borus6
08.11.13, 11:58
Czas zachłyśnięcia się polityką klimatyczną UE w Polsce minął
Artykuł
Komentarze (7) .
.Autor: wnp.pl (Dariusz Ciepiela) | 08-11-2013 05:48 | aktualizacja: 08-11-2013 11:50
- W kręgach rządzących coraz szybciej rośnie świadomość, że przyszłość Polski powinna być budowana w oparciu o polski przemysł. Okres zachłyśnięcia się polityką klimatyczną, kiedy wszelkie propozycje UE były traktowane jako prawda objawiona mamy już za sobą. Rośnie realizm, racjonalizują się poglądy w tej kwestii – ocenia Henryk Kaliś, przewodniczący Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu.
CO2 produkuje obecnie energię elektryczną po najniższym w UE koszcie. Przełożyło się to na jej niskie ceny i pozwoliło złapać oddech energochłonnym branżom rodzimego przemysłu, czego przykładem jest Huta Łaziska, która po kilku latach przerwy wznowiła produkcję żelazostopów (wcześniej produkcję tę wstrzymano z powodu wysokich cen energii).
Polski przemysł energochłonny nie jest jednak bezpieczny, ponieważ będą podejmowane kolejne próby zaostrzania polityki energetycznej - co do tego nie ma wątpliwości. Na szczęście prawda o tym, że trzeba chronić polski przemysł jest już powszechna, we wszystkich ośrodkach władzy (Prezydent, Rada Ministrów, Sejm i Senat, wreszcie Ministerstwa i Urzędy Państwowe) - przekonuje Henryk Kaliś.
A jest o co walczyć, ponieważ w polskim przemyśle energochłonnym zatrudnionych jest blisko 500 tys. osób i wytwarza on ok. 30 proc. PKB.
Kondycja przedsiębiorstw energochłonnych w dużym stopniu uzależniona jest od tego, co dzieje się na rynku energii elektrycznej.
- W latach 2005-2012 polskie grupy energetyczne otrzymywały za darmo uprawnienia do emisji CO2. Jednak w latach 2008 - 2012 wliczyły cenę uprawnień do emisji do kosztów produkowanej przez siebie energii. Z tego tytułu odbiorcy końcowi w Polsce ponieśli nieuzasadniony koszt w wysokości ok. 30 mld zł. Dzięki temu rentowność firm energetycznych w ostatnich latach przekraczała 20 proc. W efekcie wyprowadzono z przemysłu olbrzymie środki finansowe, co doprowadziło do zapaści inwestycyjnej i odebrało wielu polskim firmom szanse na rozwój, zmianę technologii i w konsekwencji poprawę konkurencyjności na rynkach międzynarodowych - mówi Henryk Kaliś.
W jego ocenie, w warunkach stworzonych przez Europejski System Handlu Uprawnieniami do Emisji (EU ETS), dla zachowania tradycyjnego polskiego przemysłu konieczne jest wprowadzenie systemu rekompensat dla przedsiębiorstw energochłonnych (narażonych na ucieczkę emisji), których przyznanie dopuszcza art. 10 c dyrektywy EU ETS. Dyrektywa daje krajom członkowskim taką możliwość, jednak decyzje o ich wprowadzeniu podejmują państwa członkowskie. KE wydała wytyczne wskazujące, jak system rekompensat winien być tworzony. Przed ewentualnym wprowadzeniem go w życie, kraje członkowskie zobowiązane są do przeprowadzenia procedury notyfikacji.
- Środki na System rekompensat zapewnili sobie już dawno Niemcy. W 2011 r. zadecydowali o wydzieleniu z budżetu państwa 500 mln euro, które będą mogły być przeznaczone na pokrycie firmom energochłonnym zwiększonych w efekcie zakupu uprawnień do emisji kosztów energii elektrycznej - informuje Henryk Kaliś.
Podkreśla, że bez przygotowanego do szybkiego wprowadzenia Systemu rekompensat polskiej gospodarce grozi katastrofa, w przypadku gwałtownego wzrostu cen uprawnień do emisji CO2. Szczególnie w sytuacji, gdy inne kraje UE takie systemy wprowadzą. Dlatego nawet jeśli uznamy, że w tym momencie system rekompensat nie jest niezbędny, warto go opracować i odłożyć na półkę, by w razie konieczności szybko po niego sięgnąć.
- Koszty uprawnień do emisji CO2 przedsiębiorstwa włączone w system ETS ponoszą w dwojaki sposób. Kupując je bezpośrednio na potrzeby emisji procesowych, oraz w cenie zużywanej w celach produkcyjnych energii elektrycznej. Polski przemysł ma prawo do darmowych uprawnień do emisji CO2, jednak z uwagi na krzywdzące dla polskich instalacji, wyliczone przez KE współczynniki emisyjności (tzw. benchmarki) kalkulowane w oparciu o równoważnik paliwowy za który przyjęto gaz ziemny, otrzymamy ilość uprawnień wystarczającą zaledwie do pokrycia ok. 50 proc. potrzeb produkcyjnych. W tej sytuacji każde, dotykające polskie firmy uszczuplenie ilości darmowych uprawnień do emisji jest katastrofą, ponieważ wpływa na wzrost kosztów produkcji. Paradoksalnie szczęśliwym zbiegiem okoliczności UE objęta jest kryzysem, który spowodował spadek cen uprawnień do emisji. Gdyby jednak nastąpił wzrost ich cen do prognozowanego nie tak dawno poziomu 20-30 euro za tonę CO2, to wtedy te konsekwencje dla polskich przedsiębiorstw będą katastrofalne - podkreśla Henryk Kaliś.
energetyka.wnp.pl/czas-zachlysniecia-sie-polityka-klimatyczna-ue-w-polsce-minal,210816_1_0_1.html