Gość: behemot
IP: *.dynamic.chello.pl
19.02.14, 01:47
pod koniec lipca. Ma to polegać na spuszczeniu wody z dużego jeziora. Jezioro w ten sposób osuszone, ma sprzyjać prokreacji vulgo doopcingowi ptasząt jeziornych, nadwodnych, brodzących, które sobie to suche miejsce upatrzyły do rozrodu w lipcu. Zawodowym ornitologiem to ja nie jestem, w lipcu pływam po Mazurach i Zalewie Wiślanym i poziom wody reguluje tam, pardon, natura a nie wajhowy z RZGW we Wrocławiu. Ptacy nie są tak głupi jak sapiensi i wieloletnim doświadczeniem kierowani, budują swoje gniazda nie na terenach zalewowych, jak wspomniani sapiensi. Ptacy od marca zaczynają prokreację, gdy woda z topniejącego śniegu schodzi do morza i budują gniazdka powyżej wysokiej wody i kry. Pod koniec lipca to lęgi z gniazd są wywiedzione i wysoka woda już nie jest groźna. Niże genueńskie, które u nas powodują w czerwcu i lipcu powodzie są zaiste dla ptasząt niebezpieczne. Ale wtedy we wszystkich zbiornikach retencyjnych gromadzi się na maksa wysoką wodę i ptaszątkami nikt się nie przejmuje. Dlatego osuszanie zbiornika turawskiego, spuszczanie zeń wody ze względu na ptaki, pod koniec lipca, to zwykła ściema vulgo oszustwo ekoterrorystów. Ptaszki poziom wody w tym czasie mają pod ogonem. Druga sprawa to to, jakim cudem ze sztucznego zbiornika utworzono obszar Natura 2000? Ostatnio w porcie w Gdańsku, który przeżywa dramatyczne chwile (wszystko idzie kontenerami i terminale w Gdańsku i Gdyni rozwijają się znakomicie) wystapiła ekspansja ptactwa, bo żarcia mają w bród i już ekologi w porcie czynnym na kilku nabrzeżach chcą utworzyć obszar Natura 2000. Niemcy w 1895 bodaj, zrobili przekop Wisły ratując Gdańsk od powodzi i wody skierowali do morza omijając miasto. Powstała też nowa droga wodna. Gierek nawet myślał by w tym miejscu na Wyspie Sobieszewskiej zlokalizować Port Północny ale mu wyperswadowali. Za Polski nic sie tam nie działo, ujście puszczono na żywioł, zdziczało, Wisła co roku nanosi tam piach plus masę żarcia. Tam też zlokalizowano spust wody z oczyszczalni ścieków. Gdański Urząd Morski utrzymuje tam głębokość szlaku 1,5 - 2 m a jak on przebiega to trzeba po wiosennych sztormach co roku weryfikować locje. Ptaków, fok, wydr jest tam zatrzęsienie, bo ze 40 lat temu pozwolono im tam gniazdować lokując rezerwaty a obszary natury już współcześnie. JUż są protesty ekologów na usuwanie wiślanych nanosów, bo przecież ujście rzeki do morza ma być drożne, by w razie powodzi woda, kra, i inne w rzece pływające rzeczy szybko i swobodnie dotarły do Bałtyku. Ale nie bo nie można niepokoić tam fauny. Tak powstaje perseweracja czyli uwstecznianie budowli hydrotechnicznych. To co z mozołem i niemałym trudem minione pokolenia wybudowały by ludziom służyło, dziś zaniedbane tudzież dzięki bzdurnym decyzjom jest oddawane przyrodzie. Uregulowana Odra zdziczeje, wypłyci sie, zarośnie niczym Rospuda. Turawa zostanie rezerwatem sinic a woda z niej spuszczona nie poprawi żeglugi na Odrze, bo tą z niezwykłą wprawą wykończyliśmy. Posłuży do produkcji prądu, którego w lipcu nie potrzebujemy. Narybek padnie wysuszony albo uduszony przez sinice. Dlatego trzeba wszelkimi możliwymi sposobami nie dopuścić do rabunkowej gospodarki wodą, polegajacej na zrzucaniu jej ze zbiornika. Jak tu dowiodłem ptakom suche jezioro w lipcu i sierpniu nie jest do niczego potrzebne. Już zebrano ca 8500 podpisów pod sprzeciwem w sprawie osuszania jeziora. W sklepach wędkarskich są wylożone listy sprzeciwu, wię przechodżac można się wpisać. W internecie też. Jak znajdę to wrzucę linka. Sprawa jest ważna, bo trzeba bronić przyrody ale i praw człowieka, który jest częścią tej przyrody.