opolak 22.12.13, 23:38 www.gazetawroclawska.pl/artykul/1072846,wroclaw-dlaczego-piesi-we-wroclawiu-sa-dyskryminowani-list,id,t.html#komentarze Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: gość Re: A jak to jest w Opolu z pieszymi na pasach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.13, 06:10 a ty jak myslisz ? Odpowiedz Link Zgłoś
men1972 Re: A jak to jest w Opolu z pieszymi na pasach? 23.12.13, 09:24 W Opolu z pieszymi jest następująco: Pięćdziesiąt procent kierowców na polskich blachach łamie te przepisy, i na przejściu wymusza swoje pierwszeństwo. Z kolei aż osiemdziesiąt procent kierowców na tzw. zachodnich blachach, szczególnie niemieckich / holenderskich stosuje sie do przepisów i kulturalnie zatrzymuje się przed przejściem dla pieszych aby przepuścić pieszego. Odpowiedz Link Zgłoś
opolak w Rumunii pieszy nie musi biegać jak zwierzę 23.12.13, 10:59 Sam byłem i przekonałem sie, że pieszy ma pierwszeństwo , zaś śweatła świeca 60 sekund , www.krbrd.gov.pl/index.php/component/k2/item/210-raport-dotyczacy-ochrony-pieszych-przechodzacych-przez-jezdnie-na-przejsciu-dla-pieszych poznan.gazeta.pl/poznan/1,36026,14674822.html Pieszy jest w stanie zaakceptować 50 sekund czekania na światłach. Potem zaczyna w nim narastać irytacja, złość, agresja, pojawia się skłonność do zachowań ryzykownych, na przykład wbiegania na czerwonym świetle Wyliczyli to specjaliści od psychologii transportu z Dortmundu. Niemieckie przepisy dopuszczają, żeby pieszy czekał na zielone do 90 sekund, i to się naukowcom z Dortmundu bardzo nie podoba. Tymczasem w Polsce pieszy może czekać nawet dwie minuty! Drogowcy bardzo chętnie korzystają z tej górnej granicy. A kiedy już pieszy doczeka się na zielone, nadal nie może się czuć bezpieczny - to przez zielone strzałki, które zapalają się tak, że samochody zajeżdżają mu drogę. No i na dodatek bardzo często zdarza się, że zielone światło zaczyna migać, gdy pieszy jest w połowie jezdni. "Pieszy musi biegać jak zwierzę" - napisał jeden z naszych poznańskich czytelników. O co w tym wszystkim chodzi? Pieszy jest rytualną ofiarą w obrzędach swoistej religii. Bóstwem w niej jest samochód. Jeszcze większym kultem otacza się "przepustowość" ulic. A wymarzonym stanem nirwany czy też wiecznego raju jest przepustowość tak wielka, że w mieście wcale nie ma korków. Płynny ruch, marzenie włodarzy polskich miast, drogowców i milionów kierowców. Mit epoki modernizmu w urbanistyce, w zachodniej Europie dawno przebrzmiały, u nas jest ciągle żywy. A piesi i ich przejścia przez jezdnię strasznie przeszkadzają w zrealizowaniu marzenia. Bo im częściej światło się zapala, tym więcej "jałowego" czasu, w którym samochody nie jadą przez skrzyżowanie. Więc na wielu polskich skrzyżowaniach zielone dla pieszych zapala się tak rzadko, jak to tylko możliwe. Tydzień temu poznańska redakcja "Gazety" w ramach kampanii "Poznań. Róbmy miasto dla ludzi" zaczęła akcję egzekwowania praw pieszych. Ze stoperami w rękach ruszyliśmy na skrzyżowania. Sprawdzamy, jak długo trzeba czekać na światłach i ile czasu pieszy ma na przejście. Przyglądamy się także zielonym strzałkom i przyciskom na słupach, które są dla przechodniów dodatkowym utrudnieniem. Poprosiliśmy czytelników, by zgłaszali miejsca, które dla pieszych są mordęgą. Dostaliśmy dziesiątki maili. "Świetnie, że poruszyliście tę sprawę, najwyższy czas" - pisali. Bo - rzeczywiście - traktowanie pieszych to w Polsce problem wyparty. Dla władzy najważniejsi są kierowcy, zakorkowane miasto śmierdzi przegranymi wyborami. A skąd wziąć miejsce na dodatkowy pas ruchu? Najłatwiej - zwęzić chodnik. Albo przystanek tramwajowy. Chodnikiem nie da się przejść, bo cały zastawiony? Straż miejska nie będzie się tym zajmować, oni rozumieją, że przecież trzeba gdzieś zaparkować. Policja drogowa srogo karze pieszych za "wtargnięcie" na czerwonym, ale nie zajmuje się wcale kierowcami wymuszającymi pierwszeństwo na pasach. Kiedyś jeden z policjantów z rozbrajającą szczerością wyjaśnił mi: "Nie możemy zatrzymywać samochodów w centrum, będzie chaos i korki". W Polsce mandat dla pieszego to minimum 50 złotych. W Niemczech za przekroczenie jezdni w miejscu niedozwolonym przechodzień może zapłacić 5-10 euro, we Francji 4 euro. Na dodatek te kary stosuje się tylko w sytuacjach, gdy pieszy naprawdę stworzył niebezpieczną sytuację, a nie gdy przeszedł pustą ulicę! Dlatego w kilkumilionowym Paryżu takich mandatów wręcza się zaledwie kilkanaście dziennie. A w Poznaniu policja systematycznie urządza akcję "Pieszy". Przechodniów traktuje się surowiej niż kierowców, a to przecież ci drudzy zdawali egzamin na prawo jazdy, i to oni mogą wyrządzić większe szkody, gdy spowodują wypadek. Bunt pieszych w mieście samochodów - czyli wiosenny start naszej kampanii w Poznaniu Ministerstwo Transportu zamówiło raport o traktowaniu pieszych na przejściach bez świateł w 14 europejskich krajach. W dziewięciu z nich (Austria, Belgia, Czechy, Dania, Francja, Holandia, Niemcy, Norwegia i Szwajcaria) kierowca musi się zatrzymać przed przejściem, jeśli przechodzień zbliża się do niego i chce przejść na drugą stronę. W czterech (Polska, Słowacja, Słowenia i Rumunia) kierowca ma taki obowiązek dopiero, gdy pieszy jest na pasach. Osobnym (i osobliwym) przypadkiem jest Bułgaria, gdzie kierowca powinien się zatrzymać, gdy pieszy pomacha ręką. Ale i tak bułgarski pieszy ma - przynajmniej w teorii - lepiej niż polski. Na szczęście nasi posłowie przymierzają się do zmiany przepisów na wzór krajów zachodniej Europy. Na szczęście - bo dobre warunki dla pieszych to elementarny wymóg równości, o który powinno dbać państwo. Pieszym jest przecież prawie każdy: młody i stary, biedny i bogaty, zdrowy i chory. A miasto nie powinno być jedynie węzłem komunikacyjnym, połączeniem skrzyżowań i tras przelotowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olo Re: A jak to jest w Opolu z pieszymi na pasach? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.12.13, 12:31 Pieszy ma pierwszeństwo będąc na pasach a nie przed, tak że kierowca nie ma obowiązku oraz nie łamie przepisów nie zatrzymując się przed przejściem. W Niemczech są inne przepisy to i inne nawyki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: opolanin Re: A jak to jest w Opolu z pieszymi na pasach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.13, 19:48 Niemcy to inna mentalność. Idioci u nas są po obydwu stronach.Kompletnym debilem jest pieszy na pasach z komórką przy uchu a jego odpowiednikiem kierowca wjeżdzający na pasy gdy pieszy jest na nich dwa metry i więcej. Niestety debilność naszych w większości kierowców polega min. na tym ,że nijak nie mogą pojąć tego co w Niemczech jest regułą polegającą ,że kiedy pieszy stoi by wejść na pasy kierowca automatycznie hamuje.W Polsce kierowcy cedzą coś przez zęby o nagłym wtargnięciu na jezdnię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AGG Re: A jak to jest w Opolu z pieszymi na pasach? IP: *.dynamic.chello.pl 23.12.13, 21:42 Bardzo niebezpieczne zachowanie pieszych: Przechodząc przez dwupasmowe jezdnie wkraczają przed zatrzymujacym sie autem i nie patrzą czy drugim pasem nie nadjeżdża auto, bo patrzą w lewo na drugą jezdnię Tymczasem 80 % kierowców nie ma nawyku obserwowania przejść i aut na lewym pasie swojej jezdni i kiedy jadą prawym pasem nie umieja zatrzymac się razem z tym drugim autem przed przejsciem. W takich okolicznosciach ginie lub zostaje kalekami ogromna ilość osób które tak jak moja najechana koleżanka nie rozumieją , że bedąc w prawie można było jednak najechania uniknąc i nie być kaleką. Cmentarze sa pełne pieszych i kierowców którzy mieli prawo pierwszeństwa. Nie zawsze warto to prawo egzekwowac szczególnie jak się jest pieszym..niestety Zalecam pieszym : oczy dookoła głowy Odpowiedz Link Zgłoś
men1972 Re: A jak to jest w Opolu z pieszymi na pasach? 24.12.13, 18:24 @ olo Tak masz tutaj nawet prawna rację. Bo w polskim kodeksie drogowym jest napisane, że kierowca ma dopiero prawny obowiązek zatrzymania się, jeżeli pieszy postawi co najmniej jedna stopę na pasie jezdni na wyznaczonym przejściu dla pieszych. Innymi słowy: Dopóki stoisz przed pasem drogowym, ale jeszcze obiema nogami na poboczu lub chodniku, to kierujący samochodem idiota nie ma obowiązku domyślenia się, że zapewne ty chcesz przejść przez to przejście, i faktycznie nie ma obowiązku zatrzymania się! Ale czy aby na pewno? Bo ja bym się spierał o ten głupio nie życiowy przepis prawny obowiązujący w dzikim państwie Rzeczypospolitej Polskiej. A dlaczego? A dlatego, że w Unii Europejskiej nadrzędnym nad prawem krajowym, jest prawo właśnie Unijne. A w prawie Unijnym pisze tak jak w kodeksie drogowym Niemiec, Francji , Wielkiej Brytanii czy Holandii, i pisze tam, że kierowca powinien się zatrzymać przed przejściem, jeżeli z zachowania pieszego wynika domniemanie, że zamierza on przejść na przejściu przez jezdnię. Czyli wystarczy że staniesz przodem ciała w kierunku jezdni w miejscu gdzie jest przejście i kierowców obowiązuje domniemanie, że ty chcesz przez to przejście przejść - dlatego większość karnie się zatrzymuje. No ale POlska to tak naprawdę jeszcze jest bananowa republika. tylko tyle, że nie eksportująca bananów, lecz tanią siłe roboczą. Odpowiedz Link Zgłoś