimi powinnościami). Ten wczesny start spowodował, że w 17 roku życia gruntownie przygotowani mogliśmy rozpocząć studia !
        Dziś dzieci rozwijają się jeszcze szybciej. Mój wnuk opanował język angielski w wieku 3 lat, języka uczył się z komputera, potem w amerykańskim przedszkolu, dziś odbiera od Obamy gratulacje na piśmie za super wyniki szkolne!
        Uważam, że normą powinno być obligatoryjne rozpoczynanie szkoły w wieku lat 6, w niektórych krajach robi się to już od 5.
      • Gość: pod lipą profesorem się jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.13, 20:37
        a premierem bywa - nie zawsze jest to zasługa człowieka.
        o 6-latkach prawda jest taka, że niektóre dzieci nadają się do szkoły mając lat 6, a inne dopiero lat 7, nierzadko i 8. Decyzję należało zostawić rodzicom i nauczycielom z przedszkola. Nikomu nie zabraniano posyłania dziecka do szkoły wcześniej.
        Co do rodziców: nikt nie uczy jak nim być, bo aby zostać rodzicem wystarczy zgasić światło, a potem dziwią pytania "I dlaczego przedszkole nie jest czynne w sobotę i niedzielę?, a szkoła tylko do 17,00?"
    • men1972 Chciałes pochwalic się jaki jesteś zdolny? 30.10.13, 21:08
      Ty komunistyczny h...u. Zakładając ten wątek chciałes pokazać jaki rzekomo jesteś zdolny, a komunistyczny h...u z tytułem profesora, nie znasz nawet dobrze jednego języka obcego!

      Taki to z ciebie profesor.
      • Gość: n-elka Re: Chciałes pochwalic się jaki jesteś zdolny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.13, 21:31
        Szanowny profesorze
        Na jakiej podstawie zabiera Pan głos w sprawie 6-latków. Czy ma Pan doświadczenie w pracy z dziećmi 6-7 letnimi? Czy zna Pan losy dzieci wysłanych wcześniej do szkoły? Czy rozmawiał Pan z rodzicami, nauczycielami, psychologami z Poradni PP? Zabiera pan głos w sprawie, o której ma Pan niewielkie pojęcie odwołując się do własnego przykładu. Na sukces szkolny dziecka składa się wiele czynników. A może gdyby poszedł Pan do szkoły w wieku 7 lat dziś byłby Pan noblistą? Znam wielu rodziców, którzy serdecznie żałują, że posłali wcześniej swoje dziecko do szkoły i twierdzą, że gdyby mogli cofnąć czas, drugi raz nie popełniliby tego błędu.
        • Gość: JS Re: Chciałes pochwalic się jaki jesteś zdolny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.13, 22:16
          Szanowna Pani, na sukces faktycznie składa sie caly szereg czynnikow i chyba Pani słusznie zauważa, że moje obserwacje nie mogą się równać z obserwacjami nauczycieli i psychologów. Ale przecież nie jesteśmy ślepi, widzimy co potrafią i jak chłoną wiedzę dzieci w przedziale wieku 3-6. Ja nadal jednak jestem zdania, że to co przed ponad 60 laty było już obecną praktyka w polskim szkolnictwie dziś staje sie nakazem. Skoro Pani tak poważnie martwi się o brak polskiego noblisty :), ( z Opola, ha ha ha !, fajnie to Pani wymyślila ! ) to odpowiem tak: brak noblistów w Polsce z grupy wiekowej 7latkow, którzy rozpoczynali swoja edukacją przede mna i pomnie niech będzie odpowiedzią na Pani zabawną i bardzo dowcipna uwage! To nie tu należy szukać przyczyn deficytów moich, moich równolatków, czy rok starszych/młodszych kolegów. Nie wiem czy Pani się ze mną zgodzi, ale uważam, że jedną z przyczyn tego olbrzymiego deficytu jest a raczej był autorytarny sposob wychowania naszego pokolenia. Byliśmy ofiarami ofiar... Nasi rodzice wychowywani byli przez autorytarne pokolenie naszych dziadków, a nasi rodzice przyjęli w sposob naturalny ich metody za własne i skuteczne. Bezstresowe wychowanie i wychowywanie nieautorytarne, partnerskie, maja szczęście przeżywać dopiero nasze wnuki ! To są zupełnie inne jednostki... Może spośrod nich wyłoni się jakiś noblista, tak przez Panią wymarzony ! Ja w każdym razie sobie nie szkoduję, a za troskę dzięki !
          • borus6 Brawo n-elka 31.10.13, 07:17
            Wszelkie tytułowane głowy mają już poprzestawiane poglądy.
            Jeżeli mamy równać się w szkolnictwie do unijnych krajów , to stwórzmy warunki do nauczania, myślenia , bo rzeczywiście dzieci przerastaja intelektualnie wielu politycnzych profesorów.
            SZkoła do kopalnia wiedzy i nauki zycia. Te obecne to tylko mordownia dla dzieci, ich rodziców i całego społeczeństwa. Rodzic urodził , ma sie męczyc z wychowaniem , potem utrzymywaniem dorosłego "bezrobotnego do końca Jego żywota". Nie ma nic do gadania , bo dziecko jest "własnością Państwa", które decyduje o sposobie przygotowania podatnika do egzystencji
            • Gość: borsuk7 Re: Brawo n-elka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.13, 12:07
              Madry (inaczej) borusie czyżbyś chciał powrotu do komuny, gdzie państwo każdemu gwarantowało minimalne wynagrodzenie? Piszesz: Rodzic urodził , ma sie męczyć z wychowaniem , potem utrzymywaniem dorosłego "bezrobotnego do końca Jego żywota". Na każdym z tych trzech pól masz wybór. Nie chcesz płodzić jako rodzic, zawieś interes na kołku, nie chcesz się męczyć z wychowaniem, oddaj do przytułku, nie chcesz łożyć na lenia, niezgułę i obiboka - pędź go z domu na cztery wiatry, na szczęście granice otwarte. Nie zapominaj, że komuna się skończyła, żyjesz w kapitaliźmie na własną odpowiedzialność. A jak chcesz komuny, to jedź do Chin.
              • jawor10 Re: Brawo n-elka 31.10.13, 12:48
                hej borsuku7
                Jeżeli jesteś świadomym płatnikiem podatku , to powinieneś wiedzieć że to Ty płacisz na szkolenie tych co potem wyjeżdżają za granice za pracą, oni już nie będa spłacać swojej nauki,płacić podatków i ZUS na Twoją ochronę zdrowia i emeryturę
                • Gość: studencina Profesorze czas na emeryturę IP: *.internetia.net.pl 31.10.13, 13:47
                  Mąci pan ludziom w głowach swoimi starymi wspomnieniami z minionej epoki. Chyba pan nie zdajesz sobie sprawy jaką krzywdę robisz młodym ludziom. Pańskie wspomnienia są indywidualne i nie mają za grosz obiektywizmu. Nie ma co się chwalić !!! Dlaczego pan to robi - nie wiem ale jest to niesmaczne i denerwujące. Lepiej proszę wziąć się za zajęcia i porządnie prowadzić swoje seminaria. Czas upływa a pan nie jest wieczny i znak czasu widać po panu. Emerytura czeka na pana.
                  • Gość: emerytka Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.13, 14:04
                    studencino schamiałeś doszczętnie, kończ lepiej te studia, bo już chyba 10 rok studiujesz...
                    • Gość: studencina Re: IP: *.internetia.net.pl 31.10.13, 19:18
                      SJ nawet nie potrafisz się pod kogoś podszyć. Emerytka ?
                      A czy Ty uczony chłopie wiesz, że nie przystoi Ci tak pisać. Bardzo dziwne masz to wykształcenie i wychowanie. Internet to piekło, a Ty o tym nie wiesz! Piszesz Prof. i to Cie dyskryminuje używając takiego języka. Nick studencina to wyraz stosunku młodych do takich dziwnych profesorów, którzy powinni już być na emeryturze. Nie ośmieszaj się i choć trochę szanuj tytuł profesorski.
                      • jureek Re: 03.11.13, 19:29
                        Gość portalu: studencina napisał(a):

                        > SJ nawet nie potrafisz się pod kogoś podszyć. Emerytka ?
                        > A czy Ty uczony chłopie wiesz, że nie przystoi Ci tak pisać.

                        Nie wnikając w spór merytoryczny (niektóre moje dzieci szły do szkoły w wieku 6 lat, inne jako siedmiolatki), chciałbym tylko zauważyć, że pan profesor nie jest anonimem w przeciwieństwie do jego opluwaczy przypominających mi Lucusia z opowiadania Mrożka "Ostatni husarz".
                        Jura
    • okobar79 Re: Będąc sześciolatkiem... 31.10.13, 15:07
      sam tytuł profesorski nie powoduje żeby się wypowiadać w tak ostry sposób o akcji - ciemnoty? Nie ma Pan dzieci w tym wieku niech więc Pan łaskawie zamilczy...

      ps. ten tytuł to belwederski czy UO? :P
      • Gość: student Re: Będąc sześciolatkiem... IP: *.dynamic.chello.pl 31.10.13, 15:44
        chyba belwederski
        ale bazy twierdzą, że już nie UO, tylko jakaś szkólka zamiejscowa :D
        nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&lang=pl&objectId=27427
        • Gość: bolo Re: Będąc sześciolatkiem... IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 04.11.13, 06:04
          A ja myśle, że te wściekłe ataki behemota to pokłosie jego wyrzutów sumienia za ojca utrawalacza komuny, co to z naganem w ręku...etc...!
Pełna wersja