Polityka klimatyczną UE w Polsce

08.11.13, 11:58
Czas zachłyśnięcia się polityką klimatyczną UE w Polsce minął
Artykuł
Komentarze (7) .
.Autor: wnp.pl (Dariusz Ciepiela) | 08-11-2013 05:48 | aktualizacja: 08-11-2013 11:50
- W kręgach rządzących coraz szybciej rośnie świadomość, że przyszłość Polski powinna być budowana w oparciu o polski przemysł. Okres zachłyśnięcia się polityką klimatyczną, kiedy wszelkie propozycje UE były traktowane jako prawda objawiona mamy już za sobą. Rośnie realizm, racjonalizują się poglądy w tej kwestii – ocenia Henryk Kaliś, przewodniczący Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu.
CO2 produkuje obecnie energię elektryczną po najniższym w UE koszcie. Przełożyło się to na jej niskie ceny i pozwoliło złapać oddech energochłonnym branżom rodzimego przemysłu, czego przykładem jest Huta Łaziska, która po kilku latach przerwy wznowiła produkcję żelazostopów (wcześniej produkcję tę wstrzymano z powodu wysokich cen energii).

Polski przemysł energochłonny nie jest jednak bezpieczny, ponieważ będą podejmowane kolejne próby zaostrzania polityki energetycznej - co do tego nie ma wątpliwości. Na szczęście prawda o tym, że trzeba chronić polski przemysł jest już powszechna, we wszystkich ośrodkach władzy (Prezydent, Rada Ministrów, Sejm i Senat, wreszcie Ministerstwa i Urzędy Państwowe) - przekonuje Henryk Kaliś.

A jest o co walczyć, ponieważ w polskim przemyśle energochłonnym zatrudnionych jest blisko 500 tys. osób i wytwarza on ok. 30 proc. PKB.

Kondycja przedsiębiorstw energochłonnych w dużym stopniu uzależniona jest od tego, co dzieje się na rynku energii elektrycznej.

- W latach 2005-2012 polskie grupy energetyczne otrzymywały za darmo uprawnienia do emisji CO2. Jednak w latach 2008 - 2012 wliczyły cenę uprawnień do emisji do kosztów produkowanej przez siebie energii. Z tego tytułu odbiorcy końcowi w Polsce ponieśli nieuzasadniony koszt w wysokości ok. 30 mld zł. Dzięki temu rentowność firm energetycznych w ostatnich latach przekraczała 20 proc. W efekcie wyprowadzono z przemysłu olbrzymie środki finansowe, co doprowadziło do zapaści inwestycyjnej i odebrało wielu polskim firmom szanse na rozwój, zmianę technologii i w konsekwencji poprawę konkurencyjności na rynkach międzynarodowych - mówi Henryk Kaliś.

W jego ocenie, w warunkach stworzonych przez Europejski System Handlu Uprawnieniami do Emisji (EU ETS), dla zachowania tradycyjnego polskiego przemysłu konieczne jest wprowadzenie systemu rekompensat dla przedsiębiorstw energochłonnych (narażonych na ucieczkę emisji), których przyznanie dopuszcza art. 10 c dyrektywy EU ETS. Dyrektywa daje krajom członkowskim taką możliwość, jednak decyzje o ich wprowadzeniu podejmują państwa członkowskie. KE wydała wytyczne wskazujące, jak system rekompensat winien być tworzony. Przed ewentualnym wprowadzeniem go w życie, kraje członkowskie zobowiązane są do przeprowadzenia procedury notyfikacji.
- Środki na System rekompensat zapewnili sobie już dawno Niemcy. W 2011 r. zadecydowali o wydzieleniu z budżetu państwa 500 mln euro, które będą mogły być przeznaczone na pokrycie firmom energochłonnym zwiększonych w efekcie zakupu uprawnień do emisji kosztów energii elektrycznej - informuje Henryk Kaliś.

Podkreśla, że bez przygotowanego do szybkiego wprowadzenia Systemu rekompensat polskiej gospodarce grozi katastrofa, w przypadku gwałtownego wzrostu cen uprawnień do emisji CO2. Szczególnie w sytuacji, gdy inne kraje UE takie systemy wprowadzą. Dlatego nawet jeśli uznamy, że w tym momencie system rekompensat nie jest niezbędny, warto go opracować i odłożyć na półkę, by w razie konieczności szybko po niego sięgnąć.

- Koszty uprawnień do emisji CO2 przedsiębiorstwa włączone w system ETS ponoszą w dwojaki sposób. Kupując je bezpośrednio na potrzeby emisji procesowych, oraz w cenie zużywanej w celach produkcyjnych energii elektrycznej. Polski przemysł ma prawo do darmowych uprawnień do emisji CO2, jednak z uwagi na krzywdzące dla polskich instalacji, wyliczone przez KE współczynniki emisyjności (tzw. benchmarki) kalkulowane w oparciu o równoważnik paliwowy za który przyjęto gaz ziemny, otrzymamy ilość uprawnień wystarczającą zaledwie do pokrycia ok. 50 proc. potrzeb produkcyjnych. W tej sytuacji każde, dotykające polskie firmy uszczuplenie ilości darmowych uprawnień do emisji jest katastrofą, ponieważ wpływa na wzrost kosztów produkcji. Paradoksalnie szczęśliwym zbiegiem okoliczności UE objęta jest kryzysem, który spowodował spadek cen uprawnień do emisji. Gdyby jednak nastąpił wzrost ich cen do prognozowanego nie tak dawno poziomu 20-30 euro za tonę CO2, to wtedy te konsekwencje dla polskich przedsiębiorstw będą katastrofalne - podkreśla Henryk Kaliś.

energetyka.wnp.pl/czas-zachlysniecia-sie-polityka-klimatyczna-ue-w-polsce-minal,210816_1_0_1.html
    • Gość: gosc Re: Polityka klimatyczną UE w Polsce IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.11.13, 11:50
      Przeczytalem nie wszytko zrozumialem ale-jezeli przemysl energochlonny w Niemczech placi za Energie elektryczna znacznie mniej(jest dotowany) niz prywatni odbiorcy to w Polsce tez powinno tak byc aby Polska byla konkurencyjna ze swoimi wyrobami.
      • Gość: mbb Re: Polityka klimatyczną UE w Polsce IP: *.dynamic.chello.pl 09.11.13, 13:42
        Polityka klimatyczna UE doprowadzi na skraj biedy Polskę a potem całą UE a to dlatego ze reszta świata ma to głęboko. Nawert men 1972 tego nie zatrzyma
        • borus6 Rozwój OZE w Europie podniósł ceny energii elektr. 12.11.13, 14:11
          www.cire.pl/item,84432,1,0,0,0,0,0,rozwoj-oze-w-europie-podniosl-ceny-energii-elektrycznej.html
          Rozwój OZE w Europie podniósł ceny energii elektrycznej 12.11.2013r. 11:06

          Jak informuje Business Insider, z badań Institute of Electrical and Electronics Engineers wynika, że ceny energii elektrycznej w Europie w ostatnich czterech latach wzrosły o 17 procent dla gospodarstw domowych i 21 procent dla przemysłu.
          Większość wzrostów ma związek z ambitnymi celami ograniczenia emisji CO2 przyjętymi przez Unię Europejską. Dla przykładu Niemcy płacą obecnie 18 procent ceny energii elektrycznej jako dopłatę na rzecz rozwoju OZE. Oznacza to koszt rzędu 6,24 eurocentów za kWh. Cytowani przez Bloomberg dostawcy energii elektrycznej w Europie oceniają, że parcie ku energii odnawialnej zablokowało budowę obiektów konwencjonalnych o mocy do 51 GW.



          Więć jak to będzie z tą elektrownią Opole ???? Czy wolicie wiatraki ????
          • gandharwa Statystyka to wyższa szkoła iluzji 12.11.13, 22:13
            Tyle danych podałeś...i co z nich wynika? Ano nic. Ale po kolei:

            a) Dla przykładu Niemcy płacą obecnie 18 procent ceny energii elektrycznej jako dopłatę na rzecz rozwoju OZE. Oznacza to koszt rzędu 6,24 eurocentów za kWh.

            Ja zużywam z rodziną w mieszkaniu 150 m2 rocznie 3100 kWh energii elektrycznej. Jeżeli płacę EEG-Umlage w wysokości 6,24 ct/kWh to znaczy, że rocznie na OZE płacę 19,34 EUR, czyli w Niemczech jedna godzina pracy brutto. Czy to dużo? Jak wejdziesz na check24.de to znajdziesz wyszukiwarkę dostawców energii, wielu z nich oferuje tylko prąd z OZE i mimo lekko wyższych cen mają wielu klientów, inaczej by znikli z rynku. Tak więc nie pouczajmy Niemców co dla nich dobre - rozwój OZE ma tam szerokie poparcie społeczne.

            b) Większość wzrostów ma związek z ambitnymi celami ograniczenia emisji CO2 przyjętymi przez Unię Europejską

            Aha, czyli unia i ekolodzy winni...

            cytuję za Cire (rok 2012) - Dla przeciętnego mieszkańca Unii cena za energię z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej to 18,4 tzw. PPS (to wirtualna waluta pomagająca porównywać ceny w różnych krajach). W Polsce aż 23,5.

            Czemu w Polsce energia jest tak droga? - Składa się na to kilka czynników - mówi Witold Szwagrun, dyrektor Centrum Informacji o Rynku Energii (CIRE). M.in. to, że wciąż produkcja energii opiera się na węglu, który jest dość drogim źródłem. Są też przerosty zatrudnienia w energetyce. Jak wynika z ostatniego raportu przygotowanego przez Dom Maklerski PKO BP, polska energetyka bazuje na tzw. blokach220 MW, a to oznacza zatrudnienie rzędu 0,8 - 0,9 osoby na MW. Tymczasem nowoczesne, zautomatyzowane bloki wymagają 0,1 - 0,2 osoby na MW. Do tego dochodzą stosunkowo wysokie płace i w górnictwie i w energetyce


            ...czy jednak wina energetyki i dystrybucji?

            c) cena hurtowa energii a cena dla klienta końcowego

            Dane: obwieszczenie URE 29/2013 oraz 24/2013
            - Średnia kwartalna cena energii elektrycznej sprzedanej w III kw 2013 - 196,35 zł/MWh (0,1963 PLN/kWh)
            - Średnia cena energii elektrycznej dla odbiorcy w gospodarstwie domowym uwzględniającej opłatę za świadczenie usługi dystrybucji energii elektryczne 2012 - 504,7 PLN/MWh

            d) Kto jest bardziej uzależniony od węgla niż Polska (92%)
            -odp: Mongolia oraz RPA (brawo, przegoniliśmy Chiny!)

            e) Emisja CO2 za rok 2011 - dane za ePRTR (źródła przemysłowe, bez spalania w celach grzewczych w domach czy komunikacji)

            Polska ( 38 mln osób) - 196 mln ton CO2
            Opolskie - ( 1 mln ) - 11 mln ton CO2
            Sląskie - ( 4,6 mln ) - 38 mln ton CO2 (przegoniliśmy Sląskie, hurra!)
            ....po wybudowaniu ELO 5-6 emisja CO2 na głowę mieszkańca będzie na Opolszczyźnie największa wśród regionów EU. Możemy być z siebie dumni ....
            • borus6 Bezpieczeństwo energetyczne Polski oparte na węglu 13.11.13, 08:05
              Niestety gandharwa nie mamy innej opcji

              wpolityce.pl/artykuly/59328-bezpieczenstwo-energetyczne-polski-oparte-na-weglu-przyszlosc-zalezec-takze-bedzie-od-postepow-w-eksploatacji-odkrytych-zloz-gazu-lupkowego
              ----
              Dla porównania w Chinach 80 procent energii elektrycznej wytwarzane jest w elektrowniach opalanych węglem, w Australii także 80 proc,, w Niemczech 43 proc a w Stanach Zjednoczonych ok.40 procent.

              ---
              W okresie najbliższych 20-30 lat w polskiej energetyce nadal więc będzie dominował węgiel. Pozostanie on najważniejszym paliwem dla krajowych elektrowni, których łączna moc bloków węglowych nie ulegnie zmniejszeniu. Mają to być jednak w dużej części bloki zmodernizowane, w których wykorzystywane będą technologie czystego węgla. Niewątpliwą korzyścią związaną z dalszym rozwojem energetyki opartej głównie na węglu jest dostępność krajowych, bardzo dużych zasobów węgla kamiennego i brunatnego oraz możliwość importowania tańszego od krajowego węgla z innych krajów. Uniezależni to Polskę w znacznym stopniu od importu większych ilości innych nośników energii takich jak gaz ziemny czy ropa naftowa z Rosji, która czasami lubi się posługiwać „bronią” naftową czy gazową w celu zmuszenia rządów państw importujących te surowce do podjęcia określonych decyzji politycznych lub do „odpowiedniego zachowania” na arenie międzynarodowej. Tak więc tylko dalsze wykorzystywanie węgla, a najbliższej przyszłości także gazu łupkowego, przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego Polski.

              • borus6 Żegnajcie łupki - pozostaje węgiel 13.11.13, 08:12
                wyborcza.biz/biznes/1,100896,14940146,Lupki_cena_za_rzad_Niemiec__To_zle_wrozy_Polsce.html#BoxBizTxt
                • borus6 Re: Żegnajcie łupki - pozostaje węgiel 13.11.13, 09:08
                  energetyka.wnp.pl/niemieckie-manipulacje-ws-polskiego-wegla-i-co2,211104_1_0_0.html
                  Niemieckie media, politycy i ekolodzy ochoczo atakują Polskę za to, że w swoim miksie energetycznym ma zbyt dużo węgla i emituje dużo CO2. Wielka jednak szkoda, że zapominają przy tym dodać, że Niemcy zużywają więcej węgla niż Polska i emitują więcej CO2, w dodatku emisja gazów cieplarnianych w Niemczech rośnie, podczas gdy w Polsce maleje.
                  Z okazji konferencji klimatycznej ONZ, która 11 listopada rozpoczęła się w Warszawie, z wielu krajów płyną słowa oburzenia na Polskę, która przedstawiana jest niemal jako główny sprawca zmian klimatycznych ponieważ nie zamierza rezygnować ze stosowania węgla w energetyce. Znaczący udział w tej fali oburzenia i protestu mają politycy, dziennikarze i ekolodzy z Niemiec. Uzasadniona krytyka nie zaszkodzi, problem jednak jest - i to spory - wtedy, kiedy krytykanci Polski zapominają o wielu ważnych, lecz dla nich niewygodnych, faktach. A fakty są takie, że Niemcy zużywają znacznie więcej węgla i emitują znacznie więcej CO2 niż Polska.

                  Z danych Międzynarodowej Agencji Energi (IEA) wynika, że w roku 2010 emisja CO2 na głowę statystycznego mieszkańca w Niemczech wynosiła 9,32 tony a w Polsce 7,99. Średnia unijna wynosiła 7,29 tony CO2 na głowę mieszkańca.

                  Z kolei z informacji podawanych przez Central Europe Energy Partners (CEEP), które powołuje się na Joint Research Centre (JRC) wynika, że w 2011 r. w Niemczech emisja CO2 na głowę mieszkańca wynosiła 9,9 tony, w Polsce 9,10 tony, podczas gdy średnia unijna wynosiła 7,5 tony.

                  Okazuje się więc, że Niemcy, które są często stawiane jako wzór przemian energetycznych, emitują więcej CO2 niż Polska, która jest postrzegana jako główny truciciel. Co gorsza, mimo szumnych deklaracji troski o środowisko, emisje CO2 w Niemczech rosną. W 2012 r. Niemcy wyemitowały o 2 proc. więcej tego gazu cieplarnianego niż w 2011 r. Również w 2013 r. emisja wzrasta - z wstępnych szacunków niemieckiego rządu wynika że wzrośnie w br. o około 20 mln ton. Czytaj więcej Niemcy. Emisja CO2 wzrosła drugi rok z rzędu

                  Tymczasem w Polsce, tak ostro krytykowanej przez niemiecką prasę emisje CO2 spadają. W 2012 r. zmniejszyły się o ponad 5 proc. w stosunku do poprzedniego roku. Jak przypominała na rozpoczęciu konferencji COP 19 w Warszawie wiceminister środowiska Beata Jaczewska, od 1988 r. Polska obniżyła emisje CO2 o 30 proc. podczas gdy średnia dla 15 krajów "starej UE" jedynie wynosi 15 proc.
                  Węgiel brunatny

                  Z danych Euracoal (Europejskiego Stowarzyszenia Węgla Kamiennego i Brunatnego) wynika, że produkcja węgla brunatnego w Niemczech w 2012 r. wyniosła 185,4 mln ton., co stanowiło spory wzrost w porównaniu z rokiem 2011, kiedy wydobycie było na poziomie 176,5 mln ton. W tym roku wydobycie nieznacznie maleje. W pierwszym półroczu 2013 r. w Niemczech wydobyto 90,0 mln ton węgla brunatnego, podczas gdy w tym samym okresie roku 2012 było to 92,6 mln ton.

                  A teraz Polska. W roku 2012 w naszym kraju wydobyto 64,2 mln ton węgla brunatnego, a w 2011 roku 62,8 mln ton. W okresie pierwszych 6 miesięcy br. w Polsce wydobycie węgla brunatnego było na poziomie 32,6 mln ton., podczas gdy rok wcześniej wyniosło ono 32,7 ml ton. Oznacza to, w niedużym zaokrągleniu, że Niemcy wydobywają prawie trzy razy tyle węgla brunatnego co Polska.

                  Węgiel kamienny

                  Wydobycie węgla kamiennego w Niemczech w roku 2012 wyniosło 11,6 mln ton i był to spadek w porównaniu z rokiem 2011, kiedy wydobycie wyniosło 13 mln ton.

                  W pierwszym półroczu tego roku wydobycie węgla kamiennego za Odrą wyniosło 5,2 mln ton, a rok wcześniej było to 6,8 mln ton. Produkcja węgla kamiennego w Niemczech jest znacznie mniejsza niż w Polsce.

                  W ubiegłym roku w Polsce wydobyto 78,1 mln ton węgla kamiennego, podczas gdy w roku 2011 było to 75,7 mln ton. Pierwsze półrocze 2013 r. zakończyło się wydobyciem 37,7 mln ton węgla kamiennego, a w tym samym okresie roku 2012 wyniosło ono 38,7 mln ton.

                  Choć własna produkcja węgla kamiennego Niemiec jest w porównaniu z Polską niewielka, to trzeba przy tym zaznaczyć, że w całym 2012 r. Niemcy zaimportowali aż 43 mln ton węgla kamiennego, podczas gdy rok wcześniej było to 42,9 mln ton. (import węgla do Polski w ub.r. wyniósł 10,1 mln ton).

                  Przeważająca ilość niemieckiego importu węgla to węgiel energetyczny - w roku 2012 było to 33,4 mln ton, podczas gdy węgla koksowego sprowadzono do Niemiec 9,6 mln ton. Bardzo zbliżone wielkości były w roku 2011. W roku 2013 Niemcy zwiększają import węgla kamiennego. W pierwszym półroczu Niemcy sprowadzili 24,1 mln ton węgla (rok wcześniej w tym okresie było to 20,8 mln ton) z czego 18,9 mln ton to węgiel energetyczny (rok wcześniej to było 16 mln ton).

                  Import węgla do Polski w pierwszym półroczu 2013 r. był na takim samym poziomie co rok wcześniej i wyniósł 4,6 mln ton, choć zmalała - z 3,9 do 3,5 mln ton - ilość węgla energetycznego a wzrosła - z 0,7 do 1,1 mln ton - ilość węgla koksowego.

                  Produkcja energii elektrycznej

                  Patrząc tylko na strukturę paliw do produkcji energii elektrycznej, Polska z 88 proc. udziałem węgla (węgiel kamienny i brunatny razem) źle wygląda na tle Niemiec, które mają ten udział na poziomie ok. 44,2 proc. Różnica jest duża. Jednak zamiast pasjonować się procentowym składem miksu energetycznego, lepiej popatrzeć na wielkość produkcji energii z poszczególnych źródeł. A ta może wielu zaskoczyć.

                  Otóż jak podaje niemiecki Federalny Urząd Statystyczny, z węgla brunatnego w Niemczech w 2012 r. wyprodukowano 161,1 TWh energii - czyli więcej niż w tym roku wyprodukowano energii w Polsce wliczając wszystkie źródła (z danych PSE wynika, że było to 159,8 TWh). Dużą nieuwagą byłoby oczywiście pominięcie produkcji energii z węgla kamiennego, która w Niemczech w 2012 r. wyniosła 116,1 TWh. Wynika z tego, że w 2012 r. w Niemczech z węgla łącznie wyprodukowano 277,2 TWh energii.

                  Jak podają PSE, w 2012 r. w Polsce elektrownie zawodowe na węglu brunatnym wyprodukowały 55,5 TWh, a elektrownie zawodowe na węglu kamiennym 84,4 TWh. Łącznie daje to 139,9 TWh - czyli blisko dwukrotnie mniej niż w Niemczech!

                  Ponad to w Niemczech produkcja energii elektrycznej z węgla ciągle rośnie. Jak podaje niemiecka telewizja publiczna obecnie w trakcie budowy lub planowania w tym kraju jest 15 bloków energetycznych opalanych węglem - znacznie więcej niż w Polsce.

                  Podsumowując te wszystkie fakty jasno widać, że Niemcy produkują znacznie więcej energii z węgla niż Polska. Niemcy jako kraj emitują znacznie więcej CO2 niż Polska, tak samo w przeliczeniu na jednego mieszkańca emisja CO2 w Niemczech jest większa niż w Polsce. W tym świetle jasno widać, że stawianie Polski jako głównego unijnego winowajcę zmian klimatycznych jest nieuzasadnione
                  • Gość: behemot Re: Żegnajcie łupki - pozostaje węgiel IP: *.dynamic.chello.pl 13.11.13, 10:09
                    Zaraz tu wpadnie gandharwa i niczym Rejtan odeprze te wszystkie bzdury broniąc Niemców. Jest niemożliwe by Niemcy były w czymś gorsze, jak we wszystkim są najlepsze? Jak to jest możliwe, że Aniela Merkel wychowana w NRD, FDJ, córka pastora, tak doskonale i bezbłędnie wyczuwa niemiecki interes narodowy i stawia go ponad wszystko? Jak to jest możliwe, że nasi czołowi politycy wychowani w PRL, ZMS, ZHP, tak doskonale wyczuwaja interesy Brukseli tudzież innych partnerów ze zjednoczonej Europy i robią wszystko dla ich satysfakcji?
                    • borus6 Re: Żegnajcie łupki - pozostaje węgiel 13.11.13, 10:53
                      1.Niemcy spalają więcej węgla i zużywają więcej węgla, ponieważ są prawie 7-krotnie większą gospodarką niż Polska.

                      2.Także emisje dwutlenku węgla na osobę nie pokazują całego obrazu: PKB na osobę jest ponad dwukrotnie wyższy w Niemczech niż w Polsce. Jak Polska przy obecnym miksie energetycznym będzie chciała osiągnąć standard życia w Niemczech, będzie musiała emitować przynajmniej 20 ton na osobę - i importować przynajmniej tyle samo węgla.

                      3.Obecnie w trakcie planowania lub budowy jest nie 15 a 11 elektrowni weglowych. Ale wiele z nich juz od wielu lat i z racji niskiej oplaclanosci prawdopodobnie nigdy nie zostanie ukonczona.

                      4.Do zwiekszonej ilosci emisji przyczynil się (i) wzrost eksportu z Niemiec - kraj ten jest drugim na świecie ekporterem produktow, (II) eksport energii elektrycznej do innych krajow wynikający ze spadku cen tej energii na gieldzie spowodowany rozwojem OZE, (III) niskie ceny emisji CO2

                      Nie mam zamiaru bronić tutaj Niemiec, które często bardziej bronią wlasnych interesow niz polityki klimatycznej (patrz: emisje dwutlenku wegla z samochodow osobowych), Ale mimo wszystko niemiecka polityka kimatyczna sięga nieco dalej niż do kolejnych wyborow.

                    • gandharwa Re: Żegnajcie łupki - pozostaje węgiel 13.11.13, 13:36
                      @behemot:

                      Jednak jest różnica między Merkel a Tuskiem - Merkel potrafiła powiedzieć "wielkiej czwórce" (RWE, E.ON, Vattenfall i inni) że zamykamy elektrownie jądrowe i basta, mimo że to oznaczało olbrzymie straty dla tych firm, gdyż nie ma tańszej energii niż ze starej, spłaconej już atomówki. Jeden z bloków w Fukushimie który wyleciał był jeszcze z roku 1963...

                      Tusk tak nigdy nie powie, a to dlatego, że u nas w energetyce czy gazownictwie jest ciężka komuna - PGE państwowe, PGNiG państwowe, Tauron państwowy, Enea państwowa itd... Jak tu Tusk przyjechał na Opolszczyznę ostatnim razem to on tu nie wypowiadał się jak premier RP, tylko jak właściciel elektrowni.

                      jak sobie radzą państwowe firmy widzisz sam korzystając z PKP czy odbierając list na poczcie. Dlaczego PGE miało być bardziej profesjonalne od poczty?

                      Tu jest wg mnie problem - za mało ekonomii za dużo polityki. Dobrze, że już ceny mleka urynkowili, dzięki temu masz konkurencję i wybór smacznego mleka a nie białą lurę w butelkach ze złotkiem zamiast kapsla.

                      Rolę państwa widzę w utrzymywaniu infrastruktury (sieci przesyłowe i dystrybucyjne) oraz tworzenia ram prawnych dla funkcjonowania rynku. Państwo powinno trzymać sieci, gazociągi, linie kolejowe, autostrady ale już nie rafinerie, elektrownie czy wagony.

                      To zresztą działa też na lokalnym podwórku: w interesie Opola nie jest trzymanie ciepłowni na Harcerskiej, jednak w naszym interesie jest wydzielenie i trzymanie sieci ciepłowniczej, bez tego po sprzedaży nikt nie uchroni mieszkańca przed podwyżką.
                      • Gość: behemot A nie mówiłem.. IP: *.dynamic.chello.pl 14.11.13, 08:04
                        Przybył gandharwa i broni wyższości Merkel:
                        > Jednak jest różnica między Merkel a Tuskiem - Merkel potrafiła powiedzieć "wiel
                        > kiej czwórce" (RWE, E.ON, Vattenfall i inni) że zamykamy elektrownie jądrowe i
                        > basta, mimo że to oznaczało olbrzymie straty dla tych firm, gdyż nie ma tańszej
                        > energii niż ze starej, spłaconej już atomówki
                        I dodaje
                        > Tu jest wg mnie problem - za mało ekonomii za dużo polityki
                        Nic się więc kupy nie trzyma w jego wypowiedzi, bowiem u nas widzi komunę w energetyce i paliwówce, co źle działa, a tam wolność gospodarczą i silnego kanclerza, który potrafi powiedzieć przedsiębiorcy - wyłączamy i już, czyli zlikwidować mu biznes ze strachu. Bo Niemcy boją się atomówek, jak tyfusu podczas wojny. Tymczasem katastrofy w elektrowniach jądrowych nie miały miejsca w Niemczech. Środki produkcji w procesie wytwórczym się zużywają, starzeją i nic dziwnego, że po jakimś czasie, należy je zutylizować, zamknać, rozebrać i zlikwidować. Wlaśnie o takim zamykaniu starych elektrowni mówi Merkel.
                        • gandharwa Re: A nie mówiłem.. 14.11.13, 08:57
                          Po pierwsze, to Niemcy nie były pierwszym krajem, które to ogłosiły. Np Belgia zrobiła to praktycznie w tym samym czasie. Po drugie to nie Merkel przez rozporządzenie tylko Bundestag uchwalił - miażdżącą większością głosów.

                          I tak, potwierdzam, w Niemczech nie boją się wystąpić przeciw koncernom w imię zmiany miksu energetycznego (www.spiegel.de/wirtschaft/unternehmen/rwe-baut-weitere-6750-stellen-ab-a-933483.html) .... u nas to nie do pomyślenia, zaraz by się podniosły głosy że to wrogie niemieckie czy rosyjskie siły lobbingowe niszczą "nasz kapitał" w postaci Orlenu czy PGE.

                          Dlatego u nich zdecentralizowane OZE się rozwija a u nas uzależnienie od (koncernowego) węgla wynosi 90%. W Polsce dodatkowo występuje wielka koncentracja kapitałowa także w OZE, bo zarówno biomasa (współspalana z węglem) jak i woda jest w rękach dużych spółek państwowych. Nowi gracze są jedynie w energetyce wiatrowej.
                          • Gość: behemot Re: A nie mówiłem.. IP: *.dynamic.chello.pl 14.11.13, 09:44
                            Jak używasz kopiuj-wklej to przynajmniej czytaj powstały w ten sposób efekt finalny:
                            >Po drugie to nie Merkel przez rozpo
                            > rządzenie tylko Bundestag uchwalił - miażdżącą większością głosów
                            A tu
                            >Jednak jest różnica między Merkel a Tuskiem - Merkel potrafiła powiedzieć "wielkiej czwórce" (RWE, E.ON, Vattenfall i inni) że zamykamy elektrownie jądrowe i basta>

                            A jak nie mamy być przywiązani do węgla, jak ci sami Niemcy oprotestowują plany budowy elektrowni atomowej (ale w obwodzie kaliningradzkim już nie), dobywania gazu z łupków ( na Ukrainie nie), ograniczenia emisji CO2 w Europie (co nam daje niesamowicie w doopę), podczas gdy Chiny, Stany, Indie, Australia i inni hajcują ile wlezie. A protokoł z Kioto, który Polska wypełniła niemałym kosztem, nie został do dziś rozliczony. W istocie trzeba byc pożytecznym idiotą albo agentem wpływu, lobbystą, by takich rzeczy nie dostrzegać i ciemnym Polakom nakazywać stawianie wiatraczków, elektrowni wodnych w płaskim jak decha kraju albo ogniw fotowoltaicznych przy 150 dniach słonecznych w roku. Aha i konieczna obowiązkowa zmiana opon letnich na śniegowe.
                            • gandharwa Re: A nie mówiłem.. 14.11.13, 12:20
                              1. Merkel ma większość w parlamencie, jak każdy rządzący chyba. Co nie zmienia faktu, że opozycja też była ZA

                              2. Postępowanie transgraniczne jest dla tych, którzy podpisali Konwencję z Espoo. jakbyś zajrzał na stronę RDOS w Opolu to byś zobaczył, że miałeś możliwość składania uwag i wniosków do budowy Temelina, mimo że ta elektrownia jest pod austriacką granicą a nie polską. Ale takie jest prawo.

                              3. Polska wypełniła protokół z Kyoto niejako przy okazji - po prostu upadały mamuty socjalizmu i to nie z powodu polityki klimatycznej, tylko słabości gospodarki centralnie sterowanej w nowych warunkach.

                              4. Agentem .... Polakom nakazywać ...jasne, biały, zniewolony murzynie :-) Jeżeli chodzi o mnie to używaj letnich przez cały rok. tylko pomódl się, by globalne ocieplenie objęło też Sląsk .-)
                          • borus6 Ekolodzy chcą rozmawiać z rządem o energetyce 14.11.13, 11:00
                            Ekolodzy chcą rozmawiać z rządem o energetyce 14.11.2013r. 09:50

                            Departament Analiz Strategicznych przy Kancelarii Premiera opublikował dokument „Model optymalnego miksu energetycznego dla Polski do roku 2060”. W ocenie organizacji ekologicznych mimo iż opracowanie to ma poważne braki, a niektóre założenia są bardzo dyskusyjne, to jego powstanie może świadczyć o tym, że rząd zaczyna poważnie myśleć o polityce energetycznej.
                            Raport zaprezentowany przez KPRM zawiera osiem scenariuszy energetycznych zależnych m. in., od cen jednostek emisji CO2 i konieczności redukcji emisji o 80% zawartej w przyjętych konkluzjach Rady UE ds. Środowiska do 2050 roku.

                            Najpoważniejsze zarzuty ekologów wobec przedstawionej analizy, to przyjęcie stałej ceny węgla w perspektywie 50-lat, co w ich ocenie nie ma racji bytu. Jednocześnie zwracają oni uwagę na brak w opracowaniu istotnego czynnika jakim są koszty zewnętrzne. Organizacje ekologiczne zaznaczają również, że w dokumencie praktycznie zignorowano kwestii podnoszenia efektywności energetycznej.

                            -Jednak samo powstanie takiej analizy daje nadzieję, że rząd polski zacznie poważnie zajmować się polityką klimatyczno-energetyczną – – mówi dr Andrzej Kassenberg, prezes Instytutu na rzecz Ekorozwoju i ekspert Koalicji Klimatycznej.

                            Jednocześnie organizacje skupione w ramach Koalicji Klimatycznej mają nadzieję, że publikacja rządowego opracowania będzie pierwszym etapem szerokiej debaty publicznej na temat miksu energetycznego Polski. - KPRM w raporcie wykazał świadomość o kosztach zewnętrznych ponoszonych przez społeczeństwo związane ze spalaniem węgla – mówi Tobiasz Adamczewski z WWF Polska.

                            -Pomimo nakreślenia tego istotnego elementu, został on zignorowany. W raporcie czytamy, że koszt zdrowia Polaków i środowiska naturalnego nie został do tej pory rzetelnie policzony i dlatego nie został uwzględniony w analizie. Tym samym okazuje się, że energetyka oparta na węglu jest optymalna, bo najtańsza. I znów propagowany jest mit o taniej energii węglowej - komentuje Adamczewski.

                            Według ekologów dyskusja wokół analizy powinna być kontynuowana z udziałem społeczeństwa obywatelskiego, biznesu oraz ekspertów i doprowadzić do wypracowania Polityki Energetycznej Polski do roku 2050. Musi ona uwzględniać potrzeby energetyczne kraju oraz ograniczenie emisji gazów cieplarnianych i innych zanieczyszczeń. Ekolodzy podkreślają ponadto znaczenie energetyki jako bodźca dla rozwoju innowacyjnej gospodarki oraz tworzenia zielonych miejsc pracy.
              • gandharwa Re: Bezpieczeństwo energetyczne Polski oparte na 13.11.13, 13:17
                Ale borus6, powiedz Ty mi sam, co to znaczy bezpieczeństwo energetyczne Polski?
                Dla mnie to jest jakaś mara, baśń powtarzana przez węglowych lobbystów i przedstawicieli koncernów, którym wygodnie jest zachowanie statusu quo.

                Pełne bezpieczeństwo energetyczne masz wtedy, gdy jesteś całkowicie niezależny od dostaw paliwa potrzebnego do
                a) produkcji energii elektrycznej
                b) gazu
                c) paliw transportowych
                d) ogrzewania/chłodzenia

                Jak wiesz, w Polsce mamy węgiel ale prawie nie mamy ropy i gazu, które musimy importować i....i co z tego? Czy Polska żyje w ciągłym strachu, bo z dnia na dzień zgaśnie nam gaz w kuchenkach czy zabraknie benzyny czy diesla na stacji?

                To samo z energetyką - co by się takiego zmieniło, gdybyśmy np importowali węgiel z RPA lub płynny gaz CNG z Kuwejtu czy łupkowy z USA? Czy ta energia byłyby obciążona aż takim ryzykiem? My nie żyjemy jak Islandczycy na wyspie, nasz kraj spinają z sąsiadami gazociągi, rurociągi, linie energetyczne, nawet ze Szwecją taką podwodną mamy.

                Dalibyśmy sobie radę zarówno bez polskiego węgla jak i bez polskich łupków. Japonia nie ma surowców a też sobie daje radę.

                Nie mówię, że mamy zamykać wszystkie kopalnie czy elektrownie, ale już nie budujmy nowych mocy wytwórczych bez wygaszania starych, inwestujmy w inne paliwa czy technologie. mamy złoża węgla brunatnego - doskonale, to zostawmy na nich kilka mocnych jednostek, z tych na kamienny zostawmy te, które mają mniej niż 20 lat (ELO 1-4, Łagisza etc..) a wygaszane stare jednostki zastępujmy czym innym, choćby jak ten projekt w Blachowni na gaz. Jak się ELO 1-4 zestarzeje za 20 lat to wtedy postawi sią ELO 5-6 a ELO 1-4 rozbierze.

                na razie mamy tak, że te "bezpieczeństwo energetyczne" skazuje nas na rolę węglowego skansenu i wystawia na pośmiewisko w EU. Wystarczy sobie poczytać opinie z zachodniej prasie na nasz temat. Takie opinie bardzo nam szkodzą, bo inwestorzy i turyści przychodzą do krajów czystych i nowoczesnych, także produkty z takich krajów obdarza się większym zaufaniem.
                • borus6 Bezpieczeństwo energetyczne Polski 13.11.13, 13:54
                  ...w interesie Opola nie jest trzymanie ciepłowni na Harcerskiej, jednak w naszym interesie jest wydzielenie i trzymanie sieci ciepłowniczej, bez tego po sprzedaży nikt nie uchroni mieszkańca przed podwyżką. ..
                  Tak sieć pozostawiamy , bo jak dostarczymy do mieszkań ciepło, ale do tej sieci niech przyłączają suie rózni dostawcy- tak jak z siecia energetyczną - tańsi i drożsi. Przykład Krakowa gdzie z siecią ciepłowniczą współpracują ciepłownie, elektrociepłownie
                  www.cieplodlakrakowa.pl/
                  -----------------

                  www.defence24.pl/news_polsce-grozi-blackout-spolki-energetyczne-dostana-400-mln-zl-by-zapobiec-przerwom-w-dostawie-pradu
                  Polsce grozi Blackout. Spółki energetyczne dostaną 400 mln zł, by zapobiec przerwom w dostawie prądu

                  Za trzy lata mogą nam grozić wyłączenia prądu. Żeby zapobiec takiej sytuacji, trwają prace nad zapewnieniem alternatywnych dostaw energii. W przyszłym roku do spółek energetycznych ma trafić 400 mln zł, jeśli zobowiążą się do zagwarantowania rezerw mocy.
                  – Tak zwany środek tymczasowy, czyli operacyjna rezerwa mocy, to preludium do rynku mocy – mówi Marek Woszczyk, prezes Urzędu Regulacji Energetyki. – Wprowadzamy nowe zasady wyceniania rezerwy mocy.

                  Operacyjna rezerwa mocy jest utrzymywana przez producentów energii za odpowiednią opłatą. Polskie Sieci Energetyczne, które będą korzystały z tej rezerwy, przeznaczą na dopłaty dla spółek energetycznych ok. 400 mln złotych.

                  – Szacujemy, że to powinno w zupełności wystarczyć na zagwarantowanie, że operator będzie miał odpowiedni poziom rezerw wytwórczych w systemie. To rozwiązanie zostanie uruchomione od 1 stycznia. Kończą się konsultacje publiczne karty aktualizacji kodeksu sieci przesyłowej, która opisuje i wprowadza tę zmodernizowaną usługę – informuje prezes URE.

                  Usługa będzie oferowana, dopóki sytuacja na rynku nie zostanie ustabilizowana, czyli stare elektrownie nie zostaną zastąpione nowymi – w najbliższych latach planowane jest wyłączenie ponad 7 tys. MW mocy zainstalowanej. Regulator rynku podkreśla, że 2016 r. i 2017 r. będą krytycznymi latami pod względem niedoboru energii. W praktyce oznacza to możliwość wystąpienia przerw w dostawach energii.

                  – Operacyjną rezerwę mocy może w przyszłości zastąpić docelowe rozwiązanie, czyli tzw. rynek mocy, bądź mechanizm wynagradzania zdolności wytwórczych – tłumaczy Marek Woszczyk.

                  Prezes URE ocenia, że przygotowanie koncepcji rynku mocy powinno zostać ukończone w drugiej połowie przyszłego roku. W jego ramach mają być stosowane tzw. kontrakty różnicowe. Polegają na tym, że rząd będzie płacił operatorom systemu przesyłowego, gdy ceny energii nie pokrywają kosztów jej wytworzenia.

                  – To rozwiązanie, które mogłoby się dobrze wpisywać w europejski model rynku jednotowarowego, nie może być jednak stosowane bezkrytycznie i bez ograniczeń – podkreśla Marek Woszczyk. – Nie chodzi o to, abyśmy powrócili do sytuacji, w której znowu większość albo całość energii pozostaje związana w tzw. kontraktach długoterminowych, bo to z gruntu rzeczy sprzeciwia się idei konkurencyjnego rynku energii elektrycznej.

                  W Polsce już były stosowane mechanizmy mocowe. Do 1999 funkcjonowały płatności mocowe (rynek mocy z segmentem średnioterminowym i długoterminowym), a do 2009 roku – rynek rezerw mocy.

                  Newseria

                • Gość: lalecznik Re: Bezpieczeństwo energetyczne Polski oparte na IP: *.dynamic.chello.pl 15.11.13, 23:01
                  O ile dobrze rozumiem, z dyskusji wynika, że Niemcy dbają o swoje interesy, ale robią to umiejętniej. Poza swoim zyskiem potrafią wnieść coś w globalny postęp rozwijając nowe technologie i jednocześnie potrafią chwycić w karby własne koncerny. To rząd ma władzę, a społeczeństwo większą kontrolę nad rządem. U nas, ze względu na niską świadomość społeczną, rząd (bez względu na to który) właściwie robi to co koncerny energetyczne chcą. Koncerny mają bat w postaci niedoborów prądu i niepokojów społecznych. Część krytyki eliminują nabierając na „polskość”. Z drugiej strony rodzime koncerny mają marchewkę w postaci intratnych stanowisk dla partyjnych decydentów i ich krewnych, jak również dla wszelakich swoich „krewnych i znajomych królika”. Finansujemy to my, płacąc drożej za prąd niż to wynikałoby z systemu. W konsekwencji nie mamy nawet planów alternatywnego rozwoju źródeł energii. W Europie to widzą i krytykują nas nie tyle za przywiązanie do węgla, co za brak kontroli społecznej tego sektora, na co są bardzo wyczuleni. Energia jest i będzie sprawą polityczną i nie ma co od tego uciekać. Cała dominacja Niemiec w sferze ekonomicznej i technologicznej opiera się na stabilnych i długoterminowych źródłach energii. Niemcy nie mają aktualnie możliwości uzyskania takiego bezpieczeństwa we własnym zakresie i muszą surowce importować. Tym niemniej dążą do jako takiego zrównoważenia (dywersyfikacji) źródeł energii. I tak należy traktować inwestycje w nowe technologie. To że Niemiec płaci drożej za prąd jest świadomą decyzją. Inna sprawa, że ich stać. To samo robią inne kraje w podobnej sytuacji jak Holandia, Belgia, czy Dania. U nas się jedynie mówi o „bezpieczeństwie energetycznym”.

                  Rilian ma rację. Borus nas zarzuca danymi, bez obróbki, bez żadnego swojego własnego wkładu i wysiłku, i jest happy, a my przez to musimy brnąć.
                  • opolak Re: Bezpieczeństwo energetyczne Polski oparte na 16.11.13, 17:45
                    Zapomniałeś o stopniach zasilania czy ich nie pamiętasz?
                    Własnie forum umożliwia poruszanie trudnych problemów , na ploteczki to Kobieta i Życie.
                    Piszesz o świadomości - jest taka jak przekazują media, bo w szkołach nie uczą.
                    Lobby tutaj decyduje.
                    • Gość: lalecznik Re: Bezpieczeństwo energetyczne Polski oparte na IP: *.dynamic.chello.pl 16.11.13, 20:45
                      Dwa lata temu zrobiliśmy teściom remont instalacji c.o w ich domku z lat 70-tych. Piec, rury, kaloryfery. Ilość spalanego węgla spadła o połowę. W tym roku ociepliliśmy strop wełną mineralną. Przy tym samym grzaniu temperatura w domu podniosła się o 3 stopnie. Takich domów na wsiach jest większość. Morał jest taki. Tu nie chodzi o to, że Polska zależy od węgla. My ten nasz węgiel po prostu marnotrawimy. Zmniejszyć zużycie węgla (a tym samym emisję CO2) nie jest w Polsce jakimś problemem, który zaważy na naszej gospodarce. Może być nawet wręcz odwrotnie. Problem leży w naszej mentalności. Jak ktoś ma kasę to woli kupić nowy samochód, większy telewizor, czy pojechać na wycieczkę. Nie ma też informacji, pewnego klimatu zmian. I bardzo dobrze, że UE nas ściga.
                      • Gość: behemot Re: Bezpieczeństwo energetyczne Polski oparte na IP: *.dynamic.chello.pl 16.11.13, 21:57
                        Oj durny ty lalecznik durny, ze swoim morałem. Napisz przynajmniej jaką brykę teście kupiły. O wycieczkę, czy telewizor nie pytam.
                        • Gość: lalecznik Re: Bezpieczeństwo energetyczne Polski oparte na IP: *.dynamic.chello.pl 18.11.13, 20:22
                          Aj, Behemocie, napisałeś byle napisać. Mieszaniec ma rację. Raz masz teksty fajne, nawet jak podnoszą ciśnienie, a raz takie, że zęby bolą jak się czyta.
                          • borus6 Kłopoty z rewolucją 25.11.13, 09:24
                            biznes.pl/magazyny/energetyka/odnawialna/klopoty-z-rewolucja,5589687,3,magazyn-detal.html
                            Nowoczesne elektrownie gazowe, jak ta w Irsching w Bawarii, uzyskują 60-procentową, a więc prawie dwukrotnie większą sprawność, są bardziej elastyczne i emitują znacznie mniej dwutlenku węgla. Dlatego nikt w E.on zbytnio się nie smucił, gdy zezwolenie na eksploatację najstarszego z bloków 1 stycznia wygasło.

                            – Dla pewności wiele razy informowaliśmy odpowiednie władze, że wkrótce wyłączamy urządzenie – mówi szef spółki Johannes Teyssen. Jako że nie zgłoszono żadnego sprzeciwu, w maju firma rozpoczęła demontaż.

                            (…) Ale 30 czerwca sytuacja gwałtownie się zmieniła. E.on otrzymał pismo od obsługującej sieć energetyczną firmy Tennet oraz od urzędu regulacyjnego. Demontowany blok potrzebny jest do utrzymania stabilności sieci. E.on ma więc przywrócić go do stanu gotowości.

                            To jest jedno z najbardziej kuriozalnych zjawisk i tak obfitującego w kurioza energetycznego przełomu: najwięksi truciciele kraju – stare, wyeksploatowane elektrownie na węgieł brunatny – najwięcej zyskują. Działają na najwyższych obrotach, zwłaszcza w Nadrenii Północnej-Westfalii i we wschodnich Niemczech.

                            Pozostawia to brudny ślad w niemieckiej statystyce dotyczącej ochrony środowiska. Podczas gdy w pierwszym roku energetycznego przełomu, 2012, o 10,2 procent więcej prądu pochodziło ze źródeł odnawialnych, o dobre 5 procent wzrosło również jego wytwarzanie z węgla kamiennego i brunatnego. Znowu wzrosła o 2 procent emisja szkodliwego dla środowiska dwutlenku węgla. ”Nie może to przerodzić się w stałą tendencję” – stwierdził niemile dotknięty minister Altmaier.

                            Eksperci przewidują jednak na koniec tego roku kolejny blamaż najwyższego niemieckiego strażnika klimatu, jeśli oczywiście zachowa on swój urząd. Aż do 2022 roku produkcja prądu z węgla brunatnego pozostanie stabilna na poziomie obecnych 148 terawatogodzin – pokazały badania Federalnej Agencji ds. Sieci Elektroenergetycznych, Gazowniczych, Telekomunikacyjnych, Pocztowych i Kolejowych, które niemal od razu stały się sławne w całym kraju. (…)

                            W biedzie rodzą się często najlepsze pomysły. Tak w każdym razie uważa Gustav Ebena, gdy przypomni sobie przełom tysiącleci – wtedy to Szwecja weszła w erę ekologicznej energii. Jego kraj cierpiał wówczas z powodu skutków bolesnego kryzysu gospodarczego. – Jedno było jasne – wspomina fachowiec ze Szwedzkiej Agencji Energetycznej – odnawialne energie muszą być rozwijane na warunkach tak korzystnych, jak tylko to możliwe.

                            Szwedzi wprowadzili system oparty na określonych przez państwo udziałach prądu ekologicznego i handlu certyfikatami. – Nasz model był w pewnym sensie kontrpropozycją wobec niemieckiej koncepcji wspierania – mówi Ebena, który przez wiele lat mieszkał w Niemczech. Parę miesięcy temu znowu odwiedził Berlin, był w ministerstwie środowiska. Jest dobrze poinformowany w sprawach dotyczących niemieckiego przełomu.

                            W sporze na temat koncepcji wygrał model szwedzki. Dodatkowe koszty za kilowatogodzinę ekoprądu wynoszą tam jedna dziesiątą tego, co w Niemczech. – Tym samym nasi konsumenci płacą jedynie ułamek kwoty, jaką Niemcy wydają na wejście w erę odnawialnych energii – mów ekspert Gustav Ebena.

                            Mimo to w Szwecji rozwój ten odbywa się bez zakłóceń. Około 45 procent swego prądu kraj ten uzyskuje z elektrowni wodnych. W ostatnich latach doszło do tego około 10 procent uzyskiwane głównie z biomasy i elektrowni wiatrowych. (…)

                            Pewne jest, że kolejny rząd Niemiec będzie musiał zaplanować zmiany w energetycznym przełomie. Podczas kampanii wyborczej był to jednak temat tabu, chodzi nim wszak o fałszywe prognozy i niespełnione obietnice. (…)

                            Sensownej koncepcji, jak zmierzyć się z tym problemem, nie ma żadna partia. Pojedyncze propozycje zmierzają do tego, by w obniżyć podatek od prądu lub VAT. Strukturalnych problemów to jednak nie rozwiąże, tutaj potrzebna jest radykalna reforma, jak proponuje to komisja antymonopolowa. Największa trudność polega na tym, że przyszły rząd musi być gotowy zmierzyć się z potężnym lobby energetycznym.

                            Zanim sprawa ta stanie się tematem obrad w kolejnej kadencji, minister Altmaier nadal udziela konsumentom swoich ulubionych porad. ”W czasie gotowania na garnek należy nałożyć pokrywkę“.

                            Frank Dohmen, Michael Fröhlingsdorf, Alexander Neubacher, Tobias Schultze, Gerald Traufetter

    • rilian witamy waldka 13.11.13, 20:11
      o, nasz troll waldek (vel Legion Imion) założył sobie login!!!
      • opolak Co z naszym węglem - do Chin??? 26.12.13, 21:54
        www.cire.pl/item,86880,1,0,0,0,0,0,chiny-w-obliczu-rosnacego-popytu-na-wegiel-i-zanieczyszczenia-srodowiska.html
        Chiny w obliczu rosnącego popytu na węgiel i zanieczyszczenia środowiska


        Rosnący popyt na energię i wykorzystywanie węgla, a jednocześnie coraz większe zanieczyszczenie środowiska wskutek spalania paliw kopalnych - to główne problemy energetyczne Pekinu najbliższych lat - uważa dr David Robinson z Oxford Institute for Energy Studies.
Pełna wersja