Gość: behemot
IP: *.dynamic.chello.pl
17.11.13, 08:54
np. nasi piłkarze obecni i byli. Po wrocławskiej sromocie kopacz Klich wyraził przekonanie o skandalicznym zachowaniu się kibiców, którzy okrzykami jeszcze jeden, jeszcze jeden, kibicowali Słowakom a po straconej bramce interesowało ich tylko żarcie. Zaś piłkarz poseł Kosecki (jedno i drugie do doopy) nie ma do nikogo pretensji??? ale wypowiedź kopacza Klicha uważa za naturalną. 40 tysięcy ludzi, kibiców, którzy wydali kasę by oglądać 65 drużynę świata, która od lat wszystko przegrywa, nie ma prawa wyrazić swojej dezaprobaty za brak profesjonalizmu i olewanie pracy i widzów. I wiceprezes związku i piłkarz śmieją pouczać widzów o należnym zachowaniu. Przeciez to szczyt bezczelności. Tym panom się w głowie i w doopie poprzewracało. Choroba piłkarzy dotyka też twórców sztuki z "najwyższej półki." W Krakowie w Teatrze Narodowym publiczność przerwała spektakl w proteście przeciwko przekazowi płynącemu ze sceny. W "świątyni sztuki" wyrazili głośno i dobitnie swoje zdanie na temat strawy im proponowanej przez twórców. Jest to zbójeckie prawo widza jak prawo do klaki ma dyrektor czy aktorzy teatru. Wyrobiony widz krakowski wygwizdał Klatę i opuścił spektakl. Na takie zachowanie twórca Klata wyszedł na scenę i zbeształ widzów prosząc by kulturalnie się zachowali a jak im się nie podoba to niech opuszczą salę ale nie robią rabanu. Te dwa przypadki pokazują, że czy w teatrze czy na stadionie, jesteśmy robieni w idiotów za swoje pieniądze przez tzw. "twórców", którzy relację widz - twórca postawili na głowie a serwowany produkt nakazują podziwiać z rozdziawioną gębą.