Gość: lalecznik
IP: *.dynamic.chello.pl
07.11.13, 22:57
11 listopada 2013 to zasadniczo poniedziałek wolny od pracy. Można sobie pójść do lasu na spacer z żoną i dziećmi, zjeść obiad, odwiedzić znajomych lub ich zaprosić. Można też wyskoczyć na długi weekend w góry lub do rodziny. Wieczorem można sobie strzelić piwo albo dwa. Tudzież odbić butelkę wina i nieco wstawić piękniejszą połówkę oglądając jakąś komedię, najlepiej romantyczną, co może mieć całkiem przyjemny finał. Przy takim podejściu nie należy włączać info na TV czy przeglądać portale informacyjne.
No chyba, że jest to element rozrywki. Bo wtedy można się będzie przyjrzeć jak część obywateli naszego państwa będzie kroczyć pod biało-czerwonymi szturmówkami śpiewając „ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie” i wyzywać rządz oraz jego elektorat od zdrajców. Pewna część z nich będzie wznosić hasła „Polska dla Polaków”, tak jakby umieli dobrze wyjaśnić co to jest Polska i kto to ci Polacy, oraz jak odróżnić Polaka od nie-Polaka. Władza ustrojona w kotyliony będzie składała wieńce pod pomnikami przy gwizdach Prawdziwych Polaków. Na wieczór wystąpi w koncyliacyjnym tonie prezydent nie-wszystkich i będzie robił dobrą minę do tej gry z głównym przekazem, że to jest dla nas wszystkich święto radosne. Tak jakby sam w to jeszcze wierzył. Starzy weterani (ale tylko ci z AK) ubiorą się w swoje mundury i ordery i dowloką się na miejsca pamięci, nie wiedząc albo nie chcąc wiedzieć, co się wokół nich dzieje, za cenę rozpaczliwej pamięci o sobie i tej małej chwili zwrócenia na siebie uwagi. W skali lokalnej dwóch moich sąsiadów wystawi flagi na balkon. Plus dwóch z sąsiedniego bloku. To tyle, nie licząc urzędowych wystawionych przez administrację. Może jeszcze GW uraczy na notką o jakimś spędzie przed babą na byku. Zdecydowana większość da sobie z tym wszystkim siana.